-
Posts
4276 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by an1a
-
Weci których spotkałam ze swoim psem trzęśli się ze strachu... Pobieranie krwi do badania: wychodzi młoda wetka, popatrzyła wielkimi oczami na mojego psa, zbladła i uciekła do gabinetu. Musieliśmy czekać 10 minut aż jej kolega skończy wizytę i pobierze mojemu psu krew... Do tej przychodni jeździliśmy od dłuższego czasu. Rozumiem, że można się wystraszyć, czuć respekt, czy nie ufać psu. Za każdym razem wszystkie zabiegi były przeprowadzane bez żadnych problemów. Pies niezadowolony, burczy, ale nic więcej nie zrobi. Chyba jakoś mu brzuch naście razy oglądali jak miał problemy z alergią... Druga sytuacja: chipowanie, wychodzi młoda wetka (znowu): - AAAaaaaaa jaki on wielki i ucieka aż się za nią kurzy... Inni podchodzą jak do jeża.... Najlepszy tekst: pani mu przytrzyma łeb, a pan z tyłu (szczepienie p/wściekliźnie).
-
SZCZENIAKI NIE PRZEŻYJĄ W AZYLU. Cała trójka już w nowych domach ! :-)
an1a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Ona jest cudowna :) Więcej zdjęć poproszę :D -
[QUOTE]Nigdy bym sie nie odwazyla karcic psa za warczenie czy agresje ![/QUOTE] To co zrobić? Nagrodzić czy zignorować jeśli już takie zachowanie miało miejsce? Zaznaczam, że dla mojego psa ignorowanie jest bardzo dobre - cieszy się, że mu na coś pozwalam, a zachowania agresywne są samonagradzające się. [quote]Ty widocznie nie wiesz co to agresor skoro moglas psa za to karcic :shake:[/quote]Próbuję Ci od samego początku powiedzieć, że psy są różne. Jedno to kwestia wychowania, socjalizacji, a drugie to geny. [quote]odwrocil sie w moim kierunku i ma mnie warczal i mnie ostrzegal - nic Ci to nie mowi ??[/quote]Nigdy nie miałam sytuacji, w której mój pies na mnie warknął ostrzegawczo w momencie jak coś innego na niego działa, a ja go hamuję. Taka różnica. Nigdy się nie odwinął. Zrobił to tylko raz jak był szczeniakiem i więcej razy nie spróbował. [quote]unikac nie pozadanych sytuacji[/quote]Czyli co dokładnie? Nie wychodzić z nim nawet na spacery bo się stresuje? A może lepiej pokazać jasno co wolno, a czego nie? Wtedy pies nie musi sam myśleć co zrobić w danej sytuacji? [quote]MOJ TO CZARNY TERIER[/quote]A mój to mieszanka nie wiadomo czego, wywalony z samochodu w wieku 3 miesięcy, męczony (a bardziej katowany) przez dzieci i bity przez dorosłych ;) [quote]Teraz mam psa ktory bawi sie z grupa psow , jest bardzo mi posluszny.[/quote]Mój pies jest z tych których inne psy nie interesują jeśli chodzi o zabawę.
-
[QUOTE]S- nie warczy... S sie nie jezy .. S popiskuje i zacheca do podejcia... po czym bylby kociol.... [/QUOTE] Mój w przypadku psów robi to samo, w stosunku do ludzi jest już inaczej. Są postępy, zrobiła się przytulanka, sam podchodzi do (kiedyś w jego mniemaniu) obcych osób i doprasza się o głaskanie. Gorzej jak jakiś (...) psuje pracę w kontaktach z ludźmi obcymi i próbuje mi dźgać psa przez płot nożem. [QUOTE]Zycie z "ostrym psem" to pasmo steresu... koncentacji co daje wynik stersowania psa.... i odwrotnie.[/QUOTE] Ale ludziom to się podoba - wieszanie psa na smyczy, bo agresywny, nagradzanie go za takie zachowania i chwalenie się dookoła "kogo on nie pogonił".
