-
Posts
6128 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by Neigh
-
Kajak szcześciarz:) zagarnął pomarańczowy na własność :)
Neigh replied to Tora&Faro's topic in Już w nowym domu
[quote name='rufusowa']kończę o 16 - moze sie spotkamy na moment przy recepcji?[/QUOTE] Ty się lepiej pochwal co bliższego wiadomo o Fasoli.........znaczy się Fasola bo Jaś? Czy też Fasola bo to rodzaj żeński i ile tygodni sobie liczy, hę? Ja jestem wścibska baba nie tylko zwierzyna mnie interesuje;-) -
Koty z HELU a może hell'u? czyli wakacyjne horrory
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Wstawię jak ogarnę Fridę........jestem zła, zła, ZŁAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
[quote name='Tora&Faro']Przeraziło mnie to co piszesz Aga....:( Dziewczyny trzeba jakoś kasę zbierać, kolejny bazarek, allegro? sama nie wiem co....[/QUOTE] Jak Ciebie przeraziło, to wyobraź sobie, jak ja się dziś czuję.......Gerard, Morela - kurcze...... -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Wystąpiłam z oficjalnym wnioskiem i zamierzam to zrobic na piśmie do wrocławskiego schroniska o przekazanie dokumentacji medycznej oraz wyjaśnienia. Założe się, ze guzik to da...... -
Nie odzywałam się długo.... Bo zaraz będzie, że przyszłam się kłócić, wprowadzać zamęt.......Obrończyni się znalazła, co nie? Możesz sobie Irena robić z tego multicytaty- wydrukować nawet to co napiszę na plakacie i powiesić na ścianie. Ale jeszcze raz: Marta - oficjalnie i przy świadkach Cię przepraszam. Przepraszam Cię za to czego tu doświadczasz, przepraszam Cię za podejrzenia, uszczypliwe uwagi, komentarze. Przepraszam Cię, ze nie możesz normalnie dzielić się tym, co się z psem dzieje - bo każde Twoje słowo jest badane, prześwietlane, oceniane. Jeszcze trochę a się okaże, że temu psu szkodzisz........ Czuję się winna, bo to ja Cię prosiłam, namawiałam, żebyś przyjęła do siebie Sonię. Bo po tym co się stało z Kairem uważam Cię niemal za cudotwórcę..... Jesteś jednym z najlepszych dt, które znam. I chciałam zebyś właśnie tu to przeczytała. A to co z moją wypowiedzią zrobi Irena, jak ją skomentuje tradycyjnie mnie wali. Stać mnie na to:-)
-
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
No wiec tak: Zostawiłam rozżalonego na cały świat kota u weta ( jeść bandyci nie dali).......no i niecałą godzinę temu go odebrałam. Nawet nie wiem od czego zacząć.......... Może od początku. A zatem - pani chirurg nie wie CO i PO CO zostało zrobione. By się w sumie chętnie dowiedziała, bo ją ciekawość zżera. Sama niestety nie jest w stanie powiedzieć...... Jest w stanie stwierdzić, że tu cytuję "zostały wykonane cięcia, bez należytej staranności - tym bardziej koniecznej, ze względu na wrażliwość miejsca. Następnie zostały pozszywane - nićmi nierozpuszczalnymi. W efekcie tych cięć porobiły się zrosty. Z powodu zrostów na 75 % niezbędne będzie wynicowanie cewki moczowej. Jest to zabieg operacyjny - niezwykle precyzyjny - jego koszt to 600 zł" A teraz na ludzkie. Gerardowi zrobiono zabieg operacyjny. Nie wiadomo jaki i nie wiadomo po co. Tego typu szycie ew. mogłoby usprawiedliwić, gdyby kot miał w tym miejscu np. rany - wygryzienia, pogryzienia. Ani chirurg ani wet nie wiedzą co zostało zrobione. Stwierdzili cięcia.......po nich zrosty. Zrosty powodują, ze prącie nie jest w stanie się chować, bo jest zwyczajnie........przyrośnięte. Wystaje - kot wylizuje robi sie tam stan zapalny, ponoć gdzieś na poczatku cewki pojawiła się krew. Usunięto nierozpuszczalne nici. Wypełniono pęcherz i zrobiono zdjęcie. Mam je. Na zdjęciu widać wyraźnie, ze anatomicznie