ewkar
Members-
Posts
2370 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by ewkar
-
Od kiedy zajmuję się zwierzętami bardzo cieszy mnie koniec wakacji.Zwykle wtedy ruszają adopcje i mam ogromną nadzieję, że i Ergo znajdzie swój dom na zawsze.Tyle lat patrzyłam na to biedne stworzenie z okien autobusu, udało się mu pomóc i niech dalej psie bogi czuwają nad nim.On już potrzebuje tylko i aż DOMU.Nie da się tego kupić......
-
Chyba nie ma reguł.Dobre i złe domki są wszędzie.Nawet na podkarpackiej wsi są psy, które mają fantastyczne warunki, ale w większości to rozpacz po prostu. Dzisiaj wezmę aparat, może ten piesek w typie ON-ka się pojawi to Wam go pokażę.Mam trochę jedzenia dla psów, nakarmię jakby się pojawił. Wczoraj byłam w Tarnobrzegu, na podwórku Ergo bez zmian, widać tylko rozwalającą się komórkę obok której była "buda" Ergo i kury.Mają wodę, widziałam.
-
Ale jest happy end, prawda? Może tak właśnie miało być, bo rodzina źle by go traktowała, a jemu się przecież udało trafić wyjątkowo dobrze.Lubię pisać o takich rzeczach, to taka solidna dawka optymizmu, bardzo nam wszystkim potrzebna, nie można tylko "karmić" się nieszczęściem, mieć w kółko zgryzoty.Półtora roku temu wyadoptowałam małego kotka, oczywiście na dokocenie, bo już pisałam, co sądzę o kocich jedynakach.Aż mi się ciepło na sercu zrobiło, kiedy przeczytałam entuzjastyczne pw , jaki to domek jest zachwycony, jaka jest przyjaźń między kotami i jak bardzo rezydent zmienił się na korzyść pod wpływem Pimpusia, dziś już kocura o wadze 5,5 kg.Wiadomo, że na początku dzwoniłam codziennie, domek również zdawał regularne sprawozdania, a potem już daliśmy sobie spokój.Bardzo jednak miło jest dostawać wieści, nawet po latach, że wszystko jest w porządku, że adopcja kota była świetną decyzją.
-
Przejeżdżałam wczoraj przez park i spotkałam między innymi dwie panie, które poznałam zimą, próbowały pomóc małemu, bezdomnemu kotkowi, ale to inna historia.Otóż, młodsza z nich wzięła ze schroniska psa, mało adopcyjnego.Pies około ośmioletni, zostawiony w schronisku przez rodzinę zmarłego opiekuna.Urody mizernej, naprawdę.Zapasiony, na cienkich nóżkach.Może znajdę jego zdjęcie na stronie schroniska to wkleję.Pani musiała wziąć taksówkę jadąc około 100 km po psa, bo warunkiem była klimatyzacja w samochodzie. I znowu miałam swoją chwilę szczęścia, bo biedna psina już będzie miała dobre życie, a to zawsze mnie cieszy.
-
Nie ma obowiązku posiadania psa, kota, świnki morskiej...itd.Nie chcesz, nie lubisz, nie czujesz się na siłach opiekować się zwierzęciem, w ogóle nie odczuwasz takiej potrzeby to OK.Natomiast jeśli już decydujesz się to masz obowiązek zapewnić zwierzęciu opiekę, kochać, a już w żadnym wypadku dręczyć.
-
Ładne! Na psach znam się mało, ale zauważyłam, że te duże, wyglądające na groźne zwykle mają potrzebę opiekowania się dziećmi, jakby to były ich szczenięta.Nie wiem, czy pisałam o potężnym mastiffie, który obowiązkowo musiał być wyprowadzany na spacer razem z malutkim dzieckiem, inaczej pies wył z jednej strony drzwi, a dziecko rozpaczliwie płakało z drugiej.Pies zawsze stawał między kimś obcym, a dzieckiem, nie warczał, nie atakował, ale na wszelki wypadek zasłaniał dziecko swoim ciałem.Słyszałam o olbrzymim psie( w typie doga) w mojej rodzinie, który pilnował dziecka w wózku, dzieckiem tym była młodsza siostra mojej mamy.Podobno leżał przy wózku, kiedy ciocia podnosiła się, wstawał i delikatnie łapą ją kładł z powrotem.Babcia obserwowała to z kuchennego okna.Ciocia jednak nie wyrosła na zwierzęcolubną osobę, nie wyobraża sobie mieszkania w domu ze zwierzęciem.Nie ma mowy, aby u mnie spała, bo mam koty.Przyjedzie, posiedzi, zje obiad, ale spać w mieszkaniu, gdzie są zwierzęta? NIGDY!
-
Ja też robię, co mogę.Pod hutą jest woda w kilku dużych pojemnikach, na moim podwórku też jest kilka, wciąż je uzupełniamy z p.Izą , aby woda była świeża, chłodna.Nieco dalej, tam gdzie karmię dymniaka jest kilka misek i codziennie wodę zmieniam.Siostra ma jutro również wystawić dużą miskę koło swojego bloku.Ale jak pomóc wiejskim biedom smażącym się w słońcu, często z łańcuchami wokół szyi zamiast obroży? Metal się nagrzewa.Straszne to wszystko. Kiedyś zapytałam koleżankę, czy ktoś zajmujący się zwierzętami może być szczęśliwy.Padła odpowiedź, że nie.Może to defetyzm, ale coś w tym jest, bo są chwile szczęścia, ale tylko chwile.
-
Zawsze lubiłam upały, może dlatego, że urodziłam się w środku lata, ale teraz to już dramat.Tak mi szkoda zwierząt, wiele z nich ma nie odpowiedzialnych opiekunów,psy czekają pod sklepem w pełnym słońcu i mają na sobie kolczatki, o kagańcach i to tych zaciskowych nie wspomnę.Obawiam się też, że wiele wiejskich psów trzymanych na łańcuchach nie przeżyje.Ja wystawiam w kilku miejscach miski z wodą, ale takie powinny być wszędzie.Dla psów, kotów, ptaków, jeży i owadów nawet.
-
Nigdy nie namawiam na więcej niż dwa koty, ale dlaczego nie? Wszystko zależy od charakteru kotów.Mam teraz dziesięć i stado jest do ogarnięcia., ale to jest u mnie tymczasowe.Gdyby zostali sami rezydenci, kotów u mnie nie byłoby widać.Tak kiedyś było i znajomi, którzy do mnie przychodzili pytali, co zrobiłam z kotami. Bardzo liczę na to, że Ergo znajdzie dom już wkrótce.Wakacje się kończą.Ergo to piękny i dobry pies, niechby już miał ten swój dom na zawsze.
-
Oczywiście, że dwa koty to najlepsze rozwiązanie.Nie wierzyłam, bałam się dokocić, ale bardzo szybko podjęłam mądrą decyzję. Miałam kilka FeLV-ków, kilka wyadoptowałam, dwa musiałam uśpić, co było dla mnie koszmarnym przeżyciem, zwłaszcza malutką Julcię, która była pierwsza.Do dzisiaj nie jestem w stanie oglądać jej zdjęć.Długowłosy, rudy Czaruś żył tylko cztery lata.Białaczkowe koty są najmilszymi stworzeniami pod słońcem, jakby chciały nadrobić to, że są pariasami kociego świata.Ja się już nie boję, białaczka wcale nie jest tak zaraźliwa jak się sądzi, wiem coś o tym, ale oczywiście nie wolno ryzykować.Testuję koty. Koty mam fantastyczne, rzadko jakieś ciekawie umaszczone, długowłose i dobrze, bo bardzo boję się takie ogłaszać, dzwonią wtedy głównie oszołomy.Moje koty żyją w stadzie, są socjalizowane, zadbane pod każdym względem, naprawdę.Utrzymuję kontakty z domkami, dostaję zdjęcia, ale większość moich kotów jest forumowa, mają swoje wątki na miau, więc czytam o nich na bieżąco.Ktoś kiedyś napisał, że powinna być osobna rasa kotów - kot stalowowolski.Miłe to.