Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. To ja dorzucę może kundelka. To są naprawdę fantastyczne psy, do tego niepowtarzalne, o genialnej urodzie. Można poszukac młodzika z jakiegoś domu tymczasowego, o którym opiekun może sporo powiedzieć. Moja siostra ma wariację na temat rottweilera, Tyfus jest pzrecudowny. Moje dwa kundle i dwa kundle mojego lubego też.
  2. Przez jakieś 2-3 lata w domu miałam Fifi, Felka i Filipa. Ludzie też się dziwnie gapili, po pierwsze pretensje typu "nazwała pani psa tak samo, jak się nazywa mój wnuczek", na co ja odpowiadałam "to po co pani papugowała imię psa?", albo było pytanie, czy to jakiś plan? A nam tak wyszło po prostu.
  3. Moja siostra ma psa, który ma jakieś 9 miesięcy, jest siódmą wodą po kisielu z rottweilerami i jest przeuroczy. Dwie sytuacje: 1. Pijaczek przez pół autobusu do młodej: "Jak ten piesek się wabi", na co sis spokojnie "Tyfus". Dziad zaskoczony: "JAK?!". Młoda nieco głośniej: "Tyfus". Na co dziad oburzony: "to jest przecież zaraza jakaś! Kto go tak nazwał?!" Młoda nadal spokojnie: "Ja..." 2. Sympatyczna dziewczyna w autobusie: "Jak się piesek nazywa". Młoda spokojnie: "Tyfus", na co dziewczyna z uśmiechem" Ja miałam buldożkę o imieniu Ebola..."
  4. Wiecie, ja do tej pory mam przed oczami obraz mojej mamy leżącej na brzuchu z torbą pełną śniegu i wleczonej w ten sposób przez Maksia (takie 30 kg w typie gończego), bo zobaczył psa, którego w sumie miał ochotę przetrzepać. Na szczęscie balast w postaci mamy i śniegu zbił go z tropu :) No dobra, koniec OT.
  5. Poza tym mały pies może poważnie zagrozić np. osobie siedzącej, powiedzmy na ławce, krawężniku. Może wskoczyć i złapać za nos, czy pazury w oko wsadzić. Owszem, łatwiej zrzucic, ale maluchy potrafią być wredne i zaczepne.
  6. Pamiętaj, że jesli Twoja Żona nie będzie w ogóle brała udziału w wychowaniu psa, pies będzie Ją najzwyczajniej w świecie ignorowwał, kiedy np. zostana sami, a Ty gdzies wyjedziesz. To może nastręczać wielu problemów i nie sądzę - tak z ręką na sercu - aby dobrym poysłem było branie jakiegokolwiek zwierzęcia, jeśli połowa Rodziny zwierzaka nie chce. To moze prowadzić do bardzo niezdrowych sytuacji, z agresją włącznie. Nie mam na myśli dominacji, bo psy raczej nie chca przejąć władzy nad swiatem, mam raczej na myśli agresję typu "to moja miska, więc idź sobie". Tak więc to powinna być w pełni przemyslana decyzja połączona z podziałem obowiazków wobec psa pomiędzy wszystkich członków rodziny - ktoś czesze, ktos karmi, ktoś wyprowadza, potem ktos inny karmi itd. Wychowują wszyscy na każdym kroku wyznaczając psu od pierwszego dnia granice : nie wolno na nas skakać, nie wolno za mocno gryźć, tu się śpi, a tu nie itd.
