leepa
Members-
Posts
820 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by leepa
-
a to ciekawe :D może ogólnie była przeciw, nie ważne co :P
-
Misurata? Jak tak to hodowla mojego pieska :D
-
Paulina nie musisz kończyć jakichś określonych studiów. A własnie że nie boli. Jak już mówiłam nie jestem pewna czy mój pies w ogóle to zauważył, chyba tak, ale na pewno nie bolało. To bardziej blokada umysłu. Człowiek boi się strzykawki więc rureczka wydaje się czyms koszmarnym. Tymczasem czymże to jest w porównaniu do wielkości naszego ciała? :D Nie demonizujmy. A chyba lepsze jedno "kuj" niż "bzykanie"(nie, nie to) przez parę chwil.
-
Dzisiaj spojrzałam na tatuaż mojego siedmiolatka. Jednak jest czytelny ale nie pewny. Szczególnie ostatnia cyferka. No i jak z ludźmi rozmawiam to w takim wieku juz trudno odczytać. Ale oczywiście że to kwestia tatuowania. [QUOTE]Tatuaż bardzo trudno wywabić[/QUOTE] Ja mówię o usunięciu :P Czyli wykroić skórę po prostu. Bo przecież wyjmowanie chipa też jest inwazyjne. Dla chcącego nic trudnego. Mojego psa chip nie bolał. A jest to mała rasa. W sumie prawie nie zauważył. To zalezy jak pies czuje ból...ale tatuowanie jest bolesne. [QUOTE]A szalejącemu, wielkiemu bydlakowi nie tylko się tatuażu nie sprawdzi, ale i chipa. Ten argument odpada[/QUOTE] Ale łatwiej bydlakowi przyłożyć czytnik w pobliżu karku niż go przewrócić i szukać w kłakach tatuażu, który może być jeszcze niezbyt czytelny.
-
Na tej stronie poniżej masz rysunki, które możesz powiększyć i na kolejnej też jest. [URL="http://www.strippingknives.com/grooming/schnauzertips_5.htm"]Schnauzer Grooming Page 5[/URL] Generalnie formuje się słupki pionowe. Łapy powinny wydawać się mocne ale tez proporcjonalne. Ostatnio jest tendencja do robienia dzwonów, pozostawia się wiecej łosa na dole przednich łap. Ale jeśli nie planujesz wystawiania możesz oczywiście strzyc jak się żywnie podoba.
-
No tak troszkę zaprzeczę. "Tatuaż odczytasz od razu " - Wielokrotnie słyszałam, że tatuaz znikł u psa w ciągu kilku miesiecy. Mój pies ma 7 lat ale już pare lat temu tatuaż stał się niewyraźny. Nie wiem czy da sie go rozczytać... chyba teraz byłby problem duży. Pare lat temu weterynarz miał z tymproblem było to na zasadzie że ja podałam nr tatuażu a weterynarza stwierdził "może faktycznie" ale był juz zamazany. Ponadto tatuaż zwykle jest w gąszczu włosów, ktore go zasłaniają :p Oczywiście zalezy od psa i miejsca. Ja mam sznaucera, tatuaż w pachwinie. Busz :D No i wyobraźmy sobie, że musimy szybko zidentyfikowac psa, a mamy wielgachne bydle, które nie da się dotknąć i nie wiemy gdzie jest tatuaż. Haha ! :D "chip może zostać usunięty" - podobnie jak tatuaż. chyba nawet łatwiej, bo wiemy gdzie jest i usuwamy tylko skórę. Ale no tatuaż to boli i zanika, jak nie w ciągu kilku miesięcy to po latach się rozmywa i w końcu staje nieczytelny. a chip jest bezbolesny i nie zniknie. I chyba taki pewniejszy.. Bo można psa pomazać czyms i powiedziec ze tatuaż, kto sie bedzie bawił w sprawdzanie :P Ale to już czepialstwo bo oszukiwac to można we wszystkim.
-
Trzeba widocznie bardziej stopniowo podejść a nie od razu czesać. Tzn. jesli ucieka na widok grzebienia to np. położyć go w miejscu gdzie pies bedzie musial przechodzic i nagradzac za przechodzenie obok, ignorowanie. Po pewnym czasie dotykac psa grzebieniem i na końcu dopiero czesać. Znaleźć nagrodę dla której pies zrobi wszystko i oczywiście nie oczekiwać że odczulanie zajmie jeden dzień :D to musi potrwać. Albo fryzjer niedobry albo suczka nadwrażliwa. No fryzjer na pewno nie ma tyle czasu zeby się "ciućkać" z każdym klientem. Łapę w dłoń, raz dwa trzy szczotką i tyle. Jeśli pies przyszedł tylko na podcięcie to powinien być wyczesany wcześniej bo inaczej fryzjer będzie szarpal za kołtuny i to będzie bolesne.
-
No mi sie kiedyś w kolezanka chwaliła że bedzie tatuować- dziewczyna w wieku licealnym i nowiutka w ZK. Także dla mnie nic nowego. Nie no tatuowanie to w ogóle bez sensu, średniowiecze, jakby chipów nie było.
-
Jak przekonać rodziców, by zgodzili się na adopcje psa ze schroniska?
leepa replied to Alba1986's topic in Organizacje
huhu, skąd ja to znam... na szczęście u mnie się po paru latach marudzenia udało uzyskac zwyciestwo.. do dziś matka nie może przeboleć :D No nie wiem. Myślę, że pewnie sie nie uda. Ale trzeba próbować. Musisz wiedzieć dlaczego twoja mama nie chce psa i spróbowac kontrargumentować, zeby jej pokazac jak bez sensu ma zdanie. Gorzej będzie z powodem nie chce bo nie lubię :P No niestety. Z mamami zwykle tak jest że jak się zaprą to żadne argumenty nie pomogą. Rozmawiaj. Ale nie bierz psa do domu i nie denerwuj dodatkowo. Masz zachecić do psa a nie zniechecić. A moze spróbuj trochę pod włos.. tzn. jesl wiesz ze jakaś rasa się podoba mamie, albo wiesz ze będzie lubiła małe puszyste pieseczki to weż ją na wystawę, albo zaproś znajomą do domu z psem który jest ładny i fajny. -
Owszem. Ale niektórzy będa nosić stołki i tez będą przecież działali w ZK :P A w ten sposób np. się nie nauczą za wiele. Także to takie niesprecyzowanie często bywa niesprawiedliwe i może niepotrzebne.
-
Z tym utrudnianiem sie zgodzę. Tzn. jesli komus bardzo zalezy to zaden problem prawda.. ale ja bym osobiście wolala zaplacić za kurs niż nosić stołki. Np. moja sytuacja. Mam psa 7 lat. Przez cały ten czas jeżdżę na wystawy, rozmawiam, czytam. Ale nie naleze do zwiazku bo właścicielem w papierkach jest mój ojciec. Nie widzę też np. powodu tego działania w związku. Bo na co mi to? Tzn. rozumiem że mnie to rozwija jezeli sobie odpowiednią fuchę załatwię, bo mogę też nosić stołki :P Ale to mi nie jest potrzebne do rozumienia rasy. Nie wszyscy sa zainteresowani hodowlą, sedziowaniem, wystawami. Kynologia nie ogranicza się do ZK i wystaw. Wielu miłośników psów nie lubi wystaw. Natomiast kursy w ZK są traktowane jako takie przygotowanie do skzolenia w kierunku sedziego.
-
[QUOTE]Jeżeli widzę, że po krótkowłosych ONkach rodzą się egzemplarze długowłose, a po długowłosych - wyłącznie długowłose, to stawiam hipotezę, że długosć włosa jest uwarunkowana recesywem. [/QUOTE] No i o tym własnie mówiłam. Masz rację. Ale ja mam "bardziejszą". Bo gdybyś nie znała teorii to bys nie powiedziała że uwarunkowana recesywem. Nie wiedziałabyś co to recesyw, co to gen. Hmmm owczarek nazywa się owczarek ! Najpierw teria musi być, takie dobre podstawy. Najpierw poznajesz zasady genetyki (bo po co się ten biedny naukowiec męczyl żebyś ty teraz na na nowo doświadczenia robiła i teorie snuła? to dziedzictwo pokoleń) i jak już je znasz to możesz przeprowadzic własnie to doswiadczenie że łączysz to z tym i wychodzi to i umiesz wyciagnać wniosek. Na nic mi zauważenie że suka wypluła ze swojego łona jakiegoś ślepego kluska kiedy ja nie wiem czy to pies, jaki to pies, a czemu taki, a co to za geny. żeby wyciągnąc wniosek trzeba doświadczenia i wiedzy. Btw. jajko pierwsze było. [QUOTE]Dlaczego mam płacić za studium kynologii, jeżeli tę samą - co najmniej - wiedzę wchłonę na bezpłatnym kursie asystenckim w ZK? [/QUOTE] tu się nie będe licytować bo to już nie w tym rzecz, ktoś chce płacić niech płaci, a jak nie to nie. Ale na studiach jest o agility, o strzyżeniu. Zajęcia praktyczne są. Na kursie chyba się nie biega na torze agility? No bo po co. Jakies tam róznice na pewno sa. Ale trzeba by poznac i to i to, żeby o tym mówić. Co do sedziów znajacych się na wszystkiich rasach, to uwazam, ze co do wszystkiego to do niczego. Kynologia jest za szeroka. Nie da się znać na wszystkich rasach. Można znac wzorce, dobre oko, ale specjalista sie nie będzie. Ale i takich trzeba. Ktos w bestach musi wybierać a tutaj intuicja chyba jest dobrym sedzią, szczególnie ze psy trafiają juz po pewnej selekcji. Kynologia jest bardzo szeroka tak jak wiele innych dziedzin wiedzy. No błagam no. Zwykłe studyjka teraz 3 lata zwykle trwają. Kim człowiek po tym jest? zdobywa ściezkę, wie w jakim ma iśc kierunku. Umie sobie znaleźc sam źródło wiedzy albo idzie na kolejne stopnie uniwersyteckie. Człowiek ktory skończył biologię przeciez nie zna się na wszystkich zagadnieniach dot. biologii ! Tylko uszczknął tej wiedzy. Zapytany o rasę psa, o ciekawą roślinę doniczkową zrobi tylko głupia minę. Często juz na poziomie wiedzy licealnej ich wiedza jest niedokłada. Nie raz przyłapałam nauczyciela, "bo w tej ksiązeczce psze pani jest inaczej jak pani mowi". Ale to były już na prawdę szczegółowe rzeczy. Także nie wymagajmy od studiów podyplomowych trwających rok jakiegoś czary mary. To zdobywanie wiedzy ogólnej na szczegółowy temat. Że tak się głupio wyraze :P Bo kynologia jest już takim zawężeniem mocnym, zawiera się w biologii, zoologi ...blablala. Co byście nie gadali- lepsze to niż nic. (tak tak, wiem że są kursy zk :P)
-
haha :D jaka inteligentna rozmowa rozkwitła :D Bo my wszyscy mamy rację bo najpierw trzeba jakiejkolwiek teorii, potem praktyki, potem doładować teorii wiedząc juz czego nie wiemy i znowu praktyka i jeszcze równolegle. Człowiek całe zycie się uczy. Bo zauważcie. Owszem - najpierw robimy doświadczenie, a potem wyciągamy wnioski... ALE zeby zrobic to doświadczenie trzeba wiedzieć jak ! Trzeba najpierw teorię. Najpierw muszę przeczytac że suka będzie miała jakies skurcze, jak cośtam to sie zaczyna poród i mam zrobić to i to, i jak już to ogarnę to mogę przystapić do krycia, odbierania porodu suki. Natomiast osoba, która odebrala 100 porodów będzie się nudziła na wykładach na ten temat. Chyba, że wcześniej nie zdobyła odpowiedniej wiedzy i te porodu źle odbierała albo wcale :P No to faktycznie przyjdzie się pouczyć i bedzie wielkie zdziwienie. Moim zdaniem jesli czlowiek bierze się za cokolwiek to powinien zdobyć wcześniej wiedze na ten temat. Najpierw czytam ksiażeczki i dowiaduję się co to pies oraz ucze się na błedach innych bo po co je powielać, a potem kupuje psa i ucze się jeszcze na nim i na wlasnych błędach, w trakcie sobie doczytuję bo mnie czymś zwierzyna zaskakuje. Ale im więcej wiem na poczatku tym mniej niespodzianek później. A dla mnie kynologia to nauka dla nauki. Tzn. mnie to fascynuje. Ja nie chce iśc na studia żeby miec z tego pieniądze. Ja chce iśc na studia żeby zdobyć wiedzę na ten temat. Czy hodowca czy nawet sędzia musi znać wszystkie rasy FCI ? Czy hodowca musi znać się na nie "swojej" rasie? Oczywiście że nie, to im się nie przyda. Wiedza dla wiedzy, fajnie by było wiedzieć bo prestiż, bo "a może akurat się przyda", bo lubię, bo mam taki kaprys. Kto z was zna szczegółowa budowe anatomiczną psa, hodowcy? Mało kto bo po co? Owszem, jak wiem to na pewno się w jakimś stopniu przyda, ale bez przesady. Nie będę tego psa kroić. Ilu hodowców zna genetykę? Mało który niestety ! Ale "jakoś to idzie". Ale nie ma wątpliwości ze taka wiedza podnosi kwalifikacje, czlowiek nie robi tego przypadkiem, wiadomo że wie co robi.
-
Haha :D Dokładnie. Po prostu jesli pies ma mieć jakieś kątowanie (żeby np. mógł szybko, sprawnie się poruszać, bez wysiłku, mieć dluzszy wykrok), a ma mniejszy kąt niż powinien to wtedy mówimy że ma slabe kątowanie, albo jak ma za duży to że ma zbyt mocne kątowanie albo jest przekątowany przód/tył. Bo zauważ, że jak noga ma większy kat, jest taka zlamana, a nie w linii prostej to ona dalej sięga. Natomiast np. chow-chow, czy ridgeback mają bardziej spionowane nogi (szczególnie na tylnych widać). I takie pieski nie mają tak szerokiego wykroku.
-
[QUOTE]Ale najpierw doświadczenie - potem wiedza. [/QUOTE] No nie mogę się z tym zgodzić. Sadzę, że najpierw wiedza,a potem na jej bazie doświadczenie. Ostatecznie w trakcie ale wtedy można popełnić wiele błędów. Dlaczego najpierw kazemy poczytać,a potem kupić psa? Dlaczego najpierw przeglądamy książki, rozmawiamy z ludźmi, a potem odbieramy poród? Najpierw trzeba zdobyć jakąś wiedzę, a potem ją rozwijać przez doświadczenie. Bo człowiek bez doświadczenia nie wie czego nie wie, co może go zaskoczyć. Myśle też że dobrze, ze dużo osób oblewa te egzaminy. Oczywiście nie nalezy popadać w skrajność, ale póki co... ilośc asystentów, sędziów jest zadowalająca, co do jakości możemy narzekać. Niech przechodzą najlepsi. No jesli chodzi o pracę to faktycznie. No bo taka osoba będzie miała wiedze ogólną. O wszystkich rasach się nie da po prostu wiedzieć wszystkiego(ale przeciez nie to musi mieć człowiek na celu). O wszystkich zagadnieniach związanych z psami też nie. Ta wiedza jest szeroka tak jak inne. Historia nie jest szeroka? Jest niepojęta! I taki przeciętny historyczek nie będzie mial po studiach gigantycznej wiedzy. Na studiach czlowiek raczej się ukierunkowuje, wie gdzie ma szukać, dostaje podwaliny do rozpoczęcia zdobywania doświadczenia. Lepiej w ten sposób jak wcale. Myslę że to dobry pomysł na rozwinięcie wiedzy i poznanie osob o podobnych zainteresowaniach. Niczego wiecej ja osobiście nie oczekuję.
-
Historyk, malarz? co roku tysiące takich kończy studia. Gdzie dla nich miejsce? Dla wybitnych owszem. Przeciętni będa malować obrazki za 50zł i sprzedawac na starym mieście, historycy będą prosić o możliwość uczenia dzeci w podstawówce. Doświadczenie bez wiedzy jest niczym. Mozna coś robic latami, a robić to źle. Ilu hodowców zna się na genetyce? Bardzo niewielu zna choćby podstawowe prawa. Ale oczywiście nic nie zastąpi rozmowy z odpowiendimi osobami. Tak jak w każdej innej dziedzinie.
-
A jakiej pracy oczekuje historyk, malarz? Mnie te studnia absolutnie nie obchodzą ze wzgl. na pracę.
-
aj tam (prawie)kazdy zaniedbany pies bezie dredziarzem... a może maszynka reczna?
-
No to wlasnie z tymi psami różnie jest. Mój ma świetny, twardy włos. A mogę mu bez problemu wloski centymetrowe, półcentymetrowe wyskubać. Myślę że na łyso żaden problem :P
-
uu FIP Rex dobry ! Mój pies zakroplony. wczoraj z lasu przyniósł 3 kleszcze(na podłodze) jeden martwy i jeden prawie martwy. Nic się nie wbiło.
-
i jak tam? ruszyło coś? bo tez jestem zaciekawiona... to sie dobywa w formie zjazdów weekendowych?
-
To zależy jak pies to odczuwa, pamietając także o tym, ze skóra się przyzwyczaja. No bo właśnie moim zdaniem, nie jest to tylko dla wyglądu psa. Ale myślę że chociaż 3-4 razy w roku by sie lekkie przeskubanie przydało.
-
Nie iwem jak jest w przypadku twojego psa ale wiem, ze u niektórych włos wychodzi cięzej.
-
A ja nie sadzę żeby chodziło tylko o wygląd psa. Przede wszystkim włos jest twardy- nie chłonie tak brudu i wilgoci, lepsza ochrona przed deszczem, śniegiem. Ponadto sznaucer to pies szorstkowłosy. Włos niewyrywany (a więc ten martwy) pozostaje, zabierając miejsce na rosnięcie nowemu, no i w związku z tym sierść rośnie cienka, matowa, nie można nazwac inaczej jak uposledzona. Ale no nie o nazewnictwo tu chodzi. Czytałam, że nietrymowanie może przyczyniać sie do świądu, podrażnień, a w skrajnych przypadkach zapalenia skóry. Nie słyszalam o konkretnym przypadku ale wydaje się to mieć sens. A i jeszcze jedno. Nie powinno się zaczynac skubania później jak w 5, ew. 6 miesiącu zycia psa. Tzn. zaszkodzić nie zaszkodzi, ale sierść juz nie bedzie taka super jakby mogła być.
-
Zgadzam się. to czesty blad. Pies potrafi być na prawde denerwujący jak tak marudzi ale TRZEBA go mimo wszystko przetrzymać, jak tego nie zrobisz to będzie tylko gorzej. Nie ma lepszego sposobu. Pies nie może być silniejszy psychicznie od ciebie, jesli jest to niedobrze.