pęcherz, cewka itp są po prostu IDEALNE. Nie ma ŻADNYCH powodów, by z ich strony coś powodowało nietrzymania zwieracza. Nie stwierdzono żadnych kamieni ani niczego takiego. Jak sie wyrażono "cuda się zdarzają" istnieje wiec cień szansy na to, ze po wyjęciu tych cholernych nici okolica zagoi się na tyle, że Gerard przeciekać przestanie......Ale to tylko 25 %. Poza tym moja pani wet twierdzi, ze jeśli Gerard się będzie tam ciągle lizał........a niechowająca się część takie działania powoduje, to będzie tam się ciągle robił stan zapalny. Trzeba wiec poczekać 2 tyg licząc na cud. Jeśli się nie zdarzy - to jedynym ratunkiem, ponoc dającym niemal 100 % na sukces jest "wynicowanie cewki moczowej". Co to znaczy na ludzkie? Ano takie wyszycie cewki, które powoduje że kot załatwia się jak kotka.....ma jakby otworek nowy do sikania zrobiony. Zabieg ten kosztuje jak napisałam wyżej 600 zł......... Dziś podczas zabiegu został Gerardowi zdjęty kamień oraz usunięte dwa zęby. Ponieważ nie było to umówione ( ale weci stwierdzili, że nooo szkoda nie skorzystać jak kot śpi ) policzono mi jedynie 50% za tą część. W sumie zapłaciłam 175 zł - mam oczywiście rachunek. Nie muszę chyba pisać, ze dalsza samodzielna opieka finansowa nad Gerardem mnie przerasta - koszt zabiegu tym bardziej. Aktualnie nie wiem czy jestem bardziej wściekła czy załamana.... -
Wyjątkowy wspaniały Wiśnia zamieszkał w swoim domu :))))
Neigh replied to mysza 1's topic in Już w nowym domu
Ja na wątek Soni nawet nie zaglądam. Mam, że tak powiem, za konkretny punkt widzenia i od dłuższego czasu znany. Generalnie bardzo Cię Marta przepraszam tu, teraz przy świadkach. W sumie to przeze mnie Sonia jest u Ciebie. Tak się cieszyłam postępami Kajusia........że Ci ją wtryniłam na głowę. W najgorszych przeczuciach nie sądziałam, że będzie przez to tyle problemów. O tym, że na dogo powinny być okresowe badania psychiatryczne wiem od dawna. Swoją drogą ciekawe czy bym je przeszła hihihi Wiśnia z jęzorem jest SUPER. Jakiś taki jest nooo nieporadny. -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Kurrrrrde no.......jak będzie jakieś pełzło drogą, to przecież nie minę tak? Ale jak sobie będę kolejny problem ładować z własnej woli na głowę, to upoważniam Was do kopnięcia mnie w zadek, ok? -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Powiecie mi jak to wstawić do podpisu? Aaa i poreklamuję na miau ...... -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
I coraz się bardziej robię złośliwa do tych wszystkich, którzy chcą młode, zdrowe, śliczne, rasowe, niekastrowane. Nooo bo stare, chore, brzydkie to zostaną u nas, nie? -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Moje dzieci mają dość.......wiesz jakoś tak ostatnimi czasy sporo się u nas pogrzebów odbyło. Nie dalej jak wczoraj z nimi na ten temat rozmawiałam.....i usłyszałam "nie". Ja się im nie dziwię. Mój eks Tz kiedyś mi powiedział, ze robię z niego grabarza. Po Tygrysie wyłączyłam się z psów.......teraz mam silną potrzebę znalezienia domu tym kotom i odejścia w ogóle. Odczuwam jakiś taki wewnętrzny bunt - czemu MY mamy być odpowiedzialni za błędy, glupotę, bestialstwo, brak kompetencji itp innych ludzi. Mnie wystarczą choroby własnych zwierząt. Leczyłam tymczasową wtedy Tolę a w tle umierała MOJA suka. Tygrys został bo był chory. Gdyby był zdrowy to by sobie go jacyś ludzie wzięli. Kurcze zawsze mamy stać po kolana w najgorszych emocjach? A dlaczego niby. Sorry mam kryzys...... -
Nie, odłowione psy z Jabłonny trafiają do Chrcynna - bo tak wynika z umowy. Nie jest istotnym, które schronisko jest bliżej.
-
[quote name='Nutusia']Jak wszystkie wiemy, pojęcie "zapsienia" jest baaaardzo względne! :)[/QUOTE] Swięte słowa - kiedy miałam jeszcze dwa koty mawiałam, ze trzecie trzymam dla tymczasa. Kiedy miałam już 3 koty, zakładałam, ze jeden tymczasik się jakoś upchnie.....Był moment, ze miałam w domu 8 kotów. Jednak muszę Wam napisać, ze nie wiem jak radzą sobie ludzie, którzy przekraczają tę liczbę.......dla mnie to niepojęte.
-
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Dzięki Magda.....to co pozostało to mobilizacja i zrobienie allegro - chociaż przyznaję, jakoś ostatnio brak mi wiary. W ludzi głownie. -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
[I]No to teraz Morela........Nie wiedziałam jak go napisać. Bo z jednej strony chcę by bylo wiadomo, ze to chory kot. Z drugiej kurcze no nie napiszę, ze ma nowotwór, jeśli nie jest pewnym ze go ma. Nie pochowam jej za życia......I tak mi jakoś nie szło podczas pisania.......może ktoś nieco poprawi, proszę?[/I] Morela to przepiękna długowłosa, ruda kotka. Ma około 8 lat, jej poprzednia opiekunka do której trafiła w wieku 2 lat z przyczyn osobistych musiała ją oddać. Z bliżej nieokreślonych powodów ludzie traktują koty powyżej 2 roku życia jako staruszki, co niezmiennie mnie oburza. Kot żyje do 20 lat. Zatem kot 8 letni to w przeliczeniu na lata ludzkie ok. 35 latek. Czy ktoś ośmieliłby się nazwać kobietę w tym wieku staruszką? Opowieści o tym, jak to kota młodego można sobie wychować, przyzwyczaić itp. można między bajki włożyć. Jako wieloletnia kociara ze sporym doświadczeniem powiedzieć mogę jasno – to nie my wychowujemy koty, tylko one nas. I trzeba je zaakceptować takimi jakie są. A co wyrośnie z małego rozkosznego szkraba – dowiemy się mniej więcej gdy skończy rok[FONT=Wingdings][/FONT] Kiedy milusi śliczny kociaczek okaże się mieć galopujące ADHD. Tak więc chcąc znać charakter kota – najlepiej wziąć kota dorosłego. Jaka jest Morela? To typ arystokratki – inne koty czy psy nie robią na niej wrażenia. Jednak nie zniża się do bliższego kontaktu. Traktuje je jako zło konieczne. Towarzystwo innych czworonożnych nie jest jej do niczego potrzebne. Ludzie? Ano owszem przydatni – weź no mnie kochanieńki podsadź na tamtą półeczkę. Nie! Nie na TĄ tylko na TAMTĄ. No widzisz, jak chcesz to rozumiesz…….ten typ. Daje się głaskać, przytulać, ale nie jest typem namolnego, nonstopsiedzęnatobie kota. Kiedy czegoś chce nie wrzeszczy tylko przeszywa wzrokiem…….potrafi tak godzinami czyli na drzwi, na człowieka, na drzwi, na człowieka, na drzwi, na człowieka. Uff zrozumiał ………otworzył. Mógłbyś być bardziej lotny człowieku……. Piękna, dostojna z fajnym charakterem. Niestety chora. Jak wszystkie koty pod moją opieką zaprowadziłam ją na przegląd…….nie podobał mi się sposób w jaki oddycha. Jej „zużycie” zostało ocenione na max 5 lat. Zęby w idealnym stanie. Gdyby nie zapewnienia byłej opiekunki ogłaszałabym ją jako 5 letnią kotkę…… Niestety tu radość się kończy – Morela jest poważnie chora. Podejrzeń jest kilka. Najbardziej optymistyczne mówi „wieloletnie nie leczone zapalenie płuc”. Jest dalej diagnozowana. Koniecznym będzie podawanie leków przez długie tygodnie. Świadomość przyjmowania pod swój dach poważnie chorego kota. Jej dotychczasowa opiekunka zobowiązuje się do wsparcia finansowego, gdyby zaszła taka potrzeba. Czy znajdzie się dom gotów przyjąć pod swój dach chorego kota? Wziąć ją nie dlatego że śliczna, młoda i rozkoszna – ale dlatego by tego przepięknego kota nie skazywać na schronisko, brak możliwości leczenia. Nie sztuką jest adopcja młodych, zdrowych, pięknych. To, co według mnie ma największą wartość, to ofiarowanie domu, uczucia temu, kto tego najbardziej potrzebuje – a do takich zalicza się właśnie piękna Morela. -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
[I]Ogloszenie dla dwóch kociaków, które pozostały z TRÓJKI - tekst na allegro - szczegółowy, ale jestem znużona odpowiedziami ludziom, ktorych kot wychodzi tylko do ogródka, albo ich kot nie wypada......itp. [/I] Historia tych kociaków była już na allegro. Wtedy szukaliśmy środków na utrzymanie 3 odłowionych kotów. Najstarsza kotka uciekła z domu tymczasowego, nadal jej poszukujemy. Pozostała dwójka szuka domu. Są bardzo ładne, najprawdopodobniej są mieszanką kota norweskiego leśnego. Jednak nie zostaną wydane do domów kierujących się jedynie ich urodą. Poszukujemy odpowiedzialnych domów, które ze zrozumieniem przyjmą warunki adopcyjne, które stawiamy. Kotki nie nadają się do domów z psami – kot żyjący na ulicy – zwykle panicznie boi się psów, inaczej nie miałby szans na przeżycie. Szukamy domów „zakoconych” czyli takich które posiadają już kota i mają doświadczenie w jego” obsłudze” . Odłowione kociaki całe swoje dotychczasowe życie żyły w kocim stadzie. Początkowo piwnicznym, potem w towarzystwie naszych, domowych kotów. Zostały rozdzielone, by proces oswajania przechodził szybciej – nasze koty wiele ich nauczyły. Moja podopieczna nadal zasypia wtulona w któregoś z moich rezydentów. Obecność innych kotów dodaje im odwagi. Chcielibyśmy by pojęcia kuweta, drapak, transporter były dla nowego opiekuna oczywiste. Chcielibyśmy, by nowi opiekunowie nie mieli małych dzieci. I wcale nie dlatego, ze podejrzewamy iż Maluchy nad kotami by się znęcały. Nie. Po prostu małe dzieci, to zabawki fruwające w różne strony, bieganie, okrzyki itp. – co w przypadku dziecka jest normalne, trudne zaś do zrozumienia dla kota, dla którego każdy nieznany odgłos – to powód do panicznej ucieczki. Nasze koty to koty OSWAJANE. Nie przechodziły normalnego procesu socjalizacji. Owszem pozwalają się już głaskać, nie uciekają na widok swojego człowieka, jedzą w jego obecności, spią na kolanach……..ale to w dalszym ciągu są koty „z odzysku”. I na zawsze takimi pozostaną. Warunkiem nieodzownym jest dom „niewychodzący” czyli taki, z którego kot nie jest w stanie wydostać się na samodzielne spacery. Dom powinien posiadać odpowiednio zabezpieczone okna. Koty wypadają i przesądem jest, ze zawsze spadają na 4 łapy. Historie o kocie wychodzącym „jedynie do ogródka” nie sprawdzą się w przypadku naszych podopiecznych. Warunkiem koniecznym jest także wyrażenie zgody na wizytę przed adopcyjną. Z tego też powodu preferowane są domy położone w pobliżu miejsca zamieszkania kotów czyli w okolicach Warszawy. Długa podróż w zamkniętym transporterze może spowodować wycofanie się kota……zbyt długo pracowaliśmy nad ich zaufaniem by to wszystko stracić. Kotki zostały już wielokrotnie odrobaczone, niebawem będą miały drugie szczepienie. Wyleczone z herpes virusa ( jednak trzeba liczyć się z możliwością nawrotu). Mają delikatne jelita wymagające dobrej karmy. Koty nie są przeznaczone na sprzedaż. Proponowanie za nie pieniędzy jest bezcelowe. Zostaną wydane do domów najlepszych dla kotów. O wyborze domu zadecyduje ich bezpośredni opiekun. Oceńcie proszę..... -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Kawał kota z tej Spacji:-)Niesamowicie urosła i tfu tfu na psa urok zdrowa......Oglądałam ostatnio znalezione 2 maluchy - takie ciut starsze od niej byly........MałaCzarnaWrzeszcząca przeżyła, ale potwornie biegunkuje, Burasia odeszła. MalwinkaLalkaSpacja miała wiecej szcześcia niż rozumu, aczkolwiek tak po cichu myślę, ze kawał z niej cholery będzie. Idealna do domu z psem. A'propos ostatnio dostałam maila do odpisania w sprawie tych pomalowanych kociaków. Pani pyta jak one z psem......no to grzecznie odpisałam, ze sie panicznie boją. To chyba jasne, jak sie całe życie mieszkało na ulicy, to jakby sie kot psów nie bał to by raczej nie przeżył. Noo i że mimo faktu posiadania 2 psów, ja ich nie przyzwyczajałam, bo w procesie oswajania miały dość wrażeń. Jednak, ze mamy ( tajemnicze MY ) wiele kotów pod opieką w tym psolubnych. Myślicie, ze odpisała - ależ skąd Kolejna napisała, ze marzy o tym kotku, zapytałam o doświadczenie z kotami, o to czy może ma juz kota. Bo ta mała ode mnie to jedynie na dokocenie. Jest bardzo pro kocia, zasypia wtulona w któregos z moich kotów, nadstawia sie do wylizywania itp. Pani odpisała, ze to bylby jej pierwszy kot. Grzecznie odpowiedziałam, ze kociak jest trudny, raczej do domu zakoconego z doświadczeniem ( wiecie ja cały czas walczę z biegunką......chyba odrobalową ) trzeba mieć takie "kocie" podejście. Ale ze kotów do adopcji jest sporo i że mam takie mniej wymagające i zachęcam do dalszego kontaktu. Nie odpisała I tak w ten deseń kilka innych osób. Bo ludzie nie chcą kota........oni chcą TEGO kota bo ładny. Na zasadzie "byle czego to ja nie wezmę".........a to spadówa! -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Bardziej pracowicie i szczegółowo.......siedziałam wczoraj w tym gabinecie prawie godzinę.....a zapłaciłam.......10 zł. Jest mi coraz bardziej głupio, ale moja p. wet uważa, że to jest jej cegiełka .......i jej zdaniem i tak na szacunek wielki zasługuje to co robimy. Ale wiecie mogłaby zbyć, olać - a ona się naprawdę angażuje. Najgorsze jest to, że nie znamy historii Gerarda - nie wiemy czy tak miał od zawsze czy od kiedyś tam.....Trafił z zakładam nietrzymaniem moczu - przylepili mu etykietkę "choroba nerek", która często nawet leczona kończy się śmiercią. A on skubany nie zdychał.......nagabywani zrobili badanie krwi - nic nie wyszło - odlepili etykietkę uznali, ze zdrowy odesłali do domu. W domu dalej się obsikiwał i wrócił jako niekuwetkowy....... No to zaczęli inne genialne pomysły wprowadzać w życie - po co? na co? tego jeszcze nie wiemy....moze się dowiemy a moze nie.Rozgrzebali, ucieli, pozszywali i szlus. Za takie rzeczy to powinno się tych ludzi karać moim zdaniem. Albo sie schron nie powinien decydować na przeprowadzanie operacji ( brak nici, wiedzy i diabli wiedzą czego)......a jeśli sie decyduje to powinna byc DOKUMENTACJA. Wyniki badań, zdjęcia......no cokolwiek Należało zbadać najpierw mocz - noo i można było wykluczyć chory pęcherz, kryształy w moczy itp. Skoro kot nadal przcieka to na logikę nie trzeba byc geniuszem można wpaść na to, ze cos jest nie halo z budową samego układu moczowego - moze być slaby zwieracz, zatkany kryształem, nieprawidłowo zbudowany ( ale to rzadkość). Zeby to stwierdzić należało zrobić zdjęcie. I umieć je jeszcze zinterpretować......sorry robię sie złośliwa. Tak czy siak bidul znowu idzie na stół - niestety nie wiadomo czy ostatni raz. Na razi celem diagnostyki......Czyli co jest, czy można pomóc, jak i ile to będzie kosztowało dowiemy się we wtorek. Oczywiście go nadal nie ogłaszam - bo co mam napisać? Kot prawdopodobnie chory, tylko nie wiemy na co i jak poważnie......KURNA OLEK jak