Jump to content
Dogomania

Anuka1

Members
  • Posts

    469
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Anuka1

  1. [quote name='lamia2']Przy adopcji "subiektywne odczucia" są najważniejsze, nigdy nikogo nie prześwietlisz tak aby mieć 100% pewności. Nawet osobom z ogromnym doświadczeniem w adopcjach zdarzają się wpadki ... ale ten się nie myli co nic nie robi ;)[/quote] Ja to nazywam kobiecą intuicją. Zdarza mi się, że już po pierwszym zdaniu czuję, że ten człek pitbulla nie powinien mieć. Rozmawiam dalej aby się upewnić bo zwykle sobie nie do końca dowierzam.
  2. [quote name='enia']Wanda, chyba musisz wykasować z ogłoszeń swoje gg. Normalny , poważny człowiek dzwoni i umawia sie na spotkanie, wiadomo, że musi Tine poznać i odwiedzić ileś tam razy, ja bym jej za pierwszym razem nie oddała, a co da rozmowa na gg? nic. Szkoda czasu. Plakaciki już są?;) może Folenka by coś ładnego zrobiła?[/quote] Enia plakatów ja nie zrobiłam, bo w tym tygodniu przyjaciel do mnie przyleciał z Anglii i nie miałam kiedy. Ale od jutra się za nie zabieram i poroznoszę po lecznicach. Postaram się zrobić je tak, żeby i Wam podesłać. Może Wam się uda coś powiesić.
  3. [quote name='JagnaP']Anuka1, miło mi, że jesteśmy brani pod uwagę:multi: Ale tak jak pisałam, domek u mnie jest na razie wykluczony. Pracujemy nad Woodym i myślę, że będzie dobrze, ale nie wiem, jak długo to potrwa, a Tina nie może czekać. Więc ogłaszajcie ją gdzie się da, bo najważniejsze, żeby szybko znalazła kochający domek- jeśli mogę w tym jakoś pomóc, to proszę o kontakt. Jeśli jednak okazałoby się, że Woody da się zresocjalizować, a Tina nadal będzie do adopcji.....to Anuka1, sama cię do siebie przytargam, żebyś mogła prześwietlić mój dom na wylot:p Tymczasem, pozdrowienia od naszej bandy, czekamy na nowe wieści o Tinie:loveu:[/quote] Jagna możesz pomóc w jeden sposób. Jeżeli znasz odpowiednią osobę zainteresowaną Tiną, to daj znać. Wyślę Ci zaraz kontakt do mnie. Tina moim zdaniem, żeby było wszystko ok musi być szkolona. Potrafi się nie słuchać. Widać, że nikt jej wcześniej nie uczył, bo w ogóle na początku nie reagowała na żadną komendę i robiła co chciała. Wiem po Hienku, że to wymaga czasu, żeby stała się psem, który nie stwarza problemów. Pewnych rzeczy jeszcze jej nie nauczyłam, a to czego uczyłam należy regularnie utrwalać aż jej w krew wejdzie. Konsekwencja i jeszcze raz konsekwencja. Trochę luzu i zaraz pokazuje rogi.
  4. [quote name='JagnaP']Przeczytałąm cały wątek o Tince i powiem wam, że dziwię się, czemu nie ma jeszcze DS...:shake: Ja się zakochałam. I mam teraz "myślenice", bo szukając psiaka do adopcji trafiliśmy z moim TŻ na dwa psy- Woody'ego i Śnieżkę/Etę(oba wątki na forum o astach)-tak się poskłądało, że zdecydowaliśmy się na dwa psy. Koniec końcó, Eta została w domku tymczasowym na stałe, do nasz przyjechał Woody i od razu podbił nasze serca-właśnie takim "miziastym"charakterem, jaki ma Tina:loveu: Cały czas jednak rozglądałam się za jakąś sunią(przyzwyczaiłam się do myśli, że będą dwa psiaki i jakoś mi czegoś brakuje). Wóody niestety ma jedną wadę- niezbyt lubi inne czworonogi(zupełnie jak nie amstaff, nie?:lol:)- w kolejności: małe pieski zabiłby wszystkie, duże psy już się uczy ignorować, suki na razie nie wiadomo. Początek marca umówiona sterylka, może trochę pomoże:mad: Na razie u mnie drugi pies odpada ze względu na zachowanie Woody'ego, ale ponieważ w Tinie się zakochałam, to zaczynam jeszcze intensywniejszą socjalizację Woody'ego i gdyby się zdarzyło, że za jakiś czas nadal nie będzie odpowiedniego domku dla Tiny, to proszę pamiętać o mojej skromnej osobie-chętnie dam się dla Tinki prześwietlić:cool3:[/quote] Jagna od razu mówię, że biorę Twoją kandydaturę bardzo serio. Byłoby dobrze gdyby dom u Ciebie zaczął być możliwy. Do pytań z mojej strony jeszcze wrócimy. Najważniejszy aby Woody chciał Tinkę zaakceptować. Ona też jest charakterna i może być różnie. Ale poznałam ją już na tyle, że będę mogła Wam od początku służyć radą. Co do Tinki to bardzo wiele będzie zależeć od Was. Bywa trudna, ale odpowiednie traktowanie w jej przypadku doprawdy jest w stanie wiele zmienić. Pozwolicie, że na razie będę ołaszać ją i szukać domu alternatywnego, z myślą jednak, że jesteście i chcecie i jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to dostaniecie Tinkę w pierwszeństwie. Sprawdzić jednak Was będę musiała dla świętego spokoju.;)
  5. [quote name='doddy']Ja to Was podziwiam, że wogóle marnujecie czas na pisanie przez gg z 20 latką ;) Ode mnie by psa nie dostała za sam fakt iż napisała na gg i że ma 20 lat :lol: A wymigiwanie się od odpowiedzi też nie wróży nić dobrego. Jak są zainteresowani to niech rodzice dzwonią ;)[/quote] Melduję, że ja na gg nie pisuję, a poza tym 20 latek, też poważnie nie traktuję chyba że od razu wykazują się wiedzą o psach.;) Niestety jeszcze do tej pory takiej nie spotkałam w zgłoszeniach o Tinkę.:shake:
  6. [quote name='andzia69']ale oczywiscie masz na to dowody? nie mówię o mediach typu tv, prasa, debile w dresach i bmv?:razz: Generalizujesz! ja miałam agresywna onkę - czyli wszystkie onki są agresywne wg ciebie - tak? Aaa - jamniczka tez nie cierpiała większych psów! Doddy - chyba musimy się pozbyc naszych psów bo zagryzą nasze inne psy!:eviltong: Wandziu... mnie najbardziej nie pasowało w tej całej rozmowie to, ze głupio się pyta czy musi odp. na pytania!;) Wg mnie Tina moze isć do domu z innym psem...ale psem - nie sunią.[/quote] Ty się Andzia nie dziw, do mnie to dzwonią i od razu chcą przyjechać po psa, tylko jeszcze wcześniej pytają jakiego jest koloru no i ewentualnie czy jest agresywny. Jeszcze nikt mnie nie zapytał w ostatnich telefonach jaki sunia ma charakter, żadnych szczegółowych pytań świadczących o poważnym podejściu i o wiedzy na temat pitbulli. Jak pytam dlaczego właściwie pitbulla chce, to odpowiadają standardowo - właściwie, to mi wszystko jedno, albo miałem amstaffa/kę tylko jej się zmarło (zwykle dość wcześnie) bądź musiałem ją oddać (ciekawy los dla Tinki nie?).
  7. Napiszę tak szybko, bo mnie czas dzisiaj goni. Tina mogłaby być z innym psem, ale nie każdym. Na sukę ja raczej bym się nie odważyła. Podstawą jednak musi być doświadczony opiekun, który zna się na relacjach między psami i umiałby zareagować w razie potrzeby w odpowiedni sposób. Niestety jeszcze na takiego podczas rozmów nie trafiłam. Ja mogę ją pociągiem zawieźć na koniec Polski jeżeli będę miała pewność, że trafi pod dobrą opiekę. Jednak myślę, że to zwykle świadczy już o przyszłym opiekunie jeśli życzy sobie przywiezienia psa i to za darmo. Jeżeli nawet takiego kosztu i wysiłku nie może podjąć, to jaki z niego będzie opiekun? Jak będzie go stać na jedzenie, szczepienia, ewentualne leczenie.
  8. [quote name='baffi2']duuuuużo tych ogłoszeń :)[/quote] Dużo, dużo, napracowało się rodzicielstwo. Niestety mimo że telefonów trochę jest, to większość jest z nastawieniem, że przywieź im i całuj w rękę, że chcą brać. A, mają takie widzi mi się, żeby sobie walnąć pitbulla. :shake:A bywają i chamskie telefony. Poczekamy, zobaczymy. Ja nadal wierzę, że jak jej pisany, to znajdzie się dobry człowiek, taki właśnie dla niej.
  9. A i Tinka uwielbia bawić się taką wielką kłodą drzewa. Całe podwórko mam już zaorane, bo ona nosem pcha przed siebie przez długość i szerokość podwórka. Tak, że trawy to w tym roku pewnie nie zobaczę. Dzisiaj tak pracowicie zabrała się za robotę, że rozwaliła nos. Krew cieknie jej po nosie, a ta dalej swoje. Kurcze muszę jej jakąś robotę znaleźć. Marnuje się kobieta. Tatowe akacje kupili, to jak przywiezie, to powiem żeby przy bramie zostawił, a Tiniuszka już sama zapędzi do drewutni. Niech się wykaże pszczółka Tinka robotnica.
  10. [quote name='lamia2']Farciara ;)[/quote] No sama nie wiem, czy nie lepiej jednak mieć tego za sobą. Tak czekać, że Ci ktoś w mordę przyłoży to jednak ten tego mniej komfortowe niż kłaść lód i zaprawiać się w boju.:mad:
  11. [quote name='lamia2']Ty się kochana musisz przyzwyczaić do takich telefonów, jesli od k... Cię jeszcze nie powyzywali, że im psa nie chcesz dać .... to masz to przed sobą ;) Ja mam obecnie dwa szczeniaki amstaffa do wydania i na tę porę (czyli o 20.00) już nie odbieram telefonów, bo mąz mi potem mówi, że im przez sen takim samym językiem odpowiadam :evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] A wiesz, że jeszcze się nie zdarzyło.:roll: Ale może dlatego, że na siedleckich ogłoszeniach, to daliśmy, że Tinka lękliwa i wszystkich macho wywiało, żaden jeszcze nie dzwonił.
  12. [quote name='baffi2']To takie stereotypy są, człowiek gdzieś coś od kogoś usłyszy że tylko szczeniaka da się szkolić... :shake: A co powiesz na to że ktoś dzwonił w sprawie adopcji szczeniaka i pytał o częstotliwość jego sików :evil_lol:[/quote] Jak mu pampersy kupi, to będzie miał problem z głowy.:razz: Kosmos ufoludki czy jak, albo to nas zrzucili kiedy i teraz dogadać się nie możemy, bo nam języki poplątali. Najgorsze, że głupota zwykle jest nieuleczalna. Przypadki beznadziejne.
  13. [quote name='andzia69']Wandziu - to nie ty robisz błąd tylko ludzie to debile!:angryy:[/quote] Też jestem tego zdania. Na tej posiaduwie co to z Tinką byłyśmy student opowiedział mi o tym jak idioci z otoczenia, kiedy zaczęła się moda na bullowate szprycowali je sterydami, żeby mieć się z czym pokazać. I to nie gdzieś tam zasłyszane tylko przypadki z sąsiedztwa. Mojego brata psa złapał bullowaty podczas spaceru. Brat sam musiał rozdzielić psy, bo właściciel jak idiota zaczął biegać i szukać patyka, trudno powiedzieć po co. Na koniec kiedy brat zwrócił mu uwagę, właściciel bullowatego z dumą i zadowoleniem oznajmił, że on wie, że to pies bojowy. Bożesz ty mój, jak obserwuję tych ludzi, którzy mają te psy, bądź odbieram telefon, maila czy smsa, to trafia mnie nieźle... co za debilizm, brak odpowiedzialności, tępota. Żadnej wiedzy na temat psa, którego mają. Ale pracuję nad sobą, żeby nie być niemiłą jak rozmawiam. Dzisiaj np. dzwonił Pan, bo obiecał synkowi pitbulla lub amstaffa, i pan wie, "że do nich trzeba być ostrym", tylko zrezygnował bo myślał, że Tina ma 5 miesięcy, a "1,5 rocznego psa to już niczego się nie nauczy". A mojego Hieniuszkę dwulatka dało się i to jeszcze jak, a nic pierdołka nie umiał. Ja cię kręcę nie wiem czy ja jestem z kosmosu, czy mózgu to już ludzie zupełnie oduczyli się używać. Po to im bozia mózg dała, żeby go kurna przynajmniej od czasu do czasu przewietrzać.
