Jump to content
Dogomania

Anuka1

Members
  • Posts

    469
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Anuka1

  1. [quote name='andzia69']ale domku ani widu ani slychu:shake:[/quote] Moja postawa jest taka. Jeśli gdzieś jest pisany jej dom, to znajdziemy go. Jak tylko odwalę urzędowe formalności, to zabierę się za opis i ogłoszenia. Niestety w tej chwili spadła na mnie lawina pierdół, takich co to może na prostą pozwolą mi się wydostać.
  2. Z Tinuchą z pewnością jedną pasję mamy wspólną. Siedzenie i gapienie się w ogień. Zaspakajanie tej pierwotnej potrzeby warte jest wszystkich innych niedogodności. I szczerze współczujemy wszystkim tym, którzy kontakt z ogniem stracili. Dom bez ogniska to nie dom. Pozdrowienia dla wszystkich centralniaków. Poszperałam, no i cosik znalazłam o tym gonieniu ogona, gryzieniu się i prawie okaleczaniu. Na razie jestem na etapie dwóch hipotez: 1. ma jeszcze w sobie (na sobie) jakieś stworzenie, co ją podgryza, rozmnaża się w niej lub coś tam innego robi (w tym przypadku drugie odrobaczenie, które zaplanowane jest na niedzielę i antybiotyk, który teraz bierze powinny pomóc); 2. przyczyna leży faktycznie nie wciele lecz psychice i jest to rodzaj natręctwa na tle nerwowym. Coraz poważniej biorę pod uwagę drugą możliwość. Być może rozchwianie hormonalne jeszcze to nasila (chociaż jest już znacznie lepiej, wcześniej molestowała na zmianę Hienka i mnie, tyle, że Hienek to się oganiał, a ja próbowałam ją uspokajać i przytulać - zwykle pomagało). Możliwa sytuacja jest taka, że: ona potrzebuje dużo kontaktu ze strony człowieka, kiedy ta potrzeba nie była zaspakajana oraganizm zaczął reagować natręctwem w postaci samookaleczania (gryzienia się). Jacy my jesteśmy pod pewnymi względami podobni do zwierząt, zwłaszcza dzieci.
  3. Wczoraj dałam jednemu i drugiemu po kawałku sosny, bo to ich ulubiona rozrywka. Oczywiście trzeba pilnować małpiatkę, bo z natury jest pazerna i ile by nie dostała to i tak lezie do Hieniowatego i tylko czeka okazji, co by mu zwinąć. Charkter panna ma, więc nie ma co słodzić, że ona zupełnie niewinna. Dzisiaj jak jej kijek odbierałam, to mi zęby pokazała. Kazałam na miejsce pójść a tu osioł wyszedł (bo ona uparta potrafi być). Ponieważ zwykle w takich momentach nie wiem, co robić, tzn. wiem, że powiennam postawić na swoim bez nerwów, ale konsekwentnie. Ale jak tu postawić jak się jest świadomym, że gdyby dziabnęła to będzie mocno bolało. Wypracowałam więc na chwilę obecną tylko taką metodę. Kaganiec na łeb i jak nie chce iść, to na ręce i na miejsce. No i chyba działa, bo łagodnieje, uspokaja się i za chwilę jest już w porządku. Na pewno narobiłam kupę błędów wychowawczych przy niej i zbieram tego konsekwencje, ale ona ma też pewne cechy nad którymi trzeba będzie pracować. A wracając do sosny, co ją dostały, to trzaskanie jej pod zębami Tinuszki robiło nie tylko na mnie wrażenie, Hieniowate też co chwila przestawało gryźć i patrzyło, no nie wiem chyba z pewną obawą i zazdrością na to nasze smoczysko. I dlatego dla niej domek to musi być domek, z kimś kto jest konsekwenty i zechce z nią pracować. To pitbullka, zęby ma jakie ma i jak by nie była rozkoszna i zrównoważona, powinna być cały czas szkolona. Opieram się na wiedzy bardziej doświadczonych niż ja a i moje krótkie z nią doświadczenie też mi podpowiada, że ona tego wymaga. A poza tym to świetna suka i nie każdy człowiek na nią zasługuje :razz:
  4. [quote name='lamia2']Anuka1 już od pewnego czasu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Tina .... zostaje u Ciebie na zawsze :lol:[/quote] Uczciwie stawiając sprawę to jest tak. Wiadomo, że ja i Tinucha się lubimy i dogadujemy. Ja pracuję nad sobą (bo z natury jestem nerwowa i momentami niepoczytalna) a ona nie ma wyboru i też pracuje nad sobą, bo ja pracuję nad nią. Nie zmienia to jednak faktu, że dla niej najlepszy byłby dom, gdzie byłaby sama z opiekunami. Dlatego nadal szukam domu wierząc, że może tacy się znajdą co to zaspokoją moje ciut wygórowane wymagania. Do domu, do którego nie będę miałą zaufania nie oddam Tiniuszki. Ona już się dość po ludziskach nachodziła i z pewnością na wsi nie jednego kopniaka zaliczyła. Ze względu na rasę jest jednak wymagającym psem. Potrzebuje dużo uwagi, a i sama mogłaby krzywdę zrobić w nieodpowiednich rękach. Wiem, wiem Lamia trudno jest znaleźć granicę, gdzie kończy się mój stosunek do niej, a zaczyna jej dobro. Nasz Pan doktor to mi tylko tak powiedział "Pani to jej nie odda, zawsze znajdzie Pani jakiś pretekst, szkoda by jej było fajna z niej suka" a następnie uśmiechnął się do Tinuchy i dodał "zostajesz panna w Siedlcach". No a ja jednak jeszcze poszukam domu. Lamio ja na prawdę nie wywiozłam ci jej z premedytacją od Ciebie. Tak jakoś po śmierci Saby to się uczuciowa zrobiłam (bo tak normalnie to ze mnie zimne i czasami doprawdy nieprzyjemne stworzenie - ludziska wokół sobie zapracowali, to mają wredną i złośliwą), no i nie mogłam zapomnieć bezradności Tinuchy i jej paniki kiedy znalazła się w kojcu. Przynajmniej tyle dobrego, że zostawiłyśmy miejsce dla innego psiaka. No i rozpaplałam się jak na babę przystało.
  5. Andzia kolejność jest w sam raz. Jakbyś w między czasie kupiła pole, to pamiętaj, że na jakiś czas robotnika masz zapewnionego.
  6. Dzisiaj byłyśmy u naszego Pana Doktora. Tina dostała trzy zastrzyki z amoksycyliną i od czwartku mam jej dawać przez dziesięć dni tabletki na gronkowca. Koszty, które doszły w między czasie to: za antybiotyki na biegunkę i wymioty: 20 zł za tabletki na odrobaczenie (podwójne): 30 zł (6 sztuk) za trzy zastrzyki amoksycyliny i tabletki na dziesięciodniową kurację (dzisiejsze): 55 zł Razem: 105 zł Dokładną rozpiskę wpływów i wypływów postaram się zrobić jak najszybciej. Ostatnio mam lekkie urwanie głowy.
  7. Wczoraj Hieniowate przeszło do dalszych etapów nauczania. Pod moim bokiem pokazał jej jak się robi Panią na szaro i stosunkowo bezkarnie wydostaje się na przechadzkę po ulicy. Jak się zorientowałam, to zobaczyłam już tylko dwa zadowolone z siebie ogony powiewające na wietrze oddalające się ulicą w siną dal. To ja biegiem, żeby towarzystwo mi się nie rozjechało i szybkości w oddalaniu nie nabrało. Za wsiasz i do domu. O Wy, to ja tu na podwórku, a wy pod moim bokiem bezczelnie przez siatkę i fiut. Wieczorem byliśmy w ogrodzie i Tinucha bawiła się sosną. A ja wredna ponieważ ją ćwiczę, to regularnie jej odbieram zabawki. No i schowałam sosnę na drzewie. Stoję i robię jej zdjęcia. Coś zmieniałam przy aparacie, podnoszę głowę... a Tina siedzi na drzewie. No wiecie w tej mądrej książce to ja czytałam, że pitbulle potrafią wspinać się po drzewach i nawet zdjęcia widziałam, ale żeby tak od razu Tina miała być aż do tego stopnia pitbullką, no to nie ja nie wierzyłam. No a teraz to chyba już we wszystko jednak uwierzę. Właściwie to ona na nie wskoczyła. Andzi wysłałam zdjęcia, to może jeżeli znajdzie czas - pojawią się na wątku.
  8. [quote name='andzia69']mojFrodek też od czasu do czasu chce złapac swoj ogon.... to raczej bardziej na tle psychicznym niż chorobowym - tak mi się wydaje... Objaw zatkania gruczolow okoloodbytowych jest z deczka inszy - pies trze pupą po podlodze, trze tylem np. o murki, sciany, zaczyna się drapac w ok. grzbietu nad ogonem - czasami aż do wylysienia... Anuka - podaję ci na PW adres do wysylki książki dla Mimiś;)[/quote] Andzia to nie wygląda normalnie. Zbyt regularnie i ona wtedy nie jest w nastroju do zabawy, jest poddenerwowana - wpada w szał. Książkę wysyłam w poniedziałek. A nie wiesz może czy wazon dotarł w całości?
  9. Domek siedlecki do tej pory się nie odezwał. Dzisiaj do południa nie działał mi telefon - może w tym czasie dzwonił?
  10. Anuka - Tina nie chce się po prostu wynieść od ciebie...to i coraz nowe zadania ci wynajduje cobyś się nie nudzila;)[/quote] Andzia gdzie tam jej u mnie dobrze. Ze mnie stara panna co w dodatku nawyków staropanieńskich nie ma - takie dziwadło. Tina z nudów dzisiaj zwinęła kawałek sosny i latała z nim jak szalona, podrzucała go, walczyła z nim. Prawie uwierzyłam, że sosna ożyła i ją atakuje. Ta to dopiero jest (jak musi) samowystarczalna. A tak co do jej przypadłości. Nie wiem czy to pisałam, ale najwyżej się powtórzę może Wy będziecie wiedzieć o co chodzi. Wieczorami w Tinę wstępuje diabeł: zaczyna się ocierać, wylizywać a potem biega w kółko za swoim ogonem i go maltretuje. I to z pewnością nie jest zabawa. Ona dostaje szału i wcale tego nie chce. Jest zmęczona, wyczerpana a nadal musi biegać w kółko i gryźć ogon. Powtarza się to regularnie wieczorem. Początkowo myślałam, że to sprawa tasiemca, ale wygląda na to, że chyba jednak nie. Nasz wet ten spod Siedlec jak mu o tym wspominała przez telefon wspominał, że może kanaliki jej się zatykają. Co to może być. Jak będę w poniedziałek u weta to jeszcze raz mu o tym przypomnę. Żal patrzeć jak ona się męczy.
  11. [quote name='Antonina1'](') Gucio już biega po łące i lesie w Zagórzu. Byłam z bez przerwy: ogrzewałam, tuliłam, przewijałam, podtrzymywałam łepek, moczyłam języczek wodą. Aaaa nawet nie mam siły tego wszystkiego opisywac...[/quote] Strasznie mi przykro. :-(
  12. [quote name='Antonina1']Witam my przetrwaliśmy z Guciem noc- bardzo ciężką noc. Skoro przetrwał pojawia się światełko w tunelu, że może nie jeszcze... Zaraz jedziemy ponownie do weterynarza. Strasznie zmartwiły mnie nowe wiadomości oTince i gronkowcu. Jest to niestety długie i żmudne leczenie. Biedna Anuka, biedna psina, która wychodząc z jednego choróbska wpada w drugie.[/quote] Trzymaj się. A co do Tiny to jaka tam ona biedna. Ja to będę biedna, jak ona mnie tym wszystkim obdaruje. A jakoś średnio mam ochotę na te trzy cudowności. Ona nie wpada w te choroby, na mój gust to cały czas po prostu powoli wychodzi na prostą. Najwidoczniej nazbierała tego po drodze. Ten gronkowiec to według mojego weta nie ma zwyczaju żyć na psach. Może go wdrapała gdzieś przypadkowo łapą. Fakt faktem, że trzeba się go pozbyć jak najszybciej.
  13. [quote name='doddy']Z łaski chcesz przedłużyć wredna babo :diabloti: Muszę to teraz bardzo przemyśleć... Wstaw na nowo to może się wybiorę na ten wirtualny jarmark. Zainteresowanej Pani z Siedlec przesłałam nr tel do Anuki1. Ja nic o niej nie wiem, więc do totalnego prześwietlenia potencjalna Pani, domek.[/quote] Doddy z tamtych książek, to nie wiem czy byś coś wybrała, ale jak bardzo chcesz to pogrzebię w czeluściach szafy i cosik extra spróbuję wygrzebać. Tylko, że ja to się boję, że przeze mnie i Tinkę to z torbami w końcu pójdziesz. Jeżeli Andzia jeszcze się zgodzi wystawić to jej podeślę. Siedlecki domek to z pewnością będę prześwietlać, bo jakoś do tutejszych zaufania nie mam za grosz. Ale sprawdzić trzeba, bo jednak Gallegro z Siedlec jest i dobry z niego człowiek jest, oj dobry.
  14. [quote name='andzia69']Anuka - z ostatniego bazarku poszly niestety tylko 3 ksiązeczki: Książeczki nr 4 i 11 za wywolawczą wygrala Worel:loveu: czyli lącznie 18 zl plus 6 zl wysylka! A książeczkę nr 5 wygrala Mimiś za 15 zl plus 6 zł wysylka:loveu: (dzisiaj wysłała pieniążki 25 zl - dziękujemy!!!!) a żebyś wiedziala jakie to ksiązki to proszę link do bazarku: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=101424&page=3[/URL][/quote] Andzia poprawka nie tylko, ale aż. Dziękuję bardzo wytrwałym za licytację i wspomożenie chorej. Zaraz zapiszę sobie co dla kogo. No to ja tradycyjnie - jak by ktoś życzył, to mogę przywieźć książki w przyszłą sobotę do Warszawy łącznie z kosztem wysyłki (to chyba będzie 10 stycznia).
  15. [quote name='wanda szostek']No i znowu leczenie. Jedno paskudztwo za drugim, a dom pełen psiaków i mnie ze strachu włosy dęba stają. Ostatnio jak mnie odwiedziła Tinka, to zgubiła człon tasiemca. Za nic bym go nie zauważyła, a nawet gdyby , to nie wiedziałabym co to. A gdyby z moich trzech smrodów któryś to wciął ? Stres. Kąpiele są po to, aby wypłukać z sierści i skóry wszystkie martwe resztki nużeńca, aby się nie rozkładał .[/quote] Ale za to ja mam wprawę i chodzę i zbieram. I do słoiczka i do słoiczka... Może ktoś ma potrzebę, to służę. Ładna kolekcja członów tasiemca. No i sami widzicie jak tu człowiek ma być odporny na życie jak rodzicielstwo wszystkiego się boi. A to tylko taki malutki (może całkiem długi) tasiemczyk, i niewinny nużeńczyk i do triady gronkowczyk. A ja się uodparniam, bo jak widzę taką dziurę w łapie Hieniowatego i mięso prawie na wierzchu, to i wyboru nie mam tylko wierzyć, że z większością problemów to można sobie poradzić o ile tylko się chce. A dziura to już właściwie dziurka i tfu tfu dobrze zarasta.
  16. [quote name='Alicja'][FONT=Arial][COLOR=Red][B]Mój Ozzulec wprawdzie nie miał nużycy ale mieliśmy Gronkowca ...HEXODERM polecam ....aczkolwiek nie za często kazano nam Ozzulka kąpać ...po antybiogramie dopasowano antybiotyk i podałam Baypamune ma wspomaganie odporności ...wiem ze to się teraz nazywa inaczej ...aha a na skórkę kropelki Efa Olie , potem dostawał Gammolen ...poszukam jak dokładnie wygladało leczenie to jeszcze uzupelnię ...[/B][/COLOR][/FONT][/quote] Alicja a jakiego miał gronkowca. Zapytam o te specyfiki weta. Może w przypadku prywatnego Tiniuszowego gronkowca też będą miały sens.
  17. [quote name='doddy']Ja bym jednak kąpała. Mi przy leczeniu nużeńca Mamby ten tekst krakowskiego lekarza bardzo pomógł i nawet z nim konsultowałam Mandoline. I do dziś ją kąpię w Hexodermie (choć bardzo sporadycznie). Napisał ktoś do mnie maila w Tinki z Siedlec. Jak napisze jeszcze raz to podam nr tel Anuki1.[/quote] Doddy wykąpię.
  18. [quote name='andzia69']Wandziu - trochę to chaotycznie napisalas i nie wiem co do czego...ale co do gronkowca - leczy się go antybiotykiem - Zgredek mial 2 rodzaje gronkowca i do każdego robilo się antybiogram - wtedy wychodzilo na co jest oporny a co go zabija Skoro skora zaczyna porasta sierścią to raczej nużyca jest zaleczona i nie ma sensu uprawiać tych kąpieli co tam wypisalaś - bo po co?[/quote] Andziu u Tinki badania wykazały liczne E. coli i liczne stphylococus beta -hemolityczne. Dostałam też od razu wykaz antybiotyków i mamy pięć o bardzo dobrym działaniu. Zeskrobinę to Pani laborant wzięła taką sobie - bardzo to się nie postarała (nie zeskrobała do krwi). Zatem wydaje się, że nużeniec jest w każdym razie pod kontrolą ale ja to bym jednak ją wykąpała tak na wszelki wypadek. Wsadzić do wanny to ją wsadzę, a że pitbulle podobno lubią pływać, to mam nadzieję, że ona wodę też lubi. Na antybiotyk na gronkowca to chyba jednak jutro się wybiorę. Zeskrobina była pobierana wokół oczu a jej oczy jednak cały czas łzawią i nadal ta skóra się łuszczy a wieczorami zaczerwienia. Trudno nafaszeruję ją jeszcze tym antybiotykiem.
  19. [quote name='Antonina1']Przepraszam, że poruszam temat na wątku Tinki, ale tu napisałam pierwszego posta na Dogomanii. I przepraszam, że smutno piszę. Moj Gucio odchodzi. Wiedzialam, że jest stary i ma nowotwór, ale nie przyszło mi do głowy, że już, tak szybko i niespodziewanie. Jeszcze wczoraj wieczorem na spacerze ogladał się za "babami". W nocy choroba - myślalam, że to zatrucie. Rano jednak pani weterynarz stwierdziła, że pewnie pękł guz. Nie poszłam do pracy, zostawiłam go tylko na chwilę - bo musialam sobie załatwic zwolnienie lekarskie (nie mam urlopu). Siedzę przy psie i ryczę. Lezymy na srodku kuchni - bo tam mam kafelki, a pies na zmianę albo wymiotuje, albo robi krwią. Myślalam, że jeszcze mamy sporo czasu. Przed siedemnastą jedziemy znów na zastrzyki i kroplówkę. Trzymajcie kciuki,żeby się poprawiło i bym nie musiala podejmowac ostatecznej decyzji.... Przepraszam jeszcze raz za tak smutny akcent na wątku Tinki i mój niefortunny debiut na Dogomanii. Mam nadzieję jednak, ze tu zostanę najlepiej zrozumiana.[/quote] Grunt to wykorzystać każdą chwilę do końca. Są tacy ludzie, którzy wierzą, że zwierzęta z nami przebywają po to by nam dać szansę czegoś ważnego się nauczyć. Można w to wierzyć lub nie, ale czas spędzony przy istocie, która nas opuszcza znacznie więcej może nas nauczyć niż nie jedno zdarzenie, tylko trzeba chcieć mieć otwarte oczy i chłonąć mimo bólu to co najważniejsze. Tego Ci życzę. I jeszcze jednego, by Ci się udało być przy samym momencie odejścia i byś pozwoliła mu odejść.
  20. [quote name='andzia69']a co tu taka cisza jak w kosciole????:lol:[/quote] A bo u nas mróz dał o sobie znać. A w chacie trzeba palić a i do weta zajść no i na żarcie zapracować jakoś.
