-
Posts
4276 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by an1a
-
poczekaj na transport i jedź, lepiej żeby wet to zobaczył. Cięcie jednak jest i przy poruszaniu się rana może się rozchodzić i kiepsko goić.
-
[quote name='zerduszko']Jakiś ten tekst znajomy, prawie jak "on się chce tylko przywitać" :eviltong: Jak lab skacze na około drugiego, to jest głupi, a jak TTb warczy na, to się chce tylko przywitać. Ale tak to już jest: każda myszka swój ogonek chwali. Stawiam stówę, że w tamten pies zaatakował by finalnie mojego. Już teraz wiem czemu ona tak nienawidzi takich psów, sie witać nie umieją :eviltong: Laby ją drażnią na potęgę, ale TTB to wprowadzają w stan ostrej furii. Mają szczęście, że ona taka mała :eviltong:[/quote] Kwestia tego, czy właściciel jest tym szczęśliwym posiadaczem mózgu i nie pozwala na takie powitania, jeśli ktoś sobie tego nie życzy. Po to jest smycz, żeby psa na niej trzymać. A do mnie czy mojego psa jeszcze nigdy bull nie podszedł bez smyczy. Zresztą jakby się takiego puściło luzem to od razu byłby publiczny lincz :mad: Z tego co zauważyłam w parkach właściciele labów rzadko używają smyczy.
-
[quote name='karjo2']Marrla, stalo sie, w obecnosci pozostalych dwoch psow, sunia mogla nie czuc sie bezpiecznie. A moze warto by pomyslec o sterylce OBU sun, majac jeszcze w komplecie psa i wszystkie biegajace razem? Poza tym, na zdjeciach Tina wyglada na mala sunke, a jesli tatusiem byl Maks, to troche spory w porownaniu do Tiny :roll:[/quote] Przyłączę się do propozycji... Widziałam w Twojej galerii, że Tina miała już szczeniaki...
-
Mój miał tylko atak głodu na haju, następnego dnia nie chciał jeść. Zaczęło go boleć, nie podawałam żadnych leków p/bólowych i był na szczęście spokojny. A.. no i jeszcze napad agresji po założeniu kołnierza :D To było piękne, dobrze, że wyhamował przed moją ręką, bo byłabym inwalidą teraz :) [QUOTE]Z psem prędzej po schodach, z suką ciętą tradycyjnie bym nie schodziła - będzie rozciągać brzuszek i nie będzie to miłe.[/QUOTE] z suką już jest gorzej, u mojego to były 3 szwy, więc prawie nic.
-
mój załatwił się zaraz po wyjściu od weta, więc miałam spokój ze spacerami, najgorszy był jego wielki głód, dobierał się do szafki w której stoi karma. Najważniejsze, żeby nie "rozciągać" za bardzo psa na schodach :) schodziłam schodek po schodku, pies blisko nogi i nie było problemu, ruch jak przy normalnym chodzeniu. Też od kogoś słyszałam, żeby psa znosić, ale mój waży ok 45kg a ja Pudzianem nie jestem :)
-
[quote name='Blow']A swoją drogą, naczytałam się już jakie laby są głupie, tępe bo by tylko leciały do każdego i wszystko kochały(dosłownie i w przenośni:diabloti: ) To może ja mojego w lesie przywiążę? Jak myślicie?:loveu:[/quote] To moda robi z psów "głupie", jakby właściciele uczyli psa od początku jak się zachowywać nie mieli by problemów. I mnie nie obchodzi czy to jest lab, husky (też modny), czy york. Nie chcę, żeby podłaziły mi do psa i pakowały się prosto w zęby. Do właścicieli niestety prośby nie docierają i uważają, że jeśli ich pies jest nastawiony do wszystkiego przyjaźnie, może sobie chodzić luzem. I tu popełniają błąd, bo nie każdy pies lubi taką wylewność, potraktuje zębami a później "uraz" do końca życia "bo taki pies go pogryzł". Mój pies jest aspołeczny, kijek jest jego, nie chce zapoznawać się z nowymi psami, a krzyczenie za lecącym do mojego psem "nie podchodź bo cię pogoni" rozśmiesza mnie do łez :)
-
[quote name='Rinuś'][B][I]Do pewnego momentu Brutus pozwalał zabierać sobie zabawki i kije,ale ostatnio jak tylko jakiś nieznajomy pies się zbliży to od razu pokazuje zęby i zaczyna warczeć...szczerze mówiąc to nie wiem czym to jest spowodowane...ot tak zaczął bronić swoich skarbów..[/I][/B][/quote] Mój pokazywał od gluta, nie było zabawy jak on miał patyk i o to pożarł się z beaglem jak miał ze 4 miesiące. Od tamtej pory nie przepadały za sobą a pan dreptał za mną przez kolejne 2 lata twierdząc, że pieski się pobawią :eviltong: kiedyś za mną przeszedł ze 3 lub 4 ulice z nadzieją, że gdzieś puszczę psa :)
-
[quote name='ania K.']Też się bardzo boję tego usypiania:placz: Dziewczymy a czy po zabiegu można schodzić z psem po schodach?[/quote] Ze swoim schodziłam codziennie z 3 piętra, ale na miękkiej obroży i przytrzymywałam go trochę, żeby za szybko nie schodził. Raz za bardzo się rozpędził i pisnął ;)
-
[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Szczerze mówiąc nie wiem, co by z psa zostało, bo mój straszy nawet psy, które dobrze zna, a dobierają mu się do jego zdobyczy. :roll: Taki trochę mniejszy kuzyn dobermana :diabloti:[/quote] Eee ćwiczę ze swoim odwoływanie jak ma zęby na tyłku uciekającej kluski :diabloti: przyznam, że dość dobrze nam to idzie, uciekają z zadami w całości :) [QUOTE]Generalnie , to moje świnie są zupełnie wyłączone jak gramy w piłkę , świat zewnętrzny nie istnieje :cool3: mogą sobie psy , koty , dzieci i nawet rybki biegać.[/QUOTE] mój też jest wyłączony, ale jak mu taki uradowany piesek podbiega i uważa patyk za wspólny, traci nerwy :)
-
mojego korciło jak był jeszcze pod wpływem leków, później ból go uspokoił i nie ruszał. Ale też kombinowałam z kołnierzem, majtkami i kagańcem.
-
mój miał goło, ale każdy wet robi inaczej :)
-
fajnie że wszystko w porządku :) teraz będzie już z górki :)
-
Amstaff PAKO z padaczką, odszedł za TM :(
an1a replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Odchamcie mojego sierściucha to mogę się zabullić po sufit :evil_lol: -
[QUOTE] Nie przepadam za bullowatymi. Przyznaję uczciwie - boję się ich.[/QUOTE] szczerze przyznam, że też się czasem boję pomimo tego, że uwielbiam ttb. Ale to chyba ze względu na właścicieli... Ostatnio jakiś młody ast zeżarłby jakiegoś małego pieska, ale smyczy nie starczyło, a panna prowadziła asta na całej długości smyczy. [QUOTE]Czy to moja wina, że laby mi psują cała robotę?![/QUOTE] mi niestety też, chociaż dobrze o tyle, że ćwiczę z psem odwołanie jak ma już zęby na innym psie... ostatnio rzuciłam swojemu patyk, a zza pleców wybiegł mi lab i do mojego po patyk... przegięcie. A właściciele bez wyobraźni.
-
[QUOTE]zawsze będzie przy mnie TTB. No, ewentualnie dog kanaryjski...[/QUOTE] oooo właśnie :D o to chodzi :) mi się podobał ostatnio tekst mojej mamy: ja to się boję tych amstaffów, przerażają mnie... i wiecie jaki one mają uścisk?? 3 TONY!!!!!!! :) Zbyłam to milczeniem, niech sobie myślą, przynajmniej w przyszłości będą u mnie siedzieć na baczność :D
-
[quote name='Vectra']TTB - terrier typu bull a gdzie mieszkasz ? może jakoś kiedyś mu spojrzę w oczy.Ale , że niby co ? rzucić się ma czy przestraszyć ? Dla moich psów to norma patrzenie im w oczy.[/quote] Praga Pn., pracuję nad tym, żeby nie zapętlał się w agresji, bo takie spojrzenie uważa za prowokację. Muszę go nauczyć, że ma też inne wyjście z takiej sytuacji - odwrócenie wzroku. Dla mojego normą jest, jeśli ja patrzę, czy TZ, ale obca osoba to zniewaga.. [QUOTE] Vectra wydaje mi się, że tu chodziło o patrzenie z podziwem ;-)...[/QUOTE] tak na pewno :D podziwianie jego pięknych bursztynowych oczek :D kolejnym etapem szkolenia jest dotykanie przez obce osoby :P [QUOTE] No a TTB to faktycznie wspaniałe psiaki - kiedyś będę takiego miała, jeszcze zobaczycie...[/QUOTE] mnie los pokarał egoistycznym parszywkiem, ale później ttb na 100% :)
-
[QUOTE][B]Szukam kogoś z Warszawy, kto mógłby popatrzeć się na mojego psa :P [/B]an1a , a może jaśniej ? w sensie jak popatrzeć ? [/QUOTE] Popatrzeć.. popatrzeć :) stanąć naprzeciwko mojego psa i bezczelnie patrzeć mu w oczy :) [QUOTE][B][I]Wiele psów tak robi i to nie jest cechą charakterystyczną Labradorów...[/I][/B] [B][I]To ja nie wiem skąd Wy takie laby macie wokół siebie[/I][/B][/QUOTE] szczerze? bo co 2-3 pies spotykany przeze mnie w parku to lab :) A niektórzy właściciele są tak samo serdeczni jak ich psy. Nie wiem, może jestem aspołeczna, mój pies ma to po mnie, ale nie cierpi podbiegających psów i o zgrozo! zbyt pewnych siebie. Toleruje tylko psy uległe, na innych od razu siada. Ja wiem że labki mają taką przyjacielską naturę, ale wychodzę z założenia, że ich właściciele nie zdają sobie sprawy z tego, że inny pies może ich pupilowi zrobić poważną krzywdę. [QUOTE]Ja już pisałam gdzieś ;-) że nawet nie umiem się bawić z innymi psami.Bo są dla mnie za kruche - fizycznie ale i psychicznie.[/QUOTE] ja ostatnio prawie zrobiłam krzywdę suce mojej koleżanki, bo chciałam ją troszkę pchnąć :D
-
[quote name='Rinuś'][B][I]Zależy co rozumiesz przez słowa podporządkowanego.Mój np jak inny pies "sapie" to najpierw stara się to obrócić w zabawę,jak nie daje rady to nie da sobie dmuchać w kaszę i pokazuje ząbki,ale żeby jako pierwszy sam się rzucał na psa żeby go podporządkować sobie to nigdy się z tym nie spotkałam.[/I][/B][/quote] Nawet nie chodzi o rzucanie się, ale po chwili kładzie łapę na grzbiecie mojego. Widać, że mój sztywny, lab próbuje "po dobroci" delikatnie położyć łapę i jest atak.
-
Mój strasznie uwielbia jak skacze po nim suka staffika :) staje zawsze jak głupek i się cieszy, a ona zatacza kółka i odbija się 4 łapami. A co do labków... niestety większość właścicieli nie wykorzystuje ich potencjału i efekt jest taki, że chodzą w kolcach, między sobą bawią się super. Ale z tego co widzę i inni piszą wpieniają inne psy... I to nawet już nie chodzi o właściciela, tylko wylewną naturę labradora. A zresztą.. ktoś kiedyś widział podporządkowanego laba? Wszystkie, które do tej pory spotkałam próbowały swoich sił i były brutalnie sprowadzane do parteru przez mojego psa. Jak obok każdego psa może przejść spokojnie, to na widok laba szaleje...
-
Amstaff PAKO z padaczką, odszedł za TM :(
an1a replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
będzie nas dwie :eviltong: -
tak, pogryzł mix pita z mastiffem ;)
-
Amstaff PAKO z padaczką, odszedł za TM :(
an1a replied to doddy's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
jest piękny.. :loveu: czemu los mnie pokarał takim niemiłym parszywkiem, który nie lubi innych psów :shake: -
[quote name='waga109']Łatwo jest powiedzieć "przed wyjściem wymęcz go". Tylko, że niektórzy muszą wyjśc do pracy. Ja narazie nie pracuję, ale nie mogę rano go męczyć, bo po przebudzeniu Tomuś jest pobudzony, a ja muszę wyjść po zakupy. Nikt tego za mnie nie zrobi. Wychodzenie na klatkę na 1 min lub mniej jest dziwne, bo sąsiedzi pomyslą że zgłupiałam do reszty.[/quote] Tak jak pani Zofia napisała, wystarczy wstać wcześniej. To jest szczeniak i zaraz po przebudzeniu powinien wyjść na spacer. Jeśli nie pracujesz możesz przestawić trochę rozkład dnia i dostosować go do psa... Ja siedziałam na klatce schodowej, sąsiedzi widzieli. Wytłumaczyłam po co ta szopka i później sami mi mówili czy pies wył, czy siedział spokojnie. Teraz latam po parkach i robię z siebie głupka, bo proszę ludzi o patrzenie się psu w oczy. Szczerze powiem, że mało mnie obchodzi to, co ludzie pomyślą czy powiedzą, najważniejsze, żeby psu było dobrze ;)
-
moim zdaniem warto zrobić, niż (odpukać) później wyrzucać sobie, że się nie zrobiło. swojemu robiłam tylko krew.
-
U mnie jest pewna skrajność... ludzie raczej do pracy nie chodzą 3/4 na emeryturze. Wprowadziliśmy się w środę i czwartek pies wył. Już wszyscy wiedzieli, że ktoś się wprowadził :) ale spotkałam się z wyrozumiałością, pani mnie zaczepiła i powiedziała, że pies strasznie płakał. Przeprosiłam, powiedziałam, że dopiero się wprowadziliśmy i nowe miejsce, jest trochę przestraszony. Nie było żadnego problemu. Najlepiej zadał mi pytanie kilka miesięcy temu facet z piętra niżej (jakiś dziwny): czemu ten pies szczeka? I to też nie przy TZ, tylko jak szłam sama bez psa. Odpowiedziałam, że jest psem i pewnie dlatego :P Dodam, że mój pies szczeka góra kilka razy w tygodniu i to są pojedyncze szczeknięcia :)