  14. [quote name='dariaopole'] U mnie w stadzie też bywa różnie. To znaczy ogólnie jest ok ale Happy (czarna) to dama i ma czasami focha, potrafi np. samym wzrokiem zniechęcić Johnego i Chilli do wejścia do pokoju w którym ona okupuje kanapę a o żarcie walczy jak lwica w buszu. Nauczyłam się je rozdzielać przed podaniem miski choć i tak czasem Happy rzuci się na kogoś z zębami( najczęściej na Johnego który swoim męczącym zachowaniem doprowadza ją do szału) Potrafi np. go pogonić kiedy on stęka bo to jej przeszkadza w drzemce :evil_lol: ścięły się nie raz , na szczęście nigdy jakoś groźnie. Po prostu pokazują tak swoje niezadowolenie. jakby sie nie lubili to myslę ,że spinki zakończyły by się ostrzej. Tak to już jest z tymi psiakami. Czasem mają fochy tak jak i ludzie ale nie tłumią tego w sobie tylko się wyżywają na swoim rodzeństwie :diabloti:[/quote] Dariusza wiesz udało mi się trochę zminimalizować pozycję Tinki i to pomaga. Daję najpierw jedzenie Hienkowi, no i trochę go faworyzuję a Tince jej zapędy ucinam. I ona jakby to akceptowała i powoli zaczyna się zachowywać jak sunia, a nie bachor. Oczywiście to żmudna robota, bo muszę się sama pilnować (bo tak naprawdę to problem tkwi we mnie). A jak dochodziło do awantury i je rozdzielałam, to i Hienek i Tinka wyglądały tak, jakby za ich zachowaniem kryło się przekonanie, że ten drugi jest winny i to wysoce niesprawiedliwe, że rozdziela się ich podczas ustalania kto jest winny.
  15. A u nas ostatnio tak. 1. Zabrałam Tinkę na posiaduwę do znajomej, co by mi Tineczka zupełnie przy mnie nie zdziczała. I tam było jeszcze jedno dziewczę i jedno studencino. Dorotkę Tinka już poznała i wobec niej było ok. Dziewczę głaskało Tinkę, ale specjalnie to Tinka się nim nie interesowała. Natomiast studencik ją intrygował. Bała się go, ale cały czas z ciekawością zaglądała w jego stronę. W końcu jakoś się z nimi oswoiła, ale nie podchodziła do nich tylko położyła się i oglądała. 2. Zaprzestałam na razie szprycowania Tinki antybiotykami. Tina dostaje codziennie gammolen i jeszcze dodatkowo do jedzenia dodaję siemię lniane. Co trzy dni kąpię ją. Niestety Tinka kąpieli nie lubi, boi się ich panicznie. Robimy jednak powolne postępy (znaczy przed kąpielą słoninka w brodzik i zaraz po kąpieli słoninka w brodzik). Postępy są takie, że Tinka z własnej nieprzymuszonej woli zagląda do brodzika. Ale wkładanie nadal jest na siłę i wbrew jej woli i zapiera się i odwarkuje. 3. Staram się z nią chociaż trochę ćwiczyć. Musiałam dwa razy użyć puszki i łańcuszka (odstraszaczy) - poskutkowało. Kłodą bawi się, ale jak wołam ją i każę zostawić, to zostawia i w ogóle to fajna z niej suńka wychodzi jak jest zdyscyplinowana (tak też jest fajna, tylko za skórę potrafi zajść), no mówiłam z psami jak z dziećmi, jak im się nie miesza w głowie, to takie fajowe stworzenia. 4. Domku na razie nie widać. To nic, będziemy szukać dalej. Chociaż muszę się przyznać, że ja do adopcji bullowatych to się jednak nie nadaję: brać odpowiedzialność za przyszłego właściciela i psa jednocześnie, to dla mnie zbyt wiele. A jeszcze jak widzę wokół siebie taki rozkwitający debilizm...
  16. [quote name='andzia69']Nie raz i nie dwa;) najczęściej o skarby - kamien, patyk, piłeczkę:lol: Skarbów trzeba bronić i koniec - nawet miska nie należy do przedmiotów sporów, ale skarby tak! A poprzednie moje suki - nie, nie bullowate, ale onkowata sunia i jajnikowata:evil_lol: od czasu do czasu spinały się ze sobą i najgorsze to było to, że o nic - zawsze oczywiscie przegrywała jajniczka i nie raz konczyło się na szyciu i czyszczeniu - to tak jak u ludzi - nie raz się przyjaciele o coś posprzeczają "na śmierć" a potem się godzą:lol: aaaa - moja Tora za mlodu miała taką koleżankę onkę, rówiesnicę, z ktorą często się bawily - jak dorosły, dojrzaly to już niekoniecznie się bawily. Raz jeden zlapaly się o (a jakże) o patyk - gdyby to postronni ludzie widzieli to pewnie nie mysleli, ze ktorakolwiek wyjdzie z tego calo - orzerażające to bylo - jak odciągnęłam moją to tamta się rzucala i tak na zmianę....po zajsciu obejrzeliśmy dokładnie obie suki - nie mialy nawet zadraśnięcia - a wyglądalo to potwornie:shake: Myślę, że tak naprawdę to one w ten sposob "krzyczą" ale nie mają raczej zamiaru zamordować - gdyby Tinka, moja Tora - chciała zrobić porządną krzywdę to nie wiem czy samo szycie poszkodowanego by pomogło[/quote] Andzia, no to jestem spokojna. Nie wszystko to ja spie..yłam. Jak takie akcje u Ciebie odchodziły, to te moje to zaczepki przedszkolaków.:razz: Ja się obawiam cały czas możliwości Tinki i stąd to postawienie moich wszystkich zmysłów na baczność jak mam ją pod opieką. Najgorszy to jest jej upierdliwy upór. Ja mówię "Tina nie wolno brać samej drzewa". Tina doskonale wie o co chodzi i wynosi drzewo. Ja odbieram i za chwilę to samo i jeszcze raz i jeszcze. Ale jak konsekwentnie jej pilnuję, to się poprawia, staje się bardziej karna. A co dałam sobie na głowę wleźć to mam o co się prosiłam. Lenistwo i niewiedza i Tinka bachor gotowa.
  17. [quote name='ULKA12']Anuka jeśli chodzi o mnie i moje stadko. To widzę że jest hierarchia mam pitka - przywódca na co dzień ciepłe kluchy, oaza spokoju, do momentu podania jedzenia wtedy inne do niego nie podchodzą. Mam jeszcze dobermanke i taką małą suczkę ona jest druga po Nortonie a dobermanka na samym końcu, wariatka cały czas się che bawić i podgryzać. Staram się unikać spięć więc karmię je osobno, smakołyki też daję osobno. Czasami zdarzy się jednak że ni upilnuję wtedy jest akcja. Ale Norton to tak strasznie warczy aż bulgocze zwykle to wystarczy obie suki kładą się na plecy lub zwiewają. Nigdy jeszcze nie ugryzł żadnej z nich. Nie zazdroszczę Ci sytuacji gdzie żadne z nich nie chce ustąpić. Proponuję unikać sytuacji konfliktowych. Wiem, że to pewnie niełatwo ale trzeba próbować. Teraz pewnie Tinuszka poczuła się pewnie i próbuje zawalczyć o swoją pozycję. POzdrowienia dla ciebie i Twoich podopiecznych. Kibicuje wam cały czas:lol:[/quote] Saba jak ją brałam, to była klasyką zalęknienia. Wszystkiego się bała. Potem powoli wyszła na jako tako zrównoważoną sukę. Gdy doszedł Hienek jej się to początkowo bardzo nie podobało (następna gęba do miski, a miska dla Saby to świętość). Kiedy dochodziło do spięć, to ja ustalałam hierarchię i koniec końców był taki, że mogły jeść razem z jednej miski i nie było problemów. Tyle, że Saba dla świętego spokoju ustępowała, ot wyrozumiałość wieku starszego. A co do Tinuszki, to ja jej za dużo pozwoliłam, bo to takie biedne, słabiutkie (ale jak widzę jak włazi pod solidny fotel podnosi go plecami i przestawia, to jednak zmieniam zdanie). Teraz dla odmiany siedzę w księgach o wychowaniu psubratów i kiwam z politowaniem nad sobą głową jaką cudowną głupotą się wykazałam. Pracuję teraz, żeby to jakoś naprawić, ale wiadomo zepsuć łatwo, naprawić sztuka. Najlepszy byłby dla niej dom bez innych czworonożnych. Ale żeby nie wyszło, że z niej potwór, nie nie żadne takie, raczej rozwydrzony bachor no i też tylko czasami wychodzi. Poza tym kochana sunia, której po prostu w głowie namąciłam.
