-
Posts
469 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Anuka1
-
[quote name='andzia69']Kolejne książki na bazarku - anglojęzyczne oczywiście: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9056218[/URL] 3 bazarki się już skończyly: wazon za 55 zl wygrała Ula_Czarnuszka gry komputerowe za łączną kwotę 38 zł wygrała Mośka Książki: ciotka Doddy: 1`-`10 zł 5- 10 zł 6-10 zł 7-10 zł 10 - 10 zł 11- 10 zł 12 - 10 zł 13 - 10 zł:loveu::loveu::loveu::loveu: i Kilroy - książka nr 8 za 40 zł!!!! Czyli łącznie z tych bazarkow powinno wpłynąć 213 zł!!!! Dziękujemy!!!! [B]Anuka - podaj mi gdzie mają wysłać zwycięzcy pieniążki!!!![/B][/quote] Widzicie, ale ze mnie niewdzięcznica, aj, aj, aj... Bardzo, ale to bardzo dziękuję licytującym, że licytowali, i kupującym, że chcieli wesprzeć Tinę.
-
[quote name='andzia69']Kolejne książki na bazarku - anglojęzyczne oczywiście: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9056218[/URL] 3 bazarki się już skończyly: wazon za 55 zl wygrała Ula_Czarnuszka gry komputerowe za łączną kwotę 38 zł wygrała Mośka Książki: ciotka Doddy: 1`-`10 zł 5- 10 zł 6-10 zł 7-10 zł 10 - 10 zł 11- 10 zł 12 - 10 zł 13 - 10 zł:loveu::loveu::loveu::loveu: i Kilroy - książka nr 8 za 40 zł!!!! Czyli łącznie z tych bazarkow powinno wpłynąć 213 zł!!!! Dziękujemy!!!! [B]Anuka - podaj mi gdzie mają wysłać zwycięzcy pieniążki!!!![/B][/quote] Andziu podam tylko jutro. Aha w piątek około 16 godziny będę w Warszawie. Jeśli, ktoś z licytujących chce, to mogę przywieźć książki i wazon - nie będziecie wydawać pieniędzy na pocztę. Tylko trzeba to ode mnie odebrać na dworcu PKP śródmieście. Andzia jeszcze raz tym razem na forum publicznym bardzo Ci dziękuję za pomoc w wystawianiu.
-
Tina jest złodziejką!!! No bo jak nazwać to jak psica dobrze wie, która jest jej miska a i tak lezie do Hienkowej, kradnie przekąskowy chlebek, zanosi go do pokoju, zakopuje w fotelu, a gdy pani chlebek odkopie i położy na wersalce, to małpa jeszcze warczy na Hieniuszkę jeśli waży się zbliżyć do chlebka? ja to nazywam nie tylko złodziejstwem, ale bezczelnym złodziejstwem. Przywłaszczyć i zapomnieć, czyją własnością była rzecz przywłaszczona... Im bardziej ją poznaję, to sobie myślę, że Tina to nietrafione imię (ale jest jakie jest i chwała, że suczyna je ma). Bo ona to muminek, a jeszcze trafniej to takie smocze dziecko. Smoczek - dziecko pozaziemskiej istoty smoka. Ja ogłaszam bunt! Dlaczego u mnie psy muszą uczyć się najgorszych rzeczy. Kiedy trafił do mnie Hienek, Saba nauczyła go spać na mojej wersalce i kopać doły na podwórku. I ta potwora (znaczy Hienek kopał wszędzie, a zwłaszcza w kwiatkach). No a teraz Hieńszczyzna tajemną wiedzę przekazał Muminkowi, tyle, że ta (znaczy Tiniuszka) doły bardzo poważnie i osobiście traktuje. Dół jest jej i już. Jak Hienek podbiega to wrrrr. ..., i weź tu bądź dobrym i ucz szczawicę życia. Wszyscy wiedzą dobrze jakie niewdzięczne jest życie nauczyciela. Jedni mają kominek, inni piec, taki niezbyt ładny, ale serce domu. My należymy do tych drugich. Tiniuszka jest wielbicielką domowego ogniska. Ostatnio wracam z drzewem z dworu, a Tinka leży rozciągnięta jak długa w kuchni przed piecem. Apel do przyszłego domku Tinki - pozwolić jej na kontakt z sercem domu, to wiele dla niej znaczy. Wiecie mój Hienek to taki kochane ale nienajinteligentniejsze stworzenie. Jednak ma coś w rodzaju pierwotnego instynktu. I ten instynkt podpowiada mu, że to nasze przygarnięte tymczasowo smocze dziecko to gdyby chciało, mogłoby mu krzywdę zrobić. I Hienio jest ostrożny, szaleje z muminkiem, memła mu uszy, ale niech muminek groźniejszą minę zrobi, to Hieniuszka, który innym psom nie ustępuje, w tym przypadku wie, że nie należy wywoływać w smoczku dużego smoka i awantury nie podejmuje, a wręcz jej unika. Czuje przed jej możliwościami respekt, a po części ustępuje bo wie, że młode to to głupie jeszcze.
-
[quote name='clockwork'][FONT=Arial][COLOR=Blue][B]:evil_lol::evil_lol::evil_lol: już ją kocham :loveu::loveu::loveu: pocieszna niczemu nie winna franca :loveu:[/B][/COLOR][/FONT]:loveu:[/quote] Clockwork, ale jaka franca? :crazyeye:Przecież nie zmasakrowała mebli, nie wybiła okna ni obgryzła drzwi i ścian. Hamuj słowa bo Ci ich nie wystarczy kiedy Tina rozwinie wenę twórczą :cool3:. To aniołek wcielony.:diabloti:
-
[quote name='haima']Aneta,a moze Tinka nie lubie tej karmy?Moj psiak np. nie lubil i nie chcial jesc odmian suchej karmy z warzywami,wszystkie miesne za to mu pasowaly:)co nie zmienia faktu,ze gotowane jedzonko najbardziej mu smakowalo:)) Jak zdrowie Tinki? Pozdrawiam :*[/quote] Haima Tinka nie ma wyboru, albo gotowane na które jako tako mnie stać, albo darowana karma. :razz: Wybrzydzać u mnie się nie da. Karmę darowała Doddy, Asi specjalnie odwołali samolot, żeby mogła mnie podwieźć z karmą (bo to tylko 15 kg:mad:) do pociągu w Warszawie, ja ją dźwigałam a ona nosem kręci :placz:. No cóż a ja ją rozumiem i nie zmuszam. Ale upierdliwie sypię każdego dnia. Natura sknerusa zwyciężyła i co by Hienek nie zjadł, to Tinka sama wpałaszowała - a co tam sama zjem, a jemu nie dam. Przy misce jednak awantury do tej pory nie było.
-
[quote name='enia']No to super wieści może sie przekona, chociaż ja też karmie gotowanym a suche stoi w misce na wszelki wypadek- wielkiego głodu. A czy Tina ma niedowage? bo na fotach wygląda całkiem całkiem. Zapomnialam spytać co zastałaś wczoraj po powrocie? grzeczna była?[/quote] Jak na moje oko to powinna trochę przytyć. Myślę, że mówię obiektywnie. Postaram się ją zważyć. A wczoraj pytasz? No wczoraj to droga od drzwi do fotela usiana była moimi butami. Właściwie to tylko miejsce zmieniły. No i oczywiście reklamówkę rozerwała (stanowczo reaguje na reklamówki tak jak Saba - kiedy się zapominałam, to po powrocie do domu zastawałam reklamówkę ze śmieciami rozerwaną a na środku kuchni rozsypane śmieci dobrze przebrane przez Sabę), na szczęście leżąca w niej książka już ją nie zainteresowała. Natomiast dzisiaj było już gorzej. Zastałam stolik przewrócony i książki i inne bambetle na podłodze. A Tinka jak to Tinka oczy zaczęła mrużyć i przepraszać po swojemu. Znacznie bardziej się tym przejęła co narobiła, niż ja. To nie znaczy, że demoluje. Kto by tak stwierdził nie wie co mówi i nie wie jak może demolka wyglądać. Brata pies tak nie chciał sam zostawać w domu, że kilka lat temu jak u mnie został, pozostawił mnie na dwa miesiące bez prądu. Wyrwał gniazdko, zerwał przewody, w domu u siebie rozprawił się z domofonem. Po prostu Tinka stanęła na stoliku przednimi łapami a że jest ciężka (nie znaczy tłusta, tylko taką ma budowę), to i stolik fiknął.
-
[quote name='enia']Moja suka też woli gotowane, suche to zjada jak gość na czterech łapach sie w domu pojawi...... wtedy pędzi do misek swoich i kocich i wymiata co sie da.... Tinka widać dba o siebie i swój żołądek skoro woli kurczaka z ryżem. Anuka świetnie sie nią opiekujesz- jesteś kochana:loveu:[/quote] Enia jesteś genialna. Jak ja na to mogłam nie wpaść. Przecież ta zasada obowiązywała u mnie w domu jak żyła Saba. No więc Tinka już je karmę, tylko Hienek musi stać blisko, co by potwierdził, że da się to zjeść i jak nie ona, to on bardzo szybko się z tym uwinie. Wczoraj wpałaszowała i warzywa i karmę.
-
[quote name='Agusia i Busiu']Taaak... One wzystkie nie lubią granulek jak można dostać coś lepszego. moje psiska też zjadają suchą karmę pomieszaną z dodatkiem. Wiem wiem że nie polecają , nie powinno się itp .. itd. Ale tak mi najwygodniej :eviltong: A na samo suche to one mają taaakie długie zębiska, a młoda się buntuje i nie je. Więc jest rybka, kefirek , kurczaczek , zupka , pasztecik , warzywka + suche. A najlepiej by co dzien jadły mięsko z ryżem i warzywami :evil_lol: ja tam też bym co dzien obiadek domowy chętnie jadła. Jakby mi ktoś ugotował :evil_lol: ale nikt mi nie chce obiadu co dzień gotować :shake: A do pracy chodzić trzeba żeby na te paskudne psie granulki zarabiać i kółko się zamyka. Tineczka wie co dobre, ryż z warzywkami , chlebek z tłuszczykiem... z głodu nie umrze . A byle kuleczek jeść nie bedzie królewna ;)[/quote] To nie takie byle kuleczki. Ja się nie znam, ale to podobno solidna, dobra karma. Tylko, że to jednak chemia i na dłuższy czas to raczej nie jest dobre. Ja to w takie zabobony wierzę, tak sobie wydumałam, że rak u psów musi mieć po części jakieś podłoże w tym jedzeniu. Pewnie się mylę, ale skoro dla człowieka żadne przetworzone jedzenie nie jest dobre, to dla zwierzaka również. W przypadku Tiny chodzi o jak najszybsze jej wzmocnienie. Mój Pan Doktor miał takich pacjentów, co do 20 i ponad dociągali na gotowanym. I podobno zęby zdrowe, i całkiem niezłe tempo osiągali.
-
[quote name='enia']Moja suka też woli gotowane, suche to zjada jak gość na czterech łapach sie w domu pojawi...... wtedy pędzi do misek swoich i kocich i wymiata co sie da.... Tinka widać dba o siebie i swój żołądek skoro woli kurczaka z ryżem. Anuka świetnie sie nią opiekujesz- jesteś kochana:loveu:[/quote] E tam świetnie. :oops: Tak jak potrafię. Za mało z nią ćwiczę, a przy jej uporze to jednak dobrze by było. Enia to chyba Twojego męża ja niepotrzebnie ciągnęłam do hoteliku? Ja naprawdę nie wiedziałam, że będzie w boksie. A jak ją taką zagubioną tam zobaczyłam i ona od razu z tego boksu wyskoczyła, to wracając byłam wściekła na siebie, że stworzenie mi zaufało a ja ją wywiozłam. No i strasznie się bałam, że ucieknie i wpadnie w niepowołane ręce.
-
[quote name='pixie']Jak sie ma nasz niejadek? Dzis lepiej? Moze sie przekona. Co na to wet?[/quote] Wczoraj gdy wróciłyśmy do domu wpałaszowała niezłą porcję ryżu z warzywami. Na karmę nie chciała patrzeć. Dzisiaj pogryzała sobie suchy chleb z tłuszczykiem - wykradła go z Hienkowej michy. Wcześniej wykradła i zakopała w ogrodzie. Przed wyjściem dałam jej mięsko na którym gotowałam ryż. Wstręciuch zamiast zjeść w kuchni, powędrował z mięsem do pokoju . I nie bardzo chciała oddać. Czasami potrafi być bardzo uparta. W końcu oddała, ja wyniosłam do kuchni.Zaakceptowała gorszą stołówkę. Zjadła w kuchni, zwłaszcza, że tam stoi jej ulubiony sprzęt - piec. Na siłę jej zmuszać do karmy nie będę, zwłaszcza, że to jednak czysta chemia. Wpadłam tylko napisać i lecę do domu. Tina została sama, więc nie wiem co zastanę po powrocie.
-
[quote name='andzia69']no moze i weci odradzają - ale ja tak swoim daję i żyją chyba nienajgorzej;) poza tym nie dajesz przecież pol na pól tylko mniej więcej 1/4 mokrego na 3/4 suchego...powiem szczerze...jakbym miala cale życie jeść te bobki to też bym raczej nie chciala;)[/quote] No ja też. Spróbuję jeszcze jutro, ale jak będzie kręcić nosem to chyba jednak na gotowane zupełnie przejdę, tylko mikroelementy dokupię co by domieszać. A tak co do mojej sytuacji, to moim zdaniem jest dobra tylko przepływowej gotówki brak, udaje mi się dorobić jakieś 300 zł na miesiąc i nie zawsze. Stąd te biadolenia. Ale co tam przekwalifikowuję się więc może nie długo normę krajową będę wyrabiać.;)
-
[quote name='andzia69']Anuka - a czy próbowałaś mieszac suchą karmę z gotowanym???? Wiesz - moje burki też samej suchej nie chcą...mieszam im zawsze albo z konserwą albo z batonem - i wtedy zjadają;) Tak odrobinę i dobrze wymieszam coby nie mogly rozdzielić:evil_lol:[/quote] Starałam się nie mieszać, bo weci odradzają mieszanie zbilansowanej karmy z gotowanym jedzeniem. Jak dzisiaj domieszałam, to miała rozwolnienie. Spróbuję jej jeszcze namoczyć karmę, ale nie podoba mi się jej jedzenie. Może jestem przewrażliwiona. Przy Hienku, który pochłania każdą ilość jedzenia ona tak mało je, że martwi mnie to. Już nawet nie utrzymuję jednej pory jedzenia, aby tylko ją wzmocnić. Zobaczymy jak dzisiaj wrócimy do domu. Leży tu obok mnie. Właściwie funkcjonuje w dwóch stanach, albo śpi, albo maltretuje Hienka zabawą. Wczoraj mój pies, który Sabę doprowadzał do znudzenia swoją zabawą, uciekał od Tinki i chował się za mnie, żeby tylko dała już mu spokój.:diabloti:
-
Dodzwoniłam się w końcu do weta. Jego bardzo trudno zastać pod zasięgiem. Powiedział, że właściwie powinno się pobrać zeskrobinę i może to zrobić na kolejnej wizycie. Nie pobierał ponieważ Tina ma bardzo charakterystyczne objawy nużeńca i właściwie nie bardzo mogłoby być to coś innego. Prosił żeby poczekać około dwóch tygodni na zadziałanie leków i na wygojenie się ranek zanim miałby być przeprowadzony zabieg sterylizacji. W międzyczasie wizyta kontrolna. Ucho właściwie już jest w porządku. Skóra też zaczyna lepiej wyglądać. Tylko to jej jedzenie mnie martwi. Karmy na początku trochę jadła, ale teraz w ogóle. Najprędzej gotowane z mocno posiekanym mięsem. A ja tu myślałam, że wzmocni się na karmie.
-
[quote name='Agusia i Busiu']Przeczytałam właśnie cała historię Hienka :-) I powiem tylko Tineczka ma szczęście taki domek tymczasowy się jej trafił , że ho ho! I myślę że słowa innch nie są przesadzone, wspaniała z Ciebie osóbka ! Pozdrawiam ciepło , mizianko dla psiaczków![/quote] Pomiziam, pomiziam. Właściwie w przypadku Hienka to nie mam wyjścia, bo wobec niego każdy kto przychodzi musi spełnić daninę miziania, ale to trzeba go znać żeby wiedzieć jak nachalnie potrafi się dopomnieć o swoje. A JA ZWYKLA, ZWYKLA TYLKO TROCHE (NAWET BARDZO) NIE PRZYSTOSOWANA DO TEGO SWIATA, ALE CO ZROBIC.
-
[quote name='andzia69']Anuka - spróbuj jej tą karmę wymieszac z odrobiną ryzu i warzywami - moze wtedy ruszy!;) I jesteś cudownym człowiekiem, skoro próbujesz pomagać tym biednym zwierzaczkom - a nie każdy człowiek jest taki - nawet ten majacy pełny portfel!:loveu: W sumie to szkoda, że sunia nie moze u ciebie zostać[/quote] Jeszcze na chwilę udało mi się wpaść na internet. JA BYC ZWYKLY CZLOWIEK!!! A TO JAKA JA BYC TO W DUZYM STOPNIU ZASLUGA MOJEJ SABINY SUNI KTORA PRZETRWALA ZE MNA W KIEPSKICH WARUNKACH 12 LAT I NA KTOREJ UCZYLAM SIE ODPOWIEDZIALNOSCI TO JEJ SIE NALEZY PAMIEC. Jeżeli ten domek, który mam na oku jest taki na jaki wygląda to nie będzie jej gorzej niż u mnie. Jestem pewna, że pokocha nową właścicielkę równie mocno bądź mocniej, bo Tinka kocha całą sobą.
-
A co do karmy to chyba Doddy, będzie dla innego psa. Tina nie za bardzo chce ją jeść. Częściej zagląda do miski Hienka z ryżem i warzywami. Próbuję ją nakłonić ale cienko mi to idzie. Po śmierci Saby Hienek i ja (jestem z wyboru samotnikiem i raczej unikam ludzi) nie mogliśmy znaleźć sobie miejsca w domu. Oboje bardzo się zmieniliśmy. Mieszkam sama w starym, dużym domu więc nie było nawet możliwości zagłuszyć własnych myśli. Od kiedy jest Tina pod naszym dachem, Hienek odzyskał chęć od zabawy i coś widzę, że zdążył się już do nie przywiązać. Jest taki stary wątek Hienka, kiedy wzięłam go ze schroniska w Łodzi, jeżeli chcecie coś o nas więcej wiedzieć to można tam zajrzeć (słowa Camary dotyczące mojej osoby są tam mocno przesadzone, nie jestem ani taka wspaniała ani dobra, zwykły ze mnie człowiek co próbuje pozostać człowiekiem). [url]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=23444&page=17[/url] Mamy na oku domek dla Tiny. Mnie ( na daną chwilę) nie stać by zapewnić jej dobrą opiekę. Obiecałam sobie po śmierci Saby, że dopóki nie będę zarabiać jak człowiek, nie wezmę drugiego psa. Sabę mogłam leczyć tylko dzięki pomocy lekarza i bliskich mi osób. Jeżeli okaże się, że nowy domek może zapewnić Tinie dobrą opiekę i będzie dla niej bezpieczny z chęcią ją tam zawiozę. No cóż nie zmienia to faktu, że wszyscy będziemy za nią tęsknić.
-
[quote name='doddy']Dzieki Anita bo mi sie juz na oczy rzucilo. A robil zeskrobine, ze stwierdzil nuzenca?[/quote] Doddy, Tina jeszcze w piątek dostała dwa zastrzyki ale nie wiem co to było. Zeskrobiny nie robił - nie wiem dlaczego. Zadzwonię i zapytam o te zastrzyki i zeskrobinę. Jego trudno zastać. To najlepszy wet jakiego znam w pobliżu Siedlec. Nie wiem kiedy napiszę bo muszę na internet biec przez całe miasto. Postaram się jak najszybciej.
-
[quote name='clockwork'][FONT=Arial][COLOR=Blue][B]haha... poskładana jak scyzoryk :loveu::loveu::loveu:[/B][/COLOR][/FONT] [FONT=Arial][COLOR=Blue][B]Anuka... są psy i psy... a raczej są właściciele i dupki.... co do agresji do psów... mój do 5 roku życia nie reagował... wisiało mu na szyi dziesiątki wolnobiegających "boorków", których właściciele zawsze mówią... "on może se ganiać, on jest niegroźny" za każde nawet zjeżenie sie na wiszącego i atakującego psa- mój Clockwork dostawał reprymende.:angryy:... aż brakło mu cierpliwości...po którymś z kolei pogryzieniu i wizycie u weta....(NIGDY, PRZENIGDY nie zaatakował go pies nawet średni- zawsze małe pyrtki) teraz w ramach obrony stawia sie agresywnym psom, jeży na małe szczekacze...- dzięki bogu w ostateczności (gdy nie ma odwrotu) przygniata klatą- pokazując że jest silniejszy, nie używając zębów.. oczywiście walczymy z tym u niego... ale nie każdy walczy... nie każdemu to przeszkadza... wiele osób bierze takiego psa z myślą "to jest pies- taki morderca mi sie przyda"-niestety :shake: a ja osobiście boje sie tych szczekaczy... znam za dużo bullowatych żeby dać se powiedzieć że ten pies musi być zły.... że jego misją jest zabijanie, że nie da sie wychować na przyjaciela, pełnego miłości i oddania oczywiście nie odbieraj tego jako atak... tak sie tylko otwarłam :roll::p[/B][/COLOR][/FONT][/quote] Właśnie dlatego napisałam, że boję się tych psów bo nie ufam właścicielom, a boję się bo mają takie a nie inne uposażenie cielesne. Pudli nie hodowano do walk. Żeby nie było nieporozumień - ja się z Wami zgadzam. Na bullowate dodatkowo przynajmniej w Siedlcach jest moda i to właśnie wśród najmniej odpowiednich ludzi. Był przypadek kiedy policjant musiał zabić psa w obronie własnej, bo pijany właściciel z kolegami w podobnym stanie poszczuł go psem. I pies bynajmniej nie biegł w jego kierunku w pokojowych zamiarach. Szkoda psa. Z tego wcale nie wynika, że był to pies zabójca. Znam kaukazy, które nie wykazują żadnej agresji i takie, które pogryzły właścicielkę. Psy to nie maskotki ani proste maszynki. Są dość skomplikowanymi psychicznie stworzeniami. Nie wystarczy dać im jeść i wypuścić na dwór. Co tu gadać, szkoda słów, energii i czasu na narzekanie. Biegnę zarobić na jedzenie na ten tydzień.
-
[quote name='lamia2']Ja się dopiero teraz zorientowałam, w pierwszej chwili myślałam, że się pomyliła pisząc posta :evil_lol::evil_lol::evil_lol::evil_lol:[/quote] A no i jeszcze brat ma owczarka niemieckiego, który z natury nie jest agresywny, ale miał już kilka spotkań trzeciego stopnia z bullowatymi w czasie których trzeba było wyjmować mu ze skóry zęby amstaffa. Zawsze te spotkania mocno odchorowywał. A właściciele tylko twierdzili, że to łagodne psy i nigdy nie atakują. Jak widać nie jest prawdą, że nigdy. No to co ja mogę sobie myśleć. To nie zdarzyło się jeden raz i nie z jednym psem i wszystkie były bullowate. Oczywiście nie wyciągam wniosku, że wszystkie tak mają, ale coś w tym musi być. A do ludzi to wiem, że one kochane. Ja bym poprosiła o jakąś solidną lekturę na temat tych zębatych co by się trochę bardziej oswoić i doinformować.
-
[quote name='lamia2']Rany Anuka1 co Ty piszesz ?????? :crazyeye: [COLOR=DarkRed][B]Tina przede wszystkim z charakteru jest pit bullką. [/B][/COLOR] Ja myślę, że jak wydasz Tinę to trzeba będzie Cię w nowego amstaffa zaopatrzyć, a potem w jeszcze jednego i jeszcze .... zobaczysz sama, ten ich charakter to cecha rozpoznawcza, a uczłowieczone zachowanie wyróżnia je od innych psów ;);););)[/quote] Lamia2 ja nie o jej stosunku do ludzi tylko do innych psów. Bo się naczytałam, że one tak z rasy mają, że innych zwierzaków to nie bardzo a nawet bardzo nie. Przyznaję się, że strasznie mało wiem, ale jak się usłyszy, że jakaś amstaffka drugiej suni ogon z częścią kręgosłupa wyrwała, to ma się spaczony obraz rzeczywistości. Muszę się jeszcze przyznać, że ja się zawsze bałam tych psów ( a właściwie ni ich, tylko ich właścicieli), nie znałam ich i nie podobały mi się. Mam pacyfistyczne *(czyt. unikam agresji) podejście do wszystkich stworzeń. No ale Tinka zmieniła moje widzenie rzeczywistości.
-
No to teraz ostatnie wieści od Tinki. 1. Tina lubi dzieci, w każdym razie takie z podstawówki. Kiedy dzisiaj szłyśmy na internet, zaczepiła nas chmara chłopców, takich co to na ulicy więcej czasu spędzają niż w domu. Wygłaskali ją, a Tinka na to jak na lato. Trochę mi było wstyd bo mniej się znam na rasach, niż te dzieciaki. Stwierdziły, że to nie czysty red nose bo ma trochę krótszy nos. Stanęło na tym, że to pewnie mieszanka red nose z innym pitbullem, bo amstaffy są wyższe. Pożegnali nas ładnie i ogólnie było bardzo było miło. 2. Dostałyśmy karmę od Doddy. DODDY DZIęKUJę! Dzięki Asi udało mi się karmę zabrać z Ochoty i zapakować do pociągu. Od dzisiaj Tina się wzmacnia dodatkowo karmą. 3. W piątek wstałyśmy z Tiną raniutko poszłyśmy na dworzec PKS i pojechałyśmy do Autobusem do Zbuczyna. Tak więc Tina ma coraz większe doświadczenie w środkach lokomocji. Jeszcze tylko samolot został. W Zbuczynie byłyśmy u Pana doktora. Nasz Anioł Stróż stwierdził nużeńca i zapalenie ucha. Wyczyścił ucho, przepisał krople do uszu, dał do zakroplenia na nużeńca advokate (Bayer) i obróżkę preventic. Jeszcze dodał nam na odchodnym jeszcze odżywkę do skóry i sierści. Coś czuję, że dołożył do tego interesu.:shake: Jest kochany. 4. Pozwoliłam Tinie i Hienkowi bawić się razem. Oczywiście staram się mieć ich na oku. Biegają jak szalone. Hienek nie powinien się zarazić nużeńcem ponieważ atakuje on tylko psy osłabione ze słabym systemem odpornościowym. Mam nadzieję, że Hienek ma dość silny organizm. 5. W piątek i sobotę opiekował się Tiną mój Tata. Zakroplił uszy i dał odżywkę. Ucho wygląda już dobrze. 6. Tina bardzo lubi jeździć samochodem i dobrze znosi jazdę.
-
[quote name='enia']Tinusi to by sie przydal zaufany domek gdzieś u dogomaniaka........... cudna jest na tych fotach, a najbardziej slodka na fotelu.........:loveu:[/quote] Enia też jestem takiego zdania. To, że jest pitbullką powoduje, że zgłaszają się przede wszystkim nie powołane osoby. A ona pitbullka z wyglądu i potencjału siła ale nie charakteru. Boję się o nią. Bardziej niż się do mnie przywiązała już się nie przywiąże więc nic na chybcika.
-
[quote name='pixie']hej hej kogo ja widze...???? [B]clockwork[/B] hmmm sciagnij pomoc z poludnia o watek trzeba dbac..no i te bazarki wystawione tez podnosic Worel tez cos wystawi lada dzien [B]anetko[/B] bedziemy zbierac pieniadze, nie martw sie Tyle serca tej bidzie okazalyscie, ze musimy dac rade i z opalow wyciagnac, na razie zdrowie nuzeniec, paskuda, ale zawsze bede pamietac tego lysiutkiego niczym kolano Nero???chyba tak sie nazywal. Pamietacie? A jaki sliczny potem byl z niego Kawaler On byl leczony na Sggw - koszty byly tam ogromne Czy nuzeniec nie jest zakazny? Mysle o Hienku Co w tej kwesti powiedzial wet?[/quote] Pixie nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie Wasze wsparcie. Teraz jestem spokojna. Tina ma dobrą karmę. Z bazarku będą jakieś pieniążki. Mamy dobrego weta, właściwie dwóch. No i to, że nie jestem z tym sama. Dzięki Wam wszystkim za wsparcie w każdej postaci.
-
[quote name='andzia69']Bazarki na Tinkę: 1. Wazon - pięęęęękny, ręcznie malowany!!!! [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8996789#post8996789[/URL] 2. Gry komputerowe dla dzieci (i nie tylko!;)) [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=8996569#post8996569[/URL] 3. Książki anglojęzyczne: [U][URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=100939[/URL][/U] Anetko - nie podałas cen:oops: wystawiłam na oko - ksiażki za wyw. 8 zł, wazonik za 30 - zmienic cos?????[/quote] Andzia 69 nie podawałam cen bo nie mam w tym żadnego doświadczenia. Tak jak wystawiłaś, tak jest świetnie. Zaglądałam na bazarki, dziewczyny szalejecie, ale jeżeli to szaleństwo Wam nie szkodzi to ja jestem happy. Andzia 69 jesteś cudowna.
-
[quote name='paros']Z allegro zgłosiła się pani chętna na sunię :lol:[/quote] Paros można coś więcej o chętnej na Tinę? Najlepszy dla niej domek byłby u jakiejś rodziny - Tina. Marzy mi się dla niej bardziej jakaś dobra kobieca dusza niż Pan, ale gdyby miał być taki jak Pan Paweł z hoteliku to ja jestem jak najbardziej za. Dobrze, żeby było tego kogoś stać na Tinkę (na dobre jedzenie, szczepienia, ewentualne leczenie). No i ważne, żeby to była zrównoważona osoba, ale zdecydowana. Tina potrafi być uparta. W dobrych rękach będzie z niej samo złoto.