Jump to content
Dogomania

tamb

Members
  • Posts

    7318
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by tamb

  1. [quote name='Nikki']Dobra, ja wszystko usuwam z tamtego postu, nie było sprawy, skoro tak bardzo przeszkadza[/quote] Nieee, proszę. To nie jest wątek, na którym oddajemy psy bo nieznośne. To wątek na którym kochamy nasze potworki.;)
  2. Wystarczy położyć się, Ozzy już wtulony w człowieka. Usiądę, górna część ciała na kolanach, po chwili cały siedzi i liże po twarzy. Chce coś albo się nudzi , wydaje takie dźwięki, że trzeba ustąpić. Zmęczy się na spacerze, kładzie się i trzeba czekać aż odpocznie. Kocha wszystko, co żyje i musi się przywitać a ja czekam aż skończy czułości (ma dużo koleżanek i kolegów), zostawione na stole jedzenie znika, wypija kotom wodę bo lepsza.
  3. [quote name='diabelkowa']a ja nie wiem czy to taki powod do dumy i trzeba sie tak tym chwalic wystarczy troche szkolenia kilka waznych komend i pilki kapcie i meble cale...[/quote] Ten wątek jest bardziej dla żartu niż w celu uzyskania rad. Wszystko jest poważne i smutne, wyszłam zmęczona z Ozzim i Timonkiem, w domu na swoją kolej czekały Gerda i Titka a Ozzy jak zwykle narozrabiał. Już nie mam siły złościć się, narzekać, założyłam wątek, żeby się pośmiać.;)
  4. Zgłaszam swojego Ozziego. Dzisiaj na spacerze ukradł Timonkowi piłeczkę i z dwiema piłkami w pyszczku poszedł pić wodę do Wisły, chociaż w plecaku miałam czystą wodę i miskę. Utopił piłki, pobrudził brzuch i łapy, wytarzał się w zdechłej rybie, a w drodze powrotnej zjadł kupę. :shake:
  5. Dobrze, że taki grzeczny.:loveu:Martwiłam się, jak sobie przy tylu obowiązkach dasz radę, a tu taka miła niespodzianka. Domek stały jest potrzebny, taki już na zawsze.
  6. Ważne są informaje o miejscu, do którego jedzie. Dobrze jakby pies trafił do lepszych warunków albo takich samych jak ma. Jak z azylu idzie do dobrze prowadzonego przytuliska czy hotelu to jak do raju. Jak z kanapy to stres. Domek stały idealny potrzebny.
  7. Jest śliczny i dobrze, że taki grzeczny. Musi trafić jak poprzednia Twoja tymczasowiczka Kama. Mam aktualne informacje o niej, jest szczęśliwa i kochana. :loveu:
  8. Musi się udać, nie ma innego wyjścia.
  9. Jeśli jednak Poznań to byłoby lepiej, gdyby Ptyś do czasu transportu mógł zostać tam, gdzie jet obecnie. Częste zmiany mogą stresować psa.
  10. Wpłacę ale tylko 30zł po niedzieli.:oops:
  11. hop! jak już bierze, opiekuje się wspaniale ale nie mogłaby zostać bez Waszej pomocy. To, że podjęła taką decyzję, podziwiam.:shake: Mogę go ogłosić w DP ale nie wiem, czy uda się w ciągu tygodnia. Zawsze jest kolejka.
  12. [quote name='dorota1']Czy będą jakieś wieści z domu Tarota? Pani Asiu, czy odwołała Pani jego zdjęcie w Dzienniku Polskim u tamb? W miejsce Tarota poszedłby inny piesek, który już też długo czeka.[/quote] Tarot dzisiaj w Dzienniku Polskim. Może jeśli będzie dzwonił ktoś sensowny, zaproponować mu innego pieska. Czasem tak robiłam i udawało się przekonać zainteresowanego.;)
  13. Zwierzus, dziękuję za odpowiedź.:lol: Ja miałam dopiero w poniedziałek spytać weta.:oops:
  14. W poniedziałek pójdę do weta po nr konta i dowiem się czy sunia może dostawać lek seriami. Wiem, że w tym miesiącu dostawała przez 5 dni, potem 5 dni przerwy i znowu 5 dni na leku. Organizm dobrze zareagował.
  15. Mila się ślicznie uśmiecha.:loveu:
  16. [quote name='ElzaMilicz'] W ostatnich dwóch dniach bardzo poprawilo sie jego posłuszenstwo, zaczął nawiazywac kontakt ze starszą osobą która mam pod opieką, wykazywał chęć współpracy na spacerach. Równiez dobre rokowania wydawały sie dawać zastosowane po raz pierwszy we wtorek wskazówki jakie otrzymałam ze szkoły dla psów w sprawie jego zachowania wobec rowerzystów. Został jednak zabrany zanim doszlo do wlasciwej konsultacji. Nie zdązyłam tez przyuczyc go do chodzenia przy wózku inwalidzkim ani zapoznac z osobą, pod której opieka jest moja mama i cały dom w czasie mej nieobecności. [/quote] Jeśli Berni miałby szansę zostać u pani Romy na stałe, nie zostałby zabrany we wtorek. Jednak mimo dobrych rokowań Berni nie został zaakceptowany i nie padło w rozmowie telefonicznej zdanie, że jeśli będzie robił postępy, zostanie. Dom tymczasowy Berniego jest w Miliczu i trudno byłoby specjalnie organizować transport parę dni później. Berni był u mnie w bloku kilka godzin i nie miałam z nim problemów. Pierwszy raz spotkałam psa po przejściach, który zamknięty w pokoju nie drapał w drzwi, nie piszczał, załatwił się na spacerze a nie w mieszkaniu, w taksówce wskoczył na kolana i jechał spokojnie. Nie ma choroby lokomocyjnej. W razie problemów na spacerach u pani Romy miałby do dyspozycji ogród, spacery nie byłyby koniecznością. Osoba miła, kulturalna, mająca w przeszłości psy, które były leczone u dobrych weterynarzy, do dyspozycji psa dom z ogrodem, wydawały mi się rajem dla Berniego. Jestem zaskoczona i zawiedziona.
  17. Dorota1,dziękuję. Mamy już 80zł miesięcznie.:loveu:Zdjęcie zrobię tylko głupio było mi przy pierwszej, czy drugiej rozmowie z panią. Kto może jeszcze pomóc Pusi?
  18. Na pierwszą stronę prośba o vetoryl.:-(
  19. Zadzwonię w poniedziałek do schroniska ale pani jest troszkę trudna w kontakcie i nigdzie nie będzie chciała pojechać. A tak na marginesie, to chyba nie powinnam wychodzic z domu. Na dogo miałam nie zaglądać, wyszłam po zakupy i znowu nieszczęście.:shake:
  20. :Help_2:Pod Lewiatanem w Krakowie (jeśli ktoś zechce pomóc, nazwę ulicy podam na pw) siedzi kobieta sprzedająca stare książki z sunią. Widuje je od lat. Sunia w zimie opatulona w kocyk, zawsze miseczka z piciem. Widać, że bardzo się kochają. Pani jest biedna, sunię wzięła 9 lat temu ze schroniska. Ostatnio pani wystawiła kartkę z informacją, że sunia jest chora i potrzebne są pieniądze na leczenie. To, co dałam poszło na inne potrzeby (pewnie jedzenie) więc postanowiłam ukierunkować pomoc i poszłam zapytać weterynarza, co suni jest i jakie są potrzeby. Z innego wątku wklejam informacje aktualne i sprawdzone. Napisał AMIGA Jestem gotowa dołożyc się co miesiąc z 30 zł. Tylko faktycznie najbezpieczniej jest żeby ta pani dostawała już wykupione leki. Dziękuję, wspaniale. Rozmawiałam z weterynarzem, do którego chodzi z sunią kobieta i sprawa wygląda tak: sunia jest stara, ma dużego guza na pyszczku ale to nie jest problemem. Zabieg jest prosty tylko sunię trzeba do niego przygotować. Problemem jest choroba cushinga. Lek, który trzeba suczce Pusi podawać to vetoryl, cena w hurtowni (wet tyle płaci i chce leczyć "po kosztach") 178zł. Mniejsza dawka (połowa zalecanej, może nie działać) kosztuje 125zł. Pusia do końca życia musi być na tym leku. Dlatego łatwiej i bezpieczniej zadeklarować mniejszą kwotę, która nie będzie odczuwalna w naszych wydatkach. Mamy już 60 zł miesięcznie. Pieniądze byłyby wpłacane na konto weta albo dowożone do niego (jak łatwiej). Kto jeszcze może coś dorzucić? Sunia została 9 lat temu zaadoptowana z krakowskiego schroniska. Jeśli ktoś zechce pomóc poproszę weta o nr konta. A może ktoś mógłby podarować potrzebny lek?
  21. Świetne masz psiaki. Często zaglądam na wątek.;) Mój Ozzy już po zabiegu (dzisiaj była kastracja).
  22. [quote name='AMIGA']Jestem gotowa dołożyc się co miesiąc z 30 zł. Tylko faktycznie najbezpieczniej jest żeby ta pani dostawała już wykupione leki.[/quote] Dziękuję, wspaniale. Rozmawiałam z weterynarzem, do którego chodzi z sunią kobieta i sprawa wygląda tak: sunia jest stara, ma dużego guza na pyszczku ale to nie jest problemem. Zabieg jest prosty tylko sunię trzeba do niego przygotować. Problemem jest choroba cushinga. Lek, który trzeba suczce Pusi podawać to vetoryl, cena w hurtowni (wet tyle płaci i chce leczyć "po kosztach") 178zł. Mniejsza dawka (połowa zalecanej, może nie działać) kosztuje 125zł. Pusia do końca życia musi być na tym leku. Dlatego łatwiej i bezpieczniej zadeklarować mniejszą kwotę, która nie będzie odczuwalna w naszych wydatkach. Mamy już 60 zł miesięcznie. Pieniądze byłyby wpłacane na konto weta albo dowożone do niego (jak łatwiej). Kto jeszcze może coś dorzucić? Sunia została 9 lat temu zaadoptowana z krakowskiego schroniska.
×
×
  • Create New...