-
Posts
2781 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dżdżowniś
-
Już czaimy się na papu (: [IMG]http://i.imgur.com/8hN3jA1.jpg[/IMG]
-
Dzięki. Właśnie zabierałam się za linki.
-
Tak chodzi o wsparcie na badania. Na jedzenie również ale to jeszcze jakoś Agnieszka dzwiga. Najgorsze jest to że nie wiem co będzie dalej z psem jeśli nie będzie na nią chętnych. Agnieszka zadziałała impulsywnie myśląc że facet kłamie i sunia znajdzie dom. Niestety jest inaczej. Wiem że mimo że jest jej ciężko nie oddała by Lory z powrotem do tego przytuliska. Tym bardziej że właścicielka mega okłamała ludzi szkodząc psu. Przy tym nie wierzę że poddając ją sterylizacji nie wiedziała że Lora ma problemy z krzepliwością i ogólnie gojeniem się ran. Uważam to za mega obrzydliwe działanie.
-
Lora potrzebuje pomocy :/
-
Podrzuce Lore może ktoś zajrzy .
-
Gryźka całą dobę śpi. Jak wczoraj wieczorem na chwilę wstała to sie przestraszyła panów wycinających stare drzwi na klatce i się zsikała pod siebie na narożniku. Cóż absolutnie jej wybaczam Suka pod wspólną opieką:/ [url]http://www.dogomania.pl/forum/threads/239450-10-letnia-onka-Lora-Szczęście-w-podwójnym-nieszczęściu-tylko-co-dalej[/url]
-
[IMG]http://i.imgur.com/N7synAR.jpg[/IMG] W fakturze jest błąd, pierwszy zastrzyk kosztował 58zł, a jest napisane 51, natomiast kolejne zastrzyki faktycznie były po 51zł. Dostałyśmy rabat. [IMG]http://i.imgur.com/Gk3Wjxf.jpg[/IMG] Agnieszka z racji braku pieniędzy wykorzystała 45,80zł na puszki dla Lory.
-
[IMG]http://i.imgur.com/H8i5CV4.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/5CNZkeq.png[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/6PhbkC6.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/KPrQsqw.jpg[/IMG] [COLOR=#800080][SIZE=4][B]Badania w kwocie 170zł opłaciła skarpeta onków.Dziękuję w imieniu Lory wszystkim deklarowiczkom.[/B][/SIZE][/COLOR] [COLOR=#000080][B] black_sheep-----------------20,00zł [/B]:multi:Dzięki ! ciocia po raz kolejny pierwsza. [B]bela51----------------------110,00zł AniaB------------------------15,00zł Skarpeta im Talcott----------120,00zł __________________________________ razem-----------------------265,00zł ___________________________________ Terapia cartrophenem-------232,00zł-----Faktura po zakończeniu terapi / czas terapi 4tyg licząc od 24.02.2013r/ mogą nastąpić zmiany w związku ze złą reakcją na lek. Jest--------------------------33,00zł MDK8-------------------------10,00zł Bazarek fony----------------130,00zł Bazarek black_sheep---------61,00zł _______________________________ razem-----------------------234,00zł Super :multi: bardzo dziękuję w imieniu Lory. Wszystkie pieniądze zaraz po wpłynięciu przekazuje Agnieszce. [/B] [/COLOR]
-
