-
Posts
2390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jola od jadzi
-
No właśnie Natalia w tym cały problem,że Achilles już nie jest pełnosprawny, ma przecięte ścięgno Achillesa w lewej tylnej łapie i nie biega normalnie tylko kica na niej, nie jest już taki szybki, może nie uciec przed psami czy samochodami...Ja sobie zdaję sprawę z tego,że jemu trudno byłoby się przystosować do życia nie na wolności ale przez te 10 dni podczas których był u nas udało nam się go oswoić(przynajmniej tak mi się wydawało),a teraz martwię się, bo od piątku nikt go nie widział i nie wiem, co się z nim dzieje.Ale dziękuję Ci bardzo,że tu zajrzałaś i odezwałaś się,dzięki raz jeszcze...
-
Niestety Zbigniew nie doczekał zimy
jola od jadzi replied to ciapuś's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Cioteczki, może głupio spytam ale czy psy z boksu Zbigniewa wychodzą na spacery? Może dałoby radę wyprowadzic go na wymarzoną trawkę? -
Mulinko,Lesio chowa się przed ludźmi,jeśli podszedłby do Natalki(bardzo bym chciała)to oznaczałoby jedno,że uciekł ode mnie bo zwyczajnie patrzeć na mnie już nie mógł:placz:
-
Wróciłam z poszukiwań Lesia,nigdzie go nie ma,zaglądałam we wszystkie możliwe miejsca, gdzie koty się chowaja, nie byłam tylko w tej firmie, gdzie mały spał,nie można tam się dostać, niedziela, więc zamknięte. Wieczorem sprawdzę,czy przyszedł na jedzonko,wczoraj go nie było, dziś rano też nie, już sama nie wiem, co myśleć,czy on mógł się przenieść w inne miejsce,daleko od osiedla, czy po prostu się przyczaił gdzies w ukryciu i czeka, aż wszyscy o nim zapomną? [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_sad.gif[/IMG]
-
Dzisiaj chodziłam po osiedlu od szóstej rano,Lesio się nie pokazał... Nie mogę wejść na teren firmy, gdzie mały najprawdopodobniej nocuje, dzis jest nieczynna i pozamykana na cztery spusty.
-
Jaki sens miała mieć ta ucieczka?
-
a tu, jaka mogła być przyczyna,oprócz burzy oczywiście?
-
O, jak miło Cię zobaczyć Kasiu! To już jesteśmy we trzy, a miałam właśnie napisać,że na ten wątek zaglądacie tylko Wy dwie!
-
Wiem,że dobrze ale będzie płacz wielki...I teraz ona będzie tak,jak ja dotąd łaziła po nocy i szukała Lesia.A jemu trzeba dac czas,żeby ochłonął, zapomniał, tak mówi Bunia.
-
Dzięki wielkie! We wtorek wraca Natalia z Łeby, ona nic nie wie,że Lesio uciekł, nie powiedziałam jej bo by natychmiast wróciła a przecież i tak niczego by to nie zmieniło...
-
Trzymaj kciuki Małgosiu, trzymaj, będą bardzo potrzebne!
-
Sam nie wróci, muszę go złapać... To są ostatnie zdjęcia Lesia ze środy właśnie jak byliśmy u Buni: [FONT=Times New Roman][SIZE=3][img]http://img120.imageshack.us/img120/6058/lesio002sm8.jpg[/img][/SIZE][/FONT] [FONT=Times New Roman][SIZE=3][img]http://img120.imageshack.us/img120/4898/lesio006ow9.jpg[/img] [FONT='Times New Roman']/3593/lesi[img]http://img209.imageshack.us/img209/3017/lesio008jy4.jpg[/img][/FONT] [FONT='Times New Roman'][FONT=Times New Roman][SIZE=3]]http:// [img img120.imageshack.us/img120o011qp6.jpg[/img][/SIZE][/FONT] [/FONT][/SIZE][/FONT]
-
Nie mogłam wcześniej napisać,podczas burzy w środę padł mi komputer i...uciekł Lesio.Wszystko zaczęło się późnym wieczorem,kiedy rozszalała się nad Łodzią straszna burza.Lesio był w klatce na balkonie, pisałam wcześniej,że po wizycie u weta był na mnie obrażony, nie chciał jeść z ręki,leżał tylko w swojej łóżeczkowej kuwecie i udawał,że mnie nie widzi. Teraz myślę,że on czuł zbliżającą się burzę...Kiedy błyskawice rozświetlały niebo raz za razem postanowiłam wciągnąć klatkę Lesia do pokoju żeby się nie bał. Klatka jest duża, w drzwiach balkonowych zahaczyłam o framugę drzwi, zablokowało się na moment, kiedy będąc już w pokoju wciągałam klatkę, drzwiczki do niej stanęły otworem a Lesio jakby tylko na to czekał, jednym susem wyskoczył z niej, dokicał do barierki balkonu,wskoczył na nią i na moich oczach zeskoczył na dół. Mieszkam na I piętrze,kiedy ja dopadłam balkonu zobaczyłam tylko, jak ucieka w popłochu w stronę krzaków.Wybiegłam za nim na dół, udało mi się go jeszcze zobaczyć, jak kierował sę w stronę baraków stojących za ogrodzeniem, tam gdzie dotąd mieszkał...Zaczęło strasznie padać, błyskawice i grzmoty zlewały się chwilami w jedno,wróciłam do domu... Tej nocy szukałam Lesia do drugiej nad ranem, niepotrzebnie, wiedziałam przecież,że zaszył się gdzieś w jakimś bezpiecznym miejscu i nie wyjdzie. W czwartek rano przyjechały dziewczyny z Fundacji, przeszukałyśmy wszystkie dostępne miejsca, około 16 znalazłyśmy go śpiącego we wraku samochodu stojącego na terenie firmy auto-naprawy.Kiedy nas zobaczył,uciekł natychmiast.Wieczorem przyszedł w pobliżu klatki-łapki ale był bardzo czujny, nawet nie doszedł, poobserwował i wycofał się w krzaki. Wczoraj i dzisiaj zlekceważył klatkę z pachnącym jedzeniem,siedzieliśmy wczoraj z Morią i jej TŻ do północy, nie zbliżył się do klatki, dzisiaj rozmawiałam z dr Ewą, powiedziała,żebyśmy na razie nie zastawiali na niego klatki-łapki bo teraz do niej nie wejdzie,jest jeszcze przestraszony...
-
[URL="http://forum.miau.pl/viewtopic.php?p=2424654#2424654"][IMG]http://forum.miau.pl/templates/subSilver/images/icon_minipost.gif[/IMG][/URL]Wysłany: Sro Sie 22, 2007 16:33 Temat postu: [URL="http://forum.miau.pl/posting.php?mode=quote&p=2424654"][IMG]http://forum.miau.pl/templates/subSilver/images/lang_polish/icon_quote.gif[/IMG][/URL] [URL="http://forum.miau.pl/posting.php?mode=editpost&p=2424654"][IMG]http://forum.miau.pl/templates/subSilver/images/lang_polish/icon_edit.gif[/IMG][/URL] Dzisiaj byliśmy u Buni na wizycie kontrolnej i jest bardzo dobrze z łapiną, goi się pięknie, podobno piękniej niż na psie [IMG]http://forum.miau.pl/images/smiles/icon_wink.gif[/IMG] .Koniec ze smarowaniem przez kilka dni, teraz ma zrobić się strupek! Ale najpiękniejsze było wyjmowanie Lesia z klatki...Przyjechała Moriaa,żeby zawieźć nas do dr Ewy a Lesio jak zobaczył czerwony transporterek zaparł się w kącie klatki i mowy nie było żeby go bezstresowo wyciągnąć.Podtykałyśmy mu pod nos wołowinkę, makrelkę, pachnące mięsko z galaretką z puszki, nawet nie spojrzał,stwierdził,że nie wyjdzie i już. Wreszcie jakoś Morii się udało wyciągnąć malucha, przykryła go ręcznikiem i głaskała powoli wyjmując.Strasznie to było stresujące dla...nas.A teraz Lesio jest na mnie obrażony i kiedy do niego zaglądam udaje,że mnie nie widzi odwracając się tylną częścią ciała. Cóż,przepadłam z kretesem...
-
I Lesio zaprasza!:multi:
-
:multi: Rita,oczywiście,że Ciebie też zapraszam!
-
[quote name='katya']A ja wpadnę zrobić fotki ;) Mogę?[/quote] Pewnie,że tak! Zapraszam! I Lesio też zaprasza!:multi:
-
:multi: :multi: :multi: Tak się cieszę, a dasz radę w środę rano pojechać ze mną do Buni? I napisz, proszę co z Szylkretką, co powiedziała Bunia?
-
Dla Lesia każdy dzień jest taki sam, rano jedzonko,toaleta,próby bardziej udane lub mniej opatrzenia rannej łapki, mizianko, sen itd itd, i to wszystko w klatce.Po życiu na wolności pewnie nie jest mu łatwo przebywać w niewielkim pomieszczeniu przez 24 godziny, usiłowałam go wczoraj wyjąć z klatki żeby pobiegał sobie po pokoju ale zaparł się wszystkimi( nie wszystkimi, tylko trzema)łapkami i nie chciał, bał się po prostu. Powinnam masować mu kilka razy dziennie ranną łapkę ale to też jest prawie nierealne, potrzebna jest druga osoba do trzymania Lesia a takowej brak, Nata wyjechała, jesteśmy sami.Ale nie ma o narzekać,będzie dobrze,łapka się goi, apetyt dopisuje,nie jest źle!
-
Żaba przytuliła się do fotela i śpi, mam nadzieję,że nic jej nie jest.Ale gdyby ją coś ugryzło to nawet nie zobaczę, ona jest cała czarna... Ech, jutro nowy dzień, mam nadzieję,że lepszy!
-
Katya, Lesio nigdy nie mieszkał w domku, urodził się na osiedlu i tu między blokami wychował.Jest młodziutki, potrzebuje pomocy i pewnie dlatego tak szybko się oswaja.Ja dzisiaj cały dzień tylko zmieniam ręczniki w kuwecie,siku,koopka,siku,koopka.I do tego Żaba, która nagle zaczęła wściekle biegać po całym mieszkaniu,zachowuje się tak, jakby ją ugryzł jakiś owad, była na balkonie i nagle coś się stało,zaczęła uciekac przed czymś,nie wiem czym, dopadła miseczki zaczęł szybko jeść, później się schowała w szafie,zachowuje się dziwnie a ja nie wiem jak jej pomóc.Lesio się cały upaprał w koo, chciałam go trochę domyć ale zaczęło się z Żabą, dobrze, że chociaż Jadzia i Szkielecio jakoś normalnie się zachowują. Sądny dzień!
-
Z coraz większym podziwem patrzę na Lesia.Smarowałam mu dzisiaj rano nóżkę Solcoserylem i balsamem Szostakowskiego,z jaką ufnością pozwalał mi na dotykanie tej nadal przecież ziejącej rany,jemu to musi przynosić ulgę...Lesio jest kochany! Został teraz sam na balkonie i cały czas słyszę, jak miauczy przywołując mnie do siebie. Nie chce maleńki siedzieć tam samotnie...
-
Kastracja Lesia zaplanowana jest za dwa tygodnie, wczoraj był zaszczepiony,Bunia pomalutku przygotowuje chłopaka do ciachnięcia.