  18. Ula dzięki wielkie. To jednak nie gadam tylko do siebie. Co do sytuacji, to staram się ich unikać, tu akurat nie zauważyłam tego patyka na podłodze. Muszę zmykać, bo jestem w bibliotece. :cool3:
  19. No i wszyscy uciekli od nas. Pusto, głucho... to nic pogadam do siebie w gruncie rzeczy mam w tym wprawę. Wczoraj miałam powtórkę z rozrywki: Tinka kontra Hienek. Poszło o kawałek drzewa na korytarzu. Tinka rzuciła się na Hienka a on też posiada tę cechę, że nie odpuszcza i awantura gotowa. Hienek w ogóle jest ciekawym zjawiskiem. Potrafi trząść się ze strachu ale będzie walczył. Tym razem skończyło się na wymemłanej sierści i kilku draśnięciach na pysku Tiny. Nabieram wprawy w rozdzielaniu tylko nadal jeszcze zimnej krwi zachować nie umiem i wrzeszczę, że potem głosu po fakcie wydobyć z siebie nie mogę. Hienek nauczył się podczas tych spięć (bo w między czasie jeszcze jedno takie było) dwóch rzeczy. Wrzask podnosi jak ona zaczyna przesadzać, wtedy ja lecę na pomoc, albo gdy widzi sytuację potencjalnie zagrożoną np. Tina z drzewem, to przykleja się mi do nogi z przekonaniem, że w takiej sytuacji nic mu nie grozi. Kiedy już się zetną, to jest poważnie, bo żadne nie chce ustąpić i na prawdę nie wiem jak to mogłoby się skończyć. Wczoraj rozdzieliłam, na chwilę zamknęłam oddzielnie, przemyłam Tinusze rany (ranki - nie przesadzajmy) i za chwilę jak ochłonęły było już wszystko w porządku.
  20. [quote name='andzia69']nie dawalam tego antybiotyku, zaczęlam smarować je taką maścią z neomycyną i innymi skladnikami, bandażowalam lapy i jak tylko to wszystko podeschlo to pomalu przestał się interesować łapami - teraz ma jak nowe;)[/quote] Andzia a mam jeszcze takie pytanie, czy one (znaczy Twoja watacha) Ci się kiedykolwiek ścieły o coś między sobą? Bo może to ja gdzieś robię błąd. Bo małpiatki to jednak trzeba pilnować. Wczoraj powtórzyła numer z zębami.
  21. DARIAOPOLE byłam na wątku waszego pitbulla. No to teraz mogę ja Cię pocieszyć z tym znaczeniem terenu. Mój Hieniowaty jest psem mało cywilizowanym. Hieniowate ma we krwi znaczenie wszystkiego, co uzna za swoje. Szczytem wszystkiego było regularne znaczenie Saby jak jeszcze żyła. Saba się zawsze z tych perfum obmyła, ale samego faktu niektórzy nie mogą przeboleć. Tiny do tej pory nie znaczy i nie zachowuje się wobec niej postawą dominacyjno-opiekuńczą jaką miał w zwyczaju traktować Sabę. No cóż zawsze chciałam mieć takiego psa dzikawego (ukochanym zwierzęciem są dla mnie wilki), no to mam. Czy to duża wada? Bo ja wiem, w zoo warszawskim kiedyś mieli taką wilczycę, co wszystko znaczyła włącznie z wodą. Co jej nowej naleli, to ona sik w nią. Kiedy raz spryskałam framugę drzwi wodą toaletową (że może pomoże i Hieniowate da spokój), to ta pierdoła sama się w niej wytarzała. Częściej używam mopa i ścierek - tyle.
  22. [quote name='andzia69']niestety nie mialam "osobistego" kontaktu z nużycą...a gronkowca Zgredziu miał tylko na łapach - w miejscu gdzie namiętnie wygryzal sobie łapy, bral 2 rodzaje antybiotyku i też g..o pomogly, stwierdzilam, że zostawię tak jak jest i już, bo rozwalę mu wątrobę i żolądek... Ale wet kazal dawać te antybiotyki przez min 3 tygodnie.... więc może za krotko...:cool3:[/quote] Andzia nie wiem... A jak teraz zgredzikowe łapy się mają? Wolałabym już jej nie nadziewać antybiotykami. Żałuję, że na samym początku zamiast tego wszystkiego nie dałam leku wzmacniającego odporność.
  23. Na razie były dwa zgłoszenia o dom. Jedno Pani (z Gdańska) ma amstaffkę 5 miesięcy i chciała jej dokoptować Tinkę. Wcześniej miała amstaffkę i po trzech latach uspała ponieważ sunia miała zmiany nowotworowe w sutkach (nie wiem czy leczyła). W każdym razie po moim pytaniu czy zgadza się na sprawdzenie domku, więcej się nie odezwała. Drugi telefon: dzwonił Pan z Warszawy, który ma dziecko w wieku 2 lata i pytał jak Tinka do dzieci. A do dzieci, to ona różnie. Bywa, że dobrze ale i bywa, że się ich boi. Bo jednak jednej cechy pitbulla nie ma - nieustraszoności, potrafi być lękliwa. A to niezbyt dobrze w kontaktach z dziećmi. Stwierdził, że do Siedlec to za daleko.
  24. [quote name='Worel']Witam. Dzis zostaly przelane pieniazki z bazarku grudniowego i za ksiazki przeze mnie nabyte. Suma 116 zl. Pozdrawiam[/quote] Worel bardzo dziękuję i przepraszam za to zamieszanie z książkami i moim przyjazdem do Warszawy. Pomyśl na jakiego psa te książki wystawić. Ja w tej chwili kiepsko stoję z czasem no i co jeszcze ważniejsze nie umiem wystawiać bazarku. Mogę przesłać Ci zdjęcia książek i opis, a Ty sama zadecydujesz i wystawisz.
  25. PYTANIE DO DOśWIADCZONYCH W CHOROBACH SKóRNYCH Jesteśmy po 12 dniowym leczeniu antybiotykiem. Nie wiem, ale ja nie widzę poprawy w przypadku jej oczu. Wyglądają znośnie kiedy w mieszkaniu jest zimno, ale jeżeli napalę i jest ciepło, to skóra się zaczerwienia. Wyprałam Tinę w tym tygodniu na razie w szamponie Seidla. Po dwóch dniach ponowiłam zakroplenie advocatem. Kupiłam siemię lniane i dodaję jej do jedzenia. Zamówiłam Hexoderm i Gammolen z Krakvetu. Udało mi się namówić rodzicielstwo by coś dla swoich psów zamówiło i w ten sposób przesyłka gratis. Ale nie wiem czy to wystarczy. Pewnie we wtorek zawitam znowu do weta. Tylko nie wiem czy zmieniać antybiotyk, skoro po 12 dniach nie widać poprawy? Jak to z tymi oczami jest przy nużeńcu i gronkowcu? Poszukam, może jeszcze coś o tym znajdę. Jeżeli ktoś wie cokolwiek, proszę o kilka słów.
×
×
  • Create New...