  21. [quote name='andzia69']No - to kto pokocha Tinkę????:loveu::loveu::loveu:[/quote] Andzia pokochać to ją na pewno niejeden pokocha, ale kto jej dom i opiekę zagwarantuje? Chociaż sama przyznasz, że przy takich walorach estetycznych i psychicznych (no może poza tą zazdrością) to ma spore szanse na dom. U nas to nie życie dla niej. Za dużo psiaków. Cały czas "tego nie wolno" i "tamtego nie wolno" to nie życie. Dla jej dobra potrzebny domek bez innych czworonożnych, a ewentualnie z, ale dodatkowo doświadczonym właścicielem. Tinka najlepiej się czuje w klasycznym domu, gdzie jest kilkoro ludzi, jest ciepło. Wtedy zaczyna się zachowywać beztrosko, wynajduje jakąś zabawkę i sama zaczyna się bawić. To naturalne dla niej środowisko. I co ciekawe właśnie tak się zachowuje, jak przychodzę do rodziców do bloku na internet. A co do awantury z Hienkiem, to była mi osobiście ona potrzebna. Pierwsze o co pytałam Doddy, to co zrobić jak się złapią? No i w duchu to cały czas się bałam, że sobie nie poradzę, jak do tego dojdzie. Stało się i jakoś sobie poradziłam. I potwierdzam, pitbulle to jednak profesjonaliści w walce. Mają całkowicie skupioną uwagę na przeciwniku, nie przenoszą agresji na człowieka i nie są w walce chaotyczne. To od Hienka dostałam zębami po łapie. Tina w ogóle się w moją stronę nie rzucała. Cały czas patrzyła na Hienka. No i one nie rozszarpują. Tak jak i w zabawie, bardziej to przypomina zapasy, tyle że z kłami w skórze.
  22. Miałam wczoraj pójść z Tiną do weta z wynikami z laboratorium i na odrobaczanie, ale był taki huk w mieście, że zrezygnowałam. Wizytę zaliczymy więc jutro. Nużeniec właściwie wyniósł się na dobre. Tina zaczęła porastać. Wymieniła sierść na ciemniejszą. Na pysku, uszach, brzuchu i wokół oczu sierść odrasta. Ma już ładne rzęsy. Jeszcze skóra trochę się łuszczy wokół oczu i na grzbiecie. Może jutro zajdę jeszcze do zielarskiego i kupię ziół na napar. Tinka waży ponad 22 kilogramy, co jak na sunię pitbulla to max i nie należy przeholować (zwłaszcza, że jest po sterylce). Ograniczę więc jedzenie do najbardziej wartościowego, mimo że ona lubi ryż. Sposobem przemycam jej karmę, ale tak naprawdę to jej nie lubi. Woli gotowane. Co do nużeńca, to nie dość, że na niego się nie umiera, to jest to jeden z sympatyczniejszych pasożytów o jakich czytałam. Żyje sobie na psach w 90% przypadków - nie robiąc im właściwie żadnej krzywdy. Właściwie nie przenosi się na inne zwierzaki, chyba, że są w słabej kondycji. Atakuje psy osłabione bądź przez słabe żywienie, bądź przez pasożyty. Tina jest klasycznym przypadkiem. Słabe jedzenie do tego tasiemiec i nużeniec gotowy. Jest wiele mieszanek ziołowych o działaniu przeciwroztoczowym, a więc leczenie wymaga cierpliwości i konsekwencji, ale nie jest ani tak trudne, ani znowu bardzo kosztowne. Może potrwać długo zwłaszcza kiedy zaatakowane jest ponad 50% obszaru skóry. Gdyby ktoś potrzebował więcej informacji, to służę pomocą.
  23. [quote name='Antonina1']Pięknej Tinusi, której losy śledzę od momentu założenia tego wątku, szczęścia w nowym roku. A jej tymczasowej Pani: Anuce za dobro i serce okazywane psiakom - dziekuję i życzę, by po wielokroć do niej wracało.[/quote] Dziękuję, tak na poważnie. Dziękuję wszystkim za życzenia. Taka dobra energia daje siłę i odporność.
  24. [quote name='Alicja'][FONT=Arial][COLOR=Red][B]Zgłosił się ktoś nowy z propozycją na domeczek ??[/B][/COLOR][/FONT][/quote] To taki kiepski czas - może i dlatego nic na razie. Od jutra dajemy nowe ogłoszenia. Ja to chyba ślepa jestem. Wszyscy się wokół Tinką zachwycają, a ja jakoś tak lubię ją, ale przede wszystkim za wnętrze. No ale jak się ponad 10 lat żyło z Sabą,na którą można było patrzeć godzinami, to uroda Tiny już nie robi takiego wrażenia.
  25. [quote name='clockwork'][FONT=Arial][COLOR=Blue][B]cześć ruda :loveu: NOWEGO ROKU w NOWYM DOMKU!! ci życzę :loveu::loveu:[/B][/COLOR][/FONT][/quote] Czekolada dziękuje i wzajemnie owocnego Nowego!
×
×
  • Create New...