-
Posts
2781 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Dżdżowniś
-
Z cyklu śpimy ile się da jak pańci w domu nie ma. Foty jeszcze z Gmoszczakiem (: [IMG]http://i.imgur.com/s6l7a.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/uf8pW.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/CHhiH.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/VboA8.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/cgQbT.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/kHuJI.jpg[/IMG] WebRep currentVote noRating noWeight
-
Już jestem/śmy (: Zobaczcie foty zmiękniecie. Bomba w roli wkurzonego taty.((: Zdrowie na razie nie szwankuje. Sprężyna jakiegoś wirusa złapała ale Bomba się nie zaraził czyli szczepionka jeszcze działa.Objawiło się to jak początki parwo. Kaszel, wymioty i kupa z krwią.Ale byłam w strachu. Mojej sąsiadki pies i to 1,5-ra roczny też zapadł na to cholerstwo. Na teraz cholera z pod ciemnej gwiazdy wygląda tak ale nawet nie wiecie jak się zachowuje przy tym szczeniaku ( (: Czubson x5 [IMG]http://i.imgur.com/Ftgnp.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/6o6m9.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/gGlEp.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/gLlRR.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/85y0B.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/TFEiU.jpg[/IMG] WebRep currentVote noRating noWeight
-
Tytus po parwo z intoksykacją znalazł kochający dom
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Są fotki chociaż takie Tytkowskiego (: Ale wieści sprzed 5 dni nie były dobre. Babesza.Mimo że Tytus jest bardzo dobrze zabezpieczony na kleszcze zachorował. Całe szczęście że jako oczko w głowie jak tylko usiadł lekko osowiały przy misce natychmiast zareagowano i zawieziono go do weta.Kleszcza nie było.Dziabnął i spadł bo mu niezasmakowała chemia ale wirusa zdążył wpóścić. Było źle, dziś już wszystko dobrze. Nie pisałam wcześniej bo nam siostra babci umarła więc nie miałam nawet jak przy przygotowaniach do pogrzebu i wyjeździe. No ale jak na fotach widać chłopak jest mega wielki.Na nim jedno z 6-cio letnich bliżniąt zakochanych w nim że... drugie to dziewucha i kłócą sie o niego (: Na bank to mix doga kanaryjskiego z mamą Tytka. Moje kochane przytulakostwo eh (: [IMG]http://i.imgur.com/Nbjz0.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/8QBtY.jpg[/IMG] [IMG]http://i.imgur.com/Nbjz0.jpg[/IMG] -
[quote name='b-b']No to będziemy cierpliwie czekać na foty Gmoszczakiewicza . Jak widać ty bez kłopotów żyć nie umiesz ;) Jak już się malec wykuruje to pokaż nam go :)[/QUOTE] Umiem i bardzo bym chciała żeby się mnie kłopoty nie czepiały ale to w pakiecie z taką działalnością. A już najgorzej to oddawać te stworki. Ale wiesz też że masa osób decyduje się na DT po czym wymięka przy 1-szym albo kolejnym psiaku i psiaki zostają no ale też Dt znika bardzo często. Teraz też PdZ zabrał sunię z działek z 4-ema maluszkami. znalazło się DT które po 2dniach się w niej tak zakochało że ni kuta sunia zostaje, a psinka od wiosny na tych działkach koczowała.I zobacz jacy ludzie potrafią być kochani. Z działkowiczów empatycznych nikt jej zabrać nie mógł bo wszyscy zapsieni i zakoceni i to wszystko z tych działek. Ale jak koleżanka z PdZ powiedziała że mogą zabrać mamusie z maluszkami natychmiast tylko kasy na teraz nie ma na benzynę no i nie ma na chociaż jedno odrobaczenie to się zrzucili i zebrano ponad 300zł żeby im pomóc. Tak że jest duch pomocy w naszym narodzie(: No i jeden maluszek ma domek u babeczki co z działek ma koty bo wczoraj dzwoniła i to ze szpitala gdzie była na badaniach, zeby nie oddawać bo ona jest w jednym zakochana i go zaraz po badaniach zabiera.
-
[quote name='b-b']Zrobię focha....i pieniędzy z bazarku nie dam do puki zdjęć naszego Gmośka nie zobaczę! :mad::D[/QUOTE] Kurde mam inne zmartwenie niż foty.Ta ostatnia 4-ka mixturek sharpei się pochorowała. 2 są w stanie ciężkim, 1 w umiarkowanym tylko ten co u mnie został jakoś się trzyma. 2 zabrała Ewa, ta co pilnuje domku Gmosia i miały pojechać do nowych domków a tu niestety taka chorobowa akcja.1 jest u mojej sasiadki, też miał jutro iść do domku i jeden został u mnie i jestem tak w nerwach że ... Co się stało ? kurde zatrucie od glist i to tak straszne że 2 mało nie zeszły.Jednego glisty dosłownie zatkały tzn zatkały mu przewód pokarmowy. Wetka mu pensetą robale z odbytu wyciągała po podaniu leków na rozluźnienie i przeczyszczenie szok. Ewa ma na głowie teraz 6psiaków to jej głowy fotami nie zawracam. Lata dziewczyna z psiaczkami do weta i płacze mi do telefonu.A kurcze bo nie wszystkie wiecie że trafiły do mnie mixturki sharpei-a z interwencji. Ludzie sobie kupili sharpei-a. Na posesje do nich przybłąkala się czarna w typie wilczka do kolan sunia której nie wypędzili ale też w ogóle o nią nie zadbali. Sharpei ją zapłodnił i urodziło się 8maluchów. Z tym że oni do tego stopnia byli podli że swojego rasowca karmili i dbali o niego a suka i to w ciąży była w głodowym stanie. Ktoś z sąsiadów nie mógł już dłużej patrzeć na szkielet w ciąży i zadzwonił do PdZ-u. Jak tam pojechali to maluszki akurat przyszły na świat a suka normalnie kości kulszowe na wierzchu .Szkielet z wielkimi wymionami. Jak ją zobaczyłam to mnie taki wkurw na nich dopadł że kurde dobrze że z nimi nie pojechałam na tą interwencje bo bym raczej komuś przy*****oliła. Tak że proszę o cierpliwość. Ja przy tych ilościach psiaków ciągle z czymś jestem do tyłu. A PysioGmoszczakiewicz jest pączkiem w masełku tak że akurat z nim nie ma się o co martwić. Sama na foty czekam. No i mam jedną mixturkę sharpei ja do adopcji.Z matki raczej nic nie ma. Pyszczek sharpejowy, uszka malutkie i klapnięte. Skóry tyle co normalny nie ma ale mixturek z niego przeuroczy. Podpalaniec ale taki naprawdę inny(:
-
Gmosiek dobrze i to bardzo. Raczej nie schudnie (: Babeczka musi z nim pojechać do mojego weta bo jej to jakiś idiota. Nie założył Pysiowi książeczki bo....nie zna jego przeszłości? Nie kumam co to za filozofia założyć psu nową książeczkę? Olać i tak trzeba zastanowić się co z nóżką będzie robione. Czekam na foty.
-
BorderCollie z okolic Ciechanowca ma dom (:
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='kabaja']mocno trzymam kciuki za powodzenie planu i aby dom okazał się dobrym domem . Tak pomyślałam ,że może sprawdzić czy pies nie ma czipa i ,żeby uprzedzić tych ludzi ,że mogą się znaleźć właściciele.To mogłoby okazać się prawdą a też dało by drogę w razie gdyby dom okazał się niewypałem .Dzięki ,że tak bardzo chcesz pomóc temu psiakowi .Bez twojej desperacji zginął by tam a tak ma jakąś szanse .[/QUOTE] To są rejony głuchych zabitych dechami wsi. Musiałby jechać z nim do Ostrowii i znaleźć weta z czytnikiem czipa i dostępem do baz. Wątpie aby ich tam było na kopy. Chłopak nie za bardzo się na tym zna /wiesz to jest wieś. Robi to dla " Rodziny "(: I tak musi poświęcić na to dzień, bo przecież trzeba po psa pojechać, złowić go i wsadzić do samochodu i zawieźć. Martwię się czy pies nie zwieje. -
[quote name='Kara.']Te chłopy tak mają. Przywiązani nawet do cudzych klejnotów.:diabloti: Co ja się nawalczyłam z TZ-em, żeby wykastrować naszego potforka. Yorek kochał poduszki. Dosłownie:evil_lol: I dopiero jak narobił nam strasznego wstydu u bardzo dystyngowanych znajomych bo dorwał się do ich sypialni to TZ się poddał.:eviltong:[/QUOTE] Jajca dla faceta są ważniejsze niż zdrowy rozsądek niestety.Ja też nie raz słyszę od ludzi którzy kupili sobie pieska" nie będziemy kastrować " ale jak się ludzie nawpieprzają wstydu bo się pies na nogę np. spotkanego kierownika z pracy rzuci i tryka obsikująć to sie zaczynają zastanawiać. Jakiś czas wstecz koleżanka w parku znalazła Yorka. Widać było że błąkał się kilka dni ale ogólnie właściciel też nie dbał o psa. W uszach miał dosłownie czopy, przerośnięte pazury na maksa i skakały po nim pchły. Sierść była mocno skołtuniona i zdredzona.Pies trafił do mnie. Nie szukalyśmy więc właściciela z przyczyn oczywistych, ale normalnie od razu wiedziałam że to mega napaleniec. Reakcja Bombata też nie zostawiała co do tego wątpliwości. Normalnie złapał go w którymś momencie i tak nim miotnął że aż z koleżanką osłupiałam.I on się tak zawsze zachowuje gdy pies jest nadpobudliwy seksualnie. Nic się nie stało, sexuś był z nami z 5 dni. Trzeba było mu w trybie natychmiastowym znaleźć dom bo u mnie wtedy były jeszcze 2 sunie z interwencji a więc 4psy.Ze względu na chore uszy i ogólne podziębienie nie został wykastrowany w tempie natychmiastowym. ale jego zachowanie było tak straszne że ktokolwiek by go dostał musiał go ciachnąć ((: Znalazła się nawet fajna rodzina chętna na niego ale oczywiście po chyba tyg oświadczyli że go raczej nie pozbawią jaj. Facet oczywiście zmienił zdanie. Nie wiem czy ich wet im przy tym głupot nie nagadał że mu takie zachowanie samo przejdzie , ale może (:? Sobie myślę, nie będę się awanturować itp. Wiedzieli że pies jest nadpobudliwy ale widocznie nie za bardzo kumali z czym to się wąże. Pies opstrykiwał wszystko, bzykał wszystko, potrafił się spuścić na pościel, zobaczymy ile wytrzymacie ( (: Jak wytrykał zaproszonych gości na imprezę, przy tym spodnie od żakietu pańci za 1,5tys i po całości pościel dziecka tak pojechał na obcięcie jaj (: Zadzwoniła ta babeczka po 3mc że jest w szoku jak pies sie zmienił. Tzn skończyło się bzykanie jest grzeczny i zupełnie bezproblemowy. Naprawdę czasem nie trzeba mówić w koło to samo, straszyć odbiorem psa jak dom jest dobry, tylko cierpliwie poczekać ((: Pysio ma się mega dobrze. Ustaliłam z koleżanką że Ja do nich już nie pojadę, nie mogę, nie chcę. Ewa będzie zdawać mi relacje co u Gmosia. Czekamy więc na foty. Za bardzo się wzruszam i po tym mi się tęskni. Jak go oddawałam to mówiłam, mówiłam, mówiłam i mówiłam jak go pielęgnować , karmić i co dalej z leczeniem. Kumpela mówi że taki referacik im trzepnęłam że szok (: Widać że mi zależy :> Pewnie, przecież to mój był Pysio Gmoszczakiewicz (:
-
BorderCollie z okolic Ciechanowca ma dom (:
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Wydzwoniłam rozwiązanie.Psa zgodzili się przygarnąć dziadkowie kuzyna brata byłej żony ojca czy jakoś tak (:z okolic Ostrowii. Plan jest. Za kilka dni ma do mnie zadzwonić jak tylko uda mu się psa zapakować do samochodu i zawieźć na miejsce.No nic się zobaczy jak to w planach wyjdzie.No i mam nadzieję że nie na łańcuch ale nic na teraz nie mam/: -
Dobra słuchajcie bo to jest watek Pysia więc już koniec dyskusji. Już sobie ustaliłyśmy plan działania apropo Tytka .Będziemy małymi kroczkam z babką postępować bo można dużo pisać ale pies ma u nich mega dobrze. Mąż kobiety jest zawzięty więc nie chcemy żeby w całej tej walce o obcięcie mu jajek ucierpiał pies. Postawiłyśmy sobie za priorytet doprowadzenie do spotkania ze szkoleniowcem i od tego zaczniemy. Myślę że jeśli szkoleniowiec powie że psu z taką agresją trzeba ciachnąć jajka i poprosi o konsultacje z wetem to w końcu jajka polecą (: Żadnych kłótni, nacisków. Babka jest naprawde fajna, kocha tego dziabąga strasznie, tylko jakby nie rozumie do końca o co chodzi z tą kastracją. No i jak ona podejmie decyzje to już mąż nie będzie miał nic do powiedzenia. Nic na siłę.
-
[quote name='Asiaczek']Wracając do sprawy Tytka. Może dałoby rade jakoś dogadać sie z wetem, aby "stwierdził", że tytek wymaga kastracji. Jezel kobieta liczy się z opinia weta, to może taki sposób uratuje spokój Twojej duszy. I naszych. pzdr.[/QUOTE] Asiaczek którego weta? Moja wetka nie wyda takiej opinii bo by się ośmieszyła.A stwierdzenie że pies się po obcięciu jaj całkowicie wyciszy nie jest do końca prawdziwe jako opinia medyczna i myślę że znaczna większość z nas o tym wie. Zapobiega w większości wypadków agresji na tle seksualnym, zwiewaniu psów do suk w rui. Tytek tego nie robi/ przynajmniej na razie/, bardzo się pilnuje i jest w nowym domu od pół roku i tylko ich wet może nakazać z przyczyn zdrowotnych podjęcie takiej decyzji. Niestety ale to już jest nie do przeskoczenia. Dlatego Ja strasznie nie lubię brać szczeniaków. Kocham każde zwierzę ale szlag mnie trafia jak widzę co się dzieje dalej.Przy dorosłym psie nie ma chociaż takich problemów. Szukam weta od wczesnych sterylek. Wrócę do domu to przejrze net. Nerwowo nie dam rady tak dłużej działać.Dobrze że akurat te szczeniory co miałam w domu przez ostatni rok poszły po sąsiadach i ich znajomych i tu nikt problemów nie robi. 3 już są ciachnęte, 2 idą w listopadzie pod nóż. 2 sunie chorowały to ich sterylizacja jest przesunięta ale jest z wetem ustalona. Właśnie najgorsze jest też to że większość tych zwierząt jest tak zaniedbana że robi się chorowita. I niestety też nie można ich ciachać w odpowiednim terminie.Kurde zawsze coś. Ale chociaż Pysio ma się dobrze (: Andrzej strasznie za nim tęskni. Pokochał tego pokraczaka i mówi że wcale by się nie obraził jakby wrócił. [COLOR=#222222][FONT=Times New Roman][quote name='black_sheep']Poszła wpłata z mojego bazarku, potwierdź potem tutaj [URL="http://www.dogomania.pl/forum/threads/231712-***CIUCHY!!!-Na-leczenie-Gmosia-i-mega-dług-13-tyś-zł-Do-14-09-g-20-00-***?p=19720217#post19720217"]http://www.dogomania.pl/forum/threads/231712-***CIUCHY!!!-Na-leczenie-Gmosia-i-mega-dług-13-tyś-zł-Do-14-09-g-20-00-***?p=19720217#post19720217[/URL][/QUOTE] Dzięki i oczywiście (:[/FONT][/COLOR]
-
[quote name='agawa9']Dżdżowniś- sporo fantów zostało jeszcze z poprzedniego bazarku oraz tych jeszcze nie wystawionych-może udałoby się jakoś zniwelować dług nie wiem-może coś źle zrozumiałam, ale czy z Tytkiem coś nie tak?????[/QUOTE] Zrobie bazarek tylko Ja już znowu prawie śpie w pracy. Podjęłam decyzję o zamianie mieszkania na wiosnę przyszłego roku więc muszę oporowo zarabiać i odkładać kasę. Muszę mieć chociaż jeszcze jeden pokój bo nie wyrabiam w tej klitce. Poza tym otoczenie jest osłabiające. Blok pełen starej SB-cji. Ulica z tramwajem pod samym oknem.Latem zaduch na maksa. Zero powietrza w mieszkaniu a przy otwartych oknach huk od motorów tak że wyspać się nie można. Mam olbrzymią potrzebę wyprowadzenia się z tego mieszkania do innego, większego. Zdołowałam się faktem pogłębiającej się u niego agresji. Nie zostanie wykastrowany niestety. Facet się nie zgadza. Ja wykastrować chorego podrostka nie mogłam. Dla nich jest mega kochany, broni dzieci ale sama wiesz jak się zachowuje po tym jak Cię przywitał. Rozmawiałam z babką 5-dni wstecz. Mówi że pójdzie z nim na szkolenie żeby trochę poprawić jego zachowanie ale jakoś tego nie widzę. Martwi mnie fakt że on waży teraz ok 50kg i jako agresor może zrobić komuś krzywdę. Kochają go bez cienia wątpliwości, bardzo dbaja ale to trochę bezmyślne kochanie psa. Zero konsekwencji. Zresztą poznałaś babkę to wiesz że to nie jest jakaś ściemniara tylko ona nie daje sobie rady a teściowa tak Tytusa kocha że pies cały dzień siedzi z nią przy stole w kuchni. I kto ma z nim pracować nad jego zachowaniem ? ZApytam mojego Czajki czy ciacha psy przed 7mc życia a jak nie to poszukam takiego który wykonuje wczesne kastracje i sterylki bo w wawie jest kilku wykonujących takie zabiegi.I chrzanie to ale będę psiaki będące u m nie poddawać wcześniej niż inni weci nakazują sterylizacji. W stanach sterylizuje się już 4mc zwierzaki z powodu nadmiaru/U nas też jest za dużo zwierzat, nie ma się czasu wszystkiego przypilnować. Nie chcę się po tym zamartwiać i wykłócać z kimś o obcięcie jaj psu który ewidentnie powinien być wykastrowany. Natomiast babka z meżem przysięgają że jeśli tylko wet stwerdzi jakiekolwiek nieprawidłowości przy prostacie czy inną chorobę nakazującą wykastrowanie to zostaną mu jajka obcięte. Niby łaski nie robią bo to jest w każdej umowie ale same wiemy że przypilnowanie każdego w naszej działalności jest wręcz nie do ogarnięcia i trzeba liczyć na miłość do zwierząt i zdrowy rozsądek właścicieli.
-
BorderCollie z okolic Ciechanowca ma dom (:
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='kabaja']Strasznie trudna sprawa . Nie bardzo nawet wiem co doradzić .może zgłosić się do miłośników tej rasy /chyba są tacy na dogo / Bez zdjęć pewnie będzie kiepsko ,bo ludzie to wzrokowcy .Nie wiem czy ktoś jeździ pomagać w schronisku w Ostowii to może by porobił zdjęcia . Nie wyobrażam sobie też złapać go i później zawieźć na Paluch .Musi byc jakieś inne wyjście .[/QUOTE] Ale Ja sobie wyobrażam odstawienie go do schroniska. Bo to dla niego lepsze wyjście niż śmierć z głodu i zimna.Ja niestety nie jestem w stanie zapłacić za hotel dla psa, na BDT są też marne szanse przy takim ogromie zwierząt.Zbierać na dogo kasę na zdrowego psa dla mnie jest słabe, bo tu jak widzisz jest masa chorych do leczenia. Podchodzę do sprawy realnie.A poza tym jak to 100% Border to dom znajdzie szybko tak że w schronie nie będzie siedział do końca życia. Zresztą nie ma co się zastanawiać najpierw trzebaby go przywieźć.Na razie jest oswajany ma codziennie papu. Śpi na werandzie na kanapie, bo do środka domu na razie boi się wejść.Nie oddala się od posesji tak że jest bezpieczny a Ja kombinuje co z nim dalej zrobić. -
BorderCollie z okolic Ciechanowca ma dom (:
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='kabaja']no i co znalazła się osoba z tamtych okolic .Psinka ma zapewniony domek i potrzebuje tylko transportu .czy dobrze zrozumiałam ?[/QUOTE] Niestety sytuacja się skomplikowała i ojciec psa nie może przygarnąć /: Ja do swojego stada i 35m2 również nie. Gdyby teraz ktoś psa przywiózł to czekałby go wyjazd na paluch.Z tym ze jako wolontariuszka zajmowałabym się nim do czasu adopcji. Ojciec twierdzi że to 100% border więc dom na pewno by szybko znalazł.Nie wiem co robić :sadCyber:Nie mam jego fot, bo tak by mu się już domku szukało ale w ciemno nikt raczej psa nie weźmie. Nie znam charakteru, wieku na oko, ojciec mówi że jest grzeczny ale bardzo nieufny i obca osoba do niego na teraz tak sobie nie podejdzie.Rzucano w niego kamieniami to się boi.Natomiast szybko daje sie przekonać papu. Czyli zrozumiałam że żeby go usmyczyć powinnam tam spędzić dobę i spróbować go zwabić do domu.Na pewno tam go nie zostawię, bo to pewna śmierć. Kombinuje i liczę że może ktoś się zlituje i go zabierze. -
Zmarzły(: Śpą od jakiegoś czasu oba pod kołdrą tak że ledwo jest dla mnie miejsce. Czekam aż zaczną grzać bo normalnie tak się rozpychają że szok( (:Wyrzucam je w nogi ale i tak nad ranem budzę się przygnieciona albo z jedną noga na podłodze. Oczywiście Bombat sobie wymyśla spać na mnie a to prawie 18kg (: Powrzucam ich foty co by nacieszyć oczy ciotek (:
-
BorderCollie z okolic Ciechanowca ma dom (:
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
[quote name='Jushina']szkoda zostawić :( niestety dla mnie za daleko.. Nie ma nikogo z tych okolic ????[/QUOTE] Na teraz zupełna cisza. Nie wiem co robić a raczej w obecnej sytuacji nic zrobić nie mogę. Prosiłam/ podstępnie po rodzinie/ żeby pojechać na grzyby. Nic z tego, nie ma grzybów podobno i niby daleko? i nikomu się nie chce dupy ruszyć.do samochodu byłoby bezpiczniej psa wsadzić. Kurde, nie mogę wziąć na teraz wolnego żeby tak w razie jakby się pies wystraszył zostać na wsi ze 2-3dni. Do tego las od domu jest ok 200m jeśli pies pójdzie a tam teraz są polowania to go zastrzelą /:/ -
[quote name='b-b']Myślałam ,że dostaniesz zdjęcia od nowej rodzinki Gmosia :) Co do długu...będę robić teraz bazarek i postaram się "Twój" dług też w nim uwzględnić ;)[/QUOTE] Dziękuję (: Chciałam podstępnie dać do zrozumienia że mam ich na oku.
-
BorderCollie z okolic Ciechanowca ma dom (:
Dżdżowniś replied to Dżdżowniś's topic in Już w nowym domu
Kurcze czy naprawdę nikogo nie ma z tamtych okolic ? Szkoda psa na pastwe losu zostawić :sadCyber: -
[quote name='Mika31']jak mój adopcyjny Pik ugryzł tatę to 2 miesiące się babrało[/QUOTE] No i mnie jeszcze pyka z dziurki między palcami (: [COLOR=#222222][FONT=Times New Roman][quote name='black_sheep']Biedny Dżdżowniś, no zastrzyków bym nie chciała... Laska zakręcona, nie zazdrościłabym jej wracać jakimś tramwajem z dupą poszarpaną;)[/QUOTE] : ) )ale wracała. Poluje na jamnisiowych właścicieli. Nie odpuszczę.[/FONT][/COLOR]
-
[quote name='b-b']Nie ma tak dobrze :eviltong: Wklejam jeszcze raz ;) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/threads/229874-DO-USUNIĘCIA!-KUPUJĄC-5-FANTÓW-JEDEN-DOSTAJESZ-GRATIS!-do-1-08-do-godz-22-00[/URL] I tak przy okazji zapytam : czy został Ci jakiś dług za leczenie Gmosia? Czy możemy zobaczyć Gmosia w nowym domku?[/QUOTE] Dzięki((:Widzę że Ciocia nie odpuszcza(: I bardzo dobrze((: Tak, zostało mi do spłacenia ok250zł / jest na pierwszej/ za zabiegi operacyjne. Umówiłam się z wetem że wezmę fakture w momencie spłacenia długu. Napisałam że umówiłam się na ewentualne foty nie wcześniej niż 2 tyg po adopcji. Gmoś jest bardzo lękliwy i nieufny.Nie chciałam żeby się stresował i myślał że go zabiorę czy coś.Nawet się zastanawiam czy to nie zbyt krótki okres czasu na foty. Może poproszę babeczkę żeby zrobiła i przesłała. W końcu nie tylko Gmosio przeżywa Ja też. Na teraz info nie mam ale jestem tak umówiona że gdyby były jakiekolwiek nawet mikro problemy to babka ma dzwonić o każdej porze. Nie dzwoni i Ja nie chcę być namolna jak jakaś czubiara, nie pisze esów więc mam nadzieję że jest bardzo dobrze. Jeśli jadąc stwierdzę że jest jakiekolwiek uchybienie w naszej umowie Pysia w tempie natychmiast zabieram.Już nie chcę się tak źle czuć jak teraz po wyadoptowaniu Tytusa.
-
Do ojca mojego faceta przebywającego dziś ostatni dzień w domku na wsi kilka km od Ciechanowca przybłakał się pies w typie Border Colli. Nie mógł go z sobą zabrać bo nie ma ani samochodu ani smyczy ani kagańca żeby wsiąść z nim do PKS-u i po tym do pociągu do wawy. Pies został więc na wsi i jeszcze ok 2tyg będzie dokarmiany przez kogoś. Po tym czasie wszyscy wyjeżdżają a pies zostanie na pastwę losu i mega nieprzyjaznych okolicznych mieszkańców. Może ktoś pomoże i psiaka zabierze za nim go ktoś z okolicy albo zima zabije albo trafi do jakiegoś pseudo schroniska. Ojciec twierdzi że to 100% Border ale fot nie zrobił bo nawet nie ma w telefonie aparatu. Piesek jest czarno biały. Ojcu się serce kraje. Obleciał wszystkich sąsiadów przed wyjazdem i nawet okolicznych wsiurów ale nikt nie ma tam smyczy i kagańca mimo że psy posiadają. Taka mikro wiocha. Telefon podam na pw gdyby ktoś chciał pomóc. Dodam że Ja też nie mam auta i jest to niestety ok 250km od wawy, czyli 500km w obie strony. Ja parcuje i to właściwie 7dni w tyg i na teraz nie mam możliwości choćby wsiąść w pociąg i po psa pojechać. Nie wiem również jak pies zachowałby się w pociągu z osobą mu całkowicie nieznaną. Niestety również ojciec z racji charakteru pracy nie będzie mógł pojechać po psa przed mrozami.POMOCY!!
-
[quote name='black_sheep']Nie jestem lekarzem, ale jak Ci się ropa leje to chyba nie jest za dobrze!:cool1: Przecież możesz iść do lekarza i powiedzieć, że pies Cię użarł ale nie wiesz jaki bo był szybki i nie widziałaś. A co do dziarania:) Ja tam jestem za:eviltong::evil_lol:[/QUOTE] Ja i lekarz yhyy. Już się goi. Jest gulka jest już ciut zarośnięta rana tak że luzik. I tak bym nie poszła bo patrol nie zgłosił podziabania więc chłopaki miałyby problem, a Ja większość z nich znam i nie chciałam żeby były problemy. Jak bym powiedziała że psa nie znam to skierowałby mnie na zastrzyki przeciwko wściekliźnie. Tak że dzieki laski. Maść kupiłam w opatrunku spałam grzecznie (: Ale w sumie nie wiedziałam że jak dziabnie między palce to się tak zapapra. Wyciągam wniosek i teraz będę bardziej uważać.Ale łatwo powiedzieć i napisać gorzej z wykonem.nie ma tak że da się mieć oczy na około głowy. Sytuacja często wymaga mega szybkiego działania i wtedy nietety często życie psa zależy od tego czy wytrzyma się jego ugryzienie. Doświadczona osoba odróżnia agresję od bronienia się psa w szoku czy bólu z urazem. W tych wypadkach pies aż tak mocno nie gryzie. Gdyby to była agresja to moja rączka dziś wyglądałaby jak sito.W schronisku jestem mega ostrożna po kilku psich akcjach. Ale widziałam jak psy załatwiły jedną laskę/ zresztą sama zawiniła. Brała psa nad którym nie panowała za bardzo i widać było że ma duży problem żeby go utrzymać. Kiedyś wyciągneła go z boksu i jeszcze stała przy klatkach z psami z koleżanką zapinajaca psa a tu nale z drugiej strony wyskakuje jakaś/ śpiąca królewna z innym dziabągiem i w oka mgnieniu psy się o mało nie spieły. Laska zaparła się o kraty od psich boksów żeby psa utrzymać a tu nagle został zaatakowany jej tyłek przez psy zaa szczebli boksu o który się opierała. Nie powinna : ))ale ta sytuacja w sumie mnie tak rozbawiła że nie mogłam przestać się śmiać.Tyłek jej podziabały ale kto mądry opiera się w takiej sytuacji o zakratowane wejścia do boksów z psami. Przecież wiadomo że jak dwa rzucają się do walki to reszta też wpada w szał i mogą chcieć gryźć co im pod paszczę podejdzie. W tym wypadku pojawiły się pośladki ( (: I ta jej mina ( (: Bezcenne. Tyłek miała przygryziony, posiniaczony i obolały no i nauczka. Dobrze że tam była jeszcze jej koleżanka. Ja zawsze nowym czy nawet takim co już przyjeżdżają jakiś czas do schroniska mówię czego robić nie powinni żeby się nie narazić na proste urazy czy pogryzienie. Ale wiecie jak to jest. nie każdy chce słuchać a już mega są poobrażani jak się zwróci uwagę na fakt porywania się z motyką na słońce czyli branie zwierząt których nie są w stanie ogarnąć. Ale co tam doświadczą na własnej skórze to albo zmądrzeją i stwardnieją albo nie i znikną ze schronu tak szybko jak się pojawili.
-
b-b mikro pieniążki doszły ale linki do bazarku się nie otwierają.Nie wiem który to w końcu. Napisz że są pieniążki i dorzuć nr posta ze strony z wątku Gmosia (:.
-
[quote name='black_sheep']Pytasz a wiesz - TAMCI!!! :) Ale jesteś pewna, że to się zaczyna goić? Jakiś makabryczny lekko ten opis![/QUOTE] Mądra ciocia a owca przecież z nazwy ((: Tak już się goi. Przez "chwilę " zaczełam się zastanawiac co z sobą zrobić jak mi to spuchło i to po tym jak już wyglądało na gojące się. Dziura między palcami jest i wycieka ropa z płynem ale opuchlizna schodzi, mniej boli ogólnie widać że jest znacznie lepiej. Niby pies nie duży ale jak kła wsadził między palce to odjazd. Rękę do połowy przedramienia mam w siniakach bo dziabał na oślep. Koleżanka jak dziś chciała zobaczyć jak to wygląda to była w lekkim szoku jak nieduży pies może dać czadu. A człowiek w bólu i szale to nie? Pogryzł mnie ast, pogryzł wilczur. Ugryzł mnie mix TTb i boksia w twarz i to tak że pod okiem miałam dziurę. Pogryzł mnie dupel taki że szok i zrobił mi wgłębienie nad kolanem. Pogryzły mnie kiedyś jadowite pająki Eh z tego jestem dumna hehehe (: Wyglądam jak bym się cieła i przypalała ((: Kurde za jakąś laskę z więźnia mnie coponiektórzy biorą. Tekst" a Pani to nie miała przypadkiem jakiś problemów z sobą ?? Hmmm nie, raczej z otoczeniem ( (: Dziurę pod okiem i na twarzy/ zrost po niej/ laserem przy fotoodmładzaniu rozbiłam. Blizny na ręce chce zlikwidować frakselem bo kurde mam dość dziwnego traktowania. Powinnam sie chyba wydziarać ( (: Ale nie wymiękam, nie wymiękam ((: Jeszcze mnie rekin z krokodylem nie udziabał ale kto wie (:
-
Coś spać nie mogę (: Dopiero wczoraj z wieczora opuchlizna zaczęła odpuszczać i już mogę ciut palce zginać, ale jedną dziurę miedzy palcami mam / na oko / taką jak Bombat przy ropowicy. Zagoi się twardzielką jestem ale nie napiszę że nie bolało. Bolało jak *&^%%$$ ((: Psiak żyje, warto było. Zwierzak ma swoje nieświadome szczęście i nie wie że go właściciel wystawił na takie cierpienie i się pewnie mega ucieszył jak go ta idiotyczna masa bezmyślności odebrała z kliniki. Kurcze i mnie to cieszy. czy my jesteśmy trzepnięte czy Ci ludzie ( (:?