Jump to content
Dogomania

Goś

Members
  • Posts

    2911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Goś

  1. Jeśli idzie o czwatek, to mdło mi się robi na samą myśl o tym dniu...taka już ze mne "optymistka" ;) i momentalnie stają mi przed oczami wszystkie nasze niedociągnięcia i ewentualne tego konsekwencje. Staram się ze wszystkich sił nie myśleć o tym, co jeśli coś poszło nie tak...:roll: "Na szczęście" mamy we Wrocławiu trochę dogomaniackiego zamieszania teraz, więc myśli zajmuje mi też coś innego. [B]URU[/B] zajrzyj tu może, co? [url]http://www.dogomania.pl/forum/f96/wroclaw-centrum-alarm-gaba-zaginela-128466/[/url] Im więcej osób ma otrwarte oczy, tym lepiej. Ewula, domyślam się trochę jak musisz się czuć, bo to jednak potworna próba dla Twojej cierpliwości ;) ale wydaje mi się, że to wygląda gorzej niż jest w rzeczywistości. Kiedy już się Jachar trochę rozładuje, powinno być o wiele łatwiej. Do tego czasu po prostu lepiej nie choć do ludzi i zwierząt, żeby nie utrwalać złych nawyków. Nie stwarzaj sytuacji, w których kogoś obszczekuje. Skoro nie robił tego wcześniej, to jak już mu amok z oczu opadnie, nie powinien tego robić. Jego po prostu nosi tak, że nie jest w stanie nad sobą zapanować. A jeśli już rzeczywiście potrzebujesz jakiegoś wspomagacza, to wydaje mi się, że najlepszy będzie dobry kantar.Tylko, żeby zapięcie na smycz nie było z boku pyska! bo takie też widziałam :niedowia: I nauka chodzenia na smyczy w nierozpraszającej okolicy. Raprzyj się nogami, przywiąż do drzewa jeśli trzeba :evil_lol: i ani kroku jeśli Jachar ciągnie. Ruszasz dopiero wtedy, gdy poluzuje napięcie smyczy (cofnie się, siądzie, popatrzy na Ciebie!-to super).Jeśli pół kroku później xnowu zaczyna ciągnąć, Ty znowu stajesz jak wryta. Jeśli widzisz, że bardzo chce gdzieś dojsć, do pójdź tam z nim, ale dopiero jeśli nie ciągnie. To wymaga sporo cierpliwości na początku, ale działa rewelacyjnie! :cool3: Powinien w miarę szybko załapać, że jeśli chce gdzieś dojść to musi utrzymywać luźną smycz. Że smycz napięta = stanie, a nie docieranei do celu (tak,jak to było teraz). On po prostu nauczył sie, że jeśli chce gdzieś dojść to musi ciągnąć, to musi się poddusić. Pokaż mu, że tak nie jest.Że on wcale nie musi w ten sposób pokazywać Ci gdzie chce iść. Będzie dobrze... Musi być! Bo inaczej pomordujemu te nasze psiury któregoś dnia :mad: albo same trafimy do wariatkowa :eviltong::roll:
  2. cz2 Mam nadzieję, że się przyda. I z dysplazji.com wypowiedzi dra Janickiego: [url=http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=11]www.dysplazja.com :: Zobacz temat - Dr A. M. Janicki o dysplazji. Odpowiedzi na pytania forumow.[/url] A tymi ćwiczeniami to mnie bardzo zainteresowałaś! Bardzo chciałabym dowiedzieć sie czegoś więcej. Bo widzisz, u nas to było tak, że z jednej strony słyszałam, ze tak świetnie wyrobione mięśnie zadu spowodowały, że mała się tak dobrze trzyma, a z drugiej, że teraz trzeba ją zacząć oszczędzać (krótkie spacerki na smyczy, życie "na kanapie")...I jakoś mi się to kupy nie chciało trzymać. A żeby było zabawniej obie te rzeczy mówił ten sam lekarz. A dokładniej to było dwóch takich (nie będę wymieniać nazwisk, bo znane).Jak przyszłam do N. to po zbadaniu małej, zapytał mnie czego bym chciała dla swojego psa, na czym mi zależy.I dopiero potem zaczęła się rozmowa o operacjach(żeby nie było, że on na wstępie chciał ją wrzucać pod nóż ;)
  3. No i znowu dogo szaleje. Tnie mi posty... cz1 Ufff fajnie, że nie jesteś z tych "wykłucających się członków" :) Każda z nas ma swoje racje i każda jakieś "nieracje" ;) Cieszę się, że tak z tego wychodzimy. I masz rację, nie podajemy wszystkich opcji. To może ja podam linka - dysplazja w pigułce(z obecnymi możliwościami "leczenia"): [url=http://www.lancet.pl/dysplazja.html]
  4. Zaczełam odpisywać, komentować, cytować, ale nie mam zamiaru ciągnąć w ten sposób tego wątku - nie czuję potrzeby, żeby kogokolwiek do czegokolwiek przekonać. Wyrażam tylko swoją opinię, a jako, że weterynarzem nie jestem nie czuję sie na siłach szarżowania własnego zdania i brania na siebie ewentualnej odpowiedzialności za czyjeś decyzje. Własne doświadczenie mam jedno (i to jeszcze "w trakcie"), a resztę info zebrałam czytając i rozmawiając z wetami (głównie myślę tu o Niedzielskim i Bieżyńskim). Powiem tylko tyle: [QUOTE]TPO czy daroplastyka są poważnymi operacjami, wykonywanymi gdy w stawie pojawiły się zwyrodnienia, gdy stawy są wywychnięte. Wtedy gdy dysplazja jest wysoce posunięta.[/QUOTE] Nie wiem skąd taka ionformacja i skąd w takim razie tak wiele psów niekwalifikujących się na TPO. Psy z wysoce posuniętą dysplazją (która niesie za sobą zmiany zwyrodnieniowe) nie kwalifikują się do TPO. Już prędzej ma to sens w wypaku daroplastyki. [QUOTE]Większość stawów dysplastycznych nie wymaga operacji!![/QUOTE] Nie mając danych statystycznych nie odważyłabym się użyć takiego stwierdzenia. Z pewnością isntnieje większa lub mniejsza liczba psów, które mogą przeżyc całe życie z dysplazją bez większych niedogodności. Ale to, że (powiedzmy) mój pies teraz sobie radzi z dysplazją, to nie znaczy, ze to się nie zmieni np w ciągu roku, a wtedy może być już za późno. [QUOTE]Wielu weterynarzy każe operować po to by zarobić. [/QUOTE] Zgadza się. Oczywiście. [QUOTE]Nie każcie każdemu leczyć dysplazji daroplastyką!!! [/QUOTE] Jakoś nie wydaje mi sie, zebym miała jakąkolwiek władzę nad kimkolwiek, żeby coś nakazywać. Pomijając fakt, że nawet mi taka głupota do głowy nie przyszła. [QUOTE]I nie mówcie, że to że pies ma dysplazję oznacza ból dla psa[/QUOTE] Nie przypominam sobie, żeby ktoś postawił między jednym a drugim znak równości. Jednak bardzo często to zewnętrzne objawy odczuwania bólu przez psa są przyczyną zainteresowania się problemem i wykonanie zdjeć RTG. [QUOTE]Dla części tak, ale zdecydowana większość psów leczona odpowiednio nie odczuwa żadnego bólu.[/QUOTE] Nie wiem czy zdecydowana większość...mi jakoś lekarze mówili co innego. A powiedz mi np jak długo takiego psa można "odpowiednio leczyć"? I co właściewie to znaczy. Przecież gdyby leczenie farmakologiczne radziła sobie z tą chorobą nei byłoby tylu operacji. Tej choroby nie da się wyleczyć. Można co najwyżej chirurgcznie zatrzymać jej rozwój lub łagodzić, zaleczać ból (który jednak raczej wcześniej czy później się pojawi). Nie ma takich prochów, którymi można by spokojnie faszerować psa przez całe życie, które przy trym zawsze będą tak samo silnie działać i nie powodować żadnych skutków ubocznych. Często właśnie, żeby nie szprycować psa w nieskończoność, wykonuje sie właśnie pectimectomię, żeby pies nie odczuwał bólu. No i trzeba pamiętać jeszcze, że same tabl nie wystarczą. Co z ograniczeniem ruchu? Ja jakoś nie wyobrażam sobie mojej Frytki w roli psa kanapowego. Krótkie spacery na siku, brak zabaw z psami, brak zabaw z piłeczką, brak biegania, brak skakania, brak,brak...Piesek może pływać (co jest jedyną radością jego zycia) i poruszać się max truchtem po linii prostej.Aha,zapomniałam - oczywiście brak schodów, czyli konieczine trzebva się wyprowadzić. "hahaha" co to za życie dla wulkanu energii jakim jest 1,5roczny spaniel! Tak,wolałam zaryzykować, żeby dać mojemu psu takie życie, jakiego on potrzebuje do Szczęścia.Objawy pojawiły się już teraz! A co byłoby za kilka lat? Wyobraź sobie, że znam takie przypadki "za kilka lat"(bez operacji) i serce się kraje kiedy piesek nie może nawet wstać z posłania...a leki już nie pomagają...A na zabawę z pancią to można tylko z daleka popatrzeć, bo jak sie przypadkiem piesek zapomni, to zaraz zaboli tak, ze juz się nawet odechciewa bawić. Piesek żyje...tylko co to za życie.Na pewno nie takie, jakie chciałabym zafundować mojej Frytce. [QUOTE]To że tutaj akurat spotkało się kilka osób które wykonały daroplastykę u swoich psów, nie oznacza ze każdy pies dysplastyczny tego potrzebuje.[/QUOTE] Przecież ja cały czas powtarzam, że nie do nas należy diagnoza i decyzja o dalszym postępowaniu, że należy konsultować się z jak najlepszymi lekarzami, pytać osób bardziej kompetentnych. A że mam dobrą opinię o tym zabiegu, to chyba logiczne-inaczej sama bym się na niego nie zdecydowała! A tak w ogóle, to wiesz... Wszystkim nam tu przecież zależy na dobru naszych psów, wszyscy o nie walczymy jak tylko możemy... I takie ataki są po prostu przykre. [QUOTE]Mówisz, że nie wiesz po co wykonać pectinoctomie skoro mozna zrobić daro lub tpo. Nie wiesz czemu? Bo ta operacja niesie ryzko niepowodzenia, bo jeżeli się nie uda tracisz swojego ukochanego psa.[/QUOTE] Kurcze, przecież nikt tu nie jest debilem i nie widzę potrzeby zwracania sie do nikogo w ten spsób. Pewnie, ze niesie. Nawet sterylka, wykonywana obecnie wręcz rutynowo, ba kastracja (pełna narkoza...piesek może mieć np ukrytą wadę serca). Każda operacja niesie za sobą ryzyko. Ba, puszczanie pieska ze smyczy i pozwalanie mu zadawać się z innymi psami niesie ryzyko. Ale ja jakoś już tak mam, ze pozwalam mojej Frytce na jedno i drugie. Bo ona to kocha. A ja ze swojej strony robię wszystko, żeby to ryzyko zminimalizować. Jednak je podejmuję. Nie puszczę psa przy ulicy (tak, jak nie pójdę do kiepskiego lekarza i nie podejmę żadnej decyzji w oparciu o jedną opinię), ale jednak pozwolę mu latać po łące chociaż może wpaść do dziury i złamać sobie łapkę(tak jak zdecydowałam się na operację, żeby umożliwić mojej suni zabawy z jej ukochaną piłeczką i witanie się z pancią tak jak ona to uwielbia-obsakanie). [QUOTE]no i mialam okazje widziec pare psow po bardzo spapranym TPO. i w ich wypadku byloby chba lepiej zeby mialy dysplazje ktorej nikt nie ruszal [/QUOTE] Oczywiste. Ale kto robił te zabiegi? Oczwywiście też nawet najlepszy wet tak, jak nalepszy lekarz może popełnić błąd... Dlatego też te nasze wybory są tak diabelnie trudne. Bo mamy świadomość ryzyka i konsekwencji. I ja o żadnej z Was nie mam zamiaru napisać złego słowa, bo wiem, że zrobiłyscie to co uważałyście za słuszne, bo wydaje mi się, że jesteście świetnymi właścicielami psów, bo chcecie dla nich jak najlepiej. I najbardziej cieszę się z tego, że Wasze psy są zdrowe i mają się świetnie... Bo o to przecież walczymy. I nawet by mi do głowy nie przyszło pukać się w czoło z tekstem "dziewczyno,ale czemu Ty zrobiłaś to a to, albo czemu nioe zrobiłaś tamtego, bo..." Mam więc nadzieję, ze w dalszej części obejdziemy sie bez wykrzykników i będziemy wspierać dziewczynę zamiast wykłucać sie między sobą i tylko utrudniać jej podjęcie decyzji. To w czym z pewnością jesteśmy zgodne, że najważniejsze jest zaciągnąć opinii kilku dobrych wetów. A skoro dr Janicki woli metody nieoperacyjne, a Niedzielski z lubością chlasta psy. To ja najchętniej zaciągnęłabym opinii ich obu. Plus dr Bieżyński jako wyśrodkowanie ;) I uważam, ze jakąkolwiek decyzję dziewczyna podejmie, to będziemy zgodnie trzymać kciuki za jej pieska i wspierać Panią w trudnym czasie rekonwalescencji. I się jednak cholera rozpisałam. Sorry. Starałam sie nie wywlekać nieistotnych prywatnych opnii na temat "cudowność" natury...Aha, żeby nie było. Z tym stwierdzeniem się w pełni zgadzam: [QUOTE] Stawy u młodych psów są jak z plasteliny i wiele można zmienić[/QUOTE] Jak i z tym, że obecnie zbyt wiele młodziutkich piesków kładzie sie na stół, bo mają podejrzenie dysplazji. Jednak czasem to naprawdę jest dyspalzja, z którą pies nie będzie w stanie normalnie żyć.
  5. No pewnie, że tak. Mój chłopak ma nawet zapiany w kom nr do mojej mamy jako "babcia Fytki" ;) I zawsze jak jeździmy do którychś rodziców, to pytamy małą czy chce dziadków odwiedzić.
  6. Ciężko mi cokolwiej jeszcze poradzić - podanych przez Ciebie nazwisk nie znam. Na co pies się kwalifikuje,a na co nie, to nie nam osądzać,tylko specjalistom (Frytka teoretycznie nie kwalifikuje się na żaden zabieg, bo "za stara" i co z tego - zabieg miała, bo rozwój kośćca i choroby na to pozwolił). A jeśli chodzi o spacery, to ja bym sie jednak zastosowała do zaleceń lekarza. Lepiej teraz psa popilnować niż pozwolić, żeby jego stan się tfu tfu! pogłębił i np uniemożliwił/pogorszył efekt po operacji. blue.berry super, że Wam się udało i oczywiście o dr Janickim słyszałam prawie same pochlebne opinie, więc jego profesjonalizmu nie umniejszam... Ale jednak stan stawów psa po pectineotomi a po TPO jest nieporównywalny... Ja nie mówię, że ta metoda jest jakaś straszna,ale moim zdaniem po prostu są już "na rynku" lepsze, pewniejsze, skuteczniejsze sposoby "leczenia" dysplazji, więc nie widzę powodu, żeby robić pec. tam gdzie można np TPO czy daroplastykę. Ale co dla konkretnego przypadku, konkretnego psa jest najlepsze - tej decyzji my już nie jesteśmy w stanie podjąć. Dlatego moim zdaniem tak ważne jest udanie się do kilku Specjalistów na konsultacje... Wandalka17 przykro mi, że nie za bardzo możemy pomóc, ale niezależnie od tego co postanowisz, będziemy mocno trzymać kciuki za Twojego malucha!
  7. Ura, kurcze, ale SUPER WIEŚCI!!! Świetnie, że tak pięknie się wszystko zrasta i, że nie trzeba kolejnej operacji robić! :multi::cool2::sweetCyb::sweetCyb::klacz::laola: No chyba najlepsze nowiny z możliwych. Normalnie gratulacje dla Focusika i brawa dla panci, że go tak ładnie dopilnowała (...) Mam nadzieję, że wieści o Brunie też będą dobre(...) Czyli, że wspólny spacerek nie jest już jednak aż tak odległą sprawą... ;) Dzięki też za info odnośnie zajęć rehabilitacyjnych, ale ja się jeszcze dra dopytam czy po daro to one też są tak potrzebne, bo z kasą coraz bardziej krucho :oops: A zdarzenie z gościem od brązowego psa...ech nawet nie wiem jak takie coś skomentować. Pierwsza myśl, to: a niech go kiedyś ten pies dziabnie! ale przecież to by się tylko na biednym zwierzęciu odbiło. Zawsze szkoda mi piesków mających takich durnych właścicieli. Dobrze natomiast, ze Focusowi nic poważnego się nie stało! I że on taki przyjazny do innych psów, że urazu nie będzie miał. Gdyby to moją Frytkę spotkało...tfu tfu tfu! Niestety, ale trzeba być ostrożnym :shake: Aga, przekleję Ci instrukcję jaką kiedyś dostałam od Asi Gingerowej: [QUOTE]Żeby wstawić zdjęcie na dogo, trzeba je najpierw wrzucić na jakiś serwer. Ja polecam [url=http://www.tinypic.com]TinyPic - Free Image Hosting, Photo Sharing & Video Hosting[/url] Jest lepszy od Imageshacka ([url=http://www.imageshack.us]ImageShack® - Image Hosting[/url]), szybszy i się nie psuje (czasami fotki z Imageshacka się nie wyświetlają). Też nie trzeba się rejestrować, a obsługa jest w jezyku polskim. Fotek nie trzeba zmniejszać, wystarczy zaznaczyć w Tinypicu odpowiedni rozmiar (640x480 pikseli) i fotka zmniejszy się automatycznie. Żeby wstawić zdjęcie na forum wystarczy skopiować drugi link od góry (ten pod napisem: "Kod IMG forów i paneli dyskusyjnych") i po prostu wkleić na dogo w oknie odpowiedzi. [/QUOTE] Ja korzystam z tego tinypic i rzeczywiście nie miałam do tej pory żadnych problemów. No więc czekamy na zdjątka :multi:
  8. [QUOTE]Mąż się ze mnie śmieje,że zwariowałam na punkcie psa[/QUOTE] To powiedz mężowi, że to się często przytrafia posiadaczom psów, więc niech lepiej uważa, bo w końcu i jego może dopaść ;) To jest bardzo zaraźliwe i przebiegłe choróbsko, więc niech się lepiej trzyma na baczności :evil_lol: Pewnie, że psy czują wdzięczność...A najbardziej te "po przejściach" - potrafią tak na człowieka patrzeć, że aż się serducho topi :loveu: Dla pana policjanta wielkie brawa :multi: A wrednej babie, to mam ochotę osobiście nakopać :angryy::mad: Uuuu, szlag mnie trafia jak coś takiego słyszę
  9. [QUOTE]łaśnie mam takie wrażenie, że ona Szonem się nie interesuję i trochę denerwuje ją to jak on za bardzo ją obwąchuję. W takiej sytuacji odciągać Szona od Saby czy dać mu dalej ją obwąchiwać? [/QUOTE] Jeśli to jest takie warknięcie na zasadzie "spadaj kurduplu od mojego tyłeczka!tak obwąchiwać to ty sobie możesz siatkę z zakupami", to bym je zostawiła (a jak widzisz, że sie na coś takiego zaciąga, to odwracaj ich uwagę od siebie, jak to napisała bonsai). Taka sytuacja nie powinna się skończyć niczym więcej niż kłąpnięciem zębami przed pyskiem upierdliwego obwąchiwacza. Jeśli jednak widzisz, że odburkiwanie zamienia się w ostrzegawczy warkot, a nie udaje Ci się ich odciągnąć siła perswazji, to wtedy może lepiej je rozdziel (za krótko jeszcze znasz Sabę, żeby wiedzieć co ona może w takiej sytuacji zrobić)... No i nie wiem na ile uparty jest Szon :eviltong: [QUOTE] Pare dni temu wzieliśmy szczeniaka ze schroniska POMÓŻCIE mi rostrzygnac co to może byc za mieszanka[/QUOTE] No może rzeczywiście miał jakiegoś berneńskiego dziadka, którego ojciec był pasterzem ;) Chociaż moje niewprawione oko podpowiada mi, ze jakieś specjalnie wielkie bydle to z niego nie wyrośnie ;) Ale tak czy inaczej pysiol ma PRZESŁODKI :loveu:
  10. Zawsze, nie tylko w zimie...Bo widzisz, to tak zarosło przez zalednie ost 2 miesiące ;):evil_lol: Pod koniec października nie znalazłabyś tam żadnego włoska :eviltong: Nawet nie chcę wiedzieć jak bardzo to może zarosnąć, gdyby się w ogóle np przez rok nie strzygło! :-o
  11. [QUOTE]Pokazywalam zdjecie bratu i powiedzial,ze widizial chyba Frycie w poczekalni u N[/QUOTE] Jeśli chowała się pod krzesłem, to była ona :roll: Zawsze tak robi u wterynarzy... [QUOTE]naprawde ma jak w raju[/QUOTE] Żeby nie było, że taka zupełna ze mnie wariatka ;) to mam usprawiedliwienie - musi mieć. Nie mogę pozwolić małej mieć dostępu chociaż do skrawka nieodywanej przestrzeni, bo ten stwór nie ma łapek jak każdy normalny piesek - ona ma łapki jak kawał niedźwiedzia,o: [IMG]http://i40.tinypic.com/2eyaydj.jpg[/IMG] Nie chciałam już małej męczyć strzyżeniem i bałam się ewentualnych szarpnięć i tak jej kapcie zarosły :oops: Ale jak tylko wyzdrowieję, to zabieram się za strzyżenie :evil_lol: [QUOTE]w pt Bruno jedzie na przeswietlenie kontrolne...3majcie kciuki zeby wszystko bylo dobrze[/QUOTE] No pewnie! Już zaczynam trzymać :thumbs: I napisz jutro jak tylko wrócisz od dra, co powiedział! :) ... i mogłabyś też jakieś zdjątka temu swojemu pupilowi strzelić, pochwalić się pieskiem trochę - może też rozpoznam z poczekalni (oczywiście jeśli masz dostęp do aparatu)... ;) Ja się za to pochwalę moim ostatnim spostrzeżeniem. Mam już pierwszą wyraźną, widoczną poprawę po zabiegu - Frytka zupełnie inaczej siada! Kiedyś siadała tak "brzydko" z nóżkami na boczek (z reguły prawa pod brzuszkiem, a lewa wyciągnięta na bok), a teraz trzyma nóżki ślicznie podkurczone równiutko i symetrycznie, siada prościutko, jak na obrazkach :multi::loveu: Nakręciłam też potworze filmik ze spacerku, żebyście same zobaczyły jak ona próbuje szaleć: [URL="http://pl.tinypic.com/player.php?v=8x9c9j&s=5"]View My Video[/URL] I tak łazi pies, który przed operacją całkiem nieźle już chodził przy nodze :sad: Z reguły co prawda prowadzę ją na krótszej smyczy,ale teraz musiałam też trzymać aparat i jakoś ten filmik nakręcić...Jednak krótka smycz w sumie niczego nie zmienia, bo tak, jak już pisałam, ona wtedy szarpie się tak samo - tylko w miejscu :roll: Chyba już najwyższy czas powrócic do początków nauki chodzenia na luźnej smyczy... Tylko czy to nie będzie dla niej teraz za trudne zadanie i czy przez to nie namieszam jej tylko w głowie?? Jak Wy wyprowadzacie swoje psy? Ładnie czy szybko?
  12. No po prostu ludzie... Zawsze z chęcią sobie coś znajdą, a jak Ty im sama pod nosy taki temat poddajesz, to noooo dawaj! ;) Tchnęłaś w ich nudne życia dreszczyk emocji, iskierkę nadziei na zabicie nudy - to oni przecież tej iskierki nie wygaszą, tylko będą chuchać i dmuchać, co by się przy niej nieco ogrzać :evil_lol: A poza tym pewnie jeszcze przyczyniłaś się do zjednoczenia lokalnej społeczności, wreszcie mają temat, o którym mogą sobie z sąsiadami pogadać, zawsze i wszędzie :razz: Dobrze, że Nora tych bredni nie rozumie...bo by się mogła zdenerwować :diabloti: A tak serio, to Vectra ma absolutną rację. Olewaj. Nie prowokuj. Z czasem przestanie Cię to drażnić - po prostu Ci się znudzi, a w końcu może i zacznie śmieszyć. Od zawsze wiadomo, że o wiele łatwiej jest nauczyć dobrych manier psa, niż człowieka ;) ps: ale opowiedź coś więcej o tej policji!! Bo mnie strasznie ta hisoryjka ciekawi :evil_lol: Jaki był powód wezwania i co panowie policjanci zrobili mówili po przyjeździe?? Chora jestem, w wyrze całymi dniami leżę, to przyda mi się odrobina rozrywki. Może się trochę pośmiejemy :lol:
  13. Znam trochę i staffiki i spanielki i Generalnie staffy mają więcej energii, są bardziej niezmordowane, potrzebują więcej ruchu i więcej pracy niż spaniele. Ja to widzę tak (dla porównania, w przenośni): żeby zadowolić spaniela wystarczy przez 2 godziny rzucać mu piłeczkę do aportowania, żeby zadowolić teriera należy dodatkowo zaopatrzyć się w rakitę tenisową, a staffikowi przypiąć jeszcze do piłeczki ciężarek i co którymś rzutem umieszczać "piłeczkę" na gałęzi, żeby sobie piesek zdjął :evil_lol:;) I chociaż też od jakiegoś czasu marzy mi się amstaff, to wiem, że jeszcze przez dłuższy czas nie będę mogła sobie na takie "adhd" pozwolić (szczególnie w postaci szczeniaka!). Z tego co piszesz, to warunki na spanielka masz super...ta woda - miodzio! Jakby jeszcze jakieś szuwarki do buszowania w pobliżu się znalazły to :loveu: I tak jak napisała Asia, rudzielce są najmniej owłosione, a często nawet całkiem wypłoszowate (jak moja Frytka) - parę frędzli na nogach, kilka sterczącyh włosów pod brzuszkiem i tylko uszy wyglądają jak na długowłosego psa przystało. Aha, no i łapki - kapcie definitywnie trzeba przycinać - to jedyne miejsce, gdzie Frycia napawdę zarasta ;) O: [IMG]http://i40.tinypic.com/2eyaydj.jpg[/IMG] To jest przykładjak jak być nie powinno :oops: To zdecydowanie należy wyciąć. A poza tym, to jako szczeniak Frycia podniszczyła tylko jednego buta i jednego klapka ;) Ale jeśli oboje pracujecie conajmniej po te 8h to raczej polecałabym dorosłego psa,a nie szczeniaka. Chyba, że weźmiecie jedno po drugim miesięczny urlop, to może... Bo żaden szczeniak nie utrzyma tyle pęcherza. To jest fizycznie niemożliwe (a przynajmniej ja o takim maluchu nie słyszałam). Miałam już w życiu kilka psów, ale Frycia była pierwszym od szczeniaka. I chociaż sporo się wcześniej naczytałam, to...powiem tak - jeszcze przez długi czas nie zdecyduję się na kolejnego szczeniaka! ;) A kupiliśmy ją tylko dlatego, że właśnie mój chłopak się uparł, że ma być szczeniak ("bo dorosły pies nigdy nie będzie traktował nas jak część swojego stada") i rasowy ("bo nie będę ryzykowal, że mi nie wiadomo co z kundla wyrośnie,ja chcę wiedzieć co biorę pod opiekę"). Oczywiście po spędzeniu ze mną dłuższego czasu, sam zobaczył jakie głupoty wygadywał (w końcu żyje z dogomaniaczką, nie? :evil_lol:), ale wtedy nie było na niego argumentów. Więc ustąpiłam, bo sama zawsze po cichu marzyłam o spanielku (taki sentyment z dzieciństwa). Ty masz więcej czasu na urobienie chłopa, więc może przeciągnij go po kilku schroniskach (chociaż wiem, że rzeczywistość schronisk polskich ma większą moc uświadamiającą), pokaż mu kilka drastycznych przypadków i karm inforamcjami o udanych adopcjach dorosłych psów...i oczywiście zaspanieluj faceta, to może "sam" zmieni zdanie :evil_lol:
  14. Dokładnie. Mów np za każdym razem "koniec", albo "już" i w końcu Szona na pewno załapie co to znaczy. Fajnie, że zaczęłaś z nim pracować :) I cieszę się, że na wspólnych spacerkach widać postępy :multi: Powoli, powoli i jeśli to dobrze rozegracie, będzie sukces :razz: Nie twierdzę, że one na pewno będą się kochać, ale moim zdaniem z czasem nauczą się conajmniej tolerować. W miarę możliwości śledzę Twój wątek i widzę, że nie rzucasz słów na wiatr - jak mówisz, że coś zrobisz, to robisz, a nie tylko mówisz ;) Byle więcej takich właścicieli psów w naszym przedziwnym kraju :roll:
  15. Ulv, przepraszam Cię, nie dałam rady nigdzie wyjść. Leżę w wyrze z 38,5 i wstałam tylko, żeby sprawdzić co z Gab :-( Obiecuję, że jak tylko się pozbieram, od razu pojadę do miasta z plakatami. Natomiast mój chlopak będzie dzisiaj wieczorem w okolicach rynku, to każę mu się trochę przespacerować i poszukać zguby. Biedna Gab... i akurat teraz te cholerne mrozy nastały :angryy: Dobrze, że chociaż ma trochę sierści...
  16. A zapraszam, zapraszam. W skrócie napiszę tylko, że obecnie Frycia czuje się o wiele lepiej od jej panci... Ona pełna energii chce się bawić, a pancia leży z gorączką i ledwo ręką ruszy. Ten post jest pierwszą rzeczą jaką udało mi się dzisiaj z siebie wykrzesać (+plus oczywiście wyprowadzenie Fryci na wysik). Mam nadzieję, ze chociaż na chwilę zapomnę o bólu głowy :/ przepraszam za zrzędzenie... Tak, Frycia po sterylce oczywiście. Aha, Asiu mogłabyś jeszcze zajrzeć na ten wątek: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f627/kiedy-u-spanielka-pojawia-sie-piekna-dluga-szata-128217/[/url] i powiedzieć mi czy to jest normalne, że Frytka jako szczenior wyglądała jak liniejący wielbłąd (jak ktoś to trafnie określił)? Bo im więcej się dowiaduje, czytam i oglądam zdjęć, tym bardziej wydaje mi się to...hm...nietypowe ;):oops:
  17. [QUOTE]rednio gęsty grzebień z poprzeplataną przez niego gumką recepturką [/QUOTE] O,o wypróbuję. Chociaż gumka recepturka brzmi dość brutalnie...sama mam długie włosy i wiem jak guma po nich ciągnie. Ale zobaczymy. Trymowanie chyba też do najprzyjemniejszych nie należy... Z tym furminatorem to jeszcze chyba trochę poczekam...na sierść ;) Asiu, jak wpadniesz do nas, kiedy już Fryciol dojdzie do siebie, to sama ocenisz czy tu w ogóle jest coś do trymowania :oops: bo ja to już nie wiem... [QUOTE]A jeśli chodzi o te włoski na pyszczku, to podejrzewam, że to po sterylce. Gingerce się takie jasne pojawiły na policzkach. Ciężko je wyrwać i jest to dla niej bolesne, dlatego wycinam je nożyczkami (degażówkami) [/QUOTE] Po sterylce, po sterylce??! Miała być piękna, bujna szata, a nie zakrzaczona morda przy wypłoszowym spanielu! :mad: Zgłaszam reklamację :eviltong: Ja tak z utęsknieniem czekam na te spanielowe włoski(choć kilka, na podwoziu), a ich jak nie było, tak nie ma :roll: Chyba, że na spodzie łapek - tych mamy w nadmiarze :evil_lol: Ech... Czas więc zakupić sobie degażówki... Dzięki za rady :)
  18. O cholera... Ulv czy to jest Gab, którą widziałm u Ciebie (bo jakoś inaczej wygląda na zdjęciach) czy inny pies... Rozumiem też, że uciekła spod Twojego domu,tak? Ja oczywiście też jeszcze dzisiaj zrobię ogłoszenie i jutro zwlekę się z wyra i przejadę po okolicy porozwieszać ogłoszenia. U Niedzielskich powiesiłaś? Bo to dość blisko... Aha, na ogłoszeniach podawać nr kontaktowy do Ciebie? Gab, wracaj do domu!!
  19. :multi::multi: :sweetCyb::sweetCyb: Super, że Jachar już po operacji i, że wszystko poszło dobrze :loveu: Wycałuj biedaka od ciotek tak, aż będzie marzył tylko o świętym spokoju :evil_lol: No bo trzeba przyznać, że do wybrańców losu to on nie należy... Chociaż może i należy, bo trafił na Taką Panią! [QUOTE]Jachar nie zrobi siusiu ani kupki przy domu, na terenie posesji czy w ogrodzie. Tak został nauczony "za młodu"[/QUOTE] Pogratulować! Moja Frycia na początku naszej znajomości nie posiadala własnego ogrodu, więc zostala tylko nauczona, żeby natychmiast po wyjściu robić siusiu, a dopiero później spacerek. I chyba nas natchnęło kiedy postanowiliśmy ją tego nauczyć, bo teraz wystarczy ją tylko postawić na trawce i już. Gorzej z kupką,ale to tylko raz dziennie... [QUOTE]no i lepszego zdrówka dla maleńkiej, co jej dolega?[/QUOTE] A to Ci smsowe nieporozumienie. Nie jej dolega, tylko mnie jakieś paskudne przeziębienie rozłożyło ;) Ale przywłaszczę sobie życzenia i podziękuję ładnie :eviltong: [QUOTE]Goś - może spróbuj ją wymęczyć np klikerem[/QUOTE] ?? Chodzi Ci, żeby trochę z nią kilerem potrenowaź tak? Czy o coś konkretniejszego? Sorki, nie do końca rozumiem jak miałabym ją tym klikerem wymęczyć :oops: Chyba, że chodzi Ci o emocje jakie pojawiają się przy klikerze...? Bo to prawda, mała jak tylko widzi kliker, to cała aż się trzęsie, bo wie co to znaczy :lol: Dlatego w sumie podczas ograniczonego ruchu zrezygnowaliśmy w ogóle z klikera (tak jak i z jakichś super smakowitych nagród). Mała wtedy po prostu zamiast "siad" wykonuje "dup", a zamiast "połóż się" - zamaszyste "pac". I nie bardzo wiem czy to jej jednak nie zaszkodzi :roll: Nawet łapkę podaje całą sobą :eviltong: Ale możeby np nauczyć jej chować zabawki do pudełeczka...Tylko co zrobić,żeby na komendę "przynieś" ona po te zabawki nie startowala biegiem?? :-o Mała torpeda :mad: A pan dr wyraźnie powiedział, że może być poza klatką,ale wyłacznie jeśli nie będzie szaleć :shake: Może ja jej meliski zaparzę :evil_lol: MY CHCEMY NA SPACER :cry: A właśnie, ewula kiedy macie mieć to kolejne zdjęcie kontrolne?? Bo tak sobie myślę...:razz:
  20. Bardzo fajna dyskusja się zawiązała, tylko gdzie podziała się osoba najbardziej zainteresowana? Gdzieś ucichła w toku dyskusji... [B]hannka[/B] jesteś tu jeszcze? Śledzisz wątek? Podjęłaś już jakąś decyzję? Co u Ciebie? Napiszesz coś, bo jestem ciekawa...przecież ostatecznie chodzi o to, że chcesz dać dom jakiejś potrzebującej bidzie i miło by było wiedzieć, że nie zmienilaś zdania ;) A jeszcze milej, że znalazłaś gdzieś (gdziekolwiek) psiaka dla siebie takiego, jakiego szukałaś :)
  21. Ty kobieto nie narzekaj na kiepską sierść Twojego spaniela, tylko się ciesz! ;) Moja Frytka w wieku 6mies wyglądała tak: [IMG]http://i39.tinypic.com/2zgff54.jpg[/IMG] A w wieku jakichś 8mies jeszcze gorzej!: [IMG]http://i39.tinypic.com/i55e2b.jpg[/IMG] To dopiero nazywa się wstrętny sierściuch ;):roll:
  22. [QUOTE]Bardzo prosze poradz jakis dobry trymer[/QUOTE] O, to to. Ja też proszę. Bo słyszałam, że w Polsce dobrego trymera się nie uświadczy. Że wszystkie dostępne u nas trymery tną włos, że są za ostre i trzeba je najpierw tępić... Nie, żeby Frycia była specjalnie zarośnięta ;) ale trochę jednak tych ratwych włosów ma. Do tej pory wyrywałam je palcami, ale jest to dość męczące dla nas obu. I jeszcze może się podczepię pod temat z jednym pyt. Od jakiegoś miesiaca pojawiły się małej na pysku takie dziwne krótkie, jasne włoski na linii od nosa do oczu. Część z nich łatwo wychodzi jak je dobrze złapać...ale czy ja powinnam jej to wyrywać? Wygląda to dziwnie, ale może taka jej uroda?
  23. Nie jest idealnie, ale mogło być gorzej. Saba, jak mówisz, olewa Szona, a to zawsze coś. Bo teraz musisz popracować w tym kierunku tylko z jednym psem, a nie z dwoma! Poza tym, to jednak Saba jest ta duża i w razie czego bardziej niebezpieczna dla drugiego psa. To może trochę potrwać, ale Szon musi się przyzwyczaić - nie ma innego wyjścia ;) Uważaj tylko, żeby mały nie zachowywał się zbyt natrętnie, żeby Saba nie straciła do niego cierpliwości. Powoli, chodźcie na spacery,nie olewaj Szona przy Sabie (bo zazdrość tylko utrudni sprawę) i spróbuj też może socjalizować Szona z innymi psami. Może rzeczywiście zapisz się z nim na jakieś zajęcia grupowe, gdzie i się podszkoli w posłuszeństwie i nauczy jakoś reagować na inne psy. To naprawdę świetny pomysł.
  24. To ja tylko wrzucę jeszcze jedno zdjęcie, na którym najlepiej widać Frytlandię: [IMG]http://i42.tinypic.com/jzuolh.jpg[/IMG] Nie za dużo ma mała tej przestrzeni życiowej? Jak myślicie? Ewula(Twój Jachar też miał daro na obie łapy)?
  25. Ta tylko może jeszcze podrzucę od siebie zdjęcie Frytki w nowym apartamencie. Teraz to już prawdziwa z niej księżniczka nan włościach ;) [img]http://i39.tinypic.com/2zfuzbm.jpg[/img] I tak jak pisałam wyżej, na razie takie królestwo musi jej wystarczyć. Szczególnie, że jak z małą na wysik wychodzimy,to widok jest rodem z kreskówki - pies biegający w miejscu. Trzymamy ją tuż przy obroży, a ta pannica nic sobie z tego nie robi, tylko prze do przodu :/ Na szczęście w domu pozostaje względnie grzeczna. Względnie, bo jednak czuje się już zupełnie zdrowa i próbuje np na nas skakać :-o A i bawić się z nią jest coraz trudniej, bo obecnie jak tylko się ją dotknie, to momentalnie wskakuje na najwyższe obroty - amok w oczach, wark na pysku i Zabawa!!! :roll: Tak,że trzeba mocno uważać co i jak... No i postanowiłam powoli jej w główce na nowo zrobić porządek.Zaczynam od zostawiania jej samej w pokoju (oczywiście w klatce) - tak, jak teraz. O dziwo dzisiaj obyło się bez wycia i szczeków :cool3: ale już powoli słyszę tarmoszenie w klatkę...o i piszczenie, ech. Nie można pochwalić, nawet pisemnie ;) Myślałam też, żeby pujść do pracy chociaż na pół etatu (bo trzeba by jakoś pieniądze z operacji odrobić), ale nie wiem czy mogłabym ją już zostawiać samą w domu... Jak myślicie dziewczyny? A na koniec jeszcze Frycia osobiście chciałaby się z Wami przywitać "Joł, Siema Ziomale": [img]http://i39.tinypic.com/33l03r6.jpg[/img] ;) A tu już trochę szczęśliwszy Fryciowy pychol: [img]http://i41.tinypic.com/raz3pk.jpg[/img]
×
×
  • Create New...