-
[QUOTE]Birma warczy głównie... jak się bawi :-D... i to tak potrafi wtedy warczeć, że aż ludzie potrafią się bać[/QUOTE] Ja to rozumiem, co pies to różny sposób komunikowania, mój pies też warczał podczas zabawy i ludzie zabierali swoje psy z krzykiem, że mój pies jest agresywny. Mój warczał tylko na osoby bliskie, czy jak ktoś podchodził i stanął w pewnej odległości. Wtedy warczał. Przy bliskim kontakcie jedynym znakiem ostrzegawczym było chwilowe spięcie. W stosunku do szczeniaków w domu też na początku chciał strzelać od razu zębami. Z czasem nauczył się, że wystarczy wejść na łóżko (jedyne miejsce do którego nie mają dostępu), jeśli nie chce mieć z nimi kontaktu.
-
Iwona - co do warczenia, wszystko ładnie i pięknie, pies ostrzega itp. Nie jestem za tym, żeby bez obejrzenia psa dawać złote rady. Napisali dobrze: większość psów. Nie znaczy, że wszystkie. Mi też się wydawało, że pies warczy, bo ostrzega. Normalny pewnie tak, pies po przejściach - różnie bywa. Mój był ostro karcony za warczenie, przyzwalanie na to doprowadzało do chorych sytuacji, w których pies non stop warczał, bo w jego mniemaniu mógł. Później ataki, bo przecież jak może warczeć i sam załatwia sprawy, może też ugryźć. A teraz? Znajomi naprawdę są znajomymi, nie ma podziału na tych którzy z nim mieszkają i obcych. Psa z problemem agresji powinien zobaczyć specjalista. Rady dawane przez internet mogą narobić kłopotów.
-
[quote name='bonsai_88']Groźby były pod adresem twojej własności... jakby mówił, że ci mieszkanie spali [groził twojemu mieszkaniu nie tobie ;)] to byś poszła na policję, prawda?[/quote] Niestety w tym kraju pies nie jest jakąś wielką wartością i leją na to w dużych miastach, a czego oczekiwać po wsi... Cała praca, szkolenie, tyle godzin poszło się..... przejść. Nero startuje do każdego niższego faceta w czapce z daszkiem. Jechałam z nim teraz, dobrze, że był na lince. Stał taki posturą podobny do tego dziada. Nero go zauważył już z daleka i chciał go upolować.
-
Groźby były tylko pod adresem psów, facet straszy policją i myśliwym bo ma takich sąsiadów. Jest podobno z W-wy tylko tu siedzi większość roku. Pojeździć w W-wie po komendach i sądach mogę :D My z nim próbowaliśmy grzecznie, ale sam przyszedł guza szukać. Wszyscy myśleli, że już pojechaliśmy stąd, dziad widział tylko mnie, nie wiedział, że na tarasie siedzi jeszcze TZ i jego mama. Dlatego tak zaczął odwalać. [QUOTE]Wydaje mi sie, ze jesli "bedziesz dawac sobie w kasze dmuchac" to bedzie dziad chodzil i rozpowiadal, jaki to on mocny jest, co to on zrobił.[/QUOTE] Tu już byli tacy mocni i sprawy były rozwiązywane na bieżąco. Próbował być mocny, ale nie wiedział, że na działce jest więcej osób.
-
[quote name='akodirka']Jesli zlekcewaza to skargi pisac, a jesli to nie pomoze to skargi pisac i byc upierdliwym i nieodpuszczac policji :diabloti: . Watpie, czy agresja przyniosla by jakis pozytywny skutek, wydaje sie mi, ze przez to by był jeszcze gorszy. Ponoc agresja rodzi agresje...[/quote] Tu jest dziura zabita dechami, wszyscy się znają łącznie z policją. Dla nich zabicie czy zrobienie krzywdy zwierzęciu nie jest czymś nadzwyczajnym. Pisząc o tej agresji - przynajmniej by się bali, cwaniakują cały czas, na zasadzie "miastowi przyjechali i trzeba im pokazać". Nic nikomu nie robimy, a gula skacze, bo quad'em do sklepu jeździmy, najgorsze, że jeszcze z psem który się słucha...
-
Na pewno nie jest za późno, mogę zgłosić tylko co dalej? Zleją sprawę i tylko najeżdżę się w tą i z powrotem po komendach. Taki typ człowieka, najlepiej bramę otworzyć, jeszcze psem poszczuć i posłać kilka wiązanek. Wtedy pewnie by jeszcze dzień dobry mówił. Jak się robi wszystko na rękę innym, zaczynają się pretensje.
