-
Posts
6677 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Selenga
-
Sorry, że się wtrącam, ale może Misiowi by ulżyło jakbyś go nakryła mokrym prześcieradłem? Ja tak schładzam mojego staruszka Guziczka i wygląda na zadowolonego.
-
Okazało się, że ogromna część zdjęć robionych przez Zosię ocalała i udało się uzyskać dostęp do nich. Dzięki temu powstała strona internetowa, galeria, z tymi zdjęciami. Głownie są to zdjęcia zwierzaków, w których ratowanie Zosia się angażowała. Gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć albo znaleźć zdjęcia "swojego" zwierzaka, to adres galerii: http://zdomaniewska.egonet.pl/ To jeszcze nie są wszystkie zdjęcia, w sumie jest ich ok. 50 GB i prawie wszystkie są w wysokiej rozdzielczości, więc ich przystosowanie do wyświetlania w sieci trochę trwa, ale albumy będą sukcesywnie uzupełniane.
-
Może na początku było łatwiej, teraz jak się wszyscy tam przenieśli, to jest to samo co tutaj, zwłaszcza jeśli zwierzak jest już bezpieczny i zdrowy. Polubić i ewentualnie udostępnić - tak, proszę bardzo. Ale pieniądze - nie, bo "przecież jest tyle zwierzaków umierających, skatowanych, że im trzeba w pierwszej kolejności pomóc".
-
Z tym FB to wcale nie jest tak fajnie jak się wydaje. Niby więcej osób tam się przewija, ale na wątkach pomocowych zwykle są to te same osoby i na dodatek jak się spróbuje bliżej zakolegować, to się okazuje, że zdecydowana większość ma swoje nicki na dogo albo na miau... Wydarzenie dla Ergo na FB jest, każda wiadomość na jego temat jest stąd natychmiast kopiowana na FB. W opisie jest podany numer konta Murki, ale ani Aga ani Murka chyba żadnych wpłat z FB nie odnotowały (chyba, że coś przeoczyłam). Bazarek na FB też raczej wielkim powodzeniem się nie cieszył, zebrane środki były porównywalne z tymi, które uzyskujemy z bazarków na dogo. Niby potencjalnie jest tam więcej ludzi, ale w praktyce nawet jeśli ktoś się zainteresuje, to udostępni znajomym i uznaje, że swoje zrobił. Na bardzo chore zwierzaki, na ratowanie życia - tak, tu FB się sprawdza bardzo dobrze, ale na hotelowanie zdrowego psa, to już tak łatwo nie jest... Mam w tej chwili rozgrzebane dwa projekty dla klientów i terminy mnie gonią, ale niedługo będzie koniec, a potem wakacje kiedy jest zastój w interesach, więc będę miała trochę czau i zrobię bazarki na dogo i na FB. Zrobię też na miau obiecany bazarek na twoje koty - fanty już mam, tylko czasu na zrobienie zdjęć i opisów brakuje.
-
Wilczur Borys PROSI O WSZELKĄ POMOC W SZUKANIU DOMU
Selenga replied to wanda szostek's topic in Już w nowym domu
Na prośbę Wandzi wstawiam, aktualne (z kwietnia) zdjęcia Borysa. I jeszcze dla wszystkich, którzy wspierają Borysa tu i na FB: -
MINGO ZA TM...:((( DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA POMOC...
Selenga replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
No to jednak trochę nie w porządku - powinny być informacje o psiaku na wątku... Nawet jeśli nikt się nie zgłasza chętny, to chociaż dobrze by było wiedzieć jak się Minguś czuje... Adopcje staruszków są trudne niestety. -
MINGO ZA TM...:((( DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA POMOC...
Selenga replied to Zofija's topic in Już w nowym domu
Czy przypadkiem nie za długo trwa cisza na tym wątku??? Jakieś wieści??? -
Ufff, udało się w końcu zakończyć bazarek na Facebooku. Może i większe pieniądze z facebookowych bazarków się uzyskuje, ale wyegzekwowanie wpłat jest bez porównania trudniejsze niż na dogo... Z bazarku wpłynęło 586 zł, ale niestety 118 zł musieliśmy oddać Poczcie Polskiej, tak więc na konto Agnieszki przelałam dzisiaj 468 zł
-
Ja niestety na bazarku facebookowym nie mogę się doprosić jeszcze dwóch wpłat :( Ale za to na dogomaniackim wszystkie fanty zapłacone i dostarczone. Szczegóły wpłat na wątku bazarku, ale ponieważ jolantina zrezygnowała ze zwrotu kosztów przesyłek przeznaczając tę kwotę dla Ergo, ostatecznie z bazarku uzbierało się 116,30 zł - DZIĘKUJEMY :) Zaokrąglam tę kwotę do 120 zł i dzisiaj przelewam pieniądze na konto AgaG Aga, jak pieniądze wpłyną potwierdź proszę na wątku bazarkowym żeby można było bazarek zamknąć oficjalnie.