  7. A myslałeś o sportach z psem? O rowerze z psem, o agility, szkoleniu z aportowania itd? Warto taką energię sensownie ukierunkować :)
  8. Wszystkie moje psy zawsze chodziły przede mną. Nie dlatego, że dominowały, bo nie dominowały, pewnie im to do głowy nie przyszło. Szły przede mną, bo w ten sposób szybciej mogły wyłapać zapachy, miec więcej czasu na obwąchanie, siknięcie, rozejrzenie się, zanim doszłam, minęłam je i maszerowaliśmy dalej. Cezar ma ileś tam ciekawych teorii, choć większości w życiu bym nie zastosowała na swoich psach. Ostatnio miałam ubaw, jak mój men "udawał" Cezara i "brał w posiadanie drzwi" Myślałam, ze padnę ze smiechu, a psy siedziały i patrzyły z politowaniem :) Dla jasności - mój men nie robił tego na serio. Miny sąsiadów - bezcenne :D
  9. Ta, ja gaz kupiłam po tym, jak wracałam tramwajem z zajęć w środku dnia, pełnym tramwajem. Dwa pijane śmiecie się do mnie doczepiły, z łapami i komentarzami na temat tego, co mają ochotę mi zrobić. Poprosiłam grupkę młodych gości o pomoc - zwróciłam się bezpośrednio - a oni odwrócili wzrok. Na szczęście śmiecie wysiadły, a ja wróciłam do domu, wpadłam w histerię i mama kupiła mi gaz. W efekcie używam go na spacerach, jeśli mam sytuację z psami - agresorami. No i nauczyłam się zbyt agresywnie na takie zaczepki, jak ta w tramwaju reagować - do tego stopnia, że zawsze agresor się wycofuje, jak widzi rozjuszoną, dość sporą babę klnącą jak szewc. Jak mnie z moim eks jakiś pacan napadł, stwierdzając, że kobiet nie bije, ale mój eks za sam wygląd powinien oberwać (fakt...), to tak na niego ruszyłam, że odpuścił... A potem dopiero skumałam, że mogłam w łeb dostać :| Troszkę straszne, co się dzieje.
  10. Wiecie, ja szłam z psem na smyczy i w kagańcu, to był duży wilczur (w typie gończego, jak się po jego smierci okazało). Pies sikał przy bloku, kiedy wyskoczył dziadek z pistoletem w ręku i zagroził, że mi psa zastrzeli. To było jakieś 10 - 12 lat temu, byłam gówniarą, ale baaardzo obrazowo go poinstruowałam, co może sobie z tym pistoletem zrobić. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, jak bradzo byłam przerażona. Tak więc możemy psy nawet związac jak balerony, ale jak komuś coś przeszkadza, to i tak znajdzie powód do zaczepki.
  11. Sybel

    brak

    No, w sumie mój men (eks kurier rowerowy) ma rower za 3.000, a marzy mu się lepszy, z widelcem z włókna węglowego etc. Tyle, że kupę forsy wydajemy na nasze 4 nierasowe, rozpuszczone kundle, więc rower może kiedyś :) Na razie uzbierał na taki dla mnie, "przeciętniak" do jazdy do prac 1700 zł. Więc czemu tyle na psa nie wydać? Albo w hodowlę nie zainwestować? Albo w "uzdatnianie" znajdy. Ja na odrestaurowanie znajdy dalmata swego czasu spokojnie ze 2.000 wydałam - warto było.
  12. Sybel

    brak

    Kto powiedział, że hodowla psów jest dla każdego? Nigdy, od początku istnienia samej idei hodowla nie była dla przeciętnego szaraczka, a dla szlachty, czy innych bogatych. Nie ma się co czarować, w bloku można mieć jedną sukę z młodymi, może dwie, jeśli rasa mała. Do sensownej hodowli potrzebny jest dom, ogród, czas. Zresztą, tak samo pasjonaci np. kolei, domków dla ptaków, kolarstwa potrafią wydawać fortunę na swoje hobby. Niekoniecznie sa krezusami, mogą po prostu inwestować głównie w pasję. Ja to osobiście podziwiam. Btw., o ile widziałam na stronce,Aysel ma dwie sunie chihuahua hodowlane i doga reproduktora - z tego wniosek, że młodych dogów nie odchowuje, ale wie z rozmów z właścicielami suk (tak sobie dedukuję).
  13. Karlika, wybacz, ja akurat miałam psa z ulicy, popsutego jak diabli (zdziczałego, po klatce, zagłodzonego, z ogrmonym entropium, bardzo pogryzioneg), ale po odrobinie pracy był naprawde fantastyczny. To są bardzo mądre psy, a popsuc można każdego niestety. Jesli pies będzie miał odpowiedzialnych, aktywnych, konsekwentnych i łagodnych ludzi, będzie wspanaiłym towarzyszem.
