Jump to content
Dogomania

zula131

Members
  • Posts

    2109
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by zula131

  1. Wierzysz, że On tam jeszcze będzie ?...
  2. Nie mogę sobie darować - wczoraj kręciłyśmy się w pobliżu Dropsika, a on nawet kawałka ogonka nie pokazał :placz::placz::placz:.Boże, psie, zlituj się już nad ciotkami :-(. Tak strasznie mi przykro...
  3. Coś nie wierzę, żeby on tak szybko znalazł się w tym Miasteczku, to jednak kawał drogi...
  4. Dzielna Golddigga, chyba tam jeszcze jeździ i szuka... Obawiam się, że on nie ma stałej bazy, brnie naprzód, gdzie go oczy poniosą :-(. Ten teren należy do Nadleśnictwa Zawadzkie, tutaj jest kontakt, a niżej n-ry tel. do leśniczówek: [url]http://www.katowice.lasy.gov.pl/web/zawadzkie/kontakt[/url]
  5. Dobrze byłoby, gdyby Golldigga mogła profilaktycznie oplakatować Kielczę, Żędowice. On tam gdzieś jest, w tych lasach :placz:. Szukałam śladów łapek, ale za mało śniegu poprószyło, a na tej zamarzniętej grudzie nie widać :placz:
  6. Udało mi się wyjechać tego cholernego lasu. Mam dość :( To był na 100% Drops, Agnieszka przemawiała do niego. Z obroży dyndała mu końcówka. Nie pomógł ani św. Franciszek, ani św, Antoni :placz:. Karolinka, dziewczynka z poczty, biegła za nim w chaszcze, dopóki mogła. Wskazała mi kierunek, jeździłam duktami, później zaczęłam na sękach rozwieszać plakaty. To jest ogromny obszar leśny. Jeśli trzymał się wydeptanych ścieżek, to jest tam też droga na skróty do Kielczy. Wymiękam :-(:-(:-( Acha, w domu nie mam zasięgu do żadnej sieci.... Resztę plakatów dałam strażakom z OSP, mają siedzibę przy Słobecznej
  7. Biorę ze sobą taki tel. : 48 517 059 783. Niestety, nie zadzwonię z niego, bo mam null na koncie :(. Ratunku!!!!! Niech ktoś jeszcze się tu zjawi, plissss!!! Jadę
  8. Drops jest dalej w Kr. M !!! Bratowa poszła na pogrzeb i przed chwilą go zauważyła.... Ja muszę teraz wyprowadzić Dino, muszę, bo bardzo prosi. Potem wsiadam na rower, boję się, że znów może być za późno :(
  9. Kurczę, jeszcze liczę na strażników na bramie zakładu. Oni mają ulotki. Robią obchody, już kilka razy przyplątały się tam bezdomne psy. Raz odbierałam od nich bezdomną wyżełkę.
  10. Golddigga, objeździliście obie części Krupskiego Młyna? Byliście też za betonowym mostem, jak się jedzie na Opole? Tam, gdzie jest kościół
  11. Wróciłyśmy i doopa...:-(. Rozdzielałyśmy, się obchodziłyśmy różne zakamarki i uliczki, zaczepiłyśmy paru psiarzy, młodzieży i pijaczków - nikt nic nie widział. Agnieszka przyuważyła jakiś wolno jadący samochód, może to była Golddigga... Spotkane osoby kierowałyśmy pod dąb, gdzie wisi plakat, bo doopa ze mnie, mogłam wziąć plakaty z domu i wciskać do rąk spotkanym osobom :wallbash:, w pośpiechu o tym nie pomyślałam. Wczoraj nie powiesiłam ich zbyt wiele, tylko w takich miejscach, gdzie widzieliby je dojeżdżający do pracy... nie przypuszczałam, że i stąd będą sygnały, raczej ta Wielowieś nie dawała mi spokoju. Z Krupskiego Młyna drogi się rozchodzą na Lubliniec (po drodze jest bodajże Kokotek), na Tarnowskie Góry (Ale z tamtej strony szłyśmy w stronę Krupskiego Młyna) i w opolskie - na Kielczę. Chyba te plakaty kleimy "za doopą" Dropsikowi, tam, skąd były sygnały, a on ciągle się przemieszcza :-(. Acha, pani dróżnik na przejeździe obiecała obserwować drogę, podałyśmy jej nr tel. bratowej, jakby co, to ma dzwonić obojętnie o jakiej porze.
  12. Biorę parówki i smycz i idziemy z bratową
  13. [quote name='asiak_kasia']Doginka nie jest sama. [U]Ja też w życiu nie wezmę psa przez dogomanię.[/U] [/QUOTE] Mam psa z dogomani i jest to moja najlepsza adopcja. Nie można uogólniać.
  14. Pokaż się wreszcie, chłopaku :modla:
  15. U nas nie sypie, za to wiatr przeszywa do szpiku kości, brrrr... Dinuś:loveu: dziękuje, za chwilę idziemy pospacerować.
  16. I co - żadnych sygnałów z tej tworogowskiej Polnej? :-( Dzisiaj byłam w Krupskim Młynie w Nitroergu (ok. 3 km w jedną stronę). Tam ludzie dojeżdżają do pracy z różnych miejscowości - Tworóg, Świniowice, Wielowieś, Czarków, Borowiany też. Dopięłam do plakatów wypisane markerem nazwy tych miejscowości i powiesiłam je na tablicy ogłoszeń przed bramą główną. Strażnicy dostali ulotki. Potem pojechałam na pocztę, bo mąż kierowniczki jest leśniczym, miałam nadzieję, że rozprowadzi wici wśród pracowników leśnych. Niestety, szefowa jest na dłuższym chorobowym, wróci dopiero w czerwcu :-(, ale panie z poczty chętnie się poczęstowały ulotkami. Przy okazji 9-letnia dziewczynka, która była z mamą na poczcie też poprosiła o kilka ulotek, obiecała rozprowadzić je wśród koleżanek i kolegów. Powiesiłam też plakat na dębie pod pocztą. Potem pojechałam do kwiaciarni, której właściciel mieszka w Tworogu, żeby zostawić mu kilka ulotek. Okazało się, że dziewczyna, która tam sprzedaje, jest ze Świniowic i w dodatku zwierzolubna :lol:. Sama poprosiła, żeby jej dać plakaty do porozwieszania w Świniowicach. Ponieważ brakło mi już pinezek i taśmy (a w naszej zapyziałej dziurze tego nie kupisz :mad:), obiecała użyć "służbowych" materiałów. Chciałam pojechać do Borowian, ale muszę najpierw skołować jakieś kleidło, a poza tym trochę się bałam:oops:, bo na tych nie rozjeżdżonych drogach jest cholernie ślisko. Śniegu nie ma zbyt wiele, tylko poprószyło, ale to, co było mokre, zamarzło i jest szklanka. [SIZE=1](A Dino potrzebuje teraz sprawnej pańci, szczególnie na schodach...)[/SIZE] W drodze powrotnej spotkałam pracownika leśnego, który przy ulicy obciupywał coś siekierką i dałam mu resztę ulotek. Obiecał rozprowadzić wśród kolegów z pracy, a pracują w różnych miejscach i na bardzo dużym terenie, więc mają szansę penetrować różne miejsca. I to by było na dzisiaj, mało, ale zawsze coś... Jeśli chodzi o ten Wieluń, to nie jestem pewna, ale chyba zaglądają tam czasem nesca, Lu_Gosiak, spróbuj do nich napisać.
  17. W Olkuszu jest missieek i jej mama, nie wiem, kto jeszcze
  18. Nie jestem pewna, ale firma GABI wywozi do Opola - do fundacji Mali Bracia, do Bytomia również, do Miedar chyba też. Nie wiem, czy w tym roku nasza gmina ma dalej z nimi umowę, przypuszczam, że tak
  19. No co Ty - nie trać nadziei, Dropsik w końcu musi skądś wyjść i koniec! Dzisiaj postaram się zreanimować rower i gdzieś jeszcze uderzyć. Jutro nie mogę - mam gości. Martwi mnie ta Wielowieś i Świniowice - nie dojadę, za daleko :-(. Ech, przydałby się samochód i... prawo jazdy... Trzeba plakatować, choćby w ciemno. Dzięki plakatom znalazł się mój Tofiś (kotek), którego nieświadomie bardzo skrzywdzili moi niby-przyjaciele. Nie potrafię im tego zapomnieć:-(. Znalazł się, ale skutkiem tego, co przeszedł, dostał galopującej białaczki -stracił odporność, trzeba było pomóc mu przejść...:-(:-(, a ja byłam wtedy daleko, nie było mnie przy Nim :placz:
  20. U nas zimno, ale przynajmniej malaria nie grozi ;). Piękne imię wybrał sobie nowy papież. Może to jakiś znak, że i dla naszych braci mniejszych przyjdzie poprawa losu. Chciałoby się wierzyć...
  21. Jestem :lol:. Zmarzłam okrutnie i poopsko doskwiera, melduję częściowe wykonanie zadania. Zaraz opiszę, tylko zrobię sobie gorącą herbatkę. Dobra, zwierza nakarmione, kontynuuję. Dostałam plakaty od Pinczerki i Gizmo, zaraz wyjechałam na akcję. Acha, te, które były w koszulkach, maznęłam od tyłu klejem, coby się nie wysunęły. Zaczęłam od Potępy -przystanki, przy szkole,słup ogłoszeniowy, wjazdy do bocznych ulic. Potem Wesoła przystanek, Koty przystanki i dwie tablice ogłoszeniowe no i Tworóg. Do Tworoga wjechałam taką tylną ulicą, rozwieszałam plakaty, rozdawałam ulotki. Panie na poczcie też dostały ulotki. Gdy oklejałam słup naprzeciwko poczty, dostałam opierdziel od jakiegoś faceta, że zapłacę mandat :diabloti:. Przystanki oklejone. Gdy oklejałam teren przy Biedronce, podeszła pani z ulotką w ręku, którą dostała od wcześniej przeze mnie "obdarowanej" znajomej. Twierdziła, że z całą pewnością widziała wczoraj około południa Dropsa biegającego po polach w okolicy ul. Polnej. Chciała go nakarmić, ale bał się podejść :-(. Skierowałam się więc w tamte rejony i oklejałam, co się dało. Rozdawałam też ulotki, gdy kogoś przyuważyłam. Dwie osoby też coś przebąkiwały, że chyba tu taki podobny pies biegał. (... ech, znowu przerwa, wpadła do mnie bratowa na chwilę...) Jeden młodzieniec kazał mi poczekać, po czym wypuścił z domu małego kundelka ubarwionego trochę podobnie, tylko miał więcej czarnych łat. Musiałam już wracać, bo szybko się ściemniało, a nie mam światła przy rowerze. I jak na złość, taśma mi się zaczęła rwać koszmarnie. Dwustronnej brakło, a ta przezroczysta beznadziejna :/. Wróciłam po ciemku, bez powietrza w tylnym kole :evil_lol:. Tam jest jeszcze ogromny teren do oklejania -cały lewostronny Tworóg, chociaż nie sądzę, by Drops tam się pojawił. Z miejsca, gdzie go niby zlokalizowano, też mógł uderzyć w różne kierunki. Mógł się skierować na Wielowieś (7 km od Tworoga), po drodze są Świniowice. Mógł iść wzdłuż torów w stronę Borowian i dalej - w opolskie woj. Może jest jeszcze na miejscu... może to nie Drops... masakra... Jak wyjeżdżałam z Tworoga na główną drogę, przyplątał się taki śliczny psiak w typie berneńczyka, bez obroży. Nie wiem, czy bezpański, czy ktoś go wypuścił "na spacer". Zadbany nie był...:-(
  22. W niedzielę w Miedarach była Bela51 (chyba dobrze napisałam), może coś przyuważyła, choć przy takiej ilości nieszczęśników nie sądzę... :(
  23. Dobrze, że to wyrzygała, że nie utknęło gdzieś głębiej :shake:. Nie wiem, czy pamiętacie, gdy Dino, zaraz na początku adopcji miał coś na kształt skrętu żołądka :-(? Też ni stąd ni zowąd zaczął się przewracać, tracił równowagę, drżał i płakał:-(. Nigdy tego nie zapomnę. To prawda, że za chwilę mu przeszło i zdawał się już o tym nie pamiętać, chciał biec, a ja nie umiałam dojść do domu, tak mi zmiękły kolana... Rozumiem Cię, Brazowa, doskonale. Dinuś bz., od ostatniego czasu nie nakoopkał w domu ani na klatce schodowej, pewnie wie, że go obsmarowałam na forum :evil_lol:. Tylko to schodzenie w dół po schodach - masakra. Kroczek po kroczku, mocno przytulony do mojej nogi i podtrzymywany szelkami. Reszta jest ok. Dropsik jeszcze się nie odnalazł :-(, sygnały dochodzą z różnych stron, ma dużo sobowtórów... Podobno zbliża się (to jedna z wersji) do moich stron. Czekam na przesyłkę plakatów, bo wydrukowałam już wszystko, co miałam. I będę zwiedzać okolicę. Wstyd, ale w niektórych bliskich miejscowościach do tej pory moja noga nie postała :oops:. Będę miała okazję je poznać przy okazji plakatowania. Żeby już się odnalazł... [quote name='brazowa1']Bolesne sa utraty miejsc spacerowywch,jakby kawałek zycia nam zabierali dokładnie :(
  24. Jeju, jaka fajowa ta Wasza Wercia :loveu:[SIZE=1](i wcale nie taka Barbie, jak myślałam [/SIZE];)[SIZE=1])[/SIZE]. Agatko, zazdraszczam Ci kaloszków, moje są kraciaste i nieco już sfatygowane...
×
×
  • Create New...