-
Posts
7318 -
Joined
-
Last visited
Everything posted by tamb
-
Kraków-stara,malenka Majeczka,czy musi wrocic na ulice?? MA DOM
tamb replied to karusiap's topic in Już w nowym domu
Pochwalę się, ogłosiłam Brego z tymczasu hop! i pan zadzwonił. Sytuacja Brego wyjaśniła się wcześniej więc oddałam domek Camarze, która pomyślała o Majeczce.;) Pan bardzo miły, domek idealny dla starszej suni. Mieli już kolejno dwa psy i dożyły póżnej starości. -
BERNI - z DT w Miliczu na własną kanapę w Prudniku. NARESZCIE W DOMU!
tamb replied to Reno2001's topic in Już w nowym domu
Wyślijcie mi tekst opisujący Berniego, ładne zdjęcie, ogłoszę w DP. Wyślijcie na [EMAIL="tamaraart@vp.pl"]tamaraart@vp.pl[/EMAIL] -
Hasio o niesamowicie błękitnych oczach... W DOMKU W WARSZAWIE !!! :)
tamb replied to Neczka's topic in Już w nowym domu
Bardzo dokładnie sprawdzam tak młodych ludzi. Wydaję tylko jeśli mają zwierzęta zadbane u rodziców a rodziców na poziomie. Mogą liczyć na ich pomoc i mają dobry przykład z domu. Ważna jest stabilizacja finansowa, poziom umysłowy. Czy pies byłby chłopaka czy dziewczyny, związki w tym wieku nie są trwałe więc musiałby być bardzej jednej osoby. -
Skrzywdzony katowany Lisek po amputacji ma cudowny dom dzięki Wam
tamb replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
[quote name='hop!']Myślę, że przydałaby się konsultacja u dr Jacka Sterny. Przyjmuje m.in. tu: [URL]http://www.bemowo-wet.com.pl/index.php?id=godziny[/URL] Będę u niego w piątek z Brego i mogę spróbować zapisać Liska na wizytę.[/quote] To może być szansa dla Liska. :loveu: -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję, to ogromna pomoc.:loveu::loveu::loveu: -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję.:loveu::loveu::loveu: -
Skrzywdzony katowany Lisek po amputacji ma cudowny dom dzięki Wam
tamb replied to Tosia2's topic in Już w nowym domu
Przelałam 30zł. Przykro mi, że tak mało ale w tym miesiącu wypadło mi leczenie 3 kotów i kastracja Ozziego.:oops: -
Moja sunia Titka (nazwałam ją jak pierwszą sunię z dzieciństwa) też się tarza w trawie, zwłaszcza po wyszczotkowaniu, śmiesznie bawi się z kotami ale jej niszczycielskie zachowania w mieszkaniu nie były śmieszne, wynikały ze strasznej traumy, jaką przeżyła. Dlatego o nich nie piszę. Teraz po 11 miesiącach jest wesołym, coraz mniej kłopotliwym psem.
-
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Dziękuję w imieniu Pusi.:loveu:Każda kwota się przyda bo Pusia ma jeszcze leczone uszy i trzeba zacząć zbierać na operację guza na brodzie (ok 150zł, może mniej). Wysyłam na pw nr konta weterynarza.;) -
Pusia z zespołem cushinga odeszła za TM 22 czerwca 2009r.
tamb replied to tamb's topic in Psy, które pożegnaliśmy....
Rozmawiałam z weterynarzem, Pusia jest leczona, właścicielka ma wydzielane lekarstwa na kilka dni i ma zgłaszać się regularnie z Pusią do gabinetu. Daje to gwarancję dobrze przeprowadzonej kuracji.:multi: -
Kielce - Suka ze stacji benznowej -wreszcie w NOWYM DOMKU!!!!
tamb replied to andzia69's topic in Już w nowym domu
Lotoska jest dzisiaj w Dzienniku Polskim. Trzymam kciuki. -
Oj, kiedyś obdarłam tapetę przy oknie za zasłonami bo Titka obgryzła przy drzwiach. Przy zdejmowaniu zasłon do prania była wsypa.:oops: Byłam mistrzem maskowania zniszczeń, tak mi się wydawało.
-
[quote name='tamb']Ja i hop! miałyśmy w dzieciństwie suczkę Titkę, moją wielką miłość. Miała kilka miseczek, z wodą, z mięsem, tartymi warzywami itp. Całą zastawę. Titka robiła "przelewanki" (tak to wtedy nazywałyśmy). Ruchami pyszczka przelewała wodę do mięsa, ugniatała, przelewała do warzyw, ugniatała, na koniec naciągała na to dywan, skacząc ugniatała przednimi łapkami. Smiesznie skakały jej uszy. Titka udawała, że płacze: opierała się przednimi łapkami o kolana, wtulała w nie główkę, pocierała łapkami pyszczek i łypała okiem czy się zachwycamy. Zachwycałyśmy się i to bardzo. Kiedyś była chora i miała zastrzyki, bolała ją po nich łapka. Od tamtej pory wystarczyło bolejącym tonem powiedzieć "Tituniu, która łapka boli", Titunia kulała. Od 1991 jest za TM. Kiedy miała jakiś skarb (przysmak albo zabawkę) chodziła po mieszkaniu z tym czymś w pyszczku i piszczała bo nie mogła podjąć decyzji, gdzie schować. Chowała pod dywan, odchodziła, patrzyła z daleka czy dobrze schowane, wracała i szukała nowego miejsca. Tak inteligentnego psa i tak dziwacznego nigdy nie spotkałam.[/quote] Titka nie pozwalała wchodzić na żadne wysokości. Kiedy ktoś wszedł na krzesło, czekała aż zejdzie i tarmosiła za nogawki albo spódnicę, doskakiwała do krótkich spodenek. Kiedyś przeżyłam chwilę grozy. Spałam z Titunią i kiedy się obudziłam nie było jej w mieszkaniu. To było jak zły sen, płakałam, szukałam. Po długiej chwili mały zaspany potworek wyszedł z poszewki na kołdrę. Potrafiła w nocy pogryźć puchową poduszkę i budziłam się cała w pierzu. Kiedyś zrobiła czerwoną kupę (znowu była panika), okazało się, że zjadła szminkę.
