Aga - Czakra
Members-
Posts
1411 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Aga - Czakra
-
Ratlerek - schron to nie miejsce dla niego - już w domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Już w nowym domu
Pamiętaj, że on wydawał się nam dość zadziorny, tego młodego czarnego próbował dominować i kryć go. W moim przypadku opdpada samiec, zadziorny i pies niesprawny ruchowo - musi szybko uciekać i być uległy. Nie chodzi o to, że mam potwory w domu - ale moje psy są bardzo zaborcze, a najmłodszy onek bardzo żywiołowy w dodatku, ulubioną jego zabawą jest noszenie spaniela tybetańskiego za głowę i wyciąganie go za łapkę spod łóżka. Zabawa Kalosza z niepełnosprawnym ruchowo Małym mogłay miec opłakane skutki. Wydaje mi się, że on może być z innymi psami - ale psami które nie będą zachęcać go do zabawy i nie będą próbowały mu pokazać kto tu rządzi. Możnaby mu allegro zrobić, jak myślicie? ma sens? -
Ratlerek - schron to nie miejsce dla niego - już w domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Już w nowym domu
ma - od początku jak tylko pojawił się w schronie ogłoszenia są na trójmieście, sporo osób dzwoniło. Były dwa pinczerki i jeden poszedł. Teraz już nikt nie dzwoni -
Ratlerek - schron to nie miejsce dla niego - już w domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Już w nowym domu
[quote name='Itske']Słuchaj, zrobiło mi się ciut głupio - że niby nagle u mnie pojawiła się chęć pomocy? [/quote] źle mnie zrozumiałaś - to nie był zarzut wymierzony w kogokolwiek, to zaskoczenie i nieśmiała radość, że pojawiają się osoby zainteresowane psiakiem. Widać, że moja awersja do zakładania wątków nie była w pełni uzasadniona. Kasia była w schronie - i nie ma takiej opcji, żeby Małego na tymczas albo hotel wydać..., ale jeszcze będziemy rozmawiać. W ogóle dzisiaj to porażka podobno była. Ja przyjechałam dopiero o 16, więc brama na głucho zamknięta. Przyjechałam po psa - westa, ale mi go nie wydano ani na przetrzymanie kwarantanny, ani na stałe..., przecież wiadomo, a przecież obca nie jestem i sroce spod ogona nie wypadłam. Czasami źle nas traktują -
Ratlerek - schron to nie miejsce dla niego - już w domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Już w nowym domu
Itske, dziękujemy ci bardzo - pies cztery tygodnie na dogo jest i nic i nagle takie zainteresowanie i chęć pomocy. Zajęty telefon w schronie... -
MICIO - odszedł za TM w swoim domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Sonia też? Pamiętam ją - czasami spotykałam Sonię przy okazji ogłaszania maluchów, zaglądałam na wątek - Sonia w przeciwieństwie do Micia była zdrowa - dany jej był czteromiesięczny odpoczynek od samotnośi i upokorzeń smutne to strasznie, nie to że odchodzą, ale to, że tak szybko... -
Ratlerek - schron to nie miejsce dla niego - już w domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Już w nowym domu
Ja wiem, że jakość jego życia jest uwłaczająca - ja w zasadzie nie przepadam za małymi psami, ale w sobotę jego stan tak mnie poraził, że nie byłam zrobić mu nawet zdjęcia. Ja się boję, że u niego w grę tylko hospicjum wchodzi. Mój Micio, o którego adopcję walczyłam prawie trzy miesiące, stary i schorowany - znalazł wspaniały dom, w którym odszedł. Dlaczego ja zawsze trafiam na psy, które hospicjum czeka? Zadzwonię do schronu i dowiem się czy Mały może iść do DT. Ale jak szukałam DT dla Micia - to w Gdańsku nic nie było, nawet hotelu osiągalnego finansowo. Tutaj doba kosztuje kosztuje ponad 25 zł. w klinice - 100 zł., więc nawet na pól dnia nie wystarczy. Jeżeli schronisko odda psa do DT - to tylko na zasadzie, że w okolicy i że nadal jest to piesek schroniskowy.Teraz właśnie pracujemy nad DT dla Pusi. A kasa na weterynarza nie jest potrzebna - dopóki jest w schronie ma opiekę schroniskową, nie prześwietlą go, bo nie jest połamany, a w schronisku nie ma warunków na rehabilitację. Mogą go wykastrować. On jest chory na starość i niedowłady jakieś, zmiany może reumatyczne może pourazowe - na leczenie tego nie ma szans w schronisku za żadne pieniądze. Jest na tyle zdrowy, że nawet do szpitala nie trafił, żeby w cieple siedział. jeżeli przestanie chodzić zimna - trafi do szpitala na oddatajanie. Zadzwonię jutro, ale jeżeli będzie w szpitalu - nikt go nie zobaczy.... Błędne koło... Dlaczego Mały nie jest Małą? Mój Kalosz zeżarłby go jednym chrupnięciem, nawet nie zdążyłby się pod cokolwiek się schować... -
w gdańkim schronisku jest tak dużo maluchów, że założyłam im wspólny wątek, żeby tego całego swoimi zdjęcia nie zakleić: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=105926[/URL] [COLOR=red][B]a tu jest wątek ratlerka, który odchodzi nam w schronie[/B][/COLOR] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=106022[/URL]
-
MICIO - odszedł za TM w swoim domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
od dwóch dni zabieram się żeby o tym napisac, Kubuś już nie ma domku. Ma, ale inny. U Kubusia został zdiagnozowany uraz kręgosłupa i ucisk na rdzeń kręgowy. To powodowało niedowład kończyn tylnych i porażenie zwieraczy uraz układy moczowego: pamiętacie, Kubuś kuśtykał tak śmiesznie, załatwiał się non stop i sikał pod siebie - ale to nie był problem. Problemem dla Kubusia okazało się nowe radosne życie, aktywne życie. Chodzenie po schodach, bieganie na spacerkach, skakanie - te wszystkie oznaki szczęśliwego psa przyspieszyły zmiany w kręgosłupie i wzmożyły nacisk. Kubusia sparaliżowało, nie pomogły mu konsultacje w innej klinice. Kubuś odszedł kochany i szczęśliwy choć przez chwilę, i to będzie pamiętał. Dla nas to kolejny cios - dwa tygodnie temu straciliśmy Bananka schroniskowego, też pełnego życia. I nagle nie ma życia. Ja za krótko zajmuję się psami ze schronisk, ale widzę że i podobne rzeczy dzieją się u moich starych psów służbowych, które odchodzą na emeryturę. Czy te samotne, stare, schorowane psy schroniskowe, które mobilizują się do przeżycia w schronie - aż tak odpuszczają sobie w bezpiecznych domach, aż tak, że demony starości silniejsze są od nowej miłości... czy aż tak pragną odpoczynku, że organizm zapomina o walce? Dlaczego wtedy nie walczą? Przecież nie poddają się... nie odpoczywajcie - walczcie dalej! Dla Kubusia za późno Mam w schronisku prawie same stare psy - teraz boje sie je statąd ruszać, żeby nie odpoczywały, żeby dalej walczyły o przetrwanie... ale z drugiej strony, te z domów, które zapominiały o walce - nie odchodzą same... to moja pierwsza śmierć wyadoptowanego psa, psa o którego walczyliśmy i tu na dogo i poza, którego pokochał mój syn. nie wiem co mam dalej robić czy przepraszać, że zabrałam go ze schronu i pozwoliłam na odpoczynek czy cieszyć się, że nie był w tym sam... -
Przepraszam, że jeszcze raz go wklejam, ale z nim coraz gorzej... [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images32.fotosik.pl/141/a79aa67af1342ab8.jpg[/IMG][/URL] [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9519241#post9519241[/URL] [COLOR=red]już znalazł dom[/COLOR]
-
Ratlerek - schron to nie miejsce dla niego - już w domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Już w nowym domu
Mały jest na pinczerach od czterech tygodni chyba. Zaraz wkleję link do tego wątku. Dom tymczasowy? Schronisko jest przeciwne domom tymczasowym i hotelom. Po pierwsze - najpierw są pieniądze a potem ich nie ma. Po drugie - jeżeli skończą się pienądze - to co? Pies wraca do schronu? I co powiemy Małemu, który zaufa i dostanie drugiego kopa: Sorki, Mały, ale kasa się skończyła? Po drugie - jeżeli nikt nie będzie zainteresowany adopcją istnieje ryzyko zwrotu psa z DT. I znowu: Sorki, Mały, ale nikt cie nie kocha... Poza tym - ten dom tymczasowy musiałby być świadomy, że będzie jedynym i ostanim domem psa Powtarzam z ogólnego wątku: ja się nie znam na zwyczajach starych i schorowanych psów schroniskowych, ale i widzę i przeżyłam coś takiego - czy one sobie czasem w bezpiecznych domach nie odpuszczają adrenaliny związanej ze walką o przeżycie w schronie - i wtedy atakują je demony starości? Nie wiem, ale odchodzą wtedy -
Ratlerek - schron to nie miejsce dla niego - już w domu
Aga - Czakra replied to Aga - Czakra's topic in Już w nowym domu
Mały został oceniony na około 10 lat, po kontuzji lub wypadku (mogło to też być mocne kopnięcie). Nie był prześwietlany, więc nie wiadomo czy i jak duże są zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, bider, narządów wewnętrznych. Nie zapytałam o jakby blizny na udzie, bo wcześniej ich nie widziałam a w sobotę za bardzo nie było z kim gadać o takich sprawach. Poza tym nie wykazuje innych objawów chorobowych, nie ma jakiejś notorycznej biegunki, je w miarę normalnie (o ile zdąży dopchać się do miski). Ogłaszam go, jak tylko trafił do schroniska - sporo osób pyta, ale chyba do schronu nikt nie trafił, no nie ktoś trafił - bo tego drugiego do domu zabrali. A Mały jest pokraczny, chodzi jak pająk z wyrwanymi nogami, w sobotę ledwo stał na nogch O ile Mały początkowo psychicznie radził sobie dość dobrze, nawet młodego psa próbował zdominować, o tyle teraz - masakra. Nie wiem, załamał się, źle się czuje fizycznie, ale nie podchodzi już do nas. Ja z jego kojca brałam Maksia i dwa razy próbowałam jego wziąść, ale on zaraz do budy się chował. Zdjęć nie mam dużo - myślałam, że taki pies szybko znajdzie dom, ale nie znalazł. Więc nawet specjalnie nie zabiegałam o jego towarzystwo, sprawdzaam tylko czy jest. Potem miała zabrać go sąsiadka pracownicy, ale minęło sporo czasu, a on dalej tu siedzi. Pierwszy raz zobaczyłam go chyba 17 stycznia, więc trafił między 12 a 16.01.08. W okolicach 20 i 27 stycznia było z nim w miarę ok, potem nie byłam w schronie, 10 lutego już uciekał do budy, ale ruszał się jak to on, najgorzej było teraz, ledwo łaził i nie chciał żeby go dotykać czy brać na ręce. Zmarznięte nóżki odmawiały posłuszeństwa. Nie wiem czy ma reumatyzm czy nie, na pewno starczy zanik mięśni - moja siedmastoletnia sunia teżledwo powłóczy nogami, a kontuzji nie miała. Jak jest zimno i ślisko to przewraca się, a on? On wtedy skostniały jest i sztywny. W sobotę wyglądał jak zamrznięty. Nie nadaje się do zabrania na spacer po polach wokół schroniska, więc nie wiem jak zachowuje się sam na sam z człowiekiem. Do psów - początkowo zadziorny i pewny siebie, teraz zgasł, schodzi im z drogi, ale nie został pogryziony. Myślałam, żeby troszkę sie nim w boksie zająć, ale on sobie tego nie życzył. to są zdjęcia z 20 stycznia, w poście przedstawiającym go jest zdjęcie z 20.01. i 10.02.2008 [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images33.fotosik.pl/148/b48279ec8c9a7bc7.