-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Łooo... Z ta kopulacją nie widziałam, ale moje psy tak nowych nigdy nie traktowały, jedynie dalmatyńczyk (kastrat), jak się podniecił, albo zjadł obiad, leciał przeleciec poduszkę, co skończyło się likwidacją tejże.
-
Ja tam chodziłam do psychiatry i jestem zadowolona ;) I kilkoro znajomych również. Zależy, na kogo się trafi. To tak samo z dziećmi - mam takie, które uwielbiam i takie, które najchętniej bym zakneblowała przywiązała do kaloryfera... I z psami to samo.
-
Czekoladowe szczenięta- jeszcze tylko jedna sunia czeka na dom!
Sybel replied to Mosia's topic in Już w nowym domu
Ok, dała. A te maluchy, zamiast zostać uśpione, wygenerowały być może kolejne psy, takie, jak Perełka ([url]http://www.dogomania.pl/threads/206150-TRAGEDIA!!!-Ca%C5%82a-%C5%82ysa-mikro-sunia[/url]...), od 6 lat, czyli od szczeniaka, kiedy to było ZDROWA i MŁODA, w schronisku. Szacun. Naprawdę... Perełce i jej towarzyszom niedoli zaś kulka w łeb, bo już stara i schorowana, kto by chciał. Tak się zmniejsza populację niechcianych psów. Generuje się tylko szczenięta. Ciekawe, ile i kiedy wróci z adopcji. -
Gadałam sobie z mamą, zeby się w kilku kwestiach upewnić. No i tak: zostawałyśmy z młodą same z Maksem w domu - w moim domu to było normalne. Kiedy się pojawiłam na świecie, Dziekan na początku był zazdrosny, ale rola odpowiedzialnego wujka szybko przejęła nad nim władzę :> Co do szelek u dzieci - widziałam na zywo i też zamierzam wykorzystywać, gdy zostanę mamą, bo uważam to za przejaw geniuszu autora :D No i dodam, że moje dzieci będą miały przechlapane, bo skoro nie cierpię i unikam jak ognia sytuacji, gdzy pies mi znika z oczu, to co będzie przy dzieciach... Mój TZ już panikuje :D
-
Nie rozumiem stwierdzenia [QUOTE]I WIEM ZE JAK SIE Z PSEM TROSZKE PORACUJE TO NIE TZREBA SIE GO POZBYWAC[/QUOTE]. Wiesz, u mnie pies był, zanim się urodziłam, jak się pojawiłam, rodzice psa od razu z moją obecnością oswajali, w efekcie Dziekan zawsze spał przy łózku, pilnował mnie, a potem moją siostrę, całe noce. Jak uczyłyśmy się chodzić, chodził przy nas i podstawiał swój bok, jak traciłyśmy równowagę. Nie był od nas nigdy izolowany, zawsze wszystko było robione na zasadzie dzieci z psem (np. dzielenie kapusty kiszonej do trzech mordek przy przekładaniu z worka do miseczki). Kiedy Dziekan odszedł, ja miałam 4, moze 5 lat, a młoda w takim razie 2-3. Miesiac po jego odejściu mama z babcią wziłęy Maksa, wielkiego, skatowanego wilkowatego kundelka (w sumie w typie gończego polskiego). Maks był agresywny wobec mężczyzn, rzucał się na samochody, ale nas zawsze bronił, zostawałyśmy z nim bezproblemowo same, bo byłyśmy nauczone szacunku wobec niego. Problem był na spacerach, jak Maks widział faceta niosącego na rękach dziecko lub psa. Zawsze mama unikała takich spotkań, ale kiedyś np. spotkała znajomego z synkiem na rękach. Maks się darł, aż facet małego nie postawił, wtedy pies uwaznie dziecko obwąchał, dał buzi i się uspokoił... Ja nie mam dzieci, ale planuję w ciągu roku-dwóch. Wiem, ze na głowie stanę, żeby moje dwa psy, dwa psy mojego faceta i pies mojej siostry zaakceptowały dziecko, nie były odganiane, izolowane - takie sytuacje są wykluczone. U znajomych jest dwuletnia dziewczynka i ośmioletni bokser, który dziecka nie cierpi, bo od chwili pojawienia się małej był od niej izolowany. No i mają non stop stres...
-
Wiecie, ja mam taką historie rodzinną z serii legendarnych :) Moja mama jako dziecko panicznie bała się psów. Do tego stopnia, że jak widziała psa po drugiej stronie ulicy, dostawała ze strachu totalnego zajoba. Sęk w tym, ze psy do niej lgnłęy, więc dziadkowie mieli totalnie przechlapane na spacerach. Zaznaczam, dziadkowie usiłowali z niej ten lęk wyplenić pokazując jej szczeniaczki, ale ona na widok małej słodkiej kulki dostawała spazmów. Minęło, teraz ma dwa psy w domu i trzeciego w roli "wnuczka" u mojej siostry. Po prostu cos jej sie kiedyś przestawiło, za to poszło w drugim kierunku ;) W efekcie kiedy sie urodziłam, mama trzymała mnie na rękach, a tata trzymał psa. I oboje mielismy po smoczku, bo pies był zazdrosny i też chciał smoczek :P W sumie rzadko się spotyka mamusie,a juz w ogóle babcie, które mówią "patrz, jakie śliczne pieski". Zwykle jest chowanie za sobą, panika w oczach i "uwazaj, ugryzie!". Przy czym jakos mniejsze natężenie tego zjawiska jest u ludzi z miast (od pokoleń), niż przeprowadzonych ze wsi. Może ze względu na typowe zachowanie psów wiejskich (wynikające ze złego traktowania)
-
A jak tak przy okazji wygląda sytuacja dzieci? Czy chodzą do szkoły, są karmione, mają mozliość umyć się i prawidłowo rozwijac? Bo jeśli nie, można i z tej strony sprawę ugryźć i przy okazji dzieciaki też by skorzystały na interwencji w sprawie psów i na odwrót. Gdyby było źle z dziećmi, może trafił by tam kurator, przez którego dało by sie pomóc psom. Tak kombinuje...
-
PSIARZE ofiarami lewicowej ideologii o zabarwieniu wybitnie antyreligijnym
Sybel replied to sleepingbyday's topic in Media
Anielka, a cywilny nie może być? Moim rodzicom ksiądz przed ślubem powiedział, że w zasadzie ten cyrk w kościele jest tylko dla papierka, dla bliskich, dla wszystkich cioc i wujków, co to się obrażą, jak nie będzie ślubu koscielnego. Powiedział, że tak naprawde przed Bogiem można sobie przysiadz wzajemną miłosc i szacunek gdziekolwiek, chocby nad strumieniem, czy w ukochanym miejscu, czy też gdzieś, gdzie widać szczególne piękno swiata, albo w swoim własnym pokoju. Przecież Bóg jest wszędzie, a kosciół, ksiądz, papier - to tylko bibeloty. Ja się z tym zgadzam, nie bierzemy w ogóle pod uwagę ślubu kościelnego. Bylismy na katolickich, na adwentystycznym - i bylismy zażenowani za każdym razem. A to wykład, ile to rozwodów, a to tekst do pary z jednym siedmioletnim synem obok nich i jednym jeszcze w brzuszku, ze kiedy będą zakładać rodzine... Darujemy sobie. -
Ja się tylko odniosę do postu shin z poprzedniej strony dot. kultury, slimaków, serów plesniowych. Takie tam dwie anegdotki, które dobijają. Moja przyszła teściowa (ehhh...) jest wegetarianką (poza momentami, kiedy rzuca się jak szalona na wędzonego kurczaka), bo tak głosi jej religia (ciało świątynią Boga etc., ale smietana tylko z puszki, albo proszku). Ja osobiscie nie jestem wegetarianką, w sumie chciała bym, ale za bardzo smakuje mi mięso. W moim domu bardzo ceni się owoce morza. Za każdym razem, kiedy o tym wspomnę, słyszę "jak możecie jeśc te morskie śmieciarki?! Toż to same toksyny, poza tym Bóg ich zabrania!". I dyskutuj tu z taką... No i mój eks, jak zobaczył, że jem ser pleśniowy, stwierdził "nie waż sie mnie pocałować, jeśli nie umyjesz po tym zębów". Dodam, ze był fanem macdonalda. Podkreslam eks ;) Nie lubie takich zachowań. Nie rozumiem ich. Nie podoba mi sie nawracanie wege na mięso, niewege na zielonki. Każdy podejmuje swoją decyzję, z której potem się rozliczy - czy to ze swoim organizmem (a to cholesterol, a to brak jakiegos składnika - wiadomo, wszystko można jeść niewłaściwie), czy z sumieniem (jak mam ja, ilekroć myślę o właścicielu mięsa, które jem). Osobiscie mam ten problem, ze nie mogę jeść kapustnych i strączkowych warzyw, co utrudnia bycie wege.
