qeram
Members-
Posts
608 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by qeram
-
Przecież tył samochodu był otwarty w na przodzie jest zakamarek, w który mała psina... [IMG]http://img816.imageshack.us/img816/9246/pa090302.jpg[/IMG] kombinowała, kombinowała jak by się tu schowac żeby jej nikt nie widział... [IMG]http://img835.imageshack.us/img835/1543/pa090303.jpg[/IMG] [IMG]http://img227.imageshack.us/img227/8882/pa090304.jpg[/IMG] i dalej kombinowała: [IMG]http://img293.imageshack.us/img293/6175/pa090309.jpg[/IMG] I wykombinowała [IMG]http://bernardyn.org/forum/images/smilies/emots/icon_frown.gif[/IMG] [IMG]http://img526.imageshack.us/img526/1488/pa090310.jpg[/IMG]
-
A ona leżał nieruchomo. Jej wyraz twarzy mówił: dobijcie mnie, nie chcę już żyć. Ona była w takim stanie, że gdyby ktos ją kopał i okładał młotkiem, ona po prostu by leżała i czekała na śmierć...[IMG]http://img708.imageshack.us/img708/8545/pa090281.jpg[/IMG] [IMG]http://img203.imageshack.us/img203/4677/pa090280.jpg[/IMG] Wsadziliśmy ją do tyłu do samochodu a Greta myk do przodu. [IMG]http://img840.imageshack.us/img840/5930/pa090297.jpg[/IMG]
-
No zostawić chłopów na chwilę i patrzcie co z biedną sunią zrobili! Przeraziłam się! Sunia leżała na drodze nieruchoma. Na serio myślałam, że coś się stało [IMG]http://bernardyn.org/forum/images/smilies/smile.gif[/IMG] Nie przestraszyłybyście się widząc coś takiego? Sunia która chciała wiać...lezy nieruchomo! [IMG]http://img697.imageshack.us/img697/8841/pa090274.jpg[/IMG] [IMG]http://www.dogomania.pl/Biedna%20ma%C3%85%C2%82a.%20Wychodz%C3%84%C2%85c%20z%20samochodu%20%28zaraz%20zobaczycie,%20dlaczego%20musieli%C3%85%C2%9Bmy%20j%C3%84%C2%85%20kilka%20razy%20wyjmowa%C3%84%C2%87%20z%20samochodu%29%20rozci%C3%84%C2%99%C3%85%C2%82a%20sobie%20%C3%85%C2%82apk%C3%84%C2%99.%20Jednak%20przera%C3%85%C2%BCenie%20by%C3%85%C2%82o%20silniejsze%20ni%C3%85%C2%BC%20b%C3%83%C2%B3l.%20Nawet%20si%C3%84%C2%99%20nie%20zaj%C3%84%C2%85kn%C3%84%C2%99%C3%85%C2%82a%20Icon_frown[/IMG]Biedna mała. Wychodząc z samochodu (zaraz zobaczycie, dlaczego musieliśmy ją kilka razy wyjmować z samochodu) rozcięła sobie łapkę. Jednak przerażenie było silniejsze niż ból. Nawet się nie zająknęła [IMG]http://bernardyn.org/forum/images/smilies/emots/icon_frown.gif[/IMG] [IMG]http://img183.imageshack.us/img183/1553/pa090276.jpg[/IMG] Opatrzyli ranę: [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3236/pa090277.jpg[/IMG] Zabandażowali: [IMG]http://img530.imageshack.us/img530/770/pa090278.jpg[/IMG]
-
Nasze pierwsze spotkanie. Greta za Chiny Ludowe nie chciała wyjść z kojca! Ani parówki rzucane przez qerama, ani ciepłe słowa, ani delikatne głaskanie. Jakby chciała powiedzieć: odczepcie się ode mnie, ja nie mam po co żyć... [IMG]http://img836.imageshack.us/img836/2663/pa090262.jpg[/IMG] Wierciła się i próbowała zniknąć... [IMG]http://img340.imageshack.us/img340/177/pa090267.jpg[/IMG] Wyjęliśmy ją z kojca z wetem. Niestety, nie domknął kojca i Greta wyszła sobie sama [IMG]http://bernardyn.org/forum/images/smilies/smile.gif[/IMG] Wpadła jednak w ślepy zaułek. Złapałam ją za obroże. Ze strachu zrobiła kupę. [IMG]http://bernardyn.org/forum/images/smilies/emots/icon_frown.gif[/IMG] Przypięliśmy smycz i wyszliśmy poza ogrodzenie schronu, samochód przygotowany przez Marka do podróży już czekał. Greta zrobiła wielkie siku ze strachu zwieńczone resztką kupy [IMG]http://bernardyn.org/forum/images/smilies/emots/icon_frown.gif[/IMG] Była przerażona! Z drugiej strony, dobrze, że zrobiła to siku na zewnątrz, zobaczcie jakie jezioro byśmy mieli w samochodzie! [IMG]http://img704.imageshack.us/img704/8816/pa090268.jpg[/IMG] [IMG]http://img819.imageshack.us/img819/8624/pa090270.jpg[/IMG]
-
[quote name='jostel5']Dziękuję za wiadomości,Qeram,autentycznie kamień spadł mi z serca!Teraz mam nadzieję,że każdy kolejny dzień będzie dla małej nadzieją na powrót do normalności. Czekamy niecierpliwie na każdą informację o Grecie.[/QUOTE] Na pewno będzie dobrze, nawet moja sfora jej nie obszczekała widząc taką wystraszoną sierotę, a kaukaska Elza dominująca suka tylko na nią popatrzyła i nie próbowała jej nawet ustawiać.
