Jump to content
Dogomania

Neigh

Members
  • Posts

    6128
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Neigh

  1. Tak naprawdę, to on jest kochany - tyle że sporo przeszedł. I wiecie co - Sakunię podrywa.:mad:....a ta w ogóle nie wie o co chodzi:-) Moja jełopa kochana.
  2. Zadzwoniłam dziś do pana Tipsikowego. Otóż Tipsik - ma się dobrze. Jest grzeczny, został dziś sam w domu i Państwo zachwyceni - nie narozrabiał:-) Ze smyczki nie ucieka, przychodzi na cmokanie, daje się głaskać. Do weta jedzie za tydzien ( nie stresujemy psa! ). Pan mnie wypytywał o której tam jeść dostawał i co, bo owszem je, ale nie jakoś rewelacyjnie. No i się pan zamartwiał, że niemy:-). Wytłumaczyłam, że to jeden z typowych objawów stresy i że minie. Po jakimś czasie, ale minie. Także Tipsio ma się super........ Chyba założę osobny wątek sobowtóra - tylko imienia mi brak.....hmmm
  3. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że niżej pokazany w czwartek wyruszy pociągiem z jedną Asią do drugiej Asi:-) [URL=http://imageshack.us][IMG]http://img20.imageshack.us/img20/4049/bernardynibidul014yu4.jpg[/IMG][/URL]
  4. Tak, .........w schronisku przebywa stary pies. Bycie starym w schronisku to już tragedia sama w sobie, w jego przypadku to jednak nie wszystko - pies ma nowotwór. Zdaniem pracowników schroniska pies nie kwalifikuje sie do operacji ( mógłby jej nie przeżyć), pozostało mu kilka, a może kilkanaście miesięcy życia. Może tak jest...........jednak ja czytałam wiele wątków, w których przedstawiano psy niemal wędrujące już po tęczowym moście. Niektóre z nich żyją do dziś. Może staruszek jest nieuleczalnie chory.........ale czy to znaczy, że nie ma prawa spokojnie odejść, otoczony opieką i uczuciem? A może otoczony troską, pod fachową opieką weterynarza dałby radę? Szukam kogoś o wielkim sercu, kogoś kto zechce otoczyć go opieką........ pomóc mu spokojnie przejść za tęczowy most. Nie wiem jak wyglądało jego życie, czy miał pana, dom......Wiem tylko, że nikt nie zasługuje na to by odchodzić w takich warunkach. [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img102.imageshack.us/img102/5581/bernardynibidul001rj8.jpg[/IMG][/URL][URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img211.imageshack.us/img211/6230/bernardynibidul002vn9.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img211.imageshack.us/img211/167/bernardynibidul007th0.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://imageshack.us"][IMG]http://img509.imageshack.us/img509/6438/bernardynibidul006od6.jpg[/IMG][/URL] [URL="http://g.imageshack.us/g.php?h=509&i=bernardynibidul006od6.jpg"][IMG]http://img509.imageshack.us/img509/6438/bernardynibidul006od6.1476979793.jpg[/IMG][/URL]
  5. W schronisku w Józefowie koło Warszawy przebywa ten oto piękny bernardyn. Pies jest bardzo ładny i młody - ma maksymalnie dwa lata. Jest przyjazny w stosunku do ludzi i zwierząt - niestety nie lubi kotów! Wydawałoby się, że powinien natychmiast zniknąć ze schroniska. Niestety.....pies jest chory, ma padaczkę. W schronisku przybywa od mniej więcej stycznia. Miał do tej pory dwa ataki. Domowa atmosfera na pewno poprawiłaby jego stan zdrowia.
  6. Zdjęcia, zdjęcia koniecznie. Postaram się go podesłać paru kociarzom.......czy raczej kociarom. Mam też takie ciocie od wynajdywania domków. Ale ZDJECIA musowo:-)
  7. Z banerkami nie pomogę...........dwie lewe rączki:-(
  8. No pewnie, że pozytywne......:-) i do tego baaaaaaaardzo ładne. Tylko znów mają niefart......tam do kociarni, to mało kto dociera. Takie wesolutkie toto:-)
  9. Tiaaa ja też biorę prośki na tymczas........z tym, że w tym tygodniu Elurin nie moze po nie pojechać....to mnie wysyłają. Jak nie znajdę innych chętnych wszystkie wylądują u mnie:roll: Pytam ile moze ich być........a maks 7 mi odpowiedziano. Achaś..... A poważniej.........pocieszano mnie, ze zwykle to ich jest około 7.....ale biorąc pod uwagę moje szczęście.......to hihihi będzie co najmniej 7:-)
  10. A czy ja się chwailiłam ze od soboty istnieje szansa, ze będę miała stado ( dosłownie !) trzody chlewnej w domu? Ta magiczna liczba 7 mnie ciut osłabiła........hihihi
  11. [quote name='Yorija']A co do grzybów to ja też poproszę zaproszenie - zabiorę swoje ogony - po drodzę we wrocławiu zapakuję Biankę z jej ogonkami i docieramy do Poznania :multi:[/quote] Ja mieszkam pod Serockiem, to jest 35 km od Wawy:-) Kochane czy Wy naprawdę myslicie, że mnie przerazi te parę sztuk stada więcej phiiiii. Ja dziś byłam u weta po takie na pchły........oi obliczyłam, że mam aktualnie ponad 100 kg zwierza w domu hihihihihi
  12. Bianka uroczyście donoszę, że u mnie grzyby są:-) Przyjezdzaj:-)
  13. [quote name='Yona']Napisała do mnie kolejna osoba z jakimiś przerażającymi historiami. Mam dostać jakiś film. Ogłoszenie Dżeka ściąga sąsiadów wszelkiej maści dewiantów...[/quote] Ja to boję się już do Ciebie odzywać. Mam starego psa z nowotworem, który wegetuje w schronisku. Ponoć jest nieoperowalny ( albo nieoperowalny według schroniska ). Chcą go oddać do domu, gdzie dożyje swoich dni. To niestety może nie potrwac długo. W schronisku daję mu czas do pierwszych mrozów..... Być może w warunkach domowych pies okazałby się i operowalny i pozyłby jeszcze....... Jest b. ładny ..........taki w typie owczarek germański ( owczarek z dłuższym włosem) Do tego ma rasowego 3 letniego bernardyna z padaczką. Piękny - nie lubi kotów, ma atak średnio raz na 3 miesiące.......Kurde uwzięły się na mnie ostatnio takie przypadki...........
  14. Nie ma budy, nic nie ma.........leży tak z boku na jakimś kawałku czegoś niezdefiniowanego i się trzesie. Miałam mu podjechać jakiekolwiek fotki cyknąć......ale bylam z Neris u weta w NDM. Znowu jej maszynki nie od oddałam. Obie mamy sklerozę.... To jest przypadek na CITO!
  15. W "dziupli" siedzi, a raczej leży pies. Leży poza boksem........Taki owczarek z długim włosem. Duży pies, no chociaż mnie to trudno oceniać. Dla mnie duże zaczyna się od bernardyna:-) Pies jest stary, ma nowotwór. Agnieszka mówi, że nie będą go w schronisku operować. Nie wiadomo na ile jest operowalny. Różnica pomiędzy psem w schronisku a w domu jest kolosalna. Komu ja to piszę zresztą. Pies się cały trzęsie.............baaaardzo jest ładny, tylko skołtuniony, ale głowa ..............cudo. Agnieszka chce go oddać z tego co zrozumiałam za darmo..........bo szukają miejsca, gdzie mógłby spędzić ostatnie kilka miesięcy, które mu zostały. Ja już znałam takie, które odchuchane, odmuchane żyły lata całe. No ale nic. Na razie wygląda to koszmarnie......... Nie miałam cholera jasna aparatu ze sobą......ale sprawa pilna.....jak sie zrobi chłodniej........to po nim........Leży tak z boku, ponoć "zawsze tam jest". O matko co ja Ci będę tłumczyć.......sobie dopowiedz resztę.....
