-
Posts
2781 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dżdżowniś
-
Ogladamy i nawet Andrzej mu zmienił filmik ((: [IMG]http://i.imgur.com/uT25Pql.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/I1uLT8x.jpg[/IMG]
-
Wyniki wrzucone w post nr 2. Mamy małe nieszczęście. Szola syn agnieszki wypił 15% emulsje aktywującą farbę do włosów. Agnieszka siedzi w szpitalu od wczoraj do jutra rana. Całe szczęście małemu nic się nie stało, tylko sie lekko przytruł, za to Lora szaleje. Nie śpi od wczoraj i leży przy drzwiach wejściowych. Strasznie się kręci i piszczy. Lora się do niej przywiązała i do małego. Kurde nie wiem jak to będzie z jej oddaniem, w ogóle na dziś nie wiem co z Lorą będzie. Agnieszka na teraz rozkłada ręce. Na razie pies ma DT ale i brak kasy na leczenie oby i nie na utrzymanie, bo w dzisiejszych czasach praca jest a za chwile jej nie ma. Jestem przez tą sytuacje sfrustrowana :sad:
-
[quote name='lula2010']noooo,niektore biedy nawet wasy mialy w takim podkrecajacym je aparacie....:mad:,ja uwielbiam wszelkie rasy "bojowe",wiec dlatego chodze na wystawy,wczoraj byly tylko gr 1,2 i 9,reszta dzis ale cora robi zalegle urodziny ,wiec dzis odpuszczamy...najliczniejsze byly francuzy -46 sztuk i kazdy byl inny.....:loveu:to dla nich pojechalismy na 2 wystawy wczoraj :lol:.wyglaskalam ,naprzytulalam sie bulw ile sie dalo....:multi:[/QUOTE] Masakra, psie wąsy w aparacie podkręcającym :crazyeye: tego idiotyzmu moje oczy jeszcze nie widziały. Lula Ty tak jak i ja widzę hodujesz hopelka na gryzące mięsniaki :razz: Jak będe miała wreszcie więcej powierzchni mieszkalnej to przygarne buldoga amerykańskiego. Jak widzę te psy to normalnie aż mi się ciepło robi tak je uwielbiam. No ale dla bulw to bym też brykneła przy okazji pooglądać inne i powzdychać. Baw się dobrze.
-
[quote name='ockhama'] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3410/254e9e742caca8f9.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3410/889ceca989201b62.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images10.fotosik.pl/3410/23424d623912c74c.jpg[/IMG][/URL][/QUOTE] Dlatego nie cierpię wystaw.Dla mnie to mega idiotyzm to co oni z tymi psami robią :/
-
[quote name='Asiaczek']A jesteś pewna, że ona od momentu napicia się tego mleka do czasu Twojego przyjścia do pokoju nic nie zjadła, nic nie powąchała, nic ja nie ugryzło...? Suke mojej koleżanki ugryzł nieduzy pajączek. Serio. I też wyladowały na pogotowiu z odczynem alergicznym... pzdr.[/QUOTE] Tak jestem pewna na 100% że przyczyną mega opuchnięcia było kozie mleko. U mnie w domu jest kot który nie przegapi żadnego robaczka ja nie posiadam iX m2 i u mnie jak coś wejdzie na jesień to od razu jest łapane. A poza tym mam mieszkanie spryskane anty karaluchem więc u mnie wszystko co robakowe umiera. Zaraz jak się napiła poszła się położyć, a jak wiesz odczyn pojawia się prawie natychmiast po spożyciu. Tu nie ma żadnych watpliwości.
