Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. Bo się bali? Wiesz, jeśli np. sąsiedzi to kobiety z dziećmi, ewentualnie osoby starsze, to jak miały zareagować? Zadzwonić na policję, nic innego nie mogli zrobić, bo jeszcze by się okazało, ze dziad kogoś w amoku zatłukł. Jeśli jest niezrównoważony, to w ataku agresji jest nieobliczalny i piekielnie silny.
  2. A moze coś beaglowatego? Albo Psa w takim typie urody: [url]http://www.dogomania.pl/threads/177392-Belgia-jej-uroda-zniewala.Sunia-ma-dom[/url]. Ewentualnie wariacja na temat owczarka australijskiego? Aktywny, towarzyski, ale z sierścią dłuższą, jakiś flat czy golden.
  3. Może zatkanie psa posmarowanym w środku kongiem coś da? Ja kong traktuję jako lek na zostawanie w domu, na szczekanie, na psią nudę - na wszystko. I działa, a psy mają na jego punkcie fioła. Tylko nie wiem, czy u Was lepsza by była kość do lizania, ten klasyczny kong, czy "wańka-wstańka" z suchym wysypującym się górą.
  4. O ludzie... A gdyby w tym mieszkaniu było dziecko? Tak się zastanawiam, czy takie coś było zawsze, czy też teraz się o tym głośniej mówi, bo powiedzmy 20 lat temu każdy przechodził nad tym do porządku dziennego?
  5. Jest jeszcze octenisept - środek do dezynfekcji ran, zakażeń, kosztuje około 30 zł. Moja mama go dostała do przemywania rany pooperacyjnej, jest bardzo skuteczny.
  6. Broń Cię Panie Boże! Zastanów się, jaki jest powód nieposiadania rodowodu przez szczenięta po rodowodowych rodzicach. Najpewniej jest to drugi w ciągu roku, nielegalny miot suki, ewentualnie wpadka niekoniecznie z tatusiem oficjalnym lub psy nie mają uprawnień, gdyż nie spełniają norm rasy - czy to pod względem eksterieru, czy to charakteru, czy też są po prostu chore (dysplazja, entropium w oczach, głuchota, ślepota, wnętrostwo etc., zwykle dziedziczne). W hodowli regulaminowy miot zawsze ma rodowód. Te "na lewo" - nie. Jeśli suka rodzi co cieczka, wyobraź sobie, w jakim stanie jest jej organizm, jak słabe będą szczeniaki, jeśli rodzi od np. 4-5 lat.
  7. Mam na myśli KUPNO, czyli zapłatę za kundelka np. 200-300 zł. Kundelka wziąć, adoptować, uratować, przygarnąć - NIE kupić.
  8. Ja miałam na to jeden sposób - nigdy nic nie zostawiałam na stole. Ani jedzenia, ani nic, co moze się stłuc. Wszytsko ladowało hen, pod sufitem na szafach. I nadal tak robimy. Nigdy nie zostawiamy jedzenia bez nadzoru, jeśli jest ponizej półtora metra ;) Psy są zaskakująco skoczne. Jak wzięłam mojego Felka, psiaka wielkosci jamnika, był po wypadku, nie wiadomo było, czy tył będzie sprawny, czy aby nie będzie potrzebny wózek. Sprawa wyjaśniła się w Wielkanoc, keidy to zastaliśmy Felicjanka z pyskiem w serniku na środku stołu i z brzuchem wydętym jak balon - zeżarł chyba z pół kilo, a sam wazył wtedy 8kg... Zdarzył się "cud" - zwiewał ze stołu an czterech łapach, aż się kurzyło :D On akurat wszedł po krzesłach, ale Filip, taki do kolan, to ze stania wskakuje, jak krzesła pozasuwane. Sądząc po śaldach pazurów czasem wpada w poślizg, ale stół to punkt widokowy, jak psy są same w domu... Tak wiec wszystko ze stołu zdjęte - oto jest klucz do sukcesu ;)
  9. Dlaczego masz tak młodego psiaka? No i jaką karmę jej dajesz? Jak nie chce jeść, to może zamiast suchej spróbuj puszkowana, np. animondy, ewentualnie mieszaj suche z ochłodzonym wywarem opd gotowania kurczaka (bez przypraw). Jak nasiąknie, to wtedy może zje. Pomyśl, czy wolała bys sama jeść suszone jedzenie, czy raczej soczyste, pachnące gotowane mięsko, ryz i marchewke? Bo ja chyba wybrała bym mięsko.
  10. Na hasło obroża przeciwkszczekowa szczerze mówiąc wyobraziłam sobie grubą gumkę do uszczelniania weków założoną psu na pysk... Przynajmniej na moje by to podziałało, bo obawiam się, że nawet podłączenie ich do gniazdka nie dało by efektu, gdyby mogły pysk nadal otwierać.
  11. My traktujemy tę karmę jako koło ratunkowe, jak przypadkiem zdarzy się, że nie ma kto psom ugotować. Moje psy rano jedza suchego royala, na obiad gotowane mięso z ryżem i marchewką. Jak bym im dała na obiad suchą, to bym padła trupem na miejscu od ich pełnych wyrzutu spojrzeń :) Karma ok, pachnie nieźle, chociaż nie używam jej jako głównego dania.
  12. Fakt faktem, że w dyskusji popada się w skrajnosć, daje się ponieśc emocjom - rzecz ludzka. Biorąc pod uwagę, że za psa odpowiada człowiek, inny człowiek z własnego doświadczenia stara się pomóc. Wiadomo - pomoc wpychana w gardło przepychlem wychodzi uszami, nawet, jesli niesiona jest w dobrej wierze. Swoją drogą mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że WIEM z własnego doświadczenia, że karmienie Chappi jest zue - moje psy po tym bardzo chorowały, więc w moim prywatnym świecie Chappi ma zakaz wstępu i trąbię o tym w dobrej wierze. Co kto z tym robi - jego sprawa. Mogę też powiedzieć, że jeśli w dyskusji o wychowaniu pojawiają się teksty typu "no bo mam psa od tygodnia, ma 6 tygodni i nie umie się zachować" to nie umiem naprawdę zachowac się kulturalnie. Nic nie poradzę, ale szlag mnie trafia na miejscu. Wiem też, że wielu ludzi akceptuje jedyny właściwi tok rozumowania - swój. I żadnego innego. Np. że rzucanie psu kija jest zbrodnią. Dla mnie osobiscie nie jest, ale dostałam kiedyś neizłą burę o to. Wartościowy wątek, bo czasem trzeba powiedzieć wprost, że nie każdy, kto ma psa, od razu staje się aniołem w ludzkiej skórze, a do tego przenajświętszą wyrocznią. Bładzić i pisać na forum pierdoły jest rzecza ludzką - za to zcasem ludzi uwielbiam, a czasem mam ochote powystrzelać.
  13. Porób zdjęcia psów luzem i na łańcuchu, z widocznymi domami, następnie zgłoś to na policję. Wziąwszy pod uwagę ostatnie przypadki pogryzień i zagryzień warto to zgłosić od razu ze zdjęciami. W celu samoobrony polecam gaz pieprzowy w żelu - nie zrobi krzywdy, ale da psom bolesną nauczkę, że do Was się nie podchodzi.
  14. Rozważacie tylko rasowe? Bo kundelki, np. z domów tymczasowych, to też super wybór. Wdzięczne, zaskakujące, mądre, sympatyczne psiaki plus satysfakcja, że się komuś zycie uratowało. Owczarki to fajne psy, które muszą pracować, muszą mieć kontakt ze swoim ludziem, są aktywne, inteligentne. Tyle, że są podatne na różne choróbska, np. dysplazję stawów biodrowych. Przy szukaniu szczeniaka bierzcie w związkuz tym tylko psy rodowodowe z udokumentowanymi badaniami pod tym kątem. Dalmatyńczyki są super, osobiście uwielbiam kropki, boksery to wspaniałe, inteligentne i towarzyskie psiaki, a jak mają uszy i ogon, to w ogóle cudo. Tylko te dwie rasy zimą wymagają wdzianka, jak idą na spacer, żeby płuc nie zaziębić. Możecie poszukać w adopcjach tych (lub innych) ras, może akurat jest jakies cudo w potrzebie.
  15. Husky i malamut wymagają bezwarunkowo codziennej ogromnej porcji ruchu. Jesli im tego nie zapewnisz, pies nie będzie chciał współpracować, może miec problem z agresją, bo będzie tak bardzo naładowany energią, że zacznie zwyczajnie świrować. Owszem, są to super psy na dwór, ale latem muszą mieć duuuużo cienia, chlodu, bo się ugotują. Nie możesz wziąć psa z jakiegoś azylu, jakiejś organizacji, gdzie mogą Ci zaoferować poznanego psa? O, jest np. na stronie labradory.pl wątek o pseudohodowli pod Toruniem, gdzie są lub będą do wzięcia psy zabrane z tamtego piekła. Może rozmowa z opiekunami tymczasowymi pozwoli znaleźc odpowiednie zwierzę? Tam było ileś tam ras - owczarki, labki, haszczaki, malamuty, spaniele. No, generalnie te rasy, które w tej chwili wywyołują największą histerię wśród osób podążających za modą. Mam prośbę: NIGDY nie rozważaj kupna kundelka. W tym nie ma za grosz sensu, jedyna cecha takiego zakupu to szkoda dla zwierząt.
