Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Hitler podejmował pewne prywatne decyzje - fakt. Tak samo Jan Paweł II, Matka Teresa, Stalin, Lenin, Skłodowska-Curie, Kopernik, Newton, Einstein, Obama, Wałęsa etc. To tak na marginesie. Martens, ja po prostu nie rozumiem... To jest MOJA decyzja, MOJE sumienie, a jeśli za to czeka mnie piekło ( w które nie wierzę), to to jest moje ryzyko. Czemu wiecznie ktoś chce ludzi nawracać, a to na jakąś religię, a to na jakąś dietę, a to na jakiś tryb życia czy filozofię. Co za dziadostwo skończone. Każdy z nas ma prawo do podejmowania własnych decyzji i odpowiadania za nie. Co za egoizm, brak wyobraźni, głupota itd.
  2. OMG. Znowu wege oszołomy. Powtarzam to, co zacytowałaś. KAŻDY ma prawo do wybierania tego, co JEMU odpowiada. Mnie odpowiada taki układ. Uwiera, ale psa będę karmić mięsem, choćbyś jajo zniosła i na fioletowo pomalowała - chętnie popatrzę i dalej będę robić swoje. Porównywanie naszej wolnej woli do wolnej woli Hitlera jest... No brak słów, na jakim jest poziomie. Na tej samej zasadzie mogę powiedzieć, że to, co robisz, to wegefaszyzm - jedyna słuszna droga, a "wy" jesteście źli. Na sawannach też giną. Wszędzie giną. Ludzie też giną. Materia, wszystko to jest materia organiczna, może w następnym wcieleniu będą same mordowały. Taki los. Bosz.. Po takich dyskusjach mam ochotę wyjąć kałasznikowa i walić po każdym, kto się deklaruje jako wege. Chyba nie tędy droga. Jak nie chcesz karmić psa mięsem, to się od psa oddzyndzaj, zostaw w spokoju i hoduj króliki, owce, kozy - what ever.
  3. No tak.. Przecież ja to wiem, ale zapomniałam :D Dobra jestem. No już milczę, bo zaraz zapytam, na jakiej mieszkam planecie, bo cos mi się tłukło, że na Plutonie :D
  4. Jak ona ma na imię?Bo mi tak po głowie na jej myśl się Gaja tłucze...
  5. Uwielbiam takie numery. Bo musi wyglądać, nie ważne, czy jest w stanie stać, czy choroba nie pozwala. Ale wygląd się liczy... Teraz już będzie ok :)
  6. Pokazałam fotki mojemu menowi - "o ranyyy... mógł bym mieć takie cudo!" Ja też... Tyle, że nie wiem, jak nasza czwórka na to. Ona jest przecudowna po prostu. Uszka ma kopiowane, czy u cc to normalka?
  7. Po kilku dniach myślenia, analiz, dyskusji z moim TZ stwierdzam, co następuje: można w jakiś sposób uznać każdy związek psio-ludzki (z ewentualnymi innogatunkowymi dostawkami) za coś na kształt stada ze zmodyfikowaną, bo podzieloną, rolą przywódcy. No bo przecież to ja mówię moim psom, kiedy jedzą, kiedy sikają, kiedy biegają, śpią, kiedy tracą jajka itd. One mówią mi, kiedy czegoś potrzebują, ale to ja i moja rodzina jesteśmy odpowiedzialni za nie, za och bezpieczeństwo, poczucie stabilizacji, za ich brak odpowiedzialności za wykarmienie etc. Tak więc w jakiś sposób dominujemy nad nimi. Nie mam na myśli dominacji jak pojęcia kojarzącego się z pejczami, lateksem, ewentualnie niewolnictwem, mam na myśli zwykły układ odpowiedzialności. Taka sama dominacja jest np. nad dzieckiem, bo rodzic mówi "spać, wstać, jeść, nie jeść, iść, siedzieć" etc. Sami jej podlegamy a to w pracy, a to w szkole. Zawsze ktoś nad kimś dominuje i taki układ jest jak najbardziej naturalny, bez tego by była anarchia, utopia i parę innych ładnych, egzotycznych nazw :) Stado jako takie - nie wiem, czy można tak określić nasz związek z psami, zależy, przez co rozumiemy stado. Jesli jako rodzinę "adopcyjną", to stado pasuje. Tak więc Weaver, zgadzam się z Tobą, może nie w 100%, ale po chłodnym przemyśleniu i analizie masz dużą dozę racji. Jeśli wyszedł bełkot, to przepraszam, ale pół dnia malowałam mieszkanie na kacu i ledwo żyję. Tylko móżdżek działa :)
  8. Bardzo mi przykro. Naprawdę. Myślę, że lepiej, że Twoim ostatnim z nim wspomnieniem nie jest jego śmierć. Masz dzięki temu ten "lepszy", żywy obraz przyjaciela.
  9. Może bernardyn lub wariacja na temat? Szczeka, dobry na dwór. Albo nowofunland (chociaż znam jednego i raz słyszałam, jak szczeknął RAZ)
  10. A można prosić zdjęcia psa? Bo ciekawa jestem, jaki typ mieszanki :)
  11. Sybel tu jest i xxxx52 nie musi pisać, jakby Sybel była meblem lub półgłówkiem. xxxx52 nie musi również oceniać, co Sybel wie, a czego nie, bo nie ma zielonego pojęcia, kim Sybel jest. Dziękuję. Polska jest na początku tej drogi, najwcześniejsze rokowania to początek koło 2015, co ma małe szanse na realizację. Mam pojęcie o czym piszę, nie oglądam telewizji praktycznie w ogóle, bo nie mam na to czasu. Mogę być co najwyżej pod wpływem mojej rodziny, w tym kilku fizyków i chemika. Łódź z zanieczyszczeniem bardzo dobrze sobie poradziła - polikwidowała fabryki, młodzi powyjeżdżali za pracą za granicę lub do stolicy, z zanieczyszczeniem nie mamy problemu. Z bezrobociem - to inna bajka. Niemcy za to w ogóle nie mają elektrowni atomowych i na pewno nie mają one wpływu na Twoje, xxxx52, źródło prądu :) Na pewno... Co do przechowywania odpadów - nie znam się na tym, ale wziąwszy pod uwagę, że mamy jednych z najlepszych naukowców na świecie, z ogromną wyobraźnią, rozwiązanie się znajdzie. Owszem, elektrownie atomowe wymagają pewnej dyscypliny ich pracowników, ale nie sądzę, żeby nawet Polacy byli na tyle głupi, by oddawać opiekę nad nimi przypadkowym ludziom. Nie należy demonizować tego rozwiązania. Należy poczekać, zobaczyć, jakie powstaną projekty i potem poddać je debacie, ale nie wpadać w histerię i propagandę drugiej strony. Brezyl, a nie sądzisz, ze powoli problemem zaczyna być węgiel i jego ograniczone źródła? Oraz to, co powstaje podczas wydobycia węgla i przetworzenia go. Inną opcją są jeszcze elektrownie wodne, ale z nimi też są jakieś problemy (choć przyznaję, nie wiem, jakie, najpewniej podniesienie temperatury w zbiornikach, wpływ na kształt danego cieku i koszty uzyskania energii). Dobra, wracajmy do tematu tego wątku, ok?
  12. A ja marzę o elektrowni atomowej i nie jest mi wstyd. Na pewno elektrownie węglowe są duuuużo zdrowsze ze spalaniem, odkrywkami, kopalniami, zanieczyszczeniem wód, tąpnięciami itd... Ehe... Na wiatrowe nie ma miejsca, zresztą są drogie i nie każda gmina ma na nie finanse, ich wydajność jest bardzo lokalna. Słoneczne są w fazie badania. 20 lat temu była inna rzeczywistość, również w kwestii zabezpieczeń. Nie ma co histeryzować, demonizować i pleść bzdur. Trzeba patrzeć realnie. Ile jest na świecie elektrowni atomowych, a ile było w nich awarii? Ile statków pływa na reaktorach atomowych? Nie wolno demonizować i wpadać w jakiś histeryczny obłęd, kiedy to jest tak realnie najwydajniejsze źródło energii. I najczystsze.
  13. Sybel

    otyły pies ratunku

    Ty pisałaś, że ile on waży? 11? 14? Znalazłam takie wymiary dla mopsa: [B]Wymiary[/B] Wysokość 30 - 36 [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Metr"]cm[/URL] Masa 6,3 - 8,1 [URL="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kilogram"]kg[/URL]
  14. Nie przesadzaj. Naoglądałaś się dnia w którym wypłynęła ryba, czy ostatniego brzegu? Nie jest aż tak źle, po Czarnobylu w tej chwili tamte ziemie mają napromieniowanie takie samo, jak np. Łódź. Nie ma co wpadać w histerię i dzielić się nią z innymi chłepcząc płyn lugola. Elektrownie to najczystsze źródło energii, a że akurat Fukushima jest jedną z najstarszych... Nie powinna była powstać na tak nietrwałym terenie, ale np. u nas spokojnie mogą powstawać, jeśli się pewnych zasad przestrzega. Gdyby ludzie nie ryzykowali, mało by było terenów naprawdę zdatnych do zamieszkania. Po wulkanami jest najżyźniejsza ziemia, w wielu miejscach ziemia lubi się obsunąć, na przykład w Polsce nie powinno się budować tak blisko rzek, co pokazał nam zeszły rok. Tyle, że miejsca nieco brakuje, a nie można wyrżnąć w pień wszystkich lasów, żeby zrobić miejsce pod osiedla.
  15. Może taki, jak tytuł wątku: śliczna młodziutka Tequila CC zadławiona olejem, mozna też o łapach wspomnieć
  16. No tak, super książka jako fikcja literacka, ale NIE jako poradnik. Zresztą, babka potem się sama z tych teorii wycofała.
  17. [QUOTE]- Zapomniany język psów. Jak zrozumieć najlepszego przyjaciela człowieka. Jan Fennell[/QUOTE] Czytałam. Nie polecam, po pierwsze dziwacznie napisana, może wina tłumacza, a po drugie wystarczy troszke popracować z psami, żeby zauważyć, że ta pani bzdury gada.
  18. Bez przesady. Pies, który zeżarł perz i po nim rzyga o poranku, nie jest chory. Ma najwyżej lekką, sporadyczną nadkwasotę, ale ludziom też sie zdarza (popatrzmy choćby na ilość leków na zgagę reklamowanych w TV). A już na pewno nie jest to pies umierający, do uspienia. Zresztą, ta sunia po błyskotliwym komentarzu znawcy psów żyła kolejne 10 lat w dobrym zdrowiu.
  19. Nie uparłam się. Po prostu z postów wynikało, że z psem nie za wiele działasz. Pies się męczył, cierpiał, więc czasem lepiej uśpić, niż nad nim chodzić i biadolić, jakmpies się skręca z bólu i słabnie. Jesli leczysz - no to git, trzymam kciuki. Po prostu trzeba podjąć czasem decyzję - w tę, czy wewtę.
  20. Mnie rozwaliło, jak facet się na mnie wydarł, że "tego kundla to uspić, bo chory!", jak moja sunia puszczała porannego pawia... Nic mnie nie zdziwi.
  21. Szczerze - nie sądzę. Powinieneś go porządnie zbadać, albo dać mu w koncu litościwą śmierć. Tak będąc fer wobec przyjaciela.
  22. [QUOTE]Psom daleko to tworzenia hierarchii takiej jak u wilków , bo są udomowione , ok . I jak rozumiem to jest powód ,żeby sobie odpuścić „szefowanie” psu . Spoko... Skoro psom tak daleko do wilków , to dlaczego czasem mały york (domowy) szczerząc się pozycjonuje większego od siebie psa (domowego), albo co gorsza dlaczego zaburzone przez porąbanych właścicieli małe psie pchły rzucają się na „ludzkie szczenięta” , kiedy dzieciak nie zachowuje się tak jak pies (domowy) , jako alfa sobie tego życzy , bo np. dziecko narusza przestrzeń psa ??? Jaki mechanizm wtedy funkcjonuje . Co powoduje ,że chihuahua „stawia” się w stosunku do człowieka . Jaki mechanizm udomowienia wtedy obserwujemy ?[/QUOTE] O ile mi wiadomo, taka agresja lubi występować na tle lękowym, szczególnie wobec dzieci, które przekraczają granicę wpychając psu palce do oczu, uszu, tyłka, czy innych dostępnych otworów. Zauważ, ile psów patologicznie nie cierpi dzieci. Nie sądzę, żeby to była kwestia stada - raczej brak wychowania dziecka w szacunku do zwierzęcia. Nie jestem samicą alfa, ale kiedy mi ktoś wchodzi na głowę i narusza moją przestrzen, gdy sobie tego nie zyczę, również "gryzę", choć do wilka mi daleko. Jak już powiedziano, psy domowe tworzą jakąś tam hierarchię między sobą między innymi ustawiając się wzajemnie do pionu. Jednak ta hierarchia jest płynna, niezwiązana ze wspólnym pochodzeniem, zmienia się w zależnosci od miejsca (park, zlot dogomaniaków, działka z innymi psami rodzinnymi, dom) i liczebności psów. Pies, który w domu jest "alfą", na spacerze może trafić na miejsce "omegi", bo spotka silną konkurencję. To nie jest jednak stała hierarchia, powiedziała bym, ze działa, jak kalejdoskop. Rolą właściciela jest pokazanie psu, co wolno, a czego nie. Jest to konsekwentne uczenie: tu ci wolno, tu ci nie wolno, jak chcesz jeść, musisz usiąść - a nie "ja, twój szef, jem pierwszy, ty, mój podwładny, jesz ostatni". Co do tego:[QUOTE]Zadałam pytanie : skąd pies ma wiedzieć , że nie żyje w „stadzie” , a „rodzinie ludzkiej” . Jak ma to sobie przetłumaczyć ??? Pytam ponieważ na co dzień obserwują PSY DOMOWE , które swoich właścicieli dominują na każdym kroku i tylko fakt ,że wyglądają jak Lassie , a nie Biały Kieł powoduje ,że nikomu nie chce się nic z tym zrobić ...[/QUOTE] - cóż, nie znam wielu takich psów. Nie wiem, gdzie mieszkasz (nie interesuje mnie to), w mojej okolicy ludzie jakoś nie są ofiarami braku komunikacji z psami, nie mają problemu z wychowaniem dwóch - trzech psów w jednym domu na fajnych towarzyszy. Cóz, patologia zdarza się wszędzie, ale opieranie się tylko i wyłacznie na mysli "stado stado pamiętaj, jestesmy stadem, stado, alfa, dominuję, dam radę, DOMINUJĘ!" nie prowadzi zbyt daleko. Traktuję moje psy jako współpracowników, członków rodziny - i jakoś ani mi gardła nie przegryzły, ani nie próbowały dominowac, chyba, że między sobą. Siebie traktują zupełnie inaczej, niż nas. Obok siebie wzajemnie nigdy się nie położą, obok nas - bardzo chętnie. Poza tym nie traktują obcych ludzi jako konkurencj na spacerach, czy w domu, a obce psy - jak najbardziej. Z samego faktu, że ludzi ignorują, a na obecność innego psa reagują szajbą wynika, że nie traktują człowieka jako konkurencji na szczeblach swojego "stada", a psa - jak najbardziej. Poza tym mają komfortowe życie, żarcie pod nosem, wygodną kanapę, ludzi, do których mogą się przytulać, ale którzy szanują ich przestrzeń prywatną i nie są upierdliwi, spacery, zabawę, naukę. To troszkę tak, jakby się zastanawiać, czy grzyb współpracujący z drzewem myśli, ze drzewo też jest grzybem - tak to mniej więcej widze. Abstrakcja. Swoją drogą ten tekst [QUOTE]Tylko uwagi Psa Pustyni biorą jako głos na serio .[/QUOTE] pokazuje, że nie ma sensu dyskutować, bo i tak trzymać się będziesz tylko swojej tezy.[QUOTE] Po pierwszym akapicie tekstu Martensa , tyle moich uwag . Nie mam siły czytać dalej .[/QUOTE] To również tego dowodzi. Taka sztuka dla sztuki, zeby się wyżyć, tak?