-
Są pieniadze na koncie wet pani Joanny Kurant-Zdral. Lora bardzo dziękuje ciotkom skarpetowym (: A i bardzo proszę o przypomnienie za jakiś czas jaką ewentualna kwotę mam zwrócić za 6 tyg. W tym samym czase mamy Lorze powtórzyć badania na tarczycę a dopiero po poniedziałkowych badaniach będziemy wiedziały czy nie trzeba będzie z tarczycą znowu zrobić krzepliwości czy innych badań. Na dziś jak widać żadnych deklaracji nie ma mimo zaproszeń więc jak coś będę kombinować za wczasu żeby oddać:/
-
Super będzie na skafander dla Gryziuchy ((: z bazarku wtatary chyba że mnie ktoś na ostatku przebije. No i następne sukcesy od prawie 2dni zero kałuż w mieszkaniu. Wczoraj wprawdzie brykneła samopas jak nianiek drzwi otwierał i nasikała na wycieraczkę przy drzwiach wyjściowych z klatki, ale to się nie liczy :grins: Masakra jak ja się z nią rozstanę :hmmmm:
-
[quote name='monia&nero']Witam! Dżdżowniś jeśli zdecydujesz się na operacje to koniec lutego lub początek marca coś dorzucę. Może rzeczywiście to dobre rozwiązanie! Zdrowiej z tym uchem Bombatku i nie szalej tak bo Ci pazurków zabraknie i Pańcia będzie Ci musiala tipsy założyć :evil_lol:[/QUOTE] Super dzięki. Mamy poczekać aż cieplej się zrobi tak że koniec marca to najblizszy termin no i żeby nie chorował do tego czasu. Jak tylko podejme decyzje z wetem to będę zwoływać ciocie na pomoc. Operacja nie jest skomplikowana. Wygładzi mu ucho od środka nie naruszajac przewodu słuchowego. Jedyny minus to to że może gorzej słyszeć ale w sumie czy to ucho na teraz dobrze pracuje takie pomiętolone ? No i martwi mnie narkoza ale tu już doktor wie że ma problem więc będzie na bank wziewna. Tipsy ((: Buty z metalowym obiciem. Wczoraj Bomba oglądał teledyski z mapetami na laptopie.Poszłąm do łazienki na chwilę a ten położył się centralnie przed i łypał. Wrzucę fote. On normalnie mnie ciągle czymś zaskakuje ( (:
-
Wczoraj net siadł więc Agnieszka nie mogła przesłać do mnie wyników.Dziś jak tylko wóci z pracy postara się to zrobić. Natomiast wczoraj po wizycie u wetki wiadomo że Lora ma niedokrwistość. W poniedziałek będą powtórzone badania na krzepliwość i po wynikach podejmie się decyzje co do dalszego leczenia. Na tarczycę Lora dostała Euthyrox i za ok 6-7 tyg powtarzamy badania żeby zobaczyć czy dawka leku jest wystarczająca. Wetka na teraz mówi że raczej kolejna operacja będzie wykluczona no ale to tak naprawdę zobaczymy w czasie.Żeby tylko guzy nie rosły to będzie dobrze.No i jeszcze te nieszczęsne tylne łapy. Jak się zdobędzie lek na poprawę chodzenia to już będzie w miarę dobrze. Przynajmniej na jakiś czas.
-
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
Dżdżowniś replied to inka33's topic in Już w nowym domu
Przede wszystkim Milan nie stosuje metod brutalnych.Gdzie i kiedy widziałaś żeby Milan kopał psa w brzuch czy szarpał? Nie widzisz sytuacji w której to pies się szarpie i trzeba z nim powalczyć żeby nie ulec. Metody odwracania uwagi agresywnego psa od obiektu który chce zatakować gdzie szturcha się go piętą nie jest równą kopnieciu psa. Oglądałam wszystkie odcinki czytałąm książki. Jeśli się nie rozumie na czym dokłądnie polegają dane metody to nie powinno się na ich temat wypowiadać. Wilki to nie psy domowe. A większość psów też nie pochodzi w dniu dzisiejszym z lasu. Teorie różnych znawców którzy piszą sobie coś na podstawie pracy z upasionymi pupilkami prosto z kanapy znikają jak we mgle wraz z agresorem w domu. Wasz Kajt to mały pikuś w porównianiu z pitbulami, DC czy inną mięśniaistą rasa. Widać też że nie rozumiecie prostej sprawy. Że do każdego psa trzeba dostosować metode. Tym bardziej że to nie wasz domowy pupilek tylko pies który ma być psem przewidywalnym w cudzym domu. Inka33 nie dzwignełaś charakteru psa bo żeby pracować z psem bardzo trudnym samemu trzeba mieć hardkora w sobie. To nie jest tak że bierzesz psa który wygryza futryny i behawior ci pomoże. Absolutnie nie. Jeśli osoba decyduje się na posiadanie takiego psa, nie jest zdecydowana i nie tworzy własnych zasad i ograniczeń to taki pies zawsze cię będzie olewał.Nigdy nie staniesz się dla niego osobą pzrewodnią. Miłość do zwierząt to trochę za mało żeby móc wyprowadzać psa z traumy czy agresji. Tu potrzeba ostrej, mocnej postwy która daje psu do zrozumienia że postępuje źle. Z ludzmi którzy mają zaburzenia pracuje się dokłądnie tak samo. Milan pokazuje ludziom jak powinni sami się zmienić żeby zmienić zachowanie psa. Jeśli pies ma być uśpiony z powodu agresji czy innych zachowań to tylko właściciel może coś z tym zrobić. Przypominam oponentkom że w innych częściach europy i świata obowiązują jasne zasad. Jednen atak na człowieka na ulicy i możesz się z psem pożegnać. Dzwonią po policje masz sprawe w sądzi i pies ma igłe, w lżejszych przypadkach masz zakaz wyprowadzania psa z domu i zabierania go poza stan czy okręg w którym mieszkasz. Te przepisy zaczną w koncu i u nas obowązywać wraz z unijnymi przepisami. Tak że zamiast krytykować czyjeś metody działania lepiej się z nimi zapoznać i nauczyć umiejętnie wykorzystywać jesli się chce przez następne lata pomagać psiakom. " Pozytywne metody" (: O jak ja osobiście lubię jak komuś się wydaje że w tym zdaniu jest zawarte dosłownie wszystko to co chcemy wypracować z psem. Nie ma nic bardziej mylnego. Psy się bardzo szybko uzalezniają od smaczków i od klikiera. Są zwierzęta które popadają w obsesje na ich punkcie, są takie które będą cie olewać jak tylko zobaczą że skonczyły ci się smaczki na spacerze. To tak jak byście nie kumały że nie wypracowujecie z psem jego szacunku do was tylko " płacicie mu za coś przyjemnym kliknięciem i smaczkiem'.To zupełnie tak jak z dzieckiem. W tym szkoleniu musi być zachowany umiar inaczej pies nie będzie po czasie szkolenia wykonywał waszych poleceń bez zapłaty. Zresztą Bombat z mojego DT jest na to żywym dowodem ale nie tylko. Na paluchu w zeszłym roku ? był piękny Wyżeł bardzo znany z tego ze jak się podchodziło do kraty to się rzucał. Jak go nie znałam chciałam mu dać powąchać grzbiet dłoni. Zdjął mi rękawiczkę z kawałkami skóry (: Za to wystarczyło mu pokazać samczek. Wykonał każdą komende. Podawał łapki przez kratę.Shizofrenia ? Pies wymaga konsekwencji i zdecydowania. Użalanko i gadanie o strasznej krzywdzie jaka go spotkała bez zdecydowanego postępowania przeciw jego agresji mija się z celem naprostowania go.Inka teraz piszesz ze aż tak strasznie ojca nie gryzł.To dlaczego go oddałaś ? Z wcześniejszych postów można wyczytać coś innego. Dramatyczne opisy wygryzania i gryzienia. Nie ogarnełaś psa bo nie rozumiesz / tak jak zresztą dużą część osób którym się wydaje że miłośc to wszystko co psu jest do szczęścia potrzebne/ że pies jest psem a nie człowiekiem, a łagodna dominacja to nic innego jak ostre przecowstawianie się jego dominującym zachowaniom. Psa się nie bije tylko pokazuje mu w jego języku że czegoś nie chcesz. Bierzesz psa ze skrzywionym psyche to miej na uwadze że taki pies może zaatakować dziecko, może kogoś ugryźć w twarz jak się pochyli jak mu się coś nie spodoba. Ja jako osoba odpowiedzialna nigdy nie myślałabym o wydaniu do adopcji psa z takim zachowaniem jak Kajta. Nie do przyjęcia jest fakt jakichkolwiek ataków psa na domownika. To jest jawny akt dominacyjnej agresji. Moje drogie 8mc przebywania z psem które nie przyniosły oczekiwanych rezultatów powinny dawać wszystkim do myślenia że może czas na zmaine postępowania. Pies w hotelu czy schronisku zawsze będzie zachowywał się ciut inaczej niż w domu gdzie czuje się na własnym terenie. Przy psach które go mogą chcieć dominować będzie bardziej uległy. jak trafi do domu to sytuacja się może powtórzyć. Z agresywnym psem nikt w pakiecie nie dostaje pozwolenia na uszkodzenie czyjegoś ciała a trzeba się z czymś takim liczyć. Moze być tak że Kajt jest z kazirodczego związku. U takich zwierząt częściej występują z racji bliskiego pokrewieństwa zaburzenia na tle nerwowym, agresja i niestety często jest to nie do opanowania. Posuwa się wraz z wiekiem psa. I nie przepraszam za ciut ostry ton. Sama zostałam pogryziona i to nie raz. Taki dupelek jak Kajt zrobił mi sporą dziurę w nodze tuż nad kolanem.Bo koleżanka która go wzieła na DT nie widziała potrzeby reprymendowania psa gdy szarżował. Biedactwo był bity tylko co z tego? Do dziś są dni kiedy mnie to pobolewa. Mam też kilka innych blizn od takich biedactw. Jedną pod okiem na twarzy. Dlatego ja nigdy nie bagatelizuje zachowań psów ani się nie użalam nad nimi skoro mam im pomóc. Obiektywizm jest miarą sukcesu w pracy z psami. Mam nadzieję Inka33 że następnym razem dobierzesz sobie psa do swoich psychicznych , energetycznych możliwości i pokierujesz się zdrowym rozsądkiem a nie tylko " miłością" do zwierząt. Nigdy, przenigdy osoba bez doświadczenia nie powinna zabierać psa z taką psychiką. Taki związek jest w 90% skazany na porażkę. 10% ludzi chwyta się każdej możliwości żeby psa wyprowadzić z niszczycielskich, agresywnych zapędów i wygrywa. I te 10% nie mówi i nie pisze że np Milan jest zły bo tu chodzi o dobro zwierzęcia, a nie o stosunek coponiektórych ciotek i wujaszków do czegoś co krytykują, a na czym się tak w ogóle nie znają. Przeczytanie kilku książek czy posłuchanie się kilku z bożej łaski behawiorów/ wyroczni/ też nie czyni z nikogo wielkiej znawczyni czy znawcy tematu. Doświadczenie właśne ma tu kolosalne znaczenie jak i świadomość że się wszystkiego nie wie i że całe życie się będziemy uczyć.No chyba że się komuś nie chce. -
KAJTUN po 3 latach w hoteliku u Murki - czy odnajdzie się w DS...?
Dżdżowniś replied to inka33's topic in Już w nowym domu
Inka zagląda do Gryzi to ja do waszego wariata zajżałam. Pies jest jak doczytałam mega problematyczny. Współczuje. Idąc za Cesarem Milanem z którego rad korzystałam w ramach szukania pomocy dla swoich pogiętusów stwierdzam że Inka33 nie masz sobie nic do zarzucenia. Mega sprawdza się odpowiednie dobranie osoby do psa tu to nie miało miejsca więc poległyście. Behawior cóż Inka moje zdanie na ich znaczną większość zna (: Kajt powinien trafić do kogoś z odpowiednim temperamentem i siłą. To jest zmyślny i dominujący dziabąg, oczywiście bazą agresji jest strach ale jak poczytałam jak się rozkręca u Murki to od razu widać że bada teren i sprawdza na ile sobie może pozwolić.Przy tym jest mega frustratem a na takie przypadki nie działają prochy/ chyba że w sensie wyniszczenia wątroby i nerek/. Poza tym co to za uzależnianie psa od nienaturalnych dla niego stanów.To też u zwerzęcia wywołuje dodatkowe stany lękowe. Pomyślcie jak to z wami było, zeżarła któraś kiedyś coś i najpierw było fajnie a jak schodziło to zaczynało być wręcz odwrotnie :fadein: Jeśli po podaniu i próbach współpracy nie ma żadnego kontaktu, poprawy to się leki odstawia. Jedna dziewczyna tu na wątku napisała, że dała psu raz leki i pies wsiadł do auta i zasnął. Po tym już mu nigdy leków nie dawała a zachowanie pozostało i tak one mają właśnie działać. Dajesz prochy i próbujesz z psem coś wypracować. Podawanie samych leków to bzdura. Ja bym stawiała na próby łągodnego zdominowania go. Przy takich psach zdaje takie działanie egzamin. Tu żadne cackanie się nie pomoże bo to on sobie wybiera z kim i co chce robić. Wszystko dla dobra psa. Jak się komuś takie metody działania nie podobają to jego problem. Grunt żeby pies stał się adopcyjny inaczej będzie przez dziewczyny do końca swoich dni utrzymywany w jakimś hotelu. albo i nie bo każda z nas zdaje sobie sprawę że jeśli nie zacznie się prostować to jego stany agresji się nasilą, a tak agresywny pies nawet nie duży staje się niebezpieczny dla otoczenia i nawet siebie. I czy się komuś to podoba czy nie ja osobiście jestem za oczywistym rozwiązaniem. W działaniu ze skrzywdzonymi psami trzeba myśleć zdroworozsądkowo, racjonalnie oceniać sytuację.liczyć się z porażką i przypadkami zwierząt bardzo agresywnych, nie do wyleczenia, a skoro się takiego psa bierze to z całą odpowiedzialnością i trzeba umieć podjąć trudną decyzje o eutanazji czy się to komuś podoba czy nie. Jeśli Murka polegnie to myślę że ostatnią szansą jest babka która pracowała ze spanielką fantą. Zaraz poszukam wątku i wrzucę.Przystań u Liliany .Kurde spać przez to wszystko nie mogę (: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/229717-Fanta-młoda-spanielka-w-dt-u-Budrysek-nie-gryzie-nikt-jej-nie-uśpi[/URL] -
[quote name='lula2010']Beka-bulwa z pseudo -sikala gdzie popadnie i kiedy popadnie,zalozylam,ze skoro mieszkala w kojcu to sika w mieszkaniu ,bo traktuje je jak kojec i wychodzilam co 1/2 godz na dwor,nagradzalam za kazde zalatwienie sie na dworze,potem gdy zdarzylo sie jej nasikac ze strachu-nie zwracalismy na nia uwagi ,nie krzyczelismy....az przestala sikac....potem bylo sikanie z powodu zapalenia pecherza ....teraz od grudnia jest spokoj ,aczkolwiek jak wychodzimy i wracamy to widac ,ze Beka boi sie ,ze bedziemy krzyczec albo nawet dostanie lanie ,bo przypada do ziemi.....wtedy nie witamy sie ,nie zwracamy na nia uwagi dopoki wszystkie 3 sunie nie podejda razem...[/QUOTE] Kurcze a przeciez ona już tyle czasu jest z wami :/ Ja będę też ignorować takie zachowania a następnym razem jak będzie taka skruszona siedzieć na narożniku to szybko wezmę ją na ręce i pognam przed blok.Uniknę dodatkowej kałuży no i powinno to na Gryźke wpłynąć pozytywnie.Ona bardzo lubi wychodzić.
-
Baaa lula on na zewnątrz bryka jak sarna a ma takie przyspieszenie na prostej że żadna cholera go nie dogania ( (:
-
Właśnie b-b psu można tylko w czasie pokazywać że już mu nic nie grozi i w ten sposób wyciągać go z traumy i dziwnych zachowań. [quote name='inka33']Tu - i do Maxa, i do Gryzi - pewnie behawior by się przydał... ale to i kasa, i nie wiadomo na kogo się trafi... :shake:[/QUOTE] Wiesz ja już tyle czasu z różnymi psami w domu siedzę że sobie daje sama radę. Zresztą muszę bo jak dobrze zauważyłaś: kasa no i w tym fachu jest tylu oszustów, niedouków że nie wiesz na kogo trafisz.Maxa powinien behawior zobaczyć ale dziewczyna też bez kasy z 2-ką dzieci. Wiesz jak jest. Znam też przypadki że po sesjach z takimi ludzmi z psami było jeszcze gorzej niż przed. Przyjechała kiedyś do schroniska kobieta szukajc starszego spokojnego psiaka. Zaczełam z nią rozmawiać szukając kandydata i ta mi opowiedziała że ma w domu psa którego kupiła z hodowli i rodzice tacy spokojni a on szaleniec do kwadratu. Ostatnio wygryzł okno! Płaciła za sesje z behawiorystami po 200zł bo szukała takich renomowanych. Nic to nie pomogło. Jedna baba stwierdziła że jest nie do ułożenia bo jest chory psychicznie i nie można z nim pracować więc przepisała mu psychotropy. Babka sie załamała, pies niszczył, wył nic nie pomagało. Któregoś dnia zauważyła że on nie ma problemu z psami, a po sąsiedzku bardzo polubił się z psim dziadkiem i przy nim na spacerach zachowuje się dość porządnie. Popytała , poczytała i wyciągnełą słuszny wniosek że może doadoptować dla niego drugiego spokojnego starszego psa który faktycznie będzie miał działanie terapeutyczne i mu wytłumaczy, jak pies psu, że niepotrzebnie się tak denerwuje demolując przy tym mieszkanie. Zabrała ze schronu dziadunia i to był strzał w 20-tkę. Dzwoniła że psy nie dość że się dogadują to dziadzio rządzi i ma wyraźny wpływ na szaleńca. No skoro żaden człowiek nie może zwierzęciu czegoś przekazać to już tylko pies może i szkoda że behawiorzy o tym nie pamietają, a raczej nie biorą pod uwagę takiej terapii.
-
Są wyniki. Jutro Agnieszka prześle mi je na maila to wstawię. Lora ma niedoczynność tarczycy. Jest chora. Do końca swoich dni będzie brała leki prawdopodobnie Eltroxin. Test na krzepliwość nie wyszedł i będzie musiał być powtarzany. Jak zrozumiałam wina labolatorium bo zrobił się skrzep czyli powtórka będzie gratis. Wstępnie pani wet napisała że płytki krwi są w najniższym przedziale czyli coś tam się złego dzieje. Reszta badań dobra. Agnieszka podawała jej preparaty na wzmocnienie i zagęszczenie krwi jak i na wzmocnienie ścianek naczyń krwionośnych więc mogło to poprawić wyniki ogólnie. Cóż cieszę się że jesteśmy krok dalej z diagnozowaniem jej i podejmowaniu decyzji co do daleszego leczenia.
-
Szaleniec znowu zapadł na ucho. Wet namawia nas na operację wycięcia zagnieceń które są przyczyną stanów zapalnych za nim te zapalenia zaatakują słuch. Muszę uzbierać kasę znowu ok 4stówek. ale ogólnie biskup Rose czuje się świetnie ((: rozrabia, kradnie jedzenie, wsadza jęzor w nieupilnowane talerze. Kurde naprawdę jest w dobrej kondycji mimo że nie możemy na jakieś mega długie spacery chodzić bo strasznie ściera pazurki do krwi.
-
[quote name='inka33']To takie smutne, z czym ta biedna mała się musi zmagać... :-( - a Ty Dżdżowniś razem z nią...[/QUOTE] Przykre że to taka mała sunia a tak zmaltretowana. Ale wczoraj kolejny postęp. Skończyło się zlaniem ale była reakcja. Mianowicie wróciłam do domu a nianiek mówi że krzyknął na bombe bo ten opętaniec zaczął szaleć, a Gryzia się przestraszyłą wskoczyłą na łóżko i oczywiście centralnie kałuża. Jak weszłam to psy mnie witały tylko Gryzia siedziała na narożniku skruszona. Od razu było widać że nabroiła. I to moje drogie nazywam sukcesem bo do tej pory sikała i jak wchodziłam do mieszkania to nie czuła się winna. Niestety jak tylko się do niej odezwałam/ no i co zdoiłaś sie, to się zdoiła na narożniku i oczywiście zwiała sie schować ((:ale najważniejsze to to że reaguje, myśli już o swoim zachowaniu. Po trochu małymi kroczkami i przestanie sikać pod siebie. U koleżanki jest pies który pojechał do adopcji jako szczeniak i tak go " rodzinka " bestialsko potraktowała , zwłaszcza "pan " domu się nad nim znęcał że jak go zabrano to jak tylko z daleka widział faceta to sikał tam gdzie stał.Pierwsze 3miesiące miała z nim masakrę bo malutki nie jest. Nikt takiego psiaka z tak zapadniętą psychiką nie chciał więc został u niej na stałe.Tym bardziej że masę pracy włożyła żeby mu psychikę choć trochę naprawić. Jak miała jakąś uroczystość w domu to Max na kilka godzin wylądował u mnie. Nawet był grzeczny. Jak tylko wszedł Andrzej to pies dostał takiej korby że musiałam go trzymać i uspokajać. Chciał się wydostać z mieszkania. Andrzej go uspokajał siadając bokiem i lekko go gładząc. Strasznie się biedactwo zsikał i kupe zrobił. Ten pies może być tylko z nią i z jej bliźniaczkami. Z jedną jest tak związany że jak pojechała na wakacje na tydzień to wył.Teraz jest z nim całkiem dobrze na spacerach zrobił się pewniejszy siebie. Nie reaguje już tak emocjonalnie na facetów. ale w pomieszczeniach nie u siebie jest czujny i nieufny.i nie ma co do końca życia ten pies będzie chory psychicznie.
-
Ale wiesz, przez ponad miesiąc nic się nie ruszyła kurde. Nipokojące. Czekam na wyniki. Wetka prześle je mailem i opisze.Umówiłam się z Agnieszką że jak trzeba będzie do wetki podejść to ja pójde.
-
Sara,pobita onka ma swój kochający dom. Nikita tez adoptowana.
Dżdżowniś replied to beka's topic in Już w nowym domu
[quote name='wolf122']:lol: tak po ludzku się tego nie życzy:roll: ale jeśli mam być szczery,to życzę dużo gorzej.....jesli może byc coś gorszego niż "obcy" ;)[/QUOTE] Właśnie po ludzku się życzy bo jak sam zauważyłeś raczej nie ma nic gorszego od "obcego" (: ale jak tak się zastanowić to można, poznając różnych ludzi co psiaka najpierw adoptują a po tym rujnują im zdrowie i oddają bo blabla ble to można im jeszcze życzyć popadnięcia w skrajną nędze. Oczywiście w czysto materialnym tych słów znaczeniu bo postępując tak podle i traktując żywe istoty jak przedmioty codziennego urzytku w nędzy umysłowej i duchowej już tkwią i to bardzo głęboko. Albo jak ktoś bardzo chce to niech ich talibowie dopadną na zagranicznych wakacjach Ci słyną z bardzo okrutnego traktowania /niewiernych/ jeńców ((: -
Sara,pobita onka ma swój kochający dom. Nikita tez adoptowana.
Dżdżowniś replied to beka's topic in Już w nowym domu
Kurde jak czytam że oddają psa bo blabla ble ble ble i sika to od razu nowotworka życze. A u weta byli i mocz zbadali ? Nie bo po co. Może ma posterylkowy niedobór hormonów albo jest zaziębiona? Chyba że " rodzinka" mega kłamie.Sama mam teraz pannę/ leję bo się boję/ ale pracujemy nad uspokojeniem się/co za beznadzieja z takimi ludzmi:/ -
Widzę że ciotki pomogły z kreonem. SUPER. Cały czas potrzebuje leku o nazwie CARTROPHEN na stawy dla onki z podpisu. Siada jej pupa czasem nie używa jednej nogi ten lek to ratunek dla jej tylnych łapek.
-
Dziś już dobrze. Jakaś niestrawność czy coś. Wetka ją obejrzała, zważyła. Na dziś jest "zdrowa" z tym że nic nie przytyła od ostatniej wizyty a naprawdę mało nie je. Potrafi wciagnąć kilogram mięcha dziennie.Ważona była ponad miesiąc wstecz. No nic zobaczymy co badania nam powiedzą.
-
Dopiero wróciłam. Padam na ryjek. Agnieszka dzwoniła Lora ma starszne rozwolnienie, wymiotuje i ogólnie widać że coś słabo się czuje. Ma bardziej chwiejny krok niż zwykle, a jutro z rańca na krew ma iść. Kazałam zadzwnić do wetki. Bosz kurde czy to nigdy nie może być tak żeby było choć dzień dobrze? Nie wszystkie badania można robić w chorobie.
-
Pokazuj się Lora. Może ktoś Cartrophen ma i się podzieli?