-
Posts
2757 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
7
Everything posted by sybil
-
U nas upalnie, żyć się nie da. Pierwszy raz od ponad dwóch lat, tzn. od wypadku Sybilki poszłam z Bianką ulubioną trasą moich sznaucerek i... ryczałam jak bóbr (chociaż nie wiem, czy bobry płaczą). Wstrętny los, który zabrał mi moje skarbeczki. Bubu wiedzie ożywione życie towarzyskie, wczoraj była z panią na rodzinnej działce kawałek za Krakowem, przez siatkę wymieniała poglądy z pieskiem z sąsiedniej działki, podróżowała autem, autobusem i tramwajem bez strachu, nie brudzi w domu, gryzie tylko swoje zabawki, czasem troszkę popłacze, ale ogólnie jest bez stresu. Koo raz ładna, raz rzadsza, ale dziś stwierdzono cieczkę, więc to też może mieć wpływ. Dziś też była z wizytą u znajomych pani, jest grzeczna i bardzo podoba się wszystkim, oby tak dalej. Psy na razie nie wykazują specjalnego zainteresowania, ale pani bardzo pilnuje. Będziemy się spotykać, ale później, jak na dobre zadomowi się. Bianka dobrze przeżyła rozstanie, ma zajęcie, bo namiętnie ściga ptaki, a wieczorem chce polować na jeże, jest na smyczy, więc wydziera się okropnie jak widzi jeże zasuwające truchcikiem z jednego trawnika na drugi. Musi jeszcze zostać ze mną, bo wielki brat czyli berneńczyk właśnie walczy z boreliozą (zainfekował go kleszcz pomimo najlepszych zabezpieczeń). Na dłuższe spacery chodzimy o 6.30 (wtedy może wybiegać się z pieskami, ma niesamowite przyspieszenie i nie daje się nawet sporo większym psom) i o 18.30, a w ciągu dnia tylko na siku i szukamy cienia. Je mięsko gotowane, ryż i warzywa i ma się dobrze. A mnie jest smutno...
-
Wątek Tigry znam od początku. Mogę czytać, nie muszę zaznaczać każdego swojego wejścia. Nie wiedziałam, że czytanie wątków bez zostawiania śladów jest zabronione (przez Ciebie). Nie szukam afer, ale niestety na wielu odwiedzanych wątkach afery wywołują wciąż te same osoby uwielbiające siać zamęt (ostatnio w Białogonkowie - też nie zaznaczam wejścia, a czytam). Dlaczego akurat Ty domagasz się zdjęć? Czy w jakikolwiek sposób wspierasz Tigrę? Chętnie zobaczę zdjęcia kiedy zostaną zamieszczone. Nie szkoda Ci czasu na sprawdzanie? Lepiej wyprowadź na spacer któregoś z 9 piesków. A w ogóle bardzo nie lubię samozwańczych grup śledczych. EOT
-
Co się dzieje z niektórymi osobami? Biegają po wątkach nie po to, aby pomóc psom w potrzebie, ale po to, żeby spróbować dokopać, bez powodu, bo powód zawsze się znajdzie. Można coś wymyślić, udać, że zrozumiało się na opak, a w ostateczności czepić się zarabianych kokosów. Jakże chętnie te osoby przeliczają zawartość cudzych kieszeni, zazdrośnie pilnując swoich. Może "księgowa" zechce wyliczyć należny podatek (oczywiście po odliczeniu kosztów) - może się zdziwić, jak wyjdzie jej strata. No ale do tego to już się nie przyzna, tylko zniknie z wątku "jak sen jakiś złoty". Opanujcie się Panie, te które zawsze wiedzą i robią wszystko LEPIEJ. A anecik nie dorosłyście nawet do pięt .
-
(dla kogo dobry, dla tego dobry!) Pierwsze dni to chyba najcięższe dla mnie, Bianka spokojna, może trochę posmutniała, ale ogólnie ok, dzwoniłam do Pani - Bubu spała od północy do 5-ej, potem łaziła, popiskiwała, wytrzymała do 7-ej, poszła na siku, zjadła (miska jej nie pasuje - u mnie miała ceramiczną, ciężką, a Pani kupiła metalową i jeździ miska po płytkach i Bubu trochę to niepokoi. Poradziłam, żeby podłożyć grubsze serwetki papierowe, to nie będzie jeździć, Pani kupi miskę ceramiczną). Były na długim spacerze nad Wisłą i teraz Bubu zmęczona odpoczywa na materacyku (w nocy spała w łóżku). Na razie w mieszkaniu czyściutko, Bubu dobrze się sprawuje. Jak się spotkamy i Pani Maria będzie miała fotki, to wyślemy do kiyoshi. Wygląda na to, że najbardziej to chyba ja tęsknię...
-
Odwiozłam Bubu do domu i tak mi jakoś smutno i byle jak. Bianka też tęskni, w drodze powrotnej rozglądała się, szukała, w mieszkaniu obleciała wszystkie kąty, jak dostała kolację - to zjadła, ale starym zwyczajem poszła sprawdzić miskę Bubu, a tam nic, pustka, nawet zapachu żarełka nie było. Popatrzyła ze smutkiem i poszła się położyć. Przed chwilą dzwoniła Pani Bubu - po naszym wyjściu Bubu trochę popłakała, ale przypomniała sobie, że ma kolegę (koleżankę?) w lustrze i poszła okładać go łapą, poszczekiwać i zachęcać do zabawy, nawet próbuje dać mu buzi. Zjadła kolację, była na spacerze, podobno ożywiona, grzeczna, poznała kilka piesków. W domu wywala się na łóżko, domaga pieszczot, ale jak sobie coś przypomni to delikatnie wyje. Mam nadzieję, że noc obydwie prześpią spokojnie. A mnie wciąż czegoś brakuje , nie ma diabołka psotnego...
-
Oj tak, nawet trochę przesadziłam z opisem zniszczeń i poczynań półdiabla weneckiego, ale nic nie odstraszyło Pani. Na początku Bubu będzie pod ścisłym nadzorem, może w końcu uspokoi się. Ma spać w łóżku, mam tylko nadzieję, że w nocy nie zje pół kołdry, czy koca. Będziemy w kontakcie, może czasem na wspólny spacer umówimy się.
-
Bubu jutro idzie do swojego domu , na pożegnanie zeżarła długopis; wskakuje na meble, na ławę i właśnie stamtąd ściągnęła telefon z pokrowcem (jeden już wcześniej załatwiła), chyba gryzienie szło jej opornie, więc wzięła długopis i zgryzła. Najgorsze, że nie mogę znaleźć wkładu, boję się, czy nie zjadła rurki plastikowej i końcówki. Ona naprawdę może wykończyć nerwowo człowieka. Bianka będzie mnie pocieszać do końca miesiąca. Przelew przyszedł - dziękuję, a w ogóle to jakoś tak dziwnie
-
Nikt do nas nie zagląda, ale nie szkodzi, i tak napiszemy o nowościach. Brzuszki poprawiły się po lekach i może nie będę musiała pobierać próbek koo przez 3 dni. Druga informacja jest na inny temat (człowiek uczy się do końca życia): dziś skacząc po programach przypadkiem trafiłam w TV4 na serial dokumentalny "Wszystko o psach" i zobaczyłam na ekranie najpierw wypisz wymaluj Bianeczkę, a zaraz potem Bubu. I czego się dowiedziałam? A tego, że moje suńki nie są żadnymi kundelkami tylko psiaczkami "rasy" hybrydowej zwanej też designerską chorkie/york-chi. Wprawdzie w Europie Związek Kynologiczny nie uznaje ras z krzyżówek, ale w Stanach Zjednoczonych są one bardzo popularne. Moje słoneczka to krzyżówka yorka i chihuahua. Poczytałam o rasie chorkie i wszystko zgadza się w 100% i wygląd i zachowanie i charakter. Tak więc Kudłatki to od dziś chorkie. Tych ras hybrydowych jest zatrzęsienie, do tej pory słyszałam tylko o sznoodlach, ale jak już powiedziałam człowiek uczy się...itd
-
Dziś i następne dni wizyty przedadopcyjne - coś zaczyna się dziać, ale Bianka w cieczce, więc na razie jej nie wydam. Bubu straszliwie niszczy - rozgryzła drugą obrożę p/kleszczową łącznie z klamerką (koleżanka zrobi zdjęcie - poślę kiyoshi). Efektem była s...czka, jak stąd na księżyc. Ma zabawki do gryzienia, ale woli sama wybierać obiekt niszczenia. Bianka napastuje potencjalnych amantów, nawet tych wykastrowanych, a w domu ćwiczy pompki na Bubu. Sodoma i Gomora. Wczoraj była piękna pogoda, a dziś mokro i zimno; co się dzieje z tym klimatem słonecznej i ciepłej pogody.
-
O matko, telefon urywa się o Biankę, niektóre są beznadziejne, ale jest też sporo sensownych, a nawet bardzo zachęcających. Niektórym proponuję Bubu, jestem umówiona na spotkanie z domkami z Krakowa, ale są też z okolic Poznania, Myślenic, Alwernii. Zobaczymy co wyniknie z tych krakowskich. Jakbym miała 5 Bianeczek, to pewnie wszystkie znalazłyby domki (tak myślę, a jak będzie to się okaże) Panny rozrabiają, Bianka zaczepia potencjalnych amantów, Bubu jest zazdrosna; wymyśliła nową zabawę: z biegu wsadza głowę między tylne nogi Bianki, pod brzuszek, podnosi tył do góry i pcha ją przed sobą jak taczkę.. Dewastacja mieszkania (w wykonaniu Bubu, bo Bianka to aniołek) postępuje - wczoraj dałam jej karton, taki 60x40x30 - dziś zostały tylko strzępy. Tyle wiadomości - miłego wieczoru i dobrej nocki
-
Figuniu, ja zawsze przy biegunce, nawet bardzo ostrej najpierw podaję nifuroksazyd. Na moje psy zawsze działał, może Misi też pomoże. Trzymam kciuki za piesiulka.
-
Jesteśmy umówione z Onaa na ok.17-ej i z niepokojem spoglądamy w niebo, bo pogoda bardzo niepewna, raz słońce, a za chwilę ulewa. Jak nie dziś (bo deszcz nas pogoni) to może jutro. Z wiadomości to: po pierwsze Bianka ma cieczkę (więc jest oczywiste, że to pierwsza cieka) po drugie Bubu ma krzywe nogi, ale jest uroczym łobuziakiem. Pewnie za chwilę ona też będzie cieczkowiczką. Był dobrze brzmiący telefon - może jutro dojdzie do spotkania - Pani przechodzi na emeryturę, chce mieć pieska małego do towarzystwa i spacerów, mieszka sama, ale ustaliła z rodziną, że w razie...(każdym) - piesek będzie zaopiekowany. Pan, którego miałyśmy odwiedzić w week-end nie dzwonił, ale może to lepiej, bo bardzo dużo mówił o swoim luksusowym domu i świetnej sytuacji materialnej, a nic o piesku i jego miejscu w tych luksusach. Były jeszcze inne telefony, ale raczej nijakie. Nie wiem czy to z powodu cieczki, ale Bianka straciła apetyt, puszki są be, sucha karma jeszcze bardziej, dziubnie troszkę kurczaczka i tyle, ale na spacerze wcina smakołyki. Mam zacząć się martwić czy nie?