-
Wellington, nie będę ciągnęła tematu dalej, bo wiem czym to się kończy :) Napiszę tylko, że mam prawie 50-letni staż w działalności społecznej i na prawdę niejedno widziałam. Pracowałam z prezesami fundacji, którzy wszystko co mieli przeznaczali na cele statutowe i nawet ich mieszkanie było azylem dla ludzi w potrzebie. I współpracowałam z takimi, którzy sobie wille budowali za fundacyjne pieniądze. Ci pierwsi odeszli od pracy społecznej z powodu wypalenia, tymi drugimi w końcu zajął się prokurator. Nikt nie działa w próżni, na pustyni - jeśli gra nieuczciwie, otoczenie to widzi i prawda w końcu wychodzi na jaw. W dwóch przypadkach prokuratura wszczęła sprawę zawiadomiona przez odpowiednie ministerstwo czyli właśnie organ kontrolny.
-
W sprawie psiaków z daliowej OTOZ ANIMALS z Krosna podrzucił mi takie info: "Padło wiele pytań o dwa psy, które były widoczne w materiałach telewizyjnych. Dowiedzieliśmy się, że jeden z psów jest u sąsiadów, natomiast suczka jest u babci z dziećmi ze względu, że była ona ofiarowana im przez nieżyjącego ojczyma i jest bardzo z nimi zżyta. Dzisiaj Pan z Krakowa dostarczył dwie budy dla tych psiaków." To jest fragment z większego materiału, z portalu krośnieńskiego: http://krosno112.pl/index.php/aktualnosci/pozary/item/586-nowe-informacje-w-sprawie-pomocy-dla-rodzenstwa-z-daliowej
-
Kochana, problem w tym, że my akceptujemy te działania, które NAM są potrzebne :) Zgłosiłaś Ergo do organizacji i spodziewałaś się, że zareagują. Ja zgłosiłam Ergo do drugiej organizacji i spodziewałam się tego samego. Żadna z nich palcem nie kiwnęła w jego sprawie, no może przesadzam - ta do której ja pisałam i ich potem molestowałam odpisała na smsa zwyczajnie mnie spławiając i odkładając sprawę na za kilka dni. Ty się wkurzyłaś, ja się wkurzyłam, dziewczyny się wkurzyły i zrobiły to co naszym zdaniem powinny zrobić te organizacje - zabrały psa. No właśnie - zabrały... Happy Garden ma długi u Murki i pewnie nie tylko u niej - gdzie mieli zabrać psa? Stowarzyszenie do którego ja zgłaszałam też ma długi w hotelach - gdzie mieli zabrać psa? Happy Garden na Ergo pieniędzy z gminy nie dostanie, bo on nie z ich gminy. Drugie stowarzyszenie zarejestrowane w Tarnobrzegu - to samo. Skąd wziąć pieniądze? Czy inna gmina da? czy mają takie ustalenia? Nie zrozum mnie źle - ja ich nie usprawiedliwiam, wkurzyli mnie tak samo jak ciebie i resztę. Moim zdaniem mogli chociaż sprawdzić i postraszyć kobietę. Ale wbrew pozorom nam jest znacznie łatwiej skutecznie organizować pomoc chociaż to się wydaje nieprawdopodobne. My angażujemy natychmiast swoje własne pieniądze i ewentualnie potem je odzyskujemy - oni tego zrobić nie mogą. Odzyskujemy pieniądze robiąc bazarki tu i na Facebooku - oni jako organizacja tego zrobić nie mogą, bo to podpada pod działalność gospodarczą, a tego im nie wolno, chyba że mają specjalne zezwolenie - muszą się z kimś dogadać, żeby taki bazarek zrobił na siebie i pieniądze przelał jako darowiznę. Jeżeli nie odzyskamy wszystkich wyłożonych pieniędzy, możemy machnąć ręką i pogodzić się ze stratą - oni tego nie mogą, ich budżet MUSI się bilansować. Możemy organizować pomoc dla zwierzaka w oparciu o niezarejestrowane DT, bo tak jest taniej - oni tego nie mogą, bo muszą mieć faktury. Jeżeli taka organizacja liczy 2-3 osoby, pracujące zawodowo i mające rodziny, a przy tym ma mały budżet bo nie może czy nie umie pozyskać sponsorów, to co jej pozostaje? Albo się rozwiązać, albo prowadzić taką działalność na jaką jest w stanie sobie pozwolić czasowo i finansowo - na przykład prowadząc działania edukacyjne. Nie bez powodu ten portal nosi nazwę dogoMANIA - my sobie możemy na to pozwolić, bo to jest nasza MANIA, organizacje nie mogą - przepisy państwowe to skutecznie ograniczają, organizacja nie może mieć MANII, musi się kierować rachunkiem ekonomicznym. Oczywiście istnieje problem "kosztów własnych" - różne dziwne rzeczy można tam wrzucić i dlatego muszą być faktury, żeby można było sprawdzić czy np. fundacja zużywa pieniądze na paliwo żeby jeździć na interwencje czy na prywatne wycieczki prezesa. Ale nie oszukujmy się - my też mamy koszty własne i ponosimy je do takiej wysokości na jaką nas stać, jeśli tę granicę przekroczymy ucierpią i nasze rodziny i zwierzaki którym pomagamy. Stara jestem i nie jestem naiwna jakby mogło wynikać z moich przemyśleń :) Mam pełną świadomość, że w stowarzyszeniach dzieją się różne dziwne rzeczy - współpracowałam z kilkoma ludzkimi fundacjami i kilkoma prozwierzęcymi, napatrzyłam się. Między innymi dlatego nie jestem działaczką żadnej i tylko dla jednej stale pracuję (ale to fundacja harcerska, trzyma się zasad) :) Tym niemniej staram się nie oceniać ich działań jeśli ich dobrze nie znam i nie znam warunków w jakich pracują. Z jednym wyjątkiem - jeśli działacze w kontaktach z otoczeniem wykazują się zwyczajnym chamstwem :)
-
Pewnie wam się to nie spodoba, ale nie do końca się z wami zgadzam :) Wiem oczywiście, że są "organizacje", które zwyczajnie oszukują i dość długo udaje im się to bezkarnie. Wiem też, że są też takie, które tym różnią się od zbieraczek, że jako fundacje zbierają kasę od ludzi czego zwykła zbieraczka robić nie może. Są też takie, których szefostwo nie wie co to jest elementarna kultura i poziom chamstwa jaki prezentują przechodzi ludzkie pojęcie. To są patologie, ale moim zdaniem nie jest to norma. Moim zdaniem zdecydowana większość organizacji działa po prostu odpowiedzialnie - pomaga w takim zakresie w jakim pozwalają im posiadane środki. Jeżeli maja kasę na utrzymanie i leczenie 3 zwierzaków, to pomagają 3 zwierzakom, jeśli stać ich na 10, to pomagają 10-ciu... Wzięcie pod opiekę kolejnego zwierzaka oznacza zaciągnięcie długu, następny powiększa dług i tak dalej, aż do momentu kiedy trzeba zwinąć organizację i spłacać dług z własnego majątku przez kilka lat kosztem rodziny... Na dodatek tak zwane środowisko zniszczy każdego, kto działa inaczej niż ono sobie wyobraża, że działać się powinno, chociaż nikt odgórnych przepisów nigdy nie ustalił. Przykłady? Proszę bardzo. Żeby mieć do dyspozycji dużo środków, które umożliwią objęcie opieką dużej ilości podopiecznych, trzeba się mocno nachodzić i nażebrać, nawiązać kontakty, odbyć setki spotkań żeby pozyskać sponsorów. To wymaga czasu. Jak się pracuje zawodowo (w dzisiejszych czasach to rzadko jest 8 godzin), ma rodzinę i pracuje społecznie to czasu fizycznie nie ma, doba ma tylko 24 godziny i nic się z tym zrobić nie da. Ale jak się zrezygnuje z pracy zawodowej i przejdzie na etat w organizacji to czasu na pozyskanie pieniędzy jest znacznie więcej, tylko środowisko podnosi krzyk, że się żeruje na krzywdzie podopiecznych, bo pieniądze nie idą na zwierzaki a na utrzymanie działaczy. Działacze mają żyć powietrzem i mieszkać pod gołym niebem - cała kasa na podopiecznych.... Można oszczędzić czas a jednocześnie pozyskiwać dość łatwo pieniądze, tak jak to robią stowarzyszenia w innych krajach - oddają podopiecznych do adopcji odpłatnie, według komercyjnych stawek, co jest zresztą zgodne z obowiązującymi tam przepisami. U nas nie do pomyślenia, no bo jak można SPRZEDAWAĆ podopiecznych? Hańba! Jasne - lepiej żebrać i zaciągać długi, bo przecież za utrzymanie i leczenie zapłacić trzeba, a skoro od adoptujących nie oczekujemy zwrotu kosztów, to skądś te pieniądze trzeba wziąć. A zagraniczne organizacje to samo zło, bo oni SPRZEDAJĄ podopiecznych i robią w ten sposób kasę. Że dzięki tej kasie tamtejsze schroniska to Hiltony w porównaniu z naszymi i jeszcze im wystarcza na inwestowanie w nasze najgorsze, to już nikomu do głowy nie przychodzi. Nasza organizacja która bierze pod opiekę kilkadziesiąt zwierząt (które bez pomocy by zginęły zresztą) i zaciąga kilkadziesiąt tysięcy długu jest w naszych oczach porządną organizacją, zwłaszcza jeśli nie pozwala na wywóz swoich podopiecznych za granicę... Tak samo porządną organizacją jest taka, która będzie walczyła do upadłego o życie każdego chorego czy starego psa mimo, że nie ma na to środków i ciągnie na długach bo nie nadąża z żebraniem, albo jest w tym żebraniu mało skuteczna z różnych powodów. Nawet wtedy, kiedy rokowania są złe, a leczenie koszmarnie drogie a co za tym idzie długi co raz większe... A jeśli przypadkiem taka organizacja potrafi na najcięższe przypadki zdobyć pieniądze, bo podopieczny jest medialny a ludzie życzliwi, to taka organizacja będzie konsekwentnie niszczona, bo się na nieszczęściu dorabia i może zechcieć wydać zgromadzone pieniądze nie tylko na tego konkretnego podopiecznego, ale na inne zwierzaki w potrzebie, co jest niedopuszczalnym skandalem. Nie jest też prawdą, że organizacje nie są kontrolowane. Są i to bardzo dokładnie - z konta stowarzyszenia nie wolno wydać ani złotówki bez faktury, nie wolno też wypłacać i przekazywać gotówki - to są przepisy państwowe i kontrole wydatków są bardzo szczegółowe. Sama miałam ostatnio problem w "ludzkiej" fundacji, która użyczyła konta do zbiórki pieniędzy, które docelowo miały być przekazane do Tanzanii, a przelew bankowy nie wchodził w grę, bo opłaty pochłonęłyby znaczną część zebranych pieniędzy - gdybyśmy wiedziały jakie będą z tym problemy, to mocno byśmy się zastanowiły nad użyczeniem konta. Oczywiście osoby nieuczciwe znajdą sposób żeby ukraść pieniądze, ale jedna osoba jest bez szans, to musi być grupa oszustów wystawiających lewe faktury czy podpisujących fałszywe umowy, a to prędzej czy później wychodzi na jaw i w sprawę wkracza prokurator. Mnie na prawdę bardzo przeszkadza powszechny u nas zwyczaj oceniania cudzych działań pod kątem własnych przekonań. Jeśli ktoś uważa, że ślepe mioty należy usypiać, to każdy kto nie uśpi ślepego miotu będzie zły i będzie niszczony choćby poza tym uratował setki zwierzaków. To samo jeśli ktoś uważa, że przekazanie zwierzaka za granicę jest złe, nawet wtedy jeśli temu zwierzakowi w tamtejszym schronisku zapewnią bez porównania lepsze warunki - osoba, która przekazała będzie niszczona do skutku. A już próba sprzedania podopiecznego to samobójstwo praktycznie, nawet jeśli opłata będzie tylko pokryciem poniesionych kosztów. Jesteśmy bardzo zamożnym środowiskiem skoro każde inne pieniądze niż wyżebrane zasługują na pogardę. Może dlatego właśnie jesteśmy w stanie udzielić tak niewielkiej pomocy w tym morzu potrzeb.
-
To na pewno też :) Jak się wrzuci na FB wydarzenie " Zbieramy kasę na utrzymanie psów z gospodarstwa, gdzie matka zginęła ratując dzieci" to ruch tam będzie jak na Marszałkowskiej w godzinach szczytu ;) Ale napisali mi też, że dostali wiele maili w tej sprawie i pewnie się boją, że jak się sprawą nie zajmą, to będzie wrzask na całą Polskę - facebook to jednak potęga :)
-
To Beskid Niski, znam ten teren. Daliowa to duża wieś, na pewno ktoś w pobliżu mieszka i może zaopiekuje się psami. Dzieci zostały zabrane do babci, do Jaślisk, to niedaleko Daliowej, siedziba gminy. Ale o ile wiem, to wolontariuszy dogomaniackich na tym terenie nie ma. Organizacje prozwierzęce najbliżej są w Krośnie chyba - tam są trzy stowarzyszenia. Te psy są medialne bo tragedia też jest medialna - może dzięki temu któraś z organizacji się nimi zaopiekuje...