-
Posts
7958 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Pipi
-
[quote name='Soema']Pipi, tak - jedna dla mnie (na SSPZ) a druga na Cztery łapy. Tylko proszę, wyślij mi zdjęcie tej suni, a do koperty daj karteczkę, że sunia od soemy.[/QUOTE] Ok, zdjęcie wyślę, ale karteczki nie włożyłam, tylko z tyłu na fakturze napisałam małymi literkami, że to sunia od pipi :oops: i co teraz? bo już wysłałam. No i tym razem nie zapłaciłam za zabieg, bo nie miałam pieniędzy. Wet zgodził się poczekac na przelew. Soema, nie wiedziałam, przepraszam, ze znowu namieszałam. Ale wysłałam na adres Twój domowy, tym razem.
-
Evelin, bardzo mi przykro. Żegnaj Gwidonku [*] W Siedlcach była chętna pani na Tymusia i ja już nawet mam osobę do przeprowadzenia wizyty przedadopcyjnej. Meganka5 jest z Siedlec i zgodziła się sprawdzić domek, jak bedzie trzeba. Teraz widzę, ze kroi się domek pod Białymstokiem, to jeszcze lepiej. Randa jest dobra w tych przedadopcyjnych. Jak pani psycholog prawdziwna. Co nie Randa? juz ja wiem, ze dobrze prześwietlisz i dom i ludzia. Trzymam kciuki. beka, w czwartek być może Evelin bedzie jechać po trasie, to moze byc tak, że zabierze malucha. Jutro się roztrzygnie, bo moze akurat domek będzie w sam raz dla niego. Tym czasem mogę juz o nim trochę powiedzieć. Jest to bardzo mądre psie dziecko. Bardzo zabawny, wesoły. Niestety robi gdzie popadnie, ale kręci sie w kółko i popiskuje, że chce. Jak jestem w domu, to szybko na podwórko i jest ok. Jak mnie nie ma, to musze po powrocie uważać zeby nie wdepnąć w rogalik na podłodze. Za kazdym razem gdzie indziej. W nocy śpi i nie sika, wytrzymuje. Muszę brać do łóżka, bo płacze. Ale zostawiałam go juz kilka razy samego w pokoju i tylko przez chwilę popłakał. Bardzo grzecznie spi jak wyjdę. Wracam, to muszę nie raz szukać i wołac, bo tak się schowa, że nie widać. Jak wchodzę to nie zawsze wychodzi mnie przywitać. Bardzo fajny, pocieszny, kochany pieseczek. Bawi się delikatnie. Kable od komputera na razie go nie interesują. Wyciągnął tylko przewód od anteny, ale nie pogryzł. Za to uwielbia szarpać gazety i kartony. Pluszaków nie niszczy. . . .
-
[quote name='Erin32']I ponowię pytanie:[/QUOTE] Erinku kochana, nie wiem co odpowiedzieć, bo w czwartek on ma jechać do Beki. Jest też pani z Siedlec chętna na niego, ale ma zadzwonić czy i kiedy bedzie mogła po niego przyjechać. Wstyd sie przyznać, ale jesli dobrze główkuje to Siedlce sa bliżej Warszawy i moze ta pani juz od beki go odbierze. Trzeba bedzie tylko domek sprawdzić. Jest tu kilka osób z Siedlec, to myślę, że nie bedzie wiekszego problemu. Nie wiem, co z tym watkiem, na prawdę. Beka, a jak Ty myslisz? zakładac na miau dla Tymcia wątek? czy na dogo lepiej, czy w ogóle na razie nie zakładać? [B]Iv_[/B], w odpowiedzi na Twój post - już nie wiele mi brakuje i czasami jest tak, że żyć sie nie chce. Ale jak widze te ich wdzięczne pysie, te merdające ogonki, te wdzięczne oczy, to wszystko inne nieważne jest.
-
Kurcze, a ja wzięłam wczoraj za dwie suki na Sandomierskie stowarzyszenie. Już mi całkiem sie pokićkało. Wczoraj z Lecznicy chciałam zadzwonić do Ciebie, ale nie wiem jakim cudem nie mam w kontaktach Twojego numeru. Bede musiała pojechac i to zmienić. Ciekawe co wet powie na to? Szczerze mowiąc nie był za bardzo zachwycony perspektywą czekania na kasę, ale zgodził się. Bo jeszcze wystawiał mi faktury za Tofika operację. Dobrze, że jeszcze nie wysłałam. A nie zrobiłam tego od razu wczoraj, bo nie miałam ze sobą adresu do wysyłki. Oczywiście pojadę, chyba mozna anulowac faktury i wystawić drugie? Wczorajsze zabiegi kosztowały po 120 zł, nie dało się taniej. edit: dzwoniłam do weta i zgodził sie na przepisanie faktur, pojadę dzisiaj i wszystko bedzie ok. Upewnie sie, czy jedną fakturę tę na Stowarzyszenie w Sandomierzu, to wysłac do Ciebie Soema na adres domowy, tak? nic się nie zmieniło? A drugą na adres Fundacji "Przyjaciele Czterech Łap" Rokitno 2 74-304 Nowogródek Pomorski NIP: 597-169-91-69
-
[quote name='Erin32']Nono, Pipi nie namawiaj tutaj do głodzenia zwierząt ;)[/QUOTE] No, no, no. . . .a gdzie ja namawiam do glodzenia? cos Ci sie chyba pomerdało ciocia :mad:
-
Tak Nevada, czasem ciezki. Dzisiaj jak pojechalam po sukę, tę drugą, to znowu była awantura. Syn tego dziadka wykrzykiwał zebym zabierala i te drugą bo tez załatwi jak tamtą. Co to za psy, ze nie szczekają, ze kazdego wpuszczaja na podworze. Krzyczal ze pier*******a jestem i w ogóle to skad tyle pieniedzy ja mam zeby tyle psów wykarmic. Powiedzialam, ze odpowie za zabicie psa, ale tak na prawde to co ja moge mu zrobić? Mowia ze uciekla. A dowodow nie mam. Suczki juz po zabiegu. Jedna i druga u mnie. Ta druga, co to niby miala byc matką tych czarnych suczek ma nie wiecej jak 7-8 m-cy. Miała malutką macicę i nie rodziła dzieci. Został tam jeszcze ten duzy pies. Szkoda bardzo, ale nie moge go wziąć, bo u mnie Misio z psami się nie godzi. Jak jestesmy na spacerze i podejdzie jakis pies obcy, to wita się i jest przyjazny. Na swojej posesji walczy na smierc i życie. Z jednej strony Misio, z drugiej Żulik, z trzeciej Tofik. Dla czwatrego psa nie mam juz miejsca. Suki sa bardzo przyjazne, każdego nowego witają radośnie, więc nie ma biedy. Sunia wymiotowała słomą i kartoflami. Tofikowi zrobił się krwiak. Dostał kilka zastrzyków i jeszcze na dwa razy do domu. Teraz śpi. Zrobiłam dzisiaj troche zdjęć, ale bedą jutro. Teraz musze jeszcze iśc posiedziec z suniami. Nie moge sobie darować ze nie wzięłam tej biednej suczki od dziada.
-
Beka, ja nazywam go Tymuś - sama nie wiem dlaczego? bo on taki Tymcio maleńki. . . . Dziad nie przyszedł i suczki nie przyprowadził. A na 16 sterylizacja umówiona. Muszę też z Tofikiem do weta, bo nie jest za bardzo dobrze. Sasza w lepszym stanie jak on. U niego wszystko jest opuchnięte. Nie wiem jak poradzę sobie z trzema psami. Trzymajcie kciuki.
-
Ponoć lepiej poczekać choć z tydzien. Ja kilka razy szczepiłam od razu przy kastracji. Wszystko było ok. Co do chrupek, to moze go przegłodź po prostu. Chrupki można jeszcze rozbić na początek, zeby lepiej pachniały i jak bedzie głodny podać. Albo na początek dodawaj trochę chrupek do jedzenia, do mięska. U mnie bywały takie pieski, które nie znały chrupek. Mieliłam w młynku do kawy i dodawałam do nich jedzenie gotowane. Szybko się nauczyły. Nie miały innego wyjscia.Masz go jednego, to jak synusia traktujesz. Jak mu dogadzasz, to on moze tylko wybierac, co mu lepiej smakuje. Oj miał farta, oj miał. Czasami mysle sobie, że kto wie? moze ludzie dobrze główkują z tym wyrzucaniem. Kiedys mi jeden facet powiedział, ze po co usypiać? juz lepiej jak podrosna wyrzucić i dać im szanse na zycie. Odejsc z tego świata zawsze zdążą, a tak moze ktoś weźmie? Nie pomyślał tylko o takich jak my.Jednak masę zwierząt trafia w dobre ręce i żyją jak paniska. Taka mentalnośc, a ja juz sama nie wiem które zło jest lepsze. Najlepiej gdyby ludzie zrozumieli, że nie trzeba rozmnażać. Na tym zdjeciu pewnie spał, ale jak posłyszał ze robisz zdjecie, obudził się. Ma takie spojrzenie jakbys go obudzila. A jaki grzeczny, nawet szelek nie przegryzie.
-
Popatrzcie najpierw na zdjecia [IMG]http://images46.fotosik.pl/731/28c0539a6f7a20a4med.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/777/85117ba0f07987efmed.jpg[/IMG] Aż nie wiem jak mam to napisać. Zacznę od początku. Na pierwszym zdjeciu jest sunia, która przyprowadził do mnie dziadek ze wsi obok z prosbą zebym ją wzięła, bo on nie ma czym karmic a ma jeszcze dwa pasy - psa i sukę. Nie udało mi sie jej pomóc, bo suczki już nie ma. Co z nią zrobił?????? nie wiadomo, mówi, że uciekła. Gdybym ją wzięła od razu, byłaby u mnie bezpieczna, a tak byc moze juz nie żyje, bo zwyczajnie po drodze ją zabił, dziadyga jeden. A ja miałam tyle serca do niego. Myslałam: biedny staruszek. . . .biedna jego żona babciulka. Jestem tak rozżalona, że nie wiem co ja piszę za bardzo. Wszystko nie ma sensu. Jak do mnie przyszedł z tą sunią, to sugerowałam się tym, że przecież jak wezmę od razu, to już pójdzie pocztą pantoflową, że ja biore psy i zacznie się pielgrzymka od nowa pod moją bramę. Tego samego dnia pokazałam ją tutaj. Poszły ogłoszenia. W sobotę Randa zadzwoniła, że jest chętna pani na adopcję. Umówiłysmy się w Białymstoku. Ja pojechałam do dziadka po sunię. Tam było akurat dojenie krów. Nie mogłam wjechać na podwórze samochodem, bo krowy piły wodę. Nie widziałam skąd dziadek wyniósł sunię. Przyniósł ją na rekach, wsadził mi na tył siedzenia, zamknął drzwi. Wydała mi sie jakaś inna, grubsza??????Nie przyszło mi do głowy, że to inna suczka, nie ta z ktora był u mnie. Dopiero w Białymstoku doszłyśmy z Randą, że to nie ta. No ale co było robić, skoro mi ją dał, to znaczy ze tez jej nie chce. Poszłyśmy do tej pani, która okazała się nie bardzo odpowiedzialna, bo: to jest pani niepełnosprawna, z powodu, że nie nauczyła się czytać, pisać. Tak nam to powiedziała. W dodatku jej mama przebywa w szpitalu po udarze mozgu. Randa zadawała tej kobiecie duzo pytan i doszłysmy do wniosku, że trzeba z matką rozmawiac jeszcze. Ustaliła, że jak pani wróci ze szpitala, to najwyżej jeszcze Randa pojedzie do tych pan i porozmawia. Raczej jednak, kobiety same potrzebują opieki. Wróciłam do domu. Sunia dostała na imie Tola i jest u mnie.Szczęśliwa, kochana sunieczka. Muszę niestety jak jestem w mieszkaniu zaczepiać na łańcuszek, bo jak mnie nie ma na podwórku, natychmiast podkopuje się pod siatką i już jest pod drzwiami. Bardzo przyjazna, ale zupełnie niewychowana. Łańcuszek jest cieniutki, ma 4 metru długości i jest zamocowany 3,5 metra od budy, tak, że w sumie ma ona 8 m do biegania. Potem wkleję zdjęcia. Kolejnej suni nie udało się pomóc. Dranie nie ludzie. Do wnuczków tego dziadka teraz piszę:" [B]nie sztuka wziąć psa, trzeba być za niego odpowiedzialnym. jestescie złymi ludźmi i kiedys bedzie wam oddane wasze fałszywie pojhęte "dobro"."[/B] Tak zostali wychowani. A jakie ładne dzieciaki? szkoda, że ich stosynek do zwierzat równa się zeru. A wczoraj pani babcia, powiedziała do mnie tak: "pani, jak znajdzie sie, to oddamy ja pani, co bedziem psa żałowali? chce to damy. . . to niech bierze jak tak chce te suke, a po licha ona nam potrzebna, tylko chlać trzeba dawać" /chlać, to znaczy jeśc/. Babcia mysli ze ja chce te psy, bo skoro mam tyle to znaczy ze ja lubie i pewnie mi za mało, to do nich jeżdżę po psy. Nie wiadomo co oni tam tej babci nagadali. Babcia trochę niekumata juz jest. Ona ma moze ze sto lat? Zapraszała mnie do domu na herbatke, jak tylko temat Pana Boga ruszyłam. Ucieszyła się, że mamy podobne zdanie i bardzo mnie juz pokochała. Tylko, że nie zrozumiała niestety mojego "wykładu". Ajjj, szkoda gadać. Kolejny pies zapłacił życiem, bo ja sie zastanawiałam, bo myslałam, ze tak bedzie lepiej, bo wreszcie, zaufałam dziadkowi, ze zrozumial co do niego mowie i potrzyma ja do adopcji. A on mi nie uwierzył i na pewno kazali mu do domu nie wracac z psem, wiec pozbył się kłopotu. Jeszcze tego nie wiem na pewno, ale wyciągnę to z niego, co z nią zrobił. Wczoraj byłam tak rozżalona, zmeczona, ze nie mialam sily nic juz pisać. Nie wiem, czy w ogole zrozumialyscie z tej mojej pisaniny. . . .jesli nie to przepraszam. Randa, napisz coś od siebie, moze bedzie bardziej czytelne. Miluś jest u mnie. Zabrałam, bo bałam się, że z nim też cos się stanie złego. U soni, teściowa jednego kocika rozdeptała. On jest taki malutki i plącze się między nogami. Trzeba bardzo uważać jak się wychodzi, bo biegnie tak szybko, że nim ja do drzwi dojdę już jest, a jak szłam to spał. [IMG]http://images35.fotosik.pl/593/7be4502358fe6ccfmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images43.fotosik.pl/777/0b7e75413dddd10amed.jpg[/IMG]
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
On jest teraz smutny, bo po operacji cały czas nie jest najlepiej. Dzisiaj w nocy wymiotował kilka razy, trząsł się, miał temperaturę. Musiałam w koncu do lekarza zadzwonic. Podałam leki/na szczescie miałam/ i zasnął, ale opuchlizna jest taka duza, ze moze uciskac go w żołądek i dlatego jak zje, to po pół godzinie wymiotuje. Rano było to samo. Dałam jeśc i znowu zwrócił. Jedziemy do weta. -
Ronja, ona kilka dni przed wyjazdem do Ciebie zachorowała na te oczy. Łzawiła tylko dośc intensywnie, ale teraz widze, że zamiast lepiej, to gorzej chyba. Matko, to co robić?. . . .moze to alergia? a co wet mówił? U mnie jest niewidomy piesek Tofik i jemu lecą łzy ciurkiem z jednego oka. Zapuszczałam krople, potem maści i nic nie pomagało. Przy okazji operacji wet dopatrzył się u niego jakiejs mikro narośli pod powieką i to podrażnia mu oko. Powiedział, że trzeba usunąć, bo innej opcji nie ma. Też nie wiem co robić. Na razie dochodzi do siebie, ale trzeba bedzie to usunąć. Moze u Dusi to samo jest? albo zatarła czymś oczy i powbijało się pod powieki, albo w gałkę oczną. U mnie w mieszkaniu wszedzie pełno trocin drzewnych, takie drobniutkie teraz mam. Moze dmuchnelo, np przeciąg i stad ta dolegliwosc. Trzeba cos postanowic? Co proponujesz? Na pewno ja to boli. . . .
-
KOLEJNA porzucona stara miłość. potrzebujemy pomocy.
Pipi replied to meganka5's topic in Już w nowym domu
Kochani, Tofik jest po operacji. Miał jądro w jamie brzusznej i coś zaczęło sie dziać, bo utykał na nóżkę. Okazało się, że trzeba jak najszybciej operować. Wszystko jest dobrze, ale wycierpiał się malutki. Na razie jeszcze ma opuchnięte po tej stronie, ale już co raz mniej. Jądro było bardzo głęboko osadzone i już się psuło. Widocznie go bolało i natychmiast zauwazyłam, że coś nie tak. Bardzo dziękuję Panu doktorowi Piotrowi Burzyńskiemu z Bielska Podlaskiego za opiekę nad Tofikiem i natychmiastową operację. Teraz powinno być tylko lepiej. [IMG]http://images41.fotosik.pl/730/e37fa271bae9fc31med.jpg[/IMG] -
A moja Sasza zawsze uwielbiała ogórki, pomidory, marchew, a nawet buraczka lubiła zjeść. Teraz już nie chce, ale suchy chlebek, to zawsze idą do Mietka/kozioł/ i mu wybierają. Mam też takiego, który kozie bubki od czasu do czasu lubi sobie pojeść. One tak jak my ludzie mają zachcianki. Ostatnio był u mnie kocik Liluś, który niczego nie chciał pierwszego dnia. Myslałam, że nie jest głodny, ale na drugi dzien to samo. . . .w koncu patrzę, a on chleb wsówa i to jeszcze nie pozwolił podejśc innemu kotu. Też pomyslałam, że biedny tylko chleb jadł i mleko, które tez uwielbiał. Nie mogę się nacieszyć, że Noyau wybrał sobie Twoją córcie, a Ona przyprowadziła go do domu. Popatrz Patmolku, jaki on szczęśliwy jest. Tylko takich ludzi jak Wy musisz mu poszukać, jeśli nie mozesz go zatrzymać na stałe. Pomyś, inaczej bedzie bardzo nieszczęśliwy ;)
-
Piękna ON -ka, ma brzuch jak bęben, ale nie jest w ciąży.
Pipi replied to Pipi's topic in Już w nowym domu
Evelin, dla Ciebie, bo pytałaś [IMG]http://images50.fotosik.pl/698/627033488a3c3225med.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/698/1c34d25ffb4ae00cmed.jpg[/IMG] [IMG]http://images50.fotosik.pl/698/90d3372261859565med.jpg[/IMG] U Ledzi wszystko dobrze. Zadomowiona w 100%. Jest wesoła, zdrowa, szczęśliwa/tak myslę/. Z psami i kotami juz nie ma problemu, bo to mądra suka jest. Jest duża, robi wrażenie, ale wystarczy tupnąć, a juz jej nie ma. Boi sie obcych, ale już nie tak jak przed tem. Ludzi za płotem ignoruje. Przychodził sasiad drzewo rąbać, to tylko w pierwszej chwili szczeknęła i poszła ze spuszczoną głowa do budy. Z psami bawi sie jak szczeniak. Gorzej, bo nie ma Adasia, a tylko on jeden bawił się z nią chętnie. Reszta towarzystwa raczej jej unika. Ona jest ciężka, wielka i oni jej raczej się boją, bo nie raz w zabawie płakali od jej ciężaru. Nie rozumieja, że to nie jej wina, że jest "słonicą". Bardzo lubi pieszczotki, ale brzucha mi jeszcze nie pokazała. To dobra sunia i kochana bardzo. Nie sprawia problemów - żadnych. -
BERNARDYNY- adopcje. Przekaż na bernardyny 1 % swojego podatku!
Pipi replied to Paulina_mickey's topic in Już w nowym domu
[quote name='AniaB']dziewczyny, nie wiem czy to jeszcze aktualne w ogóle, czy ten pies żyje, ale na wątku Pipi znalazłam taką jej wypowiedź: [URL]http://www.dogomania.pl/threads/133467-JEDNO-SERCE-NIE-DA-RADY-!-Serce-Pipi-i-podopieczni-w-potrzebie!!!-(Posty-inf.-1-6)/page178[/URL] post 4428 "W tej samej wsi jest piekny bernardyn, na łańcuchu. Jego własciciel chce go oddać, ale nikt nie chce, no to ponoc powiedział, że do lasu z nim sie przejdzie." Czy w ogóle mozna jakoś temu psu pomóc? To trudny teren, życie psie sie prawie nie liczy.. Moze coś wsopolnie uradzimy...[/QUOTE] Aniu, bardzo dziękuję i pokazuję chłopaka [IMG]http://images37.fotosik.pl/725/d77930b9a1ce9051med.jpg[/IMG] To jest Łatek, ma 6 lat, a rok temu dostał wyrok: łańcuch, za to, że rzucił się na dziecko. Nie jest dobrze, bo od roku nie był puszczony z łańcucha ani razu. Jest smutny, ale jak pojawi sie obcy, to bardzo szczeka. Oczy ma bardzo zaropiałe. A to białe na ziemi to jego kupy. Wglądaja jakby jadł tylko kości. W tym garnku jest chleb z mlekiem. Czy on ma jakies szanse? Jest piękny na zywo. Nie udało mi się zrobić więcej zdjęc, ale jak trzeba bedzie pojadę i zrobię. Proszę o pomoc dla niego. Wiem, że nie on jeden, ale moze się uda? -
Jechałam zrobic zdjecia dla benka i po drodze postanowiłam obfocic tego biedaka amstafa. Udało mi sie zrobic tylko jedno zdjęcie i to z daleka. Jak robiłam, to baba wstrętna napluła mi na szybe w samochodzie i strasznie rugała. Musiałam odjechać szybko bo pięściami waliła w samochód. zobaczcie jaka mała ta buda w porównaniu do niego. Na zdjęciu on dopiero z niej wychodzi. Buda na gołej ziemi i z czterech desek, przekrzywiona z dziurawym dachem. tak tylko go pokazuje, bo zal pieska, na pewno zdechnie tak jak tamten nie wiem w jakim jest ten piesek stanie, bo z daleka nie widać [IMG]http://images41.fotosik.pl/765/d8e5eb16026d29bdmed.jpg[/IMG] A to jest benek. To pies sześcioletni, na imie ma Łatek. Dostał wyrok rok temu, bo zaatakował dziecko. Nikt nie widział dlaczego i jak to było, bo przewrócił dziecko, rzucił sie na nie. Został postawiony na łańcuch i tak czeka na nie wiadomo na co. Nie jest chudy, chyba, ale ma skołtunioną sierść i bardzo smutne i chore oczy, [B]całe zawalone ropą[/B]. Pan mówi, że na łańcuchu bardzo jest smutny, całymi dniami leży i ożywia się tylko jak ktoś obcy się pojawi. Był radosnym łagodnym psem. Żył sobie luźno, biegał, bawił się. Nikogo nie zaczepiał. Kury wchodziły do budy, z kotami sie przyjaźnił. Jak do psów pan nie bardzo wiedział co powiedzieć, bo styczności nie miał. Raz sunia sąsiadów przedostała się do nich na podwórze, to Łatek ją zaczął gonić, ale jak dogonił, to ona upadła i brzuszek mu pokazała, to merdał ogonem i odpuścił. Własciciele, porządni ludzie szanowani we wsi. Maja małe dzieci i nawet to że on stoi na łańcuchu i to za płotem nie przekonuje ich ze sytuacja się nie powtórzy. Boją się ze moze sie zerwac i zaatakować i dzieci bez opieki nie bawia się na podwórku. I to jest głównym powodem, że chcą go oddać. Pies bardzo ładny, w typie. Pomóżmy mu, proszę. Jak wyjechałam z tego podwórza, rozpłakałam się. Co raz bardziej nerwy mi puszczają. Benio [IMG]http://images37.fotosik.pl/725/d77930b9a1ce9051med.jpg[/IMG] [IMG]http://images47.fotosik.pl/772/1f4f0a99d4012f5cmed.jpg[/IMG] więcej nie zrobiłam, bo lał straszny deszcz, a pan bał sie tak jakby psa i nie potrzymał do zdjęcia No i jeszcze byłam u dziadka, ale suni nie zabrałam, bo muszę jej miejsce przyszykować, no i pomyślałam, że po sterylizacji przywiozę ją do mnie. Dzwoniła Randa i mówi, że sa juz telefony w jej sprawie i do poniedziałku wstrzymamy się z zabiegiem, bo może w weekend ktos konkretny zadzwoni, to od razu po zabiegu szkoda ja wieźć. Spotkałam się tam na podwórku u dziadka z jego synową i też bardzo przykra wizyta była. Kobieta śmiała się ze mnie i pytała, po co pomagam psom. "Co nie ma co robić? czemu pomaga". Jak robiłam zdjęcia, to zabroniła. Ale za nim wyszła z domu udało mi sie kilka zrobić. To mama suczki [IMG]http://images43.fotosik.pl/771/eacf079df809b7b1med.jpg[/IMG] a to pies, którego "tez gada by ja oddał", bardzo ładny, duży i przymilny, ale wystraszony [IMG]http://images43.fotosik.pl/771/9dd64744b56b2041med.jpg[/IMG] [IMG]http://images35.fotosik.pl/587/e54ecfe9d320f8e1med.jpg[/IMG] Na sterylizacje sie zgodził, choc odnosze wrażenie, że pan nie rozumie co ja do niego mówiłam. Powiedział, że nawet ze mną pojedzie i pomoże po zabiegu, a przed zabiegiem potrzyma do zastrzyku. Nie wiem jak sie wymigam od tego pomagania, ale jakos dam rade. Żaby się obudziły ze snu zimowego i pełno ich na szosie, buuuu.
-
O,. . . .Tymuś?! faaajnie. Poluuuubi psa, zobaczysz ;)
-
Nie byłaby to Psotka. . . w dodatku żre?????:crazyeye:, wcale jej sie nie dziwie, konkurencja nieporównywalna do michy niż u mnie. Przyjdzie taki dzień, że jak sie naje do syta to nie bedzie już żarła, tylko jadła :lol:. Ciekawe, czy jej myszek nie brakuje? bo to bandytka była :razz: Randa, masz dobra reke do adopcji. Psotce, Lilusiowi, Bruni, to już lepiej trafić sie nie mogło, dzięki :loveu: [quote name='Erin32']Ojejku, dzieje się u Ciebie, nie powiem :( A z tym amstaffem naprawdę Cię tak załatwiły? No super, nawet nie będę tego komentować :roll: Szok po prostu :shake:[/QUOTE] nie, o tym amstafie nigdzie nie zgłaszałam, sama walczę" z włascicielką/okropna baba/ co ja mam zgłaszac jak to i tak nic nie pomoże.
-
Psy z Bielska Podlaskiego - wątek zbiorczy psów w potrzebie
Pipi replied to ifka's topic in Już w nowym domu
Może mogłabyś nam to nagrać? Bo przeciez bedą mogli obejrzeć tylko ci co maja kablówkę, tak? Czy bedzie to na tvp3? -
Cudny. . . a imię?:eviltong::loveu:
-
[quote name='AniaB']Pipi, poruszył mnie ten bernardyn.. Napisałam na watku bernardynów, moze dziewczyny cos doradzą.. Jak myślisz czy ten pies jeszcze zyje?[/QUOTE] AniaB, dowiem się i dam znać. Myślę, że zyje. Ja go nie widziałam, ale ponoc nie jest tak, że on ma źle, czy tam głodzony. On stoi w jakiejś zagrodzie, bo własciciel boi sie o dzieci. Jeśli jest choć odrobinę szansy dla niego, to pojade, obfoce i wszystkiego sie dowiem i napiszę, ok? to 6 km od mojej wsi. Aniu dziękuję. Miałam telefon od Evelin - Kobieto przez wielkie K, nawet nie wiesz jakich skrzydeł dostałam po rozmowie z Tobą. Diamencie Ty nasz dogomaniacki kochany [url=http://smajliki.ru/smilie-586352775.html][img]http://s7.rimg.info/558429783c59677289af9c904b5763c3.gif[/img][/url] dziękuję.
-
Soema, wielkie dziękuję. To w takim razie ruszam do akcji z tymi sukami. Mogę te dwie - dobrze rozumiem? Ta z która był dziadek, ma juz stałe zęby, mozna tez ciachać. To ja obadam sytuację, jak bedzie z opieka po zabiegach. Jeśli jest szansa na to zeby doszly do siebie w spokoju, to umawiam jak najszybciej, dziękuję. Od razu lżej :multi::loveu:
-
Piękne są. Jak się nazywają? Masz tylko ;) dwa? Przepraszam, że pytam, bo na pewno na miau wszystko jest, ale ja tam ostatnio to juz mało zaglądam. Od tygodnia na nic nie mam czasu. Juz po niedzieli bedę wolna. Starzy rodzice i jak zwykle ja jedna. No bo kto, jak nie córka?:cool3: Hooopnę małego, a co?;)