  16. A ja nie obejrzę.........mam za słabe nerwy. Wystarczy mi wyobraźnia
  17. Ja się absolutnie nie zgadzam...............to nie może się żle skończyć. Składam oficjalny protest do tych co zarządzają psim losem tam na górze.....może już wystarczy co?
  18. Słuszna decyzja:-). Od razu mówiłam, że tak najlepiej:-) Hala, to jest uzależnie.......
  19. [quote name='Yona']Hmmm... Spod Mińska Mazowieckiego jest Dżek. Spod Ciechanowa jest pani, która chce go adoptować :p A w budzie zamiaszka Dżek spod Mińska Mazowieckiego, ale dopiero wtedy, gdy będzie już psem spod Ciechanowa :p[/quote] HIhih hihihi hihi[B] Yona[/B] rowalasz mnie dosłownie hihihi
  20. A wiesz........nie wiem. Po prostu jak dzwoni TEN KTOŚ. To ja wiem, że to jest TEN KTOŚ. I nie wypuszczam z łap. A jak jeszcze zaczyna o swoim psie...... to wiesz.........ja gaduła jestem:-) A poważnie, to nie moja zasługa. To dziewczynom się brawa należą. Ich są ogłoszenia...........do mnie dzwonią, ale gdyby nie było ogłoszeń....... Ja bym się nie wyrobiła ze wszystkim. Żebyście widziały jakie dwie nędze dziś odkryłam.........jesssssuuu Gdyby ten jednen kotów nie ganiał.........to bym przywiozła taaaakie bydle do domu:-)
  21. No mówię Wam...........jakieś przekleństwo kurde, czy co? Ale zobaczycie zdjęcia........ Kołtunek.......poszedł, to mam Kłaczka Bazyli poszedł.........to mam hmm ?
  22. Uff [B]Yona:-)[/B] nie zlinczują nas:cool3:
  23. A ja mam sobowtóra Bazylego......jak tylko znajdę chwilkę pojadę, obfotografuję i dalej do roboty:-).
  24. To było tak : zadzwoniłam o 19 pytać co się dzieje. Rozmawiałam z Panią. Jadł jej z ręki, nie uciekał, ale się nie dał dotknąć. Napomknęłam jej o sadolinie ( czy jak sie to nazywa) ......skoro się nie oddalał, to pomyślałam dobry sposób.....uspokoi się, założą mu smycz i już Pani się ucieszyła powiedziała ze natychmisat dzwoni po weta. 10 min temu dzwonił Pan. Uwielbiam faceta:-). Pies jest w domu, pan siedział cały czas na podwórku i do niego mówił. No i wszedł za nim, ponoć nawet podał łapę:-). Pan zdał relację co i ile obwąchiwał, a w tle poodpowiadała Starsza Pani. Pan powiedział, że się drapie, ale trudno do weta dopiero za 2-3 dni, żeby się nie powtórzyło. Na koniec Pan powiedział, że on zrobi wszystko, żeby ten pies go pokochał:lol: Matko co za weekend........
  25. No fakt, ale za to Joasia zsaskarbiła jeszcze więcej mojego serca. Ja jej na bieżąco donosiłam. No i teraz napisałam mail z pytaniem czy nie zmienili decyzji, o wszystkich zagrożeniach i kłopotach. Odpisała: "decyzję podjęłam za pierwszym razem, teraz się tylko umocniłam w przekonaniu że on jest dla mnie pisany. Ja też miałam różne zawirowania życiowe i rozumiem go bardzo dobrze" Pies jest już Joasi:-) Howgh:-)
×
×
  • Create New...