mnie ten świat wpienia to tylko ja wiem..... Morela natomiast - dr Dominika powiedziała mi uczciwie, ze rozmawiała długo z dr Blenau, sama wracała do tego zdjecia wielokrotnie - noo i cóż......nikt nie postawi takiej diagnozy tak sobie ad hoc. Wiadomo chcą kolejnych zdjęć, porównań, podjąć próby leczenia itp......Ale generalnie - brak kaszlu, szybkość pogarasznia sie stanu wskazuje niestety na nowotwór. Nikt mi nie powiedział "jestem pewna, ze to to".......jednak dano mi do zrozumienia, ze to jest najbardziej prawdopodobna wersja. Dostała dodatkowo steryd, który - jeśli to astma lub nowotwór powinien dać poprawę. Co jeśli to nowotwór? Ano - leki spowalniające jego rozwój.......który moze być bardzo szybki. Innymi słowy trzeba sie liczyć raczej z miesiącami niż latami. I mieć świadomość, ze kota trzeba będzie uśpić.......bo się będzie na koniec dusił, topił ( woda w płucach ) czyli jednym słowem uroczy obraz. No i co mam jej szukać domu? Jakiś pomysł jak? Bo wiecie.........w Sylwestra minie rok odkąd nie ma Tygrysa - długo patrzyliśmy na jego odchodzenie.....Przedtem była Sake - chłoniak - długo, zdecydowanie za długo patrzyliśmy na jej odchodzienie. W miedzyczasie byla Fuga - odeszła szybko. Jestem świrem, ale jestem też, a moze przede wszystkim matką - nie mogę zapodać moim dzieciom ( zwłaszcza Zuzce ) akcji pod tytułem "wiesz kot u nas zostanie, bo za niebawem się udławi i umrze" Do pani u której Morka była wrócić nie moze...........wiec co zrobić? Gosia - wielkie dzięki za bazarek - zaczyna gromadzić kolejne rzeczy ...........pomozesz? Bo wiesz to wszystko nadal kropla w morzu potrzeb -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
No wiec tak - byłam u weta. Morka dostała kolejną kupę lekarstw.......pogadałyśmy.......no i generalnie to trzeba się nastawić na najgorsze. Mlode nadal biegunkuje, zastrzyk zrobilam - chyba jest lepiej Gerard......we wtorek o 8.30 melduje się u weta. Będzie miał usuwane szwy ( nierozpuściły się......no bo jak się miały rozpuścić jak są kuźwa nierozpuszczalne). Do tego pani chirurg ma że tak powiem rozbeszyć siusiaka i okolice i moze uda jej sie stwierdzić CO .......i PO CO tam narobiono + ew poprawić...... A co najważniejsze........ponieważ Gerard nadal przecieka ( niewiele, ale jednak ) ma miec wprowadzone do cewki moczowej cus za pomocą czego będzie tam wpompowane powietrze + ew kontrast celem zrobienia zdjęcia. Zdjęcie ma na celu ocenę budowy zwieracza, okolic i ew. ocenę co z tym fantem robić. O ile kiepski zwieracz u psów leczy sie banalnie o tyle u kotów nie. Bo podawane leki niestety mogą uszkodzić serce. Takie zdjęcie to min 70 zł + sedacja + reszta. No ale co? Jakie wyjście.....trza próbować chłopaka ponaprawiać, tak? Dziś zapłaciłam 10 zł. -
Frodo - czyli jak się tymczas w dom stały zamienił:-)
Neigh replied to Neigh's topic in Już w nowym domu
I my Was też.......czas płynie niestety dla czworonożnych nieco szybciej...... -
Ruda,długowłosych gromada czyli jak mi na łeb pada....
Neigh replied to Neigh's topic in Kotki już w nowych domach
Zrobiłam poprawki rozliczeń i jeśli chodzi o pomalowane koty to jest tak: [B]na minusie - 62 zł[/B] ( nie ma się co cieszyć, bo 15.10 kolejne 2 szczepienia + wydatki nie uwzględniają wydatków 2 domu, które mam dziś wieczorem otrzymać, bo Paula uparcie twierdzi, ze ja mam trudniej i ona sobie poradzi. Fakt mam, ale allegro było dla WSZYSTKICH a nie tylko dla mnie i jej się też należy) A ogólnie to dziś idę do weta z Morką i Gerardem - wiec w ogóle nie ma sie co cieszyć.....