-
Posts
2390 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by jola od jadzi
-
Byłyśmy dzisiaj u psiaków, Natalia zrobiła parę zdjęć, później wstawi.Psy są cały czas razem, razem jedzą, piją, śpią, nawet lekarze są wzruszeni ich wzajemnym przywiązaniem... Kotów dzisiaj nie zdążyłyśmy odwiedzić ale rozmawiałyśmy z lekarką, która powiedziała nam, że do piątku powinnyśmy zabrać koty z lecznicy.Są zdrowe, nie ma powodu, dla którego musiałyby tam zostać. Ich sytuacja też nie jest ciekawa ale ostatecznie, jeśli nie znajdziemy domu, będą mogły pójść na wieś, tyle, że będzie to dom wychodzący i z dochodzącym opiekunem. Jedyna koteczka w tym towarzystwie wychodzącą nie była i troszkę się obawiam, że jeśli wyjdzie, to już nie wróci.
-
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
jola od jadzi replied to rytka's topic in Już w nowym domu
A jeśli ja moge o coś Was prosić...Zajrzyjcie, proszę na ten wątek: [url]http://www.dogomania.pl/threads/174851-A-zwierzAE-t-w-testamencie-zabrakA-o-2-psy-i-3-koty-osierocone-Psu-grozi-uA-pienie[/url] bo nie dość, że psy osierocone, to i wątek taki strasznie samotny... -
Cudny Gufik-zostaje juz na zawsze w domu u Kate i Bea.
jola od jadzi replied to rytka's topic in Już w nowym domu
Jak tylko faktura dojdzie, zaraz napiszę, na razie cisza... -
1 grudnia do Psoni, Szkielecia i wszystkich pozostałych zwierzaków podreptała moja niewidoma staruszka, Skowronia, zabrana rok temu z naszego schroniska.Śpijcie spokojnie pieski...
-
Dzisiaj odszedł Szkielecio ['] ...
jola od jadzi replied to katya's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Szkieleciu kochany, pamiętam... -
żegnaj lola. Byłaś moim słoneczkiem .
jola od jadzi replied to iwop's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Śpij spokojnie Lola... -
Już nic, spotkałyśmy się dzisiaj z panią, która chciała zobaczyć Betę(jednak tak nazywała się sunia), pani sama nie wiedziała czy chce adoptować psa, czy nie i po prostu zrezygnowałyśmy z tej oferty.Pani nie wywarła na nas najlepszego wrażenia, była niezdecydowana, oschła i stwierdziłyśmy, że Bety nie dostanie. Jednak największym problemem jest fakt, że psiaki Belfer i Beta są ze sobą niesamowicie zżyte i nawet chwila rozłąki podczas badań czy spaceru powodują, że rozpaczliwie za sobą płaczą i tęsknią. Trauma, jakiej doznały te psy po śmierci właścicielki oraz krótkotrwały pobyt w schronisku i stres z tym związany spowodowały, że mają teraz tylko siebie i właściwie cały czas leżą wtulone w siebie i tak trwają. Zdaje się, że to niemożliwe ale jednak spróbujemy, musimy spróbować poszukać im wspólnego domu. Belfrowi zostało już niedużo życia, niech chociaż przez te ostatnie kilka miesięcy ma przy sobie najbliższą mu istotę.Te psiaki w straszny dla nich sposób zostały wyrwane z jedynego, znanego im środowiska, straciły swoją panią, dom, poczucie bezpieczeństwa, mają tylko siebie... Szkoda, że tak niewiele osób tu zagląda, na pewno łatwiej byłoby pomóc tym wszystkim osieroconym zwierzętom, gdyby było nas więcej... Szkoda, że prawie nikt tu nie zagląda, łatwiej jest pomóc
-
Ruda jest już w drodze do swojego domu.Pojechałyśmy z Kasią do lecznicy po Rudaskę,przywiozłysmy do nas do domu, gdzie Ruda poznała się z naszymi psami, dziewczyny odpoczęły chwilę i o 22 pojechały.Jutro, jak odpoczną po trudach podróży Kasia na pewno napisze,jak Ruda czuje się w swoim domku. Czekamy!
-
Dzięki dziewczyny, że zajrzałyście, już piszę co załatwiłysmy dzisiaj... Zdjęcia kotów będą późnym wieczorem, wczoraj rozwoziłyśmy zwierzęta do różnych lecznic i nie dałyśmy rady zrobić, wieczorem podjedziemy do kotów i zrobimy im fotki. Niestety, koteczka, która schowała się w mieszkaniu( ta niewychodząca) nie złapała się do klatki-łapki. Rano wstawiłyśmy razem z wołowiną siekaną i walerianą łącznie cztery klatki, w każdym pomieszczeniu jedna.Mamy klucze do mieszkania więc będziemy zaglądały i sprawdzały, jeśli się złapie zaraz ją zawieziemy do lecznicy. Suri najprawdopodobniej ma już dom, o 22 jestem umówiona z ludźmi na rozmowę i jeśli wszystko będzie w porządku to jutro sprawdzimy dom i mała do niego trafi. Gorzej jest z Belferkiem, nie ma chętnych na psa z wyrokiem, aczkolwiek Belfer dzisiaj już czuje się dobrze i na razie nie ma żadnych zewnętrznych oznak chorobowych.On normalnie je, nic jeszcze mu w jedzeniu nie przeszkadza. Belfer ma rany na pyszczku, najprawdopodobniej w schronisku pogryzł się z psami. A mała nos ma zwyczajnie obtarty, z resztą w okolicy ogona równiez ma coś w rodzaju odleżyn albo otarć. Psiaki nie były zadbane, niestety. Ja jeszcze raz przypominam, jeśli znalazłby sie dom dla Belferka( bez psów-samców) my sfinansujemy wszystkie wydatki związane z leczeniem, sfinansujemy też dla niego karmę.