-
Posts
469 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Anuka1
-
[quote name='doddy']Ja dzis przywloklam ksiazki do domu. Sa super. Dziekuje za "zabezpieczenie" na nudne zimowe wieczory :loveu: Za Tine trzymamy kciuki na zabiegu. A kiedy ekspedycja do nowego domu? Dom juz sprawdzony?[/quote] Doddy, niestety nie. Umówiłam się na przyszły tydzień. Kurcze chciałabym sama (tzn. z Waszą pomocą, ale i być przy tym) pojechać do Lublina. Na pewno rozumiecie, że mam fioła, żeby Tinka nie trafiła gdzie nie trzeba.
-
[quote name='enia']No to wesolo tam masz! Wytarmoś te smoki od ciotki Eńki :p[/quote] Wytarmoszę a jak. Tylko, że Tinka to chyba mnie już całkiem nienawidzi za to smarowanie oczu. A smarowanie wygląda tak: Ja zakładam Tiniusze kaganiec, żeby było za co przytrzymać, no i żeby w rękę nie dostać. Potem wykonujemy razem chocholi taniec. Tina ucieka, cofając się a ja za nią i tak przez całe mieszkanie aż dotrzemy do którejś ściany gdzie Tina się zaklinuje. Wczoraj na koniec tej katorgi, to takim wymownym, rozgoryczonym spojrzeniem mnie obrzuciła, że nie mam żadnych wątpliwości co sobie na mój temat myślała. Na koniec każdej bitwy zdejmujemy kaganiec i Tinka dostaje mięsko, co by w pamięci się utrwaliło, że warto trochę pocierpieć. Powoli dochodzimy do momentu rezygnacji - "a rób już sobie co chcesz, nie mam siły uciekać i wszystko mi już jedno".
-
[quote name='andzia69']i cio tam slychowywać dzisiaj?????:loveu:[/quote] A słychować było wczoraj słychować. Jestem w pokoju i nagle słyszę nieciekawe głosy z kuchni. Coś jakby lew miał pożreć baranka.:smhair2: No to lecę wrzeszcząc do kuchni, że nie wolno i zaraz porządek tam zrobię.:mad: Jak doleciałam to właściwie już był spokój. Zapomniałam i zostawiłam na kredensie mięsko. No i Tinka pewnie stanęła na tylnych łapkach i próbowała zwinąć mięsko.:roll: No i cierpliwość świętego Hieniuszy się wyczerpała. :angryy: A co mu będzie gówniara jeszcze z kredensu podkradać. Tinka przez cały wieczór go omijała. :-( Dzisiaj jest już wszystko w porządku. Właściwie to dobrze, bo panna za bardzo już sobie pozwalała momentami, a równowaga w domu musi być zachowana. A ja też za słabo wcześniej reagowałam, żeby niepotrzebnie jej nie stresować. Przestraszyła się lwa Hieniowatego, oj on potrafi być przekonujący jak tylko chce.:razz:
-
[quote name='andzia69']o tak - ona lubi medytować i przeszkadzać jej nie wolno!:mad::evil_lol::evil_lol:[/quote] Andzia, muszę się przyznać. Tak naprawdę to u mnie w domu panują spartańskie warunki, chociaż według mnie to komfortowe w porównaniu do tego co miałam dwa lata temu. Ani ubikacji, ani gdzie się umyć, woda w kuchni i w całym pionie zamarzła tak, że przez resztę zimy donosiłam od znajomych, nawet kuchenka gazowa nie chciała działać. A teraz luksus, ale dla innych nadal po spartańsku. Jest ciepło, ale tylko wtedy kiedy palę w piecu, czyli wieczorem. Tinkę opatulę, zawinę w kocyk, Hieńszczyzna został przez naturę w tej kwestii świetnie wyposażony, więc sam się w siebie zawija. Ma to swoje dobre strony. Robale te, które jeszcze dręczą Tinkę mniej się ruszają, a więc i mniej rozmnażają - pogrążone w letargu. Stąd na Tince ten kocyk i te zaspane oczęta. I sierść Tiniusza zaczęła wymieniać, pod wpływem upałów w moim domu, na zimową - taką gęstszą i ciemniejszą. Teraz to dopiero robi się z niej czekolada.
-
[quote name='enia'] Ona jest po prostu piekielnie zmęczona życiem, Hienek ją gania, Anuka zamęcza lekami i karmieniem,straszą sterylką- no kto by to wytrzymal??? każdy chce mieć choć 5 minut wolnego na rozmyślania pod swoim kocykiem.........:lol:[/quote] Enia!!! Ona jest, tak ona... A kto Hieniuszce nie daje żyć? Zamęcza karmieniem, też coś ostatnio ma apetyt, że hej, tylko tak dziwnie, bo rano a najlepiej wieczorem, koło 20-tej i co drugi dzień. I posuwa jedzonko równo: i ryżyk z warzywami i karmę.:eviltong: Co do leczenia, no cóż większość dzieci też nie lubi zapachu i smaku ziółek. A oczy trzeba smarować, bo robak jak już nie miał gdzie uciec, to wokół oczu się zagnieździł. Skóra Tinki najgorzej właśnie tam wygląda. :shake: A o sterylce to Tinka jeszcze nic nie wie. Ukrywam to przed nią i chyba niczego nie podejrzewa. Taka ze mnie szuja. Oj ja bym nie była zadowolona, gdyby ktoś po kryjomu chciał mnie wysterylizować. Niezadowolona - to mało powiedziane..:mad:
-
[quote name='andzia69']Anuka - a jak miała na imię dziewczyna z Lublina???/ Moze wzięła innego psiaka.... A to nowe zdjęcia panienki:loveu::loveu::loveu: [IMG]http://img146.imageshack.us/img146/497/tinacz2.jpg[/IMG] [IMG]http://img129.imageshack.us/img129/3677/tina1hz7.jpg[/IMG] [IMG]http://img230.imageshack.us/img230/5482/tina2je5.jpg[/IMG] [IMG]http://img144.imageshack.us/img144/8006/tina3cj6.jpg[/IMG] [IMG]http://img176.imageshack.us/img176/3681/tina4jw9.jpg[/IMG][/quote] Dziewczę z Lublina nazywa się Marta. I powiedz Andzia czyż to nie smocze dziecko? A te czerwone oko. Smocze smocze i charakterek zaczyna pokazywać. I odwarknąć się potrafi i mieć w nosie panią, jak przyjedzie rodziciel tata. Taa ta, słodka to ona potrafi wrrrr..... na Hieniuszkę, wrrrr..... na panią, bo chce jej oczy przemyć.
-
Właśnie kupiłam Mariomigran dla Tinki. Jest bardzo dobra strona poświęcona nużeńcowi - Różańskiego. Opisuje dokładnie chorobę i sposoby leczenia, w tym leczenia naturalnego, które według niego jest często skuteczniejsze. Mariomigran jest wyciągiem ze złocienia maruny. Jego działanie: "Działa przeciwpasożytniczo, silnie przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie, przeciwwysiękowo, cytotoksycznie i żółciopędnie. Stosowana do zwalczania skórnych i wenętrznych pasożytów, w leczeniu chorób reumatycznych, nowotworów (laktony), migreny, chorób alergicznych i licznych chorób skórnych. Pomocna w akneterapii i w terapii łuszczycy oraz chorób autoimmunologicznych, hamuje bowiem odczyny zapalne i autoagresji." Rozcieńczony można stosować do okładów wokół oczu. To ważne ponieważ inyych środków farmakologicznych smarować wokół oczu nie można. Jeszcze skonsultuję się z naszym wetem w sprawie leczenia ziołami i produktami naturalnymi.
-
Nie wiem, co się dzieje, ale od kiedy napisałam do kandydatki na nową opiekunkę dla Tinki, że przyjadę w ten czwartek sprawdzić domek, przestała się odzywać. Nie odpowiedziała nawet czy jej dom jest nadal chętny. Wiem, że w życiu różnie bywa, więc chodzą mi tylko po głowie różne hipotezy, do żadnej się nie przywiązuję. Czekam nad odpowiedź. Mam nadzieję, że lada dzień nadejdzie i będę wiedzieć czy mam szukać dla Tiny innego domu.
-
[quote name='andzia69']Anuka - mysl, jak zapakować ten wazon coby doszedł w całosci!;) Gdybyś chciała, zeby ktos domek sprawdził to popros Niki_Lidkę - ona jexdzi do Lublina kontrolowac domek astki to myslę, że mogłaby i tam zajrzeć jak ją ładnie poprosic!:lol:[/quote] Jak tylko potwierdzę, że ten dom nadal aktualny i sama nie będę mogła jechać - zgłoszę się o pomoc.
-
[quote name='Mośka']Anuka1 -błagam - żeby nie wiem jak cudny ten dom nie był - wysterylizuj Tinkę przed adopcją :roll:[/quote] Mośka nie ma innej opcji. Po pierwsze dlatego, że nigdy tak naprawdę nie wiadomo do kogo pójdzie. Po drugie zawsze może się zgubić lub ktoś może ją ukraść. Po trzecie wierz mi do końca byłam z Sabą i widziałam jak umierała na ropomacicze. Im starszy organizm, tym większe ryzyko. Saba na koniec wymiotowała krwią i miała ataki przypominające padaczkę. Po takim ostatnim ataku, jej serce nie wytrzymało i zmarła mi rękach. Nerki przestały działać i doszło do zatrucia organizmu. Przy ropomaciczu zamkniętym właściwie szybka diagnoza jest niemożliwa, albo dość kosztowna. Za nic Tince tego nie zrobię.
-
[quote name='lamia2']A co ze sterylką, bo zdaje się że była mowa, że jest w ciąży (chyba że coś przespałam to przepraszam)? ;)[/quote] Lamia jestem w kropce. Denerwuję się, że pewnie Tinka jest szczenna, więc sterylka musi być jak najszybciej. Z drugiej strony nie mogę jak najszybciej, bo nie chcę ryzykować jej zdrowiem. Była osłabiona i do tego ten nużeniec, a więc skóra dodatkowo zainfekowana. Teraz wygląda znacznie lepiej. Podgoiła się. Ponieważ straciłam moją Sabę po sterylce (oczywiście to była zupełnie inna sytuacja - ropomacicze i zabieg był dobrze zrobiony, tylko nerki przestały działać), to jestem przewrażliwiona i podwójnie ostrożna. Myślę, że jeżeli wet się zgodzi, to Tina może już iść na sterylkę. Dzisiaj do niego wieczorem przedzwonię i omówię sprawę.
-
[quote name='paros']Dane domku z ogrodem :lol: (pani z Lublina) już dawno przekazałam i też nic nie wiem :niewiem:[/quote] Właśnie o tym domku piszę. Na ucho i internetowe oko to domek dla Tiny. Niestety w tym tygodni choćbym z siebie wyszła i stanęła obok to do Lublina pojechać nie dam rady. Zostawiam to na przyszły tydzień.
-
[quote name='enia']Dziewczyny a co z tym domem chętnym na Tine? idzie do adopcji czy nie? napiszcie coś konkretnego.[/quote] Podpięłam się pod internet w bibliotece pedagogicznej, więc tak szybko odpiszę to, co najważniejsze. Tinka idzie do adopcji tylko nie chcę nic mówić póki domku naocznie nie sprawdzę. Osobiście mi się podoba z informacji jakie otrzymałam, ale ponieważ wiecie jak jest bez sprawdzenia nie ma mowy o decyzji.
-
[quote name='pixie']clockwork...nie mam netu, nie mam gg...laptop zawirusowany ot takie zycie spraw bez liku, jesli cos zostalo z akcji kuby..tzn Twojej pomocy przy naklejkach...to wplac dla Anety na rednoske bardzo mi Was brak! i ggggadania i stukkkania Worel przyjedzie niebawem moze cos pokombinuje w moim kompie i sie odblokuje, bo juz nie ufam fachowym specom informatycznym a sunka jak widze, przy tylu pomocnych cioteczkach niebawem wyzdrowieje no i przeczytalam, ze komus na allegro przypadla do serca... pozdrawiam[/quote] moge tylko trzymac mocno kciuki no i zagladac tu jak znajde chwile Pixie dzięki wielkie. Tak mamy ochotniczy domek dla Tiny. Ja tylko jeszcze w delegację muszę się wybrać co by naocznie potwierdzić co, i jak z tym domkiem. Mam nadzieję, że to ten właśnie dla niej. Z pieniążków rozliczę się. Jak coś zostanie, to zadecydujecie na jakiego psiaka mają pójść. A ze zdrowiem Tiny, to na razie przede wszystkim trzeba dobrze ją karmić i poczekać na działanie leków. W tym tygodniu wybieram się znowu do weta, tylko nie wiem czy znajdzie dla nas czas bo bardzo zajęty.