-
PSIARZE ofiarami lewicowej ideologii o zabarwieniu wybitnie antyreligijnym
Sybel replied to sleepingbyday's topic in Media
To się gatunkizm nazywa (za Pratchetem) :) Swoją drogą lubie powiedzenie, że miarą człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt w ogóle. Taki św. Franciszek to w dzisiejszych czasch by przy takim nastawieniu świętym nie został, nie sądzicie? I gdzie ta biblijna prawda, że człowiekowi dano odpowiedzialnosć za zwierzęta na Ziemi? Skoro Bóg dał nam taki obowiązek, to naturalnym jest, że powstają odpowiednie prawa dotyczące opieki nad wszelkim stworzeniem. Jezus tez by miał przechlapane, odnosił się do swiata życzliwie, a taka zjadliwa filozofia, jak przedstawia ten pan raczej z hukiem mija Jego sposób bycia i leci dalej ku absolutnej pogardzie wszystkich inszych. Smutne, że tak zwani katoliccy publicysci pokoju tego pana zasłaniają się często gęsto Papieżem, Bogiem, Jezusem w sposób skrajnie rózny z przedstawianym przez Nich. Skoro Bóg to miłosć, szacunek, a Jezus każdemu pozwalał do Siebie podejść, to dlaczego ten pan stawia mury między "nami" i "onymi". Smutne. P.S. nie jestem katoliczką, wierzę w siły wyższe rządcące wszechświatem, nie interesuje mnie po prostu, jak je ktoś tam nazywa. Lubię za to dyskutowac :) -
Czy to kwestia złego wychowania czy choroby psychicznej?
Sybel replied to judyta2461's topic in Agresja
Może zmień weta. Z tego co piszesz, on chyba po prostu ciągnie kasę zamiast pomagć. Może w Twojej okolicy jest ktoś senswoniejszy? Warto zrobić psu badania krwi włącznie z próbą wątrobową, może też badanie tarczycy na wszelki wypadek. No i przejśc na delikatną dietę, może karmy suchej lub jako jeden z posiłków gotowany kurczak z marchewką i ryzem jakoś by pomógł? -
Spokój i opanowanie delikatnie mówiąc zawiodły w przypadku opisywanego przeze mnie odcinka, kiedy usiłował opanować dwa goldeny i wręcz narastała w nim frustracja i taka nahalna pewność siebie. Podsumowując - gdyby taki dziad zbliżył się do mojego psa z zamiarem uczenia go, leciał by przez okno na kopach w podbrzusze.
-
Wiem, ale pies jest moim sąsiadem, bo mieszka po sąsiedzku :) W każdym razie tak na niego patrzę. I na inne psy z sąsiedztwa.
