-
Posts
2390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jola od jadzi
-
Wiecie,że tego nie można nawet czytać spokojnie bo szlag człowieka trafia.Nieodpowiedzialność ludzi biorących psy ze schroniska (a szczególnie szczeniaki), niefrasobliwość pracowników schronu wydających byle komu szczeniaki,byle tylko poszły,woła o pomstę do nieba.Przecież to się nigdy nie skończy! Sunia miała wielkie szczęście w tym swoim nieszczęsliwym życiu,że trafiła do Buni!
-
Rita, czy Ty widzisz to, co ja? Nikt tu nie zagląda, tak piszemy właściwie do siebie, mogłybyśmy nawet jakieś prywatne wiadomości wymienić, nikt inny by tego nie przeczytał bo nikt nie wchodzi na ten wątek.Gdyby nie Ty pisałabym tylko do siebie...:shake:
-
A Lesiu naprawdę potrzebuje dobrego, kochającego domku, on nigdy wcześniej nie zaznał miłości... I niedługo będzie wykastrowanym kocurkiem!
-
Kraków - Ligota. Grall - w nowym domu.
jola od jadzi replied to mar.gajko's topic in Już w nowym domu
A mnie wczoraj przysłano pocztą piękne zdjęcie Gralla wraz z czterolistną koniczynką, dziękuję bardzo! Oby ta koniczynka przyniosła szczęście nie tylko mnie,ale również Grallowi! I tego mu życzę! -
Rita, dzięki wielkie za podnoszenie wątku, tak sobie obie piszemy, ja z nadzieją,że ktoś zauważy Lesia, Ty pomagając mi w utrzymaniu tej nadziei... A Lesio już po śniadanku, po mizianku, leży sobie teraz na słoneczku i się wygrzewa.Noc była chłodna, przykryłam klatkę kocem, jak zwykle,ale zaglądałam do niego kilka razy bojąc się,że marznie. Chyba jednak nie zmarzł, przecież żyjąc na wolności też nie spał pod dachem, w ciepłym łóżeczku... A Lesio to takie uosobienie łagodności,na mój widok zaczyna syczeć, ale ja sobie nic z tego syczenia nie robię, otwieram klatkę i zaczynam go głaskać.Syczenie przechodzi natychmiast w błogie mruczenie, Lesio zamyka oczy i poddaje się głaskaniu i mizianiu. Takie z niego cielątko...
-
Już jesteśmy po wizycie u Buni, pani dr Ewa jest zachwycona gojeniem się łapki ale zdecydowała,że operacji nie będzie. Operacja miała polegać na połączeniu przeciętych ścięgien tak, by Lesio mógł w miarę normalnie chodzić.Ale okazało się,że niemożliwym jest zszycie ścięgien,brakuje około 3 cm do ich połączenia, nie można tego naciągnąć, bo miałby sztywną łapkę i byłoby jeszcze gorzej, wobec czego Lesio będzie kicał na tej tylnej łapce jak zajączek, będzie się na niej opierał na całej powierzchni,od paluszków do zgięcia w stawie...Ale dobre i to, najważniejsze, że ma tę łapkę i wszystko pięknie się goi. W związku z tym mam pytanie do wszystkich, którzy zechcieli nam pomóc i przesyłali pieniążki na operację dla Lesia...Czy możemy te pieniądze przeznaczyć na pokrycie kosztów leczenia i kastrację kocurka? W tej chwili Lesio jest odrobaczony, zaszczepiony(dzisiaj),od niedzieli dostaje antybiotyk, ranę ma smarowaną balsamem Szostakowskiego i od dzisiaj Solcoserylem w żelu,jest przygotowywany do kastracji, która będzie miała miejsce mniej więcej za dwa tygodnie. Proszę napiszcie, czy wyrażacie zgodę na przeznaczenie zebranych pieniędzy na kastrację zamiast operacji? A jeśli chodzi o samego Lesia...Niewiele dzikuska z niego zostalo, zmiany następują tak szybko,że same z Natą nie wierzymy w to, co widzimy. Lesio jest wielkim przytulaskiem, uwielbia drapanie za uszkami, sam się przytula kiedy bierzemy go na ręce,wszystkie niezbyt przecież przyjemne zabiegi w rodzaju wycinania martwej tkanki, zastrzyki czy przemywanie ran znosi z wielką pokorą, pomiaukując tylko cichutko, nie szarpie się, nie wyrywa, cudny kotek jest, aż niewiarygodne,że jeszcze parę dni temu był dzikim, wolno żyjącym kotem...
-
:multi: To kamień spadł mi z serca!
-
:-( Tak tu cichutko...Nikt nie lubi Lesia?
-
A Lesio tak daleko spadł... Jutro wyjeżdża Natalia i zostanę sama z całym tym mieszanym towarzystwem, być może jutro Lesio będzie operowany a przy okazji operacji wykastrowany,już się denerwuję... Proszę, pomagajcie mi podnosić wątek,sama nie dam rady...
-
A mały Lesio wita wszystkich od rana i pyta, czy znalazł się już domek dla niego bo na balkonie on już dłużej nie może siedziec. Smutno mu tam i nudno, nie widzi świata i do tego jeszcze jakieś psy na niego szczekają...
-
aha, to pisała nata
-
wątek zaktualizowany od pierwszej strony. pani, która od września oferowała dom na zawsze dla Lesia, dzisiaj zrezygnowała. nie mogę już z tymi ludźmi... ale może to i lepiej - szukamy teraz domku NAJLEPSZEGO Z MOŻLIWYCH. nie tymczasu, ale kogoś, kto podejmie się socjalizacji kociaka, będzie miał dla niego serce i cierpliwość. a z nowości to zaraz wam pokażę nowe zdjęcia Lesia skąpanego w promieniach porannego słońca :) byliśmy u buni, która była zachwycona łapką. goi się pięknie, może już w piątek będzie operacja, a przy dobrych wiatrach uda się też połączyć ścięgna ;) dlatego prosimy o pomoc finansową, bo wakacje skutecznie nadwyrężyły budżet fundacji, a u buni już mamy dług :( nr konta fundacji wkleję w pierwszym poście. a dzisiaj nawet jedliśmy razem z rączki i głaskaliśmy się z Lesiem. jest taki dzielny i silny, jak prawdziwy Achilles ;) dzisiejsza sesja w kuwetowym łóżeczku (nie mogłam się powstrzymać :) ) [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/58/871f3cba0367cfa6.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/58/d423c5b860d18731.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/58/93b965ee9a9b149f.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/58/5b16dccd03dbed38.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/58/be2fadfcd278c301.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/58/73c48f0f7cc40451.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/58/a9b457e4fa73aa11.jpg[/IMG][/URL]
-
Lesio pół nocy przemiauczał,kiedy przychodziłam do niego przestawał miauczeć, gdy wychodziłam,zaczynał koncert od początku. To ptrzecież jeszcze kocie dziecko,został sam, zamknięty, bez kontaktu z innymi kotami,nas też nie widzi cały czas bo przecież nie możemy siedzieć przy nim cały dzień....Jemu naprawdę jest potrzebny dom tymczasowy, w ktorym mógłby chodzić luzem, bez zamknięcia w klatce, szybciej by się wtedy zsocjalizował,a i proces leczenia byłby dla niego łatwiejszy. Czy ktoś może mu zaproponować domek bez psów, na niecałe trzy tygodnie? I najlepiej w Łodzi,żeby mógł kontynuować leczenie u Buni bo tam też zostanie wykastrowany w najbliższych dniach, no i żeby nie było problemu z transportem, bo domek stały będzie miał też w Łodzi(na 99%). Proszę, pomóżcie Lesiowi bo on w klatce bardzo się męczy!!!
-
Faktycznie,wieczór a tu nikogo...Ja siedzę na balkonie i czytam Lesiowi "Anię z Zielonego Wzgórza", to tak na początek,żeby go od razu "Iliadą" Homera nie katować, bo może jeszcze nie zrozumie... A tak na poważnie to bardzo mi go szkoda,że siedzi taki samotny na balkonie, byłoby inaczej, gdyby Szkielecio był bardziej wyrozumiały i nie szczekał na niego jak opętany, balkon byłby otwarty i Lesio czułby się troszkę bliżej nas. A tak...Siedzi taki samiutki i miauczy... I cały czas myślę, jak go jutro wyjmiemy z klatki,ja chyba się nie odważę, nie wiem,jak Nata ale pewnie też się boi a z klatką go nie weźmiemy do samochodu bo nie wejdzie.
-
popatrzcie jeszcze na tą łapkę... :( zdjęcia robione u buni: [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images29.fotosik.pl/56/58e46ad6073510d9.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images27.fotosik.pl/56/fbbb95ffdb30f520.jpg[/IMG][/URL]
-
Szansa jest, czekamy na efekty leczenia antybiotykiem,nóżka już nigdy nie będzie sprawna ale jeśli nie będzie się dalej paprało i nóżka nie będzie bezwładna to kocurek ma duże szanse zostać czterołapkiem nadal. Tyle,że już nigdy nie wróci na ulicę, nie dałby już sobie rady...
-
Proszę, zajrzyjcie do naszego maluszka,on taki biedny siedzi sam na balkonie...A ja nie mogę za długo z nim posiedzieć, bo Szkielet usiłuje sforsować drzwi z wściekłości,że jest nowy podopieczny, którym się zajmuję ,i który zabiera czas, który mogłabym poświęcić tylko jemu(znaczy SZkieletkowi)
-
kotka złapana, szczegóły w pierwszym poście [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images30.fotosik.pl/55/9ee9e1d09a9051fe.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images23.fotosik.pl/55/9b2fa96a7d0780eb.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images25.fotosik.pl/55/950be029bbdfc5cf.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images24.fotosik.pl/55/e12ba1c3afac0321.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images28.fotosik.pl/55/f39f00e910c4a135.jpg[/IMG][/URL] [URL=www.fotosik.pl][IMG]http://images26.fotosik.pl/55/0016932910068de9.jpg[/IMG][/URL]
-
[quote name='*zaba*']Halo!!! Jola!!!! Pamietasz jeszcze o pieknotce?? Powiedz,ze pametasz...[/quote] Pewnie,że pamiętam, dzisiaj rano nawet ją odwiedziłam przy okazji wyjazdu naszych łódzkich i pabianickich psiaków. Napisałam już na wątku Rottka, że znajomej nie udało się przekonać swojej mamy do adopcji w ogóle jakiegokolwiek psa, bardzo żałuję, bo sunia miałaby tam bardzo dobrze... A rano zaprowadził mnie do boksu kaukasi taki miły pan, który pomagał przy transporcie naszych psiaków, sunia jest prześliczna i ma takie nietypowe umaszczenie,taki duży gamoń z niej...
-
Bary prosił o leczenie, DZIŚ DZIĘKUJE- zdrowy!!! TOZ Wrocław
jola od jadzi replied to demi's topic in Już w nowym domu
I ja podniosę, może ktoś zauważy biedaka... -
Ja dzisiaj pierwszy raz widziałam Rottka na żywo i...jestem nim zachwycona,grzeczny, pogodny, radosny pies,aż zal,że tak daleko pojedzie...Spanielkowi, Florkowi i babci też się udało,mam nadzieję,że tam, dokąd pojadą będą wreszcie kochane i szczęśliwe... Modliszko, ja też widziałam dzisiaj Julka,ale zorientowałam się,że to on dopiero,jak był już w kontenerze.Poszłam również przywitać się z tą cudną kaukazowatą sunią, której miałam nadzieję znaleźć dom...Niestety, mama mojej znajomej na razie nie daje się przekonać do nowego psa. A szkoda, sunia miałaby tam wspaniale, a suńka jest rzeczywiście rewelacyjna, taka duża ciapa!
-
KarOla, klatka-łapka tak, problem tylko w tym że do tej kociej jadłodajni przychodzą wszystkie koty z osiedla,a te kotki przychodzą najrzadziej i nie codziennie. Więc co, będą się łapały wszystkie koty aż do skutku? Nalepiej byłoby złapać je rękoma, w trakcie jedzenia, ale jak to zrobić żeby nie podrapały i nie pogryzły?