-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Zła passa minęła (tfu, tfu) i znowu robimy postępy na spacerkach :multi: Małymi kroczkami i może jeszcze będą z Cofinki ludzie ;) Szwy już zdjęte, wszystko wygojone, sierść odrasta i niedługo już Cofi nie będzie straszyć łysiną. Humor jej dopisuje jak nigdy przedtem :cool3: Ponawiam pytanie, co zrobić z resztą funduszy Cofi (45 zł)? Czy komuś zwrócić, czy przeznaczyć na inną biedę, czy zostawić Cofi na bieżące potrzeby? Proszę o sugestie, to w końcu Wasze pieniądze :cool1:
-
Dostałam opis, że jest "miły (stąd imię), wesoły, łagodny, chętny do zabaw, daje łapkę, pokazuje ząbki, bawi się piłeczką i patykiem, lubi zabawy w chowanego na trawie" :lol: Nie mam pojęcia jak Miłek zachowuje się do innych zwierząt. Na kilera nie wygląda ;) Zainteresowanym mogę podać namiary na Państwa, którzy dokarmiają psiaka, może powiedzieliby coś więcej. Wysłałam zapytanie, czy mogę podać ich dane na forum.
-
Pogotowie dla Zwierząt - SOS Dalmatyńczyki /aktualizacja w pierwszym poście
Delph replied to roma_121's topic in Dalmatyńczyk
Taki kropkowany cudak ma czas do 15 października, teraz czeka sam na opuszczonej posesji :-(, może dałoby się jakoś mu pomóc? [url]http://www.dogomania.pl/threads/193788-Kropkowany-Mi%C5%82ek-straci%C5%82-Pani%C4%85-ma-czas-do-15.10-p%C3%B3%C5%BAniej-U%C5%9APIENIE-%28?p=15471355#post15471355[/url] -
[U]Aktualizacja 7 listopada[/U]: Kończy się czas Miłka w DT :( Bardzo prosimy o pomoc w ogłaszaniu, jest bezpieczny, ale może tam zostać tylko do 25 listopada :-( Zdjęcia i tekst do ogłoszeń w poście #146 _____________________________________________________________________________ Ten przemiły, zabawowy psiak nie ma się gdzie podziać :-( Jego właścicielka zmarła, rodzina wyjechała za granicę, a on został sam na posesji, zdezorientowany, tęskniący, przerażony.... Dom kupili nowi ludzie, którym nie odpowiada gratis w postaci pieska. Wyznaczyli termin - 15 października - jeżeli Miłek nie znajdzie do tego czasu innego lokum pozbędą się psa na własną rękę :-( Miłek ma 4-5 lat, jest zadbany, zdrowy, ma książeczkę zdrowia i aktualne szczepienia. Ludzie, którym jego los nie jest obojętny deklarują wsparcie, jednak nie mogą go wziąć do siebie. Bardzo pilnie szukamy tymczasu lub domu stałego dla psiaka. Miłek czeka w Warszawie. Kontakt w sprawie adopcji Miłka: [SIZE=4]delph@wp.pl[/SIZE] [SIZE=4], tel. 668841968 [/SIZE] [IMG]http://img839.imageshack.us/img839/4259/forfu.jpg[/IMG]
-
Misia spod restauracji pilnie szuka domu!! MA DOM :)))
Delph replied to fibi:)'s topic in Już w nowym domu
Oto zdjęcia sunieczki nadesłane przez [B]Fibi[/B]: [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/1706/74454788.jpg[/IMG] [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/4396/39743063.jpg[/IMG] [IMG]http://img843.imageshack.us/img843/1488/54949209.jpg[/IMG] [IMG]http://img255.imageshack.us/img255/9010/51534980.jpg[/IMG] -
Nie wiem, momentami lepiej do mnie docierają motywy zachowań psów mocnych psychicznie niż takie bojące, ale to pewnie dlatego, że nie mam pojęcia co Cofi w życiu przeszła i czego tak naprawdę się obawia :-( Od kilku dni jest lepiej, szczególnie jak wychodzimy wszyscy razem na spacer, cieszy się i zachowuje względnie normalnie, a nie jak dzikie zwierzę z lasu ;) To jest wspaniały, uczuciowy psiak i moja frustracja nie wynika z niechęci, tylko z tego, że mi jest jej potwornie żal... szkoda żeby się psina tak stresowała, skoro nie ma powodu i nic złego nie pozwolimy jej zrobić. Jak będę miała okazję, to skonsultuję sprawę ze specjalistą, to nie zaszkodzi, a może dużo pomóc. Dzisiaj mój TZ prawie wrócił do domu z trzecim psiakiem, ktoś porzucił sunię przy placu zabaw dla dzieci... Pewna miła Pani się nią zajęła i zaprowadziła do weterynarza na sprawdzenie czipa, ale jeżeli teraz na spacerze okaże się, że sunia nadal tam jest, to chyba będziemy mieć "czipsy" zamiast dwóch...
-
A kogo jeszcze z Warszawy moglibyście polecić do takiego psa? Zaczynam się rozglądać za kimś dla mojej tymczasowiczki, już wiem, że ona sama ze swoich lęków nie wyjdzie. Nie wiem w ogóle jak z nią dotrę do szkoleniowca, bo jesteśmy na etapie 5 minutowych spacerków na siku połączonych z szalonym szarpaniem się na smyczy w stronę domu. Czytam różne wątki i dochodzę do wniosku, że każdy inaczej rozumie pojęcie lękliwego psa. Dla jednego lękliwa była moja poprzednia tymczasowiczka on'ka, mega silny charakter, chciała wszystkich zjeść, nic jej nie płoszyło ani nie odstraszało. Ale atakowała gdy była niepewna sytuacji, więc reakcja lękowa. Dla innego lękliwy jest pies, który czasem się przestraszy wystrzału. A ja mam teraz taką lękliwą, przez którą mnie ludzie na ulicy zaczepiają i chcą po TOZ dzwonić, bo wygląda jak siedem nieszczęść, szarpie się, staje dęba i marzy tylko o tym, żeby być z powrotem w domu. Cały kontakt i posłuszeństwo przerabiane w domu mogę sobie wsadzić, gdy przychodzi pora spaceru :-( Musiałam się wyżalić...
-
Dziękuję :lol: Zrobiłam właśnie próbę i stwierdzam, że Cofi chrupie suchą karmę jak szalona, wchłonęła całą michę przed chwilą. Wcześniej trzeba było namaczać, albo łykała kilka granulek w całości, a resztę zostawiała. Czyli jednak ząbki bolały, teraz tylko chodzi i się rozgląda, na czym można przetestować nowe uzębienie :diabloti: Ucierpiały już dwie maskotki, gazety i pojemnik plastikowy :evil_lol: Niestety zatrzymałyśmy się w postępach jeśli chodzi o lęki na spacerach :shake: Przez chwilę jak wychodzi może być ok, a potem coś głupiego wytrąca ją z równowagi i ciągnie jak szalona do domu... Zaczynam myśleć nad konsultacją z behawiorystą, bo samo jej nie przejdzie... Ona się nawet nie boi jakichś konkretnych rzeczy, po prostu przeraża ją cały świat na zewnątrz, traktuje spacery jak smutną konieczność, najchętniej wychodziłaby tylko za potrzebą :-( Nie oddam jej nikomu w takim stanie, nie mogłabym spać po nocach, że ucieknie, wyrwie się, albo ktoś ją bezmyślnie spuści ze smyczy. Może ktoś z Was pracował już z takim strachulcem i mu się udało?