-
[quote name='karja']o matko:crazyeye: ludzie są nienormalni:shake: ja bym chyba zdjela psu kaganiec niech sam sie z panem roprawi:evil_lol: albo chociaz troche faceta postraszyć[/quote] I później mieć przez dziada problemy? On się z tego śmiał jak mu powiedziałam, że mogę zaraz psa przyprowadzić bez kagańca i jestem ciekawa czy będzie tak tym nożem wywijał. Powiedział, że tylko na to czeka, że skończy nam się wychodzenie z tym psem (?). Jeszcze nas policją straszył i myśliwym, który zastrzeli psa. Pomijam fakt, że Nero jest zawsze w kagańcu i łapany na smycz jak jest taka potrzeba.
-
Sytuacja z dzisiaj... siedzimy na działce, z daleka widać 2 starsze osoby, TZ poszedł furtkę zamknąć, żeby żaden pies nie wyleciał. Nero był w kagańcu, drugi pies na tarasie. Zaczęły szczekać, ludzie przechodzą, facet go woła... Wołam Nera, żeby odszedł od płotu i przestał się wydzierać. Patrzę, a ten facet czymś go dźga po pysku, pies wpieniony, odwołałam i wyszłam do faceta. Myślałam, że jakiś patyk, pytam się czy chce mieć zaraz ten kijek w pewnym miejscu, a ten do mnie, że to nie patyk tylko nóż i go pokazuje....... Mnie zatkało i błogosławię to, że Nero miał kaganiec, dziad nie mógł zmieścić ostrza między kratkami. Była niemiła wymiana zdań, później TZ się dołączył. Dym z samego rana. I jak mam normalnego psa wychować??????
-
[quote name='zerduszko']A ile tak już robisz?? I jakie efekty?? Od razu napiszę, ze jak dla mnie to efektów nie masz. Dla m,nie szarpanie psa na zwykłej obroży jest bez sensu.[/quote] Jak dla mnie wsadzanie szczeniaka na kolce dlatego że ciągnie, jest trochę za wcześnie. Mój ma bardzo często smakołyki głęboko, woli nagradzanie słowne.
-
[QUOTE]Może nie dotyczy , to wszystkich agresywnych psów , ale ja często obserwowałam takie zjawisko i nadal obserwuje ... że to pan nakręca psa , całkiem nieświadomie[/QUOTE] Dość powszechny widok, najlepszy jest właściciel mniejszego psa przeciągający go po chodniku, żeby przypadkiem nasze psy się nie przywitały... I teraz pytanie: jak wychować psa po przejściach w takim otoczeniu? "Agresorów" atakujących od tyłu, czy kurdupli skaczących na kark psu kilka razy większemu? Z chorobą lokomocyjną, wylewaniem z siebie litrów śliny i awersją do samochodu sobie poradziliśmy. Trochę czasu to zajęło, wiele krótkich przejażdżek, pozytywne kojarzenie itp. - zajęło ponad 2 lata. Silne emocje związane z wywaleniem z samochodu.
-
SZCZENIAKI NIE PRZEŻYJĄ W AZYLU. Cała trójka już w nowych domach ! :-)
an1a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Ja jej zrobiłam kleik - wszystko rozgotowane i podziałało - dużo mniej i lepsze kupy. Ale te jajka cały czas szkodzą, trzeba jeszcze odrobaczyć i koopka będzie lepsza. Wcześniej też dawałam im tylko ryż+kurczak. Mój pies podłapał coś po ostatnim tymczasie i wyglądało to kiepsko na każdym spacerze. 2 buraki i ząbek czosnku załatwił sprawę ;) polecam przy psach dorosłych lubiących buraki :) [QUOTE]Za to lubi dywany[/QUOTE] Dlatego u mnie dywan jest zwinięty :D -
SZCZENIAKI NIE PRZEŻYJĄ W AZYLU. Cała trójka już w nowych domach ! :-)
an1a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Kupy niestety są nieciekawe, robali brak, były jajka. Wet mi mówił, że w przypadku jajek konieczne jest odrobaczanie co 2 tygodnie aż do skutku. Niestety z jajkami jest większy problem niż z robalami, które po prostu się wybije... Jak były jeszcze u mnie dostały Vetaminth(?), to jest mocniejsze niż Drontal. Co do menu - na suchą karmę obraziły się po 1 dniu, dawałam puszki Animondy, ale nie podobały mi się kupki, które po podaniu ryż+kurczak+marchewka jakoś się unormowały. -
[quote name='kredka']ja też jeżdże z psiakiem quadem :) tzn.on biegnie a ja jadę :) uh...moja sunia to uwielbia...w lesie puszczam ją bez smyczy ale na drodze zapinam ją bo boje się że wpadnie pod samochód... jakiego masz quada? bo ja mam osiemdziesiątke :) 80/h wyciągnie...Abra biegnie nawet 60/h :))[/quote] Ja ze swoim klockiem dopiero zaczęłam, uwielbia startować z miejsca, ale też nie chcę go od razu przeciążać :) tutaj jest chyba 250, powyżej 100km/h jeszcze nie odważyliśmy się jechać ;) [QUOTE]Ja wole nie uzywac flexi. Pusio sie do niej nie nadaje, za bardzo nie lubi innych psow, nie chce ryzykowac ze cos sie stanie, zwlaszcza ze wazy tylko 14 kilo a startuje do mozliwie jak najwiekszych :shake:. Mam go 4 lata i jego przekonania sa takie ze spacer bez ciagniecia sie na smyczy to spacer niewazny, wiec jakby na 8 metrach pociagnal, to bym sie pieknie wylazanila...[/QUOTE] To już jest kwestia pracy z psem, mój waży 45kg i jak był młodszy miał w głębokim poważaniu to, że jestem na drugim końcu smyczy. Mój pech jak się zamyśliłam/zagapiłam i nie zdążyłam zareagować przed nim ;) Wczoraj wieczorem wpadł nam na działkę piesek w poszukiwaniu jedzenia. Zastanawiam się nad przejściem się do jego właściciela i uświadomieniu, że pies tej wielkości je więcej niż im się wydaje... Z głodu podszedł prawie Nerowi pod pysk.
-
[quote name='Rinuś'][B][I]łał jeździsz na quadzie z psem ? :crazyeye: extra :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/I][/B][/quote] Ponad 50km/h na rowerze nie rozwinę a on tak lubi :eviltong:
-
Uroki coraz większej ilości działkowiczów... Robię Nerowi treningi - biegi przy quadzie, po lesie, drodze itp. Droga we wsi, po obu stronach domy, z daleka widzę starszego faceta z goldenem. Psa wyhamowałam, wzięłam na smycz i jadę powoli (Nero oczywiście w kagańcu). Facet idzie wprost na mnie, psa nie zawołał. Wyłączyłam quad, pytam się czy pies. Odpowiedź - tak, pies. Idzie dalej. - Może pan odwołać psa? - Właśnie to robię. - Czy to nowa telepatyczna metoda? Czy może pan odwołać swojego psa? - Ale po co? (rozmowa z głupim...) - Pies podszedł, Nero się przywitał na swój sposób. Pan już bierze swojego psa na smycz.
-
ONka i siedmioro szczeniąt. WSZYSTKIE W NOWYCH DOMKACH ! HAPPY END !
an1a replied to ZUZANNA11's topic in Już w nowym domu
[quote name='zulugula'] Nie wiem, czy Ania1 też ma dług wobec weta. Chyba szczepiła też maluszka.[/quote] Mały dług miałam w pracy, ale już zapłacone ;) -
Chyba agresja jest najgorsza na tle innych problemów i jest największym problemem. Co robicie jak warczy na psy czy dziecko?
-
Ja nie rozumiem właścicieli podbiegających psów jak mówią "a niech go pogoni, nauczy się wreszcie". Szkoda, że nie zastanowili się czy chcę, żeby mój pies tamtego pogonił, a druga sprawa: jak mój pies zrobi tamtemu krzywdę będą dalej chętni do stosowania takich metod? Później ich pies będzie agresywny ze strachu, a oni będą ludziom opowiadać, że "taki jeden go pogonił"...
-
SZCZENIAKI NIE PRZEŻYJĄ W AZYLU. Cała trójka już w nowych domach ! :-)
an1a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
13 sierpnia? -
SZCZENIAKI NIE PRZEŻYJĄ W AZYLU. Cała trójka już w nowych domach ! :-)
an1a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Niestety bonsai_88 podała mi zły numer, też próbowałam. Trzeba szukać innego transportu. Trochę niepoważnie... -
SZCZENIAKI NIE PRZEŻYJĄ W AZYLU. Cała trójka już w nowych domach ! :-)
an1a replied to Rybc!a's topic in Już w nowym domu
Kopiowałam wam ten numer, który mi napisała....