Jump to content
Dogomania

Sybel

Members
  • Posts

    2501
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Sybel

  1. W efekcie zaczęłam tego ratlerka sprawdzać i wszędzie wyskakuje pod hasłem pinczer miniaturowy: Inne nazwy Miniature Pinscher, Ratler, Reh Pinscher, Zwergpinscher Nie wiedziałam, że tej rasy nie ma w Polsce... :>
  2. Wiecie, mam koleżanke, która na moje stwierdzenie, że ma przecież yorkshire terriera oburzyła się, że ma yorka... Od 10 lat! Jak jej podesłałam historię rasy, to troszkę zdębiała. I te "labladory", kokel spaniele itd... Naprawdę ktoś powinien się zająć solidną edukacją ludzi. Może stronka pod nazwą "chcę kupić psa" czy "kupic psa" by pomogła...
  3. [QUOTE]Sybel, ja od dzieciństwa myślałam i nadal myślę, że moim ideałem jest facet o długich włosach, odziany w stylu rockowym i słuchający takowej muzyki (i takowego mniej więcej mam aktualnie), podczas gdy przed laty moją pierwszą wielką miłością został człowiek o powierzchowności i guście muzycznym dresa [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_razz.gif[/IMG][/QUOTE] Tez zawsze o takim z długimi kłakami marzyłam, rockowym itd. Ten mój taki był (ale wyłysiał). Nawet jego kitkę znalazłam kiedyś, jak sprzątaliśmy w pokoju i swkitowałam "a co to za lis?!". Obraził się... :D I na mzuyce się zna... Niebywałe. Nawet myśli (!) :P Malgossska, naprawdę, dystans. Psy są rózne, nabijamy się z nich, ale ich to nie rani bezpośrednio, czy (no, chyba, ze pies najpierw usiłuje zranić mojego psa), ale jak bida jakaś się wala po ulicy, to przecież nie oceniam "łe, brzydki, zęba nie ma, nogi krzywe, sierść zaniedbana i z pyska mu jedzie, a poza tym wolę psy o 3 kg cięższe", tylko biorę do domu, myję, karmię, szukam zgubionego właściciela, a potem wydaję do adopcji. Wygląd nie ma znaczenia, chartakter zaś warunkuje, komu psiaka wydam. Po jednym znalezisku, które znalazło u mnie DS mam hopla na punkcie dalmatyńczyków, a mój facet ich niecierpi. Jeszcze się łudzi, że taki pies nigdy do nas nie trafi - naiwniak :>
  4. Na razie sobie zapisuję. Czasem pomagają uzdy dla psa (w każdym razie u mojego pomogło, a ciągnął jak diabli). Szelki jak najbardziej, poszukaj takich, z których psiak nie wylezie - bo są te, co wkładasz łapy i zapinasz na grzbiecie, a nad zapięciem są kółka do karabińczyka od smyczy i te, gdzie nakładasz na szyję najpierw, potem na jedną łapę, a zapinasz na boku - i te polecam, bo lepiej opasują szyję i klatkę i trochę trudniej psu się z nich wysunąć. Poza tym najlepiej rozkładają się na psie, kiedy ciągnie.
  5. Karm psa dwa razy dziennie, jeśli karmą kupną, to zobacz, jaki jest dobowy limt dla wagi Twojego psa, podziel na pół i tak dawaj. Można np. dawać zawsze po spacerze porannym i popołudniowym, o stałych porach. W ten sposób wyrabiasz pewien rytuał, co stabilizuje psu życie. Może opiszę, jak to u mnie wygląda. Moje psy lubia spać tak do 9, wcześniej to lecą przez ręce. Pierwszy spacer zwykle jest więc koło 9.30, trwa od 15 minut (jak leje, albo czasu brak) do godziny. Po spacerze my się rozbieramy z kurtek, psy dostają polecenie siad i mają czekać. Potem są wycierane (jeśli jest brzydko) i rozbierane z szelek. Po tym zabiegu śniadanko. Powtórka (Z d łuższym spacerem) koło 15. Ostatni spacer koło 21-22, bez posiłku na noc, co by kupska nie było rano pod telewizorem. Jeśli w odwiedziny wpada Tyfus - szczenior mojej siostry, to dostaje 4 posiłki, a w trakcie tych dwóch nadprogramowych moje chłopaki mają sesję ciasteczkową (oczywiście najpierw muszą wykonac jakies proste polecenie typu siad, łapa, przestań sie drzeć :P ). Lecą 2-3 małe ciacha psie. Jeśli idzie o wprowadzenie szczeniaka, to u nas był z tym związany spory stres. Po pierwsze szczeniak był totalnie nieplanowany (Zabrany awaryjnie z działek na DT, ale facet mojej siostry pękł i Tyfus został). Po drugie Filip ma 11 lat i absolutnie był dotychczas nietolerancyjny. Samo wprowadzenie odbyło się na dworze, a moje chłopaki tak się cieszyły, że siostra przyszła, że aż zignorowały malucha. Potem po prostu pilnowalismy, żeby Filip go nie przetrącił. Jeśli powstawały (i powstają) sytuacje pełne napięcia, staramy się natychmiast delikatnie skupić Filipa na czymś innym, odsuwamy jego pysk, podkładamu ukochaną zabawkę. Co prawda Tyfus ma taki instynkt samozachowawczy, jak ptaki dodo czy lemingi, bo się non stop Filipowi podkłada, ale duzych strat jak na razie nie było. Młody musi parę razy oberwać, zeby skumać, gdzie jego miejsce. W ten sposób nauczy się też, że czasem nalezy przyhamować, a włażenie na cudzy łeb bywa samobójczą rozrywką. Psy się z czasem dotrą, u mnie ostatnio były 4 na raz i świetnie się bawiły (Filip marudził, jak młodzież po nim biegała, ale starał się dzieciaszki chronić).
  6. Wiesz, właśnie z tego lubienia - nielubienia wywodzą się miłośnicy danych ras. Hodowca haszczaków raczej rzadko decyduje się rónolegle na hodowlę bassetów czy buldożków, bo ma takie, a nie inne preferencje. Hodowca pinczerków czy innych miniaturek zaś stawia własnie na małe wrzaskliwe i ma swój wkład w kształt rasy. Równie dobrze mogę powiedzieć, że całe życie nie mogłam patrzeć na facetów, którzy są brodaci i łysi na raz. I co? Właśnie z takim jednym sobie życie układam, choć całe życie się zapierałam, że mowy nie ma. Dystans i rozsądna ocena danej jednostki robią swoje. Przy okazji - dziś rano miałam fajny widok. Z jednej strony mój Filip(pudlosznaucer chyba) - na smyczy, szarpiący się na widok psa w amoku, a z drugiej bardzo wyluzowana amstaffka luzem, grzecznie wykonująca polecenia właściciela. Taki obrazek dla wszystkich, którzy uważają ttb za morderców :)
  7. A ja się zastanawiałam, skąd tyle bezdomniaków znajduje na przystankach :| Nie zdążył wsiąść, to jego strata. Ludzie są beznadziejni.
  8. Time to say, a co do facetów - puszczałaś swoich udomowionych panów z Fiśką na spacer? I kazałaś im ja karmić, np. zostawiać ją pod ich opieką tak często, jak się da? U mojego chłopofoba podziałało, efekt był taki, że jak Maks się czegoś bał, pakował sie tacie na kolana (40 kg ważył maleńki...). Na początku, jak do nas trafił, dosłownie się na mężczyzn rzucał (podobno zanim go wzięłyśmy, był katowany, np. zamknięty na dobę w garażu, bity i polewany jakims syfem przez mężczyzn właśnie). Poza tym ucz małą pewności siebiem nie lituj się nad nią, jak panikuje, tylko wołaj dość konkretnie, stanowczo. Oczywiście zawsze nagradzaj, ale jak sie boi, pokazuj swoją postawą, że nie ma czego.
  9. Taaaa... Mleka nie daje, jaj nie niesie, to niech na żarcie stróżowaniem na metrowym łańcuchu zarobi... I się kręci szaleństwo :(
  10. To tym lepiej i tym bardziej się cieszę :D
  11. Troszkę dystansu. Temat miał być pół żartem.... Ja nie cierpię pinczerów (tych najmniejszych) bo wielokrotnie spotkałam się z tym, że były nieobliczalne, agresywne, dwa wisiały mi u nogawki (przeciez nie kopnę psa, nie było łatwo się tego breloczka pozbyć), jeden usiłował pogryźć mojego dalmatyńczyka (ale po drodze spotkał mnie i miał problem), a pinczerzyca mojej babci wszystkich usiłowała ugryźć w nos. Dotychczas mnie pies nie ugryzł, chapnął - owszem, nie raz, nie dwa, po własnym psie miałam giga siniaka na udzie, jak miał raz odlot, ze nas pies zje (Chyba chciał mnie ratować, ale wyszło, jak zwykle). Nie znoszę tych psów, ale gdybym jakiegoś w kłopotach znalazła, to pewnie wieczorem by spał w moim łóżku (nie wiem, o co chodzi, ale wszystkie nasze tymczasy pakują się zawsze do mnie, za miękka jestem i ostatnio obudziłam się wepchnięta w ścianę z czterema psami w łózku). To, ze tego typu psów nie lubię, są dla mnie agresywne, nieobliczalne, a do tego zdecydowanie zbyt kruche i boję się, że się połamią, nie znaczy, ze bym je wytłukła. Nie to piękne, co piękne, a co się komu podoba, co kraj to obyczaj i tak dalej. Moja tolerancja nie wyklucza tego, że jednego psa bym chciała mieć, a innego nie, bo mam prawo - jak każdy - do własnych upodobań.
  12. No, tylko to właśnie smutne, że zbieg okoliczności, że musiałaś się w locie uczyć, czy też na przypadek liczyć, żeby mieć faktycznie rasowe psiaki. Pewnie gdybyś wiedziała, jak ta machina działa, w ogóle nie musiała byś mieć kontaktu z przypadkiami... Poza tym gratuluję psiaków :) Miałam zawsze wielkie psy, a jakoś po ostatnim czterokilogramowym tymczasie tęsknię za kurdupelkami... :) Sa takie poręczne :D
  13. Marzy mi się porządna edukacja ludzi na temat psów rasowych, ich kupna, rozpoznania oszustwa... Tak by było fajnie, jakby na przykład Związek Kynologiczny zainwestował w jakiś program edukacyjny, np. wycieczkę po związku czy jakiejś hodowli dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjów itd czy COKOLWIEK, co by uświadomiło, że pies rasowy MUSI mieć rodowód, bo bez rodowodu to jest kundel, chocby miał bogowie wiedzą jaki wygląd. Może seria programów edukacyjnych w TV publicznej (wiem, naiwna...) Toto, albo przeciwdziałasz pseudo, albo rozmnażasz swoją suczkę, bo "Twoją rodzinę stać". Miałam suczki w domu i moim największym koszmarem była ewentualność szczeniąt - co z nimi zrobić, a co, gdyby miot liczył 11 piesków, jak im znaleźć domy itd. Dlatego pierwsze kroki po cieczce prowadziły na sterylkę i problem z głowy. Nie rozumiem rozmnażania na zasadzie "bo pieski tak fajnie się na tej kanapie kochają, a szczeniaczki są taaakieee słitaśne". Tylko te słitasne szczeniorki są takie przez kilka miesięcy, a potem nawet 18 lat są psami wymagającymi opieki, pielęgnacji, karmienia, leczenia - ilu ludzi poświęci na to tyle lat zycia? Sa tacy, co się zdecydują, a potem zmienią zdanie i klops. Il;e jest psów rasowych wyciaganych spod igły z morbitalem, ile znajdowanych w lasach, na uilicach? Na moim osiedlu ja znalazłam yorkowatą sunię, a znajomi dwa pieski - yorki. I nikt się po psy nie zgłosił... Jak stoi jesionka? Strona jak widzę działa nadal, reproduktorzy dostępni. Jakaś kontrola TOZ lub wterynarza jest możliwa w takim miejscu? Czy - bo ja wiem - sanepid pod kątem chorób zakaźnych?
  14. Pies rodowód ma?
  15. Sybel

    Brak jajka

    To dlaczego kupiłes takiego psa? Bo nie do końca rozumiem...
  16. Sybel

    Brak jajka

    To jest wada genetyczna, co prawda w zyciu nie miałam psa wystawowego, ale wielokrotnie czytałam, że wnętrostwo to dyskwalifikacja i przeciwwskazanie do rozmnażania (pies może przekazywać tę wadę). Czytałam, że takiego psa należy wykastrowac lub opuścić jajko chirurgicznie, bo pozostawione tak, jak jest lubi sobie nowotworzyć i może zagrozić zdrowiu i życiu psa. Nie wiem, jak to z hodowcą załawtić, ale pewnie zaraz pojawi się ktoś, kto poradzi. Mozesz poruszyć ten wątek też w dziale PRAWO.
  17. Mój pies złamał sobie czubek środkowego palca lewej łapy (potknął się o krawężnik - jakies pytania? :D ). Trzeba było amputowac paliczek, nie ma po tym śladu, pies chodzi doskonale, ale dwa dni urządzał dramat, że jest umierający - chyba, ze kota zobaczył, albo była szansa na ciastko :P
  18. To fakt, moja suka nie cierpiała duzych czarnych psów i generalnie ras niemieckich (boksery, onki, sznaucery, rottki). Rasistka... No i kiedyś obszczkeał ją nasz znajomy - facet łysy z brodą. Do końca zycia nie cierpiała takich mężczyzn, dobrze, że nie poznała mojego TZ, bo by chłopina miał przechlapane :evil_lol: Jesli chodzi o teren - mój pies nie akceptuje żadnych psów na "swoim" terenie, czyli osiedlu. Troszkę to utrudnia zycie. Szczególnie, że gania też psy, z którymi bawi sie między innymi na działce.
  19. Tak prawdę mówiąc jeśli małą weźmie rodzina, która ma dywany, to na początek dobrze by je było zwinąć :) U mnie się to sprawdza, bo co jakis czas przez dom przewala się lejek czy dwa w drodze do nowego domu i moja mama podjęła decyzję o likwidacji dywanów. Dużo łatwiej się sprząta, zapach nie zostaje i spokój jest. Swoją drogą - jak można psa do takiego stanu doprowadzić? To jest zaprzeczenie wszystkiego, co masa ludzi robi wokół dogomanii. Całe życie staram się psy z takiego własnie stanu wyprowadzać, żeby miały dobre, bezpieczne i szczęśliwe życie. Cos takiego udawadnia, jak małym człowieczkiem jest "opiekunka" małej, jak płytkim, bez sumienia i krzty empatii. Jak się nie umie psem zająć, to się daje znać tym, którzy psa wyadoptowali i prosi o pomoc.
  20. Kurcze, najgorsze, że w tym drugim wątku dalmatynka zarzeka się, ze doskonale dba o swoje psy i nie dopuszcza do pokrycia. Ehe... Baaardzo odpowiedzialna rodzinka. I co? Za rok kolejne krycie?
  21. U mnie psy mają całe mieszkanie do dyspozycji, ale na hasło wyjdź wychodzą z kuchni (np. jak smażymy i mogą oberwać gorącym tłuszczem), na łózka włażą, ale jak są mokre, to szlaban. Wystarczy czasem rykną "E!" i już jest cisza. Nie żebrzą - próbowały, ale już wiedzą, że nie ma to sensu. Na hasło ciasteczko lecą z wrzaskiem do kuchni (niestety, nie umiemy nauczyc ich cichego zdobywania ciach). Wiedzą, że to ich dom i mają prawa, jak wszyscy mieszkańcy, ale bez szaleństw.
  22. Ta... Szybko i sprawnie idzie, nie?
  23. Raz użyłam na psa, który chciał się z moim pogryźć. Do końca życia omijał nas szerokim łukiem. Nie miałam poza tym okazji, ale z tamtego przykładu wiem, że jak pies dostanie tym w nos (lekko, bo zwiało większość), to nie jest mu fajnie i sobie skojarzy, że ta baba jest be i fe.
  24. Jaka różnica dla psa? Hmmm... pomyślmy... Mieć a nie mieć. Podobno obrzezanie dobrze działa na ludzi (nie wiem, nie sprawdzałam), więc wiesz... :>
  25. Potwierdzam, mój Felek po obu zabiegach, jakie przeżył darł się w niebogłosy, myślałam, że go mordują... Ale jak się wybudził, poleciał po piłeczkę :D Dzień - dwa i zapomni o zabiegu. Niektóre psy na kołnierz reagują ogromnym stresem, więc moze zda egzamin koszulka (duzy t-shirt) przywiązana jakoś do tylnycj łapek w ramach takiego kombinezonu? Albo kombinezon pooperacyjny.
×
×
  • Create New...