Jump to content
Dogomania

mestudio

Members
  • Posts

    18511
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by mestudio

  1. Jeszcze tylko zapomniałam dopisać do rozliczenia leki Jordiego te tarczycowe, chłopak dostaje 2x dziennie Eltroxin, dziś wykupił TZ 2 opakowania na ponad 2 miesiące kuracji. Koszt 32 zł.
  2. Oj, Gusiaczku, serdeczne podziękowania!!! Bardzo, bardzo dziękujemy za trud, serducho i wytrwałość ogromną - bo do nas trzeba mieć cierpliwość ze względu na uroczy charakterek - mój oczywiście. Przyznaję się do tego i jestem świadoma swych wad przytłaczających zalety. Oczywiście potwierdzę na bazarku skoro już tak interesowna jesteś :-).
  3. .............................dubel
  4. Witam serdecznie i donoszę, że u nas nic się nie dzieje. Jest szaro, buro, deszczowo, ponuro. Ciapki trudno zaprosić na spacer po ogrodzie, szczególnie Gacka, który potrzebuje dywanów aby spacerować. Bardzo dziękujemy za wpłatę Agnieszka103. Z bazarku genealogicznego mamy 40 zł, ale bazarek jeszcze trwa więc dopiszemy w poniedziałek co i jak. Z bazarku orzechowego mamy nieco więcej dochodu, ale też w poniedziałek najszybciej dopiszę. Wpisałam ostatnie wydatki, niestety minus się powiększa z dnia na dzień i wiem, że nasza decyzja o wycofaniu się jest dobra. Niestety psy, które się u nas zasiedziały są tylko coraz starsze i nic tego nie zmieni. Wydatki na nie też pewnie będą nieco większe bo stary pies to różne dolegliwości i częstsze wizyty u weterynarza. Od siebie dokładamy dużo i więcej nie możemy, dlatego bardzo dziękujemy dosłownie garstce ludzi, którzy o nas jeszcze pamiętają i zaglądają na nasz wątek. A........, Pako, który był pod naszą opieką finansową pozostaje na stałe w DT. Na jego koncie ostało się około 100 zł i Gusiaczek, który tam prężnie urzędował i robił bazarki zadecydował, że te finanse mają trafić tu do psiej skarbonki. Także jeszcze ten grosz nas ubogaci finansowo - bardzo dziękujemy. Pozdrawiam wszystkich miłych gości, zaglądających, piszących, czytających, kupujących na bazarkach Gusiaczka i naszych. Bardzo wszystkim dziękujemy.
  5. Witam, wstawiam kilka zdjęć.
  6. Jestem załamana działaniem dogomanii, chyba portal zmierza jeszcze szybciej niż do tej pory do klęski. Zrobiłam bazarek i nic nie mogę napisać bo mi same głupoty wstawia, nawet kursor się nie pokazuje tam gdzie powinien tylko w oknie cytatu, który sam automatycznie wskakuje. Tu też nie lepiej. Nie mogę też żadnego wątku oznaczyć jako obserwowany, jak chce poprawić rozliczenie to głupoty mi wyskakują. Szczerze nie pojmuję jak można w takim stanie oddać forum użytkownikom.
  7. Nic nie chcę cytować, samo mi ciągle wskakuje z automatu to co widać + za każdym razem to, co napisałam w poprzednim poście. Cytatu nie mogę skasować.
  8. Witam serdecznie. Bardzo dziękuję za wpłatę od Zuanna - dopisałam do rozliczenia. Dopisałam też ostatnie wydatki psie.
  9. Raczej zębami, pazurami nie da się zrobić takiej masakry, te dwa psy razem to nieporozumienie, powinny być rozdzielone i jedna powinna od nas się wynieść. Musiały nieźle się naszarpać aby to zniszczyć. Nie mam na nie pomysłu, nic nie pomaga, jakie głupie były takie są. Nie siedzą same w zamknięciu, mają wybieg, dodatkowo chodzą na spacery, a dalej są durne.
  10. Ano coś tam na jednym odmianowym urosło więc tak - owszem. Od świtu przygotowuję się do opisu sytuacyjnego............................. Obudziło mnie szczekanie Poli? Beti? pod oknem domu!!!! Oczywiście szok i niedowierzanie, ale lecę za dom jak nawiedzona, a te dwie klempy dostają dzikiego amoku pod oknem i szarpią plandekę okrywającą deski, zapewne schował się tam jakiś biedny obcy kot. Złapałam Polę pod pachę i zaniosłam do kojca, na szczęście Beti raczyła przybiec za nami co jest cudem. No i teraz konsternacja, jakim cudem one uciekły z wybiegu????? Obeszłam wszystko i cóż, jeden bok wybiegu - zewnętrzny od strony pola to siatka ogrodzeniowa, nowa bo założona 2 lata temu. Można sobie palce połamać jak się te końcówki drutów zawija ręcznie na drutach naciągających ogrodzenie. A siatka zniszczona. W jednym miejscu uczepiły się drutu i wyciągnęły połowę, a że na tej wysokości nie poskutkowało to zabrały się za dół i wyszarpały dziurę!!! Mamy znowu zniszczone ogrodzenie, mam dość tych dwóch durnych psów bo nie mam już ochoty na wydatki aby im kolejne przęsła ogrodzeniowe kupować i montować dodatkowo na istniejącym ogrodzeniu. Zrobienie im nowego wybiegu za dużo nas kosztowało i zrobiliśmy to kosztem zakupu blachy na dach domku letniego. Siatki ogrodzeniowej nie da się ot tak załatać bo one już wiedzą, że sobie poradzą. To tyle z ciekawostek, chociaż to nie wszystkie atrakcje jakie psy przewidziały dla mnie na dzisiejszy dzień. Czy ktoś ma jakiś pomysł????
  11. Ano coś tam na jednym odmianowym urosło więc tak - owszem. Od świtu przygotowuję się do opisu sytuacyjnego............................. Obudziło mnie szczekanie Poli? Beti? pod oknem domu!!!! Oczywiście szok i niedowierzanie, ale lecę za dom jak nawiedzona, a te dwie klempy dostają dzikiego amoku pod oknem i szarpią plandekę okrywającą deski, zapewne schował się tam jakiś biedny obcy kot. Złapałam Polę pod pachę i zaniosłam do kojca, na szczęście Beti raczyła przybiec za nami co jest cudem. No i teraz konsternacja, jakim cudem one uciekły z wybiegu????? Obeszłam wszystko i cóż, jeden bok wybiegu - zewnętrzny od strony pola to siatka ogrodzeniowa, nowa bo założona 2 lata temu. Można sobie palce połamać jak się te końcówki drutów zawija ręcznie na drutach naciągających ogrodzenie. A siatka zniszczona. W jednym miejscu uczepiły się drutu i wyciągnęły połowę, a że na tej wysokości nie poskutkowało to zabrały się za dół i wyszarpały dziurę!!! Mamy znowu zniszczone ogrodzenie, mam dość tych dwóch durnych psów bo nie mam już ochoty na wydatki aby im kolejne przęsła ogrodzeniowe kupować i montować dodatkowo na istniejącym ogrodzeniu. Zrobienie im nowego wybiegu za dużo nas kosztowało i zrobiliśmy to kosztem zakupu blachy na dach domku letniego. Siatki ogrodzeniowej nie da się ot tak załatać bo one już wiedzą, że sobie poradzą. To tyle z ciekawostek, chociaż to nie wszystkie atrakcje jakie psy przewidziały dla mnie na dzisiejszy dzień. Czy ktoś ma jakiś pomysł????
  12. Ech, chwilę temu był czarny kotek na śniadanku, a teraz przyszedł ten biedny szaraczek bez uszka i sobie dojada. Jest widno to zerknęłam przez szybę i ma zagojone te urwane uszko, ale za bardzo nie da się przyjrzeć bo każdy ruch go płoszy i zeskakuje z parapetu. Z torebki wyciągnęłam paragony do spalenia i wśród nich są jeszcze sierpniowe z zakupami psimi, czyli podejrzenia Gusiaczka, że kombinujemy i nie wpisujemy wszystkiego co psiaki konsumują są prawdziwe :-). Udało mi się odzyskać z karty trochę zdjęć więc wstawiam paragony. paragony weterynaryjne - Jordi badania tarczycy i zabezpieczenie bandy przed pasożytami inne wydatki
  13. Witamy się serdecznie. Bardzo dziękujemy za dar pieniężny od Mattilu :-). Jutro uzupełnię rozliczenie i wpiszę to co wpłynęło i wypłynęło na psie zakupy. Jordi ma kiepskie wyniki tarczycowe, dostaje 2x 100 euthyrox, czyli razem się futrujemy bo ja też od lat mam ten problem. Może się zaraził od pańci chłopak :-(. Zimno i trzeba w kominku palić już, a nawet próba generalna ogrzewania leci, ech. Orzechy spadają, dziś już tak całkiem poważnie. Pytano o pigwowca, ale mamy zaległy dla niejakiej rozi to jak dojrzeje trochę uzbieram i jakoś dostarczymy gratis, niestety odmiana o największych owocach chociaż pięknie kwitła to owoców na niej nie widzę, albo źle patrzę więc rozi jest pierwsza i raczej jedyna na tegorocznej liście :-). Z wiadomości innych to mamy na dokarmianiu dwa obce koty, niedawno pisałam o czarnym (albo mi się śniło, ale chyba jednak pisałam), czarny się powoli oswaja i przychodzi nawet w dzień na parapet się pożywić. Drugi kot to zeszłoroczny szary kocur - przychodził całą jesień i zimę i nagle późną wiosną zginął, w weekend kocur się pojawił ponownie i zastałam go na parapecie z kocim jedzeniem. Niestety kot miał jakiś przykry wypadek, nie ma całego lewego ucha i wyraźnie widać, że jest ślepy na prawe oko. Cóż on musiał przejść to nawet nie chcę wiedzieć, jednak jest bardzo dziki i nawet jak go złapaliśmy do kastracji rok temu jesienią, to jak go nieśliśmy już w dużej klatce do samochodu to wielki kocur zdołał się w stresie przecisnąć przez kratki i uciec. Nie wiem jak takiemu pomóc - złapać aby choć wet go obejrzał.
  14. A..........zapomniałam napisać, że to zdjęcia z tabletu, a karta z aparatu dalej do dooooooooopy.
  15. Znowu mi wskakuje cytat i normalnie nie mogę napisać posta. Kilka zdjęć z ogrodu. Dama w futrze ma placki na zadku, nie można jej doczesać bo nie daje się złapać. Jej ulubione miejsce na ogrodowej kanapie w pełnym słońcu. Zestaw Jordi i dama w futrze. I sam biedny człaponuś. Dziki kocurek też czasami lubi towarzystwo i się przysiądzie w mojej okolicy. No i standard ogrodowy.
  16. Wiesz, ścieżka żywieniowa przynosi zaskakujące efekty więc trzymam się wytycznych. Co do paragonów to wstawię of course, licho nie śpi i kontroluje.
  17. Nie ma, od maja nie ma takich paragonów. Jest specjalna ścieżka żywieniowa dla niektórych.
  18. Trzeba zakładać całe skarpety, a nie w dziurawych latać po mieście :-). Jestem zła bo zrobiłam zdjęcia paragonów, a karta w aparacie się zepsuła i nie chcą się zgrać, oczywiście mogę zrobić kolejne zdjęcia tylko czy mi się chce.............upiornie.
  19. Podejrzewam, że jakby był młodszy to znalazłby dom wcześniej, niestety nie można go było nigdy ogłaszać jako psa młodego i nikt nigdy w jego sprawie nawet nie zadzwonił.
  20. Nie mam pojęcia, zabraliśmy go z łańcucha schroniskowego jak był już w wieku mocno średnim, nawet nie bardzo wiedzieli, że takiego psa mają. Może mieć 12-13 lat. Dziś chodzi nieco lepiej.
  21. Dziś wet kompleksowo podszedł do różnych dolegliwości Jordiego, zebrał to do kupy i obstawił, że dziadek ma chorą tarczycę . Wyniki badań będą we wtorek. Wizyta i badania 100 zł , dojazd 20 i mięso dla piesków 20. Jutro zrobię zdjęcia paragonów ostatnich.
  22. Wczoraj wieczorem Jordi zaczął dodatkowo mocno kuleć na jedną przednią łapę , mieliśmy nadzieję , że to od długiego leżenia na boku, no ale nic nie przechodzi i piesek bardzo mocno utyka. Tz pojechał z nim do weterynarza , z pewnością nie jest to żaden uraz bo nic się nie wydarzyło, a i w ogrodzie nie ma gdzie wpaść . Nie wiem co się dzieje i czekam na jakieś wieści .
  23. Mi też nie daje spokoju, nawet umowy mi nie odesłano jeszcze z hoteliku. Przypomnę się w tej sprawie.
  24. Na zakończenie dnia - jedna z naszych podopiecznych, sunia została wyrzucona w naszej wsi i błąkała się po okolicznych polach, niestety nie pozwalała do siebie podejść, wystawiałam jej każdego dnia jedzenie coraz bliżej domu na naszej posesji. W końcu zostawiłam jedzenie w otwartym kojcu na noc i rano pobiegłam po cichu zamknąć kojec bo sunia po najedzeniu się wlazła do budy i zasnęła. Dobrze, że się udało bo panna miała już babeszjozę. Dziś mieszka w Bielsku Białej i ma super domek, jak kilka innych psiaków widują ją co jakiś czas na FB. Berta z pola :-).
×
×
  • Create New...