-
Posts
2911 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Goś
-
A moja Frycia śpi z nami w łóżku :roll: Choć na szczęście wie kiedy należy wycofać się do legowiska ;) Ale jak sobie spokojnie śpimy, to się rozpycha ile może (w przeróżnych pozycjach i miejscach-zależy od nastroju :lol:) i mimo, że jest niewielkich gabarytów, już wiem, że nast zakupione przeze mnie łóżko będzie stanowczo większe! :evil_lol:
-
O, widzę, że napisałam za późno :multi::loveu: mam tylko nadzieję,że nie na próżno, bo może ktoś to kiedys jeszcze przeczyta i coć mu w głowie zaświta... Świetna decyzja!!! Brawa dla tej panii :loveu::multi:
-
miska, nię będę Cię tu przekonywać - po prostu powiem jak to było u mnie... Bo tak, mam sunię z pseudo (największa głupota/błąd w moim życiu) i a)z wyglądu to całkiem ładnie wyszło b)charakter mocno odbiega od typu rasy (choć na pierwszy rzut oka nie było tego widać)=duuużo więcej pracy nad psem i nie zawsze przynoszące takie efekty, o jakich się marzyło c)pierwszy miesiąc po przyjęciu pieska zamiast być najprzyjemniejszym, był najgorszym czasem w moim życiu, bo dość szybko okazało się, że maleństwo jest poważnie chore i przez miesiac walczyliśmy o jej życie d)bynajmniej nie zaoszczędziłam kasy! Pomijając początkowy okres, to wyskoczyła nam jeszcze dysplazja stawów biodrowych (która u psów rodowodowych tej rasy zwyczajnie nie występuje), co pochłonęło nam ciężkie tysiące złotych + dodatkowe potworne nerwy i czas e)jak wcześniej pisałam długo(kilka miesięcy i zupełnie zdewastowane wykładziny i podłogi) "walczyliśmy" z nawykiem załatwiania się w domu. I, ok zrobiliśmy na pewno parę błędów, ale jestem pewna,ze tu też pojawia sie piętno pseudohodowli. W normalnych warunkach suka bardzo szybko uczy małe niezałatwiania się w legowisku. Sama wychodzi załatwiać swoje potrzeby na dwór, dając małym przykład. A co jeśli pies takiego przykładu nie ma, bo matka zwyczajnie nie ma możliwości wyjścia gdziekolwiek i całe swoje smutne życie spędza w ciasnej klatce rodząc kolejne szczeniaki...Dodatkowo przez pierwsze (jakże ważne) tygodnie swego życia szczeniaczek je, załatwia się i bawi w tym samym miejscu (i nie myśl, że ktoś im za każdym razem sprząta).Szczerze życzę powodzenia z takim szczeniakiem przy nauce czystości. I duuuużo cierpliwości oraz wyrozumiałości (kiedy zniszczy jednak ten parkiet). f)do tej pory mam wyrzuty sumienia, że to zrobiłam i jestem częścią napędzania popytu, przez który te zwierzęta cierpią A powiedz mi tylko czy przeczytałaś chociaż ten artykuł? Bo widzisz,to nie jest jednorazowa sprawa, pojedynczy przypadek... Większość biedactw nierodoodowych z allegro (i nie tylko) właśnie z takich miejsc pochodzi. Nie możemy Cię tu do niczego przekonać... Ale jeśli, mimo całej wiedzy na temat pseudohodowli, którą już posiadasz (bądź którą masz w zasięgu ręki), świadomie podejmiesz decycję o zakupie takiego pieska, to... to jest poprostu cholernie przykre.
-
Mam tylko nadzieję, że to będzie prawdziwy pudelek(tj rodowodowy), a nie taki pudlopodobny kundelek z pseudo(??) W razie gdybyś nie wiedziała czemu psudohodolom mówimy stanowcze nie, to zapraszam chociażby tutaj: [url]http://www.dogomania.pl/forum/f105/gazeta-wyborcza-fabryki-psow-130274/#post11681899[/url]
-
Jednym ze sposobów pomagającym nie przekroczyć dziennej dawki pożywinia (=pomaga zwyczajnie nie utuczyć psa) jest traktowania psiej karmy jako smakołyki, nagrody za dobre sprawowanie(wydzielasz dzienną dawkę pożywienia i "karmisz" przez cały dzień). Ponadto dzięki karmieniu psa z ręki zamiast z miski, zwierzak uczy się, że ludzka ręka daje jedzenie,a nie je odbiera. Nie jest konkurencją do jedzenia, co ułatwia późniejsze oddawanie przez psa niepożądanych znalezisk, ulicznych śmieciowych przysmaków, a nawet zabawek(za oddanie zabawki dostaje smaka). Dzięki temu powinnaś mieć z głowy problem pilnowania przez psa "swoich" rzeczy ;) A dupelki to super psy :loveu: i strasznie śliczne, jeśli się ich nie czesze w te pompony :razz:
-
To ja też coś poradzę...mi, uczenie mojej suczy załatwiania się na dworze, szło wyjątkowo opornie i już wiem jak to nie powinno wyglądać/czego nie robić :eviltong: Pierwszą rzeczą, której nie zastosowałam jest klatka. Wiem jak to drastycznie brzmi i dlatego ja jej nie kupiłam...i później mocno żałowałam ;) Wystarczy sprawić,aby piesek lubił swoją klateczkę i wszystko będzie ok. Szczeniak jest nauczony już przez matkę (a przynajmniej powinien być) nie załatwiania się w legowisku - dlatego schodzi i robi nasze parkiety czy dywany i jest z tego strasznie dumny ;) Więc w sytuacji kiedy musimy wyjść z domu, położyć się spać chociaż na te 4h czy nie mamy możliwości mieć małego szkraba na oku, najlepiej jest go zamknąć w klatce(oczywiście z jakąś fajną zabawką). Po drugie nie gazety! Gazety to makabra... Po trzecie jak już szczeniak gdzieś narobi, to sprzątnąć natychmiast i nie szczędzić środków na pozbycie się zapachu ;) Po czwarte nie puszczać zwierza od razu na cały dom, na wielką przestrzeń, bo nawet jak złapie, że należy sikać na wyznaczone miejce, to może nie zdąrzyć (zależy jak duży masz dom). Po piąte do wyłożenia podłogi świetne jest też zwykłe gumoleum. Kosztuje grosze, nie szeleści, nie takłatwo je zniszczyć, a w razie czego łatwe do sprzątnięcia. Po szóste jak najszybciej nauczyć się rozpoznawać momenty, w których psina się załatwia i sygnały jakie daje chwilę wcześniej! :evil_lol: Po siódme poćwiczyć refleks :diabloti: To tylko takie moje prywatne rady, ale jak już pisałam, specem od tego nie jestem :eviltong: POWODZENIA ps: a jakiego psiaczka planujesz?? :lol:
-
[*][*][*] Moje ukochane dziecko [*][*][*]
Goś replied to akira's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Poczytaj może trochę o nauce czystości, to Wam pomoże :) Tam jest cały osobny rozdział na ten temat -
Ja też chętnie wypełnię :) Mam trzy psy, czy to znaczy, że mogę machnąć 3 ankiety? ;) [email]manczkin@o2.pl[/email]
-
[*][*][*] Moje ukochane dziecko [*][*][*]
Goś replied to akira's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A ja już Lusi widziałam na żywo! Naprawdę cud miód :loveu: I zachowywała się też super. W ogóle jej wielki świat nie przeraża tak, jak i obce miejsca. Napotkani ludzie są od głaskania, a psy do zabawy :evil_lol: Zero stresu. Naprawdę kochane maleństwo :multi: I jak tam książka? :) Czytałaś już coś? Mam nadzieję, że Ci się pożądnie przysłuży:cool3: I pomoże w wychowaniu małego gryzonia ;) -
Ok, już nigdy nie powiem, że mój pies umie się zachować :eviltong: Rewelacyjny filmik - mobilizuje do pracy ;) Chociaż co do szkolenia obronnego, to chyba jednak będę musiała poczekać na innego psa, bo jakoś nie widzę mojego karypla atakującego skutecznie...chyba, że doskoczy od razu do aorty :evil_lol:
-
O właśnie, kurcze też trzebaby o tym wreszcie konkretnie pomyśleć (szczególnie w wypadku mojej Frytki! :roll:). Za mieszkaniami się rozglądam (dzięki za pomocne linki) i wcale nie wygląda to tak źle. W 3 i 4 strefie można naprawdę niedrogo, świetnie mieszkania znaleźć i to blisko parków! Moje kochanie ma do tego złotą rączkę i pare takich ofert wyszukało,ze mam ochotę się pakować i jechać natychmiast ;) Uhm, gdyby tylko pracę dało się tak łatwo znaleźć :evil_lol: Ech, no straszą mnie ludzie i straszą i niestety widzę po sobie, ze to straszenie zaczyna skutkować.Naprawdę cholera denerwuję się jak to będzie... Osho, a jak u Ciebie idą poszukiwania pracy? ;) AniaCz. oj jak ja chcę już mieć ten przejazd za sobą!:roll: [QUOTE]Nie wiem jak to mozliwe, ale po poltora dnia nauki sikania na dworzu, pokazuje jak chce wyjsc, a jezeli nie zdazy - biegnie na gazete[/QUOTE] Wooow :crazyeye::multi: Im więcej czytam o szczeniakach, tym bardziej wychodzi mi, że jakaś ułomna w tej kwestii jestem, bo mi nauka czystości zajęła u Fytki długie, śmierdzące miesiące :razz:
-
Serce rozsypało mi się na kawałki...Mój maleńki ma parvowirozę :-(((((
Goś replied to misiapysia's topic in Choroby zakaźne
Bardzo dobrze, że zostawiłaś maluszka pos profesjonalną opieką w lecznicy (i że do takiego weta trafiłaś), chociaż to musi być dla Ciebie strasznie trudne.Trzymam kciuki za całych sił, żeby kruszynce się udało! A Ty się bezsensu nie obwiniaj, bo z tego co piszesz jasno wynika, że naprawdę dbasz o psiaka. Jak Frytak była malutka też przechodziliśmy podejrzenia parvo. Parvo to nie było, ale przez miesiąc walczyliśmy o małą. Dla mnie to był najgorszy czas w całym moim życiu,ale teraz(ponad rok) po chorobie pozostało tylko spanie z psem w łóżku ;) Nie miałam wtedy serca odstawiać lejące sie przez ręce, słabiutkie maleństwo do legowiska, z czego rudzielec chętnie skorzystał jak tylko jej sie polepszyło :roll: Naprawdę mam Ogromną Nadzieję, że u Was będzie podobnie. Pisz jak tylko będziesz miała jakiekolwiek wieści z kliniki -
Jak tylko widzę pozytywnie nastawionego niezjamego, to tak go szybko zagaduję, że zanim się obejrzy, już klęczy przed moją suką z psim żarciem w ręku :diabloti: Po prostu się nie patyczkuję i zahaczam każdego, kto się pozytywnie na Frytkę popatrzy ;) No i świetne są do tego miejskie parki (zwłaszcza w weekendy) gdzie pełno psiarzy chodzi. Tam można znaleźć najwięcej takich przyjaznych ludzi, z którymi zresztą można sie później umawiać na spacerki :lol:
-
[QUOTE]Z przykładów z własnego 'podwórka' jeżeli mój pies chce spokoju szuka go u mnie więc w miejscu gdzie coś się stresuje, ląduje na moich kolanach i idzie spać. Nie będę eliminować czegoś co daje spokój mojemu psu[/QUOTE]] Nie, no jasne. Pytanie tylko czy obecność właściciela przynosi jakiś skutek (uspokaja psa czy nie). Jednak moja sucz(bojąca się bardzo burzy i wystrzałów) też zawsze jak coś się dzieje, ucieka do mnie. I przecież jej odganiam!;) Ale też nie odstawiam nad nią scenki w stylu "ojejku, jeku biedny pieseczek, co się zlego psiunińce dzieje", tylko zachowuję się normalnie.Jakbbym w ogóle nie zauważyła, że mała się boi. I sama pokazuję jej, ze ja się nie boję, jestem spokojna i opanowana. I po prostu widzę, że to skutkuje. Podobnie z drugą suką i wystrzałami na spacerach. Trzeba psu pokazać, że nic złego mu się nie stanie. A jak ucieka do właściciela, a nie "byle dalej" to tylko lepiej ;)
-
Uhm, bo moja sucz to raczej do chasania luzem po łączce jest przyzwyczajona i na życie na smyczy to się zupełnie nie nadaje...tj jedno(dziennie oczywiście) 2godzinne bieganie luzem być musi i już :roll: Czyli naprawdę muszę pojechać do miesjca ze sprawdzonym, zapsionym parkiem... Nadal proszę o polecanie mi takich (najlepiej z jakąś wodą do pływania, bo to dysplatyczne zwierzę jest i ma takie zalecenie od pana dra ;)) I kolejne pytanko: co to znaczy double studio? Jak to wygląda?
-
A ja też mam pytanko... Rozglądając się za psią miejscówą, szuakałam off-leash parków i pokazało mi, że są tylko trzy takie miejsca w Londynie :crazyeye: ?! W tym jedno w Luton :roll: Czy to prawda czy tylko ja nie umiem szukać? Czy może poza oficjalnymi miejscami dla psów, też można puszczać je luzem...jak to jest? Czy parki, w których nie wolno spuszczać psów ze smyczy są jakoś oznaczone, a jeśli nie ma tabliczek to ok czy po prostu trzeba szukać "pozwoleń", a w reszcie miesjc spacery tylko na smyczy?
-
akira powiedz, ze jesteś jeszcze, bo ja nie mam gadu ;) i kasa na kom mi się skończyła... :oops:
-
To może niech będzie pod Halą Orbitą. Zdecydowanie tu mi bardziej pasuje ;) Tylko właśnie sobie przypomniałam, że nie mam kasy na komórce :roll: Więc jakbym nie dotarła do 10po12 to zadzwoń proszę do mnie, bo to będzie znaczyło, że się zgubiłam ;)
-
Po pierwsze wydaje mi się, że przydałaby się pożądna kontrola u weta, bo może pies ma problemy z odbieraniem świata po ciemku (np problem ze wzrokiem i dlatego mrok go stresuje). Kiedy już wykluczysz problemy zdrowotne, możesz się zająć psychiką. [QUOTE]te psy podobno sa nielekliwe[/QUOTE] Nie ma rasy "nielękliwej", są tylko rasy z predyspozycjami takimi a takimi. Każdy pies to osobny przypadek i tak samo może zdarzyć się agresywny golden retrevier jak i lękliwy azjata (nawiasem mówiąc zazdroszczę psa! :loveu: To moja wymarzona rasa, niestety daleko mi jeszcze do odpowiednich warunków na trzymanie takiego olbrzyma :roll: ) [QUOTE]na nic uspokojenia; glaskanie- stal spiety, nie reagowal na mnie.[/QUOTE] Kiedy pies się czegoś boi, pod żadnym pozorem nie głaszcz go i nie próbuj uspokajać! On nie rozumie co znaczą np słowa "Nie bój się, nic Ci nie grozi". Reagując w ten sposób na jego niepokój, tylko go za to nagradzasz i utwierdzasz w tym, że reakcja jest właściwa, a strach nie bezpodstawny. Najlpiej jest takie zachowania ignorować i swoją postawą pokazać psu, ze nic się nie dzieje. Sprawiaj wrażenie rozleniwionej i zrelaksowanej, możesz też patrzeć w tym samym kierunku co pies i ziewać (mówię serio). [QUOTE]an na tresurze powiedzial ze wyjsciem jest zabrac psa w bardzo ruchliwe miejsce[/QUOTE] Ech...to "podziękuj" panu treserowi za radę :mad: Ok, ja rozumiem, ż trzeba psa socjalizować, uczyc nowych sytuacji i przyzwyczajać do odgłosów świata i takie tam, ale przecież nie uczysz dziecka pływać wrzucajac je do wody! Wszystko należy robić stopniowo i powoli. Taką terapią szokową możesz tylko jeszcze bardziej przerazić psa...Może to i czasem skutkuje, nie wiem, ale jak dla mnie za duże ryzyko niepowodzenia i traumy. Po pierwsze czy on boi się po ciemku tylko ludzi czy w ogóle czuje się niepewnie nawet, jeśli nikogo nie ma w okolicy? Jeśli tylko ludzi, to powoli przyzwyczajaj go do ich obecności. Tak organizuj spacery, żeby "przyapdkowo" spotykane osoby były lubiane przez Twojego psa (np członkowie rodziny). Niech takie spotkania kojarzą mu się pozytywnie. Musisz dbać, żeby nie zbierał złych doświadczeń. Spróbuj też zaobserwować przy jakiej odległości od człowieka, Twój pies zaczyna się niepokoić (mówię tu o pierwszych objawach,a nie już o odskoczeniu w bok). Staraj sie,aby obcy nie przekraczali tej granicy. Staraj się utrzymaś taki nie niepokojący Twojego psa dystans (kiedy jeszcze jest zrelaksowany) i wtedy nagradzaj, głaszcz i ładuj do paszczy tyle smakołyków ile wlezie. Po jakimś czasie mozesz zacząć zmniejszać dystans. Kiedy już pies będzie potrafił swobodnie przejść koło ludzi na ulicy(albo jeśli przypadkiem jednak zdarzy się, że ktoś podejdzie za blisko), proś ich, aby zatrzymywali się na chwilę i dali Twojemu psu smakołyk (bez prób dotnięcia czy pochylania się na zwierzakiem). W ten sposób stworzysz w umyśle Twojego psa pozytywne skojarzenia z otaczającymi go ludźmi. To może trochę potrwać. Musisz być cierpliwa. Jednak jestem pewna, że zadziała (a i może sie okazać, ze Twój pies będzie wolał nocnych znajomych od dziennych, bo Ci pojawiający się z ciemności oznaczają pyszną wyżerkę :evil_lol:)... U nas działa bezbłędnie ;) Bo moja sucz, to bała się ludzi nie tylko po ciemku,ale i w słoneczny poranek. A teraz potrafi sama podejść do pbcego człowieka na przystanku i obskakać go powitalnie :roll:v Tylko pamiętaj o podstawowej zasadzie - nigdy nie nagradzaj psa za zachowania niepożądane (a takie "pocieszanie go"=zwrócenie uwagi panci, przyjazny dotyk, miły głos, wreszcie głaskanie nie jest niczym jak nagrodą),a wyłapuj każde (choćby chwilowe) zachowania pozytywne i nagradzaj je Obficie. Satysfakcja gwarantowana :p
-
No i jak, byłyście z Sarą u dra Fabisza??
-
Dobra, to niech będzie tam (jak dobrze, że mamy most Milenijny! ;))...chociaż nie bardzo kojarzę ten teren. Na wszelki wypadek podaję swój nr: 889872502 i Was dziewczyny proszę o to samo :) [B]akira[/B] właśnie olinafm chciałam Ci polecić na spacerki dla Twojego maleństwa ;) Jej piesek jest młodziutki i świetnie zsocjalizowany tak, że na pewno Twoja babeczka wiele się od niego może nauczyć... Aha, jeśli chcesz to przyniosę Ci też jedną książkę, która była podstawą mojej pracy z Frytką (?) Jeśli klimat będzie Ci odpowiadał, to mam jeszcze trochę makulatury w tym guście;) Aha i mam nadzieję, że Wasze psiurki nie uciekają na widok większego psa. Moja Faza jest bardzo łagodna, ale małe uciekające psy traktuje jak koty :eviltong: Nic nie zrobi, ale jogging będzie :roll:
-
A moja sucz uwielbia wszelkie słodkie alkohole :diabloti: Piwa nie tyka chyba, że z soczkiem (jak prawdziwa baba), a poza tym to najbardziej lubi drinki z palemką i pożądne winko... I to do tego stopnia, że trzeba mocno uważać jak się cokolwiek pije, bo ona myśli tylko o tym jakby się do kielicha dorwać. Tak, jak mogę jej żarcie przed nosem zostawić i wyjść spokojnie z pokoju, wiedząc, że ona niczego nie ruszy, tak na alkohol żadna komenda nie działa :razz: Ale jednak zamiast ją szkolić w tym kierunku, wole po prostu nie zostawiać alkoholu w zasięgu psa ;) Osho, fajne suczydło... Pysk ma naprawdę taki piękny i pełny wyrazu czy po prostu jest taka fotogeniczna? :lol: a poza tym to kojarzy mi się ze Scooby Doo (czy jakkolwiek się to pisze) ;)
-
Mi jutro przypadkiem wyskoczył dzień wolny,więc bardzo chętnie się spotkam. Szczególnie, że mojej dużej suce przyda się trochę ruchu. A gdzie się spotkamy w samo południe?
-
Łiiii zdjecia super, mały prześliczny :loveu: zdjęcie w kojcu wymiata :evil_lol: podobnie jak to przedostatnie, w korytarzu (nie wiem jak skąd wziąć linki do Twoich zdjęć, żeby pokazać, o które mi chodzi:oops:). A starszeństwo widzę cierpliwie znosi małą, rozbrykaną konkurencję :lol:
-
1) To ja bardzo przepraszam, że się tak wcięłam z tym przekształcaniem wątku, ale wydawało mi się, że to dobre rozwiązanie...A podczas przedzierania się przez ten temat natknęłam się parę razy na podobną propozyję, a jakoś nie wyczytałam sprzeciwów.Jako nowicjusz nie mam zbytniego prawa głosu, więc zaraz napiszę do Laluny i wszystko odkręcę ;) 2)osho, soti i EastLondonUK dziękuję za odpowiedzi :) ... Czy ktoś jeszcze ma jakąś ciekawą psią miejscówkę do polecenia?? ;) 3)Kamila super zdjątka :multi: A seterek i Lala to jeszcze psiaki idealnie w moim typie... :loveu: No marzenie, jeden i drugi ;) 4)EastLondonUK pewnie, że lepiej jakby ktoś w międzyczasie do niej zajrzał, ale uważam, że powinna spokojnie wytrzymać. Całkiem sporo psów musi tak wytrzymywać codziennie i jeśli po powrocie właściciele zapewniają im odpowiednią ilość ruchu i uwagi, to zwierzaki są szczęśliwe... 5)Widzę, ze pierwszym zakupem w nowym miejscu będą porządne, grube gumiaki! :evil_lol: To jeszcze jakich porządny ortalionik by się do kompletu przydał...chociaż sztormiak mam :cool3: