-
Posts
3340 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Delph
-
Afobam i Anafranil, ale w przypadku takim jak Twój bym ich nie zastosowała na pewno. Rezonans też bym jej darowała w tym wieku (robiłam młodemu psu, staruszkom w stanie takim jak Twoja sunia nie). Nie znam jej i na oczy nie widziałam, piszę wg swoich doświadczeń. Karsivan jej pomaga, widzisz jakąś różnicę? Jak długo go bierze? Jak nie działa, to może inne leki wspomagające starszy organizm. Serce sprawdzałaś dokładnie? Czasami jeszcze staruszki tak wędrują ze względu na duszności. Sprawdź też zęby, uszy, stawy, układ moczowy (np. kamienie, nerki) - kilka niby drobnych dolegliwości w kumulacji potrafi z radosnego psiaka zrobić właśnie takie zombie. A to typowe problemy starszych psiaków. Najczęściej jednak przyczyną jest ból, którego źródła szukałam zawsze dłuższy czas, u zwierząt to nie jest taka prosta sprawa. Zamiast pakować się w ryzykowny rezonans spożytkowałabym tę kasę na badania krwi, echo serca i dokładne USG oraz RTG u dobrych specjalistów. Albo postarała się po prostu zapewnić suni jak największy komfort i poczucie bezpieczeństwa. Starość niestety jest okrutna i nic na to nie poradzimy.
-
A wykluczyliście problemy neurologiczne i ból? U starszych psiaków często to jest problemem. Ewentualnie jeszcze coś w stylu starczej demencji, pogorszenia zmysłów (wzroku, słuchu, pamięci) też daje takie efekty. We wszystkich tych przypadkach podawałam leki, ale nie mające nic wspólnego z psychotropami :) Psychotropy stosowałam, ale u młodszego psa, bardzo lękliwego.
-
Znowu potrzebuję pomocy. Szukam kubraka przewiewnego i bez troczków, zakładanego na całego psa (wszystkie łapy + plecy) i oczywiście z dziurą na załatwianie się. Przejrzałam cały internet, chodzi o coś takiego, tylko większe dla mojej psicy: http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=17238 A może znacie kogoś kto szyje takie coś albo macie pomysł jak mogłabym to sama zrobić (przeglądałam ubranka dla dzieci do przerobienia, ale nie mam pomysłu).
-
Rasa psa nie uznawana przez ZKwP hodowla, zawody, rodowód itp
Delph replied to ClaudiaAnna's topic in Hodowla
Może chodzi o amerykańskie stowarzyszenie Catahoula Leopard Dog? National Association of Louisiana Catahoulas (N.A.L.C.)- 21 replies
-
- rasy nie uznawanie przez FCI;
- rzadkie rasy;
-
(and 1 more)
Tagged with:
-
Pytanie w pierwszym poście było jak ignorować gryzienie, a nie jak przekierować na zabawkę, więc odpowiedziałam :) Jeśli szczeniak ma wyrobioną inhibicję gryzienia to to co napisałam działa. Tak było u mojej obecnej suni. Obserwowałam też jak radzą sobie ze szczeniakiem moje dorosłe psy i też stosowały taką metodę. Tylko gdy maluch przeginał dostawał burę. Oczywiście to było do czasu, gdy nie dorosła, zauważyłam że dorosłe psy tolerują takie zachowania tylko u srajtków, w życiu nie pozwoliłyby się zaczepiać w ten sposób dorosłemu psu. Więc tutaj nie ma obrony, ucieczki lub poddania się, to nie obowiązuje psich niemowląt. Dorosły zdrowy umysłowo człowiek też nie powinien bronić się, poddawać się czy uciekać przed niemowlęciem, bez przesady. Natomiast gdy trafił mi się kiedyś upiornie gryzący szczeniak jedynak nie przestrzegający żadnych psich zasad, to nie tylko dostał po łbie od mojego psa, ale ja również nie stałam i nie dawałam się gryźć. Ale zakładam, że tutaj mamy do czynienia z normalnym maluchem wychowywanym z rodzeństwem. A w ogóle, to najlepsze jest przekierowanie na zabawkę i wykorzystanie energii malucha do pierwszych ćwiczeń i współpracy, to oczywiste.
-
Patryka znam, mój tz się do niego odezwał i okazało się, że prowadzi zajęcia niedaleko nas :) Dzięki za naprowadzenie, kiedyś miałam do niego daleko i jakoś wypadło mi z głowy. Do p. Agnieszki mam numer jakby co, ale nie wiem czy aktualny, bo sprzed kilku lat. To wątek Łapki, ale nie wiem co o nich napisać :P Nie znam osobiście, ale filmy i artykuły do mnie nie przemawiają.
-
Dziękuję Joy1, lecę czytać o lisach. Przemyłam ranę, wyjęłam jeden jedyny dyndający szew, który został. Chirurg powiedział, że ze względu na jej skłonności założył dwie warstwy szwów na wszelki wypadek, w razie jakby zerwała zewnętrzne powinny zostać te w środku. Zdjęła wszystkie nie naruszając ubranka, nikt nie ma pojęcia kiedy i w jaki sposób... Założyłam jej dwa kaftany, jeden do góry nogami na plecy i jeden normalnie, żeby zachodziły na siebie i do tego duży kołnierz. Kupiłam też opatrunek żelowy, ale na razie nie zaklejam rany, chcę zobaczyć, czy to się w ogóle będzie goić. Dobrze, że przynajmniej szew po sterylizacji jest cały i wygląda bardzo czysto. Taką krzywdę sobie zrobiła :(
-
Dobrze byłoby jej robić takie opatrunki, tylko problem polega na tym, że ona cały czas kombinuje jak się pozbyć takich rzeczy. Gdyby była normalna, to by tych szwów nie ruszyła :( Ta rana nawet nie jest rozlizana, podrażniona, po prostu wyjęła zębami wszystkie szwy. Wygląda jakby lekarz tego nie szył w ogóle. Chętnie bym spróbowała z takimi naklejanymi opatrunkami, kiedyś widziałam takie żelowe, może by się sprawdziły. Można to kupić w aptece? Czeka nas parę tygodni mordęgi, co najmniej trzy. A mogło być tak pięknie, w sobotę miało być zdjęcie szwów...
-
Nie odsuwaj się, nie poruszaj, nie cofaj rąk, spróbuj stać nieruchomo, wtedy zwierzak powinien stracić zainteresowanie. Odsuwająca się ręka bądź uciekająca noga tylko prowokuje do ponownego złapania ząbkami. Możesz wręcz "wcisnąć" dłoń głębiej w psi pyszczek przy ugryzieniu, to jest nieprzyjemne i być może zniechęci malucha. Delikatnie i bez nerwów. Spokojne ruchy i przekierowuj szaleńca na zabawkę, żeby spożytkować energię, bo będzie mu się trudno uspokoić w szczenięcej głupawce, na czymś musi się wyżyć.
-
Gnojek wyrwał sobie szwy na boku. Wszystkie. Mimo ubranka (jest nienaruszone), kołnierza, pilnowania i stawania na rzęsach (gdy mogłam, zabierałam ją do pracy lub brałam wolne). Przeklęty Houdini z niej. Ma teraz piękną, ziejącą żywym mięsem dziurę w boku o średnicy ok. 7 cm. Wygląda jakby ją ktoś postrzelił z granatnika. Byłam u chirurga, najpierw chcieliśmy to szyć. Ale ponieważ trzeba by wyciąć większy margines wokół i wgłąb, do tego podać kolejną narkozę i ryzykować, że ona powtórzy numer i zostanie z dziurą dwa razy większą, na razie odpuszczamy. Będę to oczyszczać, odkażać i modlić się, żeby pies nie postanowił wygryźć się na wylot. Doszyję jej też dodatkową klapkę w kubraczku i założę większy kołnierz. Innego pomysłu nie mam, chyba że palnąć sobie w łeb :( Co za piesek...
-
Co najmniej 6-8 tygodni na nowej diecie bez dodawania jakichkolwiek innych karm, smakołyków, resztek ze stołu itp.
-
Dzięki. Słyszałam od mojej wetki o takich przypadkach, dlatego przypuściłam zmasowany atak Advocatem (seria podawana co dwa tygodnie), który działa m.in. na świerzbowca. Co prawda nie jest silnym środkiem, ale te silniejsze są bardziej szkodliwe i chciałam zobaczyć, czy będzie chociaż minimalna poprawa. Nie zauważyłam jej niestety. Poza tym świerzbowiec jest zaraźliwy, a ja mam w mieszkaniu jeszcze dwa stare psy o słabszej odporności i chyba już by go podłapały? W każdym razie pozostałe nie drapią się w ogóle. Młoda chodzi teraz w ubranku i kołnierzu, bo dobiera się do szwów. Dzięki temu nie może też lizać tyłka. Zobaczymy co będzie po zdjęciu zabezpieczeń. Na razie zauważyłam, że miejsca, które wylizywała teraz są czarne. Nie wiem czy to oznaka, że się goją, czy rozwija się tam jakieś paskudztwo, które wcześniej wylizywała. Jak pojadę na zdjęcie szwów, to może weterynarz zrobi jeszcze raz wymaz. Lekarz, który ją ciął powiedział, że ma jakiś pomysł na te problemy, miałam podjechać do niego wcześniej, ale choróbsko mnie położyło i zobaczymy się dopiero w nadchodzącym tygodniu.
-
Ogrodzony plac czy sala przydaje się w niektórych przypadkach, ale jak jest problem z dużym agresywnym psem to jak dla mnie wszystko jedno gdzie, byle osoba była naprawdę doświadczona i wiedziała co robi. Dlatego przede wszystkim zależy mi na namiarach na konkretne osoby, placyk przy odrobinie inwencji można sobie zorganizować.