  14. U mnie psy powinny być prowadzone na smyczy tylko w ścisłym centrum lub jesli należą do ras niebezpiecznych i ich mieszańców, to wszędzie. No, czasem trzeba jednak napalonego psa ściągnąc, bo nie ma wyjścia. U mnie był wielki pies, krzyżówka chyba goldena z podhalanem o wdzięcznym imieniu Goldi. Widziałam, jak kiedyś dziewczyna stanęła nad swoją suką ON i chciała ją zapiąć na smycz, a ten skoczył na nie, przewrócił i zaczął na nich kopulować. Laska krzyczy, suka szaleje, a pan co? Śmieje się i pije piwko. A ja nie miałam jak pomóc, bo byłam sama z dwoma psami, w tym dośc nietowarzyskim dalmatyńczykiem :| Zagroziłam mu telefonem na policję, to mi się zaśmiał w twarz. W końcu dziewczyna dała kundlowi w pysk gazem.
  15. Pamietaj, że on ma długą, gęstą sierść. Do tego krótki układ oddechowy, więc szybko się zasapuje. No i krótkie łapki. Mój krótkołapy włochacz też sie męczy szybciej, niż drugi, większy. Nie wiem, jak to jest z tą rasą, ale na ciepły okres może warto pomyśleć o skróceniu sierści.
  16. Mnie tam zainteresowało stwierdzenie, że je, kiedy chce. Pies powinien miec ścisłe pory posiłków. Nie zje w ciągu 10-15 minut, to micha znika do kolejnego posiłku. No i spacery w sumie też można regulować, trzymac stałe pory wychodzenia. Poza tym dobrze by było psa jakoś ułożyć, nauczyc podstawowych komend, jak chodź, zostań, wyjdź, siad, nie, dobrze. Pies musi mieć jakies stałe elementy, musi mieć postawione granice, które zapewnia mu poczucie stabilizacji. Jesli pies nie chce iść, to może znikaj mu z oczu? Niech się poczuje bez Ciebie przez chwile niepewnie, ale w warunkach kontrolowanych (Ty go widzisz i możesz odwołac). Poza tym możliwe, że nie jest Toba zainteresowany, więc musisz uatrakcyjnić spacery, bawić się z nim, stawiac przed nim wyzwania.
  17. Ona chodzi w szelkach, czy w obroży? Mój pies miał swego czasu trudny okres, kiedy ciągle chciał, zeby go na smyczy okręcać tak, zeby latał - robilismy tak z patykiem i sznurkiem do przeciągania, on to uwielbiał, jak łapał za smycz, a my się obracalismy do okoła własnej osi. On podkurczał łapy, zamykał oczy, a jak sie przestawało, znowu łapał sznurek i zaczynał podskakiwac dookoła nas, co wyglądało, jakby chciał się odbic od ziemi. Przełaczyło mu się to z czasem na smycz, ale wtedy stawałam, łapałam ją tuż przed jego pyskiem i mówiłam Zostaw. Wtedy czasem stał chwile i czekał, czy nie zrezygnuję, ale przy drugim Zostaw odpuszczał. Teraz ma prawei 12 lat i mu ostatnio latanie przeszło, więc kupilismy długą taśmową flexi, której nie rusza. Dobrym pomysłem by była zabawka do przeciągania. Może też zainteresuje ją frisbee?
  18. Zobacz, czy gdzieś jest jakiś rajd rowerowy, jakis zjazd rowerzystów itd, albo zacznij jeździć przy psie. Mój się rzucał na rower, ale raz poszlismy na spacer do lasu, gdzie akurat był rajd terenowy. Filip usiłował zjeść pierwsze 20 rowerów, potem zobojętniał. Zaczelismy też brac go ze sobą na jazdy próbne, np. po wymianie hamulców. Teraz na widok roweru się cieszy i mysli, że to my.
