-
Posts
2757 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
7
Everything posted by sybil
-
Chyba widać, że Kudłatki szczęśliwe, chociaż rozczochrane - fryzjer będzie niebawem. Bubu wpadła do mieszkania jak do siebie, oczywiście Bianka ją obszczekała (że niby co mi się tu będzie jakiś pies panoszył!), wyczyściła miski (wciąż ma ogromny apetyt). To jest wulkan energii, stale w ruchu. Pani Maria (opiekunka Bubu) zadzwoniła i powiedziała, że Bubu nie chciała wracać, w tramwaju popłakiwała, ale w domu już było wszystko OK. Pewnie za dużo wspomnień się obudziło, bo i tereny zabaw i gonitw i mieszkanie i miseczki...eh, cudna jest, ale inna niż Bianka. Bianka na spacerach szaleje, ale w domu spokojna przytulanka.
-
Cudny jest, gdybym miała mniej lat na karku i drugą osobę, to już byłby mój, taki Sybiś kochany (cholera, poryczałam się )
-
Lemoniada z Radys już w DS -27.10.2017 została wrocławianką :)
sybil replied to Sara2011's topic in Już w nowym domu
W październiku coś wpłacę Lemoniadce. -
Dzięki za dobre wieści, niech chłopaki będą szczęśliwe! Szczęśliwej podróży Już lecę głosować na Barrusia.
-
Matko święta, to będę teraz się martwić, ale jeśli malawaszka "odstąpiła" rezerwację, to myślę, że wie coś o DS i nie będzie to handlarz.
-
Trzymam kciuki, żeby dobrze trafiły biedulki. Swoją ścieżką szkoda, że nie znalazły dobrego domu w Polsce. Trzymajcie się, chłopaki!
-
Czy są jakieś informacje o sznaucerkach Maksiu i Piksiu? Najpierw miały jechać do malawaszki, ale nie pojechały, bo podobno ktoś je adoptował. Nie wiem czy przeoczyłam coś, ąle informacji o ich adopcji nie widziałam. Czy są jeszcze w Radysach, czy mają już dom (może wiadomo jaki?)
-
No i nie było spotkania siostrzyczek z powodu pogody (marnej) i week-endowych prac remontowych w Krakowie (rozkopane skrzyżowanie i utrudniony dojazd). Za to Bianka zapoznała sie ze świnką morską i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Lizała futerko, zapraszała do zabawy, a jak świnka wróciła do klatki, to robiła wszystko, żeby ją uwolnić. Doszedł przelew za kudłatki - bardzo dziękuję. Pozdrawiamy (trochę deszczowo)
-
W niedzielę planujemy spotkanie siostrzyczek, zobaczymy jak będzie. Bianka waży teraz 5,8 kg (zaraz po przyjeździe było 4,5 kg), Bubu 6,7 kg (było 5,5 kg o ile dobrze pamiętam). Zdjęcia z telefonu wychodzą marnie, przymierzam się do kupna aparatu. Po spotkaniu z Bubu postaram sie wysłać choćby te telefoniczne. Drugie szczepienie Bianki 65.-, badanie kału 15.-, aniprazol 4 tbl.x 6 = 24.- Czy masz jakieś informacje o macierzystej przechowalni kudłatek? Czy wszystkim psiaczkom udało się poprawić życie? Wszystkim, którzy jeszcze tu zaglądają posyłamy buziaczki i życzymy
-
Po długiej nieobecności wchodzę na Dogomanię i co widzę? Ano to, że niszczycielskie komando wykończyło jeden z najmilszych, pogodnych i ciepłych wątków tzn Białogonki. Że też są istoty, które czerpią satysfakcję z bezpodstawnego dokopywania bliźnim, fee! A teraz do rzeczy, czyli o kudłatkach. U Bubu miłość kwitnie, cieczka skończona, towarzyszy pani prawie wszędzie (nie chodzi tylko na zakupy), bywa nad zalewem, jeździ na rodzinną działkę pod Krakowem - na działce szaleje, biega, trochę kopie (podkopała się pod siatką na działkę sąsiadów, bo zwęszyła tam KOŚĆ), ma ogromny apetyt i piskiem domaga się dokładki. Miłość jest wzajemna, bo pani już nie wyobraża sobie życia bez Bubu. Ponieważ brzydkie koo wróciły, więc obydwie miały zrobione badanie. Lamblii nie wykryto, ale obydwaj weci, niezależnie od siebie stwierdzili, że to wcale nie znaczy, że ich nie ma, bo miarodajne jest badanie kału w tym kierunku w krótkim terminie po wydaleniu. Za to znaleziono nicienie dość paskudne (jakoś na t...) . Obydwie brały aniprazol przez 4 dni - podobno tłucze i te nicienie i lamblie (jeśli by były). Narazie jest ok, koo wzorcowe, ale jakby co kiedyś to można powtórzyć aniprazol + metronidazol. W ogóle to przeszłam szkolenie nt pasożyty (zwłaszcza u szczeniaków) i leczenie - oby mi się nie przydało! Bianka to mały agresor, goni wszystko, co się rusza, a zwłaszcza biegnących ludzi, duże psy, hulajnogi, rowery, motocykle i jeszcze trochę. Wypada z klatki (schodowej, żeby nie było, że trzymam psa w klatce) jak mały szaleniec, w gardle bulgota, szczeka jak duuuży pies, goni ptaki, koty (jeśli uciekają), tropi jeże i wzbudza powszechny zachwyt. Codziennie ok.17-ej chodzimy na b.długi spacer, taki, na jaki chodziły moje sznaucerki. Bianka wypoczęła, ja ledwie żyję, bo nie wylegiwałam się. Wielki Brat czuje respekt przed tą malizną, chyba nawet trochę boi się skaczącego agresora :) Na wsi wyszalała się w ogrodzie (bardzo dużym) za wszystkie czasy. Bianka zostanie ze mną (z gwarancją domu u Wielkiego Brata w razie gdyby...). Leczy moje pęknięte serce, chociaż zdarza mi się wciąż ryczeć, jak idziemy trasą Sybilki i Majki. Na dziś to tyle, bo już padam na nos.
-
Bardzo się cieszę, że owczarek i rotek mają swoje dobre domki, należy im się po okresie niedoli dużo szczęścia. Bianka kwitnie i rozrabia, szaleje z psami większymi sporo od siebie; jak większość yorków nie zdaje sobie sprawy, że jest malutka i stawia się zwłaszcza do duuużych i ON-ków. Wciąż nie znosi większości mężczyzn i stara się łapać ich za łydkę. Bubu ma się świetnie, gryzie tylko zabawki, zachowuje czystość, poznała nowe pieski i suczki i dobrze się dogaduje, cieczka jest, pani uszyła majty, ale zapomniała wyciąć otwór na ogonek i po nocy w łóżku zostały ślady, ale to nic nie szkodzi. Pani postara się w week-end zrobić fotki, to poślemy je do kiyoshi. Wielki brat Bianki walczy, nie jest gorzej, zaczął jeść i nawet wieczorem chodzi już na krótkie spacery, jest duża szansa, że się wygrzebie. życzymy
-
Jak będę u weta to zapytam o badania i leczenie. Z tego co wcześniej rozmawialiśmy, to sugerował podanie aniprazolu przez 3 dni (1 tbl na 10 kg masy ciała). Aniprazol dostępny u weta, w sklepach zoo nie ma (przynajmniej w Krakowie). Cena 1 tbl to ok. 7 zł, więc dla dużego psa to trochę kosztuje (20-30 kg wagi to 21 zł x 3dni). Bianka na razie ok, ale koo tzw miękkie choć uformowane. Bubu raz ok, raz miękkie . Nie robiłam zbiórki koo z 3 dni do badania, bo rozwolnienie przeszło i nie wróciło. Jak wróci rzadzizna, to zrobimy badanie. Upał nie do wytrzymania