-
Ja i hop! miałyśmy w dzieciństwie suczkę Titkę, moją wielką miłość. Miała kilka miseczek, z wodą, z mięsem, tartymi warzywami itp. Całą zastawę. Titka robiła "przelewanki" (tak to wtedy nazywałyśmy). Ruchami pyszczka przelewała wodę do mięsa, ugniatała, przelewała do warzyw, ugniatała, na koniec naciągała na to dywan, skacząc ugniatała przednimi łapkami. Smiesznie skakały jej uszy. Titka udawała, że płacze: opierała się przednimi łapkami o kolana, wtulała w nie główkę, pocierała łapkami pyszczek i łypała okiem czy się zachwycamy. Zachwycałyśmy się i to bardzo. Kiedyś była chora i miała zastrzyki, bolała ją po nich łapka. Od tamtej pory wystarczyło bolejącym tonem powiedzieć "Tituniu, która łapka boli", Titunia kulała. Od 1991 jest za TM. Kiedy miała jakiś skarb (przysmak albo zabawkę) chodziła po mieszkaniu z tym czymś w pyszczku i piszczała bo nie mogła podjąć decyzji, gdzie schować. Chowała pod dywan, odchodziła, patrzyła z daleka czy dobrze schowane, wracała i szukała nowego miejsca. Tak inteligentnego psa i tak dziwacznego nigdy nie spotkałam.
-
[URL]http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/1173d66cd8e4edd2.html[/URL] Timonek
-
Timonek kradnie zabawki, chowa w różne miejsca a potem stoi przy tych miejscach i piszczy, żeby mu wydostać bo nie potrafi.:shake: Trąca piłeczką, żeby mu rzucać a w łóżku cicho warczy bo chciałby być sam, bez psów i kotów. Oczywiście reszta towarzystwa go ignoruje i po chwili nie mogę się ruszyć bo nawet w czasie snu jestem zapsiona i zakocona.:roll:
-
Kot Miodek potrafi otwierać lodówkę, zawartość wyrzucać na podłogę a psy tylko na to czekają.:shake: Oczywiście jestem zmuszona zastawiać lodówkę krzesłem ale jak zapomnę....
-
[quote name='Rinuś'][B][I]Ja wychodzę z założenia, że jak komuś przeszkadza mój to się nie dogadamy , bo dla mnie on jest wszystkim :p[/I][/B] [B][I]Ja dokładnie tak samo. Jeśli ktoś chce mieć ze mną kontakt na płaszczyźnie towarzyskiej, musi akceptować moje zwierzęta. Nie potrafiłabym zamknąć psa czy kota w oddzielnym pokoju, bo gość się boi. Z taką osobą mogę się spotkać w kawiarni a w mieszkaniu zwierzęta mają takie same prawa jak ludzie (domownicy). Jeśli ktoś przychodzi musi znieść zwierzęce powitania i też się z nimi ładnie przywitać.:eviltong:[/I][/B] [B][I]Napisało się tak grubo, nie było to zamierzone.[/I][/B]
-
Ja mentalnie jestem bardziej kociara niż psiara. Koty nauczyły mnie szacunku do zwierzaka i akceptacji zachowań nie zawsze wygodnych dla mnie. Kot jest niezależny, nie lubi być ograniczany i trzeba umieć z kotami żyć. Mam ich 7 i tolerancję przeniosłam na psy. Moim psom wolno wszystko co nie jest dla nich zagrożeniem i mimo pewnych wyskoków da się razem całkiem dobrze funkcjonować.;) Gerda podbija głową rękę, żeby ją głaskać, wskakuje na spacerze do wody (puszczam ją tam gdzie nie ma wody albo jest czysta), wczoraj przyniosła mi w pysku nenufary. Nie lubi zbieraczy złomu i mimo, że zna komendy, obszczekuje. Jest mi wtedy głupio, staram się unikać takich sytuacji, przechodząc na drugą stronę ulicy. Decyduje, którędy iść na spacer i niestety przy jej wadze (35kg) muszę ustępować i tak iść jak panna z mojego awatarku sobie życzy.
-
[quote name='Nikki']No, ale widzisz, wszystko co napisałam zostało skrytykowane, niepotrzebnie, bo przecież to było tak dla żartu, więc nie chcę nic więcej pisać, bo jeszcze się okaże, że znęcam się nad psami :-([/quote] Szkoda, też odechciało mi się żartować.:shake: Ozzy jest jednym z czterech rozrabiaków ale nie będę już rozwijać tematu.:oops: