-
Posts
4234 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Zofia.Sasza
-
[quote name='santino'][FONT=Calibri][SIZE=3]Rozumiem z tego, że w grę może wchodzić płatny hotel, tak? Mam 2 zaufane hotele (jeden okolice Wilanowa, drugi Piaseczna), z tym, że w obu przypadkach jest to kojec, ale opieka zapewniona. Mogę zapytać czy jest miejsce. W jednym z tych hoteli można spróbować dogadać się, że w wyjątkowych sytuacjach pies będzie mieszkał w domu, a nie w kojcu, ale to zależy od wolnego miejsca no i od ewentualnego dogadania się suni z innymi psami mieszkającymi w domu. Z tym, że oba te miejsca sa płatne. Pytać?[/SIZE][/FONT][/QUOTE] Może spytaj na wszelki wypadek... W Korabiewicach nie ma prądu, nie ma szpitalika :(
-
[SIZE=5][COLOR=red][B]UWAGA - PILNE Saba ma czas do piątku!!![/B][/COLOR][/SIZE] [COLOR=black]Saba [/COLOR]została bardzo pogryziona przez psy z innej klatki do której się przedostała podkopując ogrodzenie. Obecnie przebywa w szpitalu i w ten piątek kończy leczenie szpitalne. Wymaga jednak dalszej opieki lekarskiej, gdyż rana nie jest jeszcze pokryta nowym naskórkiem. Sunia jest wspaniała tak, że trudno jest być w stosunku do niej obojętnym. Cały personel kliniki jest w niej zakochany. Jest bardzo łagodna i cierpliwa. Pilnie poszukujemy dla niej miejsca, gdzie będzie pod dobrą opieka do momentu adopcji lub przekazania do domu tymczasowego. Nie chcemy aby wracała do trudnych warunków w Korabiewicach, gdzie będzie utrudniona rekonwalescencja. Koszty opieki nad Sabą zobowiązali się ponosić kierujący Korabiewicami. [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/4883/p1070040a.jpg[/IMG] [IMG]http://img252.imageshack.us/img252/7950/p1070043g.jpg[/IMG] [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/1442/p1070044y.jpg[/IMG] [COLOR=red][B][SIZE=5]Poszukiwany DT, Hotelik, cokolwiek!!! Ona nie może w tym stanie wrócić do Korabiewic! [COLOR=black][SIZE=2]http://www.facebook.com/events/348287665189428/ FB Saby[/SIZE][/COLOR] [/SIZE][/B][/COLOR]
-
[SIZE=5][COLOR=red][B]UWAGA - PILNE Saba ma czas do piątku!!![/B][/COLOR][/SIZE] [COLOR=black]Saba [/COLOR]została bardzo pogryziona przez psy z innej klatki do której się przedostała podkopując ogrodzenie. Obecnie przebywa w szpitalu i w ten piątek kończy leczenie szpitalne. Wymaga jednak dalszej opieki lekarskiej, gdyż rana nie jest jeszcze pokryta nowym naskórkiem. Sunia jest wspaniała tak, że trudno jest być w stosunku do niej obojętnym. Cały personel kliniki jest w niej zakochany. Jest bardzo łagodna i cierpliwa. Pilnie poszukujemy dla niej miejsca, gdzie będzie pod dobrą opieka do momentu adopcji lub przekazania do domu tymczasowego. Nie chcemy aby wracała do trudnych warunków w Korabiewicach, gdzie będzie utrudniona rekonwalescencja. Koszty opieki nad Sabą zobowiązali się ponosić kierujący Korabiewicami. [IMG]http://img72.imageshack.us/img72/4883/p1070040a.jpg[/IMG] [IMG]http://img252.imageshack.us/img252/7950/p1070043g.jpg[/IMG] [IMG]http://img100.imageshack.us/img100/1442/p1070044y.jpg[/IMG] [COLOR=red][B][SIZE=5]Poszukiwany DT, Hotelik, cokolwiek!!! Ona nie może w tym stanie wrócić do Korabiewic![/SIZE][/B][/COLOR]
-
W miniona sobotę Fundacja Ostatnia Szansa przejęła z Korabiewic dwa psiaki z "wybiegu Barbary K." - ślepawego staruszka Korka i Funię (teraz Zinę). Podpisano protokół przekazania zwierząt między fundacją a pełnomocnikiem opiekuna zwierząt. Psy zaraz po przybyciu zbadał lekarz weterynarii: [IMG]http://img850.imageshack.us/img850/896/dsc04954us.jpg[/IMG] [IMG]http://img813.imageshack.us/img813/6851/dsc04935n.jpg[/IMG] Są zdrowe i w dobrej formie. Jedynie u Koreczka wet podejrzewa związany z podeszłym wiekiem przerost mięśnia sercowego. Korek i Zina przebywają w ogrzewanym pomieszczeniu "geriatrycznym" i wychodzą z opiekunami na spacerki. Nie chcę zapeszać, ale Korek ma szanse na dom! :)
-
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='Astaroth']mówi się w końcu że najlepszą obrona jest atak chyba ISICA też dostała miłe pw, bo pokasowała swoje posty i teraz wygląda to tak jakbym rozmawiała sama ze sobą, no to dziewczyna ma przykład jak działa fundacja której chce pomóc[/QUOTE] Nie-nie-nie-nie-nie ;) ISICA się obraziła, zabrała łopatkę i wiaderko i [I]se[/I] poszła :) -
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='Astaroth']tak to właśnie w ramach tej "prośby" :)[/QUOTE] Ale mnie już za dwie rzeczy p. Krawczykiewicz chce pozywać :) Kurka, fundacja we władzach której są DWIE OSOBY Z PROKURATORSKIMI ZARZUTAMI ZA ZNĘCANIE ma jeszcze ochotę dodatkowo ciągać się po sądach... Szczególne upodobanie ;) -
[quote name='tripti']co po tej wodzie, jak ona i tak zamarznięta stoi w pojemnikach, zresztą z tego co pamiętam woda zawsze była tak wożona, nie jest to żadna nowość, przydałoby się fachowe rozprowadzenie w każde miejsce schroniska, ale to spore koszty. [B]boks 39[/B] - pies rzeczywiście przejawia dziwne zachowania, ale tylko za dnia, jak nocą wchodziliśmy do niego niewiedząc, że jest agresywny nikogo nie ugryzł, przez siatkę sadzi się tak jakby chciał dziabnąć, ponoć tylko do mężczyzn, ale do mnie np też, więc nie ma reguły, wymaga na pewno pracy i spokoju. boks 38 - suczka w sobotę była w dobrym nastroju, wyszła do nas przywitać się, ładna jest, troszkę wygięta w pałąk, więc przez to sięga mi prawie do kolana, ale bardzo ładny pies byłby jakby doprowadziło się ją do ładu. boks 33 - ten beżowy pies rozpaczliwie płakał przyklejony do siatki w sobotę, był wtedy z innym psem w boksie, na dodatek były tam ślady krwi, ale żaden z obecnych psów nie był skaleczony. [B] ale to nie są całe betony.[/B][/QUOTE] No toć pisałam, że zrobiliśmy dopiero połowę ;)
-
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='Astaroth']Dostałam "prośbę" o wskazanie dowodów na sprzeniewierzenie przez fundacje Niedźwiedź pieniędzy: [B][URL]http://www.nik.gov.pl/kontrole/wyniki-kontroli-nik/pobierz,lwa~i_11_003_201105171002531305619373~id0~03,typ,kj.pdf[/URL][/B][/QUOTE] A procesem Ci jeszcze nie grożą? ;) Bo mnie tak. -
[quote name='Dogo07']No takie wyjaśnienie sytuacji to ja rozumiem. Biedne psiaki, za czym tam się im poprawi sytuacja to nie wiadomo jak one sobie poradzą. A może jakiś apel na fb ? Może ktoś mógłby pomóc , żeby jakoś inaczej wodę dostarczać. Ale obawiam się że bez uregulowania zapłaty za prąd, wiele rzeczy będzie "stać". :( W najtrudniejszej sytuacji są chyba słabe osobniki, starsze, kalekie, chore, suczki w ciąży i z maluszkami.[/QUOTE] Módlmy się, żeby mrozów dużych nie było...
-
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='ISICA']Prosiłam jedynie o konkrety[B] resztę wywowodów prosze na innym wątku. [/B]Nie musicie mnie znać i pewnie nigdy nie poznacie bo ja nie działam w organizacjch bo czuję do nich wstręt i zawsze robię co uważam za stosowne i wyłącznie za własne pieniądze. Więc wam się tłumaczyć nie będę co i jak robię za własną kasę - ważne że skutecznie. Może więcej daje niż wymagam i więcej robie mniej mówię a może urok osobisty a może darmowy transport w obydwie strony nie wiem ale kończe ten wątek bo tu nie ma dla nie żadnych konkretów tylko jakieś dziwne rzeczy -powodzenia[/QUOTE] O! Modem zostałaś? A co do tłumaczenia się... Hm... Liczba twoich adopcji wzbudziła zaniepokojenie, co do ich jakości. Nie tylko tobie leży na sercu los psów z Korabiewic. Jest tu kilka osób, które im pomagały zanim zechciałaś wspaniałomyślnie zwrócić na nie swoją uwagę. Im z pewnością należą się wyjaśnienia. Co do tego, że nigdy cie nie poznamy... Hmmm... Po lekturze twoich postów ja również mam taka nadzieję ;) -
[URL="https://picasaweb.google.com/115057277319008431656/KorabiewiceBetony?authuser=0&authkey=Gv1sRgCN2RoKLbg7-fkgE&feat=directlink"]https://picasaweb.google.com/1150572...eat=directlink[/URL] To link do zdjęć psów z betonów z minionej niedzieli. Zdążyliśmy zrobić tył i obie strony jednej alejki. Wybaczcie fatalna jakość - lał deszcz, było strasznie zimno i na manual miałam zbyt zgrabiałe paluszki ;-) [B]Proszę zajrzyjcie i skorygujcie ewentualne pomyłki w opisach. [/B] Na zdjęciach na pewno mam wszystkie psy przebywające w tym momencie w tej części betonów. Jeśli brakuje zdjęcia jakiegoś psa - jest to zaznaczone w opisie boksu. Boksy nieuwzględnione w tym albumie były w niedziele puste.
-
[url]https://picasaweb.google.com/115057277319008431656/KorabiewiceBetony?authuser=0&authkey=Gv1sRgCN2RoKLbg7-fkgE&feat=directlink[/url] To link do zdjęć psów z betonów z minionej niedzieli. Zdążyliśmy zrobić tył i obie strony jednej alejki. Wybaczcie fatalna jakość - lał deszcz, było strasznie zimno i na manual miałam zbyt zgrabiałe paluszki ;) [B]Proszę zajrzyjcie i skorygujcie ewentualne pomyłki w opisach. [/B] Na zdjęciach na pewno mam wszystkie psy przebywające w tym momencie w tej części betonów. Jeśli brakuje zdjęcia jakiegoś psa - jest to zaznaczone w opisie boksu. Boksy nieuwzględnione w tym albumie były w niedziele puste.
-
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='Astaroth']Ja mam w DT świetne psy i od kilku miesięcy ani telefonu mimo ogłoszeń. Też mnie zastanawia czy mają pozwolenie jeśli to rasowy chart. I czy na wszelki wypadek jest wpisany w umowe zakaz używania do polowań.[/QUOTE] Pozwolenie trzeba mieć także na mieszańce/psy w typie ;) Mieliśmy ostatnio na stanie takie cudo imieniem Burzan, więc jesteśmy na bieżąco. -
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='Astaroth']to nie problem wydać do adopcji charta i beagla, jeśli tylko jest pozwolenie ze strony schroniska, pytanie czy były kastrowane przed adopcją?[/QUOTE] Ale tych adopcji było znacznie więcej. Także mniej atrakcyjnych psów (zobacz na FB). Ja wiem jak z tym jest u nas, w Boguszycach, a mamy psy o wiele bardziej "ogarnięte" niż w Korabiewicach. Ciekawe swoja drogą, czy w umowie adopcyjnej charta jest klauzula o przedstawieniu pozwolenia? -
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='Astaroth'][FONT=Tahoma]pomagamy tym zwierzętom od wielu miesiecy, gdyby nie wolontariusze i dogomaniacy to już we wrześniu większość zwierząt umarłaby z głodu, bo wtedy jakoś nie było ani Marka, ani kierownika, ani sponsora. Przez ponad 2miesiące psy jadły tylko to co udało nam się zorganizować. Więc nie pisz że siedzimy w fotelach i nic nie robimy, bo równie dobrze ja mogę napisać ze ty opuściłaś swój fotel dopiero kiedy sytuacja się poprawiła. Nie rozumiem twojego zachowania, zupełnie bez szacunku do innych i ich pracy.[/FONT][/QUOTE] Dokładnie. Nie znamy cię ISICA, a sposób w jaki się nam przedstawiasz nie zachęca do współpracy. Dodam także, że ponieważ od 3 lat jestem wolontariuszką innej fundacji zaskakuje mnie liczba przeprowadzonych przez ciebie adopcji. Bo adopcje aktualnie stoją, co potwierdzi każdy, kto się tym zajmuje. A wedle twoich deklaracji umowa jest BARDZO rygorystyczna, co - jak wiemy - chętnych często zraża. Czy mogłabyś zdradzić jak udaje ci się wydać do DS tyle psów w tak krótkim czasie i jak wygląda twoja procedura adopcyjna? -
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
[quote name='ISICA'][SIZE=3][FONT=Times New Roman]Pomagajcie jak chcecie i możecie byleby miały co jeść i byle byście nie odwrócili się od tych zwierząt [B]wygodnie siedząc w swoich fotelach[/B] z dobrą wymówką że ta czy tamta fundacja jest do d..y. Tak jak pisałam nie znam sytuacji finansowo-politycznej tego miejsca. Na prośbę właściciela zwierząt czyli decydenta w sprawie losu tych zwierząt umieściłam jego prośbę w necie. Rozumiem że pan kierownik działa za pozwoleniem i z woli właściciela zwierząt czyli tej samej osoby która poprosiła mnie o umieszczenie apelu więc nie rozumiem tego konfliktu interesów. Właściciel zwierząt może dogadać się chyba z dowolną fundacją z jaką ma ochotę. Widocznie dogadał się z tamtą. Jeśli macie wątpliwości to pomóżcie mu dogadać się z inną bardziej wiarygodną. Dla mnie osoby prostej nie ma możliwości utrzymania takiej ilości zwierząt bez numeru konta i pieniędzy - chyba że pracownikom zacznie się płacić karmą z darów. Może jest pomysłem wpłacania na energetykę żeby włączyli im prąd, może wpłacanie do lokalnych dostawców mięsa, może samemu przyjechać i popracować. Wy, starzy wyjadacze zapewne wiecie lepiej o co w tym chodzi. JA mam inne sprawy do ogłoszenia. Do domu pojechały: sunia czarna średniej wielkości bez oka z betonów, pies starszy w typie charta (lewa strona na tyłach budynków), pies w typie beagla z chorą skórą (z tego samego sektora co pies w typie charta) -zdjęcia z nowych domów na FB na bieżąco. Dom prawie potwierdzony (90%) jeszcze musimy sprawdzić warunki - biała nieduża sunia z betonów która bardzo płacze jak człowiek odchodzi od jej boksu. [/FONT][/SIZE] [SIZE=3][FONT=Times New Roman]W sobotę odbieram próbki z chorych uszu do badania (żeby nie bylo wątpliwości - badania robię na własny koszt) -jesli wiecie o jakimś psiaku z chorymi uszami to dajcie mi znać może nie wszystkie przypadki wyłapałam naocznie. Choć możliwości finansowe mam ograniczone. [/FONT][/SIZE][/QUOTE] No toś trafiła :evil_lol: Kulą w plot (betonowy) -
korabiewice - brak prądu i wody, prośba o pomoc
Zofia.Sasza replied to kate11's topic in Już w nowym domu
Z miau: [quote name='"jopop"']W niedzielę, 15.01.2012 r. odbyła się pierwsza wizyta Fundacji JOKOT w Korabiewicach. Następnych kilka dni upłynęło na gorączkowym poszukiwaniu domów tymczasowych dla przynajmniej części kotów przywiezionych do Warszawy . Aby nie zgubić tego wątku – przez kilka dni nie podejmowałam dyskusji z żadnymi stwierdzeniami na temat funkcjonowania Korabiewic. Nadal szukamy domów tymczasowych oraz wsparcia finansowego na przeprowadzone zabiegi, ale chyba jest już odrobina luzu, by móc do tamtych kwestii powrócić. Na wstępie – cytuję post z zamkniętego wątku: [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=138053&start=0&hilit=Korabiewice[/url] [quote name='"moja koleżanka"']W Korabiewicach nadal przebywa kilkaset zwierząt. Fatalna organizacja działań osób odpowiedzialnych za zwierzęta, a raczej jej kompletny brak powoduje przede wszystkim cierpienie zwierząt. W ostatni mroźny weekend - w piątkowe przedpołudnie - odłowiono 4 półdzikie koty żyjące dotąd w lasku, cieszące się zupełną wolnością i - do ok. 2 tygodni temu - pełnym dostępem do karmy. Koty zostały zamknięte w obskórnej, zardzewiałej klatce (2 szt) oraz 2 w dwóch małych kontenerkach. Od piątku - nie wiadomo do kiedy miały nie dostawać jedzenia ani wody. Kiedy w sobotę o godz. 19.00 weszłam do lodowatego baraku w którym przebywały poczułam skondensowany smród kociego moczu. Koty rzeczywiście nie miały jedzenia ani wody. Siedziały na przemokniętych od moczu tekturach. Czy tak powinny wyglądać lepsze dni korabiewickich zwierząt? Kto odpowiada za ten organizacyjny bałagan? Czy administrator znowu skasuje niewygodny wpis?[/quote] [b]Teraz po kolei:[/b] Koty żyjące w lasku postanowiliśmy złapać do sterylizacji, kierownik chciał również przynajmniej te milsze przenieść do nowej kociarni. Akcja odławiania kotów miała się odbyć w sobotę przed południem, dlatego poprosiłam, by w piątek NIE KARMIONO kotów (info dla niewtajemniczonych: aby złapać dzikiego kota do klatki-lapki powinno się go przegłodzić). W czwartek okazało się jednak, że z powodu choroby kierownika przekładamy akcję na niedzielę, więc w piątek rano koty dostały jeść. Niemniej jednak już w piątek pracownikom udało się odłowić dwa koty, a w sobotę następne dwa. Koty te zostały umieszczone w jednym z baraków, dwa razem w jednej klatce wystawowej (owszem, zardzewiałej potężnie) oraz w 2 kontenerach. Koty zostały umieszczone w baraku na niecałe dwie doby – od piątku do niedzieli. Było to lokum tymczasowe, chodziło o niełączenie kotów świeżo złapanych, z widocznymi objawami chorobowymi i na pewno zarobaczonych z kotami z kociarni, względnie zdrowymi. Barak ten NIE jest obecnie przeznaczony do przetrzymywania zwierząt. Smród kociego moczu to tam owszem – czuć. Jest nim przesiąknięty caly barak, łącznie z podłogą i wszystkimi kocami. W niedzielę (15.01.2012) miałam przyjemność przeczołgać się za jednym z kotów po podłodze, zdjęcie chyba nie wymaga komentarza co do warunków jakie tam były: Tu widać róg owej klatki oraz jednego z kotów podczas wstępnych oględzin w niedzielę, 15.01.2012 [img]http://img12.imageshack.us/img12/9155/img9411f.jpg[/img] a tu stan ogólny baraku i rog kontenera. Kiepsko widać, ale widać w nim kawałek miski. W tej metalowej klatce nie ma, bo osobiście wyjęłam miski zanim zaczęłam przekładać koty. [img]http://img708.imageshack.us/img708/6946/img9417w.jpg[/img] Co do stanu samych kotów: 3 z nich miały infekcję górnych dróg oddechowych – te trzy nadal są w szpitaliku na leczeniu, nie nadawały się do zabiegu sterylizacji. Były też zarobaczone (tasiemce!) i mają chore uszy (silny stan zapalny w efekcie ataku świerzbowców). Czwarta (ta biało-bura) była w stanie umożliwiającym sterylizację. Wszystkie cztery były KOTKAMI. Konieczność odłowienia ich do sterylizacji nie powinna podlegać dyskusji na tym forum. A teraz kilka [b]informacji ogólnych o Korabiewicach.[/b] Od razu zaznaczam, że moje informacje pochodzą z rozmów z Tomaszem Lesinem, obecnym kierownikiem obiektu oraz na własnych obserwacjach z 2 wizyt na miejscu. [b]Najpierw małe „who is who”[/b] p. Magda Szwarc – założycielka przytuliska, potem schroniska, prezes Fundacji Niedźwiedź, w 2011 r. odebrano jej prawo opieki nad zwierzętami p. Marek Suławko – obecny właściciel terenu oraz prawny opiekun zwierząt p. Tomasz Lesin – obecny kierownik obiektu, na mocy upoważnienia od p. Marka p. Basia K. – była opiekunka kotów, to ona zajmowała się kotami w barakach p. Małgorzata Krawczykiewicz – inspektor TOZ w Żyrardowie, od dawna wizytująca Korabiewice, wypowiadająca się w mediach pozytywnie o warunkach panujących na miejscu. Po przekazaniu zwierząt p. Markowi Suławko faktycznie był pomysł na możliwie szybkie usunięcie stamtąd zwierząt i sprzedaż ziemi. Nie wchodząc w szczegóły (bo nie zamierzam brać udziału w konflikcie) – obecnie ten pomysł jest nieaktualny. EDIT: wyjaśniam: obecnie NIE MA PLANÓW sprzedaży ziemi i wiążącego się z tym usuwania zwierząt. Przytulisko ma funkcjonować, tylko w poprawionej wersji. [b]Obecny kierownik od listopada m.in.:[/b] - zaczipował wszystkie psy - odrobaczenie wszystkich psów i kotów w kociarni - zaszczepił je na wściekliznę - urządził kociarnię w ogrzewanym budynku - zadbał o regularne dostawy jedzenia - umożliwia adopcje zwierząt z przytuliska i podpisuje umowy adopcyjne - rozpoczął sterylizację suk I na pewno zrobił jeszcze inne rzeczy, na które nie zwróciłam uwagi. [b]Sytuacja na miejscu jest trudna:[/b] - brak prądu (niezapłacone przez p. Magdę Szwarc rachunki na ok. 20 tys. zł) - w efekcie brak wody (bo nie pracuje pompa) – woda jest więc tylko w kranach w przedniej części obiektu, a po reszcie terenu jest rozwożona w beczkach i wiadrach - zaledwie 6 pracowników (nie pracuje już Barbara K. i Ireneusz W.) - kilkaset zwierząt - prawie wszystkie psy mają do dyspozycji tylko budy (brak budynków dostosowanych np. do roli szpitalika czy geriatrium – jest tylko kilka ciepłych miejsc w pomieszczeniach obok kociarni) - napięta sytuacja „międzyludzka” i „międzyorganizacyjna”. Tym niemniej obecny kierownik DZIAŁA. I dopóki DZIAŁA, to chcę mu i zwierzakom pomagać. Nawet jeśli nie uda się dzięki temu przeorganizować obiektu na tyle, by zapewnić wszystkim zwierzakom godziwe warunki, to można spróbować możliwie dużo zwierząt wyadoptować. I pomóc tym, które zostają. [b]Jak można pomóc[/b], by mieć pewność, że pomoc trafia tam, gdzie ma trafiać? Najlepiej zrobić to „osobiście”: - kupić karmę i dać ją kierownikowi (mieszka w Warszawie i może ją przewieźć codziennie) - kupić karmę i zawieźć ją osobiście (lepiej się wcześniej umówić z kierownikiem, by nie stać pod bramą) - umówić się z kierownikiem i wspólnie podjechać do rolnika od którego kupuje słomę/owies itp. – i sfinansować ten zakup Przypominam telefon do Tomasza Lesina, kierownika obiektu: 695 280 402[/quote] Tak mozna pomóc Korabiewicom. Nie wpłacając na konto oszukańczej fundacji -
Kopiuję z miau: [quote name='"jopop"']W niedzielę, 15.01.2012 r. odbyła się pierwsza wizyta Fundacji JOKOT w Korabiewicach. Następnych kilka dni upłynęło na gorączkowym poszukiwaniu domów tymczasowych dla przynajmniej części kotów przywiezionych do Warszawy . Aby nie zgubić tego wątku – przez kilka dni nie podejmowałam dyskusji z żadnymi stwierdzeniami na temat funkcjonowania Korabiewic. Nadal szukamy domów tymczasowych oraz wsparcia finansowego na przeprowadzone zabiegi, ale chyba jest już odrobina luzu, by móc do tamtych kwestii powrócić. Na wstępie – cytuję post z zamkniętego wątku: [url]http://forum.miau.pl/viewtopic.php?f=1&t=138053&start=0&hilit=Korabiewice[/url] [quote name='"moja koleżanka"']W Korabiewicach nadal przebywa kilkaset zwierząt. Fatalna organizacja działań osób odpowiedzialnych za zwierzęta, a raczej jej kompletny brak powoduje przede wszystkim cierpienie zwierząt. W ostatni mroźny weekend - w piątkowe przedpołudnie - odłowiono 4 półdzikie koty żyjące dotąd w lasku, cieszące się zupełną wolnością i - do ok. 2 tygodni temu - pełnym dostępem do karmy. Koty zostały zamknięte w obskórnej, zardzewiałej klatce (2 szt) oraz 2 w dwóch małych kontenerkach. Od piątku - nie wiadomo do kiedy miały nie dostawać jedzenia ani wody. Kiedy w sobotę o godz. 19.00 weszłam do lodowatego baraku w którym przebywały poczułam skondensowany smród kociego moczu. Koty rzeczywiście nie miały jedzenia ani wody. Siedziały na przemokniętych od moczu tekturach. Czy tak powinny wyglądać lepsze dni korabiewickich zwierząt? Kto odpowiada za ten organizacyjny bałagan? Czy administrator znowu skasuje niewygodny wpis?[/quote] [b]Teraz po kolei:[/b] Koty żyjące w lasku postanowiliśmy złapać do sterylizacji, kierownik chciał również przynajmniej te milsze przenieść do nowej kociarni. Akcja odławiania kotów miała się odbyć w sobotę przed południem, dlatego poprosiłam, by w piątek NIE KARMIONO kotów (info dla niewtajemniczonych: aby złapać dzikiego kota do klatki-lapki powinno się go przegłodzić). W czwartek okazało się jednak, że z powodu choroby kierownika przekładamy akcję na niedzielę, więc w piątek rano koty dostały jeść. Niemniej jednak już w piątek pracownikom udało się odłowić dwa koty, a w sobotę następne dwa. Koty te zostały umieszczone w jednym z baraków, dwa razem w jednej klatce wystawowej (owszem, zardzewiałej potężnie) oraz w 2 kontenerach. Koty zostały umieszczone w baraku na niecałe dwie doby – od piątku do niedzieli. Było to lokum tymczasowe, chodziło o niełączenie kotów świeżo złapanych, z widocznymi objawami chorobowymi i na pewno zarobaczonych z kotami z kociarni, względnie zdrowymi. Barak ten NIE jest obecnie przeznaczony do przetrzymywania zwierząt. Smród kociego moczu to tam owszem – czuć. Jest nim przesiąknięty caly barak, łącznie z podłogą i wszystkimi kocami. W niedzielę (15.01.2012) miałam przyjemność przeczołgać się za jednym z kotów po podłodze, zdjęcie chyba nie wymaga komentarza co do warunków jakie tam były: Tu widać róg owej klatki oraz jednego z kotów podczas wstępnych oględzin w niedzielę, 15.01.2012 [img]http://img12.imageshack.us/img12/9155/img9411f.jpg[/img] a tu stan ogólny baraku i rog kontenera. Kiepsko widać, ale widać w nim kawałek miski. W tej metalowej klatce nie ma, bo osobiście wyjęłam miski zanim zaczęłam przekładać koty. [img]http://img708.imageshack.us/img708/6946/img9417w.jpg[/img] Co do stanu samych kotów: 3 z nich miały infekcję górnych dróg oddechowych – te trzy nadal są w szpitaliku na leczeniu, nie nadawały się do zabiegu sterylizacji. Były też zarobaczone (tasiemce!) i mają chore uszy (silny stan zapalny w efekcie ataku świerzbowców). Czwarta (ta biało-bura) była w stanie umożliwiającym sterylizację. Wszystkie cztery były KOTKAMI. Konieczność odłowienia ich do sterylizacji nie powinna podlegać dyskusji na tym forum. A teraz kilka [b]informacji ogólnych o Korabiewicach.[/b] Od razu zaznaczam, że moje informacje pochodzą z rozmów z Tomaszem Lesinem, obecnym kierownikiem obiektu oraz na własnych obserwacjach z 2 wizyt na miejscu. [b]Najpierw małe „who is who”[/b] p. Magda Szwarc – założycielka przytuliska, potem schroniska, prezes Fundacji Niedźwiedź, w 2011 r. odebrano jej prawo opieki nad zwierzętami p. Marek Suławko – obecny właściciel terenu oraz prawny opiekun zwierząt p. Tomasz Lesin – obecny kierownik obiektu, na mocy upoważnienia od p. Marka p. Basia K. – była opiekunka kotów, to ona zajmowała się kotami w barakach p. Małgorzata Krawczykiewicz – inspektor TOZ w Żyrardowie, od dawna wizytująca Korabiewice, wypowiadająca się w mediach pozytywnie o warunkach panujących na miejscu. Po przekazaniu zwierząt p. Markowi Suławko faktycznie był pomysł na możliwie szybkie usunięcie stamtąd zwierząt i sprzedaż ziemi. Nie wchodząc w szczegóły (bo nie zamierzam brać udziału w konflikcie) – obecnie ten pomysł jest nieaktualny. EDIT: wyjaśniam: obecnie NIE MA PLANÓW sprzedaży ziemi i wiążącego się z tym usuwania zwierząt. Przytulisko ma funkcjonować, tylko w poprawionej wersji. [b]Obecny kierownik od listopada m.in.:[/b] - zaczipował wszystkie psy - odrobaczenie wszystkich psów i kotów w kociarni - zaszczepił je na wściekliznę - urządził kociarnię w ogrzewanym budynku - zadbał o regularne dostawy jedzenia - umożliwia adopcje zwierząt z przytuliska i podpisuje umowy adopcyjne - rozpoczął sterylizację suk I na pewno zrobił jeszcze inne rzeczy, na które nie zwróciłam uwagi. [b]Sytuacja na miejscu jest trudna:[/b] - brak prądu (niezapłacone przez p. Magdę Szwarc rachunki na ok. 20 tys. zł) - w efekcie brak wody (bo nie pracuje pompa) – woda jest więc tylko w kranach w przedniej części obiektu, a po reszcie terenu jest rozwożona w beczkach i wiadrach - zaledwie 6 pracowników (nie pracuje już Barbara K. i Ireneusz W.) - kilkaset zwierząt - prawie wszystkie psy mają do dyspozycji tylko budy (brak budynków dostosowanych np. do roli szpitalika czy geriatrium – jest tylko kilka ciepłych miejsc w pomieszczeniach obok kociarni) - napięta sytuacja „międzyludzka” i „międzyorganizacyjna”. Tym niemniej obecny kierownik DZIAŁA. I dopóki DZIAŁA, to chcę mu i zwierzakom pomagać. Nawet jeśli nie uda się dzięki temu przeorganizować obiektu na tyle, by zapewnić wszystkim zwierzakom godziwe warunki, to można spróbować możliwie dużo zwierząt wyadoptować. I pomóc tym, które zostają. [b]Jak można pomóc[/b], by mieć pewność, że pomoc trafia tam, gdzie ma trafiać? Najlepiej zrobić to „osobiście”: - kupić karmę i dać ją kierownikowi (mieszka w Warszawie i może ją przewieźć codziennie) - kupić karmę i zawieźć ją osobiście (lepiej się wcześniej umówić z kierownikiem, by nie stać pod bramą) - umówić się z kierownikiem i wspólnie podjechać do rolnika od którego kupuje słomę/owies itp. – i sfinansować ten zakup Przypominam telefon do Tomasza Lesina, kierownika obiektu: 695 280 402[/quote]