-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
[quote name='Nikki']Dobra, ja wszystko usuwam z tamtego postu, nie było sprawy, skoro tak bardzo przeszkadza[/quote] Nieee, proszę. To nie jest wątek, na którym oddajemy psy bo nieznośne. To wątek na którym kochamy nasze potworki.;)
-
Wystarczy położyć się, Ozzy już wtulony w człowieka. Usiądę, górna część ciała na kolanach, po chwili cały siedzi i liże po twarzy. Chce coś albo się nudzi , wydaje takie dźwięki, że trzeba ustąpić. Zmęczy się na spacerze, kładzie się i trzeba czekać aż odpocznie. Kocha wszystko, co żyje i musi się przywitać a ja czekam aż skończy czułości (ma dużo koleżanek i kolegów), zostawione na stole jedzenie znika, wypija kotom wodę bo lepsza.
-
[quote name='diabelkowa']a ja nie wiem czy to taki powod do dumy i trzeba sie tak tym chwalic wystarczy troche szkolenia kilka waznych komend i pilki kapcie i meble cale...[/quote] Ten wątek jest bardziej dla żartu niż w celu uzyskania rad. Wszystko jest poważne i smutne, wyszłam zmęczona z Ozzim i Timonkiem, w domu na swoją kolej czekały Gerda i Titka a Ozzy jak zwykle narozrabiał. Już nie mam siły złościć się, narzekać, założyłam wątek, żeby się pośmiać.;)
-
Zgłaszam swojego Ozziego. Dzisiaj na spacerze ukradł Timonkowi piłeczkę i z dwiema piłkami w pyszczku poszedł pić wodę do Wisły, chociaż w plecaku miałam czystą wodę i miskę. Utopił piłki, pobrudził brzuch i łapy, wytarzał się w zdechłej rybie, a w drodze powrotnej zjadł kupę. :shake:
-
Skrzywdzony katowany Lisek po amputacji ma cudowny dom dzięki Wam
tamb replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
Musi się udać, nie ma innego wyjścia. -
Hasio o niesamowicie błękitnych oczach... W DOMKU W WARSZAWIE !!! :)
tamb replied to Neczka's topic in Już w nowym domu
Ale cudo.:loveu: -
Skrzywdzony katowany Lisek po amputacji ma cudowny dom dzięki Wam
tamb replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
Wpłacę ale tylko 30zł po niedzieli.:oops: -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Tak, odpisałam.;) -
Bardzo prosimy o pomoc dla schroniska w Harbutowicach!!!!
tamb replied to Mraulina's topic in Już w nowym domu
[quote name='dorota1']Czy będą jakieś wieści z domu Tarota? Pani Asiu, czy odwołała Pani jego zdjęcie w Dzienniku Polskim u tamb? W miejsce Tarota poszedłby inny piesek, który już też długo czeka.[/quote] Tarot dzisiaj w Dzienniku Polskim. Może jeśli będzie dzwonił ktoś sensowny, zaproponować mu innego pieska. Czasem tak robiłam i udawało się przekonać zainteresowanego.;) -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zwierzus, dziękuję za odpowiedź.:lol: Ja miałam dopiero w poniedziałek spytać weta.:oops: -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Podrzucę na pierwszą stronę.;) -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
W poniedziałek pójdę do weta po nr konta i dowiem się czy sunia może dostawać lek seriami. Wiem, że w tym miesiącu dostawała przez 5 dni, potem 5 dni przerwy i znowu 5 dni na leku. Organizm dobrze zareagował. -
Jeden pies martwy, drugi odebrany wariatce już w nowym domu..
tamb replied to tamb's topic in Już w nowym domu
Mila się ślicznie uśmiecha.:loveu: -
BERNI - z DT w Miliczu na własną kanapę w Prudniku. NARESZCIE W DOMU!
tamb replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
[quote name='ElzaMilicz'] W ostatnich dwóch dniach bardzo poprawilo sie jego posłuszenstwo, zaczął nawiazywac kontakt ze starszą osobą która mam pod opieką, wykazywał chęć współpracy na spacerach. Równiez dobre rokowania wydawały sie dawać zastosowane po raz pierwszy we wtorek wskazówki jakie otrzymałam ze szkoły dla psów w sprawie jego zachowania wobec rowerzystów. Został jednak zabrany zanim doszlo do wlasciwej konsultacji. Nie zdązyłam tez przyuczyc go do chodzenia przy wózku inwalidzkim ani zapoznac z osobą, pod której opieka jest moja mama i cały dom w czasie mej nieobecności. [/quote] Jeśli Berni miałby szansę zostać u pani Romy na stałe, nie zostałby zabrany we wtorek. Jednak mimo dobrych rokowań Berni nie został zaakceptowany i nie padło w rozmowie telefonicznej zdanie, że jeśli będzie robił postępy, zostanie. Dom tymczasowy Berniego jest w Miliczu i trudno byłoby specjalnie organizować transport parę dni później. Berni był u mnie w bloku kilka godzin i nie miałam z nim problemów. Pierwszy raz spotkałam psa po przejściach, który zamknięty w pokoju nie drapał w drzwi, nie piszczał, załatwił się na spacerze a nie w mieszkaniu, w taksówce wskoczył na kolana i jechał spokojnie. Nie ma choroby lokomocyjnej. W razie problemów na spacerach u pani Romy miałby do dyspozycji ogród, spacery nie byłyby koniecznością. Osoba miła, kulturalna, mająca w przeszłości psy, które były leczone u dobrych weterynarzy, do dyspozycji psa dom z ogrodem, wydawały mi się rajem dla Berniego. Jestem zaskoczona i zawiedziona. -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dorota1,dziękuję. Mamy już 80zł miesięcznie.:loveu:Zdjęcie zrobię tylko głupio było mi przy pierwszej, czy drugiej rozmowie z panią. Kto może jeszcze pomóc Pusi? -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Na pierwszą stronę prośba o vetoryl.:-( -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Zadzwonię w poniedziałek do schroniska ale pani jest troszkę trudna w kontakcie i nigdzie nie będzie chciała pojechać. A tak na marginesie, to chyba nie powinnam wychodzic z domu. Na dogo miałam nie zaglądać, wyszłam po zakupy i znowu nieszczęście.:shake: -
:Help_2:Pod Lewiatanem w Krakowie (jeśli ktoś zechce pomóc, nazwę ulicy podam na pw) siedzi kobieta sprzedająca stare książki z sunią. Widuje je od lat. Sunia w zimie opatulona w kocyk, zawsze miseczka z piciem. Widać, że bardzo się kochają. Pani jest biedna, sunię wzięła 9 lat temu ze schroniska. Ostatnio pani wystawiła kartkę z informacją, że sunia jest chora i potrzebne są pieniądze na leczenie. To, co dałam poszło na inne potrzeby (pewnie jedzenie) więc postanowiłam ukierunkować pomoc i poszłam zapytać weterynarza, co suni jest i jakie są potrzeby. Z innego wątku wklejam informacje aktualne i sprawdzone. Napisał AMIGA Jestem gotowa dołożyc się co miesiąc z 30 zł. Tylko faktycznie najbezpieczniej jest żeby ta pani dostawała już wykupione leki. Dziękuję, wspaniale. Rozmawiałam z weterynarzem, do którego chodzi z sunią kobieta i sprawa wygląda tak: sunia jest stara, ma dużego guza na pyszczku ale to nie jest problemem. Zabieg jest prosty tylko sunię trzeba do niego przygotować. Problemem jest choroba cushinga. Lek, który trzeba suczce Pusi podawać to vetoryl, cena w hurtowni (wet tyle płaci i chce leczyć "po kosztach") 178zł. Mniejsza dawka (połowa zalecanej, może nie działać) kosztuje 125zł. Pusia do końca życia musi być na tym leku. Dlatego łatwiej i bezpieczniej zadeklarować mniejszą kwotę, która nie będzie odczuwalna w naszych wydatkach. Mamy już 60 zł miesięcznie. Pieniądze byłyby wpłacane na konto weta albo dowożone do niego (jak łatwiej). Kto jeszcze może coś dorzucić? Sunia została 9 lat temu zaadoptowana z krakowskiego schroniska. Jeśli ktoś zechce pomóc poproszę weta o nr konta. A może ktoś mógłby podarować potrzebny lek?
-
[quote name='AMIGA']Jestem gotowa dołożyc się co miesiąc z 30 zł. Tylko faktycznie najbezpieczniej jest żeby ta pani dostawała już wykupione leki.[/quote] Dziękuję, wspaniale. Rozmawiałam z weterynarzem, do którego chodzi z sunią kobieta i sprawa wygląda tak: sunia jest stara, ma dużego guza na pyszczku ale to nie jest problemem. Zabieg jest prosty tylko sunię trzeba do niego przygotować. Problemem jest choroba cushinga. Lek, który trzeba suczce Pusi podawać to vetoryl, cena w hurtowni (wet tyle płaci i chce leczyć "po kosztach") 178zł. Mniejsza dawka (połowa zalecanej, może nie działać) kosztuje 125zł. Pusia do końca życia musi być na tym leku. Dlatego łatwiej i bezpieczniej zadeklarować mniejszą kwotę, która nie będzie odczuwalna w naszych wydatkach. Mamy już 60 zł miesięcznie. Pieniądze byłyby wpłacane na konto weta albo dowożone do niego (jak łatwiej). Kto jeszcze może coś dorzucić? Sunia została 9 lat temu zaadoptowana z krakowskiego schroniska.