-
Śliczny, podobny do naszego Felusia :lol: Wytrymujesz i będzie kropka w kropkę jak jagdterrier :p Powodzenia z temperamentem terierkowym, ha ha ha :diabloti:
-
Przywiązana do drzewa w parku. Stała 3 dni. MA DOM!!!
Delph replied to pumcia02's topic in Już w nowym domu
Na moją Cofi najlepiej, gwarantuję, że nawet tego jednego telefonu nie będzie :eviltong: -
Przede wszystkim nie puszczaj swojego psa ze smyczy, skoro nie masz nad nim żadnej kontroli, znika Ci z oczu nawet na kilka minut, a do tego atakuje inne zwierzęta :crazyeye: I szukaj dobrego szkoleniowca, mającego pojęcie o szkoleniu psów myśliwskich, bo Twoja sunia jest młodziutka, dopiero dorasta, a problem z czasem będzie się tylko pogłębiał :shake:
-
Cofi już wraca do siebie, z powrotem nieśmiało bawi się w domu zabawkami :multi: Jej rola termoforka łóżkowego jest teraz wykorzystywana maksymalnie, bo się rozchorowałam i Cofinka bardzo się stara, żebym szybko wyzdrowiała :lol: Rana na główce ładnie się goi, nic się z niej nie sączy, szwy nienaruszone. Je normalnie, dzisiaj nawet chrupała surową marchewkę dla zabawy, więc chyba ząbki już nie bolą. Nie daję jej jeszcze suchej karmy, na razie korzystam z okazji, że siedzę w domu i rozpieszczam oba psiaki "domowymi" posiłkami ;)
-
Cofinka już po zabiegu, ufff... ale się stresu najadłam... Wczoraj wieczorem odchodziłam od zmysłów, ale wszystko się udało :multi: Cofi ma piękną fryzurkę "na mnicha" i bielutkie ząbki. Niestety jeden ząbek był do usunięcia, więc jest teraz jeszcze bardziej szczerbata niż była :grins: Na razie Cofinka jest jeszcze smutna, to było dla niej stresujące przeżycie, w nocy popłakiwała cicho i trzeba było ją tulić :lol: Ale apetyt dopisuje, na spacerki dziarsko maszeruje, myślę, że będzie dobrze. Czeka nas jeszcze zdjęcie szwów i mam nadzieję, że to koniec finansowych niespodzianek ;) Na koncie Cofi jest teraz 55 zł , jeżeli coś zostanie po zakończeniu leczenia, to proszę o sugestie co z tym fantem zrobić (chętnie przeznaczę na innego psiaka, mogę też oddać ostatnim wpłacającym, albo zostawić dla Cofi - przedstawię wtedy ewentualne rachunki oczywiście). Dzisiejsze fotki maleńkiej: [IMG]http://img830.imageshack.us/img830/7861/pict0232f.jpg[/IMG] [IMG]http://img830.imageshack.us/img830/5189/pict0234n.jpg[/IMG] [IMG]http://img830.imageshack.us/img830/5013/pict0235.jpg[/IMG] [IMG]http://img830.imageshack.us/img830/5105/pict0237g.jpg[/IMG]
-
Trzymajcie kciuki za Cofinkę, może uda się przeprowadzić zabieg wcześniej dzięki [B]morisowej [/B]i[B] KWL[/B]:multi: Chyba wykrakałam z tym szkoleniowcem parę postów wcześniej, nie mogę rozgryźć tych Cofinowych lęków... Niby wszystkiego się boi, nawet dzisiaj szczekała i mruczała na TZ'ta [B]Mariolki[/B] (taka niepewność), kiedy przyszli nas odwiedzić, ale gdy naprawdę jest powód żeby się przestraszyć (spadło coś z półki, wszyscy się przestraszyli), Cofi nawet nie drgnie... Zaczynam wysnuwać teorię, że ona ma wyuczone zachowanie pod tytułem "jestem uległa, nie bij", ale już w rzeczywistości wcale nie czuje się zalękniona... Rany, co pies, to wyzwanie :roll: Nie mogłyby być wszystkie takie same? :eviltong:
