Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mestudio

  1. Danusiu, ja też byłam jakiś czas temu na takim wątku i zostałam zakrzyczana bo powiedziałam jasno, że psa należy umieścić w innym domu - hotelu, w miejscu spokojnym i cichym, a nie w rodzinie wielodzietnej (nie mam absolutnie nic przeciwko dużym rodzinom - żeby było jasne) bo dzieciaki w grupie wiadomo jak się zachowują, jeszcze w małym mieszkaniu. Pies po roku pobytu i dużych opłatach za pobyt nie posunął się do przodu nawet o pół kroku. DT to ktoś znajomy prowadzącej wątek i nic się nie dzieje pozytywnego z pieskiem. Szkoda psiaka, wątek wyrzuciłam z obserwowanych bo szkoda moich nerwów.
  2. A czemu ma być źle? Krówka jest zabawna, zagadkowa i całkiem sympatyczna. No i mnie lubi:-). Jest coraz bardziej odważna i otwarta na życie z człowiekiem. Mimo to, że dalej można ją zakwalifikować do kategorii dziki piesek, ma już więcej zalet niż wad. Dla mnie najważniejsze jest to, że już prawie nie bawi się ze mną w ciuciubabkę i to, że można ją bez problemu dotknąć. Coraz częściej też chodzi po ogrodzie ze mną, a nie gdzieś tam samopas. Iść z tym strachajłem Kropką czy wrócić do pańci? [img]http://img823.imageshack.us/img823/2990/img3185b.jpg[/img]
  3. A tu już zdjęcie z nowego domu, Bursztyn jest wg Pana Łukasza idealny, pan powiedział dziś, że czuje się w domu tak jakby nie miał psa. I taki właśnie jest Bursztym, maksymalnie grzeczny. Lord Bursztyn [img]http://img854.imageshack.us/img854/4509/1004701.jpg[/img]
  4. Krówka boi się burzy. Wczoraj przez kilka godzin wokół nas mocno grzmiało, burza była bardzo blisko i przemieszczała się wzdłuż Wisły, nie padało, ale błyski i grzmoty chwilami były bardzo mocne. Krówka była bardzo zdenerwowana, chowała się pod świerk, łaziła za mną przy nodze co jest zadziwiające i nawet zostawała w domu z Kropką, która dostaje prawie zawału kiedy czuje burzę. Krówka była tak zdenerwowana, że wybrała się przez łąkę do sąsiada kiedy zginęłam jej z pola widzenia, na szczęście jak ją się woła to natychmiast wraca i udało mi się ją zawrócić. Wczoraj kupiliśmy u weterynarza płyn odstraszający meszki bo u nas jest wylęg i zwierzaki - my też zresztą - nie mamy chwili spokoju jak jesteśmy w ogrodzie. Posmarowaliśmy uszka i pieseczki mają spokój, paskudy ich nie kąsają. Podobno działa to do 10 tygodni, dodatkowo zabija inne pasożyty skóry. Krówka odzyskała dla siebie werandę (na dzień) bo Bursztyn pojechał wczoraj do domu. Kiedy był u nas weranda należała do niego bo nie mógł zostawać z koteczkami w domu. Dziś w nocy panna Króweńka spała wyjątkowo mocno i obudziła mnie dreptaniem przy łóżku dopiero po 6 - sukces. [img]http://img694.imageshack.us/img694/4881/img3170h.jpg[/img]
  5. Wczoraj wieczorem Bursztyn pojechał do nowego domu. Nie chciał wejść do samochodu, był zdezorientowany. Jednak całą drogę pięknie siedział z tyłu i był grzeczny. Na miejscu pojawił się nowy problem:-). Bursztyn absolutnie nie chciał wejść po schodach na 1 piętro. On jest tak masywny, że jak stanie to nie ma siły żeby go poruszyć i wtedy albo na rączki albo jakiś pomysł. Zaproponowałam aby Pan udał się do własnej lodówki i coś mu podsunął pod nos - Bursztyn uwielbia zwykłe jedzenie, ale nie powinien go jeść bo ma potem problemy z żołądkiem - no i udało się pieska zaprosić do domu na dwie parówki. Jeszcze nie wiem nic jak minęła noc, czy nikogo nie zjadł, czy nie marudził. Potem