-
Posts
2911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Goś
-
Super, że to nic poważnego :multi: Akcesoria rzeczywiście najlepiej kupować w necie, bo i taniej i większy wybór. Tylko kaganiec koniecznie trzeba wcześniej przymierzyć. A kaganiec radzę kupić, bo do komunikacji miejskiej potrzebny. No i zawsze jak będziesz miała przy sobie kaganiec, to nikt się nie powinien do Ciebie doczepić, ze z psem mordercą łazisz ;) Ja mam średniej wielkości wilczastą sukę(najukochańszy i najłagodniejszy pies świata) i już tyle razy się nasłuchałam durnych komentarzy, że takei krwawe bydle, a kagańca nawet przy sobie nie mam. Za to za moją malutką sunię ("złośliwa" bystra jędza, która potrafi dzibnąć z podpierdułki) nazgarniałam już obelg, że takie maleństwo w kagańcu prowadzam...ech...ludzie są jacy są i tego nie zmienisz. Ale jak zabierzesz im argumenty z ręki, to przynajmniej pies będzie miał względny spokój
-
No to w tę sobotę ja też bym się zjawiła,ale tym razem z "dużą" suką. Co prawda baba jest po wybebeszeniu łapki i lata z opatrunkiem,ale byliśmy dzisiaj na kontroli u weta i powiedział, że już na spacerki można zacząć chodzić. Tylko takie może głupie pytanie - czy tam mocno strzelają? Bo Faza okropnie boi się strzałów i jak coś huknie, mamy po spacerku. Jednak ona Uwielbia ze mną jeździć...gdziekolwiek, więc na pewno będzie to dla niej wielka frajda. Tylko pyt gdzie dokładnie i na którą?
-
Dzięki Wielkie ewula, chociaż przyznam szczerze, że jak na razie to kombinuję jak wariatka, żeby tylko klatki nie musieć kupować...wiesz, kasa... :/ Dla mnie nowa klatka prosto ze sklepowej półki to ostateczność. Stanowczo wolałabym pożyczyć...tylko chętnych nie ma. Haha, a tak mi się jeszcze przypomniało pewne zdarzenie z dzisiaj (ups, już z wczoraj ;) ). W poczekalni u dra Bieżyńskiego wdałam się w rozmowę z pewnym panem, który zainteresował się stanem mojej Fryci. Okazało się, że jego labrador też miał kilka lat temu wykrytą dysplazję.Stwierdził, że świetnie trafiliśmy, że najlepszego lekarza wybraliśmy, że B. ma takie dobre podejście do zwierząt i w ogóle zachwalał go pod niebiosa. Po czym stwierdził, że jest jeszcze "jeden taki" lekarz we Wrocławiu..."Niedzielski czy jakoś tak",ale że tamten to strasznie zwierzaki kroi, że w ogóle nie ma litości, że sieka je na kawałeczki i w ogóle nie patrzy czy to żywe stworzenie, że okrutnie grzebie w tych zwierzakach, że męczy je strasznie itd. I jakoś tak wyszło, że zapytałam faceta kto się tym jego pieskiem zajmował.A on mi na to, że Niedzielski(!) zrobił psu TPO i teraz psina lata jak nowa, jakby nigdy żadnego choróbska nie było :crazyeye: Wlepiłam w faceta oczy, rozdziawiłam gębę, no bo jakoś nie takiej odp się spodziewałam...Ale akurat koleś został zawołany do gabinetu, więc zagadki nie rozwiązałam. Dla mnie zdarzenie co najmniej dziwne. Opisuję je jako ot taką ciekawostkę przyrodniczą. Element rozrywkowy w tak poważnym wątku ;) Dziwo takie
-
Moja suka np nie najlepiej trawi gotowane jedzienie w ogóle. Zawsze ma po nim rozwolnienia i miękkie kupy (w lepszych chwilach). Ponieważ od początku miała problemy z żołądkiem, myśleliśmy, że takie gotowane jedzenie będzie najlepsze. I naprawdę doszliśmy do niezłej wprawy, Frytka dostawała tylko dobre mięso od znajomego masarza itd...i nic. Mimo, że uparcie przez kilka miesiący gotowaliśmy delikatne jedzonko, wciąż nie było dobrze. Wszystko ustabilizowało się dopiero kiedy przerzuciliśmy się na suchą karmę (oczywiście nie byle jaką). I naprawdę póki mała nie je niczego "miękkiego" jest dobrze. A tak poza tym, to link do "filmiku" o bullach, na który wpadłam na YouTube. Jedyny komentarz, który ciśnie mi się na usta, to "no właśnie :sad: :angryy:" [url=http://www.metacafe.com/watch/yt-c2Qlw3pzWv4/www_sorryagain_com/]Www.sorryagain.com - Video[/url]
-
Aha, zapytałam też dra Bieżyńskiego o daroplastykę. I powiedział, że to rzeczywiście dobre rozwiązanie i jeśli jednak chcemy robić operację,to w tym wypadku (rozmawialiśmy o gorszym stawie) jest to najlepsze rozwiązanie. Ale tak, jak już napisałam, dr nie rozpatrywał ewentualnego poprawienia panewki przy TPO. Mam nadzieję,że już żadnej istotnej informacji nie pominęłam...
-
[B]AgaCzarna[/B] i [B]Uru[/B] byłam dzisiaj u dra N. koło 15 i wiedziałam, że właśnie skończył drugą operację, tylko nie miałam pojęcia, że to Wasze psy - inaczej bym go trochę wybadała! Ale jak,miałyście już jakieś wieści?? Piszcie dziewczyny koniecznie czy wszystko ok. No właśnie, pogadałam trochę z Niedzielskim i nieco mnie uspokoił.Jeśli w ost chwili okaże się, że coś jest nie do końca tak jak sobie teraz wyobrażamy, to rezygnujemy z TPO i robimy daroplastykę. Później pojechałam do dra Bieżyńskiego (wróciłam niecałą godzinę temu) z Frycią i zdjęciem. I rzeczywiście jego podejście do sprawy jest zupełnie inne. Jego zaleceniem było czekać, oszczędzać psa, a jak już będzie źle, to można podciąć mięśnie lub wykonać resekcję główki...no cóż...Jednak zapytałam co sądzi o wykonaiu TPO. Powiedział, że wykonać można(!uff),ale pies po tym cierpi, bo to mocno inwazyjna operacja, że szkoda jej męczyć itd A poza tym, że to kosztuje. Tak naprawdę jedyną istotną dla mnie informacją było to, że jego zdaniem panewka jest zbyt płytka i istnieje możliwość, że po operacji główka kości nadal będzie trochę się ruszać w stawie.I dlatego nie warto wykonywać tak męczącego psa zabiegu... Z tym, że N. właśnie o tej panewce powiedział, że będzie w niej musiał trochę pogrzebać. Tak, że rzeczywiście wygląda, że dr B. wykonuje raczej standardowe operacje a dr N. kombinuje jeśli będzie trzeba. Nie powiem, dr Bieżyński zrobił na mnie naprawdę dobre wrażenie i widać, że troszczy się o psa. I może gdyby Frytka była starsza, gdyby już trochę przeżyła, nabawiła się... Ale mój pies chce biegać, bawić się z innymi psami, aportować i buszować w krzakach. Ona nie chce się oszczędzać i prowadzić wygodnego życia na kanapie. [B]Dlatego zdecydowaliśmy się jednak oddać ją w ręce dra Niedzielskiego i spróbować sprawić jej nowe stawy na nowy rok. [/B]Trudno powiedzieć, ze wiem, bo jeszcze tego nie przeżyłam, ale sądzę, że ten miesiąc/dwa męczarni warto przemęczyć, jeśli później czeka ją jeszcze wiele lat 100% życia. Teraz tylko pozostaje trzymać kciuki za powodzenie operacji i należycie zadbać o psa w tym krytycznym okresie. Jeszcze 9 dni... ps: dziewczyny, skąd wziełyście klatki?? Bo ja nie mam i jakoś niekt nie chce mi pożyczyć
-
Co do podjadania, to dziewczyny mają rację. Możliwe,że Nora będzie odkurzać wszystko...nie tylko to co Ty jej dasz, ale też wszelkie świństwa znalezione na ulicy (czasem niebezpieczne). Jednak niektóre psy da się tego oduczyć. Jest na to boska komenda "zostaw". I naprawdę da się jej nauczyć także zagłodzone znajdy (wiem, bo mam dwie), tylko potrzeba sporo cierpliwości. Najłatwiej zacząć naukę przy misce. Stawiaj michę z jedzeniem powoli wypowiadając komendę "zostaw" (możesz zablokować ręką ruch psa do przodu dotykając ręką klatki piersiowej psa). Za każdym razem keidy pies spróbuje rzucić się na jedzenie, zabierasz miskę i delikatnie od nowa. Wiadomo, że wszystko małymi kroczkami. Czyli np na początek "wymuś" na niej czekanie aż miska znajdzie się na wysokości jej łap po czym postaw szybko z komendą np "weź". Za każdym razem każ psu czekać coraz dłużej. Wierz mi, że będzie - za taką nagrode! :razz: My doszliśmy do tego, że najpierw suka siada (zna komendę siad) przy miejscu gdzie dostaje jeść, my stawiamy miskę i ona grzecznie czeka aż nie usłyszy komendy "weź" - mogę nawet w tym czasie od niej odejść. Kiedy już opanuje tę sztuczkę, spróbuj z jedzeniem pozostawianym na podłodze. Np kładziesz kawałeczek czegoś (najpierw czegoś nie nazbyt kuszącego ;) ) i każesz psu zostawić. Pamiętaj, że nagroda zawsze musi być Większa niż rzecz zabroniona-żeby się opłacało (jeśli o to chodzi, psy potrafią świetnie kalkulować:cool3:) I znowu potwornie się rozpisałam, ech :/
-
Powiem tak - jak mała zawarczy/zaszczeka agresywnie, to poznasz! ;) Pies, który zachęca do zabawy może szczekać, skakać, wypinać tyłek, przynosić zabawki i "warczeć" na nie/z nimi w pysku, machac ogonem i...masa innych zachowań, które nauczysz się z czasem rozpoznawać. Pies z agresywnymi zamiarami ma sztywną postawę, zjeżoną sierść, uniesiony ogon (którym może leciutko machać),warczy cicho...tak jakby gardłowo lub dodatkowo przy warczeniu pokazuje dziąsła i patrzy w oczy, uszy ma mocno postawione ku przodowi - mówię tu o agresji dominującej. Zupełnie czym innym jest agresja bojaźliwa - wtedy pies ma ogon podwinięty pod siebie, skulony grzbiet, uszy przyciśnięte do szyi i warczy pokazując zębiska,ale w postawie wycofanej. To co opisujesz, to normalne zachowanie psa, który czegoś od Ciebie chce. A odwracanie głowy jest typowym sygnałem unikania konfliktu. A tak przy okazji to wydaje mi się, że Twoja bystra psica już wykombinowała, że jeśli na Ciebie szczeknie, to dostanie to czego chce. Najpierw jak szczekała to dostała jedzenie, a później zabawę. Jeśli Ci to nie przeszkadza, to spoko,ale ja bym ten typ zachowania zlikwidowała - z czasem suka może po prostu wymuszać na Tobie określone zachowania. Pamiętaj, że niedługo będziesz musiała ustalić jej właściwą dzienną porcje żarcia, żeby nie zaczęła tyć. I wyobraź sobie sytuację, w której dajesz psu jeść i idziesz obejrzeć sobie wiadomości, a wiecznie łodna paszcza do Ciebie przyłazi i szczeka uparcie o więcej. Albo ktoś do Ciebie przychodzi z wizytą, a Twoja suka właśnie nabrała ochoty na zabawę i zaczyna Was głośno obszczekiwać. Żebyś mnie źle nie zrozumiała, nie mam nic przeciwko szczekaniu przy zabawie. Nie lubię po prostu jak pies sobie ode mnie czegoś w ten sposób życzy, bo bywa to dość uciążliwe. Poza tym teraz uczysz ją, że jak zaszczeka, to coś dostaje. I nie możesz liczyć, że w momencie kiedy Ty nie będziesz miała czasu, ona tę nagła zmianę zrozumie. Gdzie tam-będzie szczekać głośniej, bo a nuż jej nie usłyszałaś ;) Dlatego proponuję Ci ignorować ją, kiedy na Ciebie szczeka. A np zacząć się bawić kiedy podejdzie do Ciebie z zabawką czy siądzie grzecznie przed Tobą. Ustal godziny karmienia (najlepiej rano i wieczorem) i wterdy karm sukę, a nie wtedy kiedy ona szczeka o jedzenie. Naucz ją sygnalizować swoje potrzeby w sposób, który będzie Ci odpowiadał. Ona chętnie się do tego dostosuje. A jak? Po prostu ignoruj zachowania niepożądane. Wierz mi, że dla niej najgorszym co może ją spotkać będzie brak zainteresowania z Twojej str. I nagradzaj sowicie zachowania, które chcesz w niej podtrzymać.Tylko bądź konsekwentna! a mała szybko wykuma czego się od niej oczekuje, bo przecież to się opłaca :evil_lol: Ustalcie w domu reguły i zasady, których pies ma przestrzegać i wszyscy realizujcie zamierzenia konsekwentnie. To najważniejsze, zeby pies nie miał mętliku w głowie. Jestem pewna, że dzieci bardzo chętnie się przyłączą, bo wyglądają na naprawdę zachwycone prezentem, który mamusia przytachała do domu :lol: Naprawdę poczytaj sobie troszkę literatury-warto! Będzie Wam o wiele łatwiej się żyło, kiedy nauczysz się ją rozumieć i dowiesz się jak ona myśli... POWODZENIA ps: Żeczywiście kawał pięknego psiska Ci się trafił. Super, że do takiej wspaniałej rodziny trafiła...