  16. Może niech stopniowo oswajają, niech nowi ludzie będą zobowiązani witać się z psem, "przekupywać" smaczkami? Pomaga. No, chyba, ze lęk jest mega wielki, wtedy ktoś moze doradzi, jak psa odczulać...
  17. Nie wiem, co z tym psem. Moja ciotka go od pewnego czasu nie widziała, może wyniósł się z jej okolicy (Piaski), albo po prostu jakoś się mijają.
  18. No z tymi sterylkami i charakterem u suk to faktycznie bywa różnie. Jedna moja była po sterylce dokładnie taka sama, jak przed. Suka mojego faceta natomiast zaczęła znaczyć teren i zachowywać się dosyć samczo... Tak że kastracja jest dobrym wyjściem. Tylko podczas pierwszej cieczki trzeba obserwować, jak się suka zachowuje, czy jest bardziej pobudzona i agresywna, czy też przestawia jej się na tryb uległy i namiętny (z serii bierz mnie tu i teraz, ogierze - widziałam ostatnio jamniczkę napastującą w ten sposób setera, ubaw po pachy :) ). Tak więc sterylkę proponuję rozważyć, jak rozpoznacie sytuację.
  19. Nie ma potrzeby, żeby to pies dominował. U mnie była suka i dwa psy i to ona ustawiała panów do pionu, jak podskoczyli, dostawali od niej w pysk i był spokój. Na początku były awantury, my je rozganialiśmy albo głośnym NIE, albo psiknięciem sprężonym powietrzem do komputerów - syczy i jest zimne, nie wyrządza za to żadnych szkód, więc psy były zaskoczone i odpuszczały awanturki. Dobrze by było brać psy razem na spacer, sukę najpierw na długiej lince, skoro jest u Was tak krótko, rzucać im piłki, żeby się razem wyżyły, chodzić z nimi tak, by na spacerze poczuły się "paczką" i stały się za siebie na wzajem odpowiedzialne. U mnie to poskutkowało w kilku przypadkach, przy czym niektóre psy były z tych zupełnie niewspółpracujących z innymi, ale w gromadce czuły się ważne i odpowiedzialne za bezpieczeństwo reszty. Pamiętaj, że suka jest u Was dobę. Nie jest pewna swojej pozycji, długo pewnie walczyła o swoje. Musi najpierw poczuć stabilizację, połapać się, że będą już zawsze posiłki, spacery, ciepłe wyro, kochający ludzie. Jak troszkę odzyska grunt pod nogami, to też będzie inaczej. Karmcie psy razem, po prostu sobą blokując dostęp panience do miski chłopaka, jak tylko zje, każcie jej wyjść. Powinna mieć stałe miejsce, gdzie staje miska. Wołaj psy razem do siebie, każ im usiąść i dawaj w tej samej chwili nagrodę. Rób wszystko "po równo". To moze pomóc. W chwilach napięcia wołaj psy do siebie, jeśli panna będzie niegrzeczna, można ją wyprosić z pokoju na chwilę. Poza tym się ułoży. Takie pytanko mam jeszcze: pies wykastrowany, a suka wysterylizowana?
  20. Nie lubię Cesara, Czysto po ludzku nie cierpię tego wymuskanego gogusia, nie mogę patrzeć na jego programy. Stosowałam kantarek na jednym psie i rozwiązał on problem chodzenia na smyczy w stylu wolnym, pies do końca życia chodził ok. Był szkolony metodą bez metody, po prostu na jego zachowania były różne reakcje - na dobre nagrody, na złe usadzenie za kark w miejscu i siedzenie na d..., aż się nie uspokoił. Jak bardzo przegiął, był opiernicz do siedzenia na d..., ale po jakimś czasie pies zaczął akceptowac psy i ludzi, oswoił się. Nigdy nim nie rzucałam, a był naprawdę agresywny, kiedy do nas trafił. Na samym początku rzucił mi się do twarzy, bo nie pozwoliłam mu zabrać skórki od arbuza z kosza. Dostał w pysk - pierwszy odruch, został wywalony z kuchni i olewałam go przez jakiś czas, aż przyszedł się podlizać. Więcej się to nie powtórzyło. To był dalmatyńczyk z ulicy, najpewniej z pseudo, klatkowy, w trakcie błakania poważnie pogryziony, bo z entropium i prawie ślepy. Można powiedzieć, że został ustawiony w odpowiednim punkcie rodziny, ale jak każdy członek rodziny, miał przywileje i zakazy, miał też obowiązki. Był często nagradzany - z czasem coraz częściej za sukcesy. Nie, nie znam się na szkoleniu i mam je w sumie w głebokim poważaniu. Po prostu współpracuję z moimi psami, stawiam im granice, wskazuję, co jest ok, a co nie. Z każdym wyrabiam inny język. Są rozpuszczone, ale najważniejszy cel, czyli likwidacja agresji udał się w 3 przypadkach na 3. Pozostałe moje psy od początku były łagodne, więc tylko nauczyły się prostych haseł, jak wróć, ciasteczko, spacer, nie, dobrze. Co do błyskotliwej wypowiedzi o dracym puchę ojcu i posłuchu dziatwy - znajomy ojciec całe życie darł puchę i oczekiwał posłuszeństwa, a teraz cierpi, bo ma zerowy kontakt ze swoimi dziećmi, które już są dorosłe. Zero szacunku. I zero posłuchu. Co do lubienia - nie lubienia Cesara. Jak ktoś lubi patrzeć, niech patrzy. I niech wexmie sobie do serca notkę o niestosowaniu tego w domu.
  21. Sybel

    Akita!

    Wspaniale się to czyta :) Akurat załapałam ponownie dołek po wizycie na wątku zaginionych rok temu Sary i Fiodorka, a tu chociaż dobre wieści - i kolejna wspaniała dziewczyna :)
  22. Gdziekolwiek są, na pewno też pamiętają o Was.
  23. Nie widziałam filmiku i bardzo się z tego cieszę. Jak rozumiem, ten dziczek był w ramach "tortu" dla koła... Akurat czytałam artykuł o tym filmie i tego samego dnia pojawiła się informacja o tragicznej śmierci młodego (22 lata chyba) piłkarza zabitego przez dzika podczas polowania (dosłownie kilka dni temu). Wiecie, ja chyba nieczuła jestem, ale pierwsza myśl była "o... jeden do jendengo". Nie trafia do mnie uzasadnianie, ze równowaga, że to, ze tamto. Tych zwierząt jest tak mało, są spychane na margines, a taki jeden pan z drugim panem wetknie sobie idiotyczną czapeczkę na łeb, weźmie sobie ekstra dwururkę, jeszcze powinien piórko w doope wsadzić i hajde w las rozpierduche robic.
  24. Co do kotów - moje wszystkie psy, jak planowały skrzywdzić kota, a trafiały na takiego, który po prostu stał i patrzył na moje gnające ku niemu futro, robiły nagle niesamowity zwrot o 180 stopni. Miałam sukę, średniowiększą, koło 28 kg, która zawsze goniła koty z podwórka, dość leniwie i dla zasady. Raz na działce u mojej babci trafiła kosa na kamień - zamieszkała tam kotka w kratkę (serio) z młodymi. No i tata z babcią susami pędzili do ogrodu na ratunek Fiśce, na którą kotka wsiadła... Potem jak dostała w zad gałązką choinki, to był wrzask... Bo ja mam i miałam pierdoły, nie psy akurat :)
  25. Ja mojego psa zaczęłam uczyc zycia w domu, jak miał 7 lat. Ma 11 i jest stosunkowo normalnym psem, a na początku był bardzo agresywny - nie dał się dotknąć, był nieprzewidywalny, nie mozna mu było zaufać. Teraz mogę mu zrobic wszystko, u fryzjera i weta jest super. Jedynie rzuca się na psy na spacerach, ale praca nad tym problemem tez złagodziła jego reakcje. Na samym początku musisz pamiętać, że pies to pies, bez względu na stopień "rasowości" ma zęby, ma inteligencję, ma potrzeby i MUSI byc nauczony, jak zyć w rodzinie. Sam się przecież nie nauczy, co wolno, a czego nie. Poza tym to nie jest tak, że kiedy pies osiągnie dwa lata, powstaje jakaś blokada i pies się już nigdy niczego nie nauczy - to tak, jak powiedziec, że po maturze to studia nie maja sensu, bo nie zdobędziemy żadnej wiedzy. Tez uczymy sie przecież całe zycie, prawda? Musisz zacząc z psem dużo "rozmawiac", wydawac krótkie polecenia połaczone z gestami (może poszukaj filmów typu "ja albo mój pies" z Victorią Stillwell, ona fajnie pokazuje różne gesty przemawiajace do psa), nagradzać dobre zachowania smakołykami. Np. jak ją zawołasz i ona podejdzie, od razu mów dobry pies i nagradzaj natychmiast smaczkiem. Tak samo siad, wykorzystuj aport, jak pies Ci coś przynosi, mów "przynieś" i nagradzaj. Takie szkolenie wymaga czasu i cierpliwości, jak równiez konsekwencji. Warto skonsultowac się z behawiorysta czy szkoleniowcem i przyłożyc się do szkolenia.
×
×
  • Create New...