-
Biedne zestresowane suczydło jest już w domu. Musieliśmy ja niestety wykapać bo cuchnęła okrutnie. Teraz schowała się w kąt i leży pod kocem, wysycha. Podróż zniosła bardzo dobrze, gorzej było z wyprowadzeniem jej z samochodu i odprowadzeniem do klatki schodowej. Bardzo sie opierała, próbowała nawiać. Droga do klatki do była walka, ale do klatki weszła sama , z winda też nie było większych problemów. Do mieszkania juz weszła sama i położyła się pod drzwiami. Greta nie wykazuje żadnych zachowań agresywnych. Jest bardzo zestresowana. Pozwala się głaskać ale jest bardzo spięta. Wydaje mi się że mieszkała z człowiekiem w domu. Będą zdjęcia ale troszkę później teraz musze posprzątać po kąpieli Grety
-
Po Kreskę przyjadę w sobotę. Prawdopodobnie nie przyjadę sam, ale z banitką z dogo też zaangażowaną w pomoc beniom. Co do przyśpienia Kreski to myślę że zobaczymy na miejscu. Tylko czy będzie wet żeby jej cos podać? Dobrze było by ja troszkę oswajać, przekupić smaczkami i na początku nie głaskać jej po głowie tylko ewentualnie pod pyskiem i miedzy przednimi łapami. Gest głaskania po głowie niektóre wystraszone psy traktuja jak chęć złapania za kark, dominacji czy cheć zrobienia psu krzywdy. Ważnym jest tez żeby nie podchodzić do psa na stojąco, lepiej ukucnąć żeby pies nie czuł że podchodzi do niego ktoś bardzo duży. Z perspektywy psa ktoś mniejszy stwarza mniejsze zagrożenie. Podając przysmak na wyciągniętej ręce trzeba spokojnie mówić do psa przeciągając samogłoski:" doooobry pies, grzeeeeeczna sunia...". jak będzie brała przysmaki z ręki trzeba spróbować delikatnie, nie na siłę spróbować dotknąć ją pod pyskiem i za którymś razem podrapać pogłaskać. Ważne żeby na poczatku nie głaskać jej po głowie z góry. Można pod pyskiem po policzkach, za uszami. Trzeba obserwować psa,ale nie wpatrywać się w jej oczy. Wystraszony pies dominujący może zaatakować, a tchórz ucieknie i będzie stronił od kontaktu z człowiekiem. I najważniejsze NIC NA SIŁĘ. Lepiej poszukac takiego przysmaku któremu sunia nie będzie mogła się oprzeć i sama będzie chciała podejść do człowieka. Zadzwonię dziś do schroniska i porozmawiam z Kierownikiem.
-
Nowi własciciele Berty, utrzymuja ze mna kontakt telefoniczno mailowy. Dzis dostałem kilka fotek z nowego domu. [IMG]http://www.bankfotek.pl/image/770215.jpeg[/IMG] [IMG]http://www.bankfotek.pl/image/770218.jpeg[/IMG] [IMG]http://www.bankfotek.pl/image/770219.jpeg[/IMG] [IMG]http://www.bankfotek.pl/image/770221.jpeg[/IMG] [IMG]http://www.bankfotek.pl/image/770223.jpeg[/IMG] A tu fragmenty relacji z nowego domu: "Dziękuję serdecznie. Benia vel Berta jest po wizycie wet. Dostała stosowne leki p. biegunce (dzisiej pogoniło ją ,do teraz 6 razy), została obejrzana, ostukana, osłuchana i obmacana przez weta. Początek lekkiego stanu zapalnego lewego ucha i oczywiście oczu, ale to pikuś, norma u benków. Ogólnie ocenili b.dobrze. Zaprzyjaźniła się z lek. (!). Dieta ustalona. Resztę postępowania (szczepienia, czipowanie itd.) po zakończeniu roztroju żołądka. Będę donosił o postępach. Dwóch lek. wet. niezależnie wspominali o nadinteligencji benków." "Jednak w domu przyjęło się imię Benia, na które Berta reaguje bez wątpienia. Rostrój żołądka był nieco poważniejszy niż sę wydawało, ale idzie ku lepszemu, trochę nawaliła w domu (dzisiaj też) resztę na spacerach. Nie szkodzi, jak będzie zupełnie ok to się wymieni wykładzinę. Wczoraj spędziliśmy kilka godzin w terenie pod W-wą, pilnuje się bardzo, lasem jest zachwycona, lubi innym pieskom przypomnieć kto tu rządzi, gdyby nie akurat krótka smycz,to mogłaby uszkodzić małego westina którego zaatakowała bez uprzedzenia. Pierwszą noc spędziła u mnie w łóżku, następne pół na pół tj. w łóżku i obok. Jest troszę męcząca bo chodzi za mną krok w krok (także do łązienki- chyba jej imponuję goleniem :)), na spacery też tylko ze mną. Jak wyszedłem do firmy to szczekała, trochę wyła, próbowałą przebić się przez mur obok drzwi (nie szkodzi, położymy nowy gips), zeżarła kwiat donicowy tzw. pomarańczę, byle jej nie zaszkodził. " "Oto kilka fotek z mieszkania mojego, oraz mieszkania syna które mijamy czasami, spacerując po Kabatach. Dorobimy oczywiście zdjęcia następne. Dziękuję za wskazania co do postępowania, jak Pan wie to nasz pierwszy kontakt z benkami, przez ostatnie 20 parę lat mieliśmy do czynienia z onkami.. Benia zawojowała podwórko i okolice swoim wdziękiem i urodą. Brzuszek ok, defekuje prawidłowo, konystencja spokojnie nadaje się do zbierania w torebkę. Myślę że spokojnie po niedzieli zaczniemy cykl szczepieniowo-czipowy.Aha... własnie dostałem tel. od żony która pojawiła się w domu. Benka zrobiła w mieszkaniu dwa razy siku i raz kupę, mimo ponad godzinnego spaceru od ok. 7 do 8,30 rano. Pewnie coś tam jeszcze z emocjami jest niekoniecznie, faktem jest że od 9 do prawie 17 była po raz pierwszy cały czas sama. " Myślę ze Berta jest troszkę zestresowana ale sie przyzwyczai, ważne że pańciostwo są Bertą zachwyceni.
-
[quote name='jostel5'] Kreska jest-co paradoksalne-w strasznie trudnej sytuacji - młoda,zdrowa,śliczna,z dt,niedługo pewnie do adopcji...Niewiele serc poruszy.:( Dogomaniacy mają mnóstwo psiaków,którym spieszą z pomocą-chorych,zagłodzonych,w schronach-umieralniach,bestialsko traktowanych przez ludzi,po wypadkach,starych...Boję się,że Kreseczka stoi na straconej pozycji,bo zawsze przegra w walce o deklaracje z psiakiem,który nie miał tyle szczęścia,co ona. Będę szukać pomocy dla niej również poza Dogomanią...[/QUOTE] Nie bedzie tak źle, tez bedę szukał sponsorów dla Kreski po za dogo. Każdy w swoich kontaktach ma duzo znajomych. Wystarczy napisać dobry tekst i wysłac do wszystkich znajomych z prośba o pomoc i przesłanie dalej. W ten sposób uzbierałem kaskę na operację oczu Daisy i sterylizację. Trzeba coś robic i kaska się uzbiera. trzeba byc dobrej mysli i nie poddawać się.
-
[quote name='elmira']A tak na serio. Najważniejsze jest to, jak Kreska zniesie zabieg sterylizacji, podróż do Warszawy i jak szybko trafi na dobry dom.[/QUOTE] Moja pierwsza tymczasowiczka Daisy była u mnie pół roku, ale była schorowana i dużo czasu zajęło mi jej leczenie. Druga Tara poszła w trzy tygodnie, zaraz po sterylizacji. Trzecia Berta była u mnie niecałe dwa i pół miesiąca. Wszystkie poszły do wspaniałych domów, siedzą z ludźmi w mieszkaniach i śpią na kanapach. To chyba nie taki zły wynik. Kreska już chyba po sterylizacji, miała miec robiona rano.
-
Nie róbmy problemu z karmy Jamora. Chodziło mi o to że są "obrotni" ludzie, którzy w sobie tylko wiadomy sposób załatwiaja karmę która miała iść do utylizacji z powodu przeterminowania i sprzedaja ja prywatnym osobom i organizacjom za "atrakcyjną cenę". jestem na tym punkcie uczulony bo spotałem sie już z taką karmą. Dużo osób nie zwraca uwagi na termin ważnosci i daja sie nabierać.
-
Ze sterylka w schronisku to dobry pomysł. Bedzie dużo taniej i mniej stresu dla suni u mnie. Nastawiłem sie co prawda że Kreska bedzie u mnie w sobotę ale poczekam tydzień. Szwy mogę zdjąć jej u mnie u weta. Zrobi to za darmo. Proszę doglądać szczególnie sunieczki po zabiegu, traktuje ją jakby już była u mnie pod opieką :lol:
-
Kreska pojechała by do DT w Warszawie. Właśnie wyadoptowałem kolejną bernardynkę i chce pomóc następnej. Mam w domu 5 psów w tym dominującą owczarke kaukazką. Sfora swietnie nadaje się do socjalizacji. Ważne żeby Kreska choć na razie nie miała dominującego charakteru. Potem to sobie poradzę. Tak jak w pierwszym poście napisane warunkiem jest wyżywienie i ewentualne leczenie. Benki zjadają ok dwóch 15 kg worków karmy miesięcznie. Poprzednie benki które miałem na tymczasie tyle zjadały. Moja sfora też zjada nie mało, stąd moja prosba o karme.
-
najpierw choroba skóry, cieczka, zapalenie dróg rodnych, ciąża urojona, operacja oczu. może nie dokładnie w tej kolejności i tak się zeszło. Zresztą miałem zapewnienie że Zula miała wirusówki zaszczepione. Ale dowodu na to nie miałem, Poprzednia właścicielka nie mogła znaleźć książeczki. Zresztą jaki miała by powód zeby kłamać, na początku była informowana o wszystkim: chorobach, postępach w leczeniu, nie była swiadoma tylko gdzie Zula przebywa i do jakiego domu poszła. koszt szczepień w porównaniu z kasą jaka poszła na Zulę to drobiazg.
-
Według mnie słuchaj się weta. Komuś przecież trzeba wierzyć.
-
Na razie jest mi smutno :sad:
-
Dziś Berta pojechała do nowego domu w Warszawie na Ursynowie. Byłem na dziś umówiony z rodziną z Sierpca na zobaczenie Berty między 9 a 10 rano. Niestety nieodpowiedzialni ludzie nie przyjechali i nawet nie zadzwonili że nie przyjadą. W miedzy czasie zadzwonił do mnie pan który tez miał chęć zaadoptować Bertę. Jak przyjechał to okazało się że znamy się. Pan załatwiał nam darowiznę dla naszej fundacji. Świat jest jednak mały. Berta zaakceptowała nowego opiekuna i sama wsiadła do samochodu. Przy poprzedniej próbie adopcji musiałem na siłę ją wyciągać z domu i na siłę pchać do swojego samochodu. Czuła ze tamten dom jest nie dla niej. Dziś nie było zadnych problemów. Cieszę się ze znalazła dom, ale jest mi smutno że już nie będzie wpychać wielkiego ryja pod rękę żeby ją głaskać i nie będzie sie przytulać całym swoim ciężarem.
-
Poprzedni właściciele Zuli zapewniali mnie że wirusówki miała szczepione za szczeniaka, ksiązeczkę zagubili podobno tak że nie można tego zweryfikować. Co do wscieklizny to Zula na początku była leczona i weterynarze odradzali szczepienie. potem operacja oczu i po operacji szczepienie tez nie wskazane i tak sie zeszło
-
[quote name='ANETTTA']czyli tak sunia ideał a co to za urocza słodka dziecinka obok niej (sorrrki pannica )[/QUOTE] Ta dziewczyna jest zakochana w Bercie mieszka w bloku obok, chciała by ją zabrać do domu ale rodzice się nie zgadzają.