Lora to ok 10-letnia onka która przeżyła piekło na ziemi. Zabrana kilka miesięcy wstecz w ramach interwencji w stanie skrajnego zagłodzenia i ciężkiego zapalenia płuc trafiła do jednego z podwarszawskich hotelujących przytulisk i tam została postawiona jako tako na nogi i wysterylizowana. Moja sąsiadka Agnieszka która pomaga mi w adopcjach pomaga również i innym w szukaniu domów dla psiaków. W którymś momencie ktoś zadzwonił i poprosił o szukanie dla Lory domu. Znalazła się chętna osoba i tak się jakoś złożyło że Lora za nim pojechała do nowego domu miała przystanek kilkugodzinny u Agnieszki. Osoby adoptujące mogły psa odebrać tylko wieczorem więc Aga zgodziła się aby suka została odebrana od niej. Jak sie umówiono tak zrobiono. Lora pojechała do szczęsliwszego życia, do posłanka w domu, do ogrodu do kochających ludzi.Minął jakiś czas może ok miesiąca. Dzwoni do mnie Agnieszka i mówi że Lora jest u niej w domu. Co się stało? Pan który ją zadoptował zadzwonił i powiedział że suka nie spełnia ich oczekiwań. Że wcześniej rozmawiał z kimś z przytuliska czy już sama nie wiem z kim i pies miał mieć coś ciut ponad 3lata a zły wyglad i stan zdrowia miał być wynikiem wieloletniego maltretowania i zagłodzenia itp itd a dostał starą sukę i to w dodatku z guzami i zwyrodnieniem stawów bo ledwo łazi i się tylko do uśpienia nadaje. Zadzwonił w sumie żeby powiadomić że własnie w tej chwili wsiada w samochód i odwozi ją do przytuliska. W sumie dla suki cud bo Agnieszka nie ma nic wspólnego z ludzmi którzy ją faktycznie wydali. Facet myślał że jej telefon jest telefonem kontaktowym wiec zadzwonił. Agnieszka się w ogóle nie zastanawiała nad podjęciem jedynej słusznej decyzji i kazała sukę odstawić do siebie. Gdyby wróciła do przytuliska nie dożyłaby wiosny. Pan Lorę przywiózł i z obrażoną miną wręcz rzucił w Agnieszkę smyczą i gderając odjechał. Trochę szok. I tak Lora w połowie listopada zeszłego roku trafiła do Agnieszki mieszkającej pietro wyżej w jednym bloku ze mną. Agnieszka doszła do wniosku że zobaczymy o co chodzi z jej stanem zdrowia i już bez zatajania stanu zdrowia Lory obdzwoni ludzi których miała wpisanych jako zainteresowanych onkiem. Poszłyśmy do wetki. Wetka od razu powiedziała że Lora nie ma 3 czy nawet 5-ciu lat Strasznie wyniszczona sunia ma faktycznie guzy na listwie mlecznej, chore stawy/ pupa jej siada/ i ogólnie nie jest z nią najlepiej. Trudno ale z optymizmem. Agnieszka obdzwoniła ludzi i niestety nikt Lorą nie był zainteresowany zwłaszcza w takim stanie. Szybka decyzja. Trzeba zrobić jej krew, prześwietlenie klatki piersiowej i umawiać na operację wycięcia nowotworków. Nikogo Agnieszka o pieniadze nie prosiła. Za wszystko zapłaciła sama robiąc sobie debet. Lora była na stole operacyjnym 07.12.2012 zaraz po mającej wątek na dogo mojej podopiecznej Gryzi-Mizi. Przy odbieraniu suń pani chirurg powiadomiła nas że z Gryzią jest wszystko dobrze za to Lora miała krwotok. Udało się wyciąć tylko 3 guzy z 7. Sunia ma bardzo kruche naczynia i problem z krzepliwością krwi. 3 tyg Agnieszka walczyła żeby rany się zasklepiły. Ponad tydzień krwawiła i to dość obficie.Trzeba było okładać ją lodem. Leki kosztowały majątek. Karma. Suka nie jest nauczona jeść suche więc do dziś skubie coś z miski jednego z psów a normalnie Agnieszka jej gotuje i kupuje drogie puszki z witaminami żeby jej mięśnie odbudować.Ale to oczywiście nie koniec potrzeb. No i teraz jest mega problem. Agnieszka ma 2 inne psy/ czyli teraz w sumie 3, małego dzieciaka i marną pracę. Dostała wrecz załamania jak wetka jej powiedziała że trzeba zrobić rozszeżone badania krwi, przebadać tarczycę bo Lora zaczęła strasznie śmierdzieć i kuracje na stawy za nim będzie całkowicie za późno żeby sunię postawić jakoś na łapy. Nie można też bez tych badań podjąć decyzji co do następnej operacji. Guzy należało by usunąć ale w takiej sytuacji może to być nie możliwe. Koszt wiadomy. Do tego co dalej z nią będzie nie wiem. Dla tego zakładam Lorze wątek. Trzeba Agnieszkę a właściwie Lorę wspomóc finansowo. Chociaż żeby można było ją dalej zdiagnozować i wiedzieć co robić, podreperować jej stawy. Kochane cioteczki pomocy. Lora otrzymała wielkie wsparcie od Agnieszki ale dalej ona tego nie udźwignie finansowo i w tedy to już nie wiem co będzie z sunią. Zbieram deklaracje na dalszą diagnozę, kurację na stawy i ewentualny drugi zabieg wycięcia czterech pozostałych guzów. Stwierdziłam że nie ma co robić bałaganu z różnymi rachunkami od Agi.Wrzuciłam rachunek za wycięcie 3 guzów.Pani chirurg z racji krwotoku przerwała zabieg i policzyła za zabieg mniej. RTG do zabiegu żeby zobaczyć czy nie ma wysiewu do płuc zostało zrobione w klinice " Bokserska" Lorę prowadzi wet pani Joanna Kurant - Zdral Sunia od kilku dni zjada suche pedigrii junior, innego nie tknie. Agnieszka kupuje jej również puszki Animondy jak i gotuje jej kurczaka czy wołowine z ryżem, kuskusem albo makaronem. Lora również dostaję witaminy. Zdjęcia są aktualne. Tak Lora wygląda dziś po podleczeniu. Ujełam też 2 guzy [COLOR=#800080][SIZE=3][I][B]Nowe zdjęcia str 6[/B][/I][/SIZE][/COLOR] [IMG]http://i.imgur.com/vo8MRrK.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/3uD1Vqs.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/tJqK17p.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/jEAeRBJ.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/U197CQD.jpg[/IMG]
-
Dobrze dobrze ja tam sie nie gniewam prze pani.Każdy z ostrym hoplem na coś/kogoś maniakalne prostuje innych :lol: Popatrz na mnie.
-
Ale moja droga są też takie wężę które jedzą karaluchy i cykady itp. Poza tym wiesz prawa natury ja w domu nie pozwoliłabym zamontować sobie gada dla którego musiałabym kupować oseski gryzoni czy dorosłe. Wystarczy że muszę kupować drób w kawałkach. A wiesz ze często rośli faceci dygają przed dużymi psami. Ciekawe ((: Mnie to bardzo bawi zwłaszcza jak któryś robi z siebie maczo a przy psie dostaje zawału. Baaardzo to jest zabawne, bardzo. Zwłaszcza jak świadomy że np ja dostrzegłam słabośc traci rezon i schodzi z przywożonego tonu ( (: A że Baki to trzmiele to wiem ale Bąk jakoś do niego tak mega pasuje. Te muchy powinny popularnie nazywać się "Latające pijawy" a nie Bąki (:
-
Mój Andrzej to typowy kociarz. Jak był mały to mieli psa ale to wiesz lata wstecz. No i jak mnie poznał to zaczeło się :lol: Ja kocham duże psy a ten ostatniego jakieg pamieta to był mały. Pierwszego Boksia zabrałam ze schroniska /takiego sporego raczej/ jak Andrzej był w stanach / musiałam po cichu bo Andrzej starsznie oponował jak był w domu((: i jak przyjechał to był wydygany i w cięzkim szoku. Sie obraził i zrzędził a kilka dni później już spał z psem w łóżku przytulony i pod kołdrą. Ogólnie to u niego miłość do zwierzaków też się rozwinęła bo się większości bał. Ale ja zawsze wszystko tak planowałam żeby się np wkręcić do ZOO na wykłady z bezpośrednim kontaktem z dzikimi zwierzętami żeby zapewnić mu inną atrakcję na granicy ataku serca i cięzkiego omdlenia ( (: Wiesz sam jak miałby iśc to by zrezygnował zwłaszcza jak by się dowiedział ze babka da węże czy inne stwory do rąk. Powiedział by wielkimi literami NIE! Ale ze mna na spacer gdzieś na posłuchanie ciekawych opowieści to a i owszem.Oczywiście bez wiedzy co naprawdę ma się dziać na miejscu. Bo wiesz strach ma wielkie oczy i mieszka w świecie wymyslonych tragicznych historii /a jak była grupa ludzi i dzieciaki w 10-15 lat to nie mógł pokazać po sobie że sie boi. Latał trzymając w dłoniach czy na rękach i na sobie ;z wężami, olbrzymimi żabami, ropuchami czy stonogami z puszczy amazońskiej.Są naprawdę mega wielkie i jadowite.Gryzące zółwie były barzdo straszne. Mam demaskacyjne foty :lol: Trzymał jakieś pająki i inne robaczki. Lał się z niego pot , miał wielkie oczy i jeszcze większy uśmiech" ze jest wszystko wpożo i że jest super spoko i zajebongo super fajnie :lol: Po wyjściu z pomieszczeń był w takim szoku że jak mówił ze mnie dopadnie, tak sobie odpuszczał i popadał w stan przemyśleń. Śmiał się sam z siebie a po kilku dniach waliło wręcz od niego rozpierającą dumą/ że oto ja miałem jakąś fobie i ślepo wierzyłem w to co mi myśli podpowiadały na temat różnych stworzen. Teraz nawet węża chciałby mieć bo stwierdził ze są super zajebongo w dotyku. Tak że do róznych stworzeń natury chyba każda /y z nas mósi się nauczyć podchodzić i kochać bez warunkowo bo to częśc całości naszej natury i trzeba o tym pamiętać. I tak jak twój facio i on jak gdzieś jedzie to robi foty wszystkiemu co lata i pełza po ziemi. Fascynują go owady siadające na kwiatach. Uwielbia bąki. Zresztą ja też bo są takim symbolem słodziakowego owada. Grucio nisko buczy i ugina roślinkę jak zbiera nektar i pyłek. Ogólnie to kocha wszystko ale są wyzwania. Teraz konie idą na tapetę.Chce się nauczyć z nimi komunikować. Mega mi się to podoba. Zapomniałam Sam jakiś czas temu kupił kraba. Ale my nie jestesy zbyt doświadczeni w hodowaniu takich stworków i krabulla żył tylko 4mc Za to był baarzdo kochany (:
-
[quote name='black_sheep']Moja świnka jak do mnie przyjechała to miała biegunkę non stop, chyba przez dwa tygodnie, podawałam tylko węgiel bo absorbuje toksyny, smecta chyba też, ale Wetka powiedziała, że węgiel lepiej to robi. W każdym razie ja na węglu jestem nauczona, choć wszystko czarne, popaprane, bo rozpuścić trzeba i dawać strzykawkom. Ja wiem tyle ile z własnego doświadczenia. Robię trochę błąd, bo biorę świnki chorowite, bez szans na adopcję a przecież nie mam tu tak fachowej opieki jak w Krakowie czy innym mieście. Jednak ten nasz gabinet, nowo powstały, już nie jednemu mojemu zwierzakowi żecie uratował, jest na prawdę dobry a pani kochaaają zwierzaki i rozumieją moje fanaberie:) Kiedyś jedna nie wzięła ode mnie kasy za leczenie, właśnie tej świnki, bo powiedziała, że lepiej od niej wiedziałam co robić;) Ale to nie ja, tylko dziewczyny z forum świnkowego, mega mózgi! Na dogo jest też kilka takich ciotek, bez wiedzy których chyba bym nie dała rady. Ja mam takiego pecha, że wszystko co u mnie mieszka to cholernie chorowite, no cóż, na własne życzenie tak mam. Mój chłopak mówi, że jak jeszcze raz wezmę chorą świnkę to mnie zabije. Ja jestem nadwrażliwa i wszystko przeżywam 5 tysięcy razy mocniej niż normalni ludzie;)[/QUOTE] Owca co w świnkach jest zakochana (: Chlopak to sobie pogadać moze :eviltong: Bo to tak jest że człowieka za serce te najbiedniejsze chorowitki łapią i koniec. No ale zobacz owca jak się człowiek bez specjalnych studiów uczy i to w tempie natychmiast. Kurde ja też kiedyś miałam kilka świnek w domu. Po tem jak zaczełam wynajmować mieszkania to zostałam z kotami. Teraz już u siebie mam jak wiadomo dziabągi ale czasem jak przechodze koło sklepu zoo czy widzę gdzieś stojącą osobę z takim futrzakiem to od razu bym portfelik otworzyła ( (: ale rozsądek górą. A naj to mnie się takie wielkie podobają. Takie co mają masakrycznie nieuczesane fryzy. Normalnie nawet Andrzej jak je widzi to tak znacząco wzdycha po czym mówi szybko " dawaj spadamy bo nam jeszcze coś do głów przyjdzie. " :mdrmed:
-
[quote name='wtatara']jestem pierwszy raz , jaka ona cudna[/QUOTE] Panna słodziakówna ultraprzytulakówna wita (:
-
Mizia jeszcze ma wałeczek na szyi ale dziś już dobrze. Kurde nie dość że pogoda do spania to sie człowiek wydenerwuje i kurde mam takie osłabienie że ledwo się ruszam (: Rutinoscorbin owca to się daje dziabągom gdy mają przeziębienia i przy antybiotykach też. Ja mam różne leki i z tych ciężkich również.Antybiotyki w zapasie gdyby nagle okazało się że nie ma mojego weta / jest niedostepny telefonicznie/a Ja bez kasy jestem przy psie który ma mega gorączke i jest ewidentnie chory. Po tylu latach to się po prostu wie co można podać. Mnie wetka tylko 2 razy skorygowała. Raz dałam za małą dawkę a raz przy mega wysięku z ucha lek okazał się mniej skuteczny i po 3dniach zmieniła. Poza tym warto mieć czysto psie albo ludzkie dobrane dla zwierząt przeciwbóle takie jak Metacam , Carprodyl itp Jak Bomba sobie łapę załatwił to miałam jak znalazł. Warto mieć leki na zatrzymanie biegunki. Tylko trzeba wiedzieć które możn adawać. Nie możn adawać stoperanu bo ten działa odwadniająco na organizm i przy podaniu zwierzak zaczyna miech straszne parcie na sikanie. Można dawać Smectę czy świetny Nifuroksazyd. Smektę dajemy częściej przy biegunkach po lekowych Nifuroksazyd przy każdej innej. Oba nie zabijają dobroczynnych bakterii jelitowych.Ogólnie to leków z grupy tych nasercowych itp bym sama nie podawała mając psa z problemami choć mam kilka pozostałych po psiakach/ chyba że nie miałabym wyjścia a pies miałby palpitacje serca czy coś podobnego i perspektyw na weta żadnych przez ix czasu/ ale leki na proste sprawy, przeziębienia, ból to już luzik. Moja wetka nie zawsze pracuje w sob-niedz. Inny wet którego mam opodal to klinika Elvet którą bym z dziką rozkoszą spaliła z tymi super właścicielami oszustami za to że mnie tam naciągnięto na 5 stów przy umierającym na FiP-a kocie. A do chirurga przecież nie będę jechać z byle kichankiem bo wizyty/ mimo że ja mam upusty kosztują. Tylko w nagłych wypadkach tak jak z Gryzią lecę do klinik czynnych 24h. Kurde jeszcze mam lekki szok.
-
[quote name='black_sheep']O rany ale jaja, no historia masakryczna! Biedulka, spuchnięta i widać wystraszona. Szczęście w nieszczęściu, bo już wiesz co się może stać no i że zauważyłaś w porę! U mnie nie ma lecznicy 24/h, kiedyś w niedziele dzwoniłam by przyjechała wet. ale sporo to kosztuje no i nie wiem czy o 2 w nocy by odebrała:/[/QUOTE] W takich miejscach jak Twoje to raczej trzeba się w zapasy leków zaopatrzyć. Ja mam taką skrzynkę pierwszej potrzeby na wszelki wypadek. U nas niby wet do domu przyjedzie i pojechać też jest gdzie ale zawsze coś się może stać.A z Gryzią to normalnie jeszcze jestem w szoku. Wole jej jeszcze nie zeszło. Wisi jej taki wałek z płynem pod brodą. Biedactwo. Dużo śpi, trochę zjadła. Kurde ja teraz będę na papu dla nich uważać oj będę
-
Miziam. Siedzę dziś w domu bo kurde nie mogłam jej zostawić samej a nianiek wiadomo nie siedzi z nimi non stop. Wetka powiedziała że mimo podawania leków obrzęki przy uczuleniu potrafią wrócić więc pilnować jej trzeba.
-
[IMG]http://i.imgur.com/yPd83Ga.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/c4fF7sx.jpg[/IMG]
-
Tak Miziak wyglądała zaraz po powrocie do domu:/ Następne foty robiłam w czasie jak jej opuchlizna odpuszczała i jak miała gorączke . Pysia takie biedactwo że aż się smutno robiło. [IMG]http://i.imgur.com/uKHFevH.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/sZ9sFFP.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/aS79lU3.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/EHmmATV.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/IYsdPyu.jpg[/IMG]
-
: ) ) ale masz z psami akcje hehehe Dobrze że moje to aż tak się nie zachowują.A tej cholerze od kupsk to może czegos brakuje? Może kup jej tabsy ze żwaczem pomagają gdy pies je kupy to może i pomoga na tarzanko.Można też dawać żwacze normalnie podobno zaspokająja potrzeby przebywania w smrodku ( (: Zresztą fakt nie pachną jak kwiatostan i to na bank.
-
Gryziak była otępiała. U wetki nie protestowała przy zakładaniu wenflonu za to zaraz po założeniu się zsikała co nawet wetkę ucieszyło.mocz o prawidłowym kolorze i zapachu. Zero krwi czyli nerek nie poraziło czy innego organu. Ogólnie to wetki mega zdziwione że to na bank mleko kozie i długo sobie rozmawiałyśmy wykluczając inne mozliwości. Kurde gdyby to było cos innego to by juz dawno wyszło. Chemia do mycia podłogi, rośliny czy nabiał krowi wykluczone. No i oczywiście obudzony owad bo fakt Gryzia wygladała jak by ją pszczoły pokąsały.Kozie mleko mniej uczulające ? Ja osobiście chrzanie te lekarskie "przesądy " o uczulaniu czegoś.Widać reguły nie ma za to / u mnie / prawie atak serca. Może to być też kwestia jednej reakcji. Czyli następnym razem jak zje to nic nie będzie ale nie będę ryzykować. I nie kumam czemu wetka nie napisała w ksiażeczce Gryzki ze to po mleku kozim skoro to na 100%/ dla niej nie było to do końca takie oczywiste a tylko dlatego ze sama ma alergie i czasem puchnie / nie wiadomo od czego.Gryziek dziś jeszcze jest spuchnięta i ma wole na szyi. W nocy miała gorączke ale teraz już znacznie lepiej. Kurde zawsze coś . Nie może tak być żeby kilka dni spokoju się pojawiło.
-
Normalnie masakra. Rozlało się w kuchni kozie mleko i to tak ze część trafiła jakoś do miski stojącej pod blatem.Gryzia i bomba pierwsi w kuchni do jedzenie. Mizka wypiła trochę mleka i poszła do pokoju. Po ok 15 min ogarniania kuchni zaczęłam się zastanawiać co tak cicho w pokoju.ide patrze a ta leży głową do ściany na łóżku.nie robi tego nigdy, cmokam. Jak się odwróciła pycholem to normalnie doznałam szoku. Pychol czerwony i tak spuchniety żeszok. Tak szybko do weta to dawno nie biegłam z psem jak teraz w nocy.Uczuliło kurde. Zebrałam się w kilka sekund i dobrze że mam pełna przytomnośc umysłu i faceta alergika. Złapałam za rozszerzacz oskrzeli i jej wstrzeliłam 2dawki.Jak dojechałam do weta to już oczu jej nie było prawie widać tak jej powieki spuchły.Szok straszny. Pani wetka od razu wenflon i lek dozylnie.Szczęście okazało się że do maksymalnego duszenia nie doszło ale powiedziała ze to dobry pomysł był z tym inchalatore.Myślałam że mi serce wyskoczy tak się zdenerwowałam. Spędziłysmy u weta prawie 2godziny czekając aż zauważalnie Miźka przestanie puchnąć i będzie widocznie widać że znika zaczerwienienie i obrzęk choć minimalnie schodzi. Teraz jest już w miarę dobrze foty jej zrobiłam jak wróciłyśmy do domku. Takie biedactwo że eh i kto by pomyślał że kozie mleko może psice tak załatwić. Dostałam do domu ampułke z lekiem gdyby był nawrót. O kurde pisze wam w jakim jestem szoku.Spałam całe 7godzin na ostatnie 48 i jeszcze takie akcje :/
-
Przesadzę go dopiero na wiosnę. Wiem ze zimą nie nawozimy często.No i dzięki za odnogę ale mam nadzieję że ten mi nie obumrze. Kurde Bombat zjadł jakiś czas temu kawałek nie żywegopisklaka kawki i dwa dni wymiotował. U weta wyladowaliśmy.
-
Hmm czyli mówisz że przesadziłam z podlewaniem? Zmienię ziemię. Wsadzę do donicy z dziurkami i może ziemię bardziej przepuszczalną mu wsypię. Dam też duzo odżywczego papu. Szkoda mi go no i nurkowałam po niego do pojemnika w śmietniku((: Za to wymysliłąm sobie że posieję kolorowe trawy na moim daszku. Będzie mega odjazd. W zeszłym roku miałam 4 donice bazylii. Zapach wieczorami taki że sąsiadka się dziwiła.Trochę problematyczna bo trzeba ją często podlewać ale co tam. Kaktusy, zioła i trawy to mój chopelek. No i coponiektóre krzuny ((:
-
Dla takich potworków nie ma słodziaka tylko jest pies do czegoś. Miałam coś 3lata wstecz taką miksturę stafa z boksiem. Jak do mnie przyjechał to byłam w mega szoku.Był głuchy, miał dopiero co zdjęty powróz z szyi który mu się wrósł w skórę i miał guza na nodze wielkości 3/4 torebki cukru. Blizny na całym ciele ewidentnie od bicia i to czymś ostrym. Znaleziony w środku miasta w łodzi.Jak go zobaczyłam to przestałam z automatu szanować kolejną częśc naszego społeczeństwa i przestałam się równiez z automatu dziwić.Żył u mnie szczęśliwy 1,5roku eh łezka w oku Coponiektórzy mówią że szacunek się zdobywa siłą i strachem. Nie widzą że to co nazywają szacunkiem im okazywanym to najzwyklejszy strach i chęć pozbycia się ze swojego zycie tej/ wielce szanowanej/ osoby. Tak jak traktuja ludzi tak i podchodzą do zwierząt, nie można im przemówić do rozumu. Tłuką psy za nieposłuszenstwo.Drą się na nie a jak te ich metody wychowawcze zawodzą to oczywiście zwierzak jest winny no i mega głupi. Ale to mnie wkurza. Taka wszechobecna sadystyczna mega głupota. Dziś maltretowali psa do takiego stopnia że sika pod siebie to co mogą własnemu dziecku zrobić. fakt co da darcie się na psa że pogryzł drzwi, rzeczy czy ze zsikał się na pościel. Przeciez on naprawdę oprócz naszych emocji nic nie kuma. Sprę też była mega bita. Andrzej się w niej strasznie zakochał jak ją zobaczył w schronisku więc ją zabraliśmy i co niszczyła a jak wchodziliśmy do domu to pies miał taką paranoje żeszok.Ogon podkulony wygieta w pałączek czekała na mega karę. Do dziś jak zaszybko ręka machnę to ona ma odruch chowania głowy.Bardzo to jest przykre ,bardzo.