-
Aż miło dla odmiany czytać takie szczęśliwe posty... :multi: Dokładnie, dziewczyny mają rację - nauka czystkości od początku, jak ze szczeniorem. I bez krzyków czy kar! Obserwuj psiurę - szybko zauważysz, że np się kręci przed zmoczeniem podłogi.A kiedy juz nauczysz się rozpoznawać objawy, to pędem na dwór i Nagrodzić jak tylko siknie poza domem! ;) Strasznie się cieszę, że Nora taka kochana :loveu: Ale i tak zacznijcie naukę jak najszybciej - to bardzo fajnie wzmacnia więź między właścicielem a psem (oczywiście mówię tu o szkoleniu pozytywnym!). I pies ma przy tym masę zabawy :lol: A jak załapie, że za to są nagrody, to będzie tylko wyczekiwać, żebyś czegoś od niego (przepraszam, do niej ;) )chciała. Niezależnie od tego czy masz możliwość zapiania psa na szkolenie czy nie, uważam, że dobra literatura to podstawa. Osobiście mogę polecić dwie pozycje: "Tresura psów. I kto tu kogo prowadzi na smyczy?" Gerilyn J. Bielakiewicza oraz "Pozytywne szkolenie psów dla żółtodziobów czyli wszystko co powinieneś wiedzieć o... -naukowe podstawy szkolenia pozytywnego -psia mowa ciała i jej wykorzystanie w tresurze -skuteczne ćwiczenia dla psa" Pameli Dennison i życzyć Powodzenia! :p Daj znać jak wypadła wizyta u weta... i kup suni jakąś pożądną karmę! :eviltong: A dzieciaki pewnie będą miały radochę u zoologa, kiedy pójdziecie po prawdziwą smycz, obrożę, kojec itd No i koniecznie wstaw fotki!! Ileż można czekać :mad: ;)
-
Mam wrażenie, że jeszcze trochę i głowa mi od tego wszystkiego eksploduje... Godzinami grzebię w necie,próbując znaleźć złoty środek.Im więcej wiem, tym bardziej jestem przerażona. Ale jak na razie postanowienia mam takie: jutro idę jeszcze raz do Niedzielskiego, pogadać trochę i zdobyć kopię zdjęcia RTG na płycie.Teraz, kiedy już trochę wiem na temat różnych zabiegów, mogę z nim o wiele szczegółowiej pogadać niż ostatnio. Po tym udam się na konsultacje do dra Bieżyńskiego i dra Szczypki i zobaczę co oni mi powiedzą... "Na szczęście" operację mam umowioną dopiero na 18go, więc jest jeszcze czas na przemyślenie. I właśnie, a propos przemyśleń - im więcej czytam, tym bardziej skłaniam się w kierunku daroplastyki. To TPO mnie po prostu przeraża...szczególnie w wieku Frytki (chociaż miednica jest spora,a spojenie łonowe nadal nie zrośnięte). Szkoda, że nie umiem nigdzie znaleźć konkretnego zbioru informacji o TPO i daroplastyce-wszystko opiera się na wyrywkowych informacjach z różnych foruw. W głowie zaczynam mieć chaos informacyjny. Jak to właściwie jest po TPO, a jak po daroplastyce - jakie rokowania, jaki czas rekonwalescencji, jakie powikłania, jakie ryzyko, jakie efekty, czy występują "nawroty" itd... ps: Proszę dziewczyny, pomóżcie mi podjąć decyzję co do rodzaju operacji! zamiast prowadzić walkę Niedzielski konta Bieżyński. Każdy ma swoje racje, decyzję obecnie muszę podjąć ja. I jeśli nagle coś się nie wydarzy, to zostanę przy Niedzielkim-myślałam nad tym przez ostatnie 24h i taką podjęłam decyzję.Oczywiście nie jest to decyzja absolutnie ostateczna,ale zmienić ją mogą tylko czekające mnie rozmowy z oboma lekarzami.Dlatego błagam, żeby wrócić do ważniejszego dla mnie i dla Frytki! wątku - rodzaju zabiegu. Czy Bieżyński wykonuje w ogóle daroplastykę?
-
Aaa! Zapomniałam o najważniejszym pytaniu :razz: Twój psiur też miał robione obie nogi, pradwa? Czytałam cały wątek,jak i wiele innych i już się gubię ;) Sorry. Bo jeśli mial te oba biodra na raz robione, to jak go wysikiwaliście na początku?? Bo tego się najbardziej boję.Żeby ją podczas tego wynoszenia w pierwszych dniach nie uszkodzić! :-( Niedzielski powiedział, że jakies nosidełko nam zorganizuje na przejazd do domu, żeby nawet na chwilę ją za te łapki nie podpierać...Tylko jakoś nie umiem sobie wyobrazić tej całej procedury załatwiania się
-
Dzięki ewula za tak wyczerpujące informacje :* Jak czytam, że inne psy jakoś przez to przechodzą bez większej szkody, to mniej się martwię. Niestety z tym przyzwyczajaniem do klatki może być spory problem, bo zwyczajnie jej nie mam.Jedyne co posiadam, to taka metr na pół klatka po króliku, do której na pierwszy tydz/2 zamierzam Frytkę wsadzić. Bo w niej to naprawdę nie będzie miala możliwości chodzić, ani skakać kiedy już poczuje się zdrowa i znudzona. Poza tym, tak jak pisalam, to wszystko co mam :sad: Kurcze nie mogę się doczekać...lutego, kiedy już będzie po wszystkim!! ;) Chociaż może to i lepiej, że zabieg mamy dopiero 18go (tak, to my:cool3:), bo dzisiaj moja duża suka miała wycinane jakieś paskudztwo z tylnej łapy :shake: Owinęło się cholerstwo wokół palucha tak, że trzeba było wszystko powycinać-tętnicę, żyłę, ścięgna, nerwy...ech. Od góry i po bokach, to tylko kość i skóra zostały :-( Mam nadzieję, że jakoś będzie z takim wybrakowanym paluchem funkcjonować i obejdzie się bez amputacji. Teraz pozostaje czekać na wynik histopatologii, bo wycięty twór byl mocno niespecyficzny.Oby nie złośliwy! Zabieg trwał prawie 2h i teraz mi biedne psisko powoli dochodzi do siebie. Zdjęcie szwów mamy za 2tyg czyli akurat przed występem Frytki. Ech... Przepraszam,że się tak rozpisałam,ale musiałam trochę powietrza z siebie wypuścić ;) Szkoda,że będziecie tak późno, bo my mamy przywieźć Fryciola na 10. Mam nadzieję,że do czasu waszej wizyty mała będzie już po udanej operacji...Dr mówił, że jeśli wszystko pójdzie prawidłowo i uda się zrobić za jednym zamachem 2nóżki, to zabieg potrwa jakieś 4h... Acha, a co do braku socjalizacji Twojego psiura, to za bardzo się nie martw. Wszystko jest do nadrobienia. W szczególności jeśli piszesz, że on do psów taki pozytywny.A na szkolenie nigdy nie jest za późno. Na wiosnę Twój ONek będzie miał ile?Rok? Przecież to wciąż zupełnie młody pies.Jestem absolutnie pewna, że dacie sobie radę. Przecież większość osób w naszym cudownym kraju w ogóle nie pracuje ze szczeniakami.Zabierają się za tresurę dorosłych psów, bo "stwarzają problemy". I mimo wszystko nawet im jakoś wychodzi.Jestem absolutnie pewna, ze wszystko się płynnie ułoży.Byle nic na siłę ;)
-
Już jestem :cool3: Ogłoszenie dałam,ale jakoś odzewu nie ma :sad: Może na Twoje ogloszenie ktoś by zwrócił uwagę-Ciebie to już tam dobrze znają,prawda? ;) Dzięki
-
U mnie jest dokładnie tak samo z tym, że moja owczarkowata suka nazywa się Faza :p Spaniela jest po prostu zazdrosna. I moja i Twoja ;) Z tym, że nie masz powodu do zbytnich zmartwień-jest na to dość prosty sposób. 1) za każdym razem kiedy młoda zacznie warczeć do podchodzącej do Ciebie dużej suki, po prostu odejdź od spanielki (najlepiej odwracając się plecami) i zacznij głaskać tę odpędzaną (najlepiej gdybyś przed całym zdarzeniem głaskała spaniela-większe "odrzucenie") 2)jeśli po tym mała grzecznie do Was podejdzie (bez warczenia) zacznij głaskać obie i nagradzać głosem 3)kiedy Aza podejdzie,a szczenior nie zawarczy też go mocno nagródź i głaszcząc obie, nie pozwól młodej poczuć się odrzuconą U mnie to działa bezbłędnie. Mała w lot pojęła, że albo pozwoli na obecność drugiego psa,albo zostanie sama bez głaskania :diabloti: I przypadkiem nie karć małej zazdrośnicy (nie bij, nie krzycz) kiedy ta źle się zachowuje, bo to tylko spoetęguje jej niechęć do Azy. Powodzenia ;)
-
O, to pewnie jak Wy przyjedziecie na kontrolę, to Frycia będzie już po zabiegu... A na którą macie umówioną wizytę? Może się zobaczymy...a głupio byłoby się tak minąć w dzwiach nie wiedziąc kogo się mija ;) Kurcze, nie znam się na tym za bardzo,ale wydaje mi się, że ten płyn to coś specjalnie poważnego, skoro antybiotyk wystarczy. A co do chodzenia, to może po prostu psiurek musi się nauczyć korzystać z nowego sprzętu ;) Przecież ten staw teraz zupełnie inaczej wygląda. Mocno trzymam za "małego" kciuki :loveu: Napisz mi proszę jak znosicie czas w klatce. Jak on się zachowuje... Bo szczerze mówiąc trochę mnie ten czas przeraża...
-
Moim zdaniem, jak masz możliwość, to warto pomóc. Ja w tej chwili mam w domu 3psy i kota. Ale przewinęły się też i 3króliki, 10szczurków i ze 20myszek...a przy każdym zwierzaku słyszałam stanowcze: "Ani mi się warz!" albo wersja łagodniejsza: "Ale tylko na kilka dni,aż mu/jej nowyc dom znajdziemu", tudzież: "Ale jak tylko dojdzie do siebie, oddasz ją komuś!" I tym sposobem już od kilku lat mam pełną chatę :cool3: Sorry,ale człowiek się przywiązuje...choćby i bronił się przed tym wszystkimi pazurami :eviltong:
-
A to ja Ci od razu podrzucę jednego linka :eviltong: Chwyta śliczna bida ze serce :-( [url]http://www.dogomania.pl/forum/f28/pomocy-piesek-czeka-na-zimnie-na-dom-kudlaczek-jest-sliczny-124747/[/url]
-
Kompletnie zapomniałam o spanielowym forum :crazyeye: Jutro mam zabieg mojej dużej suki-jakiś paskudny tłuszczak jej się na łapie pojawił... Za dużo na raz na głowie.Przydałaby mi się nowa kostka pamięci :lol:
-
A kto powiedział, że nie możesz sobie później takiego pieska zostawić. Jeśli weźmiesz pieska od razu na stałe, a Twoi rodzice uparcie będą stali przy swoim, to w końcu pojawi się problem, którego się tak obawiasz i nie będziesz wiedziała co począć z pieskiem. Rodzice się zdenerwują, Ty bedziesz się martwić, a co stanie się z psiakiem... Jednak z doświadczenia wiem, że reakcja Twoich rodziców jest równie typowa co niekonsekwentna ;) Często tacy rodzice na "nie", bardzo szybko zakochują się w nowym czworonogu. A jeśli do tego jeszcze opowiesz im smutną historię maleństwa i jak go uratowałaś, jakieś ściskające za serce zdjęcia... Wiem, że to może nie jest zbyt moralna metoda, ale za to jak skuteczna! :diabloti: Więc jeśli już weźmiesz jakieś maleństwo na tymczas,a rodzice mimo protestu zareagują pozytywnie, to po prostu dom tymczasowy przemieni się w stały :lol: To chyba najlepsze i najbezpieczniejsze rozwiązanie zarówno dla Ciebie, jak i dla psiaka. Powodzenia! Daj Znać co postanowiłaś
-
[QUOTE]jak rozumiem za miesiąc byłoby już za późno (ze względu na stan biodrer) na operację drugiego biodra..gdyby robić je kolejno? hmm..będzie Ci ciężko (i psu też), ale podobno zdarza się że robią na raz.[/QUOTE] Niestety czekanie kolejnego misiąca niosłoby ze sobą spore ryzyko-doktor powiedział, że to już ostatni gwizdek i trzeba robić zabieg na już...szkoda tylko, że po tym umówił nas na za 2tyg,ale widocznie jest mocno zajęty...Poza tym mówił, że często zdarzało mu się robić na raz obie nóżki i wszystko jest później ok. Oczywiście nie ma pewności, że po rozpocząciu zabiegu nie okaże się, że jednak trzeba z drugą nogą poczekać (to zależy jak będzie przebiegała operacja).Jednak dla pieska lepiej byłoby, gdyby "naprawić" oba biodrka za jednym zamachem... No i piesek będzie się męczył o miesiąc krócej. [QUOTE]takie same były by ograniczenia przy jednej stronie, pies przez miesiąc chodzić i to jest rzecz najważniejsza[/QUOTE] No ponoć właśnie nie zupełnie. W tym wypadku pies naprawdę Nie Powinien się ruszać, bo istnieje o wiele większe ryzyko uszkodzeń. Kiedy operowana jest tylko jedna nóżka, to pies jednak opiera ciężar głównie na trzech pozostałych. W tym wypadku nie ma takiej możliwości => powinniśmy ją podtrzymywać nawet przy siusianiu.Plus to,że przy malutkim piesku instaluje się malutkie płytki i drobne nity, które o wiele łatwiej uszkodzić, wyrwać niż w przypadku rozmiarowo...normalnych. Tak powiedział doktor. [QUOTE]????? dlaczego taka specjalna rehabilitacja? Sunia ma zaniki mięśni i dr. przewiduje że w czasie tego miesiąca mięsnie jeszcze osłabną? Pytam, bo moja suka (seterka) nie miała żadnych takich zaleceń, po miesiącu był zrobiony RTG biodra i decyzja weta że może zacząć prowadzić normalny tryb życia.[/QUOTE] Hmm to mnie zaskoczyłaś. Sunia nie ma żadnych zaników mięśni. Wręcz odrotnie. Kondychę ma taką, że teraz strasznie ciężko jej się przestawić na oszczędny tryb życia. Właśnie dzięki tym mocnym mięśniom zadka zmiany nie zaszły dalej...a z drugiej str właśnie te mięśnie "ukrywały" objawy. Po prostu dr powiedział,że powinniśmy na taką rehabilitację się udać...To zwyczajnie mu uwierzyłam, bo komu jak komu...Ale może rzeczywiście to już będzie nabijanie kasy. Kurcze, nie wiem.... No i ten normalny tryb życia. Nam Niedzielski powiedział, że cała rekonwalestencja potrwa 8tyg, a nie miesiąc! Że miesiąc, to ona właściwie ma leżeć bez ruchu, w tej klatce...Hm...:???: [QUOTE]Pies po takiej operacji jest nieco obolały więc więcej będzie spać niż zastanawiać się nad tym, że siedzi w klatce. Wszystko do przeżycia. [/QUOTE] A właśnie... Ja wiem, że to jest raczej cecha indywidualna, ale chciałabym wiedzieć chociażby tak mniej więcej. Przez jak długi czas Twoja sunia była taka "spokojna" i kiedy chęć ruchu zaczyna przezwyciężać ból i dyskomfort tak, że pies próbuje szaleć?? A poza tym to Wielkie Dzięki :loveu:
-
Nie chcę dublować postów,ale mam bardzo ważną sprawę,a do miejsca, w którym wstawiłam ogłoszenie niewiele osób zagląda :sad: Z powodu dysplazji mojej sunii (dla zainteresowanych: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f326/15mies-spaniel-dysplazja-pomozcie-126235/[/url]) i czekającej nas operacji, chciałabym zwrócić się do Was z prośbą o pożyczenie klatki na spanielka (jeśli ktoś takową posiada)... Po TPO będę musiała Frycie unieruchomić na miesiąc,a niestety nie dysponuję odpowiednią klatką :-( W razie konieczności kupię nową,ale w obecnej sytuacji wolałabym uniknąć dodatkowego wydatku...
-
Ech, właśnie dzwoniła pani z lecznicy dra Niedzielskiego-zabieg mamy dopiero 18.12 :( Równe 2tyg...
-
A to Wy jesteście Ci z wtorku ;) My mamy mieć w przyszłym tygodniu TPO,ale nie znam jeszcze dokładnego terminu, bo doktor musi nas najpierw wcisnąć w grafik :p ewula a jak Twój "maluch"? ;) Jak znosi życie za kratkami? I czy widać już jakąś poprawę?? Pisz jak najwięcej! ^_^
-
Właśnie wróciłyśmy od dra Niedzielskiego (to jest LEKARZ). Jeszcze łapy mi się trzęsą,ale już wszystko mówię. Po pierwsze Dziękuję Wam bardzo za zainteresowanie i słowa wsparcia-to Pomaga :) Frytka nadaje się do naprawy! :multi: :loveu: Przejdziemy przez piekiełko,ale ostatecznie maluch będzie jak prosto z taśmy produkcyjnej ;) Dr Niedzielski zdecydował się zrobić TPO(pomimo wieku), na obie nóżki...naraz... I tu się zaczynają schody. Ponieważ operację wykonamy na obie strony naraz, trzeba będzie malucha unieruchomić na cały miesiąc :-( Ale unieruchomić zupełnie-zamknąć w klatce metr na metr :placz: I wyciągać tylko na siku... Po tym oczywiście czeka nas rehabilitacja. Na szczęście takie zajęcia rehabilitacyjne są prowadzone w klinice u dra :) Mają nawet basen! :razz: I, zakładając, że wszystko pójdzie zgodnie z planem, Frycia dojdzie do siebie w 8tyg po operacji. A później już tylko z górki... I na spacer na łąki!! :multi: Staram się myśleć jak najbardziej pozytywnie... myśleć tylko o tym jak może być dobrze, bo inaczej bym chyba zwariowała. Jak samej operacji specjalnie się nie boję (w końcu robimy ją u Niedzielskiego :cool1:), to przeraża mnie ten miesiąc w klatce.O tym jak ona to przeżyje...Ale właśnie, miałam o tym nie mysleć. Jeszcze będę miała na to czas,ech... Tylko właśnie. My niestety nie mamy takiej klatki dla psa. Pewnie,że jak będzie trzeba, to kupimy,ale przy 3tysięcznym wydatku związanym z zabiegiem, wolałabym te kilka stów zaoszczędzić.Dlatego zwracam się do Was z pytaniem/prośbą. Czy ktoś z Was ma możliwość wyporzyczenia nam takiej klatki??
-
A ja znowu z prośbą. Tylko jeszcze poważniejszą. [B]Czy ktoś z Was ma klatkę dla psa??[/B] Wielkość obojętne-byleby się w niej zmieścił spaniel. Sprawa jest pilna. Moja Frycia, którą widzieliście na spacerze ma poważną dysplazję obu stawów biodrowych :-( Ale Niedzielski postanowił zrobić TPO, czyli mała będzie normalnie funkckjonować :multi: Zabieg zostanie wykonany naraz na obie nóżki, więc przez miesiąc muszę Frytkę unieruchomić :placz: Dokładniejsze informacje możecie znaleźć tu: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f326/15mies-spaniel-dysplazja-pomozcie-126235/[/url] ps: Jak myślicie, w którym jeszcze miejscu na forum ogłosić prośbę o pożyczenie klatki tak, żeby info dotarło do jak największej liczby osób?