-
Posts
18511 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by mestudio
-
Jestem w szoku. Sama od wielu lat mam agresywną sukę onkowatą i wiele mogłabym tu napisać. Ale szkoda mojego czasu. Pies absolutnie nie powinien trafić do Anny po tym jak go oddała do schronu bo zwyczajnie sobie z nim nie radziła od początku. Szkoda, że stwarzała pozory sielanki przez tak długi czas. Od kiedy znalazłam tu informację, że Blanka jedzie do Niemiec uznałam, że jest dobrze. W życiu nie zadecydowałabym o uśpieniu powierzonego mi psa - rodezjan Bursztyn też mi poszarpał starego psa, moja onkowata agresorka nie raz atakowała suczki znane jej od lat, mnie też dziabnęła kilka razy i ja jestem temu winna. O wkraczających na nasz teren obcych to już nie wspomnę bo i takich potrafiła dziabnąć. Lata obserwacji i błędów nauczyły mnie jak z nią postępować. Powtórzę - jestem w szoku. Zwykła, sucha informacja - Blanka odeszła za tęczowy most, gratuluję. Jak dla mnie to największy zawód na tym forum.
-
Krówka ma 12 lat. Nie jest więc młoda. Jej starość widać po trzęsących się nóżkach kiedy stoi w miejscu. Jest całkiem sprawna i rozbrykana bo nie jest zapasiona chociaż bywa chytra na jedzonko i czatuje mi za plecami jak coś kroję w kuchni. Smakołyki bierze sobie z ręki bo wie, że warto się poświęcić i podejść do tej wyciągniętej ręki. Mufin i Krówka w łazience chowają się przed burzą:-) tylko że w łazience też jest okno więc i tak widać błyskawice i słychać grzmoty. [img]http://img88.imageshack.us/img88/2757/img3905p.jpg[/img]
-
W domu mamy remont, chwilami nie ma jak się poruszać bo graty są przestawiane z kąta w kąt. Przy okazji pozbywamy się wielu zalegających nam cudów z szaf. Będzie luźniej. Krówka raczej w normie. Skaleczyła sobie dziewczynka łapkę, ale zastosowaliśmy specjalny opatrunek - plaster odkażający w sprayu i jest dobrze. Ja też zostałam niechcący zaplastrowana i kleiłam się dwa dni. Krówka robi się przyjazna. Jeszcze miesiąc temu dreptała w nocy jak nakręcona kiedy do jej legowiska wszedł jakiś kot i musiałam wstawać kilka razy w nocy żeby kota wywalić bo inaczej nie było spania. Teraz Krówka już tak się zaprzyjaźniła z kotami, że wchodzi sobie do łóżeczka nawet jak są w nim dwa koty i wtula się w nie, i śpi. Staruszka dużo śpi, dalej jest nerwowa i nieufna no i bardzo lubi Mufina. Dziś część dnia wylegiwaliśmy się w cieniu brzozy, ja czytałam książkę, a zwierzaki poukładały się pod pniem drzewa, Krówka też do nas dołączyła co jest ewenementem jeśli o nią chodzi. Niestety wzięłam z domu aparat, ale bez akumulatorków bo zapomniałam, że się ładują i zdjęcia z tej sielanki brak. [img]http://img232.imageshack.us/img232/1341/img3899h.jpg[/img]
-
Chwilowo nie mogę zająć się żadnym dodatkowym pieskiem. Sprawy prywatne - przykre - przerastają moje moce przerobowe. Krówka nie lubi burzy. Czuje się zaniepokojona i robi dziwne rzeczy, kiepsko kontroluje swoje poczynania. W domu mamy remont więc robię różne porządki z papierzyskami zalegającymi od lat. W kartonie na zdjęciu lądują właśnie wszystkie papiery do spalenia. Biedna Krówka ze zdenerwowania wskakiwała do kartonu w poszukiwaniu schronienia. Kropka, ta na kanapie dostaje zawału już na godzinę przed burzą i rwie do domu za wszelką cenę:-). [img]http://img155.imageshack.us/img155/599/img3875nn.jpg[/img] A tu już spokojniutka, wyluzowana bo dzień słoneczny i ciepły, no i nie ma burzy. [img]http://img219.imageshack.us/img219/15/img3877w.jpg[/img]
-
No niestety, to dziki piesek i naprawdę schroniskowe strachy często wracają. Dziś ma jeszcze dziwniejszy wieczór i po kilku próbach mojego zwabiania jej do domu (znowu mi zwiała jak karmiłam koty na werandzie), TZ musiał udać się z paróweczką do ogrodu aby dała się gdziekolwiek zamknąć na noc. Znowu wybrała kojec pannica. Ciekawe, że zimą nie trzeba jej nigdzie wabić, a już z pewnością nie do domu. Ona i tak się już uładziła, przecież rok temu skakała do okien i obdrapywała ściany w amoku chęci wydostania się z domu.
-
Za to jest szczekanie i to jakie od świtu bo ona chce jeść, dość często dostaje o tej porze pierwsze śniadanie aby się zamknęła i dała pozyc normalnie, ale bywa, że się zapcha i dalej szczeka bo juz by jej pasowało bieganie po ogrodzie. I właśnie dlatego ona jest tu na swoich własnych zasadach, a nie na naszych. Wytresowała sobie nas i tyle.
-
Niedawno np.wymknęła mi się z domu jak wracał Mufin i koniec imprezy, już nie chciała wrócić. Wchodzi po schodach, zagląda i koniec, nie przekroczy nawet progu pierwszych drzwi na werandę. Musiałam iść w stronę kojca i poczekać czy zdecyduje się tam wejść, na szczęście taki właśnie miała plan no i została dziś sobie na noc w domku z kojcem.
-
Zastanawiam się czy Wy zdajecie sobie sprawę z tego jak trudnym i wyobcowanym psem jest Krówka:-)? Krówka jest dzika, a jej głowa wypełniona jest bliżej nieokreślonymi strachami, które ciągle wracają. Dziś wchodzi do domu lub kojca, jutro będzie bała się przejść obok mnie aby tam wejść i tak bawi się kilka minut (wcześniej były to godziny). Krówka jak ma zły dzień to zmyka z legowiska jak stwierdzi, że za blisko ktoś podszedł, Krówka daje się pogłaskać jeśli wszystkie ruchy wykonuje się powoli włącznie z podejściem do niej jak leży. Absolutnie nie da się dotknąć jeśli chodzi po domu lub ogrodzie. Kiedy je też należy być spokojnym i nie łazić po kuchni bo się denerwuje i zmyka co chwilę od miski. Krówka boi się wszystkiego i trudno jej się przemóc, jest tu na swoich, a nie moich warunkach. Ciągle się nam przygląda i ciągle nam nie ufa, ale przychodzi w ogrodzie na zawołanie z ciekawości chyba, i bierze z ręki smakołyki, z którymi potem w popłochu umyka. Złośliwości typu - załatwia się w domu pominę, albo najlepiej do butów. W sumie pilnuje mnie i w domu trąca mnie nosem czasami co jest zabawne, ale i tak strachy są okropne i ciągle wracają. A, uwielbiam jak ma w planach dreptanie po domu od 3 w nocy. Paskuda z niej niemożliwa jest, ale co tam, niech sobie trochę użyje na stare lata.
-
Jak dobrze, że powoli zabieramy się za remonty, jak patrzę na te ściany na zdjęciach to mnie skręca. Krówka okrutnie się wyszlajała przez te deszcze, czy ktoś wie jak to dzikie stworzenie umyć? Czy jest ktoś chętny? Tz potrafi wykąpać każdego kota jaki nam się nawinie, ale w wypadku tego psiaka to nawet nie wiemy jak się zabrać do tego dzieła. A tu zdjęcie z serii - czego znowu mi przeszkadzacie. [img]http://img534.imageshack.us/img534/8643/img3789l.jpg[/img]
-
Po dwóch latach adopcji chcą uspić Irme!!!!!!!!!!!!!!
mestudio replied to efra's topic in Już w nowym domu
Nie każdy pies nadaje się do tego aby mieszkać w domu, naprawdę. Przez mój dom przewijają się dziesiątki psów rocznie i uwierzcie mi, że te zabrane ze schronisk, bud itp. to w większości psiaki załatwiające się notorycznie w domu i często szalejące w pomieszczeniach nawet jak jest ktoś z nimi. Pies, który spędził całe życie na zewnątrz nie będzie się dobrze zachowywał w domu i wcale w nim nie musi się dobrze czuć (miałam nawet tymczasy ze schroniska, które próbowały skakać do okien aby wyjść z domu, a co za tym idzie doprowadziły ściany do ruiny). Zapewne nikt z Was nie ma pojęcia jak Irma zachowuje się w domu bo była w kojcu o ile dobrze pamiętam. Psy żyjące w przydomowych budach u normalnych ludzi też bywają kochane i zadbane. Irmę należy uczyć powoli normalnego funkcjonowania z człowiekiem i myślę, że na wszystko przyjdzie czas, nawet na dłuższe pobyty w domu - o ile ją naprawdę polubią. -
Po dwóch latach adopcji chcą uspić Irme!!!!!!!!!!!!!!
mestudio replied to efra's topic in Już w nowym domu
To czekam na wieści. -
Witam fanów dzikiej Krówki. Stary Mufin najbardziej pasuje Krówce jako zastępca Lisia, jakoś nie bardzo chce się dziewczyna zaprzyjaźnić z suniami. Co do wyjazdów na różne urlopy itp. to nie możemy sobie na nie pozwolić ze względu na zwierzęta, zresztą ja nie miałam urlopu od trzech lat - oprócz przymusowego z chorym kręgosłupem. A Pieguska potrzebuje jedynie spokoju i cierpliwości, a ja jestem beznadziejnie cierpliwa. Właśnie panna drepcze między kuchnią, a jadalnią bo gotuje się jedzonko i nie może się doczekać.
-
Wiecie, nie każdy musi tolerować psiaki Lisiowe czy Krówkowe, ale tu sprawa była dokładnie omówiona. Na trzeźwo rozmawialiśmy, była też akcja kota umykającego na dąb i akcja szalonego kota w domu fruwającego nad stołem. Kot sam z siebie tak dziczał bo Fąfelka nawet do niego nie podchodziła, jej wystarczy powiedzieć, że NIE i ona ładnie się słucha. Było tłumaczenie, że ten konkretny kot będzie potrzebował minimum tydzień na to aby zrozumieć, że w domu jest nowy zwierz, a kolejne kilka tygodni na to aby się powoli przekonywać. Podobno kot ugryzł panią i to zadecydowało, że Fąfelka ma wracać. Myślę, że próbowano na siłę wprowadzić kota do domu jak była w nim Fąfelka i kot się wkurzył bo tak zrobiono też przy nas. Gdyby myśleli to z Fąfelką ktoś powinien wyjść do ogrodu i wtedy kocurka należało zaprosić do domu aby sobie zjadł itd. W umowie mam taki punkt o zwrocie kosztów w takich wypadkach i oni go widzieli i pan dziś wspomniał o tym przy odbiorze psa więc wyślę im numer konta, TZ nie chciał z nimi dyskutować na żadne tematy. Powiedział mi, że miałby im tylko przykre rzeczy do powiedzenia. Fąfelka jest zadowolona, po powrocie, wraz ze swoją ukochaną onką wykonała kilka okrążeń wokół ogrodu. Szkoda, że tak trafiła, sunia jest taka sympatyczna, ale bojaźliwa jednak do obcych i w obcych miejscach. Nie wiem co dalej, nie wiem czy szukać jej domu. Muszę to trochę przemyśleć bo mam za dużo piesków, a ona jest młodziutka, ładna, sympatyczna i jako jedyna z naszego stada ma szansę na dom. Tylko gdzie Ci sensowni ludzie?
-
Danusiu, na zdjęciu to Zwyczajny czyli Mufin. Staruszek z niego,bardzo się ostatnio posunął wiekowo. Jest bardzo przymilny i prawie nieszkodliwy, jednak dalej zazdrosny o miskę i o mnie. Z Pieguską śpi nasz staruszek Odi, bardzo stary kocur, który zgadza się ze wszystkimi. Pieguska leży tyłem do mnie, mamy taki zakątek zarośnięty bukszpanem i tam sobie siedzimy z pieskami, ja czytam one leżą, a Krówka bardzo chciała do nas dołączyć i tak nieśmiało dreptała albo kładła się w przejściu. Ona teraz wybrała Mufina jako kolegę i właśnie próbowała się przemóc aby do niego podejść, ale pani siedziała tak blisko, że dziewczyna nie mogła się zdecydować. W domu Krówka każdego wieczoru idzie spać na poduchę do Mufina. Budzą mnie o świcie dosłownie i wyruszają na spacer, przechodzą przez werandę, na której śpi Fiźka jak królowa w puchatym legowisku z kilkoma kotami i Fiźka nawet nie drgnie aby wyściubić nos za drzwi, wręcz myślę, że uważa nas za trójkę durni. Tu odważyła się wejść do naszego zakątka, ale szybko umyka. [img]http://img829.imageshack.us/img829/4774/img3735hn.jpg[/img] Zwykły spacerek. [img]http://img580.imageshack.us/img580/7852/img3693w.jpg[/img]
-
Trochę psiego życia. [img]http://img59.imageshack.us/img59/5462/img3697mq.jpg[/img] [img]http://img853.imageshack.us/img853/5725/img3687x.jpg[/img] [img]http://img580.imageshack.us/img580/7273/img3673l.jpg[/img] [img]http://img855.imageshack.us/img855/9812/img3728l.jpg[/img] [img]http://img28.imageshack.us/img28/7356/img3718nb.jpg[/img]
-
Havanko, moje zdanie jest chwilowo jeszcze gorsze niż to co napisałaś, ale wolę milczeć. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim. Pan to zwykły pozer, który chce pokazać się jako super facet, a w rzeczywistości jest leniwcem, który chce mieć wygodne życie. Rozmawialiśmy wczoraj o czasie jaki potrzebują zwierzęta na przyzwyczajenie się - tzn koty bo na własne oczy widzieliśmy reakcję i oni to zaakceptowali, tak samo jak zaakceptowali minimum tydzień trudności z kotem. Myślałam, że jeśli Fąfel wróci to z powodu brykania po ogrodzie bo wczoraj już go przepędzali przy nas z rabatek bo te rabatki to oczko w głowie pani, albo dlatego, że jednak będzie coś niszczył w domu czy szczekał jak szalony, ale w życiu nie pomyślałam, że po 24 godzinach dostanę taką informację - kotek się nie może odnaleźć w nowej sytuacji.