-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Nie obrażaj się i nie uciekaj, ja rozumiem, że powyższe wypowiedzi mogą być raniące, ale jak z czasem nabierzesz dystansu do sprawy to na pewno zrozumiesz o co dziewczynom chodziło. Wiem doskonale jak to jest mieć w domu psa problemowego, zagrażającego innemu psu czy ludziom. W takich sytuacjach warto próbować wszystkiego i nie podejmować pochopnie decyzji, chociażby dla spokoju własnego sumienia. Cieszę się, że Meflo nie ma jednak parwo, bo przyznam, że wiadomość mnie zmroziła i myślałam o najgorszym. Wiele osób zaglądających na wątek chciałoby wiedzieć, jakie psiak robi postępy i czy zaaklimatyzuje się w nowym domu, dlatego fajnie by było, gdybyś nas nie opuszczała ;) W razie czego wspólnymi siłami można też szukać innego domu dla niego, dlatego daj znać jak sytuacja się rozwinie.
-
Myślałam o tej metodzie, ale raczej nie zda egzaminu, tak jak pisze [B]Pies Pustyni[/B]. Za mądra jest na takie numery ;) Jak np. oglądamy film i są tam wystrzały, warkot silników, szczekanie psów to interesuje się, wygląda przez chwilę na zaniepokojoną, ale potem wpatruje się w monitor, po czym stwierdza, że "to tylko film" i idzie spać dalej ;) Myślę jeszcze nad tym, że może ona po prostu źle się czuje na obcym terytorium. W schronisku była przepędzana przez psy, nie pozwalały jej na wiele rzeczy. Może chce "uciekać" z terenu innych psów, przez to jest bardziej nerwowa i strachliwa. W mieście jest bardzo dużo zapachów. Na działce nie ma w ogóle innych psów, w lesie też stosunkowo mało i tam jest o wiele lepiej. Może o to chodzi? Z moim psem się dogadała, ale on jest bezkonfliktowy i słaby, więc szybko się przełamała. Innych psów unika, chyba że to uległe szczeniaki. Zmęczona jestem, jak plotę bzdury, to mnie przystopujcie, bo już mi głowa paruje od zastanawiania się nad tym psiakiem :roll:
-
[URL]http://animalia.pl/produkt,18143,58,Pro_Nature_Holistic_Dog_Adult_All_Breed_No_Grain.html[/URL] Trovet też tam jest w "zdrowie>karmy specjalistyczne" i są w małych paczuszkach po 400g.
-
Pro Nature granulek nie widziałam, cena jest zaporowa, więc nie na moją kieszeń ;) Ale Twój psiak jest mały, to może byś dała radę :lol: Skład karmy super. Totw jest w paczkach po 2,27 kg, to nie jest dużo, ale rozumiem, że masz małego psiaka. Może byś znalazła kogoś do kupowania "na spółkę"?
-
Tak na szybko, jak dłużej pomyślę, to przypomnę sobie więcej ;): Z kaczką: Taste of the Wild Wetlands, Pro Nature Holistic z kaczką i pomarańczą Z dziczyzną: Taste of the Wild High Prairie, Orijen Regional Red Z królikiem: Trovet Rabbit Rice Diet (jest też wersja z dziczyzną i kaczką - wszystkie dla wrażliwców)
-
Dziękuję za wypowiedzi, nie jestem sama z problemem (nie powinno mnie to cieszyć, ale jednak podnosi na duchu, może razem coś wymyślimy ;)). Skoro nie tylko ja mam taki problem, to napiszę jeszcze, że pierwsze co podejrzewałam, to jakieś problemy zdrowotne. Pies, który źle się czuje, coś go boli nie czuje się pewnie na spacerze i chce wracać. Taki problem miał mój dalmatyńczyk, bardzo energiczny i żywiołowy pies przyzwyczajony do długich spacerów. W pewnym momencie zaczął skracać sobie spacery, zapierał się i nie chciał iść albo zawracał do domu. Okazało się po czasie, że miał chorobę serca :shake: Dlatego pierwsze co zrobiłam, to sunię przebadałam, to w końcu starszy psiak i mogło jej coś dolegać. Wszystko jest w normie, jedyne co, to ma trochę niski poziom cukru we krwi (może to właśnie przez stres?). Ruchomość stawów w porządku, serce w porządku, krew też. Wczoraj wieczorem znowu atak paniki. W oddali leciał samolot czy coś, usłyszała, zaczęła się szarpać, wyć (to jest okropne, piszczy jakby ją ktoś katował). Musiałam ją mocno trzymać, a nawet po kulminacji ataku sunia dyszała, wytrzeszczała załzawione oczy, ogon wbity w brzuch. Przerażający widok :-( Dzisiaj wyszłam z nią i psem, bo chodniki trochę stopniały. Było lepiej, nawet nie ciągnęła i na początku się cieszyła, a gdy zaczęła się niepokoić to szła przy nodze. Ale wtedy już z ogonem pod sobą i skulona...
-
[B]Szenilka: [/B]Dziękuję, znalazłam to, o czym piszesz: [url]http://www.thundershirt.com/[/url] i coś takiego: [url]https://anxietywrap.com/[/url] Ubranka się od siebie różnią, jedno to taka pelerynka, a drugie rozciągliwa skarpeta zaczepiana o tylne łapy. Nie ma ich w Polsce, chyba że ktoś mieszkający za granicą mógłby przysłać? Na razie poczytam jak to ma wyglądać i może sama coś zmajstruję. Właściwie to może zwykłe ubranko na zimę (odpowiednio wiązane) by się nadawało? Na próbę założyłam suni zawiązanego t-shirta i wyszłyśmy, nawet jej się podobało, bo trochę cieplej ;) Spodziewałam się, że będzie skrępowana i onieśmielona, ale w ogóle jej ta koszulka nie przeszkadzała na spacerze. [B]Cockermaniaczka[/B]: Jak długo podawałaś Anafranil? I po jakim czasie były rezultaty? Pocieszyłaś mnie, wielkie dzięki za wypowiedź. Feromony mam w spray'u, ale w domu ona ich nie potrzebuje. Zamówiłam jej jeszcze feromonową obrożę, czekam aż przyjdzie. Dzisiaj na spacerze było całkiem-całkiem, ale boję się zapeszać ;) Ona ma lepsze i gorsze dni. Cały czas próbuję ją rozgryźć, przed chwilą grzebałam w kuchni w szafce i posypały się z wielkim hukiem garnki, sunia zamiast się przestraszyć przybiegła i wsadziła nos do szafki, żeby sprawdzić co to. Czyli nie jest lękliwa do wszystkiego. W domu nie ma problemu...
-
A jak wygląda taka kamizelka i skąd się ją bierze? W "Mój pies się nie boi" czytałam o obwiązywaniu psa na różne sposoby, ma to właśnie na celu uspokojenie i zapewnienie poczucia bezpieczeństwa. Można spróbować, teraz jest zimno, pies w "ubranku" nie będzie budził sensacji ;) Jestem w stanie przytrzymać ją na szelkach, żeby nie ciągnęła (o ile chodnik nie jest oblodzony ;)). Jak jest bardzo źle, to drugi koniec smyczy dopinam do obroży, żeby mieć większą kontrolę. Boję się spróbować kantarka na tym etapie, szczególnie, że w każdej chwili mogą wystrzelić petardy, a wtedy zrobi sobie krzywdę.
-
[B]corrida[/B]: Wielkie dzięki za linki, wygląda na to, że Anafranil taki baaardzo straszny nie jest. Będę podawać, skoro zaczęłam, bo głupio by było teraz odstawiać. Afobam już taki niewinny nie jest, więc wprowadzę go najpóźniej jak się da. [B]Szenilka[/B]: Mamy dokładnie to samo :roll: Tylko że ja nie za bardzo chcę ją głaskać gdy się boi, bo nie wiem, czy nie odbierze tego jako nagrody za swoje zachowanie. Nad kantarkiem się zastanawiałyśmy z behawiorystką, bo przeważnie poleca go w takich przypadkach. Stwierdziła jednak, że dobrze radzimy sobie na szelkach, a do tego ja się obawiam, że jak sunia się szarpnie na kantarze, to może sobie zrobić krzywdę. Ona używa całej swojej siły, wybija się przednimi łapami i szarpie całym ciężarem na przód (staje dęba, jak bullowate na zawodach weight pullingu, a to starsza kundliczka, byłoby zabawne, gdyby nie jej stan w takich sytuacjach :-(). Tak więc kantara wolę nie próbować. Nad siadaniem pracuję, ale nie jestem przekonana, czy to dobry pomysł. Unieruchomienie powoduje u niej narastanie paniki, niby chce być posłuszna, ale widać, że za chwilę "wybuchnie" i wtedy wyrywa do przodu. Ogarniam ją z powrotem i tak w kółko, do znudzenia, ale to jej wcale nie uspokaja. Trochę lepiej sprawdza się to, o czym pisałam: nagrodą jest przemieszczanie się mniej więcej w stronę domu. Więc idę szybciej, kiedy sunia jest grzeczna, a natychmiast zwalniam lub się zatrzymuję, gdy się miota. Załapała to w mig i teraz jak się boi, to ustawia się przy nodze i bardzo się stara iść ładnie. Niestety strach jest silniejszy :-( A nawet, jak jej się uda nad sobą zapanować, to wygląda jak pies na granicy przerażenia. A moim celem nie jest samo posłuszeństwo, tylko żeby ona się tak nie bała :shake: Tak właściwie, to nawet jak uda nam się ją rozbawić, to ona mimo że nie wygląda na bardzo zestresowaną stara się mnie "zaganiać" do domu, trąca mnie w tamtą stronę, podbiega. Skacze, kombinuje i robi wszystko, żeby nas zachęcić do powrotu, mimo że jest wtedy kontaktowa i w miarę wyluzowana. Bardzo mnie to martwi, to pierwszy pies, który tak bardzo nie lubi spacerów... Przeważnie problemem jest nakłonienie psiaków do powrotu do domu, tak się dobrze bawią :evil_lol:
-
Plan mamy ułożony przez behawiorystę, ale tak jak pisałam, nie ma tam właściwie nic nowego, stosowaliśmy to już wcześniej. Dlatego do tego przepisane są jeszcze leki. Wiem co masz na myśli, najczęściej tak właśnie jest, że jak właściciel się stresuje, to pies też. Miałam taki problem z pitbullką, która lubiła małe pieski - zjadać :evil_lol: Jak wychodziła z moim tz'tem, który jest bardziej wyluzowany i pewny siebie przy psach, to było lepiej. Ale przy tej suni tego nie ma. Tak samo panikuje ze mną jak z nim. Poza tym to nie jest stres dla mnie - to ona bardzo się boi. Ja właściwie nie - o ile nie zacznie się tak miotać, że obawiam się, że wyślizgnie się z szelek. Jest natomiast olbrzymia różnica, gdy wychodzimy wszyscy razem (ja, TZ, nasz pies i sunia). Wtedy sunia się cieszy, jest najbardziej i najdłużej wyluzowana. Też się boi, ale ma wydłużony ten czas "tolerancji". No i o wiele łatwiej ją rozbawić czy zagadać. Najgorzej jest jak wychodzi bez drugiego psa i z jedną osobą :shake: Dlatego staramy się jak najczęściej chodzić na wspólne spacery. Oczywiście jest mała różnica w zachowaniu ze mną i z TZ'tem. Ja stawiam na wyciszanie i chodzenie przy nodze, więc sunia trochę mniej ciągnie. Za to z TZ'tem jest bardziej ruchliwa, bo on z nią biega i się wygłupia, ale za to szarpie jak dzika wariatka. Boi się tak samo, tylko ja egzekwuję to, czego wymagam, a TZ stawia na rozładowanie sytuacji stresowej. W dużym uogólnieniu oczywiście, bo metody mamy podobne, nie chcemy robić psu wody z mózgu robieniem "każdy po swojemu". Myślę że w połączeniu to daje jakieś tam mizerne wyniki ;)
-
Z tego co wyczytałam, to Anafranil jest właśnie przeciwdepresyjny. To może pomoże? Gdybym wiedziała, że idę w dobrym kierunku i że jest w ogóle jakaś szansa, żeby sunia funkcjonowała w miarę normalnie w mieście, to mogę jej dać czas, mnóstwo czasu, nawet te dwa lata. Ja najbardziej się boję, że nic z tego nie wyjdzie, zniszczę suni zdrowie i narażę na życie w ciągłym stresie :-( [B]sleepingbyday[/B]: Behawioryści nie chcą z nią pracować, bo to nie ma sensu. Pies jest zablokowany, na obce osoby nie reaguje wtedy zupełnie. Szkolenie w ogóle odpada w takich sytuacjach. W domu to co innego, ale tam radzimy sobie sami bez problemów. Pierwsze co chciałam zrobić, to właśnie kilka razy w tygodniu spotykać się na sesje z behawiorystą. Ale mówią, że nie ma sensu. Leki przepisała właśnie weterynarz-zoopsycholog. Nie na odległość, tylko po wnikliwej obserwacji suni. Dostaliśmy mnóstwo rad, ale generalnie stanęło na tym, że to co robiliśmy do tej pory jest ok i nic specjalnie nie zmieniać. Wypytałam o wszystkie moje pomysły szkoleniowe, które chciałam zastosować, ale potrzebowałam upewnienia się, że nie zaszkodzę. Dostałam pełną aprobatę. Więc kontynuujemy pracę. Innego wyjścia nie widzę. Jeszcze się waham z tym wzięciem do niej behawiorysty na regularne spotkania, ale jak ma to być wyrzucanie kasy w błoto, to nie ma sensu. Bo co zrobi nowego? Jeden powiedział szczerze, że nawet nie ma sensu żeby ją brał "do ręki", bo taki pies będzie się go bał i praca jest bezcelowa. Co prawda teraz jest o wiele lepiej, więc jeszcze się waham. Tylko właśnie - do kogo się zwrócić?
-
Ja też widziałam kilkakrotnie SM w akcji łapania psa i za każdym razem dali ciała... [B]mru[/B]: A jakby skombinować dla Państwa klatkę kennelową, żeby w razie konfliktów zostawiali w niej psiaka? Jak się nie uda połączyć psów, to wtedy się go odwiezie. Fajnie jakby mu chociaż dali szansę, może to domowy psiak, tylko jest przerażony sytuacją. Ostatnio miałam taką sunię, przy próbie łapania szczerzyła zęby i uciekała, a jak ją wnieśliśmy do domu to od razu ulokowała się w łóżku i okazało się, że jest bardzo fajnym domowym i bezproblemowym psem. Ja go teraz nie mogę wziąć, mam mega przerażoną sunię na lekach, próba wzięcia kolejnego tymczasu to dla niej za dużo. Nie mogę kosztem jednego zwierzaka ratować kolejnego :-(
-
Sylwestrem się najbardziej martwię. Już zaczynają strzelać, boi się baaaardzo :shake: Zastanawiam się, czy przez Sylwestra nie cofnie się wszystko, co wypracowaliśmy....
-
Środki nasenne na pewno lepsze niż bezsensowne ganianie i stresowanie psa, który uciekając może wpaść pod samochód. Pomysł ze schroniskiem mi się nie podoba, już chyba lepszy hotel z boksem. Można by było przynajmniej coś o nim powiedzieć, np. czy to domowy psiak, tylko ucieka ze strachu, czy dzikusek. Jakby coś się znalazło, to mogę pomóc w łapaniu, zapewnić mu karmę na przykład. Zostawić go też głupi pomysł. Prędzej czy później odłowi go SM, bo to centrum miasta i ktoś to zgłosi. Poza tym to nie tereny wiejskie, gdzie psiak może się rozeznać, poznać okolicę, ludzi, psy i jakoś funkcjonować. To centrum Warszawy, pędzące samochody, mega ruchliwe ulice, tłumy ludzi (psychopatów też) i psów niekoniecznie przyjaźnie nastawionych. A zarządzający parkiem pewnie niedługo zainteresują się "problemem".
-
No i trochę za wcześnie się ucieszyłam, suni jednak AG nie do końca pasuje... :roll: Liże siebie i rzeczy dookoła, dziwna reakcja, ale kilkakrotnie próbowałam i za każdym razem jak odstawiam AG, to przechodzi. Nietypowe, ale na 100% po karmie. Innym psiakom może super służyć, drugi pies trzyma się nadal super.
-
Pogotowie dla Zwierząt - SOS Dalmatyńczyki /aktualizacja w pierwszym poście
Delph replied to roma_121's topic in Dalmatyńczyk
Może daj znać też na forum dalmatyńczyków, tam pewnie dziewczyny częściej zaglądają i jest więcej miłośników rasy? Linki w pierwszym poście. -
Ja ostatnio rozważam całkowite przeniesienie karmienia na dwór. Ze smakołykami chodzę, ale suńka jak się boi, to wypluwa żarcie albo w ogóle na nie nie zwraca uwagi. Ale teraz po lekach ma zwiększony apetyt, poza tym kiedyś będzie musiała zjeść, więc dlatego zastanawiam się, czy po prostu nie karmić jej tylko i wyłącznie na spacerze. Doszłam do tego, że nagradzam sunię za każdy przejaw zainteresowania czymkolwiek na spacerze, oprócz lęku. Czyli np. jeżeli zacznie węszyć, zainteresuje się czymkolwiek innym niż paniczne rozglądanie się, dostaje nagrodę. Zdarza się bardzo rzadko, żeby węszyła czy coś sobie oglądała, ale częściej niż kiedyś. Może w ten sposób załapie, że spacer jest przyjemny... Dziewczyny, nie straszcie mnie padaczką, teraz się będę zastanawiać, czy jej coś nie dolega :roll:
-
Nie radzę stosować metod Millana, jeżeli się nie wie, co się robi i po co. To trochę tak, jak np. z jazdą konną. Z zewnątrz wygląda, że nic trudnego, siedzi się i jedzie. Jak ktoś nie wie o co chodzi, to niech wsiądzie i spróbuje ;) Ja nie powiem, że jakaś metoda jest be, jeżeli nie znam psa i przypadku, a do tego wiem, że osoba, która ją stosuje jakieś pojęcie o psach ma. Czy uważacie, że jak ostatnio terrier zacisnął się na palcu mojego tz'ta tak, że naruszył okostną, to powinniśmy do niego niuniać, klikać i zamienić na smakołyk? Dla wyjaśnienia pies ma prawdopodobnie zaburzenia neurologiczne, nie jego wina, tz'ta też nie. Ratowaliśmy psa przed uśpieniem, bo właśnie właściciel go na nie prowadził (kilkakrotnie został pogryziony). I tutaj pewnie też psa nie można przytrzymać mocniej, lepiej od razu uśpić :roll: Takie metody nie są dla 99% psów, bo te można wychować bezstresowo i każdy laik sobie poradzi. Millan zajmuje się psami trudnymi, do których Kowalski się nie powinien w ogóle dotykać. Więc pytanie czy stosowaliśmy jest nie na miejscu. Napisane jak wół w programie, że nie stosować i już ;)
-
[B]Corrida[/B]: Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć, bo jednocześnie skróciliśmy spacery i ograniczyliśmy chodzenie przy ruchliwych ulicach. Więc niby troszkę mniej się boi, ale może wcale nie dzięki lekom. Poza tym zaczynają strzelać, a wtedy jest totalna panika... Leki mają zacząć działać najwcześniej po ok. 2 tygodniach, albo nawet dłużej, więc nadal czekam i robię swoje... [B]marta23t[/B]: Ja też nie wierzę, że przestanie się bać jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Chciałabym tylko, żeby chociaż trochę wyluzowała, odblokowała się, żebym mogła ją nauczyć, że spacery nie są złe. Teraz jak się boi to nic do niej nie dociera :-( A jeśli chodzi o inny dom - właśnie dlatego boję się ją wyadoptować. Dom z ogrodem to dla niej bajka, ale jeśli na przykład wypadnie ludziom przeprowadzka, to nie wiem, czy sobie z nią poradzą. Jeżeli jeszcze zapomni, czego się nauczyła u nas, to w ogóle tego nie widzę. Na początku każdy spacer był totalnym koszmarem, ludzie nas zaczepiali na ulicy i zwracali uwagę, że chyba tego psa katujemy, skoro tak wygląda i się zachowuje. Teraz i tak jest o niebo lepiej, a jednak nadal olbrzymi problem :shake:
-
A jak długo już u Ciebie jest? 8 miesięcy to młodziutki psiak, masz o tyle "lepszą" sytuację, że powinien szybciej się uczyć, więc spróbuj może najpierw ze szkoleniem, odwrażliwianiem go na bodźce i budową zaufania do Was. Ominął go najważniejszy okres socjalizacji (jak był młodszy), ale może można to jeszcze naprostować. Poza tym z doświadczenia wiem, że niektóre psy w tym wieku przechodzą okres zwiększonej lękliwości, coś jak chwiejność nastrojów u niektórych nastolatków ;) Trzymam kciuki za psiaka, daj znać, czy coś pomaga, ja bym na Twoim miejscu spróbowała najpierw szkoleniowo (może pomoc dobrego behawiorysty?), bez leków, tak jak próbowałam wielu metod u suni, o której tutaj piszę. Suni zwiększyłam dawkę Anafranilu do takiej, która była docelowo przepisana (tam jest napisane, żeby stopniowo zwiększać). Znowu chodzi naćpana i mi jej szkoda :-(
-
AKCJA - ZIMOWA ZBIORKA DLA BURKA - POTRZEBNA KARMA! i TRANSPORT !!!
Delph replied to P78's topic in Już w nowym domu
Pisałam już jakiś czas temu do Magdy, że w lecznicy na Wolumenie są do odbioru rzeczy. Nie wiem, czy dziewczyny się dogadały. Jak nie, to będę się do Ciebie [B]Paulina78[/B] odzywać, bo mamy problem żeby to wszystko przewieźć. Jeśli chodzi o słomę, tu macie podpowiedzi ;) [url]http://www.dogomania.pl/threads/121613-gdzie-kupi%C4%87-s%C5%82om%C4%99-do-budy-w-Warszawie-lub-okolicach?p=12620441[/url] -
Nikt nie podawał tego typu leków? Wcale mnie to nie pociesza... Chciałabym wiedzieć, czego mogę się spodziewać, czy jakiemuś psu taka terapia w ogóle pomogła. Powtórzyłam dzisiaj dla pewności badania krwi, jutro będą wyniki. Zamówiłam suni też obrożę z feromonami (mamy D.A.P w spray'u, ale to na nic, bo psikać mogę tylko w domu właściwie). I kolejne książki, może mnie zainspirują i wpadnę na jakiś nowy pomysł ;) Dzisiaj był taki fajny spacer, sunia nawet nie ciągnęła za bardzo na smyczy, szłyśmy w miarę spokojnie, po czym w oddali coś wystrzeliło i dojechałam na butach pod klatkę :shake: Bardzo proszę o wypowiedzi, jestem otwarta na dyskusję i pomysły. Interesuje mnie też co podaję suni, może ktoś z wiedzą na ten temat umiałby mi wytłumaczyć działanie takich leków i czy sprawdzają się w takich przypadkach jak nasz?
-
Jakby była taka możliwość to Cofi już dawno by hasała po swoim ogródku :evil_lol: Dzisiaj powtórzyłam jej badania krwi, chcę sprawdzić, czy na pewno wątroba i nerki w porządku, skoro ma dostawać te leki. Jutro wyniki.
-
Cofi na psychotropach... czekam na jakieś efekty, szkoda mi jej i nadal jestem w kropce. Wydaje mi się, że nic nie wyjdzie z jej mieszkania w mieście :-( Bardzo żałuję, bo właściwie mogłaby zostać na stałe, z moim psiakiem się super dogaduje, jest kochana. Ale te spacery to dla niej koszmar :-( Szukamy jej domu z ogrodem, ale marnie to idzie.