-
Mój sąsiad posiada rodowód. Agresja jest w 100% winą właścicieli, którzy wyprowadzali go zawsze szerokim łukiem omijając ludzi np. na przystanku. W związku z tym pies zdziczał, zakonotował sobie, że ludzie są niebezpieczni. Poza tym pies nigdy nie był niczego uczony.
-
Ja mam sąsiada Golden Retrievera wziętego przez małżeństwo po 50-tce jako rekompensata za brak dziecka. Wziety jako szczeniak, a jest niestety agresywny, lata w kagańcu, ugryzł już 3 osoby, osobiscie boję się iść przed nim lub obok niego :|
-
Moja znajoma miała dokładnie takiego psa (tyle, ze mieszkał w domu i miał duży kontakt z obojgiem opiekunów). Mąż - myśliwy, zabierał psa do lasu, a ona zajmowała sie ogrodem i opiekowała psem, kiedy tbyła w domu. Gerda była krzyżówką kaukaza z czymś niezidentyfikowanym, wolała mieszkać na dworze, choć lubiła towarzystwo ludzi. Była łagodna, otwarta, choć miała tendencję do przełażenia przez płot. Nie rozumiem, jak pies ma byc przytulanką dla Mamy nie mieszkając w domu. Albo jedno, albo drugie. Nie rozumiem zakazu pomieszkiwania w domu. Pies powinien zostac nauczony zachowań w domu, zeby, kiedy wejdzie np. przypadkiem, nie nalać na dywan, nie zdemolować. Jeśli chcecie mieć psa, który będzie dobrym, zrównoważonym towarzyszem, to ten pies faktycznie powinien miec mozliwość Wam towarzyszysc, a nie słuzyc za forme rozrywki odstawianą do ogrodu, jak nie ma się czasu. Owszem, powinien miec mozliwość wychodzenia sobie do ogrodu, kiedy czuje taka potrzebę, ale tak naprawdę np. wieczorne oglądanie TV z psem u stóp, czytanie ksiązki z psem nadstawiającym brzuch do miziania, nawet zmywanie z psem siedzącym obok zacieśnia więź. Po pierwsze z czasem ludzie zaczynają do psów gadać, psy uczą się kojarzyć pewne słowa, reagować na nie, są wdzięcznymi słuchaczami. Poza tym buduje się wzajemne zaufanie, komfort przebywania w swoim towarzystwie. Jesli chcecie tylko psa ogrodowego z okazjonalnym zainteresowaniem ze strony Rodziców, to ja bym się nie zdecydowała na żadnego psa. Robi się cos albo na całego, albo wcale. Tak na pół gwizdka to się mija z celem, jeśli zapomnicie powiedzmy przez kilka dni z psem, może Wam pzrekopac ogród, zdemolować coś, bo się będzie nudził. Ewentualnie zacznie przechodzić przez płot, ganiać po wsi, aż go szlag trafi lub włączy mu się agresja. Poszukaj na dogomanii chociażby psów do adopcji o charakterze, który by Wam pasował. Tzn. aktywnego, towarzyskiego psa o grubszej sierści. Może szczeniaka, jesli czujecie się na siłach formować psa od małego. W takim wypadku moze jakies psie przedszkole, zeby nauczyc czegos siebie i psa. Jeśli pies miał by mieszkac na podwórku, to może warto ewentualnie rozwazyć wzięcie dwóch psów (niekoniecznie jednocześnie). Dlaczego? Otóż dwa psy mogą zawsze zająć się sobą, poganiac się, wzajemnie się od siebie uczyć (tu trzeba jednak popracowac, zeby nauczyły sie dobrych, a nie złych nawyków), nie nudzą się tak, jak jeden, a na dodatek potrafią cuda na kiju wyprawiac i fajnie się na to patrzy. Jesli się zdecydujecie na cokolwiek, to mam propozycję: poszukajcie dogomaniaków z eSwojej okolicy i poproście o odwiedziny od czasu do zcasu w celu nauczenia się, co i jak. Takie proste, fajne rozwiązanie, które pozwoli uniknąc "wpadek" wychowawczych. Z ras przyszły mi do głowy golden retrievery, ale nie wiem, jak one zimą znoszą chłody, odradzam psy myśliwskie typu wyżyły, beagle, bo one potrzebują doświadczonej ręki. Można rozwazyć kundla, co prywatnie najbardziej polecam, szczególnie z DT, gdzie ktoś może Wam dokładnie opowiedzieć o psim charakterze.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Czy to kwestia złego wychowania czy choroby psychicznej?
Sybel replied to judyta2461's topic in Agresja
Tak prawdę mówiąc dla dobra psa powinnaś go oddać komuś, kto się zna na wychowaniu zwierząt i jeszcze może małemu dać szansę na normalne życie (zdaje się, ze jakoś miesiąc czy dwa temu już Ci o tym pisałam). Jakiś TOZ, Emir, Niechciane i zapomniane, For animals - cokolwiek. Oddaj psa, np. poprzez dogomanię, bo w tej chwili fundujesz mu piekło na ziemi. I zafunduj sobie pluszaka, można go drażnić, karcić, bić, szarpać, a on i tak nie ugryzie. W tej chwili jest traktowany podobnie, jak psy do walk, poza szczuciem na inne psy (?). To nie jest normalne, co więcej, coś takiego podchodzi pod paragraf o znęcaniu się i zaniedbaniu. Po prostu poszukaj mu dobrego domu, poproś ludzi ze swojej okolicy o pomoc w znalezieniu mu domu z doświadczonym opiekunem. Będziesz mieć spokój, a pies zyska szansę na normalne życie, bo na razie naprawdę mieszka w jakimś siódmym kręgu piekielnym. Niżej jest jeszcze głodówka i okaleczanie fizyczne. -
Najdziwniejsze komentarze dotyczace waszych psów :) [2]
Sybel replied to dog_master's topic in Wszystko o psach
Facet bluznął i tyle. Wybaczcie, ale lepsze to, niż gdyby miał zbluzgac np. bawiące się kilkuletnie dzieci. Pies i tak ma to gdzieś. Co do szczekania na ludzi generalnie, to pamiętajcie, że jest spora grupa ludzi uważająca posiadaczy psów za małe paskudne stworzonka pełzające w błocie u ich stóp. Myślę, że GENERALNIE pozwalanie psom na dziamgolenie na ludzi raczej nie poprawia ich oceny. Mi raz się zdarzyło, że człowiek bez powodu kopnął mojego psa, kiedy ten przechodził. Myślałam, ze go zabiję po prostu. Zrobił to "bo tak", bo nie cierpi psów, co więcej raz groził mi bronią, jak się później okazało, groził bronią też innym psiarzom. Chyba nie warto prowokować, podsycać złych nastrojów, nie uważacie? -
No to swoją drogą... Mi było naprawdę strasznie żal tych młodych goldenów, których właściciele wzięli psy zupełnie od czapy. Bo tak, przy trójce dzieci, w tym małej, mniej więcej 3-4 letniej dziewczynce i dwójce poniżej dziesięciu lat zafundowali sobie dwa myśliwskie psy aportujące, a więc aktywne, do tego niekastrowane (chyba) samce, które trzymali w ogródku, bo nie umieli ich opanować. Na dodatek wyprowadzaniem zajmowała się wynajęta pani, bo właściciele tego nie robili. Psy były pełne entuzjazmu, energii, zapału, z radością (skacząc - w tym problem) witały gości. Cezar wszedł, ustawił psy kopniakami, a te brzuchem do ziemi i za panią, na co on stwierdził, ze zawłaszczył teren, przekazał im swoją energię. No i potem dali kop kop kop, psy w panice, a ten je bęc na grzbiet. Te psy się autentycznie bały. Pod koniec programu filmik ze spaceru: psy prowadzone przez najstarszego chłopca na luźnej lince idą z opuszczonymi ogonami i zwieszonymi głowami. No heloł, moje psy tak idą do weterynarza, albo jak im zrobię opieprz za wytarzanie się w świństwie. Psy zostały stłamszone, a powinny zostac nauczone prostych poleceń, a w zamian dostać duuuużo aktywności odpowiedniej do ich temperamentu, może jakieś agility, może rower z psem.
-
Cóż, ja mam psy wykastrowane, a spacer jest DLA NICH, a więc ma polegać na tym, ze wąchają, zwiedzają, bawią się, relaksują. Owszem, jeśli sytuacja tego wymaga, idą przy nodze, ale przecież idąc przez puste pole nie będę psa trzymać przy sobie (jednego z powodu agresji nie puszczam, jeśli w zasięgu wzroku jest coś żywego). Ja idę, a psy się bawią razem patykiem, zaczepiają mnie i bawimy się razem, tropią myszy. To jest ich czas, tak jak moim czasem jest wyjście do pubu, spotkanie ze znajomymi etc. Zresztą chodzi z nami czasem niewykastrowany (jeszcze) pies mojej siostry i nie stoi jak kołek godzinę nad zapachem, tylko razem z moimi myszkuje, podobnie psy mojego faceta. Abstrahując od spaceru sama metoda kopania psa w podbrzusze sprawia, że zaczynam się zastanawiać, jak mocno on uderza, że pies po jednym (Według filmu) kopniaku skulił się przy opiekunce ze strachem w oczach...
-
Obejrzałam dziś odcinek Cezara, w którym jednym z przypadków były dwa trzyletnie, bardzo energiczne i skaczące na ludzi goldeny. Jak Cezar zaczął rozdawać "delikatne" szturchnięcia w bok, psy natychmiast zaczęły się chować za swoją opiekunką. Dosłownie usiłowały przejść po ścianie jak najdalej od niego, przerażone, że na ich entuzjazm i radość ktoś reaguje sprawiając im ból. Potem jeden z chłopaczków, ten bardziej energiczny, był prowadzony na smyczy przez Cezara. Smycz mogła mieć 100-120 cm. Pies na każdy jego gest przysiadał, usiłował uciec, kiedy szli obok siebie. Nie rozumiem idei spaceru z psem, kiedy pies ma iść równym krokiem przy nodze, bez sikania, wąchania, kontaktu z kimkolwiek, tylko równo dreptać przy wyprowadzaczu. Mój facet, ogólnie fan Cezara, aż się trząsł ze złości, bo uwielbia goldeny i ich energię (w ogóle uwielbia energiczne psy). Siedział i tylko powtarzał "po co gasi takie fajne psy? Przecież one muszą się wybiegać..." Tak naprawdę rozwiązaniem problemów tamtych ludzi było by nauczenie psów kilku komend, np. siad, stój, wyjdź. W najlepszym momencie miałam cztery rozpędzone psy, wszystkie pełne entuzjazmu, jedne małe, inne duże. Szybko złapały siad, a skakania oduczałam odwracając się do nich zadem i prostym, ostrym NIE. Bez kopania w podbrzusze. Dziś Pan C.M. baaaardzo stracił w moich oczach. Baaaaardzo.
-
Wystarczy poszukać tu na forum w dziale Psy w Potrzebie, w Twoim rejonie.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
No tak, ale pies, który nie ma odpowiednich warunków fizycznych, nie powinien być w ogóle rozważany na stróża... Bo owszem, można wziąć dobka na stóza, ale długo nie pociągnie, trzy-cztery zimy i stawy leżą, o ile wcześniej nie wysiądą nerki i płuca. Więc albo długa sierśc i buda, albo krótka i korytarz.
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Ja kupiłam w sklepie mysliwskim, poza tym są sklepy z militariami, z bronią... I czasem sklepy z "męskimi" gadżetami typu scyzoryk...
-
A ja nie rozumiem określenia, że psu dziwnie z oczu patrzy :| Serio...
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with: