Jump to content
Dogomania

gosikf & dogs

Members
  • Posts

    2325
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by gosikf & dogs

  1. Zeus bohater: [URL=http://img207.imageshack.us/i/zdjcia0286.jpg/][IMG]http://img207.imageshack.us/img207/9248/zdjcia0286.jpg[/IMG][/URL] [URL=http://img121.imageshack.us/i/zdjcia0281.jpg/][IMG]http://img121.imageshack.us/img121/8225/zdjcia0281.jpg[/IMG][/URL]
  2. Na wrocławskim rynku miało zacząć się o 12:00. O tej godzinie na rynku zastałyśmy Straż dla zwierząt, wypatrzyłam też jedną dziewczynę w koszulce z napisem "Zerwijmy łańcuchy". Żadnych bud, żadnych plakatów, chyba spodziewałam się czegoś innego. Może potem się rozkręciło, w każdym razie w południe nic się nie działo.
  3. Obeszłam dziś jeszcze te rejony, po których nie jeździłyśmy z demi. Psy zapadły się pod ziemię.
  4. Było sympatycznie, a Zeusa nawet igła nie zniechęciła;) Zdjęcie bardzo chciałabym wkleić, ale jest w telefoniee mojej siostry, z którego wczoraj usiłowałam zgrać je na kompa- niestety jakiś problem z portem usb mi na to nie pozwolił.
  5. Maga do mnie też dzwoniła i powiedziałam jej, że Zeus po spuszczeniu pół litra krwi trochę się uspokoił to może zrobiłam jej nadzieję...:eviltong: Niestety spokój Zeusa nie trwał długo:diabloti: W każdym razie wizyta też mu się podobała, a wszyscy mnie ciągle pytają czy nikogo nie zagryzł;) Nie zagryzł i nawet śmiem powiedzieć, że był GRZECZNY i MIŁY:crazyeye: Pomyślałam, że jak on dostał szanse od życia, to i innym coś da od siebie. Kraksa też miała szczęście w życiu, że spotkała Magdę na swej drodze, myślę, że Magda podobnie do mnie pomyślała idąc na "Psią krew". W ogóle dużo ludzi przyszło, dobrze, że organizuje się takie akcje. Panowie przyjechali do nas z Warszawy na kilka godzin, żeby zabrać trochę wrocławskiej krwi;)
  6. Koperek, prowadzisz psie przedszkole na Niskich Łąkach?:loveu: Moja siostra chodzi ze swoją Zmarszczką, tzw.Bagerą(shar-pei);) Dziś jej nie będzie, bo będzie ze mną na rynku przykuta do budy:eviltong:
  7. My niedługo wyruszamy, miałam plan żeby Azę wziąć jeszcze, ale się rozmyśliłam, bo i tak będzie dużo zamieszania przy wymiotującym Zeusie, a jak by to wyglądało jakbym obrzygane psy przywiozła:eviltong:
  8. Cześć, byłam dziś koło 14stej. Było dużo słońca to się łudziłam, że wylazły dziewczyny, ale niestety ani po nich śladu... Jedzenie stoi tak jak stało, nieruszone. :shake: Czerwona obroża na zdjęciu faktycznie może wyglądać na nową, w rzeczywistości jednak nie wyglądała na nową. Pęka mi głowa, idę się położyć, bo czuję, że umieram. Jutro z rańca jadę z Zeusem tą krew oddawać, może Azę też pozbawię 450ml:eviltong: Ulv wczoraj przyjechała po kitke to mówiła, że była w schronisku i nie słyszała o takich psach. Podkreśliła, że gdyby takie trafiły do schronu to by o tym na pewno wiedziała.
  9. Psów ani śladu. Jedzenie nie ruszone. Objechałyśmy na około działki, poligon i las. Niestety dzisiejsze poszukiwania zakończyły się klęską... Nie zamierzamy odpuścić. To co widziałam, nie daje mi spokoju. Strasznie smutne oczy i kości na wierzchu. demi wklei zdjęcia, które zrobiłam telefonem.
  10. Nie było... Mam 1000 myśli na raz... Jedziemy jeszcze raz dzisiaj. ŻEBY BYŁY BO ZWARIUJĘ!
  11. Ja w takim razie planuję na 9:00-9:30-najpóźniej 10:00.
  12. Byłam tam jeszcze trzeci raz z demi. Dojechałyśmy już dość późno i psów... nie było na miejscu. Padał deszcz, jest w ogóle zimno, być może psy na noc gdzieś się chowają. W schronisku psy trafią do izolatki, staruszków jest teraz bardzo dużo więc sunia starsza nie miałaby szans... Działka to tylko i wyłącznie z ciepłą budą, bo wizja jesieni i zimy mnie przeraża. Na razie tak myślimy z demi co by tu... Może coś wymyślimy. Schronisko to ostateczna ostateczność. Choroby skóry to na bank do leczenia, zauważyłam też kulawiznę u obu, ale to już trzeba będzie potem wszystko diagnozować. Strasznie mi w serce zapadły biedaczki, musiało je spotkać coś okropnego, bo skąd się biorą dwa psy na środku łąki? Miski z wodą i jedzeniem, które zostawiłam w dzień były teraz wieczorem opróżnione. Przynajmniej nie są głodne. Teraz też zostawiłyśmy suchą karmę i wodę pod tym drzewem. Mamy zamiar pojechać tam jutro z rana, około 8:00. demi ma aparat więc porobimy fotki jeśli będą te nasze biedaczyska. W każdym razie bardzo dziękuję Basia1244 za szczerą chęć pomocy. Pieniądze tak czy siak będą bardzo potrzebne na leczenie, szczepienia itd. Nie wiem jednak czy znajdzie się ktoś kto będzie chciał pomóc...:roll: Nawet już mi głupio prosić.
  13. Dzięki za odzew. Jestem załamana. Ja niestety przy swoich trzech psach też nie mam finansów za wiele, ale tyle co mogę, dam od siebie. Straż dla zwierzat już powiadomiona, ale nie chciałabym żeby psy trafiły do schroniska. Straż dla zwierząt prawdopodobnie przy swoim zazwierzęceniu byłaby zmuszona odwieźć je do schroniska.Odłowić mogę je sama, tylko co dalej? Byłam tam przed chwilą, zagwizdałam i znów wybiegła czarna suka(już teraz wiem, że suka). Szczekała, biegała na około mnie, ale gdy zaczęłam miło do niej mówić i wyciągać jedzenie uspokoiła się. Dałam im suchej karmy namoczonej ciepłą wodą, konserwę z puszki dla psów i wodę. Zostawiłam im w miskach pod drzewem gdzie koczują. Na około tego drzewa jest wygnieciona trawa, tam ciągle leżą. Czarna suka jest młoda, ta druga beżowa jest stara i w bardzo złym stanie. Praktycznie leży cały czas. Ta czarna jej broni. Być może matka i córka. Obie zagłodzone, rzuciły się na jedzenie. Obie zapchlone, gołym okiem widać mnóstwo kleszczy. Starsza na bank ma świerzba, widać na uszach, które łysieją i się paprają. Młoda pewnie też ma, ale jeszcze nie na tym etapie. Bardzo smutne psy. Trzeba im pomóc. Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ja jednak myślę, że tak, na przykładzie tych wszystkich uratowanych przez dogomaniaków psów.
  14. Przed chwilą odkryłam na spacerze z psami dwa psy siedzące w zaroślach. Jeden z nich, młody, czarny, z czerwoną obrożą na szyi, od razu zaczął szczekać jak tylko nas zobaczył, nie zbliżał się jednak. Po chwili z trawy wyłonił się pies na oko stary, w opłakanym stanie, ledwo chodzący. Z trudem przeszedł kilka metrów po czym się położył. Znajdują się na odludziu, teren dawnego poligonu między ogródkami działkowymi. Od czasu do czasu przejdzie tamtędy jakiś spacerowicz, przykładowo ja, ale chodzę tam głównie dlatego, że rzadko można tam kogoś spotkać. Jedyna polna droga jest jakieś 200m od miejsca, w którym te psy siedzą, jednak z tej drogi psów już nie widać. Siedzą w gęstej trawie. Schronisko raczej odpada... Na razie nie mam pomysłów. Na pewno w grę wchodzi jakiś hotel, ale na to nie ma funduszy. Trzeba te psy odłowić. Być może zerwały się z łańcucha, uciekły z pobliskich działek, nie wiem. Wiem, że trzeba się streszczać. Starszy pies na pewno potrzebuje szybkiej interwencji weterynarza. Wróciłam do chaty po wodę, zaraz kupię jakieś puszki za ostatnie parę złotych i wracam tam. Zdjęć na razie nie zrobię, bo nie mam czym.
  15. Mój pies ma na koncie kapcie, skarpetki, prześcieradła, koce, mydła, foliowe worki i nie tylko. Wszystko wydalone jedną lub drugą stroną. Tylko raz wywoływałam wymioty wodą utlenioną, reszta sama wyszła. Niestety u niego przyczyną pożerania różnych przedmiotów były problemy psychiczne. Podejrzewam, że kiedyś w ten sposób zapełniał sobie pusty żołądek. Ze schroniska wyszedł w postaci skóry i kości. Teraz mimo, że dostaje karmy dobrej jakości, smakołyki, jogurty, ser biały, jaja, gotowane mięso itd. zdarza mu się coś łyknąć. Taki nawyk z przeszłości. Raz miałam dużego stracha, kiedy zjadł aluminiową tackę do grilla. Na szczęście także wydalił, nie było problemu pocharatanych wnętrzności. Dodam tylko, że ten pies miał już dużo szczęścia w życiu(nieszczęścia chyba równie dużo).
  16. Czy ktoś może ma problem choroby lokomocyjnej u swojego psa? Ja właśnie taki mam, ale nasze ludzkie leki jak lokomotiv czy awiomarin w ogóle nie zdają egzaminu. To właśnie zalecali mi weci, niestety nie wiem co jeszcze można zrobić żeby podróż nie kończyła się za każdym razem kolorowym bełtem. Na czczo także wymiotuje.
  17. Czyta się to wszystko z uśmiechem na twarzy. Super, że Dex tak dobrze trafił. Taki to niby straszny pies, to ciekawe co ja mam w domu? Prawdziwą bestię:p
  18. Ja już wiem, że mogę. Teraz tylko chciałabym wiedzieć w jakich godzinach można się zgłaszać, bo o 12:00 będę przykuta do budy na rynku:cool3: Więc albo wcześniej, albo później. Poza tym odnośnie szczepień, ja za radą weterynarza zaczęłam szczepić swoje psy na choroby zakaźne co 2 lata, na wściekliznę oczywiście co rok. Czy to jakiś problem? Jeszcze mam takie może głupie pytanie. Mianowicie czy najpierw pobiera się próbkę krwi do badania, czy pobiera się te 450ml i potem bada? Greynew, przemyślałam to dokładnie, myślę, że lekarze będą żyli;) Mi też na nich zależy:evil_lol:
  19. Bardzo chętnie, ale jeszcze nie mam terminów zjazdów na uczelni więc nie na 100%. Jak tylko będę miała te terminy to potwierdzę obecność lub nieobecność. Wzięłabym Azę i Zeusa na raty po jednym, dwa razy bym się przejechała;).
  20. Po pierwsze nie mam jeszcze terminów zjazdów na uczelni(zajęcia w weekendy), po drugie w tym dniu jest też akcja Zerwijmy łańcuchy. Jak tylko dowiem się kiedy mam zjazdy dam znać czy będę mogła stawić się w klinice z Zeusem. Może nawet dwa psiaki uda się przyprowadzić, żeby tylko rozkład zajęć przypasował. Na razie nie mogę potwierdzić.
  21. Wiem, siostra się pochwaliła;) Ja dojechałam popołudniu na wystawę.
  22. HAHAHAHAHAHA!!!! Korenia zebrała złote laury za ulv:evil_lol: Ale się uśmiałam! Ja też byłam z moją Azą-skazą i Bagerą siostry, która robiła furorę swoimi zmarszczkami(shar-pei);)
  23. Ale fajne te Twoje zmarszczki:p
  24. Niestety w jego sprawie nie ma żadnych postępów.
  25. Hehehe! Ta Twoja poduszka to musi być strasznie wygodna:p Powodzenia!
×
×
  • Create New...