-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Sybel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Ja pamietam dwie skrajnie rózne sytuacje, czy nawet trzy. 1. Jako dziecko jeździłam z rodzicami nad Wartę do Księżych Młynów, to były czasy komuny, więc się jeździło na wakacje na długo, mieszkaliśmy w takim fajnym domu wczasowym, gdzie była masa dzieci, w tym kilkoro z zespołem Downa, które absolutnie nie były izolowane, a bawiły się ze wszystkimi, po nocy razem paliliśmy ogniska, gitara, śpiewy etc. Zwykle braliśmy ze sobą Dziekana, naszego kundelka. Jednak w końcu Dziekaś umarł, na jego miejsce pojawił się Maks, bardzo w typie gończego polskiego, bardzo po przejsciach. Nie wsiadał do samochodów (po prostu wpadał w histerię, bo go z samochodu wyrzucono), więc zaczęliśmy jeździć na wakacje bez psa. Pamiętam, jak chodziliśmy na cały dzień nad rzekę, tata wędkował, mama sobie z nim gadała, a my z młodą kombinowałyśmy nieopodal, a to cielaki głaskałyśmy przez płot, a to podkradałyśmy kukurydzę. Raz podeszłyśmy do rodziców strasznie z siebie dumne, bo "pieski do nas przyszły". Rodzice zamarli, bo stałyśmy między dwoma bardzo zidziczałymi wilczurami wiejskimi, które właśnie z zaskoczeniem dawały nam się głaskać. Psy były nieufne, ale do końca wakacji je dokarmialiśmy, przychodziły rano nad rzekę, wieczorem wracały gdzies do siebie. To był pies i suka, młode, ale widać, ze już wiele złego je spotkało. Cała wieś się dziwiła, bo się psów bali, a dwie kilkulatki owinęły je sobie wokół palca. Rodzice opowiadali, że najpierw też byli w szoku, ale posy okazały się super. Niestety, nie mieliśmy wtedy jak im pomóc. 2. Też w Księżych Młynach, w ramach "powrotu po latach" z naszą sunią zapoznaliśmy wilczura wiejskiego. Szliśmy sobie spokojnie, on za nami, a jacyś ludzie do nas "proszę państwa, wilk za państwem idzie", na co my huralnie "wieeemyyy" 3. W Pucku jest knajpa Budziszowa Maszoperyja (czy jakoś tak). Przyszłam tam z mamą i siostrą, no i oczywiście z Fiśką i Felkiem, na obiad w ramach wakacji. Piękne miejsce, stada kotów wszelkiej maści, wykarmione do rozpuku. Siedziałyśmy sobie w ogródku, ponieważ lało, to pod daszkiem, psy schowane pod stołem zawzięcie udawały, że nie widzą kotów. Nagle wyskoczyła z knajpy właścicielka, przywitała się z psami (z nami mniej), postawiła psom wielkie michy wody i dopiero zapytała, co podać. To rozumiem :) -
Co do spacerów kiedyś myślałam, że ich brak to tylko w TV, aż nie dowiedziałam się, że znajome psy potrafią nie wychodzić przez tydzień, a w domu każdy żyje dla siebie - a są tam 4 nieduże psy. Tak więc powtarzanie, że pies potrzebuje pewnych zabiegów jest bezcenne i powinno być powtarzane jak mantra.
-
Arktik,porzucony mix-husky już nie tęskni za domem,znalazł DOM STAŁY
Sybel replied to Romka's topic in Już w nowym domu
Ponawiam prośbę. Pewien dom z ogrodem, po lekko szalonym owczarku długowłosym by chciał się czegoś o psie dowiedzieć. Proszę o kontakt na PW... -
Powiem po sobie - to moze być zgaga spowodowana jakąś nadżerką lub refluksem (lub kompletem). Sama czasami tak miewam, miałam też sunię, której to się zdarzało i pomógł ranigast. Żaden dramat, ale upierdliwe, no i niezbyt fajne.
-
Arktik,porzucony mix-husky już nie tęskni za domem,znalazł DOM STAŁY
Sybel replied to Romka's topic in Już w nowym domu
Mam być może potencjalny dom dla małego pod Łowiczem. Czy mogę prosić na PW o kontakt jakiś, zeby chętni mogli zadzwonic i pogadać na ten temat? -
A no właśnie. Problemem jest to, że to jest show. Inna sprawa, że w odcinku z Shar peiem, który zagryzł jakiegoś małego pieska, widziałam wiele działń, które sama robiłam z moim psychotycznym psem. Tyle, ze Filip nie zagryzł nikogo, ale poza tym zachowania miał baaardzo podobne, na podobnym tle. No, całe to paplanie o energii, cała cezarowatosć Cezara mnie drazni, także wiele jego zachowan, np. szarpanie psa do nogi - ja bym tego tak nie zrobiła. Problem z takim programem, podobnie, jak z każdym psem, bronią, alkoholem, sznurkiem czy czymkolwiek jest jeden - w rękach kretyna sa zabójcze. No i tyle. Jak myślisz, jak masz psy, umiesz z nimi pracować i doskonale je znasz - Cezar jest fajną formą rozrywki, czasem znajdzie się jakiś wartościowy trick, jakaś opcja, którą wykorzystasz u siebie, bo znasz swoje psy i wiesz, co można, a czego nie. Jak chcesz zostac poslkim Cezarem i bierzesz tylko i wyłacznie to, co widac w TV, bez pomyślunku - no to od razu można sobie umieścić granat w zadzie, na jedno wyjdzie, a mniej sie męczysz, niż z coraz bardziej zwichrowanym psem. No i tyle. Dystans. Po prostu.
-
No właśnie ja z chęcia rady czytam, bo moje psy dostają na śniadanie suche. Royal się posuł, dostawają do skończenia paczki Royal sensitive, ale ostatnio jest jaśniejszy, niż dawniej, bardziej tłusty i pies mi po nim pachnie karmą... Zwiedzałam skład Royala i Josery i Josera jest mniej wzbogacana, bardziej naturalna, dlatego ją rozważam, chętnie jednak poznam inne opcje. Acana jest dość droga, więc tak średnio, o 70 zł na 15 kg droższa od Josery.
- 566 replies
-
Ja to nazywam emocjami - bo psy emocje wyczuwają. Nie lubię Cesara, ale wiele rzeczy robi dobrze. Tyle, ze to jest show, więc zawsze biorę na to poprawke, ale wiele rzeczy ten facet naprawdę dobrze interpretuje. Tym bardziej, ze wiele psów z takimi właśnie problemami mamy w Polsce, sama się z tym spotykam dość często. Poza tym wiele złego robi postawa właścicieli - zupełnie niezdecydowana, niekonsekwentna, taka "uszy po sobie, po co podejmowac jakiekolwiek ryzyko".
-
A, chciałam właśnie napisać, że w weekend obejrzałam 1 odcinek i 2 kawąłki dwóch odcinków Cezara. Ten cały to był o chihuahuah z piekła rodem i szczerze mówiąc podobał mi się, bo sama bym podobnie, choc nie tak pokazowo rozwiązała niektóre problemy z psem. Tylko te jego zęby... No i gadanie o energii dla mnie jest takie amerykańskie, takie uduchowione gulgotanie. No, ale jak zwał tak zwał, ważne, że w kolejnym odcinku występował jeden z oswojonych przez niego psów - jako terapeuta agresji. Tak więc efekty jego działań są.
-
Ja np. przerzuce teraz psy chyba na joserę, wygląda ciekawie, w zooplusie ma niezłą cenę, jakies 150 zł za 15kg. Widziałam dużo dobrych ofert, porównałam sobie jej skład ze skłądem obecnie podawanego Royala i na razie jestem zdecydowana na tę karmę. Może sobie o niej poczytaj :)
- 566 replies
-
Mnie na moim osiedlu dwa razy stary dziad zaatakował z bronią, bo mu psy nie będą srać pod oknem. Za pierwszym razem - miałam może 15 lat - poinformowałam szanownego pana, żeby wsadził sobie lufę w wylot odbytu i strzelił, a zrobi światu przysługę. Za drugim razem szedł i kopnął mojego psa. Tak po prostu. Nie dość, ze drugi natychmiast na niego ruszył, ja też ruszyłam. On już za pazuchę. W bardzo kwiecistych słowach poinformowałam go, ze jeśli wyciągnie pistolet, najpierw go zleję, a potem wezwę policję. Oczywiście byłam przerażona i przynajmniej część z policją by się nigdy nie wydarzyła, ale to inna sprawa. Potem dowiedziałam się, ze to bydle kiedyś podwoziło do pracy moją znajomą. Znajoma jest niezwykle elegancką kobietą koło osiemdziesiątki, dziadyga w podobnym wieku, rzecz działa się jakiś czas temu, jak byli młodsi. Gość, jako sąsiad, zaoferował podwózkę znajomej, ona oczywiście się zgodziła. A on co? Jazda do lasu "a sobie pohulamy, bo ty taka ładniutka". Urządziła mu piekło - potrafi, jak nikt - i zawiózł ją do miasta. Ostatnio go nie widziałam, zdaję się, ze w końcu łaskawie zszedł z tego świata. Słyszałam tez od znajomych psiar, że groził im bronią, jak chodziły z psami, ale z tego, co wiem, tylko ja go od góry do dołu pojechałam tak, ze mnie omijał. Takie wredne, śmierdzące zero. No, ale trafiła kosa na kamień. Swoja drogą... Jak ja mam mieć dzieci (Wstępnie na jesień planujemy pierwsze zorganizować...), jak ja na widok kogoś napastującego mojego psa mam ochotę zaatakować i zrównać z ziemią... Psychiatra nie pomoże nawet :|
-
Klatki, tak jak wszystkiego innego, można nauczyć psa w każdym wieku.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
xxxx52 ma zawsze rację :) A tak na poważnie, kurcze, gdyby moje tymczasy odwalały to, co przez jeden dzień zrobił Tyfus mojej siostry, to bysmy mieszkali na strecie gruzu. Tyle, że Tyfus, taki niszczyciel (wygryzł ze ściany kabel od domofonu, zlikwidowął półtora metra kabla od lampy, wygryzl tył kanapy, stworzył porządną dziurę w wykładzinie w kuchni, wypatroszył u mnie w domu dwa stare fotele, zjadł kawałek fotela mojej siostry) został oduczony niszczenia. Trafił do niej, jak miał 4 miesiące, teraz ma 10, a od 2-3 nic nie niszczy, bo jest wybiegany, nauczony, że czasem musi zostac sam, ale wtedy dostaje pełne kongi, ma teren ograniczony do kuchni i przedpokoju. Można? No można. Każdego psa, nawet takiego, jak on, wariację na temat rottweilera, tylko szczuplejszego i z dłuższą kufą, który pierwsze 4 miesiące spędził w piwnicy bez kontaktu z ludźmi.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
No ja się bałam panicznie, że będę musiała psa ratować po trutce biegiem... A moja sunia była po bezdomnosci i parwo, więc baaardzo delikatna małpiatka była... No i poza bąbelkami z pyska nic jej po mydle nie było, a skojarzyła dosć szybko mycie mordy z żarciem z ulicy.
-
Moje psy, jak przyszły do mnie, były różne, jedne hiperaktywne, inne po prostu wykończone tułaczką i chorobami. Wszystkie nauczyły się, że zwykle śpimy do jakiejś 9 - 9.30, a pobudka o 7 to dla nich dramat. Nauczyły się, że owszem, spacery są, ale jest też nasza praca, wtedy psy śpią, a wieczorem dostają hopla i chcą się bawić, zaczepiają. Wszystkiego można nauczyć. Każdy dom ma swój rytm i pies się w ten rytm prędzej czy później zawsze wpasuje, szczególnie, jesli właściciel jest w proces wpasowywania zaangażowany. Psy są u nas od 30 lat, bez przerwy, choć po drodze urodziłam się ja, moja siostra, ojciec rozpoczął trwającą do dziś wędrówkę po Europie za pracą, z wpadaniem do domu kilka razy na rok (a psy go i tak poznwałay i wiedziały, jaki ma styl życia), my chodziłysmy do szkoły, mama do pracy, przychodzili do niej uczniowie, potem nasze studia, śmierć babci... Psy dopasowują się do każdej sytuacji, ale trzeba je wesprzec :)
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Mze jakąś zabawkę jej dajcie, np. kong dla szczeniąt? Ona będzie szczęśliwa, jak jej tam napakujecie jakiejś pasty do lizania.
- 566 replies
-
Nie bardziej, niż mięso z trutką na szczury. Nie waliłyśmy im pełnej kostki, troszkę na palce i po języku i podniebieniu, po czym spłukać delikatnie, zeby psu krzywdy nie zrobić. Biorąc pod uwagę, ze Pucel właził do łazienki, kiedy np. siedziałam w wannie i wyżerał mydło, aż go nie wyrzuciłam za drzwi, a poza piana nic mu nie było - chyba nie szkodzi. Swoją drogą pies zjadający myło był krępujący, przyszli znajomi, ktoś chciał umyc ręce, a pies sie wtarabanił do łazienki, odepchnął od zlewu i zaczął lizac kostkę... Ale on w ogóle był dziwny, zeżarł coś, co spowodowało wgłobienie i w efekcie go wykończyło (pomimo bardzo częstych, nierzadko całonocnych, wizyt u weta...)
-
Ok, o to pewnie się większość obrazi i podniesie raban (krzywdzi psa, krzywi mu psychike, funduje traumę), no ale... W mojej okolicy był okres, że wyrzucano dużo żarcia z trutką na szczury, ileś tam psów trafił szlag. Miałyśmy wtedy psa, który był w stanie zeżreć wszystko, zdjąć każdy kaganiec, żadne suplementy nie pomagały, bo Fifi zawsze, bezwzględnie umierała z głodu (miała doskonałą sylwetkę i ogrom energii). Moja mama sprawę zżerania załatwiła tak: pies coś zjadł, natychimast smycz, do domu, do wany, szare mydło w garść i jazda po języku. Trzy razy i suka już nigdy nic nie zjadła na ulicy. To samo rozwiązało problem u wszystkich psów poza dalmatyńczykiem, który przez to nauczył się otwierać drzwi do łazienki i wyjadać mydło. Psy nie miały po tym traumy, nauczyły się, że żarcie śmieci równa sie karze, a kara niezbyt fajna, więc nie warto.
-
Powiem tak: wyobraź sobie, że większość dnia spędzasz przypiety łańcuchem do łóżka w sowim pokoju. Raz na jakiś czas ktoś przychodzi, odpina łańcuch i zapomina zamknać drzwi. Jak byś zareagował? Ja bym wiała, żeby pobiegac, pozwiedzać, poznać kogos. To samo mniej więcej rob pies. Brak mu bodźców, przywykł, że jedyne rozrywki ma poza domem, więc korzysta. Powiedz, co robisz, jak pies Ci zwieje, np. na spacerze i w koncu wróci? Karcisz go, czy nagradzasz? Jak sie zachowujesz?
-
Kurde, jeśli przypadkiem dojdzie do tego, ze mój pies do kogoś podbiegnie, to ja się jak głupia kajam, przepraszam... A podbieganie ostatnio zdarzyło się chyba rok temu. Ostatnio znowu takie małe jamnikowate coś za nami przez ulicę po nocy przeleciało. No mój TZ musiał mnie trzymac, bo miałam ochote iść i przy********ć psiemu panu w łeb moją duuużą Flexi, bo nie zauważył że psa nie ma - pet mu świat przesłonił. No ludu...
-
Uhhh... Pamiętam wygrzebywanie podpsutej wędzonej kurczecej skóry z trzewii mojego psa... Myślałam, ze zabiję... Chociaż legenda rodzinna są wyczyny Dziekana, psa, który uczył mnie chodzić (jak chodzik działał :) ). Otóż on uwielbiał się tarzać. No i raz szedł z ciotką akurat, niedziela rano, otwiera się balkon na parterze, a jakiś baaaardzo wczorajszy pan wychyla sie i... paw. Pies biegiem wpadł pod strumien i cały z siebie dumny poszedł do ciotki się pochwalić. Innym razem znalazł stertę popsutych śledzi i dał w nie nura. Mama opowiadała, że aż się popłakała w łazience.
-
Moja mama kupiła nowe worki na kupy. Masakra.... Srebrne, takie, co wymagają urwania kawałka, zeby uszy się zrobiły do zawiązania. No niby genialne, ale jak mam przypiety pojemnik z workami i dwie smycze w garści, to wolała bym móc wyciągnąć i urwac woreczek i mieć gotowy do akcji, a nie szarpać się z jakaś plombą, tym bardziej, że jeden worek od razu rozpadł się na pół zamiast pozwolić urwać plombę... Poza tym u mnie nikt nie sprząta. Dzis nie byłam pewna, który klocek jest mojego psa, bo leżało kilka koło siebie, a Filip je elegancko przysyspał ziemią...