-
Posts
2501 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Sybel
-
[URL]http://deser.pl/deser/1,111857,9269852,Japonia__pies_najlepszym_przyjacielem____psa__WIDEO_.html[/URL] Serio, powalające. Jak ich nie kochać i nie podziwiac? Swoją drogą ciekawa jestem, czy odnajdą swoich ludzi.
-
Ja go nie oglądam. Poza metodami samymi w sobie jest tak odpychający wizualnie, że nie jestem w stanie znieść jego programów. I nie cierpię z powodu braku znajomości jego szoł...
-
Fakt, że pies w amoku agresjii w kierunku "zabić" nie reaguje na głos, nawet na krzyk, natomiast dotyk przerywa na bardzo cenny moment ten stan i pies zauważa cokolwiek poza swoim obiektem nienawiści. Ja, jak idę z moim psem, który dostaje szajby na widok innych psów, i bawię się z nim patykiem, a on się nagle zacina na czyjś widok, delikatnie pukam go w łeb czubkiem patyka lub innym obiektem - nie ręką, bo akurat może mu coś strzelić i lepiej, zeby złapał patyk. No i pomaga. Nie walę go tym kijem w łeb, zeby przytomnosć stracił - to tak dla jasnosci, to jest delikatne puknięcie, w zasadzie muśnięcie, które go sprowadza na ziemię. Z poprzednim agresorem pracowałam mieszanką pozytywną i fizyczną, że tak to nazwę. Czasem naprawdę trzeba go było złapać za kark i posadzić na zadzie, żeby nikomu nie zrobił krzywdy, a był psem, którego nawet moja, bardzo odporna na psy i ich szajby rodzina, chciała uśpić, bo sobie nie radziliśmy na początku. Dało bardzo dobre efekty bez zastraszenia psa, powiedziała bym, ze zaczął się relaksować i zluzował bardzo w kwestii agresji, dominacji, itd.Stał się normalnym psem.
-
Dobre pytanie. Nie mam pojęcia. Mój sąsiad, jak mu paw sąsiada darł dziób o 5 rano na jego posesji, złapał ptaka, wsadził do worka i powiesił na płocie sąsiada z kartką, że następnym razem ptak będzie w formie rosołu. Jeśli sąsiad nie zabezpieczył ptaków i zginęły na cudzej posesji, to chyba sam jest winien, bo nie zadbał o ich bezpieczeństwo. Tak by było logicznie, ale znając nasze prawo cholera wie.
-
Osobiście (no, prawie) znam 3 psy, które wychodzą na spacer tylko na balkon, chyba, ze przyjedzie moja ciotka i je wyprowadzi. Jeden nie ma zębów, a dziewczynka chyba ma entropium, ale nigdy jej na oczy nie widziałam. Należą do pewnego starego profesora, który je kiedyś uratował, ale zaniedbał w sposób straszny. Psy chyba nigdy nie były kąpane, ciotka balkon myła kilka dni, zanim zdrapała cały syf. Chciałam im pomóc, wielokrotnie proponowałam transport i opłatę weterynarza, bo niestety w kwestii spacerów nie mam jak pomóc - pełen etat, praca często do 20 i dwa psy do ukochania w moim domu to już dość sporo. Psy nie zostaną oddane, jak dla mnie utknęły w takim martwym punkcie. Ciotka dba o nie, jak moze, jak jej 60 lat i bardzo słaby wzrok pozwala. Jednak są sytuacje, kiedy do człowieka się nie dotrze. Może należało by odstrzelić, ale niestety nie wypada. To są małe psy, jamnik, jamnikowata sunia i taki pod kolano szurpatek. Wszystkie dojrzałe, najchętniej bym je po prostu uprowadziła, ale się nie da :|
-
Spróbuj, jak pisałam, kleik ryżowy z kurczakiem. Ładnie pachnie, a jest pożywne i bardzo lekkostrawne.
-
Po pierwsze może nie karmcie go bułami, tylko np. gotowanym ryżem z kurczakiem? To nie jest drogie, jeśli ugotujesz porcję rosołową (bez kosci!) Jesli pies zupełnie nic nie je, warto iść do weterynarza na badania, bo może coś się porobiło ze stresu ze zdrowiem - tak się zdarza. Poza tym dwa posiłki dziennie, ale psie jedzenie, nie pasztety, nie pieczywo, makarony i kasze, raczej ryż, jakies dobre suche, nic przyprawianego. Na początek kleik ryżowokurczakowy z marchewką, jak zje, to już cos :)
-
Wiesz, mi pies na rękach umarł, bardzo przyt tym cierpiał. Minęło już prawei 5 lat, a ja nadal żałuję, że nie zdążyłam go uśpic, bo by mniej cierpiał. Ludzie mają z tym problem, bo to jest decyzja, za którą są odpowiedzialni, ale niestety czasem lepiej ją podjąć, niż potem żałować. Ja po prostu nie zdązyłam. Jesli o kasę chodzi - poszukaj w necie, może jest jakaś orghanizacja pro bono ratująca zwierzęta w Twojej okolicy, np. emir, niechciane i zapomniane, empatia, czy inna, która by pomogła sfinansować ewentualne leczenie.
-
Cóż, my kiedyś naszą Bunię myłysmy w płynie do higieny intymnej, bo się potwornie wytarzała, a akurat nam się wszystkie szampony - posie i ludzkie - pokonczyły. No i musze przyznać, że efekt był super, pies zadowolony, sierść jedwabista... No polecam w razie kryzysu :)
-
Dziwne, ze nie mogą usypiac w domu, mojego uśpiliśmy na jego ukochanym legowisku - z drugiej strony to było jakies 15 lat temu. Niech przyjedzie, moze da mu chociaż przeciwbóle jakieś...
-
Blachy przy obroży, czy od tego może ogłuchnąć ?
Sybel replied to Bayoo_Projects's topic in Wszystko o psach
Oj, dobre szelki to fajna sprawa :) Miałam i mam długowłose psy i dobrze dobrane szelki nie robią demolki z sierścią :) Co kto lubi :) -
Jak dla mnie to oczywiste, że cena szczeniaka dla Niemca powinna być w taki przedziale, jak w Niemczech, co najwyżej z jakąś tam możliwością targowania - ale obowiązującą też dla Polaka. Inna sprawa, że bawią mnie ceny "dla Niemca", np. wc w Gdańsku kosztuje 1 zł lub 1 euro :D
-
[QUOTE]A co do ciąży urojonej to również może być powodem takiego zachowania. Suki, które nie są sterylizowane, muszą mieć co najmniej jeden raz młode.[/QUOTE] To akurat jest jeden z najbardziej szkodliwych mitów w psiej historii. Nie ma potrzeby, tak samo, jak nie ma potrzeby, by każda kobieta chociaż raz w życiu miała dziecko - NIE ISTNIEJĄ ŻADNE WSKAZANIA MEDYCZNE PO TEMU. Sterylizacja suk nieprzeznaczonych na rozród, a więc bez uprawnień hodowlanych jest najlepszym rozwiązaniem. Nie jest szkodliwym zabiegiem, choć jest to operacja. Przed nią suka powinna mieć zbadane serce i krew, zeby zmniejszyć ryzyko powikłań w związku z narkozą.
-
Wszytsko, czyli co? Pies powinien pobiegać z WAMI ze 2 h dziennie, intensywnie się zmęczyć. Waszym prawnym obowiązkiem jest niedopuszczanie do ucieczek i zabezpieczenie psa tak, aby nie uciekał, gdyż stanowi zagrożenie dla siebie i innych, w tym dla ruchu ulicznego - nawet, jeśli mieszkacie z dala od szosy, pies moze do niej dobiec i szlag go pod kołami trafi. Zniknął na 3 tygodnie - a co, jak zniknie na amen?
-
Ja sobie zapiszę, już kilka razy trafiałam na jego wątek, potem zgubiłam - i nie chce gubić więcej :) Na razie chociaż po ciochu podopinguję.
-
Szczerze mówiąc pies jest stary, prawdopodobnie wysiadła mu wątroba, w kazdym razie objawy na to wskazują. Tak więc powinien mieć zrobione USG, zeby zobaczyć stan i rozmiar wątroby, morfologię krwi ze wskazaniem na wątrobę. Co do usypiania - lepiej patrzeć, jak pies po prostu zasypia ostatni raz, niż jak wije się godzinami z bólu, aż w koncu umiera w spazmach, nie sądzisz? Na każdego przychodzi kres, a ten pies żyje naprawdę długo i - mam nadzieję - szczęsliwie. Niestety z wiekiem organizm się sypie, a przy takiej diecie to bardzo dobry wynik, bo tam strasznie dużo tłuszczu było i przypraw, poza tym chleb nie jeste tym, co pies powinien jeść. Póki zyje, spróbuj go karmić kleikiem z ryzu i kurczaka z marchewką. I jedź z nim jak najszybciej do weta. Może ktoś ze znajomych ma samochód i za opłatą może cię zawieźć, żeby psa zbadać i / lub uśpić?
-
Ja mam taką propozycję: poszukaj sobie tabeli z indeksem glikemicznym różnych rzeczy. Wiem, że np. gotowana marchewka ma wyższy, niż surowa, a więc jest bardziej tucząca. Warto zwykłą karmę zastąpić wersją light, wprowadzić sztywne pory posiłków oraz miarkę do suchej karmy i wagę do zwykłej, zeby ustalić konkretne ilości podawanego jedzenia. No i nie biegać z psem, ale powoli budować kondycję, poprzez wydłużanie spacerów intensywnym równym krokiem, ewentualnie dłuższe zabawy z piłką zmuszające psa do biegania, tuptania, szukania.
-
Po pierwsze Waszym obowiązkiem jest zabezpieczenie psów tak, by nie wyłaziły poza Wasze posesje. To jest najważniejsze, jeśli pies nie będzie mógł się dostać do ptaków, to logicznie nie będzie jak ich upolowac. Warto zacząć z psem nauke, np. aportu, wybiegać je, zmęczyć.
-
Jak oduczyć 9-cio miesięczną sunię ciągnięcia na smyczy???
Sybel replied to julliet11's topic in Wychowanie
Na czym ją prowadzasz? Na obroży, na szelkach? -
Ok, naprawdę jestem pod wrażeniem ludzkiej wyobraźni. Szkoda, ze pies musi za to płacić. Piękna dziewczynka swoją drogą.
-
Wiecie, to jest tak, że metodę, która ma poprawić komfort życia psa dobiera się raczej pod kątem właściciela. Jest niestety na pęczki kretynów (nie bójmy sie tego słowa), którzy powinni miec co najwyżej interaktywnego pieska mechanicznego, ale w żadnym razie zywego stworzenia (moze jeszcze kameleona, ona są niespieszne). Nie da się zawsze dobrać idealnego rozwiązania, dlatego z puli iluś tam wybiera się te, które są - subiektywnie, według szkoleniowca - najlepsze dla właścicieli i z największą korzyścią dla psa. Takie, przy których jest szansa, ze je wykorzystają na korzyść psa, nie zrobią mu krzywdy, a może nawet im się spodoba i jak pies zacznie lepiej "działaś", to oni chętniej będą z nim wychodzić, może nawet zaczną z nim jakoś pracować. Może raczej jest to metoda wychowania właścicieli, zachęcenia do podejmowania coraz to nowych prób nauki psa, do zrozumienia jego potrzeb - w każdym razie tak to odbieram
-
Zapisze sobie na razie. Z tym olejem to mnie zatkało - a myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy. Skąd ci ludzie w ogóle taki pomysł wytrzasnęli i po cholerę to robili?
-
Jejku jejku... No dramat po prostu. Jak wy ludzie śmiecie KRYTYKOWAĆ? Głaszcze się po główce, chwali się i potakuje, a nie swoje zdanie wyraża, jak w ogóle tak można?! A tak na serio - Miśka, odrobina dystansu, to po pierwsze, więcej, niż odrobina kultury, to po drugie. Jak tak czytam, ze mąż nie wie, ze pies będzie, a Ty nie wiesz, z jakiej hodowli, to nóż się w kieszeni otwiera. Za dużo już bezdomniaków rasowych i w typie rasy (np tu: [url]http://www.dogomania.pl/threads/204201-Zad%C5%82awiona-olejem-chore-%C5%82apy-4-miesi%C4%99czna-sunia-CC.POMOCY!!!?p=16503239#post16503239[/url] ). Sama miałam dalmatyńczyka z ulicy i wiem, jak ciężko naprawiać takie zwierzę. Proponuję Ci kilka rzeczy: 1. Spokojną rozmowę z mężem, w stylu, że marzysz o psie i baaardzo Ci zależy i chcesz mu powiedzieć, że już nawet masz na oku hodowlę 2. Wizytę, a nawet kilka - z mężem - w wybranej hodowli. Dobrze jest zobaczyć mamę w ciąży, zobaczyć warunki, w jakich żyje, jej i tatuśka papiery, poznac podejscie hodowcy do psów, do ich socjalizacji itd. 3. Poszukanie opinii o tej hodowli. Bywa, ze szczeniaki, szczególnie modnych, chodliwych ras, są wydawane bardzo wcześnie, niezbyt zsocjalizowane, chore, z poważnymi wadami, z fikcyjnymi książeczkami szczepień, a po 3 tygodniach jest płacz, bo piesek umarł w męczarniach na rękach dziecka. No średnio fajne, nie sądzisz? Dlatego poszukując hodowli szukaj nie tylko terminu porodu i odbioru, ale też cudzych opinii na ten temat. Dla włąsnego komfortu. Jeśli kogoś uraziłam, to przykro mi, ale naprawdę nie miałam takiego zamiaru. Po prostu trzeba być fer nie tylko wobec swojego CHCĘ, ale też wobec swoich bliskich, zwierzęcia, które trafi do domu, własnego sumienia, etyki i moralnosci. Ja np. mam zakręconą rodzinę i każdy domownik co jakiś zcas coś znajduje i przynosi, a wszyscy pozostali natychmiast przechodzą nad tym do porządku dziennego. Jednak nie każdemu musi to pasować.
-
Warto skonsultowac z kimś innym. Pies ma 8 lat, jak na owczarka to w sumie taki wiek "średniostarszy", równiez pod względem kondycji serca itd. Trzeba poprosić weterynarza o podanie wszelkich mozliwych scenariuszy i rozważyc, który wybrać. Ja moze powiem, jakie my mieliśmy opcje: miałam trzynastoletnią sukę, miała udar na początku marca (z nerwów, 2 tygodnie po smierci mojej babci), po nim bardzo osłabło jej serce, nie była w stanie przejść 100 metrów. W międzyczasie na boku wyrastał jej guz, bardzo unaczyniony, bardzo wystający. Dzieki lekom Fifi doszła do siebie, poprawiła jej się kondycja. Jednak guz rósł i w czerwcu mieliśmy już do wyboru albo czekac, aż któryś z psów ją nadepnie niechcący, ewentualnie guz sam pęknie i pies się wykrwawi, albo poddać ją operacji licząc, że albo przezyje, albo odejdzie w narkozie. Wybralismy operację. To był starszny czas, kiedy czekalismy na wynik operacji, ale warto było. Sunioa odeszła jakiś czas potem na zawał, ale tamten zabieg poprawił jej jakość zycia. Warto pogadać, jakie są opcje. Jak bardzo będzie dalej narastał guz, w jakim czasie, jakie są pewne skutki. Jak by przebiegła operacja i czy na pewno by poprawiła komfort życia psa. Powiem tak: na pewnio jest duże ryzyko, ze pies może odejść pod narkozą, jednak - przynajmniej dla mnie - jest to o tyle budujące, że wiem, ze pies wtedy nie cierpi, tylko łagodnie przejdzie dalej (taka jest moja filozofia, moze naiwna, ale ułatwia pewne sprawy). U nas, w łodzi jest niezła lecznica Sowa. Oni są uczciwi, podejmują się zabiegów, które inni uznają za beznadziejne. Maja bardzo dobrego chirurga i są szczerzy. Można im wysłać mail z pytaniem, co oni by mogli zrobić z tym przypadkiem. [url]http://www.lecznica-sowa.pl/page.php?id1=28&id2=79[/url]
-
Podrapane drzwi drewniane, progi i zdarta farba ze ściany.
Sybel replied to emily-90's topic in Lęk seperacyjny
Eh... No to moze faktycznie kenel by był rozwiązaniem. Psa trzeba z tym oswoic, pamiętam, ze AngelDream pisała o tym w swoim wątku o psach, bo wilczaka oswajała z kenelem. Moze by była w stanie coś doradzić.