Jump to content
Dogomania

Goś

Members
  • Posts

    2911
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Goś

  1. I korzystając z wolnego czasu, wrzucę jeszcze kilka zdjęć z głębokiego szczenięctwa :loveu: odcinek 2 - Fryciątko w nowym domu Upodobanie do wtulania szybko okazało się bardzo głębokie: [IMG]http://i40.tinypic.com/24d3kfb.jpg[/IMG] jak i do spania w ten sposób: [IMG]http://i43.tinypic.com/2lbf4t0.jpg[/IMG] Obie te pozycje są praktykowane do tej pory ;) Chociaż tak śpiącej Frytki już dawno nie widziałam :lol: : [IMG]http://i43.tinypic.com/2j3pqac.jpg[/IMG] I na koniec jeszcze mały spaniel z wielkim uchem: [IMG]http://i39.tinypic.com/2hx90k0.jpg[/IMG] Jejku, uwielbiam przeglądać te zdjęcia... :loveu::loveu: I aż się łezka w oku kręci na te wszystkie wspomnienia.Ale przy okazji chciałabym przestrzec wszystkie osoby myślące o kupnie jakiegokolwiek pieska, które przypadkiem trafią na tę stronę - nie kupujcie pieska z pseudohodowli! Ta kruszynka widoczna na powyższych zdjęciach jeszcze miesiąc walczyła o życie(z powodu zaniedbań, jakich dopuścił się jej "hodowca"), a ja przeżywałam chyba najtrudniejsze chwile w życiu(a to był tylko początek konsekwencji jej pochodzenia i miejsca urodzenia). Przepraszam, że tak wciskam tu ten postulat sama mając "pieska z allegro", ale robię to właśnie dlatego, właśnie z miłości do Frytki...bo już wiem co to znaczy...
  2. No, już chyba czas najwyższy założyć mojej Frytce galerię. Jest już z nami ponad rok, a jej zdjęcie nadal oglądane są tylko przez niewielkie grono najbliższej rodziny i przyjaciół, reularnie zmuszanych do zachwycania się moim rudym szczęściem :evil_lol: A teraz, kiedy koszmar walki z dysplazją zbliża się ku końcowi i pojawią się nowe, tak długo oczekiwane zdjęcia spacerków, pokusa pochwalenia się małą jest jeszcze większa ;) Ale do początku... odcinek 1 - Fryciątko-pierwsze spotkanie: Od samego początku biedne maleństwo miało z nami przerąbane - po 9tyg względnie zrównoważonego życia z mamą, po raz pierwszy zjawili się Obcy (czyli oczywiście ja i mój chłopak) i porwali niewinną kruszynkę w długą, głośną podróż pociągiem z Krakowa do Wrocławia, podróż do nowego świata... Na szczęście to wygląda tak strasznie tylko w opisie, bo to była obustronna miłość od pierwszego wejrzenia i Frycia z miejsca postanowiła bezgranicznie nam zaufać :loveu: A skoro już zaufała, to żadne huki nie były jej straszne - przecież skoro leżała wtulona w ramionach swojej pani, nic złego nie miało prawa się stać :lol: A tak to właśnie wyglądało (przepraszam za kiepską jakość zdjęć, ale wtedy nie mieliśmy jeszcze cyfrówki i mamy niestety tylko zdjecia robione komórką): [IMG]http://i44.tinypic.com/51yffb.jpg[/IMG] Taka byłam malutka: [IMG]http://i43.tinypic.com/ifpvz6.jpg[/IMG] i śliczna: [IMG]http://i42.tinypic.com/degbq.jpg[/IMG] I tak się wtulałam: [IMG]http://i40.tinypic.com/2hfnq7b.jpg[/IMG] i jeszcze bardziej: [IMG]http://i42.tinypic.com/312eqop.jpg[/IMG] A tu wygląda zupełnie jak pluszowy piesek z wystawy w sklepie z zabawkami ;) [URL]http://i40.tinypic.com/x3ff3d.jpg[/URL]
  3. [QUOTE]Dokładnie, trzeba regularnie golić albo wycinać włosy po wewnętrznej stronie uszka, żeby była lepsza wentylacja.[/QUOTE] Dokładnie, odkąd Frytka ma podgalane włosy, jej uszy wyglądają o wiele ładniej. Ale i tak pomimo,że pływała i latała dużo po chaszczach we wszystkich porach roku, to przez jej 16miesięczne życie przechodziliśmy stan zapalny uszu tylko raz. Zastrzyk, maść i po sprawie. Najważniejsze jest tak, jak napisała Asia, być ze stanem uszu swojego psa na bieżąco ;) Kontrololwać, pokazaywać wetowi przy okazji wizyt i powinno być dobrze :)
  4. Kilka dni byłam odcięta od netu, a tu tyle rewelacyjnych zdjęć się pojawiło! Maja robi się albo coraz ładniejsza, albo ja zdążyłam zapomnieć jak bardzo mi się podobała :loveu: Aż ciężko mi wybrać najlepsze zdjęcie ;) Ale trochę tak wygląda (w łóżku, mizianie na rękach, buszowanie w śniegu na spacerkach...i to zaglądanie na blat) jakby miała podobny charakterek do mojej Frytki :evil_lol: Ten wyraz pysia... Tylko baławanek się z MAji większy robi, bo i o wiele bujniejszą ma szatę... Kurcze, naprawdę jestem ciekawa jaki spaniel z niej wyrośnie. Bo zapowiada się Pięknie! :loveu:
  5. W poniedziałek?? albo w czwartek?... Może uda mi się nawet z Fryciolem podjechać :evil_lol: ale niczego nie obiecuję ;)
  6. Kciuki musiały być trzymane jak należy! ;) Dobre wieści i ogromna ulga...ale zabawy jeszcze nie koniec... Po obejrzeniu zdjęcia, zbadaniu psa i krótkim wywiadzie ze mną pan dr stwierdził, cytuję: "z ortopedycznego punktu widzenia-rewelacja"!!! :multi::multi::loveu::loveu: :D :D Niestety wiek Fryci i wolniejsza niż u szczeniaków regeneracja kośćca daje się troszkę we znaki i prawa...wstawka nie jest jeszcze do końca skostniała. W normalnym życiu, jakie prowadzi przeciętny polski pies w ogóle by to nie miało znaczenia i moglibyśmy zacząć zwiększać jej poziom aktywności. ALE "biedna" psina rafiła na dogomaniaczkę, która uważa, że spaniel potrzebuje Ruchu, a nie spacerków i chce się z nim zapisać na szkolenie agility ;) Więc musimy jeszcze trochę poczekać. Dodatkowo dr zlecił wapno i wit D3, oczywiście nadal Cortaflex i specjalistyczną karmę (z tą już musimy stworzyć związek na całe życie;p), ograniczenie ruchu do 0,5h spacerów (z brakiem aportowania i szaleństw z psami)i kolejne prześwietlenie za miesiąc.Wzdech.Jednak warto poczekać. Bo jeśli to cholerstwo wreszcie należycie skostnieje w tak wyglądającym stawie, to już w lecie będziemy mogły skakać przez przeszkody do woli :loveu: No i wrócić do 2-3godzinnych przepraw przez chaszcze i szalonych skoków za frisbee :evil_lol:
  7. Uhm, a my jutro idziemy do dra na RTG!!! Na szczęście dr wraca dopracy, a nam się udało do niego dopchać ;) Nie chcę nic pisać, żeby nie zapeszać. Nerwy oczywiście są, ale...co ma być to będzie. Niczego już nie zmienię. Jutro dzień prawdy - wszystko się okaże ;p Ale i i tak proszę Was gorąco o trzymanie kciuków!!! :roll: Uru, Aga a kiedy Wy idziecie na prześwietlenie?
  8. Czasem też łatwo pomyliś kaszel z krztuszeniem się. Moja Majcia właśnie często tak... harczy (jak np włosek jej w gardle stanie:eviltong: po wieczornej toalecie) i też swego czasu myślałam, że to kaszel... Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i, że wet Cię tylko uspokoi :) A swojej opinii będę bronić :evil_lol: - Majcia jest po prostu fotogeniczna ;) Nie widać zbytnio jej największej cechy szczególnej - wyłupiaaastycz oczu...do tego stopnia, że kiedyś mój kolega przyznał się mi, że boi się ją głaskać, bo wydaje mu się, że te oczka jej zaraz wyskoczą :eviltong: Ponadto potwornie krzywe nóżki, sprytne ukryte na zdjęciu nisko zawieszonym korpusikiem + ogonek zakręcony jak u świnki i te uszy :lol: Nie powiem, psina zawsze chwytała za serce, bo jest niesamowicie urocza...właśnie przez te swoją brzydotę :loveu: Taki mały dziw natury ;) A do kundli to ja bynajmniej nic nie mam. Moja kolejna sucz wygląda tak: [IMG]http://i43.tinypic.com/2zsp2le.jpg[/IMG] i To jest moim zdaniem ładny pies... i 100% kundla w kundlu Mam nadzieję, że ta mała dygresja nie przeszkadza zbytnio założycielce wątku ;)
  9. Dzięki dziewczyny :) No mi się to właśnie może niedługo przydać, bo za jakieś 2mies przeprowadzamy się do Londynu. Nie wiem jeszcze gdzie będziemy mieszkać i nie wiem gdzie suczydło będzie się mogło załatwiać. A nie chciałabym, żeby oblewała jakiś ozdobny klomb tylko dlatego, że jest po drodze :eviltong: i wygląda jak idealne miejsce do załatwienia się... Poza tym, jako szczeniaka, nauczyliśmy Frytkę, że pierwszą rzeczą jaką należy zrobić po wyjściu z domu jest załatwienie sie - spacer dopiero później. To było bardzo przydatne właśnie kiedy np się spieszyliśmy. Jednak przez to całe zamieszanie z dysplazją, operację, czas rekonwalescencji itd w tym klimacie, Fryci się trochę w główce namieszało i już nie zawsze załatwia się zaraz po wystawieniu na dwór (bo po tym od razu trzeba do domu). I tak sobie pomyślałam, że to dobry czas na zmianę zasad-nie namieszam jej tym w głowie. A takie sikanie tuż po wyjściu z domu,może okazać się mocno kłopotliwe jeśli pod domem nie będzie żadnego odpowiedniego miejsca :roll: To tak gwoli wyjaśnienia. Wracając do samej nauki... Ta nagroda mnie trochę "martwi", bo jak Frytkę za bardzo nagrodzić (wystarczy zbyt entuzjastyczne "tak"), to ona momentalnie przerywa swoje zajęcie i się radośnie na mnie patrzy. Tak,że wszelkie smaki odpadają, bo nauczę ją przysiadów :roll: ... a czy samo zaznaczenie, że dobrze robi, wystarczy? Ot taki dylemat...
  10. [QUOTE]A Twoja niunia napewno jest też taka śliczasta jak moja[/QUOTE] Kobieto, Ty nie wiesz o czym mówisz :eviltong: Moja spaniela jest śliczna, nie powiem :evil_lol: Ale babcia Majcia, jakkolwiek ukochana, wspaniała, niebywale inteligenta i w ogóle naj naj naj, to do piękności nie należy ;) Bo ona jest naj...brzydszym psem świata, o: [IMG]http://i40.tinypic.com/vf8ta8.jpg[/IMG] I co, i co? :eviltong: ...sorki za wcięcie się do galerii ;) Głaski dla Twojej pięknej sierściuchy... no ma mała w sobie coś takiego, że nie mogę od niej oczu oderwać :loveu:
  11. Goś

    Anglia

    Aleś piękne zdjecia, wspaniały śnieg i super spacerki :multi: a u nas... w Polsce mamy właśnie iście brytyjską pogodę :razz: Mrzy bez przerwy, jest zimno, wietrznie, pochmurnie, wilgotno i ogólnie paskudnie... Ech, coraz bardziej chce mi się stąd zadek ruszyć i przyjechać wreszcie na wyspę :roll: Mieszkania oglądamy i z tym problemu nie będzie...a przynajmniej tak na razie wygląda ;) Tylko ta praca...
  12. Ja bym w takiej chwili reagowała tak samo jak podczas całej nauki chodzenia na luźnej smyczy. Zwyczajnie nie daj jej ciągnąć. Niech się wycofuje...statecznie ;) Tylko nagradzaj obficiej za każde poluzowanie smyczy i może tak...bardziej zabawowo (u nas działa)... Co ja jeszcze chciałam...acha. Kiedy robisz stopę jak sucz napina smycz, to tak samo natychmiastowe powinno być Twoje ponowne ruszenie (przynajmniej na początku) w momencie, gdy ona ową smycz poluzuje, bo to ułatwi jej załapanie zasad gry. Co do tego przywoływania jak ona się boi i próbuje dać dyla, to naprawdę lepiej w przyszłości-bez smyczy. Bo w obecnym wypadku ona ma b.prosty wybór - zostać z Tobą przy niebezpieczeństwie lub przeciągnąć Cię na bezpieczniejsze rejony. To poskutkuje lepiej, kiedy postawisz ją przed prawdziwym dylematem - sama czy z pancią... która nosi kieszenie pełne ciasteczek wątróbkowych:evil_lol: Wiem jak diabelnie trudno się w takiej sytuacji skupić na nauce, ale Ty się dziewczyno ucz! Bo jak załatwisz sobie powtórki, to dopiero będzieCi się sesja ciągnęła jak smród...
  13. Co tu dużo mówić - wypowiedź głównego weterynarza RSPCA z ok 15min45sek do 16min30sek mówi trafia w sedno. Jeszcze do końca nie obejrzałam, ale to dokładnie o to chodzi... A moja własna opinia jest taka,że masa ludzi to bezduszne snoby, gotowe grzebać w genach inncyh stworzeń zupełnie nie bacząc na ich cierpienia. Wszystko byle zaspokoić swoje estetyczne zachcianki. Co my możemy robić? Nie brnąć w to dalej, nie chodując takich psów. Oraz nie kupować psów niektórych ras, bądź tych tzw przerasowionych...nie tworzyć popytu... Ech, brak mi słów...oglądam dalej
  14. O matko, jaka ona ŚLICZNA :loveu: Normalnie cudo!! A jaki sierściuch:crazyeye: Będziesz miała spaniela z przepiękną bujną szatą :lol: i maaasę czesania:evil_lol: Ale rewelacyjnie, że Maja (jednak z moich suczydeł też ma tak na imię, ale zdecydowanie nie jest tak piękna jak Twoja :eviltong:) trafiła do tak wspanałego domku!! :multi::multi: Aż mi się humor poprawił jak do Was zajrzałam :D
  15. Wyczytałam i słyszałam od ludzi, że można nauczyć psa załatwiania się na komendę. Ogólnie wystarczy tylko wypowiadać jakieś słowo, np: sik kiedy pies się załatwia. Później pies będzie się załatwiał wtedy, gdy owo słowo usłyszy - będzie sikał na komendę "sik". Tylko mam kilka pytań: 1) kiedy wypowiadać komendę, czy wtedy, gdy pies zaczyna się załatwiać, w trakcie czy kiedy skończy 2)ile razy to mówić - raz czy np powtarzać cały czas jak pies siusia 3) kiedy zrobić przejście od mówienia kiedy piesek sika do sikania kiedy pan mówi? 4) no i jak to zrobić? no bo przecież pies w pewnym momencie nie stwierdzi sobie, że od teraz poczeka aż pan zechce powiedzieć kluczowe słowo i dopiero wtedy się załatwi.... Jak ten proces wygląda wpraktyce? Czy ktoś z Was nauczył tej "sztuczki" swojego psiaka? Albo chociaż wie dokładnie jak ta nauka powinna wyglądać? Bo ja za diabła nie mogę sobie przypomnieć gdzie o tym czytałam i nie mogę znaleźć odpowiedzi na te pytania...
  16. Ojej, trochę za późno przeczytałam, bo już pn. Wet już oczko obejrzał, prawda? Hmmm... z tym ciągnięciem w Waszym wypadku... Nigdy nie byłam osobiście w takiej sytuacji, więc jak najbardziej mogę się mylić, ale ja zaczęłabym naukę chodzenia na luźnej smyczy jak najszybciej. W całej tej zabawie chodzi o to, żeby wpoić w psa skojarzenie, że jeśli chce gdzieś dojść, to nie może ciągnąć, bo napięcie smyczy oznacza stanie w miejscu. Więc może przy okazji uda Ci się nauczyć Sabę nie uciekania w popłochu, kiedy coś ją niepokoi, tylko spokojnego oddalania się(to też z czasem powinno ją psychicznie wzmocnić). Jednak od początku. Pierwszą,żelazną zasadą jest, że jak tylko zaczniesz naukę, ani razu nie możesz pozwolić psu iść kiedy napina smycz. Nie wiem w jakiej odległości od domu ona obecnie robi w tył zwrot... Jeśli chcesz, możesz tam w pierwszym etapie nauki nowego zachowania, nie podchodzić. Możesz z nią łazić na smyczy po ogródku lub w pobliżu. Staraj się może z początku (aż suczydło załapie o co chodzi) nie stwarzać sytuacji, w których ona broni się ucieczką... A sama nauka w skrócie wygląda tak: pies napina smycz=Ty stajesz(momentalnie i bez przypadkowego poluzowania napięcia), pies luzuje smycz choć na chwilę - robiąc krok w tył, siadając, odwracając głowę, nie ważne = Ty ruszasz. Jeśli choćby po jednym kroku, ona znowu leci do przodu, Ty ponownie sie zatrzymujesz. Choćby i miało o to wyglądać krok-stopa-krok-stop-dwa kroki-stop... Wiem, że na początku to może być upierdliwe, ale jak będziesz konsekwentna, to ona bardzo szybko powinna załapać jak to działa. Co do nagród, to moim zdaniem sama możliwość pujścia do przodu jest dla psa sporą nagrodą, więc ja stosuję raczej w większości nagrody słowne. Dodatkowo opócz pochwały ustnej smaka natomiast daję, kiedy przy luzowaniu smyczy pies na mnie spojrzy (bo to jest dodatkowym skupieniem uwagi na przewodniku). I bynajmniej nie muszę podchodzić - sama podbiegnie jak tylko zobaczy co się szykuje ;) Nagradzam też jedzeniem, jeśli uda się przejść ładnie jakiś dłuższy idcinek, bądź przy dodatkowych bodźcach rozpraszających. Zwyczajnie gdybym dawała mojej "za dużo" smakołyków, to w ogóle nie interesowałaby się światem zewnętrznym (zapomnieć możemy nawet o zrobieniu siusiu :eviltong:),tylko łaziłaby bliziutko, gapiąc się na moją rękę i czasem podskakując do niej...A tego teraz uzyskać nie chcemy. Ponadto pamiętaj, aby często, kiedy pies poluzuje smycz, iść z nim tam, gdzie on chce. Powiedzmy, że wyrywa się do jakiegoś ciekawie pachnącego krzaczka. To jak wyżej, czekasz na luzowanie przez niego smyczy, ale też nie próbujesz go odciągnać gdzie indziej. Pozwalasz mu ładnie dojść do interesującego krzaczka. To dla psa wyraźny sygnał - jeśli chcesz dojść do tego krzaczora, musisz to robić bez napinania smyczy. W przeciwnym wypadku, pies mógłby stwierdzić, że luzowanie smyczy zwyczajnie się mu nie opłaca. Lepiej Cię tam na siłę zaciągnąć, niż w ogóle nie dojść. Z czasem oczywiście możesz sobie pozwolić na prowadzenie psa w wybranym przez Ciebie kiesunku, ale wtedy mocno nagradzaj za posłuszeństwo (znowu-to się musi opłacać). [QUOTE] Teraz jak zaczełam z nim pracować to on też robi niesamowite postępy. Nie wiedzialam że mam takiego bystrego psa, a jaki jest chętny do nauki, aż sam się naprasza[/QUOTE] Hehe to jest właśnei najfajniejsze w szkoleniu pozytywnym! :loveu: Pies się nagle odblokowuje, zaczyna myślec, szuka kontaktu z właścicielem i baaaardzo chce się go słuchać :multi: A wszelkie kary i krzyki stają się zupełnie niepotrzebne :) Naprawdę bardzo miło czyta się to co piszesz...jak zmieniają się relacje między Wami :multi: Mnie już psy nauczuły, że jeśli one czegoś nie wykonują, to raczej świadczy tylko o tym, że to ja nie umiem im tego należycie wytłumaczyć ;) a nie, że one są głupie, krnąbrne czy inne bzdury... I wtedy tymbardziej chcę rozwiązać problem, bo zwyczajnie wjeżdża mi to na ambicję - no bo kto tu niby jest ten człowiek myślący,hm? :razz: [QUOTE]Goś właśnie o to chodzi że Szon był kiedyś pogryziony tzn. rok temu czyli wcale nie tak dawno[/QUOTE] No to rzeczywiście kiepsko... Jednak z tego co wcześniej pisałaś, wydaje mi się, że to nadal nic straconego. Najwyżej będziecie potrzebować więcej czasu. Mimo wszystko coś mi mówi,że dacie radę ;) Ale do zakończenia sesji, skup się na nauce i szkoleniu psów z osobna ;)
  17. Cholera jasna! :( Właśnie próbowałam umówić Frytkę na 13go na to drugie TRG... i dowiedziałam się,że pan dr jest poważnie chory, pojutrze idzie do szpitala i będzie tam min 2 tyg... :( Pani z rejestracji kazała zadzwonić właśnie tego 13go w piątek i próbować się umówić na 16go na popołudnie. Bo może Niedzielkski już wtedy będzie przyjmnował. Ale to też ni pewnego... Oczywiście drowi życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia niezależnie od swoich planów, bo mam do tego faceta wiele szacunku, wdzięczności i zwykłej ludzkiej sympatii... Ale też czuję się trochę niepewnie z tą małą. Wiem, że dr jest chory już od jakiegoś czasu i nie chodzi do pracy, że raz już miał wracać do kliniki, ale widać to musi być najprawdę jakieś wstrętne choróbsko, że zamiast być coraz lepiej jest coraz gorzej. Dlatego od razu naszła mnie myśl, co zrobić, jeśli dr jednak (tfutfu) do pracy w najbliższych tyg nie wróci?? Jedyne co mi przychodzi do głowy, to zrobić zdjęcie RTG i pojechać z nim do Bieżyńskiego... Tylko, że on daroplastyki nie wykonuje, więc czy to w ogóle ma tak naprawdę sens? Czy on w ogóle będzie mi mógł coś wiarygodnego powiedzieć? A chciałabym wiedzieć co z tą Frytką robić dalej... bo przecież takie trzymanie psa w bezruchu też nie jest zdrowe, nie mówiąc już o postępującym zaniku mięśni, które trzeba będzie jak najszybciej przywrócić (bo one pomagają utrzymać staw). Po prostu mam masę znaków zapytania w głowie i nie wiem co o tym myśleć... Co Wy z tym robicie dziewczyny?? Jakie macie pomysły? Uru, a o zdjątka bardzo proszę! Już sobie wyobrażam co to musiało być, skoro aż za aparat złapaliście :evil_lol: Ja byłam na to w zbyt dużym szoku :eviltong: [QUOTE]k 23 i Focusidło wyrwalo sie ze smyczy[/QUOTE] Heh widzę, że powoi wszystkim nam psy wymykają się spod kontroli :roll: Mi mała ruda paskuda lata po schodach! Jej reakcje są tak szybkie, że zanim zdążę się zorientować co jest grane, ona już stoi na piętrze :-o Mam nadzieję,że nic jej od tego nie będzie...Kurde, musimy trzymać kciuki i czekać na zdjęcia - wtedy się dowiemy czy nadal wszystko jest ok. Chociaż ja na siebie za te schody jestem na siebie strasznie zła, a w głowie kłębią mi się czarne myśli, bo przecież chyba nie ma nic gorszego niż schody. A do tego dochodzi jeszcze coraz częstsze skakanie na spacerach. Akecze mi mała w gurę aż powyżej pasa i nie wiem jak ją przed tym powstrzymać... musiałabym chyba ją na sztywnym kiju wyprowadzać takim, jaki mają hycle do chwytania psów :roll: [QUOTE]a co do spacerku to ja mysle ze w lutym juz sie uda spotkac[/QUOTE] No teraz, to wydaje mi się coraz niej prawdopodobne :sad: [QUOTE]tylko gdzie wy dziewczyny mieszkacie? okolice czego? bo ja na Brochowie[/QUOTE] Uuuu to tak troszkę kawałek ode mnie ;) Bo my mieszkamy na Osobowicach :eviltong: I też mamy tu świetne tereny :lol: Jednak chyba spotkamy się gdzieś pośrodku trasy ;) Bo w przeciwnym razie to będzie niezła wyprawa :evil_lol:
  18. :multi::multi::loveu::loveu: Ale rewelacyjne wieści!!! :D Buziory dla małego bohatera! :evil_lol: A tym, że nie daje się teraz głaskać się nie przejmuj. Zachowujcie się w stosunku do niego tak, jak przed choróbskiem i jestem pewna, że wszystko wróci do normy :lol: A może wkleisz tu jakieś fotki Papcia z domku, hm? ;)
  19. :multi::multi: Super, że Saba robi takie postępy!! :loveu: Jak nie masz czasu, to pewnie, że spokojnie możesz to zapoznawianie ich odłożyć na chwilę szczególnie, że nie marnujesz tzw międzyczasu, tylko ćwiczysz z nimi komendy ;) Będzie Ci zwyczajnie łatwiej z bardziej usłuchanymi psami...kiedy sesja już się skończy (nawiasem mówiąc powodzenia!). Skoro Szon przez większość życia nie miał styczności z innymi psami to na pewno miało to wpływ na jego "dzikość". Jednak jeśli nie masz zaufanych psów, to może i lepiej się stało, bo uniknęłaś ewentualnych negatywnych zdarzeń i złych skojarzeń. Lepiej, żeby pies był "dziki" niż miał traumę np z pogryzienia - wtedy dopiero byłoby Ci trudno. Dacie radę, byle w tempie dostoawanym do Twoich psów :) A pan na spacerze - bomba... tylko czemu na moim osiedlu tacy ludzie nie chodzą :roll:
  20. [QUOTE]mnie to raczej ciekawi jak to bedzie jak pozna inne dysplatyczne kolezanki i kolegów hehe zabawa na calego! ale sie temat rozwinie! juz to widze,hihi. Focus nie skacz tak wysoko,Frycia nie tak szybko!;P itd.itp[/QUOTE] Nooooo :loveu: Ale bedzie super, już się nie możemy doczekać...chociaż ruda chyba nawet bardziej :eviltong: I koniecznie musimy na takim spacerku fotki porobić! :evil_lol: Miło czytać, że życie Focusa wraca do normy. U nas w domu niestety schdów i schodów, więc Frycia wciąż praktycznie cały czas w jednym pokoju siedzie :sad: A jak wychodzimy, to musimy ją w klatce zamykać,bo potworny roz....dol robi :shake: Jednak ewidentnie czuje się świetnie, bo chwilami jest już nie do utrzymania :evil_lol: Aga, mam nadzieję, że z Brunem to tak pierwszy i ostatni raz... Przekaż mu, że ciotka Gosia mówi, że ma Was więcej nie straszyć! :eviltong: Wy też macie kontrolne zdjęcia w okolicach 9go, prawda? [QUOTE]Czekam na zdjęcie, z jednej strony chcę wiedzieć a z drugiej znowu narkoza nie chcę już jej męczyć.Nie wiem czy zrobię.[/QUOTE] Zrób koniecznie! To Bardzo Ważne. Musisz wiedzieć jak stawy wyglądają, na co można spokojnie psu pozwalać, a czego unikać. Dopiero byłoby męczenie psa, gdybyś czegoś ważnego się nie dowiedziała i jej nie dopilnowała (tfutfu! oczywiście). Chcesz długoterminowych rokowań, to właśnie najpredzej dostaniesz je dzięki zdjęciu. A poza tym przecież przy zdjeciu pies nie idzie pod narkozę - dostaje tylko głupiego jasia. Nic jej nie będzie ;) Pośpi sobie tylko trochę, będzie miała jeden wieczór pełen dziwnych zjawisk :eviltong: i wszystko wróci do normy. Naprawdę.
  21. Goś

    Anglia

    Uhm, no nie wygląda to za różowo, ale mam nadzieję, że rzeczywiście jest łatwiej znaleźć pracę w Anglii niż w Polsce, bo jakoś tu nigdy nie miałam z tym problemu :evil_lol: Tak, że byłoby miło... :cool3: A w ogóle, żeby podnieść sobie kwalifikacje do "pracy na przetrwanie" właśnie zatrudniłam się w sklepie spożywczym :eviltong: Nie wiem ile tam wysiedzę miesiąc czy dwa (zależy od tego, kiedy wyjadę). To mi nieco otworzy drogę do wszystkich lidli, tesco, asd itp. Będę już wiedzieć jak to działa, a przecież zawsze mogę sobie czas pracy na CV wydłużyć - przecież oni i tak do Polski nie dzwonią :diabloti: W Londynie był mój chłopak w wakacje rok temu (przez kilka mies), poza tym mamy tam jakichś dobrych znajomych jego brata (który obecnie mieszka w Shrewsbury...czy jakoś tak), mam też koleżankę brata ;) no i kuzyna w Luton...więc możliwe, że któregoś dnia wpadnę do Ciebie Sylwia z wizytą :cool3: [QUOTE]u was są wywieszki "staff wanted" na szybach?[/QUOTE]' U kogo? Kto takie coś napisał? I czemu ja tego nie widzę?? :roll:
  22. michalina88 puk puk co tam u Was?? Jakieś wieści... Co tak nagle zamilkłaś?
  23. Suepr wieści! :multi: Byle tak dalej! :loveu: Nadal oczywiście Mocno trzymamy kciuki... Trzymaj się maleństwo!
  24. Najstarsze przypadki do których się dogrzebałam były sprzed ponad 2lat i do tej pory wszystko jest ok... Ale co i gdzie-tego już Ci nie powiem, nie pamiętam :roll: Sorki A na kiedy macie zalecone zdjęcie kontrolne?? ps: a powiesz nam w takim razie co z tych Twoich obserwacji wynika? Bo tego z kolei my jesteśmy ciekawi ;) Jak się psica czuje, jak porusza (i jakie miała zmiany przed zabiegiem) itp? Ach, zapomniałabym - Witamy na Dogomanii :multi::multi:
  25. Goś

    Anglia

    Czytam sobie ten wątek fragmentami (obecnie od końca ;) ), żeby jakoś wreszcie przejrzeć całość... I zaciekawiły mnie pewne posty z sierpnia (czy lipca...), bo pokrywają się z moimi obawami. Któraś z dziewczyn skarżyła się, że właśnie przyjechała do Anglii,a tam się kryzys zaczyna. A odpowiedzi dostała informacje, że jakoś niespecjalnie ten kryzys jest dla Was odczuawalny... A mogłabym się zapytać jak to wygląda obecnie? Czy rzeczywiście się tak pogorszyło czy to tylko magia słowa? No i, jeśli oczywiście wiecie, jak to naprawdę jest z tym szukaniem nowej pracy(mówię tu o czymś na początek=o czymkolwiek, byle było z czego za czynsz zapłacić)? Po prostu słyszę wciaż przeróżne, często sprzeczne komentarze i chciałabym poznać Wasze opinie... Nie powiem, uparte straszenie mnie przez cudownych czlonków rodziny przez ostatnie miesiące robi swoje i łapię sie na tym, ze wieczorami zamiast kłaść się spać, gapię się w sufit i snuję różne scenariusze. A z moim wrodzonym "optymizmem"... :roll: Powiedzcie więc Proszę jak to widzicie...
×
×
  • Create New...