-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
Ewentualnie mozna jeszcze ten drugi posiłek dawać koło 16, zeby w nocy klocka nie było na podłodze... W każdym razie się sprawdza :)
-
No wiem... Ja do tej pory, a mineło juz 5 lat, żałuję, że raz jeden z uspieniem nie zdążyłam i pies skonał mi na rękach. Młody był, miał 5 lat i wet nie wiedział, co sie dzieje. Pies wymiotował czymś czarnym, nie jadł, leciało mu z tyłka tez to czarne, bolało go - no cierpiał. Kroplówka, badanie krwi, RTG, USG, umówiona operacja brzucha, zeby zobaczyc, co się dzieje. Teraz wiem, ze najpewniej pies miał wgłobienie lub połknął piankę do uszczelniania okien, która nie wychodzi na prześwietleniach. W sumie nie wiedzielismy nawet, że jest aż tak źle, ale do tej pory mam wyrzuty sumienia i nie mogę sobie darować. Troszkę tez nie rozumiem tego szału z najstarszymi psami. Nie fer wobec młodych, które w efekcie mogą się stać dwunastoletnią suką, co całe życie spedziła w schronie. Sama biorę akurat psy z ulicy na zasadzie co sie przybłąka, to jest, ale gdybym miała wybrać psa na dt, wzięła bym coś, co ma szanse, pójdzie w ludzi i zrobi miejsce następnemu. Czasem trzeba umiec wybrać, choć są to trudne wybory.
-
Co do tej wspomnianej suni z wodogłowiem - gdyby trafiła do mnie, uspiła bym ją. Pewnie będzie oburzenie, ale naprawdę, z czystego szacunku dla psiego zycia uśpiła bym ją, a forsę zainwestowała w psa, który rokuje nadzieje na cokolwiek. A tak co? Sunia się nacierpiała jak cholera. Przeciez od poczatku widac było, ze małe ma szanse i lepiej dac jej odejść spokojnie. A tak? "Bohaterstwo", bo ludzie się nie poddali, bo nadzieja, bo walczyli, bla bla bla. Śmierć NIE JEST zła. Śmierć to element życia, czasem najlepsze wyjscie. Tak samo był tu wątek, że pies cierpi, że właściciel nie chce jechac do weta, wet przyjeżdża do psa. Mówiłam, zeby psa uśpił, pies miał 16 lat, potworne bóle brzucha, nie jadł, nie pił, wył z bólu. Nie, bo przyjaciel. Odszedł po 2 czy 3 dniach cierpien, a ja usłyszałam, że jestem zła, bo mówiłam od początku o uśpieniu, zamiast serwowaniu cierpienia... Akurat ja sterylizuję wszystko, co się rusza. Tak dla pewnosci.
-
Zgadzam się z dziewczynami. Sama raz uśpilam ukochanego, dwunastoletniego psa z rakiem prostaty - oczywiście, mogłam operowac, mogłam zastrzyki i kroplówki dawać. Pies zacewnikowany, w pieluszcze, w kołnierzu, z wenflonem, każdy krok sprawiał ból. Uspiłam, bo był moim przyjacielem, bo zasłużył na godne odejscie. Sama bym tak chciała, a nie miesiącami wegetować w szpitalu. To tak co do leczenia na siłę, co do zatracania sie w ratowaniu życia przy rezygnacji z jakości zycia. Z innej beczki - jak się zyje bardzo rasowemu, bardzo drogiemu psu trzymanemu w bardzo drogim domu przez baaardzo bogatych ludzi, z którymi prawie nie ma kontaktu, bo wyprowadzają go służący, bo ma człowieka od karmienia, innego od wychowania, innego od czesania? Takiego psa poznał mój tata w Londynie, jak naprawiał cos tam. Pies podszedł, a tata zaczął się z nim bawic -pies był zachwycony, a pańcia wpadła w panikę, że się pobrudzi, ze krzywde zrobi. A jak się zyje psu, który dostaje jeden czy dwa "resztkowe" posiłki dziennie, ale spędza dzień z panem, bawi się, towarzyszy na każdym kroku, ma pieszczoty i swoja połowę łóżka? Ten drogi może zostac uspiony z marszu, jak się "popsuje", za to ten zwykły spokojnie może być leczony miesiącami, bo człowiekowi umiera przyjaciel. To nie jest kwestia kasy, a podejścia. Kasa tak naprawdę nie ma tu nic do rzeczy.
-
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Sybel replied to Weaver's topic in Wychowanie
Mam blokowe pupilki i poza tym, że aktualnie jeden nie toleruje innych psów, nad czym ciężko pracujemy z efektami, to nie służą do zapewniania rozrywki, a są po prostu towarzyszami, motywacją do aktywnosci, odpowiedzialności. Mają długie spacery, moje poprzednie psy miały prawo się ubrudzić, wytarzać (oczywiście potem było pranie, bo padlina w domu z ogrodem też raczej nie jest tolerowana) podczas zabawy z innymi psami. Te też mają prawo, ale ze względu na swoje przejscia nie korzystają z prawa do zabaw z innymi psami. I drą pyski, jak mają ochote. Nie uogólniajmy. -
Wiesz, to jest tak, że człowiek chce miec towarzysza. Ilu ludzi nie stać na leczenie samych siebie, ilu umiera w męczarniach, bo nie moga sobie pozwolic na przyspieszenie badań, a państwowo to trwa np. 6 miesięcy, kiedy nowotwór zabija w 4. Ile osób nie jest w stanie wykupic leków, bo jesli je wykupi, nie stać ich na jedzenie, o rachunkach nie wspominam. Tacy ludzie też chcą chociaż dac zwierzakowi dach, przyjaźń, ciepło, nie chcą np. latami wegetowac sami, wolą z psem czy kotem. Akurat moja mama miała w listopadzie wycinany guz jelita i udało jej się załatwic operację w dwa tygodnie po wykryciu, bo poszła płatnie do profesora na konsultacje... Bo się bała, bo jej zależało. Gdyby była w takiej samej sytuacji bez pieniędzy - cóż, może teraz by leżała po zabiegu... Inna sprawa, ze pies nigdy nie był towarem luksusowym, jesli o szarego Burka chodzi. Psy rasowe - owszem, były zarezerwowane dla baaardzo bogatych, ale zwykły podwórzowiec był towarzyszem biedoty właśnie. Miały się same wyżywić, miały same o siebie zadbać. No i w niektórych miejscach nadal tak jest. Ja osobiście uważam, że powino byc coś takiego, jak brytyjski Blue Cross - nie stać kogos na leczenie zwierzaka, to prosi ich o pomoc. U mnie jest super wet, który np. mi nie skasował wizyty w niedzielę po 22, a wizyta obejmowała zastrzyk przeciwbólowy, nowy opatrunek złamanej łapy i ciastko. Poza tym jesli kogos nie stac, wet rozkłada płatnosć na raty lub leczy w zamian za wyprowadzanie psów u niego na DT, sprzątanie lecznicy itd. Owszem, nie jest fajnie patrzeć na psa z ogromnym guzem na głowie, którego na dodatek nikt nie leczy, ale to chyba nie zależy tylko od kasy, ale od podejścia "a po co leczyc?", a to jest nieco inna bajka. U mnie w domu były lata, kiedy naprawdę ciężko było związać koniec z końcem, ale i tak psy były w domu i w razie potrzeby robilo się zbiórkę po dalszej rodzinie. Z psa w życiu byśmy nie zrezygnowali z powodu kasy.
-
Tragiczny los Bernardyna-Fuks ma ds.dziękuję
Sybel replied to sandra1244's topic in Już w nowym domu
Oby :) Ja tam wierzę, że zawsze wszystko dobrze się kończy. W ten sposób zaczarowałam między innymi strach, śmierć, a także egzaminy :) Wierzę, że szczęście zawsze czyha choćby na końcu drogi. Mogę wierzyć za wszystkich chętnych :) Zresztą, ostatnio byłam na spacerze z moimi dwoma psami, akurat spotkałam dwie znajome z trzema psami, z których dwa to moja robota :) To ładuje baterie na dłużej. Niestety mam domy raczej w blokach i raczej dla małych psów. Jedyna znajoma, która miała wielką sukę, wariację na temat kaukaza, teraz nie może wziąc psa, bo jej prawie dziewięćdziesięcioletnia mama miała zawał i nie miał by kto się wielkopsem zająć :( Tak że mogę co najwyżej pobyć czyjąś czarownicą i pozaklinać los :) -
Skąd przekonanie , że hierarchia w stadzie nie dotyczy ludzi ???
Sybel replied to Weaver's topic in Wychowanie
Weaver, mam niecałe 27 lat, więc wciąż się uczę zrozumienia, otwartości i przełączenia się na inne punkty widzenia. I czasem sama się zaskakuję, jak już zniknie pierwsze zaperzenie ;) -
Tragiczny los Bernardyna-Fuks ma ds.dziękuję
Sybel replied to sandra1244's topic in Już w nowym domu
W skrócie Balduś, Baldi, Balek :) Oby mu niosło szczęście :) -
W ogóle to jest coś takiego, jak sterylka aborcyjna... Bardziej humanitarne od uśpienia szczeniąt, acz droższe od zwykłej sterylki. No i stres mniejszy, niż poród i natychmiastowa utrata maluchów.
-
Może cytryną nasmarować... Jak wymieszasz z czymś tłustym, np. wazeliną, to sie będzie trzymać i będzie kwaśna. Tak kombinuję. Ja moje nauczyłam polecenia ZOSTAW i jak nawet baaardzo chcą gryźć i szarpać smycz, to na to hasło puszczają z miną "obrażam się".
-
Ja dla piętnastokilowego psa z tendencją do szarpania kupiłam smycz dla psa o wadze 40 kg - i służy 3 lata :)
-
Tragiczny los Bernardyna-Fuks ma ds.dziękuję
Sybel replied to sandra1244's topic in Już w nowym domu
To w takim razie niech się nazywa Bernard lub Ferdynand, ewentualnie Goliat, Tor, Odyn lub Baldur. Potężne imię niosące dumę :) -
Opcje są dwie: adopcja małego pieska ze schroniska lub domu tymczasowego, z informacjami od opiekuna o zachowaniu, wymaganiach etc, wysterylizowanego, zaszczepionego. Druga opcja to zakup pieska rodowodowego, ale to jest większy wydatek, wtedy można wziąc albo szczeniaka, którego trzeba samemu wychować, a potem wysterylizowac, jeśli nie wyrobi się uprawnień hodowlanych, albo latać po wystawach. Tak zwane pety, czyli pieski "wadliwe" w wyglądzie (np. niewłaściwa szata, jakas wada zgryzu, wnętrostwo, czyli niezstąpienie jednego jądra), które nie moga być rozmnażane i wystawiane, są tańsze od tych "pełnowartościowych". Można też czasem trafic na pieska danej rasy do adopcji. Co do małych, fajnych ras, może jamnik lub coś jamnikowatego? Ewentualnie pinczerkowate, shih tzu, maltańczyki i inne małe pieski ozdobne. Jesli pomyslicie o adopcji, to podaję kilka wątków z ofertami małych piesków z całego kraju (transport pewnie by się dało jakoś zorganizować) [url]http://www.dogomania.pl/threads/204620-Poszukiwane-ma%C5%82a-sunia-lubi%C4%85ca-koty-i-dzieci-z-Mazowieckiego[/url] [url]http://www.dogomania.pl/threads/203670-domek-dla-maciupka-od-roku-dojrzewamy-z-kotyma-do-decyzji[/url]. [url]http://www.dogomania.pl/threads/204531-Przygarn%C4%99-ma%C5%82ego-pieska[/url]
- 15718 replies
-
- pies
- pudel maltanczyk york
-
(and 2 more)
Tagged with:
-
Wiesz, to moze wymagac nieco czasu i pracy. Wygląda na to, ze pies ma lęk separacyjny. Próbowałas go zostawiać z zabawkami typu kong napchanymi pasztetem, parówką, mięsem czy innym smakowicie pachnacym wynalazkiem? Moze zadziała? Poza tym ucz go zostawać w klatce, nagradzaj za każdym razem, jak do niej wejdzie. Zacznij go z zcasem zamykać, a jak go wypuścisz, delikatnie nagradzaj. Poza tym dziewczyny z większym doświadczeniem coś pewnie dziś napiszą :)
-
Tragiczny los Bernardyna-Fuks ma ds.dziękuję
Sybel replied to sandra1244's topic in Już w nowym domu
Na razie go sobie zapiszę. Od kwietnia będe dysponowała stała deklaracją na 20 zł, moja mama też, może da się namówić na dotacje tutaj (chociaż jej typem no 1 jest Biafra i Jej Fundacja), ale jesli kasa na utrzymanie będzie potrzebna, Pan Fuks jest u mnie pierwszy w kolejce. Tylko musze sobie zapisac watek :) -
Są psy, które w momencie ekscytacji gryzą, co popadnie - po moim jednym miałam ogromny siniak na udzie... Najlepiej po prostu założyć takiemu gryzoniowi kaganiec, np. fizjologiczny.
-
Gratuluję :) Pamiętaj, że może jeszcze nalac, ale nie zniechęcaj się. Nie dawaj jej wieczorem jeść, zje suche, to więcej wypije, a więcej wypije, to więcej w pęcherzu, tak więc nie ma to sensu. Poza tym poszukaj informacji, ile pies jej wagi powinien dziennie jeśc miesa (powinno być w dziale żywienie), bo trzeba dawac psu rozsądnie, a nie przekarmiać. Zabawki - a moze sznurek do zagryzania, albo taki wałek do agility? Nie piszczy, a fajnie się to gryzie, szarpie, można się tym z Pańcią przeciągac :)
-
A ja się cały zcas zastanawiam, jak pies otwiera klatkę... Kurcze, musi mieć zwinne paluszki :|
-
Moje też śpią z poduszką. Jeden zwykle koło 2-3 w nocy przejmuje moją... Śpi kołami do góry wtulony, dziś w nocy tak piłował, ze mnie i mojego mena obudził :D No i spi całą noc pod kołdrą, a ma grubaśne futro. Co do tych kości - całe zycie im ich nie dawałam, raz niechący Filip się załapał i zaraz był paw - tak że moim odpuszczę. Są chyba już zbyt rozbestwione :| No, ale żyją ;) A, co do dywanów - właśnie u nas od czasu, jak się zaczęły pojawiać coraz to nowe psy stałe lub przelotne, mama zarządziła eksmisję dywanów, jak to określiła, "trzeba mieć priorytety, a ja wolę psy od szmat na podłogach".
-
Może przesadzam, ale kilku wetów niezależnie mi mówiło, że np. kości od skrzydeł i nóg absolutnie nie powinny trafiac do psa, bo mogą przebić otrzewną. Tak więc unikam ich i żyję :) Psy też, a moje akurat w ogóle kosci nie lubią, na wołowe fuknęły i poszły obrażone...
-
Wiesz, to troszkę zależy od psa. Moje psy z czasem przywykły do wstawania o 10, a wczesniejsze pobudki są dla nich obrazą majestatu z fukaniem i chowaniem nosów pod poduszki włącznie. Pies mojej siostry po pół roku nadal budzi ją o 6, tak że różnie bywa. Posiłki dawaj jej dwa o stalych porach, np. o 8 - 9 i 15 (maks 16). Nie później. Pies bezwarunkowo musi być co roku szczepiony przeciwko wściekliźnie, warto też robić szczepienie na różne zakaźne (nsówka etc.). Ponieważ nie wiesz, skąd pies pochodzi, powinnaś go przeciwko wściekliźnie zaszczepić. Co do terminu wizyty - ja moje psy zawsze biorę w ciągu 24 h od wzięcia, żeby odrobaczyć, sprawdzić, czy nie mają chipa, sprawdzić stan ogólny oczu, uszu, zębów, kończyn itd. Chipy czasem się robi darmowo, może wet coś o tym będzie wiedział.
-
Jeśli o jedzonko chodzi, może pokombinujcie np. kurczaka (porcje rosołowe) gotowanego w wodzie z marchewką, a potem obranego (bez kości! drobiowe są bardzo szkodliwe) i wymieszanego z ryżem. Do tego można zamiast oliwy podawać np. siemię lniane, tez pomaga, a jaka sierść błyszcząca. Poza kurczaczkiem można próbowac też serca, wątróbkę (maks 2 razy na tydzień), ja czasem daję też golonkę i wołowinę, jak się taka poprzerastana trafia z dużą iloscią ścięgien. Stawiajcie jej michę dwa razy dziennie na 15 minut - nie zje, to jej strata, czeka do następnego posiłku. Jedzenie nie powinno stać i czekać na psa, w ten sposób nauczysz ją rutyny. Nie dawajcie jej kaszy, na wiele psów działa zapychająco, makaron zaś tworzy tajemnicze tłuszczowe wałki na psich boczkach :> Próbowałaś ją zachęcać smaczkami? Może chociaż pokrojoną w plasterki parówką? W ogóle to tak: zmierz ją pod szelki, kup jakieś szerokie, które da się regulować (prywatnie mam obecnie hopla na tle szelek szerokich ferplast, mają wysokie ceny, ale moze akurat będziesz mogła sobie na nie pozwolić, bo wyglądają na bardzo wygodne). Załóż jej szelki w domu, niech w nich poleży, pochodzi, oswaja się. Przy zakładaniu warto jej wmordzić krążek z parówki na zachętę. Wychodź z nią w szelkach i transportuj na spacer, najpierw po ogrodzie, później na regularny spacer. Musisz zacząć ją oswajać, bo inaczej dojdzie do stanu, w którym wy sobie, pies sobie. Chyba nie o to chodzi, prawda? Co do sikania, po każdym posiłku ją wystawiaj przed dom. Wystawiaj ją też zaraz po wstaniu, tuż przed pójściem spać (najlepiej niech to robi pierwsza osoba, która wstanie rano i ostatnia, która idzie spać). To nie jest jakaś wielka filozofia, a moze pomóc. Poza tym po każdym, powrocie do domu i przed wyjsciem z domu wystawiajcie ją na siczku dla pewności. Co do ospałości - moze to kwestia diety, jaką miała przedtem, zmęczenia po bezdomności itd. Jeśli przez miesiąc się to nie zmieni, idźcie do weta. I tak w sumie powinniście już isć, sprawdzic, czy nie ma chipa, zaszczepić, założyć książeczkę, sprawdzić, czy przypadkiem nie jest szczenna, ewentualnie umówić sterylkę. Do końca marca jest miesiac sterylizacji psów i kotów, ceny są niższe w wybranych placówkach, poszukaj więc w swojej okolicy takiego miejsca.
-
Nic nie mogę, więc chociaż potrzymam kciuki i prześlę ciepłe myśli. Trzymaj weta krótko, niech czuje Twój oddech na karku, to się zepnie i porządnie o maleńką zadba.
-
Furciaczek, przypomnę Ci jedno, moim zdaniem pokrzepiające, motto: Ratując psa nie zmienisz świata, ale zmienisz świat tego psa. Dla mnie to wystarczy, choć czasem zniechęca ludzka głupota...