  23. Na pewno jest coś w tym, że pies, który zna człowieka od jakiegoś czasu, wie, czego się spodziewać, czyli np. jak wie, że człowiek zawsze panikował, to od razu nastawia się na dokładnie takie zachowanie. Tak samo, jak np. z biciem - strach objawia się powiedzmy agresją wobec kobiet, czy mężczyzn, bo przez całe życie pies widział tylko taki wzorzec, czyli lanie i kopanie. Można to zmienić, ale wiadomo - to trwa i zanim przekonamy psa, że danej emocji już nie będzie, musmimy na nowo zaskarbić sobie jego zaufanie. Powiedziała bym, ze to jest dobra nauka asertywności dla ludzi. Nie lubię Milana, bo on nadużywa - w moim odczuciu - własnie takiego marketingowego bełlkotu o energii, przebojowości. Nie wiem, ja zawsze do trudnych przypadków startałam się podchodzić spokojnie, wyciszona, opanowana. Owszem, trzeba umieć na psa huknąć, jesli przegina, ale stosuję np. to, co poleca Vistoria, czyli głośne E-E! czy inny sygnał dźwiękowy, który ostrzega psa, ze przekracza granicę. Przede wszystkim pies powinien zaufać, widziałam kiedyś jakiś fragment, jakl strasznie agresywnego psa w kagańcu na siłe kład na plecach, a ten pies się szarpał, rzucał, był przerażony tym, co Cesar mu robi. Mam wrażenie, że Milan po prostu chciał za szybko, na siłe osiągnąć uległosć psa "łamiąc" go. Ja bym tego tak nie zrobiła, pewnie bym miesiącami psa oswajała, żeby zapobiec złym skojarzeniom. W końcu pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł. No nie lubię go, no. I te zęby własnie, amerykany takie, ja je widze od razu pływające nocą w szklance. Plus wąsik i cała reszta... No fuj no. Angelka - mega super zdjęcie w awatarze :D
  24. Znajomi znaleźli wariację na temat goldena przywiązaną drutem do torów pkp, na dodatek w oddali widac było pociąg. Facet ma teraz sztywny palec, bo drut przeciął mu ścięgna, ale psa uratowali i został u nich :) Dużo jest takich bydlaków. Nie wiem, czy to tu, czy na innym portalu, był tekst o dwóch psach, chyba chartach, zostawionych na sznurze w lesie... z legowiskami i zabaweczkami :| Człowiek niestety jest obdarzony wyobraźnia...
  25. Ja od razu mamie podesłałam ten link, od początku tego piekła siedziałyśmy i sie zastanawiałyśmy, jak radzą sobie zweirzęta - domowe i dzikie. Pod linkiem, który wkleiłam, są zdjęcia uratowanych z psami. Zawsze w takiej sytuacji mam potem strasznie długo lęki egzystencjalne, że jak ja bym w takiej sytuacji moje psy uratowała - bo przecież bym ich nie zostawiła!
×
×
  • Create New...