-
Spokojnie, to robaki wydalane po podaniu środka odrobaczającego, znaczy że zadziałał ;) Obserwuj malca czy normalnie się załatwia i nie staje się apatyczny (czasami zbyt duża ilość zabitych i nie wydalonych pasożytów może przytruć organizm). Na następnej wizycie poinformuj o swoim znalezisku weterynarza, trzeba będzie po prostu powtórzyć podanie środka odrobaczającego za jakieś dwa tygodnie, żeby wybić paskudztwo do końca ;) Odkażać nie musisz, ale sprzątaj dokładnie i nie pozwalaj żeby maluch to zjadał - wiem że brzmi obrzydliwie, ale niektóre psiaki mogą mieć takie genialne pomysły. Gdy uporacie się z odrobaczaniem pamiętaj żeby pilnować terminów szczepień malucha. Trzymam kciuki i niech malec zdrowo rośnie :lol:
-
Dlatego że ludzie lubią popadać ze skrajności w skrajność: albo sądzą, że każde dotykanie łapą i skakanie na człowieka to objaw dominacji, albo uważają, że ich zawsze spokojniutki piesek - mierzący wzrokiem i spinający mięśnie przy każdym kontakcie - to uroczy uległy baranek. [B]Pies Pustyni[/B]: ten fragment trzeba porozklejać we wszystkich wątkach, gdzie wrze dyskusja o teorii dominacji, bo rzeczywiście mało ludzi wie w ogóle o czym mówi/pisze.
-
Przywiązana do drzewa w parku. Stała 3 dni. MA DOM!!!
Delph replied to pumcia02's topic in Już w nowym domu
Zaciskam z całych sił :kciuki: -
Nie mogliśmy się doczekać i dzwoniliśmy dzisiaj do dr Czajki, nam powiedział 70 zł za badanie krwi (które już było robione, tylko zostało w lecznicy, nie wiem czy trzeba by powtarzać) i 350 zł za zabieg :-( Czyli właściwie cena niewiele niższa... Znaczy, że macie niezłą zniżkę na swoje stado :crazyeye: (nie ma to jak ceny hurtowe :evil_lol:) Dlaczego nic nie pisałaś, jak musiałam operować mojego Jaggera :eviltong: To co robimy? Może poczekam jeszcze z odwoływaniem zabiegu na Wasze ustalenia?
-
[B]Jolanta08[/B] : dotarła wpłata 15zł, serdecznie dziękuję :loveu:
-
A moje chodzą totalnie niewychowawczo - w szelkach :evil_lol:
-
Nie chodzi o to, żeby prowadzać psa na spacerze jak na ringu, wtedy to rzeczywiście byłby ubaw :lol: Natomiast kiedy z psem pracujesz, wymagasz czegoś od niego i chcesz mieć nad nim kontrolę (dokładnie tak jak na ringu, szkoda że niektórym właścicielom tylko tam tak bardzo na tym zależy ;)) wtedy ten sposób się sprawdza. Tylko nie na ringówce oczywiście ;) [quote name='Angelka']Z obserwacji wiem ze nie wszystkie psy lubią to uczucie ringowki na szyi i często są przeciągane lub skaczą jak króliki na ringu wiec nie jest to skuteczna metoda jeśli miałby to być jakiś sposób panowania nad psem :P[/QUOTE] Psa trzeba wcześniej do wystawy przygotować i nauczyć poruszania się po ringu, te które zachowują się jak opisujesz najwyraźniej nie zostały odpowiednio tego nauczone. Do tego dochodzi stres, atmosfera wystawy i nerwy właściciela - i taki jest efekt. To nie jest wina umiejscowienia ringówki, tak samo byłyby przeciągane w szelkach, jeżeli by się bały. Jeżeli ktoś używa ringówki tylko na wystawie, tak jak piszesz, to nic dziwnego, że pies jest zdziwiony i protestuje :roll: To tak jak ze wszystkim podczas pracy ze zwierzętami - trzeba wiedzieć co się robi, samo założenie obroży nie wystarczy ;)
-
Ojjj, rozpuszczamy ją do granic możliwości. A co, niech sobie psina dla odmiany poużywa :eviltong: Za chwilę będę jęczeć i szukać szkoleniowców jak to wszytko odkręcić, bo mi Cofi na łeb włazi :diabloti:
-
Takie zakładanie obroży ma sens i to spory. Radzę jednak się przejść na wystawę i zobaczyć, jak to działa w praktyce ;) Gwarantuję, że tam nikt psa w ten sposób nie dusi. Chodzi o to, że trzymając w ten sposób mamy kontrolę nad ruchami i położeniem głowy psa, co za tym idzie nad całym psem (tak jak ma to miejsce w przypadku dużych zwierząt, porównajcie z prowadzeniem koni). Nie dusi, jest wręcz bezpieczniejsze od obroży zakładanej przez większość właścicieli, umiejscowienie tuż pod żuchwą jest wygodniejsze (trzeba tylko uważać na uszy) i ustawia psa w odpowiedniej pozycji. Żeby sprawdzić czy to powoduje dyskomfort ponaciskajcie sobie palcami na szyję tuż pod żuchwą, wysoko i później dla porównania niżej, na "jabłku adama", krtani i niżej. I co gorsze? :diabloti: To jest najpopularniejszy błąd właścicieli chcących używać kolczatki do szkolenia psa. Najczęściej gdy szkoleniowiec dostaje takiego psiaka do pracy pierwsze co robi to wyjmuje parę oczek kolczatki, żeby nie zsuwała się psu na klatę tylko właśnie działała wysoko tuż za uszami (w ogóle nie popieram używania kolców na własną rękę - żeby nie było że proponuję jakieś sadystyczne metody :eviltong:).
-
[B]Jolanta08[/B]:dziękuję, każda pomoc jest ważna i jesteśmy za nią wdzięczni! :loveu: Wysłałam PW z danymi. [B]Bonsai[/B]: Super, wielkie dzięki! [B]Morisowa[/B]: Jeżeli dasz radę dowiedz się, ile by kosztował zabieg Cofi (łącznie z narkozą i późniejszymi wizytami, bo czasami podają cenę samego zabiegu). Jak wyjdzie taniej, to będziemy myśleć :cool3: Ja się w cenach zupełnie nie orientuję, lecznica, w której byłam z Cofi nie jest chyba jakaś mega droga, tania też nie jest, ale mam do niej zaufanie, operowałam tam kilka psów, które u mnie były i byłam zadowolona (co nie zmienia faktu, że zabieg zawsze wiąże się z ryzykiem). Operuje zawsze specjalista chirurg w asyście anestezjologa, mają nowoczesny sprzęt itd. W innych lecznicach też umieszczałam "ciężkie" przypadki, ale jedna z nich jest naprawdę droga, a druga jest poza Warszawą :lol: Wracając do suni, Cofinka jest najszczęśliwsza, gdy chodzimy na spacery wszyscy razem, ja, mój TZ, Jagger i ona. Wtedy się merda i zapomina o lękach ;) Poza tym z nowinek: zaczęła stróżować w domu :evil_lol: Kluska taka strachliwa i poczciwa, ale czujna i nie przegapi intruzów. Ma piękny niski głos, jak jakiś sporo większy pies :lol: Szczeka jednorazowo i nie nakręca się przy tym, więc nie jest hałaśliwa.
-
Przywiązana do drzewa w parku. Stała 3 dni. MA DOM!!!
Delph replied to pumcia02's topic in Już w nowym domu
Właśnie, jak się Mysza miewa?