-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
:D Super przemowa. Serio. Od razu sobie pomyslałam, ze musicie być naparwdę fajnymi ludźmi :) Jak sobie myślałam o tym waszym psiejskim domu, to tak mi się roiły dwie opcje: 1. drzwiczki dla psów w drzwiach - nie wiem, ile macie drzwi, ale moze któres można tak zorganizować, żeby wstawić drzwiczki. Sa takie sterowane sygnałem z obroży, ze nie wlezie inne zwierzę, tylko wasze psy i koty. 2. może któreś drzwi do mieszkania da się "otoczyć" kojcem tak, że będzie wydzielony ogród wokół domu o powierzchni powiedzmy 5 na 5 metrów, no i drzwiczki psie w drzwiach, zeby psy miały możliwość siedzieć w domu, albo sobie dowolnie wyjść. Powiem tak: pies mojej babci całe życie mieszkał sobie w ogrodzie, miał budę, ale z niej nie korzystał, jak chciał, to właził sobie do domu, a jak nikogo nie było, siedział na dworze. Dożył 15 lat w dobrym zdrowiu. Tyle, ze był nieatrakcyjny pod kątem finansowym, a więc nie wart ukradzenia. No i potrafił by odgryźć obcemu rękę bez oporów. Był tak zapasiony, że nie interesowały go potencjalne trutki.
-
Mi się wyadawało, ze labki, ale to nieistotne. Fakt, że psy były niewyżyte. Ja sama kiedyś stosowałam halter na dalmatyńczyku i moje prywatne zdanie jest takie, że to działało. Przy czym pies był po takich traumach i tak ciężki w obsłudze, agresywny itd, że nawet rozważaliśmy uśpienie. Byłam wtedy w liceum, a pies był rocznym, niezsocjalizowanym znajdą, prawdopodobnmie trzymanym przez pierwszy rok w klatce, ze świeżo usuniętym przez nas entropium. Jak się bąłkał, jakieś gówniarze szczuły na niego swoje psy, wiec miał agresję lękową, nie umiał chodzić na smyczy, na dodatek na widok psa gryzł, co wpadło w pysk (np. moje udo, do dziś pamiętam ogromny krwiak). Halter pomógł bardzo, przynajmniej po spacerze nie czułam się już, jak bym jechała na rowerze pod górkę na najwyższym przełożeniu. Po dmiesiącu pzreszliśmy na szelki i efekt był super, pies załapał, o co chodzi. Jeśli idzie o inne problemy, pomogła kastracja, powolne oswajanie z róznymi psami, masa ruchu za piłeczkami i ogromna porcja pieszczot plus bardzo konsekwentne przestrzeganie zasad. Po roku był innym psem. Cockermaniaczka - ja po prostu Milana nie lubię, bo jego wygląd i maniera mnie odpycha. Nie stosuje ani metod jego, ani Victorii, bo sama mam rozumek jako tako działający. Victorie oglądam na zasadzie programów "Jak się nie ubierać", "jak schudnąć" itd - a nuż się coś trafi ciekawego, a ja sobie zjem śniadanko przed pracą, czy coś takiego. W ogóle nie wiem, jak można korzystać z programów instruktażowych jak z ksiąg mądrości.
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Sybel replied to Weaver's topic in Wychowanie
Mhm... Bo myslałam, ze to kopia ludzkiego "pacyfizmu", ze tak to określę. W stylu "dzieci, nie bijcie się, bo nie wypada" -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Sybel replied to Weaver's topic in Wychowanie
Ok, ale czy na jego miejscu wilk zachował by się tak samo? Tak z ciekawości pytam, zeby była jasnosć, a nie żeby podpuścić czy coś. -
Też widziałam kilka przykładów, które mnie zaskoczyły - choc już nie pamiętam, co to. Tyle, że ta babka (o Milanie się nie wypowiadam, bo nie cierpię go oglądać i nie oglądam) pracuje też nad wychowaniem właścicieli, co jest cenne. Zmienia ich podejście do psa, np. w kwestii dokarmiania przy stole, karmienia w ogóle (dwa labki miały lepsze menu, niż właściciele - im gotowano pyszne potrawy, a sobie odgrzewano pizze mrożoną), w kwestii co wolno, a czego nie. Ci ludzie tak generalnie często w ogóle nie mają pojęcia, więc i tak jej rady, nawet jeśli naciągane, są lepsze od tego, w czym się sami zapętlili.
-
Podrapane drzwi drewniane, progi i zdarta farba ze ściany.
Sybel replied to emily-90's topic in Lęk seperacyjny
Ewentualnie zakup Konga i napchaj czymś dobrym przed wyjsciem, niech pies ma zajęcie. W każdym razie niszczyciel mojej siostry był nim tak zajęty, że nawet nie powiększył dziury w wykładzinie w kuchni :) -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Sybel replied to Weaver's topic in Wychowanie
[QUOTE]Opowiadal, a nawet bylo to nagrane, jak zachowuje sie kiedy dwa osobniki maja ochote na walke. Wyglada to tak, ze on wslizguje sie pomiedzy te wilki, skomli, popiskuje, uspokaja. Czyli nie uzywa sily i agresji, ale mimo to wtraca sie i rozdziela.[/QUOTE] Nie rozumiem. Wynika z tego, że gacet to robi, nie wilk - zgadza się? Wilk alfa natomiast nie reaguje, tak? -
Ćwiczenia z psem to też np. komendy, nauka. To zmusza psa do skupienia się, np. nauka aportu, szukania...
-
Albo węża? Marchewką przebraną za mysz? Skaczącą kalarepą? Swoją drogą każdy z nas jest częścią natury - o ile mi wiadomo, nie mieszkam w laboratorium. Natura jako pojęcie uległa ewolucji, jeśli patrzeć na środowisko naturalne itd, ale to JEST natura. Wolnością jest również podejmowanie WŁASNYCH decyzji w kwestii żywienia siebie i swoich psów. Życzę sobie i wszystkim rozsądnym czytelnikom, aby używali swojego zdrowego rozsądku i nie reagowali na trolle.
-
A, co do niszczenia - kup im kongi :) Pomagają :)
-
Z tego, co wiem, to akurat stan posiadania jajek nie ma wpływu na sprawność psa, a w takim razie nie powinien mieć wpływu na prawo do startowania w zawodach. Taka informacja powinna być zawarta w regulaminie zawodów, jeśli takie cos istnieje. A co do cen, to np. w Łodzi rozbieżność dla jedengo psa była od 180 zł w dużej lecznicy do 380 (!) w małej, jednoosobowej. Pan chyba walnął powaznie na głowę... W każdym razie trzeba szukać. Pies wielkości rottweilera, więc spory, ale drobniejszy, dziewięciomiesięczny tak dla uściślenia.
-
Może tak: w weekendy obserwujcie je, jeśli chodzi o zapędy do podkopów, wyłażenia itd. Oceńcie, jak z ich ewentualnym wychodzeniem. Oswajajcie je z taką mozliwością, że siedzą same w ogrodzie. Jesli faktycznie by próbowały wyjść, warto ogrodzić jakiś teren w środku, jakos zorganizować dla nich duzy kojec. Inna sprawa to ryzyko kradziezy - bardzo popularne ostatnio są kradzieże psów z ogrodzonych posesji. Czy psy będą miały cień, np latem? Czy będą się miały gdzie schowac np. w przypadku burzy? Ja bym sie bała najbardziej kradziezy i otrucia, bywa, że "życzliwy" sąsiad przerzuca kiełbasę z trutką na szczury czy na ślimaki i po psie. Jednak to Wy najlpiej znacie psy i sąsiadów i wiecie, czego się spodziewac.
-
Chyba to było najlepsze wyjście. Przecież śmierć nie jest zła, pamiętajcie, że pies miał godne, spokojne zycie i w ostatnich dniach ludzi, dla których jego los był bardzo ważny. Teraz już nie cierpi, nic złego nie może go spotkac, nie ma bólu, tylko spokój. Chyba na to zasłużył, prawda? Uszy do góry :)
-
Oooo... Dostał banana... Tez wege :)
-
Nie, w połowie, a w połowie gotowanym mięsem, ryżem, warzywami. A że pojawił się tekst o karmieniu wege jako alternatywie, to wyrażamy swoją opinię.
-
Boksery są fantastycznymi towarzyszami, bardzo kontaktowe, energiczne, a ostatnio mało popularne z niewiadomych przyczyn. Z ogonem i uszami wyglądają fantastycznie. Osobiscie znałam sporo psów tej rasy i wszystkie bardzo fajne, łagodne, przemiłe i wesołe. Dalmatynczyki też są miłymi psami, choć źle znoszą samotność, kiedy wychodzi się z domu, dlatego trzeba ćwiczyć od małego. Poza tym sama miałam psa tej rasy i serdecznie polecam :)
-
Jak można być takim egoistą i robić z psa weganina?! O ludzie. Jak ktos się brzydzi mięsa, nie akcpetuje go w diecie, niech hoduje króliki lub świnki morskie zamiast przerabiac psa na krowę. To jest po prostu nie w porządku wobec zwierzęcia. Jeśli ma sie swoje poglądy na temat diety, to super, naprawdę, chawli się, ale naginanie zależnego od siebie mięsożercy do bycia czymś, czym nie jest według mnie jest nieetyczne. Wystarczy spojrzeć na psią budowę - zęby, łapy, że o wnętrzu nie wspomnę. To jest nie fer. Psy domowe, przynajmniej to wychowane jak psy, a nie jak synusie pańciusi, gryzą. Kości, twardą karmę, zabawki, patyki. Gryzą, zują, rozrywają. W zabawie często "duszą" szmatkę, miśka, czy skarpetkę. W zabawie czają sie na siebie, polują na ptaki, koty, myszy, tropią. O ile mi wiadomo, żadna krowa czy sarna nie przejawia zamiłowania do przypadania brzuchem do ziemi i czołgania się, żeby zdobyć kępę trawy. Wegetarianie tak się szczycą etyką, ale w takim traktowaniu psa jej brakuje, bo jeszcze bardziej niszczą psiejskość swoich psów.
-
Ło, to ja jednak nie jestem fanką takiego hardkoru :D Wolałam eksperyment przypadkowy ;) Raz w nocy mój pies tak strasznie trzepał uszami, myślałam, że coś mu wpadło i własnie przepłukałam otosolem. To było tak koło 3 w nocy - naprawdę się męczył, a wie, że jak coś nie tak, to w domu mam najlżejszy sen i pies piśnie, a ja na baczność. Wymyłam mu wtedy tym otosolem i przespał resztę nocy spokojnie, a następnego dnia się wybraliśmy do weta i okazało się, że grzybica się rozpełzła. Mimo, ze piekło, to jednak otosol okazał się dla mojego czarnuszka pomocny, bo już nie trzepał tak strasznie. To jak te grzyby musiały swędzieć... Nie wyobrazam sobie :|
-
O ile pamiętam, miałam na myśli (chyba nawet wyrażone pisemnie ;) ), że otosol po wyleczeniu w ramach zapobiegania. Że piecze, to tez wiem, bo kiedyś dostałam w oko (chyba cały blok słyszał...)
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Sybel replied to Weaver's topic in Wychowanie
O ile mi wiadomo, kiedy w domu są dwa psy (lub więcej), to walczą o hierarchię "pod" człowiekiem, o dostęp do swojego opiekuna, o pierwszeństwo pieszczot itd. Nie walczą przeciez z człowiekiem - poza patologicznymi przypadkami, które są wynikiem błędów wychowawczych i stanowią ułamek całości. Tak się zastanawiam, jak ma wyglądać "dominacja" właściciela, gdy dwa psy się gryzą? Złapać jednego (słabszego? silnijeszego?) za kark i do podłogi? Nie działa. Ewentualnie doprowadza do tego, że pies na widok opiekuna albo dostaje korby i się rzuca, albo pada na ziemię z ogonem pod brodą. To się nazywa stabilny pies... Iles tam razy łączyłam psy o silnym charakterze w grupy (spotkania bardzo zapsionej rodziny) i ludzie nie ingerowali poza sytuacjami wyjątkowymi. Rozładowywaliśmy napięcie zabawą, poleceniami, ale pozwalaliśmy psom dogadać się ze sobą. W grupie, która już się zna, jakas tam hierarchia powstała, w płynnej zaś jest bardzo zmienna. Tak czy inaczej dzieje się POZA ludźmi. Tak samo w grupie psio-kociej koty nie należą do "stada", podobnie papuzki... Swoja drogą teoria dominacji poszła w kąt już jakiś czas temu jako wierutna bzdura... -
Nigdy nie jest za późno na naukę, w ogóle nie wiem, skąd u ludzi takie przekonanie, skoro sami się do późnej starosci uczą. Oczywiście, że wszystkiego mozna nauczyć, chociaż troszkę to potrwa, rezultatu nie będzie natychmiast. Warto zacząć od zakładania samej obroży (chociaż prywatnie wolę szelki, ale może być trudno je założyć, jesli pies np. się ich przestraszy). Niech sobie polata w tym, co jej założysz. To nie może być kolczatka! Najlepsza by była szeroka obroża, zeby nie wżynała się w szyję. Z czasem do obroży zacznij dopinac smycz, ale pamiętaj o nagradzaniu psa. Gdzieś na forum chyba była instrukcja, jak psa tego nauczyć.
-
No i git :) Do mnie wege za nic nie przemówi, zbyt wiele spotkałam się niestety z totalnymi dewotami w tym kierunku, które na siłę wpychają ludziom swój styl życia, niekoniecznie zgodny z np. moim. Powiedzmy, że wpychanie czegokolwiek butem w gardło daje zawsze odwrotne rezultaty. Może badania, które zdaje się jakaś grupa wege prowadzi, będą bardziej przekonujące. Mam na myśli obserwowanie rozwoju grupy dzieci wege i dzieci "mięsnych", porównywanie ich wyników krwi, rozwoju psychofizycznego itd. Tylko za cholerę nie wiem, gdzie się te badania odbywają, w USA, czy w Polsce. Jak ktoś wie, będę wdzięczna za info.
-
Lubię ironię. Sarkazm też. Dodają życiu smaku. Wiesz, to tak samo, jak po co sformułowanie : [QUOTE]I teraz zastanów się co napisałaś.. [/QUOTE] Przez internet brzmi jak "idź mi stąd, bo mam rację i nie dyskutuj, nie od tego jest forum, do cholery!". Gdzieś indziej napisałam też: [QUOTE]To tylko moje prywatne zdanie, które musiałam zaprezentować, możecie je bez skrępowania zignorować ;-)[/QUOTE]
-
Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, co napisałam. Nie piszę sobie słówek wybranych losowo ze słownika. Napisałam między innymi, że dobrze by było, gdyby każdy wybierał to, co JEMU odpowiada, darował sobie krucjatę wege / nie wege i po prostu jadł tak, zeby był zdrowy. I nie zawracał głowy innym tym, że ma jedyną właściwą dietę.
-
Jeśli chodzi o robale, z tego, co wetka mi mówiła , przy odrobaczaniu robaki wydzielają jakąś toksynę, która czasem podtruwa szczenięta, może nawet je zabić, jeśli maluchy są osłabione. Także obserwujcie małego, jak się zachowuje, czy jest słaby, jaka kupa, jak je itd. Cokolwiek złego się dzieje - biegiem do lecznicy i powiedzcie, że był odrobaczany, ze lek zabił robaki i że boicie się, ze to może mieć związek. Mój znajomy wziął owczarka od koleżanki "z hodowli", psiak był odrobaczany już 4 razy, bo ma tak zarobaczony organizm, ale już wyszedł z tego. Szczeniak mojej siostry miał to samo, ale też było - minęło :)