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images23.fotosik.pl/160/da6a5c85efee5c31.jpg[/IMG][/URL] -
Wątek Małego: [URL]http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?p=9518582#post9518582[/URL] tytuł na razie roboczy, przeniosę trochę informacji z tego wątku i proszę, nic na siłę. Ja się nie znam na zwyczajach starych i schorowanych psów schroniskowych, ale i widzę i przeżyłam coś takiego - czy one sobie czasem w bezpiecznych domach nie odpuszczają adrenaliny związanej ze walką o przeżycie w schronie - i wtedy atakują je demony starości? Nie wiem
-
Zakładam wątek poświęcony pinczerwi miniaturowemu - Małemu. Miał nie mieć wątku prywatnego, ale może już tylko to będzie miał w swoim życiu. Informacje przenoszę z wątku zbiorczego małych psów ze schroniska "Promyk" w Gdańsku [B][COLOR=#ff0000]Mały[/COLOR][/B] Piesek, starszy. Do schroniska trafił w połowie stycznia 2008 r. Ma kłopoty z poruszaniem się - na lewym udzie ma jakby blizny - nie wiem od czego, bo nie pozwala się złapać. On chodzi jakby miał pampersa między nogami, im zimniej tym gorzej - na śniegu i lodzie nie utrzymuje się wcale. Obraz nędzy i rozpaczy... [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images31.fotosik.pl/111/de66f625eb62d954.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images32.fotosik.pl/141/a79aa67af1342ab8.jpg[/IMG][/URL]
-
on się do niego nie tulił, to był szczeniak przywiązany do płotu pod schronem, zaraz po Małym tu trafił. Był tak przerażony, że Mały go dominował... Budyn - jeżeli jesteś zainteresowana, to przyjedź z rodzicami i zobaczcie psiaka, zawsze można też do schronu zadzwonić i porozmawiać. W tej chwili nie ma pani weterynarz i najlepiej rozmawiać z panią Katarzyną, ona wie najwięcej o psach. Tymczas? W przypadku starych i schorowanych psów okazuje się ostanim domem, bo nikt psa nie chce. A zwrot do schroniska jest ponad siły tych psów
-
[quote name='Budyn']można by prosić o więcej info o Małym pinczerku? i jakieś zdjęcia tez by się przydały;) Bo właśnie trwa debata na temat tego pisaczka, i [B]może[/B] trafi do mnie ;) bardzo bym chciała :loveu:[/quote] Gosia, tak? więc tak - Mały został oceniony na około 10 lat, po kontuzji lub wypadku (mogło to też być mocne kopnięcie). Nie był prześwietlany, więc nie wiadomo czy i jak duże są zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa, bider, narządów wewnętrznych. Nie zapytałam o jakby blizny na udzie, bo wcześniej ich nie widziałam a w sobotę za bardzo nie było z kim gadać o takich sprawach. Poza tym nie wykazuje innych objawów chorobowych, nie ma jakiejś notorycznej biegunki, je w miarę normalnie (o ile zdąży dopchać się do miski). Ogłaszam go, jak tylko trafił do schroniska - sporo osób pyta, ale chyba do schronu nikt nie trafił, no nie ktoś trafił - bo tego drugiego do domu zabrali. A Mały jest pokraczny, chodzi jak pająk z wyrwanymi nogami, w sobotę ledwo stał na nogch O ile Mały początkowo psychicznie radził sobie dość dobrze, nawet młodego psa próbował zdominować, o tyle teraz - masakra. Nie wiem, załamał się, źle się czuje fizycznie, ale nie podchodzi już do nas. Ja z jego kojca brałam Maksia i dwa razy próbowałam jego wziąść, ale on zaraz do budy się chował. Zdjęć nie mam dużo - myślałam, że taki pies szybko znajdzie dom, ale nie znalazł. Więc nawet specjalnie nie zabiegałam o jego towarzystwo, sprawdzaam tylko czy jest. Potem miała zabrać go sąsiadka pracownicy, ale minęło sporo czasu, a on dalej tu siedzi. Pierwszy raz zobaczyłam go chyba 17 stycznia, więc trafił między 12 a 16.01.08. W okolicach 20 i 27 stycznia było z nim w miarę ok, potem nie byłam w schronie, 10 lutego już uciekał do budy, ale ruszał się jak to on, najgorzej było teraz, ledwo łaził i nie chciał żeby go dotykać czy brać na ręce. Zmarznięte nóżki odmawiały posłuszeństwa. Nie wiem czy ma reumatyzm czy nie, na pewno starczy zanik mięśni - moja siedmastoletnia sunia teżledwo powłóczy nogami, a kontuzji nie miała. Jak jest zimno i ślisko to przewraca się, a on? On wtedy skostniały jest i sztywny. W sobotę wyglądał jak zamrznięty. Nie nadaje się do zabrania na spacer po polach wokół schroniska, więc nie wiem jak zachowuje się sam na sam z człowiekiem. Do psów - początkowo zadziorny i pewny siebie, teraz zgasł, schodzi im z drogi, ale nie został pogryziony. Myślałam, żeby troszkę sie nim w boksie zająć, ale on sobie tego nie życzył. to są zdjęcia z 20 stycznia, w poście przedstawiającym go jest zdjęcie z 20.01. i 10.02.2008 [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images33.fotosik.pl/148/b48279ec8c9a7bc7.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/160/da6a5c85efee5c31.jpg[/IMG][/URL] w sobotę nie zrobiłam, chyba się zblokowałam jego widokiem
-
Kora poczuła, że jest kochana i ważna dla kogoś, że jest dla kogo żyć, że ktośo niej myśli i czuwa nad nią i nie pozwoli zrobić jej krzywdy
-
[B][COLOR=red]Łatek[/COLOR][/B] oprawca Pysia, w schronie też już jakiś czas [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images24.fotosik.pl/161/c48900bf14e5d5fd.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR=#ff0000]i Łatek[/COLOR][/B] [COLOR=black]ten mieszka z Mikim, nowy pies w schronisku[/COLOR] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images27.fotosik.pl/160/936bc039d9022f64.jpg[/IMG][/URL]
-
[B][COLOR=red]Tobik[/COLOR][/B] maleńki, delikatny piesek, wielkości pudla miniaturowego - nie zawadza nikomu przyjacielski, ufny przerzucany z boksu do boksu - albo z sukami z cieczką albo ze szczeniakami - taki pies do bicia... [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images25.fotosik.pl/159/705b31fde754d45f.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/114/b7bffe346068fcb6.jpg[/IMG][/URL] [B][COLOR=red]ADOPTOWANY[/COLOR][/B]
-
[B][COLOR=red]Pyś[/COLOR][/B] Pyś jest chyba od niedawna w schronisku. Śmieszny maleńki piesek, ledwo za kostkę sięgający, szerszy chyba niż wyższy. Podskakuje na tych swoich krótkich łapeczkach jak piłeczka tenisowa i sapie, sapie.... ale na smycz nie da się złapać jeszcze. Oczy mu się śmieją - to ja, to ja, złap mnie... a potem płacze samotnie, bo nikt go nie łapie. Pysią nie lubią pozostałe psy, oprócz Misia. One ciągle obok siebie [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images34.fotosik.pl/147/4738372aa7281514.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/160/be90a0f52664f9f2.jpg[/IMG][/URL]
-
[COLOR=red][B]Miś[/B][/COLOR] Nie wiem jak długo jest w schronisku, ale na pewno był już jesienią a może wcześniej, bo już wtedy był bardzo zaniedbany i skołtuniony. Przy każdym pobycie w schronisku kilkakrotnie go mijałam, jest przy bramie wejściowej, i zawsze powtarzałam sobie - Misiu, później. I Miś czekał cierpliwie... Którejś wizyty mój syn szukał dla siebie psa, którym mógłby zająć się po Miciu. "Teraz ten" - i pokazał mi Misia. No fajnie, myślę, biorę psiaka na smycz - no nie, kolejne obsrane dupsko. Poszli na spacer - jeden i drugi zadowolony z siebie. Wczoraj wzięłam Misia we wstępne obroty - wystrzygłam dupsko. Następnym razem wyczeszemy starowinkę [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images32.fotosik.pl/147/d7f213db995aa560.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl"][IMG]http://images31.fotosik.pl/147/02e5c8f4cb33692d.jpg[/IMG][/URL] Stary, smutny pies, skazany na odejście w schronisku. Jest w pierwszym boksie - wszyscy go widzą, dużo psiaków stamtąd idzie, a on nie. Pieknie chodzi na smyczy, niekonfliktowy, bez problemu przy zabiegach.
-
i jeszcze sobie pooglądamy Dziuniaka i Edka [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images32.fotosik.pl/147/116d902dd0206319.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/160/98e34e48653a4276.jpg[/IMG][/URL]
-
on tam już jest od początku. Edek jest w sznaucerach i ozdobnych, Pusia w ozdobnych, wszystkie w małych - tu jest już kilka zbiorczych wątków poświęconych małym psom I co napiszę na wątku? Że stary i kaleki? Przecież tu setki takich samych kalekich, starych, cierpiących... Przecież wiesz, że na wątki psów, które nie umierają w ewidentnych męczarniach schroniskowych lub ulicznych mało kto zagląda. Na ogólnym wątku małych psów do adopcji wypowiadają się prawie tylko osoby, które wynajdują te biedaki, a nasze wypowiedzi praktycznie ograniczone są do wklejania zdjęć i opisów psiaków. Mały nawet już na spacer nie chce wychodzić, zresztą jak ja takiego kalekę mam po śniegu albo błocie ciągać? Co napiszę? Że jest i potrzebuje domu? Bo nic innego jemu nie jest potrzebne. Sama nie wiem. U Dziuni, Kory, Iry prawie same ze sobą gadamy, do onków nikt nie zagląda
-
[B][COLOR=red]PUSIA[/COLOR][/B] 9 lutego 2008 r. do gdańskiego schroniska trafiła Pusia, a właściwie pozostałość po niej. Bo Pusia jest prawie łysa - wynik karygodnego zaniedbania właściciela. Łysy pies dostał więc kopa i trafił na ulicę - w deszcz i niepogodę, na gołej skórze wartstwa błota... pod skorupą odparzenia i rany... Maleńka młoda suczka za śmietnika, która jeszcze będzie piękna - bo brak włosa to tylko zaburzenia hormonalne. Pusia w schronisku została wysterylizowana, usunięto chore jajniki. A można było zrobić to wcześniej - bez doprowadzania psiny do takiego stanu i wyniszczenia... [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images32.fotosik.pl/140/9384fd4460220f19.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images34.fotosik.pl/141/b23f520012ac6dee.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://www.fotosik.pl/"][IMG]http://images25.fotosik.pl/156/3375c657c2bb17b4.jpg[/IMG][/URL] jedni mają blogi - a ja mam malizny i pozostałe wątki, na których sama ze sobą korespodnduję, żałosne - jak te wszystkie psy w schronach... [B][COLOR=red]ADOPTOWANA[/COLOR][/B]