Jump to content
Dogomania

Delph

Members
  • Posts

    3340
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Delph

  1. Śliczny, podnoszę temat. Przydałoby się ogłoszenia porozklejać, może ktoś go szuka?
  2. Przykra sprawa, szkoda psiaka strasznie :shake: Nie wiem, tak sobie mogę gdybać, jak nie znam sytuacji i psa nie widziałam, ale ja bym chyba spróbowała mu zrobić kolejne badania i zeskrobiny... Nic nie mam do pani wet, moja znajoma chodzi do niej od dawna ze swoim mega alergikiem-niejadkiem i jest zachwycona, ale jakoś nie mogę się przekonać do takich metod... Może dlatego że tam nie byłam i nie widziałam :evil_lol: Ale w taki sposób to możesz za darmo doprowadzić psiaka do ładu, sama zmieniając dietę i eliminując alergeny (nie polecam oczywiście każdemu, ale ty pojęcie o składach karm masz, więc...). edit: No i się zamyśliłam i nie napisałam tego co chciałam :eviltong: Czy Ty mu dajesz coś na zwiększenie odporności? Przy leczeniu wszelkich takich przewlekłych paskudztw to jest konieczne, bo zarówno leczenie jak i choroba osłabia odporność i stąd ciągłe nawroty czy zaostrzenia stanu. Podaj mu coś na odporność, ja dawałam m.in. Scanomune (a dokładniej ludzki beta glukan, bo jest o wieeele tańszy - ma większą dawkę). Może jakaś Echinacea. Albo Citrosept, tylko nie wiem, czy może być stosowany u psów, trzeba sprawdzić (jak nie można wewnętrznie, to może zewnętrznie??). To tylko takie moje luźne przemyślenia ;) Aha, i jeszcze: do przemywania możesz mu kupić Manusan - świetny płyn odkażający używany przez chirurgów - zabija wszystko na śmierć :evil_lol:
  3. Almo Nature saszetki 150 g Almo Nature puszki 95g Rinti małe puszki 185g (spory wybór z różnych linii, nie wiem czy w kawałkach) Gimborn Shiny Dog 2x85g jest też z samą rybą albo np. tuńczyk+wołowina
  4. Nooo, przy Jaggerze nie sposób mieć doła :lol: Musi mieć kobietę albo faceta, to tolerancyjny gość ;) Niedawno odkrył, że Cofi to dziewczynka (po 4 miesiącach!) i był mile zaskoczony :evil_lol: Gapa jakich mało, naprawdę...
  5. Ciekawy pomysł, zresztą każda forma pracy i aktywności fizycznej ma dobry wpływ na psa. Psy nie są stworzone do leżenia na kanapie, na pewno na lepsze im wyjdzie spacer z plecakiem ;) O ile nie mają problemów zdrowotnych i są stopniowo przyzwyczajane do obciążenia. Myślę, że działa to tak jak dość popularne już u nas obroże i szelki z obciążeniem. A może nawet lepiej, bo taki plecak jest bardziej odczuwalny dla psa jako coś konkretnego, co niesie. Wracając do sporu nt. "używania siły", przyznaję, że całej książki CM nie czytałam, ale mam nadzieję, że ten cytat sporo wyjaśni: "Istnieją behawioryści zajmujący się psami oraz weterynarze wierzący, że samo pozytywne wzmocnienie oraz techniki nagradzania są dostateczne w każdym przypadku i dla każdego psa. Uważam, że sytuacja, w której w celu uwarunkowania pożądanego zachowania psa wystarczą nagrody i pozytywne wzmocnienia, jest ideałem. Będąc człowiekiem, zawsze lepiej jest podejść do zachowania oraz tresury psa pozytywnie i nigdy, przenigdy nie wolno karcić zwierzęcia pod wpływem gniewu. Psy oraz wszystkie zwierzęta muszą być zawsze traktowane humanitarnie. Należy jednak pamiętać, że agresja psów z czerwonej strefy będzie eskalować do chwili, gdy nie zabiją lub nie okaleczą innego psa albo, co gorsza, człowieka. Pies z czerwonej strefy jest w niebezpiecznym stopniu wytrącony z równowagi i żadna dawka miłości, pochwał czy ciastek nie powstrzyma go od wyrządzenia poważnych szkód" [Cesar Millan 2010 "Zaklinacz Psów"]
  6. Może być tak, że mimo dwukrotnie robionych testów nużycy nic nie wykryto. Nie wiem ile teraz kosztuje badanie, ale ja bym powtórzyła. Miałam podobny przypadek, pitbullka traciła sierść, miała już łysy brzuszek, znaczne przerzedzenia na ciele, wokół oczu i pyska. Skóra miała specyficzny zapach (może być niewyczuwalny, tym bardziej, że jesteś przyzwyczajona) i była miejscami jakby lekko napęczniała. Dodatkowo pojawił się łysy placek na czole, szybko się powiększający. Diagnoza nużyca (wyszła w zeskrobinie). Istotne jest, z jakiego miejsca pobiera się zeskrobinę (można nie trafić w ognisko pasożyta). No i trzeba skrobać głęboko, bo w wierzchniej warstwie może nie być wykryty. Advocate to można sobie w...wsadzić. Nie działa w ogóle. Pitbullce pomógł TacTic (śmierdzi okrutnie) i obroża Preventic (działa na nużeńca, nie wiem, czy jeszcze dostępna, jak tak, to chyba pod inną nazwą) i kąpiele. Później nowy dom suni przejął leczenie i teraz nie ma żadnych problemów. Leczenie nużycy bardzo długo trwa i zawsze zostaje ryzyko, że przy spadku odporności wróci. Poza tym bardzo dużo psów ma tego pasożyta, ale tylko u niektórych daje objawy. Kąpiele boraksowe też podobno działają cuda. Atopowe zapalenie skóry też pasuje, chwilowo był u mnie psiak o podobnych objawach. Jego właściciele od lat błąkają się po warszawskich lecznicach - bezskutecznie, na razie oficjalnie jest to AZS. Pies ma okresowo lekkie wyłysienia na skórze, głównie w pachwinach (tam też pojawia się pokrzywka, ale niekoniecznie), zaczyna od lizania łap, które są zaczerwienione między opuszkami. Do tego dochodzą nawracające infekcje uszu. Pomaga mu zmiana diety, kąpiele w środkach łagodzących objawy. Co jakiś czas problem wraca. Pies z tego co pamiętam miał robione testy alergiczne i właściwie nic nie wyszło.
  7. Dziewczyny, już lepiej, żeby Marina_22 koteczkę oddała, skoro to dom, w którym kot był i miał się dobrze. Jeżeli nie ma pojęcia o kotach w ogóle, a do tego ma jeszcze kocurka i wypuszcza je samopas do ogrodu :shake: Oby jak najszybciej, zanim kotów zrobi się "niespodziewanie" więcej, albo np. przestaną się dogadywać z psem czy zaczną sprawiać inne "problemy"...
  8. O rany, on jest rozbrajający :loveu: Zakochałam się od pierwszego wejrzenia... Gdybym tylko mogła, to już teraz bym po niego jechała, dt u mnie by miał z marszu :evil_lol: Jest świetny, napiszcie czego teraz potrzebuje? Oprócz domku oczywiście...
  9. No tak, tylko że nasza suńka jest na lekach cały czas, nie tylko przed Sylwestrem :-( Teraz w domu głównie śpi, co mi się bardzo nie podoba. Muszę sobie to wszystko jeszcze raz porządnie przemyśleć... Sylwester jakoś przetrwała, teraz jest nawet nieco lepiej niż przed, ale może to zasługa leków (z TZ'tem się śmiejemy, że po nocy sylwestrowej już nic nie jest dla niej straszne :evil_lol:) Rozglądam się za szkoleniem w Warszawie prowadzonym na ogrodzonym terenie (przydałoby się "na wszelki wypadek"). Jeżeli znacie taki ośrodek bardzo proszę o informację. Zdaję sobie sprawę, że sunia może nie nadawać się na "zwykłe" szkolenie. Najwyżej będę robić króciutkie sesje, stopniowo wydłużane w miarę postępów. Spróbuję, nic na siłę, ale może się uda. Chcę ją czymś zająć, dostarczać bodźców, bo siedzenie w domu i wychodzenie na króciutkie spacerki docelowo problemu nie rozwiąże :shake: Poza tym może znacie w Warszawie jakieś tereny spacerowe, gdzie są ogrodzone fragmenty? No i zapraszam serdecznie na spacerki socjalizacyjne, może do któregoś psiaka Cofi się w końcu przekona ;)
  10. Za 2-3 miesiące to kotka pewnie będzie już w ciąży z kocurkiem :shake:. A przedwczesna kastracja kocura może mieć opłakane skutki. Tak, wszczepia się czip. Naprawdę nie uczysz się na swoich błędach? Powielasz dokładnie to, co zrobiłaś z Meflo, bierzesz zwierzaki bez minimalnego chociażby przygotowania i przemyślenia sprawy. Mam nadzieję, że to jest jakaś bardzo marna prowokacja, bo aż mnie zatkało na takie wieści...
  11. A dużo pije? Jeżeli mało (bo się np. boi chodzić po domu) i je suchą karmę, to może niewiele sikać. Ale badania warto jej zrobić. Można nagradzać każde wysiusianie się na spacerze (jak szczeniaka), wtedy powinna się ośmielić i robić częściej. To, że się boi jest normalne, w końcu to dopiero kilka dni w nowym otoczeniu (chyba że nie doczytałam i jest już tam dłużej). I że powarkuje też jest normalne, boi się. Nie karcić za warczenie, skoro się nie gryzą, niech sobie ustalają same między sobą. Ewentualnie, skoro rezydentka jest taka "przyjazna", może warto byłoby ją przystopować, żeby nie narzucała się suńce. Ale ciężko coś doradzić, skoro psów nie widziałam ;) Doradzić mogę tylko duuużo spokoju i zero nerwów :evil_lol: No i nie pasłabym jej na siłę, niech je normalne jedzenie, nawet na początku w mniejszych ilościach - stopniowo zwiększać (jeżeli nie przywykła do dużej ilości organizm może źle zareagować). Karmić malutkimi porcjami, ale często. Warto z ręki, przy okazji podbuduje zaufanie. Jeżeli suki nie walczą o żarcie, to usadzić obie koło siebie i karmić obie jednocześnie po kawałeczku z obu rąk, to dobry sposób na pogodzenie psiaków. Edit: w tej mieszance jest za dużo jajek, szczególnie jak dla psa z wyniszczonym organizmem. Chyba że to porcja na dwa tygodnie :evil_lol: No i lepiej nie mieszać suchego z domowym w jednym posiłku.
  12. Postaraj się nie przejmować, zachowywać dokładnie tak przed Sylwestrem. Wychodź o tych samych porach, nie zachęcaj jakoś bardziej czule do wyjścia niż zwykle. Spróbuj całą swoją postawą udawać, że jest tak jak wcześniej (czyli nie denerwuj się przed spacerem, nie zachęcaj jej bardziej, nie bierz na ręce, jeżeli wcześniej tego nie robiłaś). Spacery rób króciutkie, żeby zminimalizować szansę, że traficie na wystrzały. Kup suni feromony D.A.P dyfuzorze (do kontaktu) - całkowicie nieszkodliwe. Jeżeli jest nadal baaardzo źle i nie polepsza się, może jakieś delikatne środki ziołowe, typu Stress Out albo Stresnal. Jeżeli sunia czasami nosi ubranko na mrozy, zakładaj jej na spacer (podobno otulanie ciała zmniejsza stres, będę tego próbować na moim ciężkim przypadku ;)). W domu jeżeli się da wybaw sunię porządnie, ćwiczcie sztuczki itd. żeby odwrócić jej uwagę i rozładować stres i energię. Po kilku dniach powinno jej przejść, jeżeli nie, to zapraszam na mój wątek, połączymy się w bólu :evil_lol::evil_lol::evil_lol: i może znajdziesz tam kilka wskazówek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/197384-Leki-psychotropowe-Prosz%C4%99-o-pomoc[/url].
  13. [quote name='zubeer']Co robić? Za jakiś czas zaczyna szkolenie,ale do tego czasu muszę sobie poradzić.[/QUOTE] Absolutnie nie puszczać ze smyczy psa, którego macie od niedawna, nie reaguje na przywołanie, a do tego ma cieczkę. To niedopuszczalne. Sunię możecie wybiegać na lince (polecam końską lonżę) lub do czasu zakupu nawet na mocnym (grubym) długim sznurku. "Wybieganie" nie polega na tym, że ona swoje, a Wy swoje, tylko cały czas ćwiczcie przywołania. Kilkadziesiąt powtórzeń na każdym spacerze, z czego absolutnie każde musi być zakończone sukcesem (każde nie wykonanie komendy psuje wam robotę i trzeba zaczynać od nowa). Dlatego zacznijcie najpierw na zwykłej smyczy, gdy sunia nie jest zajęta niczym absorbującym, oddala się powiedzmy na metr, wołacie i dajecie smakołyk. I tak do znudzenia, jak już będzie reagować za każdym razem, zwiększacie dystans, wprowadzacie komendę, gdy robi coś ciekawszego (np. coś wącha), później w obecności innych psów i ludzi itd. Nie powtarzajcie komendy (bo będzie reagować na: "do mnie, do mnie, do mnie... noooo wreszcie" :evil_lol:), tylko egzekwujcie od razu zachęcając smakołykiem, odbieganiem od niej, lekkim impulsem smyczy. Nie wołajcie jej, jeżeli wiecie, że nie przyjdzie, ani w sytuacjach bardzo ekscytujących (gdy wyrywa do innego psa). Wtedy odwracajcie uwagę w inny sposób, żeby nie nauczyć suni, że czasami może was olać ;) Z czasem będzie przychodzić także w tych sytuacjach, ale do tego trzeba dojść stopniowo.
  14. [quote name='Paulix']Na pewno nie zawieszając go na dławiku. Myślę, że ta metoda ma drugie dno - jeżeli właściciel będzie słabszy od Milana problem powróci. Po pierwsze - zamiast wieszać na dławiku, żeby mnie nie ugryzł, założyłabym mu kaganiec. I siły owszem bym użyła - siły spokoju. Nie znam psa dokładnie, ale poczekałabym aż się uspokoi. Nagradzałabym psa, o ile pies będzie w stanie takie nagrody przyjmować. Jeżeli nie, samą nagrodą byłoby zbliżenie do drugiego psa. Jeżeli zachowanie się powtórzy - krok do tyłu. Niby Milan też to "założył" i czekał aż pies się uspokoi - tyle że nie wiem, dlaczego robił to od d*** strony? Dlaczego wieszał kłapiącego zębami psa na 10 cm od własnej twarzy na dławiku? Miał zajęte ręce, bo musiał jednocześnie zdjąć psa z siebie, więc zrobił to kopniakiem. Psa to dodatkowo pobudziło.[/QUOTE] Pomijając fakty, że założenie agresywnemu psu kagańca do łatwych nie należy, często też takie psy mają już wyrobione z kagańcem negatywne skojarzenia, a do tego można polemizować, czy większym dyskomfortem dla psa jest dławik czy kaganiec - co dalej? Pies nadal by Ciebie atakował, w kagańcu czy bez, chyba że byłby tak zrezygnowany, że nie, ale wtedy powodzenia jak tylko uda mu się ten kaganiec zdjąć ;) Nie miałabyś nad psem żadnej kontroli, tak naprawdę nadal by robił, co chciał i co, próbowałabyś ustać na nogach podczas ataku dużego psa (uderzenia kagańcem i pazurami też miłe nie są) czekając, aż mu się znudzi, albo zajmie się czymś innym? I wtedy smakołyk?? "Nagrodą byłoby zbliżenie do drugiego psa" - a jeżeli ten pies tak naprawdę nie życzy sobie kontaktu z innym czworonogiem (wielce prawdopodobne, skoro tak reaguje)? Wtedy osiągnęłabyś zupełnie odwrotny skutek... Możemy sobie tak gdybać, ale dopóki nie wiemy, jak naprawdę wyglądała sytuacja tych psów, nie ma co się wysilać. A tym bardziej porównywać do innych przypadków. Ja zakładam, że CM nie jest idiotą i jeżeli np. dog wszedłby do szkoły po zachęceniu smaczkami, to by tak zrobił. Bo po co się szarpać, jak można łatwiej?
  15. A mi wczorajszy wieczór podbudował relacje między psami :lol: Mimo że suka na psychotropach, a pies na łagodnych ziołowych uspokajaczach, bały się (ale bez paniki). Ulokowały się więc razem w maleńkiej ciasnej łazience i spały przytulone do siebie dodając sobie otuchy (czego normalnie nie robią). Urocze i chyba na dobre im wyszło ;)
  16. Masz na myśli odcinek z psem przekierowującym agresję do psów na przewodnika? Jeżeli tak, to co proponujesz w zamian? Co zrobić, jeżeli pies, którego masz na smyczy atakuje Ciebie, bo wie, że zabronisz mu atakować innego psa (ma to już zauczone)? Wbrew pozorom to bardzo częsta reakcja. A do czego prowadzi taka eskalacja agresji chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, jak również tego, że jeżeli się tego nie ukróci, to później może być już tylko gorzej...
  17. [quote name='marta23t']ja osobiście ,,nie popieram,, np. powalania psa na bok i przytrzymywania- dla mnie to ,,drastyczne,, patrzeć jak pies sie broni i wyrywa ale metoda ta działa bo gdyby tak nie było to psia fryzjerka nie robiłaby właśnie tak z psami / czego nie popieram/ albo lekarze do badania np. rtg. jak widać ludzie, którzy robią ,,coś przy psach,, na co dzień-pracują z psami, dla psów tej metody się trzymają..mi to wytłumaczyli , że czasem to co nam się może wydawać ,,drastyczne,, dla psa wcale nie jest takim wielkim złem...i to jest u mnie dla polemiki bo z jednej strony: pies się wycisza i w wielu sytuacjach tylko położenie na boku psa ,,uspokoi,,- czytaj. zmęczy i będzie można coś przy nim zrobić nie robiąc mu krzywdy / to ponoć najbezpieczniejsza pozycja??/a z drugiej dla mnie to stresujące..co o tym myślicie? bo ja nie umiem się ustosunkować..[/QUOTE] Tak jak napisała [B]LALUNA[/B], to co dla ludzi wygląda koszmarnie, dla psów niekoniecznie takie musi być. I dodam więcej: w takich sytuacjach to właśnie stres właściciela gorzej działa na psa niż sam fakt np. kładzenia go na boku. Jeśli chodzi o wizyty u weterynarza, to tutaj właściwie nie ma o czym dyskutować, bo zdrowie i konieczność przeprowadzenia badań są ważniejsze. Tu nie chodzi o to, żeby było przyjemnie. Natomiast u psiego fryzjera już istotne jest, żeby psiak się nie zraził i nie stresował. Znam groomerkę, która z zasady nigdy nie używa środków farmakologicznych przy strzyżeniu. Metodę postępowania dobiera bezpośrednio do psa, ma przy tym niesamowitą intuicję i wyczucie. Owszem, czasami właściciele są w lekkim szoku, gdy ostrzej potraktuje ich pupila, ale dzięki temu w ułamku sekundy opanowuje sytuację i dalsza część zabiegu przebiega bez zbędnych nerwów i szarpaniny. Ma podejście zarówno do psów przerażonych jak i do tych, które czują się zbyt pewnie ;) I teraz pytanie, czy bardziej szkodliwe jest dla psa usypianie go farmakologicznie do strzyżenia, czy załatwienie sprawy tak jak opisałam? Tak przy okazji, obserwując przy pracy tą osobę zauważyłam, że właściciele niejednokrotnie przesadzają ze swoimi reakcjami, nakręcając spiralę stresu u swojego psa i zamiast im pomóc, tylko wyzwalają nerwowe sytuacje. Często psy histeryzują, mimo że wcale się nie boją, nauczyły się takich reakcji przez właścicieli. Po wytłumaczeniu o co chodzi, żeby nie reagować i opanowaniu sytuacji przez groomerkę dalsza część zabiegu przebiega gładko, pies jest wyluzowany, a właściciel rozpływa się w zdumieniu, że piesek taki grzeczny i że do tej pory nikt tego nie dokonał. Ale to jest już wyższa szkoła jazdy i przy okazji przestrzegam, że nie każdy psi fryzjer stosujący podobne metody jest super, większość to niestety ludzie, którzy od zwierząt powinni się trzymać z daleka. Niestety jak w każdym zawodzie związanym z pracą ze zwierzętami :shake:
  18. [quote name='Cockermaniaczka']ogladalam kilkanascie odcinkow i w zadnym nie widzialam psa o ktorym piszesz.... A w kazdym co widzialam wlasnie byly te nie wychowane burki ktore byly zastraszone i zestresowane przez Millana... Zasada jesli sie odpusci to podstawowa zasada i tego nawet Cudowny Millan nie wymyslil tylko tak wspazuje chocby nawet behawioryzm... Ktos pisal ze nie rozumiemy jego pracy,to niech tlumaczy jasniej albo napisze przed programem ze to dedykowane dla specjalistow:evil_lol::lol: Jeszcze jedno,ciekawe dlaczego szkoleniwcy,profesorowie i ludzie zajmujacy sie prfesjonalnie psami krytykuja na calym swiecie jego metody?:evil_lol:Bardzo ciekawe czemu:evil_lol: Pewnie nikt go nie rozumie:evil_lol:[/QUOTE] Nie znasz tych psów, ja też nie, więc nie możesz stwierdzić, że to "tylko" niewychowane burki. Ja zakładam, że pies, który atakuje właściciela i innych ludzi wielokrotnie już taki "po prostu niewychowany" nie jest. Owszem widziałam tam parę łagodniejszych przypadków, ale nie zauważyłam żeby wtedy CM się nad nimi znęcał fizycznie ;) Z tym, że program jest niezrozumiały i że powinien być dla specjalistów w zupełności się zgadzam. Już wielokrotnie pisałam, że jestem za tym, żeby go w tv nie pokazywać. Bo patrząc na program można wysnuć wniosek, że wystarczy psem walnąć o ziemię i nagle jest cudowne ozdrowienie. Dlatego właśnie krytykują, przeczytaj ze zrozumieniem te petycje. Ja się pod tym podpisuję, co nie znaczy, że uważam jego metody za złe. Odwala kawał dobrej roboty. Tylko że to tak, jakby zacząć pokazywać w tv operacje chirurgiczne. Zaraz znajdzie jeden głupek z drugim, co sami sobie postawią diagnozę "wyrostek" i dawaj, za nóż kuchenny, po co do szpitala :evil_lol: No z końcową Twoją wypowiedzią też zgadzam się w zupełności. Dlatego właśnie wspaniałe jest, że jest taki CM, który te najgorsze przypadki przygarnia pod swój dach, daje im szczęśliwe życie nie narażając innych ludzi, bierze na siebie tę odpowiedzialność. Inaczej tych psów już by nie było. I naprawdę uważam, że w porównaniu z tym te parę chwil szamotaniny to pikuś, bo on im później we spaniały sposób to rekompensuje dając nowe życie.
  19. [B]Balbina12: [/B]No i tego się spodziewałam, nadal nie rozróżniacie skali problemu :roll: Tak więc jeżeli na spacerze podbiegnie do Ciebie agresywny pies i zaatakuje Twojego psiaka będziesz budowała w nim zaufanie i cierpliwie oduczała rozrywania gardła? Albo odwrotnie, Twój pupil zawiesi się na innym psie lub człowieku? Jeszcze raz powtarzam, to nie są metody na Ciapki warczące przy misce, nieoddające kości, niewychowane, bo właściciele niczego ich nie uczyli. CM to profesjonalista, który jeżeli dojdzie do jego konfrontacji z psem o określonych predyspozycjach wie doskonale, że jeżeli odpuści, problem się pogłębi i jedynym wyjściem będzie uśpienie psa. Takie psy to znikomy procent psiej populacji, większość z nas nigdy się nawet nie zetknie z takim przypadkiem (na szczęście), ale nie można osądzać i przekładać sytuacji na swojego domowego pieszczocha. Gdybym coś takiego zaserwowała mojemu psu straciłabym bezpowrotnie jego zaufanie, to by była najgłupsza rzecz jaka mogłaby mi przyjść do głowy :lol: A próbować budować zaufanie zawsze można, zapraszam do terriera, który jest zakwalifikowany do uśpienia, bo niejednokrotnie pogryzł. Gryzie bez ostrzeżenia, w różnych sytuacjach, raczej ataku nie unikniesz, jeżeli chcesz z nim pracować. Nie wiem co wtedy zrobisz, jak się zachowasz, bo pies dostaje szczękościsku w takich sytuacjach i jeżeli jesteś w stanie wtedy budować jego zaufanie, zamiast szukać czegoś do rozwarcia szczęk, to ja chcę to zobaczyć, bo jestem zdeterminowana, żeby tego psiaka ratować. I piszę tu poważnie, bez cynizmu. Dodam, że jak już uda Ci się wydobyć rękę z jego pyska, to następuje w ułamku sekundy ponowienie ataku, więc nie wiem jak chcesz sprawę rozwiązać bez przytrzymania psa :roll:
  20. Nie chce się spierać, ale w którym odcinku Victoria dostała do ręki psa, który ją atakuje? I jak myślisz, co by zrobiła w takiej sytuacji? CM nie dusi psa ot, tak sobie. To jest reakcja na zachowanie psa, jeżeli pies startuje do niego z zębami i bynajmniej nie jest to ostrzeżenie. Nie wolno tak postępować na co dzień z naszymi domowymi burkami, gdzie problem można rozwiązać łagodniej. Ale zastanawiam się co większość z Was by zrobiła w sytuacji zostania sam na sam z pieskiem, który chce Wam urwać głowę, a nie "tylko" warczy przy misce ;)
  21. [quote name='Balbina12']Wtrącę swoje 3 grosze. Wydaje mnie się,ze ten pan nie wie co oznacza dominacja. Według niego agresja=dominacja a tak nie jest. Osobnik dominujący czyli alfa nie musi walczyć żeby coś dostać. On samym sobą budzi szacunek ale jego postawa jest jak najbardziej zrównoważona. On nie musi walczyć żeby dostać kość bo owa kość z racji tego,że jest alfą mu się należy. Tak samo relacja pies-człowiek.Milan który siłą pokazuje psu,że on tu rządzi tak naprawdę wysyła sygnały,ze jest bezradny i jedyne na co go stać to walka. Tak nie zachowuje się alfa. Alfa jest zrównoważony a CM daleko odbiega od takiego wzorca.Kto nie wierzy-zachęcam do lektury "drugiego końca smyczy" Pani MCconnel:roll:[/QUOTE] A gdzie widziałaś, jak Millan walczy z psem np. o kość? Czy w którymkolwiek odcinku próbował siłowo rozwiązać tego typu problem sam rozpoczynając konfrontację? Ja tam widzę tylko odpowiedzi na atak ze strony psa. Proponuję komuś znaleźć się w takiej sytuacji i zapanować nad nią, może wtedy zrozumie, o co chodzi. Widziałam odcinek, jak CM odbierał kość jamnikowi, który ma na koncie kilka pogryzień zakończonych szyciem (w tym ugryzienie twarzy). Jamnik nie dawał się zbliżyć do właścicielki, a CM pokazywał, jak odebrać mu kość, kiedy tenże jamnik siedzi na kolanach Pańci. I wyobraźcie sobie, że nie użył siły, szturchańców, tylko właśnie spokoju, zrównoważonych gestów i niewzruszonej postawy.
  22. [B]evel: [/B]Spokojnie, trzymaj się rad weterynarza, zwierzakom często podaje się większe dawki niż ludziom (w przeliczeniu na kg masy ciała) - szybszy metabolizm itp. Ja u suki z tego wątku: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/197384-Leki-psychotropowe-Prosz%C4%99-o-pomoc[/URL]. zaobserwowałam znaczne pogorszenie po lekach. Możliwe, że to przez zbyt małe dawki (odwrotna reakcja od oczekiwanej), więc po konsultacji ze specjalistą zwiększyłam. Ale tu jest poważniejszy przypadek, no i leki zupełnie inne i o wiele silniejsze.
  23. Niestety musi być na szelkach, bo chwilach paniki tak się szarpie, że z obroży wyjdzie w ułamku sekundy. Ma cały czas założoną obrożę, kiedy jest w miarę spokojnie dopinam do niej drugi koniec smyczy i uczę, że na obroży się nie ciągnie. Szelki pod tym względem mamy właściwie spalone ;) Normalnie chodzę z nią szybkim marszem egzekwując chodzenie przy nodze i odwracając uwagę, zajmując ją czymkolwiek, to jej bardzo pomaga. Na filmie specjalnie snuję się, nic nie robię i daję się ciągnąć, żebyście zobaczyli na czym polega problem. Gdy idziemy sobie względnie miarowo z daleka nie widać, że ona nadal bardzo się boi (tak samo, tylko stara się podporządkować, a nie o to mi chodzi). Teraz dłuższe spacery odpadają (wystrzały i mróz), ale jak tylko okoliczności będą lepsze będę ją znowu zabierać na dłuższe wypady. Już to robiłam, ale nie pomogło. Niezależnie od tego, czy na spacerze biega z TZ'tem, czy wrócimy z kilku relaksujących godzin na działce (gdzie prawie się nie boi, chyba że jest niedaleko ogrodzenia od strony mało uczęszczanej ulicy), z lasu, parku, czy z wizyty u kogoś - jak tylko wysiadamy z samochodu albo przejdziemy na teren "cywilizowany" panika zaczyna się od nowa :shake: Im dłużej w takim otoczeniu, tym bardziej pies mi "odpływa" i traci kontakt ze światem, to kwestia kilku minut. Włączyłam kilka dni temu Afobam - tragedia. Jest o wiele gorzej niż bez leku, a to przecież bardzo silny środek. Nie wiem co będzie jutro, jestem załamana. Zalecono mi zwiększenie dawki.
  24. [B]Cimi[/B]: Rozpiętość dałam zabójczą, bo pytający nie określił dokładnie jakie psy mu się podobają. Pobieżnie przejrzałam grupy i podałam te, które mogłyby się sprawdzić (chociaż tego nikt nie wie, bo nie znamy Krzyśka i jego rodziny). Miałam na myśli boksiowe adhd w pozytywnym tego słowa znaczeniu, ale wspomniałam o tym, bo te psy są tak radosne i żywiołowe, że niektórym może to nie odpowiadać. Moja dobra znajoma sprawiła sobie niedawno drugiego takiego wariata i można powiedzieć, że teraz już nigdy nie będzie się nudzić :evil_lol: Chociaż była też u mnie kilka dni suka boksera tak stateczna i opanowana, że aż uwierzyć nie mogłam własnym oczom ;) [B]Diana S[/B]: Wyobraź sobie, że każdej rasy nie miałam, olbrzymia większość psów przebywających u mnie to kundliszcza :diabloti: Z niektórymi wymienionymi miałam kontakt okazyjny, np. u znajomych, przy strzyżeniu, na wystawach, tyle co o nich wiem, pochodzi od hodowców. Tak więc tutaj możesz się "przyczepić" ;) Natomiast dalmatyńczyka miałam wiele lat, utrzymywałam stały kontakt z hodowcą i psami tej rasy. Do tej pory nie mogę się powstrzymać i zaczepiam każdą napotkaną osobę z kropkiem ;) O ile mój pies na wystawach brylował, o tyle na co dzień był psem bardzo trudnym. Co nie umniejsza tego, że był to mój najwspanialszy pies i chętnie zdecydowałabym się na tę rasę ponownie. Bardzo się cieszę, że Twój psiak jest kochany, to dobrze świadczy o nim i o Tobie, że tak go ułożyłaś. Ale ta rasa nie jest odpowiednia dla ludzi niedoświadczonych, wiele osób ma mylne pojęcie o dalmatyńczykach przez ich wygląd i filmy. Wystarczy też spojrzeć z jakich powodów najczęściej są porzucane, dlatego daleka jestem od beztroskiego polecania ich jako bezproblemowe słodziaki. To psy wymagające, nie polecam dalmata do rodziny z dziećmi, nie musisz się ze mną zgadzać oczywiście. A tak przy okazji: z tym pytaniem hodowców o rasę to ostrożnie, bo wiadomo, że każdy będzie wychwalał swoje pod niebiosa :evil_lol:
  25. Delph

    Akita!

    Wspaniała decyzja, bardzo się cieszę, że tak rozwiązała się ta sytuacja :multi: Na pewno będzie miał lepiej u Was. Pozdrowienia dla psiaków, Ciebie i Mamy :loveu:
×
×
  • Create New...