-
Posts
15120 -
Joined
-
Last visited
-
Days Won
1
Everything posted by Charly
-
Elbląg - zagłodzona i pobita Dusza - w domu jak marzenie!
Charly replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
no jak to nie "gościna"? mamy całą szafę pełną herbatników z caritasu. przez pierwsze miesiące były hitem dnia! -
Elbląg - zagłodzona i pobita Dusza - w domu jak marzenie!
Charly replied to AgaiTheta's topic in Już w nowym domu
dokladnie Aga, a ile przy tym mięsiwa, kiełbach schodzi i jajek od biednych kur itp. zlikwidować i iśc na spacer ze zwierzakami. dziś przed kościołem na Starówce rozpalono ognisko na potrzeby liturgii oczywiście. takie coś tez jest fajne. święta bez garów z ogniskiem i spacerem:lol: -
nie wiem kto to pisał, ale chciałam to skorygowac- Dragon nie nadaje się na stróża- on ni eszczeka na ludzi. czasem tam sobie szczeknie- ale nie na ludzi- nie będzie stróżował! on jest przyjaznym lub obojętnym psem. generalnie z zachowania ( i nie tylko) przypomina mi psy północy. może mieszkac na zewnątrz, bo ma wspaniałą sierść, ale wszytko musi być szczelnei ogrodzone, w przeciwnym wypadku po prostu nawieje.
-
no wiesz może i tak. tylko kto wezmie małego, tlustego pseudoratlerka;) o niezrównoważonym charakterze i będzie go szkolił....[Taki ONek, kaukaz np. "ma prawo" takim byc;) ( a nie jest), ale tłusty kurdupelek po kastracji?] Mam nadzieję, ze jednak tak się stanie. w koncu szufel zębaty tez do domu idzie:)
-
ugryzł i osikał to jeszcze ujdzie. on czasem wpada w furię. byl jakoś 2 tyg. w domu. po tym czasie ludzie (dorosli) nie chca już więcej zadnego psa-tak im dał popalic. Od rana dnia drugiego nagle wielka zmiana: nie mogli wejsc na wlasne podworko, nie mogli przekroczyc progu wlasnego domu, nie mogli zblizyc się do niego, by go nakarmić. taki sobie Tołdi. mowilam ludziom jak może być, ale Tołdi oczywiście był przekochany, nastawiał główkę do głasków, tulił się i zrobił ze mnie głupa;) Więc podejrzewając mnie, ze nie chcę psa wydac ludzie zaadoptowali go. niestety nie wyszło.
-
Tak. Tołdi wrócił. chyba na dożywocie. na początku jak to tołdi aniołek, juz na drugi dzień agresor taki, ze strach podejść. To była warunkowa adopcja, jego szansa. Ale on się rzuca. bardzo. biega sobie, bo jest mały- tak naprawdę nie stanowi zagrożeniatym bardziej w schronisku, w wspolnym kojcu, bez wlasnego terytorium. gdyby byl duzym psem, nei wiem czy by jeszcze sobie biegał. nie rozumiem co z nim jest. jest taki cudnowny taki kochany..a potem nagle coś mu odbija.
-
całkiem spokojnie spróbuję wytłumaczyć "skąd się wzięło"/ W zeszłym roku w lutym pewna panienka jak to mawiała "sprzedała" tego pieska pewnej pani, która przyszła do schroniska szukając psa "na działkę ( na której bywa co drugi dzień), dzialka bez ogrodzenia, pies ma być na łańcuchu. Ale "głupi" pies zrywał się z lancucha, nudno mu było, ogrodzenia nie było więc wałęsał się po wsi. W koncu kilka dni temu po roku wylądował ponownie u nas. To Viper!!!