zadzwonię i zapytam. W piątek wydarzył się niemiły wypadek z Bursztynem w roli głównej. Mamy staruszka Mufina, który jest bardzo zazdrosnym samcem i warczy na większość psów samców. Jakieś dwa miesiące temu Bursztyn i Mufin trochę się poszarpały i od tego czasu Mufin był izolowany w kojcu, oddzielne spacery itp. Niestety w piątek wystarczyła chwila nieuwagi i Bursztyn wyszedł z domu do ogrodu jak Mufin spacerował i bez jakiegokolwiek ostrzeżenia zaatakował dziadka. Bursztyn miał wybór - przyjść do mnie jak go wołałam albo zrobić to co zrobił. Przez kilka sekund stał między mną i dziadkiem i myślał, ale niestety wybrał atak. Złapałam Bursztyna za obrożę i odciągnęłam, puścił Mufina i poszedł ze mną do domu. Myślałam, że już po Mufinku bo z okolic szyi lała mu się krew jak z przeciętej tętnicy. Byłam przekonana, że Bursztyn przegryzł mu żyły. Na szczęście zatamowałam krwawienie i u weterynarza okazało się, że Mufin ma głęboką ranę szarpaną w okolicy mostka i drugą ranę - rozciętą skórę na podbrzuszu w okolicy przedniej łapy. Musimy mu kilka razy dziennie wpuszczać w tą szarpaną ranę rywanol i wyciskać zbierającą się wydzielinę. Drugie rozcięcie zostało tylko zabezpieczone 1 szwem aby się nie brudziło gdyż jest tak szerokie, że się nie zrośnie. Trzeba czekać aż mu narośnie nowa skóra w tym miejscu. W sumie to bardzo dobrze, że takie wydarzenie miało miejsce u nas, uczciwie powiedzieliśmy panu, aby bardzo pilnie obserwował relacje Bursztyna z innymi psami. Bursztyn pamięta jak ktoś mu zalezie za skórę i jak widać odwdzięcza się kiedy nadarzy się okazja. W dodatku Bursztyn atakuje nie dając żadnego znaku na zewnątrz, robi to tak spokojnie jakby głaskał kotka. Podchodzi, łapie ofiarę w zęby i szarpie. Złąpany za obrożę spokojnie odchodzi, puszcza i idzie jakby nigdy nic. Ponieważ stałam od psów kilka metrów dalej to nie mogę w 100% określić kto zawinił - nie słyszałam bowiem czy Mufin przypadkiem nie zaczął warczeć. Mufinek się jakoś pozbiera. Ma pełen wypas włącznie z wynoszeniem na spacerki na rękach bo bieda nie ma siły. Dziś odrobinę nawet podreptał po domu. Dostaje antybiotyki, troszkę nawet zjadł więc jeśli w środku nie zrobi się stan zapalny to będzie dobrze. Martwię się o Bursztyna. Chciałabym aby pan sobie z nim poradził i nauczył się tego psa. Mam nadzieję, że to jest ten właściwy dom. Bursztynio kopie sobie norę:-) [img]http://img845.imageshack.us/img845/6315/img3165.jpg[/img] [img]http://img13.imageshack.us/img13/3668/img3161n.jpg[/img] [img]http://img577.imageshack.us/img577/5305/img3159m.jpg[/img] [img]http://img26.imageshack.us/img26/3562/img3157f.jpg[/img]
  6. Pan przyjedzie po Bursztyna własnym transportem w sobotę. Mamy nadzieję, że już wersja się nie zmieni. TZmestudio
  7. Fela, dzięki bardzo za rozjaśnienie całej sytuacji. Teraz pozostaje kwestia transportu, ja cokolwiek będę wiedziała najszybciej wieczorem.
  8. Wiadomości z ostatniej chwili są takie, że pan zostawił mi wiadomość nagraną (niestety jestem w pracy i czasami nie odbieram telefonów), że wszystko już załatwione i psiak może do niego przyjechać. Chwilowo nie mogę rozmawiać więc wysłałam sms-a, że zadzwonię wieczorem i dowiem się wtedy gdzie mieszkałby Bursztyn. Muszę to poukładać i porozmawiać, przemyśleć. Jeżeli Bursztyn miałby jechać w sobotę to ja nie mam samochodu, dziś miał jechać z TZ bo mamy do jutra firmowy, ale w sobotę to porażka. Nie wiem co robić.
  9. Też uważam, że to niepoważne przy tym dobrym odbiorze po spotkaniach. Wspominałam przecież panu, że jest inny chętny gdzie teściowa nie wyraża zgody i w takie miejsce psa nie oddam bo nie będzie tam mile widziany. Nawet słowem w czasie rozmowy nie wspomniano, że ktoś może się nie zgadzać, nie miałam pojęcia, że pan mieszka z mamą, w ogóle ominął ten temat. Osobiście już straciłam nadzieję, a szczerze mówiąc to coraz częściej ludzie mnie zdumiewają i zawodzą. Czy oni nie pojmują, że tracimy swój prywatny czas - wizyty u nas i u nich, że ponosimy koszty dotarcia na wizyty (Fela), że telefony też kosztują?
  10. Ano samo życie - parkiety, dywany. Zdziwiłam się dziś bardzo bo nie miałam pojęcia o niechętnej mamie. Poczekam kilka dni, może pan się odezwie. Szkoda by było stracić ten dom, naprawdę. Czasami siła wyższa nie daje ludziom zrealizować swoich marzeń i tak może być w tym wypadku.
  11. Sytuacja troszkę się skomplikowała. Dziś zadzwoniłam do pana aby umówić się na dowóz Bursztyna i okazuje się, że nie mogę go przywieźć gdyż mama tego pana nie zgadza się na psa (porysuje jej parkiety - to jego słowa). Pan jest w trakcie poszukiwania mieszkania gdyż nosi się z zamiarem wyprowadzenia od pewnego czasu. Dałam panu kilka dni na podjęcie decyzji (on twierdzi, że decyzję podjął i pies musi trafić do niego). W każdym razie poczekam tydzień i jeśli się nie odezwie zaczynam akcję poszukiwawczą od nowa. Samo życie niestety.
  12. [quote]A ja strasznie żałuję, że Bursztyn od Was wyjeżdża [IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/icon_wink.gif[/IMG] J [/quote] No cóż, nie jesteś odosobniona w tym wypadku. Nie bardzo wiem dlaczego dwa silne i nieprzewidywalne psy (Figa, Bursztyn) tak bardzo zapadły mi w moje myśli. Cieszę się, ale tak trochę fałszywie. Masakra, chyba wrócę do przyjmowania na DT jamnikowatych złośliwców i innych piesków z małymi móżdżkami:-).
  13. Bursztynka zawieziemy jutro lub w piątek. Mam nadzieję, że to będzie najlepsza podróż w jego życiu - tylko w jedną stronę. Wczoraj pan dzwonił aby dokładnie dowiedzieć się jaką karmę kupić psiakowi. Zapowiedzieliśmy też, że zawsze przyjmiemy Bursztyna jeśli coś się w życiu wydarzy takiego, że musiałby od nich się wyprowadzić. Ja tak nie bardzo jestem przygotowana na ten jego wyjazd. Wcale o tym nie myślę. Wspaniały pies, zwyczajnie wspaniały.
  14. Wiedziałam, że to właściwi ludzie. Są naprawdę fajni i sensowni. Bardzo się cieszę, że udało się nam wspólnie pomóc Bursztynowi, trudno mi nawet napisać jak bardzo go lubię za tą mądrość psią, jego opanowanie, posłuszeństwo. Jest niezwykły i niczym sobie nie zasłużył na tak zły los jaki był mu pisany w schronisku. Kochana, wielka mordeczka. Muszę się do niego naprzytulać zanim wyjedzie.
  15. Pan to nawet Bursztyna bierze na kolana, bardzo go lubi. To taki pies dla niego. A Bursztyn jest równie fantastyczny jak jego poprzedniczka Figa. Ech, będzie kolejny cudny pies do wspominania. Szkoda że nie mogę go mieć. Muszę mieć miejsce dla najbrzydszych psów świata i dla tych innych cudaków, takich jak Króweńka. Doszliśmy do wniosku, że Figa była w jego typie mimo tego, że była dużo mniejsza, bardzo podobne mają mordy i są niesamowicie inteligentne.
  16. My też czekamy na dobre wieści, Bursztynio właśnie próbuje wpakować się panu do łóżka.
  17. Fąfelka jest dość duża, mniejsza od tej wilczycy na zdjęciu, ale swoją masę ma. Jest za to niesamowicie radosnym psem i wiecznie się uśmiecha. Jak wybiega na spacer to zatrzymuje się na chwilę dopiero w połowie hektara na łące:-) po czym wraca do ogrodu i dalej szaleje. Bursztyn nie jest psem trudnym, ale za silnym i za dużym dla mnie przez te moje problemy z kręgosłupem. Bardzo mi zależało aby znalazł dom przed latem bo nie mam dla niego kojca na te kilka godzin jak zostaje sam - wtedy jest na werandzie, która cała jest oszklona i bardzo ciepła. W jego miejsce przyjedzie maleńka sunia bez oczka.
  18. Próbuję Krówkę trochę podtuczyć, ale to już chyba taki typ, że nie bardzo tyje. A co do drzemek to zawsze śpi w mojej okolicy tak żeby mnie widzieć. Nie ma powodu czuć się zagrożona, żaden psiak jej nie skrzywdzi.
  19. [quote name='Havanka']Jakoś nie kojarzę tej czarnej piękności obok Pieguski?[/QUOTE] To nasza tymczasowiczka z podpisu - panna Fąfel. Wygląda tu jak mini konik:-). Bardzo wyładniała ostatnio i fajnie się ułożyła. Tu Pieguska odpoczywa, oczywiście zawsze musi być coś pod dooopką, a nie tam trawa. [img]http://img153.imageshack.us/img153/8016/img3066w.jpg[/img] A tu panna Fąfel wybawia się z naszą onką, a nad nimi stoi Kropka i ujada. [img]http://img101.imageshack.us/img101/2514/img3069p.jpg[/img] [img]http://img204.imageshack.us/img204/2369/img3038s.jpg[/img]
  20. Nic nie zrobiłam, to tylko cierpliwość. Weekend jak zawsze ogrodowy, teraz wygonił nas deszcz, ale mam nadzieję, że zrobi się jeszcze ładna pogoda i coś podziałamy w ogrodzie. Nastrój lepszy - z wiadomości super to Bursztyn niedługo jedzie do swojego domu. Wczoraj byli u nas młodzi ludzie, którzy go wypatrzyli na allegro i jutro będzie u nich wizyta przedadopcyjna. [IMG]http://img163.imageshack.us/img163/2732/img3065u.jpg[/IMG] [IMG]http://img810.imageshack.us/img810/8411/img3035b.jpg[/IMG] [IMG]http://img863.imageshack.us/img863/7258/img3057t.jpg[/IMG] [IMG]http://img861.imageshack.us/img861/9187/img3036u.jpg[/IMG]
  21. Fotek z pobytu Państwa u nas to niestety nie będzie. Nie umiem tak robić zdjęć ludziom jak do nas przyjeżdżają obejrzeć psiaka:-). Kiepsko bym się czuła. Jestem przekonana, że Fela zaakceptuje ten dom, bo to naprawdę fajny, młody człowiek - ogarnięty - nie taki podrostek, ale pan mający ze 26 lat. Młody człowiek z fajnymi planami na przyszłość i co najważniejsze mądry - nie inteligentny bo wszystkie stwory homo s posiadają tzw. inteligencję:-) co nie zawsze idzie w parze z mądrością i myśleniem.
  22. Podałam nr telefonu na pw Feli. Fela, miła jesteś zapewne i będzie super jak podjedziesz do pana. Ponieważ byłam bardzo w szoku, że Ci ludzie są normalni jak przyjechali, to nie pamiętam imienia pana. w razie czego mój telefon bo chwilowo wychodzę 507271588
  23. Ja się cieszę bo dom dla Bursztyna zapowiada się mądry i odpowiedzialny. Z drugiej strony Bursztyn jest tak sympatycznym psem, że jest mi smutno - tak samo jak z Figą, która była ciekawym okazem i wyzwaniem. Pan wykastruje psiaka, to jest wstępne ustalenie na dziś. Bardzo prosimy o kogoś sympatycznego do wizyty przed adopcyjnej w Pruszkowie. Pan chętnie by zabrał psa nawet dziś, więc jeśli ktoś byłby chętny to prosimy szybciutko dać znak.
  24. Dziewczyny, uważam, że Bursztyn znalazł dom. Ludzie młodzi, inteligentni, przesympatyczni i zauroczyli się psem na żywo jeszcze bardziej niż przez internet. Bursztyn sam z siebie zaprzedał duszę odwiedzającemu go panu - zdradził nas jednym słowem. Rozmawialiśmy długo i bardzo sensownie, ja jestem w 100% na tak. To naprawdę są ludzie na poziomie i jak dla mnie właśnie tacy jakich Bursztyn potrzebuje. Poprosiliśmy aby w drodze powrotnej przedyskutowali jeszcze sobie sami wszystko i zadzwonili z potwierdzeniem decyzji. Możecie szukać kogoś miłego na wizytę przedadopcyjną:-).
  25. Pan zainteresowany Bursztynem właśnie do nas jedzie. Za jakieś dwie godziny powinien tu być.
×
×
  • Create New...