  19. W roli takiej kuli moze wystąpić np jakaś zabawka kong. Reklamuję je wszystkim, którzy maja problemy z zostawianiem psów, bo widziałam efekty. Sugeruję dwie opcje: kong extreme, wrzucasz suche do srodka, pies musi po troszku się do żarełka dostawać, ewentualnie wańka-wstańka, gdzie jedzenie wypada tylko, jesli pies odopwiednio potrąci zabawke. Moze ją zafrasowac coś takiego.
  20. Wagę pominę, bo nie wiem. Co do zabawy - moze coś do przeciągania? Martens ma chyba jakis patent na ciągnięcie (widziałam takie fajne zdjęcia z szelkami u Niej w galerii), moze więc podpowie coś do wykończenia Staffika :)
  21. No tak, nie wzięłam pod uwagę, że przedszkola mogą być różne... W takim razie można się dogadać z innymi okolicznymi psairzami, jesli macie sensownych i oswajac małą z innymi psami i ludźmi na spacerach. Co do gryzienia, to np. jak miedzy sobą psy bawią się za ostro, to ofiara zabawy krzyczy. Może ostre AU! połaczone z cofnięciem ręki pomoże. W każdym razie działa u mojego parówkowatego Fela, jak usiłuje mi zdemontować skarpetkę razem ze skórą, kiedy np. zmywam...
  22. Może poszukajcie przedszkola dla psów. Tam by się oswoiła z innymi psami i ludźmi, a dla Was to by była być moze nauka, co mozna by poprawić w Waszym podejsciu do panienki. Mój kolega ma owczarka, który ma totalnego hopla na tle zabaw (z) innymi psami, poppdowiedziałam mu przedszkole i Fadysław dość szybko zaczął wiele rzeczy kumać, nauczył się zachowania między psami, współpracy, zabawy bez strat w kolegach, a dla właścicieli na koniec będzie test kompetencji i sprawdzenie, czego sie nauczyli o swoich psach :) Polecam :)
  23. Może najpierw testy, potem antybiotyki? Bo jednak antybiotyki są dość mocno wyniszczające, a na alergię nie pomagają (z prywatnego doświadczenia wiem, ze mogą nawet ją zwiększyć)
  24. Czy czegokolwiek uczycie sunię? Np. zostawania w domu (masz na to masę wątków na dogo), załatwiania się na dworze (równiez masa wątków). Poza tym jesli wiesz, ze pies niszczy, warto zostawić ją w ograniczonej przestrzeni, np w kuchni, przedpokoju lub innym miejscu, które Wam odpowiada. W takim miejscu w zasięgu psa (równiez skaczącego) nie powinno być nic, co pies mógłby przekąsić. Dobrze, żeby zabezpieczona była podłoga i drzwi, bo pies może je usiłować wyrwać, przegyźć, wykopać. W takiej sytuacji dobrze zostawić psu zabawkę, która go zaabsorbuje, np. kong ze smaczkami (polecam czarny kong extreme). Jesli nie macie takiej możliwości, warto pomyslec o klatce kennelowej. Z nią psa trzeba najpierw oswoic, zeby była dla psa legowiskiem, schronieniem, miejscem relaksu. Warto ją tam karmić, tam stawiać jej wodę, zostawiać zabawki. I na początku nie zamykać. Poza tym psa trzeba od rana zmęczyć, wybiegać, żeby wrócił do domu wyładowany. Jesli ma za dużo energii, to własnie tak wygląda jej rozładowanie. Można pomysleć np. o takiej łapie do rzucania piłki tenioswej na dużą odległosć (w UK kosztują kilka funtów), pies musi sprintem lecieć, żeby piłkę złapać, a potem wrócić. Poza tym można też pomyśleć np. o zapoznaniu sie z innymi psiarzami i umawianiu się na wspólne spacery połączone z wyszaleniem psów.
  25. Mogę od maja stale dawać po 20 zł, które miało iść na leczenie Tequili. Na pewno się przyda.
×
×
  • Create New...