-
No tak, zupełnie zapomniałam, że mam do niej namiar od kilku lat, kiedy to potrzebowałam pomocy z jedną moją tymczasowiczką :) Jak rozumiem nadal szkoli, nic się nie zmieniło, bo w necie nie mogę znaleźć aktualnych informacji? A poza p. Agnieszką żadnych nowych talentów w Warszawie? Tyle szkółek teraz się pootwierało.
-
I pewnie dlatego się rozwiedli. Nikt niczego i nikogo z Warszawy nie poleca? Interesują mnie głównie osoby rozwiązujące problemy z agresją u psów po przejściach oraz porządne posłuszeństwo dla młodych psów z mniejszymi bądź żadnymi problemami.
-
No więc o to mi właśnie chodzi, nie wystawią Ci w FCI, bo EKC nie jest ich organizacją członkowską ani partnerem kontraktowym. A rasa jest nieuznana przez FCI. Możliwe, że babka się nie zna, mają tam niezły burdel czasami :P Dowiedz się lepiej dokładnie i daj znać co tego wyszło.
-
A kto Ci powiedział, że EKC jest organizacją członkowską FCI? Pierwsze słyszę. Gdyby tak było, mógłbyś psa wystawiać na wystawach FCI jako rasę nieuznaną, ale nie mógłbyś otrzymać żadnego tytułu FCI. Czyli tak dla fanu mógłbyś go tylko pokazać. Temat mnie interesuje i nie chodzi o dogryzanie, po stokroć wolałabym, żeby rasą uznaną był prawdziwy buldog w starym typie niż obecny anglik :(
-
A podsuniecie kogoś sensownego w Warszawie?
-
Dobrze, że wreszcie zmienili skrót, bo było to wprowadzanie ludzi w błąd.
-
keyt dał się nabrać na stary numer, FCI to nie to samo co F.C.I. Wystarczy trochę poczytać. Smutno czytać ten wątek, bo ogólnie już od dawna kibicuję wszystkim, którzy chcą reaktywować buldogi w starym typie, zdrowe i sprawne. Jednak jak widać musiało to pójść w złym kierunku, naturę ludzką trudno zmienić...
-
Już jest lepiej, napiła się koło 17tej i teraz zjadła. Uffff... Żaden z pozostałych moich psów nie znosił tak źle zabiegów, nawet dużo poważniejszych. Chyba potwierdza się teoria, że owczarkowate psy są bardzo delikatne :P
-
Kciuki się przydały, już jesteśmy po zabiegu, teraz czekamy na wyniki histopatologii. Przy okazji sterylizację mamy z głowy, lekarz powiedział, że nawet jeśli podejrzewamy zaburzenia hormonalne, to i tak wskazaniem jest wtedy sterylka. Okazało się, że zbliżała jej się cieczka. Mała zabieg przeżywa fatalnie, wyje, piszczy, dopiero niedawno się położyła i popłakuje. Nie mogę jej spuścić z oka, żeby nie pozrywała szwów (mimo ubranka i kołnierza), bo interesują ją dosłownie od momentu przebudzenia (jeszcze na łapach nie mogła ustać, a już chciała gryźć ranę). Taka panikara delikatna się trafiła. To na pewno ma też wpływ na jej problemy skórne, bo inny pies by pewnie zignorował niewielki świąd, podczas gdy ona w takiej sytuacji wygryza sobie rany.
-
No i jesteśmy umówieni na środę na operację :(
-
Najpierw było twardym okrągłym guzkiem, teraz się rozpłaszczyło i rozbabrało z wierzchu, ale nadal jest twarde, nie jest tylko na naskórku. Chyba ;) edit: To dookoła to jest oczywiście wygolone przez weterynarza, wcześniej była tam normalna sierść.
-
Nie ma cieczki, ma jakieś 9-10 miesięcy. Teoria o alergii pokarmowej wynika z tego, że pogorszenie stanu jest za każdym razem, gdy zmieniam karmę lub przypadkowo zje coś innego. Ale zgadzam się z tym, że ona oprócz alergii ma jeszcze jakiś inny problem. Wczoraj byłam w innej lecznicy, żeby pokazać zmianę mojemu zaufanemu chirurgowi. Mają tam też pełną diagnostykę, więc w razie czego będziemy robić wszystkie badania. Na razie jestem załamana i strasznie się boję, że to może być zmiana złośliwa. Czy jeżeli będzie trzeba to wycinać w przyszłym tygodniu to robić jej od razu sterylizację? Przed pierwszą cieczką? Żeby nie powtarzać narkozy za parę miesięcy? I co jeżeli to zaburzenia hormonalne, jak to się ma do sterylizacji? To jest ta zmiana, wygląda paskudnie, podkrwawia i się sączy. Pojawiło się kilka tygodni temu i wyglądało jak maleńki kaszaczek wielkości łebka od szpilki, więc to zignorowałam. W ciągu ostatnich dwóch tygodni nabrało tempa i teraz wygląda tak: