-
Posts
3750 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by lolka
-
okolice Zgorzelca-zabAczcie tę kudłatą piekność. ma dom
lolka replied to wtatara's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lidan']A czy ta pani odzywała się w ogóle po Twoim powrocie? Może ona nadal w szpitalu albo dochodzi do siebie? Wydawała się być tak napalona na Dredulkę :cool3: I zepsuła Dredulce allegro uniemożliwiając innym zobaczenie tej ślicznej suczki :mad: Jeśli masz do niej adres mailowy to ja na Twoim miejscu wysłałabym za kilka dni krótką wiadomość, bez ponaglania, tylko z pytaniem o zdrowie i czy nadal jest zainteresowana adopcja niuni ;) A co :diabloti:[/quote] dzwoniłam do niej w piątek albo sobotę, już nie pamiętam dokładnie no i miała się ze mną kontaktować dzisiaj.wysłałam tez maila i również bez odpowiedzi...........poczekam jeszcze spokojnie ze dwa dni i zadzwonię..........najgorsze że powtarza się scenariusz, im dłużej piasek jest u mnie tym większa będzie moja rozpacz po rozstaniu, jakoś nie moge sie tego nauczyc ani uodpornić -
okolice Zgorzelca-zabAczcie tę kudłatą piekność. ma dom
lolka replied to wtatara's topic in Już w nowym domu
[quote name='żuraw']co słychać u pięknotki:loveu:[/quote] a pieknotka to mega pupilo lizus:eviltong:........tylko kolanka, całusy i przytulanki dostała dziś klapsa za ganianie kota i raptem się okazało że umie podawać łapki i takie tam małe sztuczki:evil_lol: tylko martwi mnie że ta babeczka co ją chciała się nie odzywa...........ja już nie chce do niej dzwonic aby czasem nie było jakiejś presji poczekam jeszcze kilka dni i jak się nie odezwie to szukamy dalej domku:shake: -
[quote name='Lidan']Jak można wydać komukolwiek chorego psa psa :shake: Czy nie można tych pracowników zastąpić kimś innym? Przecież oni więcej szkody robią niż pomagają :angryy: W ogóle to może szef powinien wyraźnie zaznaczyć, że bez jego wiedzy i zgody nie wolno byłoby wydawać psów. Czekam na efekty rozmowy Marioli z nowymi właścicielami maluszka.[/quote] maluszek zostaje u tych ludzi, nie chcą go oddawać..........zajmą się też jego leczeniem całe szczęście jak się okazało Mariola zna tych ludzi i za nich ręczy .........jest tam trójka dzieci od 13 do 16 lat i wszyscy są nim zachwyceni..........a mały już umie to wykorzystać:evil_lol:...dobrze się ta cała niefortunna historia skończyła, tylko szkoda osoby w niemczech, która z tego co zrozumiałam już czekała na małego
-
[quote name='Poker']byłam u dr Kiełbowicza. Powiedział co następuje: 1. Biszkopt nie był u niego operowany. 2.Leki dostawał od niego tylko te,które zapisał na kartce dla Was 3.Zdjęcia ma w komputerze,ale ma zepsuty sprzęt i nie może ich przegrać,ale i tak to niczego nie zmieni,ponieważ nie może się zmienić. 4.Dalsze podawanie dotychczasowych leków bez kontroli może zaszkodzić psu. 5.Napisał mi po łacinie rozpoznanie,które należy pokazać kolejnemu wetowi. To jest to rozpoznanie:UVEITIS, KERATITIS PIGMENTOSA,VASCULARISATIO , AUTOAGRESIVA ???[/quote] hmm to może nie była operacja ale na pewno nie banalny zabieg......to on nie pamięta że mu do oczu sterydy wstrzykiwał?? szkoda że nie powiedział co mu tam dokładnie wstrzyknął czyli mamy tylko nazwę choroby i listę lekarstw jakie dostaje dziękuj Ci bardzo za pomoc i przepraszam za kłopot
-
[quote name='mrófffcia']oni jaja se robią? czy poprostu są tak bardzo niekompetentni :angryy:[/quote] no niestety, kierownik chory w domu to hulaj dusza tam jest kilku pracowników i tylko dwie osoby widać że kochają te psiaki, naprawdę się starają, Dominika to nawet w wolny dzień potrafi przyjechać i pomóc.....kierownik również kochany ale niestety teraz chory a i tak normalnie to większość czasu lata po urzędach, sądach itp
-
[quote name='AgaiTheta']Super, że boksia ma dom :) Czy możemy ogłaszać tą starszą bokserkę i na kogo namiary?[/quote] w środę lub w czwartek będę w schroo to ustałe wszystko co wiadomo na temat boksi, jej nr, ile ma lat, jak trafiła do schronu ..........inaczej sie nie połapiemy a na schrosniskowych pracowników w kontaktach nie ma co liczyć, tym bardziej po dzisiejszym numerze jaki wywineli kompletnie im nie ufam:angryy: jeden pracownik wydał dziś facetowi z gabinetu weta połamanego i posrubowanego szczeniaczka nie informując człowieka co mu dolega i jakiego leczenia wymaga....mało tego on był juz zarezerwowanay i miał w weekend jechac od niemiec:angryy: całe szczęscie ustaliłysmy adres i wieczorkiem Mariola jedzie do faceta na rozmowę w razie "w" zabierze go facetowi
-
[quote name='Poker']to pod wieczór zadziałam i dam znać.Powołam się na Ciebie,bo jest "Twój", z którego on jest schroniska w papierach? I jakie są papiery,bo Kiełbowicz może pisac na kompie wizyty i wtedy musi je wydrukować.[/quote] schronisko w Dłuzynie Górnej ........chodzi głownie o papiery z diagnozą choroby, nazwa zastosowanej kuracji sterydowej, przepisane leki, wydruk zdjęć jego oczu, oraz choć odręcznie napisane jak ma być prowadzona kuracja............niby dziewczyny miały podane jakie stosuje leki i jaki miał zabieg jednak Joanna kiepsko czyta po polsku a i nasze tłumaczenie mogło byc nieczytelne
-
[quote name='mrófffcia']Dzięki Gosia za adres :) teraz prośba do Lolki żeby mi podała adres kliniki i wszystkie potrzebne dane do obebrania papierów:) bo mój przyjaciel może je odebrać tylko musi wedzieć gdzie i kiedy :)[/quote] dr kiełbowicz wroclaw, karłowicza 36 (zalesie) 071 3483958 , przyjmuje w poniedziłaki, srody i piątki od 16 do 18, ponoc jest jeszcze uchwytny w jakiejś katedrze ale nie mam pojęcia gdzie:roll: ni cholery nie mogę się do niego dodzwonić, niestety nie mam jego komórki a boje się że jak ktoś przyjdzie to nie będzie chciał wydać tych papierów bez wcześniejszego uzgodnienia w razie "W" jak go nie złapię i znajdzie się ktoś kto by tam podskoczył należny powiedzieć że one są potrzebne gdyż znaleźliśmy dla biszkopta rodzinę w niemczech która chce zaadoptowac psa i chce sie zapoznac z jego chorobą...lepiej nie mówic że istnieje opcja zmiany weta na tym etapie bo jeszcze sie obrazi:roll: pies jest u niego zapisany jako schrosniskowy pies biszkopt, jednak w ewidencji widnieją moje dane: Agnieszka olejnik sienkiewicza27/7, Leśna podaj prosze swój telefon to jak uda mi się złapac dr to zadzwonie aby to potwierdzić
-
Aga, mam adres Shawnee, wiec wysle do niej niemiecka poczta dokumenty Biszkopta. Tylko musisz mi je jakos podrzucic......:roll: Gosia tylko, że my tych dokumentów nie mamy.........jak Kasia była we wrocku to dr nie było...........w piątek jak była kolejna szansa odebrania to tez nie udało mi się z nim skontaktować teraz nawet jak go złapie to nie ma kto tych papiórów odebrać....no doopa blada:roll: a szczeniorek jedzie w piątek do niemiec dzięki Joannie:loveu:
-
[quote name='mrófffcia']ja mam znajomą prawniczkę może coś dałoby się wykąbinować i znaleźć na drania :angryy: ale jakbym lepiej sprawe znała pogadałabym z nią w środe już.... bo naprawde nie można tak zwierząt męczyć one strasznie cierpią....im jest dom potrzebny i ciągły kontakt z ludzmi... a co warunków w schronisku i tak mają je w miarę dobre jak na schronisko i pewnie lepsze niż te w których były...[/quote] mróffcia ja nie znam szczegółów...jestem w tej materii kompletny laik, myślę że trzeba by było z kierownikiem pogadać.......ale wiesz co to nie teraz, bo niestety na dniach rozstrzygnie się sytuacja schroniska....nie chciałam nic pisać bo ani nie jestem upowazniona ani nie znam szczegółów.....ale może tfu tfu zdarzyc sie coś tragicznego i ktoś przypadkowy lub jakaś firma może przejąc schoo.....własnie jest przeprowadzany kolejny(co trzyletni) przetarg na prowadzenie schrosnika i jest niewesoło:look3:
-
[quote name='mrófffcia']szkoda ich :-( psychikę da się jeszcze naprostować ale nie w takich warunkach :shake: nie ma szans.... szkoda że faceta nie można złamać za żadną cene nie chce sprzedać czy teraz nie może ich ruszyć? bo może jakieś bazarki by się zorganizowało żeby zebrać jak największą ilość pieniędzy na nie?[/quote] mróffcia ale tu niestety nie ma na co zbierać:-(..........one nie mogą opuścić schroniska....to jest bardzo skomplikowana sprawa, sam kierownik mówił, że już brakuje mu sił na kolejne rozprawy, ten sk...... się wiecznie dowołuje, zakłada schronisku sprawy i tak w kółko......a sunie po kolei umierają:placz: dostają dobre jedzonko, mają pojedyncze w miare wygodne boksy, chodza na spacerki.......co można wiecej robić w takiej sytuacji????? jak juz mówiłam było kilka osób co chcieli je kupic, najpierw odmawiał, potem dawał zaporowe ceny a teraz nawet nie może ich sprzedac bo sprawy w bezustannym toku
-
[quote name='mrófffcia']prawda nawet chciała się bawić fakt że uciekła na chwilkę do budy ale zaraz wyszła i znowu aż skakała i zaczepiała... szkoda suki a właściciela powinno sie pozbawić praw opieki nad nimi! a jakie były powody że psy trafiły do schronu? lolka jak widać przeskakują jak Ty to robisz?[/quote] facet prowadził pseudohodowlę i trzymał je w straszliwych warunkach ..........mam znajomą, która kupiła od niego sunie kilka lat temu, i jak pojechała po psa to dostała zawału na widok warunków tych psów....do tego stopnia to ją przeraziło, że zaczęła szukać po znajomych chetnych którzy by wykupiły resztę szczeniaków a te sunie sa kochane, zupełnie nie agresywne.........jedynie wycofane i z totalnie złamaną psychiką
-
[quote name='Toffina']tak właśnie myślałam, ze kiedyś było ich więcej... straszne, wiadać ze sie męczą w tych warunkach:-( a chyba takie z nich cani corso jak mastify:eviltong: ta jedna pręgowana to wcześniej bała sie z budy wyjrzec, a ostatnio nawet sie osmieliła i zaczeła nas zapraszac do zabawy...[/quote] no kurcze jeśli mówimy o tych samych to rodowodowe cc
-
[quote name='Toffina']z tego co zauważyłam jest łagodny i... lubi jabłka:lol: Jeszcze jedna sprawa, tzn pytanie bo tak nie do końca załapałam o co chodzi z tymi dwiema mastifkami jedna jasno brązowa, druga pręgowana, podobno sa agresywne i nie sa do adopcji, ale jakoś nie zauważyłam u nich oznak agresji...:roll: to prawda?[/quote] mastiffki? hm a nie chodzi czasem o cane corso? bo jeśli tak to niestety są to psy nie do adopcji, sprawa sadowa z jego właścicielem ciągnie się już z dwa lata i dziad nie chce się zrzec do nich praw.........ludzie chcieli je nawet wykupic od faceta jednak ten sk...... :angryy: nie chce ich równiez sprzedac.........ich było 5 jednak 3 nie wytrzymały warunków w schroo u umarły:placz:.........tragiczna aytuacja:shake: a dredula to juz u mnie w domu, w nastepnym tygodniu odbiera ją babeczka z gdańska jesli chodzi o regulamin schroo to nigdy nie wnikałam w szczególy, pieski zabiera się za opłata, dorosłe 40-50 , szczeniaki 20 o ile dobrze panmietam, nie ma żadnych umów, po prostu wypisują wydanie psa i tyle:roll: o bernusiu nic nie wiem......dowiem sie wszystko na jego temat w poniedziałek
-
o mamo jaki on wypielęgnowany:crazyeye: że tez w naszym schroo psiaki nie wyglądają tak pięknie........macie tam na etacie jakiegoś stylistę?:evil_lol:
-
dziewczyny znacie kogoś sensownego od bernardynów...........mamy takiego bidula, wychudzony z biegunką siedzi w izolatce............jest bardzo duży i mimo swojej nędzy nieziemsko silny:crazyeye:, pracownik nie mógł go dosłownie utrzymać [IMG]http://images36.fotosik.pl/30/40d46060984eeb50med.jpg[/IMG] [IMG]http://images34.fotosik.pl/398/b004b4a44feecefdmed.jpg[/IMG]
-
okolice Zgorzelca-zabAczcie tę kudłatą piekność. ma dom
lolka replied to wtatara's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lidan']Na pysiu specjalnie się nie zmieniła, no poza tym kucykiem :cool2: Sterta futra na ziemi mówi wszystko :lol: Porządnie się napracowałyście :lol!: No i wreszcie się Dredulka wybiegała :Dog_run: A co u tego potrąconego przez samochód i operowanego wczoraj maluszka?[/quote] maluszek miał popękane łopatki i ma założone śruby.....wrócił jednak do schroo i siedzi w ciepłym gabinecie weta, jednak sam jak palec:-(..........w piątek niuniuś jedzie do niemiec, dzieki Joannie....bardzo ją prosiłam żeby zabrali malucha i zgodzili się ............jednak spokój ducha bede miała jak juz go tam nie będzie, jesli stanie sie inaczej i w tygodniu babeczka przyjedzie po dredule to go zabiorę TZ w ramach podlizu próbuje przekupic dredule ona jednak ma go w nosie......wogóle nie zwraca nie niego uwagi:diabloti:, mądra dziewczynka -
okolice Zgorzelca-zabAczcie tę kudłatą piekność. ma dom
lolka replied to wtatara's topic in Już w nowym domu
o mamo co ta dredula musiała przeżywać w schroo, ona przecież typowy kanapowiec jest.......nie ma opcji aby położyła się na podłodze, tylko foteliki, kanapa, moje kolana, a najlepiej to jakbym ją wiecznie nosiła na rekach z wywalonymi kołami do góry dzis było obcinanko......2 godziny ja dreczyłysmy, musiałam jej dac tabsy na uspienie.....najpierw było troche paniki jednak potem lusesita stwierdziła że to nie takie straszne........nie chciałysmy jej obcinac na krotko więc wyglada jak drapak, tu placek tam placek:evil_lol: w tej chwili dredula załapała etap odsypiania stresów.......spi, spi i spi dzis tez pierwszy raz pusciłam ja luzem na łące, widok był przezabawny, kicała jak zając, tylko podskakujące uszy było jej widac i latajacy w kółko ogon......niesamowita była ta radość a tu dredula i jej kłakony [IMG]http://images31.fotosik.pl/400/202273fbe77a7b4bmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images33.fotosik.pl/405/da75d6d2ce701aaamed.jpg[/IMG] [IMG]http://images24.fotosik.pl/295/e65dbea8998974eamed.jpg[/IMG] -
[quote name='OLUTKA55']Lalunia zjadła kolacyjkę była na spacerku w tej chwili lezy na kanapie tam gdzie jej miejsce:loveu:[/quote] cudownie:loveu::loveu: Kasia była dziś u mnie pomóc mi poobcinać dredule i non stop opowiadała o laluni........ płakała za nią całą noc , mimo tesknoty bardzo jest szczęsliwa,że niunia trafiła do tak cudownego domku
-
okolice Zgorzelca-zabAczcie tę kudłatą piekność. ma dom
lolka replied to wtatara's topic in Już w nowym domu
a tak wogóle to dredula gotuje się u mnie w mieszkaniu, musiałam pootwierać wszystkie okna......... siedzę w polarze,w pantalonach i mam czerwonego z zimna nosa ale przynajmniej lalunia już nie dyszy z gorąca -
okolice Zgorzelca-zabAczcie tę kudłatą piekność. ma dom
lolka replied to wtatara's topic in Już w nowym domu
[quote name='Lidan']Nie wiem czy aniołek ale napewno słodkie maleństwo :loveu: Czy już coś wiadomo o przebiegu operacji? Skończyła się już?[/quote] nie wiem wet miał do mnie dzwonić po akcji i tak czekałam jak głupia aż zaczęłam się zastanawiać czy to aby ja nie miałam dzwonić, no pogubiłam się dziś kompletnie .......... teraz to już za późno, zadzwonię jutro raniutko szczeniorek prawdopodobnie w piątek pojedzie do niemiec:multi: aby to stało się faktem idę dziś o północy do lasu, rozpalę ognisko, przykleję sobie do nosa brodawkę, powieszę na szyi talizman z kłaka dreduli i do switu będę odprawiać czary aby tak się stało:evil_lol: -
[quote name='Shawnee']jaka lapa jest złamana i kiedy piotr jego bende operować? a to samiec albo sunja? lolka czy w schronisku jest jesze taka suka jak dredula? to znaczy taka mala i mloda? Karina mosze 4 psiaki sabrac, bez dredule to tylko mamy 3... Pan Kula jesze nic niewie (napisalam ze wesme dredule, biszkopta i innego samca).[/quote] szczeniak to samiec........ma złamaną przednią lewą łapkę a dokładnie pogruchotaną łopatkę, operację miał dziś a może jeszcze trwa, śrubowanie kości ..........jutro rano będę wszystko wiedziała jest taka jedna mała kudłata sunia podobna do jamnika długowłosego, siedzi w izolatce z kołnierzem, nie wiem ale przypuszczam że jest po sterylizacji to jej fotka, niezbyt wyraźna ale sunia sliczna i do tego łagodna, typ kanapowca [IMG]http://images40.fotosik.pl/30/3e4b7f65cc8617a6m.jpg[/IMG]