-
Posts
2390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jola od jadzi
-
Aniu, tak wiele osób myśli o Tobie...Będzie dobrze, zobaczysz..! I zazdroszczę Ci, że przyśniła Ci się Psonia, ja tak bardzo bym chciała choć we śnie zobaczyć Szkielecia, żywego,radosnego,mojego...
-
Dzisiaj odszedł Szkielecio ['] ...
jola od jadzi replied to katya's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Taki szczególny dzień, rzeczywiście... Miałyśmy dzisiaj z Natalią wziąć psy i jechać na działkę, do Szkielecia ale autko złapało gumę i trochę trwało nim Nata zmieniła oponę, pojechała ze starą do wulkanizatora no i zrobiło się popołudnie...Nie odwiedzimy dzisiaj Szkieletka, pojedziemy do niego innego dnia. Szkieleciu kochany, pamiętam o Tobie zawsze... -
Śleputki i głuchutki Promyczek odszedł za TM....
jola od jadzi replied to kikou's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
[quote name='xmartix']nic tylko płakać :placz::placz::placz:[/quote] Nie płakać tylko błyskawicznie szukać domku... Takie stareńkie psy mają szanse na życie, jesli ktoś je przygarnie i zaopiekuje się.Mam od półtora miesiąca wyciągniętą ze schronu 100-letnią jamnisię Skowronka, gdy ją zabierałyśmy wglądała jakby zaraz miała zejść z tego świata. Żyje i ma się jak na swój wiek całkiem dobrze.Mam świadomość, że nie zostało jej dużo czasu ale chociaż przez ostatnie chwile czuje się kochana i choćby z tego powodu walczy o życie,o każdy kolejny tydzień. Z tym staruszkiem może być podobnie, trzeba mu dać szansę! -
Albercik juz w swoim, wspanialym domu.
jola od jadzi replied to m_orsetti's topic in Już w nowym domu
Pani Moniko, proszę o pilny kontakt telefoniczny ze mną! -
[quote name='malagos']Tak sobie wyobraziłam te 2 bezzębne staruszki jako zapaśniczki w walce w kisielu albo na ringu z błotem :diabloti:[/quote] Niestety,to wcale tak śmiesznie nie wygląda,Jadźka ma przewagę bo jest ciut młodsza i większa,Skowronia stara się, jak może, żeby jej dorównać w zawziętości i głośnym szczekaniu ale gdy dopadają siebie na moment to Skowronia od razu traci równowagę i przewraca się,a Jadźka usiłuje dalej szarżować.Nie wiem, kiedy im ta wzajemna nienawiść czy zazdrość przejdzie,jak na razie trzeba je ciągle pilnować, by nie zbliżały się do siebie bo to moment tylko, jak zaczyna się awantura. I nie mogę powiedzieć, że zawsze inicjatorką tych awantur jest Jadźka, Skowronia niestety też zaczyna...
-
Izuniu,nie pisałam ostatnio nic o Skowronku bo podobnie jak Ty nie jestem w zbyt dobrej formie.Przepraszam, że się nie odezwałam ale dołki dają o sobie potężnie znać...Ze Skowronią jest różnie, najbardziej chyba doskwiera(nam) problem załatwiania potrzeb fizjologicznych w domu,mała, że tak powiem nie "nadanża";).Ale apetyt jej dopisuje,podajemy jej essencjale forte, bo ma podwyższone próby wątrobowe ale jak na swój wiek jest bardzo, bardzo żwawa.Zdjęcia, no cóż, Natalka miała zrobić ale spadło na nią tyle obowiązków, że po prostu nie ma kiedy,mam nadzieję, że w najbliższych dniach znajdzie jakąs wolną chwilę i cyknie Sowronowi kilka nowych fotek, najlepiej wraz z rodzeństwem w postaci Jadzi i Poli w chwili,gdy usiłują się zagryźć swoimi prawie bezzębnymi ustami(mowa tu tylko o starciu Skowron-Jadzia) bo Pola cały czas ma nadzieję, że skowron się z nią pobawi i nachalnie ją do tej zabawy namawia,Skowronia jakoś dziwnie na te zaczepki nie odpowiada, tzn odpowiada ale nie tak, jakby Polusia chciała.Jak Natalia wróci z uczelni poproszę ją o zrobienie zdjęc i wklejenie do wątku. Wielkie buziaki dla Ciebie, mam nadzieję, że czujesz się juz lepiej...
-
Dzisiaj odszedł Szkielecio ['] ...
jola od jadzi replied to katya's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Aniu, bardzo Ci dziękuję,że zaglądasz do Szkielecia.Ja przez ostatnie 9 dni byłam w szpitalu i nie miałam możliwości by tu zajrzeć i cokolwiek napisać. Pamiętam o moim Szkieleciku, on na zawsze zostanie moim najukochańszym,najwierniejszym psem... -
deer1987, dzięki wielkie za zainteresowanie Skowronią ale ona już raczej do adopcji się nie nadaje.Skowronia jest prawie stuletnią staruszką, jak pisałam już wcześniej nie widzi i nie słyszy, nie jest zdrowa(guz na śledzionie, guzy na sutkach),jak każdy niewidomy pies ma problemy z adaptacją w nowym domu bo musi poznać rozkład mieszkania i ustawienie mebli, przyzwyczaiła się juz do nas i mimo drobnych problemów w rodzaju nietrzymania moczu, podgryzania naszych zwierzaków nie wyobrażam sobie, by musiała jeszcze raz przechodzić przez wszystko związane z adopcją i zaklimatyzowaniem się w nowym domku. Z resztą właściwie od początku wiedziałam,że tak będzie,nie liczyłam na to, że ktokolwiek zechce przygarnąć taką staruszkę, gdy wokół błagają o pomoc młode, piękne psy.Skowron zostaje u nas na tak zwanym stałym tymczasie, znaczy, jest naszym trzecim psem.
-
Wiesz,że Skowronią to jest tak,że wcale nie wiadomo, ile jeszcze życia jej zostało.Oprócz tych wszystkich objawów świadczących o typowej demencji starczej ona jest całkiem"na chodzie".Owszem, nie potrafi wskoczyć na kanapę ale dzielnie się stara,mija kilkadziesiąt sekund nim zorientuje się, że Pola właśnie wyjada jej posiłek(Skowronia stoi wtedy przed miską),wtedy awanturuje się dzielnie usiłując nadrobic stracony czas(i jedzenie).Na spacerach wytrwale pokonuje niewielkie zaspy śnieżne przewracając się co i rusz, ale wstaje sama i dalej maszeruje nie zważając na nic.Taka z niej dzielna, krocząca w swoim zamkniętym świecie staruszka...
-
Małgosiu,w schronie mówili, że ma około 15-16 lat,w lecznicy dodali jeszcze rok, tak że trudno powiedzieć...Ja porównuję ją z moją Zuzią, która odeszła w wieku 13 lat i mimo pustoszącej jej organizm choroby była o wiele, wiele bardziej żywa, kontaktowa.Ze Skowronkiem tak naprawdę nie ma żadnego kontaktu, nie przyjdzie żeby sie przytulić, nie zaczepi pyszczkiem prosząc o głaskanie a kiedy to czynię mam wrażenie, że jest nieświadoma pieszczot.Jedyne co wiem, to to, że czuje się bezpieczna, gdy leży przy mnie, choć to też nie tak do końca.Ale nadal goni Polusię i Jadzię kiedy obok nich przechodzi. Wczoraj nawet pogoniła Lesia, kota. No i ciągle chodzi, najczęściej krąży albo wynajduje sobie przeszkody, które musi pokonywać.A resztę czasu spędza śpiąc.Taki jest nasz Skowronek...
-
Dzisiaj odszedł Szkielecio ['] ...
jola od jadzi replied to katya's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szkieleciu mój, gdziekolwiek jesteś, pamiętam... Wczoraj przełamałam się, byłam w lecznicy, rozmawiałam z lekarzem, który pomógł Szkieleciowi odejść, oczywiście popłakałam się mówiąc o Szkieletku ale musiałam spytać, upewnić się, że to był już ten czas... -
Dzisiaj odszedł Szkielecio ['] ...
jola od jadzi replied to katya's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
-
Skowronia większość dnia spędza śpiąc,wstaje, poczłapie na tych swoich króciutkich nóżkach po mieszkaniu, przejrzy wszystkie kąty,pozawiesza się w nich na parę minut, z głuchym warkotem i pomarszczonym ze zdenerwowania pyskiem pogoni Polę( niestety bezskutecznie),zje z wielkim apetytem, na króciutkim spacerze wydali błyskawicznie to, co zjadła i tak mija dzień... Powoli, spokojnie, bez pośpiechu...
-
Pewnie tak,ale zastanawiam się, czy ona po prostu komuś nie wywędrowała na dłuższy spacer, bo obserwuję, że ma takie zacięcie do parcia przed siebie i wcale to nie wynika z chęci do ucieczek a tylko niestety z demencji starczej. Ona w domu też tak wędruje po wszystkich pokojach, staje przed przeszkodą w postaci ściany, mebla czy czegokolwiek innego i czeka, aż jej tę przeszkodę usuniemy.Czasem zaklinuje się między fotelem a regałem na książki i potrafi tak trwać kilka minut, wyciągam ją a ona za moment niepomna nauk wraca w to samo miejsce i znowu tak stoi, gamonica jedna.
-
Ja Wam baterii nie wymienię ale powiem tyle tylko, że Skowronia gdzieś po tajemniczu się podładowuje.Ostatnio wieczorem o mało mi nie uciekła, takie zajęcze skoki wykonywała pokonując śnieżne zaspy.Skowronia nie widzi ale na spacerze dostaje taki zastrzyk energii, że tylko podziwiać...Teraz wynoszę ją tylko ze smyczą na tej chudej szyi...
-
Dzisiaj odszedł Szkielecio ['] ...
jola od jadzi replied to katya's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
A Szkielecio śpi sobie spokojnie pod śnieżną kołderką... Jak ten czas szybko mija...Już minęły dwa miesiące od śmierci Szkieletka... Jakie to wszystko dziwne, niektóre wspomnienia zamazują się,inne wracają, czas goi rany, na pewno też łatwiej jest, gdy zostają inne zwierzęta w domu,trzeba się nimi zająć,nakarmić, podać leki, pojechać do lekarza... Jeszcze nie przełamałam się do wizyty w lecznicy, gdzie Szkielecio odszedł. Codziennie tamtędy przejeżdżam i staram się nie patrzeć, nie pamiętać, jak go wiozłyśmy...Beznadziejne jest to wszystko, beznadziejne...Chyba ta pogoda tak pesymistycznie mnie nastroiła...Brakuje mi Ciebie piesku... -
[Wątek ogólny]->ZWIERZĘTA z FUNDACJI NIECHCIANE I ZAPOMNIANE
jola od jadzi replied to Moriaaa's topic in Już w nowym domu
Małgosiu,nawet ptactwa mamy pełno, gołąbki, sroczki, no i oczywiście skowronek:evil_lol: -
Jedyne dźwięki, jakie wydaje Skowronia to szczekanie na Polę, gdy ta ostatnia zachęca ją do zabawy(wspaniałej w jej mniemaniu, niestety, tylko w jej), Skowron szczeka grubym basem, jest to dźwięk, który w żaden sposób nie kojarzy się z kruchą, jamniczą istotką.Innych dźwięków Skowronia nie wydaje, przynajmniej ja nigdy nie słyszałam by popiskiwała lub skomlała, no, chyba, że warknie przy niepotrzebnych(jej zdaniem) zabiegach np. zakraplania oczu, czy podobnych.Mam wrażenie, że Skowronia nie prosi, nie potrafi, ona wymaga, tak chce i tak ma być...
-
I popatrzcie jak sobie córkę wychowałam...Za grosz szacunku dla starszych( znaczy mnie)... Małgosiu, faktycznie kadzimy sobie ale spójrz, o ile życie może być przyjemniejsze, jak przeczyta się coś miłego... A na kawkę zapraszamy, może uda mi się nawet jakiś obiad zrobić, przecież Ty będziesz z dalekiej podróży... A teraz o Skowroni vel Bogusi vel Pelasi słów kilka... Pelaśka większość dnia przesypia ale...Jak tylko się podniesie i zaszczyci nas swoją obecnością, zaczyna krążyć po całym mieszkaniu. Wie już, gdzie są drzwi, meble i udaje jej się te powyższe ominąć bez uszczerbku na zdrowiu.Apetytu mogłyby jej pozazdrościć inne zwierzaki, je trzy razy dziennie potężne porcje, wydala dwa razy dziennie, wynoszę ją na załatwianie potrzeb fizjologicznych i natychmiast po postawieniu na ziemi przykuca i robi, co potrzeba.Ubieram ją w sweterek Szkielecia żeby nie zmarzła bo mróz przybiera na sile, więc raczej się nie zaziębi na powietrzu. Najśmieszniejsza jest, gdy się denerwuje tzn wtedy, gdy zaczepia ją Polusia. Polcia chciałaby się pobawić w ciuciubabkę, podbiega do niej, szczeka, zaczepia, a wtedy Pelaśka zirytowana nachalnością Polci wyciąga szyję(jak gąsior wściekły), otwiera paszczę i z głuchym warkotem i kłapaniem szczęki usiłuje dogonić i przykładnie ukarać uszczypnięciem Polusię. Ta ostatnia jest zbyt szybka dla niej, Pelasia na tych swoich stuletnich, króciutkich nóżkach nie nadąża niestety, przewraca się po drodze ze dwa razy i...najczęściej dopada Bogu ducha winną Jadźkę, która nieopatrznie stanie na jej drodze.Jadzia zdezorientowana nie wie o co chodzi, refleksu też zbyt szybkiego nie ma,uciec nie zdąży, więc oddaje Pelasi to, co tamta chciała jej przekazać, następuje głośny pisk obu staruszek po czym rozchodzą się tam, gdzie mają wrażenie osiągnąć spokój. I tak do następnego razu... A główna winowajczyni-Pola z niewinną minką udaje, że nie wie, o co chodzi. Jak widzicie, mamy wesoło:multi: